Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
piątek, 14 sierpnia 2026 21:58
Z OSTATNIEJ CHWILI:
Reklama
Reklama

Demokracja odwołana z powodu upału. Co naprawdę dzieje się w SM „Przodownik”?

W SM „Przodownik” zrobiło się gorąco. I nie chodzi tylko o temperaturę za oknem. Walne Zgromadzenie Członków, które miało odbyć się 27 czerwca 2026 roku, zostało odwołane przez nadal urzędujący Zarząd i Radę Nadzorczą. Oficjalnie: z troski o bezpieczeństwo, z powodu problemów organizacyjnych, prognozowanej wysokiej temperatury i ryzyka zakłócenia porządku obrad. Nieoficjalnie — według części członków spółdzielni — mamy do czynienia z czymś znacznie poważniejszym: próbą zatrzymania demokratycznej zmiany władz.

Gdyby tę historię nakręcił Smarzowski, pewnie nie potrzebowałby wielu dekoracji. Wystarczyłaby sala szkolna, kilka segregatorów, nerwowe telefony, kartki z podpisami, ludzie czekający na głosowanie i władza, która nagle odkrywa, że demokracja jest niebezpieczna, gdy na zebranie przychodzą nie ci, których zwykle się spodziewano.

Bo przez lata w takich miejscach jak spółdzielnie mieszkaniowe działał mechanizm prosty jak konstrukcja cepa. Członków są tysiące, ale na Walne przychodzi kilkadziesiąt osób. Zorganizowanych, zdyscyplinowanych, często doskonale znających układ sali, układ dokumentów i układ zależności. Reszta płaci czynsz, narzeka na klatce schodowej, czasem podpisze pismo, czasem machnie ręką. I tak spółdzielnia, która formalnie należy do członków, w praktyce zaczyna przypominać małe księstwo między blokami.

Aż tu nagle ktoś postanowił przyjść liczniej.

I wtedy, jak w „Ojcu chrzestnym”, kiedy ktoś siada przy stole i mówi: „porozmawiajmy o interesach”, w powietrzu robi się gęsto.

Walne, którego przestraszono się bardziej niż lipcowej burzy

Oficjalny komunikat w sprawie odwołania Walnego Zgromadzenia SM „Przodownik” brzmi jak dokument pisany w stanie oblężenia. Rada Nadzorcza i Zarząd informują, że Walne wyznaczone na 27 czerwca zostaje odwołane. W uzasadnieniu pojawia się szkoła, w której miało odbyć się zebranie, wynajęcie części obiektu innemu podmiotowi, brak możliwości zakłócenia przebiegu Walnego, stołówka, punkt medyczny, wysoka temperatura, prognozowane 35 stopni Celsjusza, ryzyko dezorganizacji, konflikty organizacyjne, bezpieczeństwo uczestników.

Na papierze: troska. W odbiorze części członków: panika. Bo trudno nie zauważyć, że argumenty organizacyjne pojawiły się w momencie szczególnym. Walne miało odbyć się tuż przed końcem czerwca. Według informacji spółdzielni właśnie do końca czerwca powinno dojść do corocznego Walnego Zgromadzenia. W porządku takich zebrań zwykle pojawiają się sprawy fundamentalne: sprawozdania, absolutoria, ocena władz, wybory, kontrola, pytania.

I właśnie tego — jak twierdzą przeciwnicy obecnych władz — ktoś miał się przestraszyć najbardziej. Nie upału. Nie stołówki. Nie szkolnego korytarza. Nie ludzi z wodą mineralną w ręku. Tylko kart do głosowania.

Termometr jako ostatnia deska ratunku władzy

Oczywiście, bezpieczeństwo uczestników jest ważne. Nikt rozsądny nie będzie twierdził, że w upale należy zamykać ludzi w dusznej sali bez przygotowania, bez wody, bez opieki i bez elementarnej organizacji. Ale od tego są procedury, klimatyzowane pomieszczenia, zmiana ustawienia sali, dodatkowe zabezpieczenie, przerwy, woda, służby porządkowe, punkt medyczny, a nie odwoływanie najwyższego organu spółdzielni w sytuacji, gdy na szali leży rozliczenie władz.

W opinii prawnej, do której dotarła redakcja, pojawia się niezwykle istotny wątek. Sama obawa przed aktywnością członków zmierzających do zmiany składu organów spółdzielni, krytykujących Zarząd albo Radę Nadzorczą, zgłaszających projekty uchwał czy chcących uczestniczyć w procesie decyzyjnym, nie może stanowić prawnie dopuszczalnej podstawy odwołania Walnego Zgromadzenia.

Mówiąc prościej: członek spółdzielni ma prawo przyjść. Ma prawo pytać. Ma prawo krytykować. Ma prawo głosować. Ma prawo chcieć zmiany władz. To nie jest „wrogie przejęcie”. To nie jest zamach na Belweder. To nie jest nocna akcja komandosów. To jest istota spółdzielczości.

Według tej samej opinii działania takie mieszczą się w samej istocie członkostwa w spółdzielni i podlegają ochronie jako element samorządności spółdzielczej. Pojawia się tam również ocena, że odwołanie Walnego w przedstawionych okolicznościach może być kwestionowane jako czynność dotknięta kwalifikowaną wadliwością, ingerująca w podstawowe prawa członkowskie oraz ustawowy i statutowy mechanizm kontroli nad działalnością spółdzielni.

To brzmi poważnie. I takie właśnie jest.

Członkowie to nie petenci pod drzwiami zarządu

Warto przypomnieć rzecz elementarną, choć najwyraźniej w wielu spółdzielniach przez lata starannie zamiataną pod wycieraczkę: spółdzielnia mieszkaniowa nie jest prywatnym folwarkiem zarządu. Nie jest dziedziczną domeną kilku nazwisk. Nie jest też urzędem, do którego mieszkaniec przychodzi jak petent z czapką w ręku.

Zgodnie z Prawem spółdzielczym Walne Zgromadzenie jest najwyższym organem spółdzielni. Najwyższym, czyli nie ozdobnym. Nie symbolicznym. Nie rytualnym. To nie jest akademia ku czci, podczas której prezydium odczytuje sprawozdanie, sala bije brawo, a potem wszyscy wracają do domów.

Walne jest miejscem kontroli.

Tam członkowie mają prawo zapytać, jak wydawane są pieniądze. Kto odpowiada za decyzje. Dlaczego czynsze wyglądają tak, a nie inaczej. Jak pracuje zarząd. Jak pracuje rada nadzorcza. Kto bierze odpowiedzialność. Kto powinien odejść. Kto powinien zostać.

To jest demokracja w wersji lokalnej, osiedlowej, często mniej efektownej niż wybory parlamentarne, ale dla mieszkańców bloków znacznie bardziej namacalnej. Bo tu nie chodzi o abstrakcyjne ustawy z Warszawy. Tu chodzi o dach, windę, piwnicę, parking, rachunek, domofon, remont, wodę, ciepło i pieniądze, które co miesiąc wypływają z portfeli mieszkańców.

„Wrogie przejęcie”, czyli straszak na mieszkańców

W całej tej historii szczególnie ciekawie brzmi określenie „wrogie przejęcie”. Nośne, efektowne, medialne. Nadaje się na trailer politycznego serialu. Ciemne korytarze, złowroga muzyka, ktoś niesie teczkę z dokumentami, ktoś inny wchodzi bocznym wejściem, a w tle narrator mówi: „Przodownik. Ostatnia bitwa o władzę”.

Tyle że w realiach spółdzielni mieszkaniowej takie hasło może być po prostu zasłoną dymną. Bo jeżeli członkowie spółdzielni chcą przyjść na Walne, zgłosić kandydatów, zadać pytania, głosować i rozliczyć dotychczasowe władze, to nie jest żadne wrogie przejęcie. To jest normalne wykonywanie praw członkowskich.

Wrogie wobec spółdzielni byłoby raczej coś odwrotnego: sytuacja, w której członkowie zaczynają być traktowani jak zagrożenie dla porządku, a nie jak gospodarze.

Według części członków SM „Przodownik” właśnie z tym mamy dziś do czynienia. Padają słowa o „okupacji”, o niedopuszczaniu do demokratycznych wyborów, o próbie przedłużenia wpływów mimo wygasającego mandatu. To są zarzuty poważne i wymagające oceny prawnej. Nie wolno ich lekceważyć, ale też nie wolno ich z góry uznawać za fakt bez rozstrzygnięcia właściwych organów.

Jedno jest jednak pewne: sprawa nie pachnie zwykłym problemem technicznym. Pachnie polityką, strachem i końcem pewnej epoki.

Politycy przy spółdzielczym stole

Dodatkowego smaku całej historii dodaje fakt, że w sprawie SM „Przodownik” zaczęli wypowiadać się lokalni politycy, między innymi Kazimierz Modraka i Piotr Kucharski. Według dostępnych informacji i relacji członków spółdzielni najprawdopodobniej sami nie są członkami tej spółdzielni.

I tu pojawia się pytanie, którego nie da się zamieść pod dywan: dlaczego osoby spoza spółdzielni tak nerwowo komentują jej wewnętrzne wybory?

Czy chodzi o dobro mieszkańców? O troskę o majątek spółdzielni? O stabilność organizacji? A może o ochronę lokalnego układu wpływów, który przez lata miał się świetnie właśnie dlatego, że większość członków nie uczestniczyła aktywnie w życiu spółdzielni?

Nie przesądzam intencji. Ale gdy politycy zaczynają tłumaczyć członkom spółdzielni, przed kim mają bronić własnej spółdzielni, warto zapalić czerwoną lampkę. Szczególnie jeśli obecnie urzędujące osoby — jak twierdzą krytycy — wywodzą się z tego samego kręgu towarzysko-politycznego, związanego bezpośrednio lub pośrednio z Koalicją Obywatelską.

To oczywiście nie dowodzi niczego samo w sobie. Ludzie mają znajomości, sympatie, środowiska, kontakty. Ale polityczna nerwowość wokół wyborów w spółdzielni mieszkaniowej każe zapytać, czy naprawdę mówimy tylko o sali, pogodzie i stołówce.

Bo jeśli politycy niebędący członkami spółdzielni alarmują o „wrogim przejęciu”, gdy członkowie chcą skorzystać z prawa głosu, to mamy do czynienia z jakimś lokalnym teatrem absurdu. Trochę Mrożek, trochę Bareja, trochę „House of Cards” przeniesione na osiedlowy parking.

Władza zawsze ma problem z odejściem

Najciekawsze w tej historii jest to, że mechanizm nie jest nowy. Widzimy go w kraju, w samorządach, w spółkach, w instytucjach, w radach, w komisjach, a teraz również w spółdzielni mieszkaniowej.

Ci, którzy przez lata siedzieli przy stole, nagle uznają, że kiedy przychodzą nowi ludzie i chcą policzyć głosy, sprawdzić dokumenty, zadać pytania i zmienić skład organów, to mamy do czynienia z „destabilizacją”, „chaosem”, „zagrożeniem”, „wrogim przejęciem”.

Znamy tę melodię. Gra ją każda władza, która zbyt długo słyszała własne oklaski.

Podobne sceny oglądamy dziś w powiecie tomaszowskim, gdzie politycy PiS odsunięci od władzy, z Mariuszem Węgrzynowskim na czele, z trudem przyjmują do wiadomości, że gabinet, pieczątka i telefon służbowy nie są własnością prywatną. Wcześniej przez lata wielu z nich mówiło o demokracji, kontroli, jawności i rozliczaniu. Gdy jednak sami musieli zejść ze sceny, nagle okazało się, że kurtyna jest ciężka, a zejście po schodach bardzo niewygodne.

W SM „Przodownik” możemy obserwować podobny odruch. Odruch instytucji, która przyzwyczaiła się, że większość śpi. Gdy większość zaczyna się budzić, ktoś próbuje zgasić światło.

Gdy przychodzą „nie nasi”, robi się za gorąco

Nie oszukujmy się. W wielu spółdzielniach przez lata frekwencja na Walnych była mizerna. Na kilka tysięcy członków przychodziło kilkadziesiąt osób. W praktyce wybory i decyzje podejmowała wąska grupa — najbardziej zdyscyplinowana, najlepiej poinformowana, najczęściej jakoś powiązana z codziennym funkcjonowaniem spółdzielni.

To nie musiało być formalnie nielegalne. Ale było wygodne.

Wygodne dla tych, którzy rządzili. Wygodne dla tych, którzy wiedzieli, kiedy przyjść, gdzie usiąść, jak głosować i kogo poprzeć. Wygodne dla tych, którzy z niskiej frekwencji zrobili polityczną technologię przetrwania.

I nagle pojawia się większa grupa członków. Zorganizowana. Zdeterminowana. Chcąca zmian. Mająca kandydatów. Mająca pytania. Mająca świadomość, że spółdzielnia to nie biuro obsługi lokatora, ale wspólnota praw i obowiązków.

I wtedy okazuje się, że demokracja bywa wygodna tylko wtedy, gdy głosują „nasi”. Gdy przychodzą „nie nasi”, nagle robi się za gorąco. Dosłownie i politycznie.

Jarosław Batorski i pytanie o legalność działań

Wśród osób krytycznych wobec dotychczasowego układu pojawia się nazwisko Jarosława Batorskiego, wskazywanego jako jednego z kandydatów na nowego prezesa. Jak twierdzi Batorski, działania Zarządu mogą być sprzeczne z prawem, ponieważ kadencja i mandat obecnych władz miały wygasnąć, a do końca czerwca istnieje obowiązek przyjęcia sprawozdania finansowego.

To jest sedno sprawy. Nie emocje, nie plotki, nie osiedlowe opowieści przy śmietniku, ale konkretne pytanie: kto i na jakiej podstawie odwołał Walne w momencie, gdy od jego odbycia zależy rozliczenie i dalsze funkcjonowanie władz spółdzielni?

Jeżeli odwołanie Walnego było rzeczywiście konieczne z powodu obiektywnych, nieusuwalnych przeszkód — należy to jasno wykazać, udokumentować i wyjaśnić członkom. Jeżeli jednak powodem była obawa przed wynikiem głosowania, aktywnością krytyków i utratą wpływów, sprawa może budzić poważne wątpliwości prawne oraz moralne.

Bo władza, która boi się własnych członków, sama wystawia sobie świadectwo.

Spółdzielnia nie jest twierdzą

Największym zagrożeniem dla SM „Przodownik” nie są członkowie, którzy chcą głosować. Nie są nim ludzie przychodzący na Walne. Nie są nim pytania zadawane z pierwszego rzędu. Nie są nim kandydaci spoza dotychczasowego układu. Największym zagrożeniem jest sytuacja, w której ktoś zaczyna traktować spółdzielnię jak twierdzę do obrony przed własnymi mieszkańcami.

Bo spółdzielnia mieszkaniowa nie powinna przypominać oblężonego zamku, gdzie z wieży wypatruje się „wrogich wojsk”, a w rzeczywistości pod bramą stoją ludzie z czynszowymi książeczkami, dowodami osobistymi i prawem do głosu. To nie jest wróg. To właściciele wspólnego mechanizmu.

Jeśli obecne władze SM „Przodownik” są pewne swoich racji, nie powinny bać się sali pełnej ludzi. Nie powinny bać się kart do głosowania. Nie powinny bać się pytań. Nie powinny bać się tego, że ktoś zajrzy do dokumentów i powie: sprawdzam. Bo prawdziwa władza, która ma mandat, nie odwołuje demokracji z powodu upału. Ona otwiera drzwi, stawia wodę na stole i pozwala ludziom głosować.

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Ewa. 06.08.2026 17:06
Za dużo mamy dowodów na głupie decyzje Rady Miasta choćby naliczanie śmieci od m3 zużytej wody. Czyli co żyj narodzie w brudzie nie myj się nie rób prania nie spuszczaj często spłuczki bo ci śmieci od tego wzrosną to jest szczyt głupoty i bezmózgowia. Śmieci to w większości opakowania często duże i z różnych materiałów po produktach spożywczych. Kupujmy gotowe papu róbmy tony śmieci z różnych opakowań i torebek foliowych ALE NIE UŻYWAJMY WODY to wyjdziemy na swoje. Pytam jak w gospodarstwie domowym można funkcjonować bez wody?. Radzę szybciutko zmienić uchwałę w kwestii rozliczania odpadów ponieważ ta idiotyczna uchwała bije ludzi NIESPRAWIEDLIWIE PO KIESZENI. Płaci za odpady dużo nie ten co non stop zasypuje śmietnik stertami opakowań lecz ten co się myje, pierze i sprząta ABSURD!!!. Ceny za pobór wody są STANOWCZO ZA WYSOKIE nic w kwestii dostawy się nie zmienia latami a ceny rosną. Plotka plotką ale zawsze w każdej plotce jest ciut prawdy. Bloki będące pod zarządem Spółdzielni Mieszniowej " Przodownik" mają być pod jej opieką nie ma mowy aby weszły do zasobów gminy !! . Gmina miasta ma dużo mieszkań o które powinna zadbać bo ludzie żyją w tragicznych warunkach płacąc horrendalne czynsze a nie powiększać swoje zasoby i I FINANNSE przez przejęcie mieszkań spółdzielni szukajcie pieniędzy innymi metodami. Dla zainteresowanych bloki będące w gminnych zasobach mieszkaniowych na Śląsku ich lokatorzy płacą czynsze z kosmosu 20 m2 mieszkania to czynsz UWAGA!!! 560 złotych. Czy tego chcecie lokatorzy mieszkań Spółdzielni Mieszkaniowej " PRZODOWNIK"? Ktoś dobrze się tuczy na biednych ludziach. Prośba do Pana Prezesa Nowakowskiego może tak zatrzymać czynsze na obecnym poziomie i nie podnosić ich bo lekko ludziom nie jest narzekają i to bardzo a jak brakuje pieniędzy to zwolnić kilka osób z administracji i będzie trochę grosza. Za duża jest obsada w administracji spółdzielni to widać gołym okiem wystarczy odwiedzić wydziały i pokoje. Ukłony dla Pana Prezesa.

Figo-fago 09.08.2026 21:56
Wpisy tej dziewuchy z dnia 06.08.2026 r. z następujących godzin: 17:06, 17:10, 17:15, 17:42, 17:48. Dziewczyno: te Twoje wpisy, to jedna , wielka kakofonia, czy pomieszanie z poplątaniem, a inaczej: syf, kiła i mogiła. Mam wątpliwości, czy Ty sama siebie zrozumiesz z tych swoich wpisów. A może ktoś Cię wcześniej skrzywdził, albo po prostu Ci nie dogodził - co?

tomaszowianin 01.07.2026 10:42
Abstrahując od oceny pracy władz spółdzielni "Przodownik", należy zapytać radnego miejskiego jakie podjął działania w celu sprawiedliwego, zgodnego ze stanem faktycznym, rozliczenia opłat za wywóz i gospodarkę odpadami. To, co uchwaliła Rada Miasta jest skandalem, który powinien skutkować odwołaniem tego gremium wraz prezydentem miasta. Ponadto, pan radny ma prawo, a nawet obowiązek nadzoru i kontroli spółek miejskich. Natomiast opłaty wynikają z dostarczania wody i odbiór ścieków są bardzo zawyżone w stosunku do zużycia wody. Największy wzrost opłat w tym roku, nie był zależny od władz spółdzielni, a był wynikiem działań lub jego brakiem radnych miejskich

...) 29.06.2026 20:40
czy ktoś zajął się już tymi ulotkami z podobnym znakiem firmowym SM "Przodownik" i bez podpisu wprowadzającymi ludzi w błąd?

Leszek z Ełku. Jak się Autor nie podpisał, to ja to też mam centralnie w nosie 29.06.2026 14:57
Interesujący artykuł, tylko taki mało obiektywny. Brak w nim bowiem szerszego opisu strony przeciwnej obecnemu Zarządowi. Może przydałoby się kilka słów o nowych kandydatach, bo poza nazwiskami i dziwnymi piktogramami na ulotkach umieszczanych przez nich w skrzynkach pocztowych, to kompletnie nic nie wiadomo. Jakieś pomysły konkretne, plany, zamierzenia, marzenia. Jeśli się nie da to przynajmniej wyksztalcenie, dotychczasową kariera zawodowa, kompetencje. Jeśli nie ma nic fajnego, to może coś bardziej osobistego, żeby ocieplić wizerunek, hobby czy coś. Może któras z tych osób gra na gitarze, albo ładnie śpiewa.... Brak mi też wątku dotyczącego pełnomocnictw udzielanych do głosowania. Na tym bym się trochę skupił. Poświęciłbym też parę zdań temu, czy zlożone zostało jakiekolwiek zawiadomienie o podejrzeniu przestępstwa, jeśli tak to w jakiej sprawie i przez kogo. Taki szrwzy nieco kontekst. Grzecznie byłoby też się podpisać pod tym co w pocie czoła się napisało.

Tomaszowianin 29.06.2026 14:35
A wytłumaczy mi ktoś dokładnie o co chodzi? Bo już słyszałem tyle wersji że hoho Ho Ho.... Jedni mówią że ktoś chce polaczyc Przodownik z TTBS inni że że partia chce zatrzymać i sprywatyzować.... Ulotki żeby na tych nie głosować, żeby te miejsca nie odchaczac , żeby oddać upoważnienie komuś... Sam cyrk do koła a nikt konkretnie nie jest w stanie wytłumaczyć o co chodzi.

G 29.06.2026 14:14
I bardzo dobrze. Gonić Batorskiego.

Ewa 06.08.2026 17:15
Na spokojnie nie gonić nie gonić opozycja zawsze była jest i będzie UCZYĆ,UCZYĆ KAŻDA LEKCJA TO NAUKA I DOŚWIADCZENIE KTÓREGO NIGDY NIE JEST ZA DUŻO.

Obserwator 29.06.2026 13:41
Autor artykułu przedstawił jedną stronę problemu, a gdzie podziała się dociekliwość dotycząca wszystkich działań osób skupionych wokół P. Batorskiego? Obiektywizm?... Nie sądzę

...) 30.06.2026 07:34
nawet "autor" nie raczył się popisać..ciekawe dlaczego

Tak z ciekawości 29.06.2026 13:38
A ile z tych nowych członków maja cale udziały w mieszkaniach?

Beata Wiwat 29.06.2026 12:50
Nie rozumiem zarzutu, że przez lata przychodziło tylko kilkadziesiąt osób i to tych zorganizowanych. Nie słyszałam żeby kiedykolwiek Zarząd Spółdzielni organizował Walne w tajemnicy. Mógł przyjść każdy członek, wysłuchać sprawozdania i zapytać o dowolne kwestie, głosować według uznania. Niewiele osób przychodziło, ale trudno chyba robić z tego zarzut władzom Spółdzielni. A co do zainteresowania lokalnych polityków, to Pan Batorski, Pan Gajewski to chyba też lokalni politycy.

Figo-fago 29.06.2026 18:21
Szanowna Pani. W tym roku po raz pierwszy zobaczyłem taką nachalną akcję uprzejmego zapraszania ludzi na walne i to łącznie z dostarczaniem tych kartek z tymi kilkoma nic nie znaczącymi informacjami. Dlaczego ty była tak niespodziewana akcja? Proste, jak budowa cepa. "Właściciele" spółdzielni, czyli pozostałości po komunie, zorientowali się, że tym razem, oprócz "uzgodnionej" (tak, jak zawsze) grupy stałych wielbicieli spółdzielni pojawią się "te wredne typy", których może być więcej niż wielbicieli pokomunistycznej spółdzielni. Więc, jak przyjdzie więcej niezorientowanych ludzi i tym ludziom nawciska się na walnym różnego kitu, to może stary, dobry układ (układzik) jeszcze przejdzie. Więc to stąd wynika taki dziki i nieodpowiedzialny ruch z tym nagłym unieważnieniem walnego. Oczyswistym jest, że Janek, Grzesiek i pozostałe cwaniaczki mają spółdzielców Przodownika za szarą ciemną masę. "Zapomnieli" chłopcy w krótkich majtach o tym, że przekroczyli termin zwołania walnego zgromadzenia. Za bardzo trzęsły im się gacie.

Ewa. 06.08.2026 17:42
Ostro , głupio i bez sensu masa epitetów które świadczą o Twoim bardzo niskim poziomie .Tykanie przez użycie samych imion osób ze spółdzielni to objaw Twojego prostactwa i flustracji. Człowieku układy komunistyczne odeszły wraz z komunizmem. Zapewniam Cię że Pan Prezes Jan Nowakowski wyrósł dawno z takich pojęć jak,, komunistyczny układ". Masz alerię na starą ideologię, weż coś na opanowanie i nie obrażaj ludzi .Członkowie spółdzielni nie są "ciemną masą" no chyba że są Twojego pokroju. To że nie doszło do walnego zgromadzenia to bardzo dobrze się stało. Do Twojej wiadomości nie pracuję w spółdzielni, nie mam też w niej układów nie bywam na walnych zebraniach.

Figo-fago 06.08.2026 20:56
Dziecko drogie: Janka i Grzesia znam dobrze i równie dobrze znałem innych, poprzednich prezesów ( Jasiu Piątek, śp. Koszuta), a byłem również w radzie nadzorczej. Z tych informacji wynika, że chyba byłem członkiem spółdzielni - co?! Więc nie pier... mi tutaj dziewucho jakichś, tanich farmazonów. Jeśli akurat nie masz dobrych, łóżkowych układów z partnerem, to już nie moja wina.

Figo-fago 29.06.2026 11:47
Pełnoprawny członek Przodownika. No, proszę... Pojawił się na froncie "ktoś nie od nas", a może niejeden taki i już jest, kur.., w pozostałości komuny zadyma . I już gacie zaczynają się trząść. Rozesłali jakąś duperelną, nic nie wyjaśniającą kartkę i spodziewają się, że ta szara, ciemna (wg nich) spółdzielcza masa łyknie ten numer, jak młody indor kluchy. Też tam będę: Jasiu i Grzesiu...

...) 29.06.2026 20:19
a o której kartce piszesz?? o oficjalnym zawiadomieniu z firmowym logo SM "Przodownik"?? czy o tej drugiej kolorowej z podobnym znaczkiem wrzuconym do skrzynek jako ulotka?? Czy wiesz kto zacz na tych kolorowych ulotkach? może napisz o każdej z tych osób kilka słów choćby tak jak to zrobiła SM "Przodownik" niech każdy ma równe szanse...a tak na marginesie to nieładnie podszywać się pod kogoś z podobnym logo... nie uważasz? i ten Jasiu Grzesiu krótkie majtki po co to? to tak jakby ktoś dopisał do Twojego "nicka"..kawa marago i tak dalej i tak dalej

Figo-fago 30.06.2026 08:13
Gniocie ze spółdzielni: tak bardzo boicie się Batorskiego i Gajewskiego? I bardzo dobrze, że się boicie. Jasiu i Grzesiu: poluzujcie trochę gumki na swoich, zardzewiałych majtochach. Chłopaki: to, co was czeka, to tzw. "znaki czasu". Ryży donek już to zauważył i już szykuje sobie miejsce w Berlinie.

...) 30.06.2026 12:27
ot i cały figofago

Figo-fago 30.06.2026 15:50
Boli?! Bardzo boli?! I bardzo dobrze, że bardzo boli!!!

Ewa 06.08.2026 17:48
Totalne chamstwo i prostactwo prezentujesz. Taki ktoś nie może być zwolennikiem PiSu. W PiSie są w większości ludzie wykształceni na poziomie. Powściągliwi w obelgach i ubliżaniu. Człowieku kim Ty jesteś, kogo reprezentujesz?.

Figo-fago 30.06.2026 21:48
Moja dodatkowa smutna refleksja. Po Janku ni spodziewałem się niczego dobrego. Natomiast po Tobie - Grzesiu spodziewałem się czegoś lepszego niż wejście w dawny, czerwony, spółdzielczy układzik.

Luka 29.06.2026 11:07
Wreszcie się tym tematem zajęliście bo ta cała nagonka w ticie i jakimś dziwnym kanale na youtube tele tem z osobą trzymająca mikrofon prezesowi do wywiadów to już był szczyt. Władze spółdzielni zachowują się tak jakby ten przodownik to była ich własność a teraz ktoś im chce zabrać zabawkę. Ze 30 lat jest ten sam prezes. Do tego roku nie słyszałem, że takie wybory się odbywają, że są jakies Walne Zgromadzenia. Dopiero jak pojawiła się jakaś grupa ludzi działająca wspólnie to zaczął się lament o wrogim przejęciu. Panie Nowakowski to nie jest pana prywatna firma. Skoro zebrała się grupa ludzi to niech się wykażą a jak im sie nie uda to przeciez sa następne wybory za rok czy za trzy a nie za 30 lat. Batorski nie będzie sie nadawał to przekona pan swoich ludzi i przyjdziecie na następne zebranie i dokonacie "wrogiego przejęcia". Następny temat to filmiki Kucharskiego i oskarżenia w nich że ludzie się spotykają i ze soba rozmwiają o przejęciu władzy w spółdzielni. Kurde.. zdradze panu tajemnice. Obecne władze tez sie spotykają w siedzibie spoldzielni i knuja jak to nie oddać stołków. p.s w dupie mam to kto będzie tam rządził ale dotychczasowe reakacje obecnego prezesa utwierdziły mnie w zdaniu, że trzeba tam przyjśc i zagłosowac na tych nowych bo obojetnie kim oni są to spoldzielnia nie jest prywatnym folwarkiem nowakowskiego i jego ludzi.

Beata Wiwat 29.06.2026 13:04
Może trzeba znać trochę faktów, a dopiero potem pisać. Prezes Nowakowski pracuje w Spółdzielni 19 lat. Walne odbywały się co roku i nikt nigdy nie zabraniał członkom przyjąć i zagłosować za odwołaniem Rady Nadzorczej czy Prezesa. Zawsze były na ten temat informacje, tylko większość miała to w głębokim poważaniu. Dopiero gdy „łakomym kąskiem”zainteresowali się politycy nagle wszyscy są zatroskani losami Spółdzielni. I najlepiej pisać anonimowo, bo nie ma SI odwagi podpisać pod swoim zdaniem.

Luka 29.06.2026 14:34
ale ja mam w dupie losy spółdzielni ale jak widzę taki popłoch w oddaniu stołków to z ciekawości zareaguje. Poza tym niech ktoś inny teraz sobie zarobi. Spółdzielnia nie jest własnością Nowakowskiego i tego drugiego od Zagozdona

...) 29.06.2026 20:32
'Luka".. a cóż to za język skoro los spółdzielni masz tam gdzie napisałeś to po co piszesz takie androny?? zakładam że wiesz co to androny

...) 29.06.2026 20:28
szkoda że ta "jakaś grupa ludzi" jak sam piszesz jest tylko jakaś, może napisz, oczywiście jak wiesz, skąd ta grupa się wzięła? co to za ludzie?... może tak jak to zrobiła SM "Przodownik".. czy chcesz głosować na kogoś kogo nie znasz? a może znasz tylko nie chcesz napisać

Ewa 06.08.2026 17:10
Logiczne podejście.

Mieszczuch 29.06.2026 10:02
Do dzisiaj nie ma informacji ile nas członków spółdzielni kosztowały kolorowe kartki z prezentacja kandydatów do zarządu. Od 10 lat nie kojarzę żeby spółdzielnia kogokolwiek w taki sposób informowała o wyborach

...) 29.06.2026 20:36
które kolorowe kartki? te w formie ulotek czy te oficjalne z podpisami i na firmowym papierze?

Opinie

Mariusz Strzępek Mariusz Strzępek

🔥 Wszyscy patrzą na fotel prezesa „Przodownika”. My patrzymy tam, gdzie może być znacznie ciekawiej.Kto ma dostęp do informacji o zadłużonych mieszkańcach? Kto wie, że ktoś właśnie znalazł się pod finansową ścianą? Jak chronione są dane ludzi zagrożonych egzekucją? I co się dzieje, gdy świat spółdzielni, komorniczych licytacji, rynku nieruchomości i lokalnej polityki mieszkaniowej zaczyna się niebezpiecznie zbliżać?Nie stawiamy wyroków. Stawiamy pytania. I są to pytania bardzo niewygodne.Bo zadłużony lokator to nie „okazja inwestycyjna”. A informacja o jego problemach może być warta więcej niż niejedno mieszkanie.👉 Kto wie, kto tonie? Czy system naprawdę chroni mieszkańców, czy opiera się wyłącznie na wierze, że nikt posiadanej wiedzy nie wykorzysta?

Wszyscy patrzą dziś na wojnę o władzę w SM „Przodownik”. Na nazwiska, głosy, kandydatów i przyszłego prezesa. Być może patrzymy w niewłaściwą stronę. Bo w spółdzielni mieszkaniowej istnieje coś znacznie cenniejszego niż gabinet, sekretariat i służbowy fotel. To wiedza. Wiedza o tym, kto płaci, kto przestał płacić, kto tonie w długach i kto za kilka miesięcy może znaleźć się o krok od utraty mieszkania. I właśnie dlatego warto zadać pytanie, którego dotychczas w tomaszowskiej dyskusji prawie nie było: jak szczelna jest granica między taką wiedzą, egzekucją komorniczą, prywatnym rynkiem nieruchomości i lokalną polityką mieszkaniową?

Zwrot w sprawie „Shreka”. Prokuratura wycofała akt oskarżenia przeciwko radnemu PSL

Internetowy żart, który urósł do rangi sprawy o majestat Rzeczypospolitej, może zakończyć się bez procesu. Prokuratura Rejonowa w Radomsku wycofała akt oskarżenia przeciwko Wojciechowi Ślusarczykowi – radnemu powiatu radomszczańskiego i działaczowi PSL. Chodzi o opublikowany na Facebooku mem z Martą Nawrocką i krótkim pytaniem: „A Shrek gdzie?”. Teraz ruch należy do Karola i Marty Nawrockich. Data dodania artykułu: 13.08.2026 12:59
Zwrot w sprawie „Shreka”. Prokuratura wycofała akt oskarżenia przeciwko radnemu PSL

12 sierpnia: Wicher wraca na Bałtyk, a Słońce zgaśnie nad Tomaszowem. Dzień pełen historii i symboli

Są takie dni, kiedy kalendarz przypomina dobrze zmontowany film: jedno cięcie prowadzi spod armat siedemnastowiecznej Rzeczypospolitej do Puław roku 1920, kolejne z placu w Tbilisi wprost do gdyńskiej stoczni, a finał rozgrywa się już nie na ziemi, lecz na niebie. 12 sierpnia 2026 roku jest właśnie takim dniem. Data dodania artykułu: 12.08.2026 06:32
12 sierpnia: Wicher wraca na Bałtyk, a Słońce zgaśnie nad Tomaszowem. Dzień pełen historii i symboli

Od Monte Cassino po „Ghostbusters”. 11 sierpnia w historii, muzyce i dzisiejszej polityce

Są takie daty, które nie dają się zamknąć w kilku linijkach kalendarza. 11 sierpnia należy właśnie do nich. Tego dnia papież Urban IV ustanawiał święto, które na trwałe wpisało się w polski pejzaż religijny, rodził się Władysław Anders, Armia Czerwona stawała nad Wisłą, a Warszawa przeżywała kolejny dramatyczny dzień Powstania. W muzycznym kalendarzu spotykają się Eric Carmen, Joe Jackson, The Knack i „Ghostbusters”, a współczesność dopisuje własne rozdziały: pomoc dla poszkodowanych w programie „Czyste Powietrze”, wielki kontrakt dotyczący śmigłowców Apache w Łodzi i wybór nowego prezydenta Węgier po zakończeniu ery rządów Viktora Orbána. Data dodania artykułu: 11.08.2026 05:24
Od Monte Cassino po „Ghostbusters”. 11 sierpnia w historii, muzyce i dzisiejszej polityce

Poniedziałek pod znakiem napięć i katastrof. Trump chce pieniędzy od Iranu, Rosja gromadzi rakiety, Kolumbia liczy ofiary

Poniedziałek, 10 sierpnia 2026 roku, przyniósł wiadomości jak kadry z kilku różnych filmów rozgrywających się jednocześnie. Donald Trump zaostrza retorykę wobec Iranu, Rosja zwiększa produkcję rakiet, w Moskwie ludzie wychodzą przed Sąd Najwyższy w obronie opozycji, a w Kolumbii ratownicy przeszukują ruiny po potężnym trzęsieniu ziemi. W Polsce mowa przede wszystkim o kolejnych miliardach z KPO, finansach partii politycznych i postępowaniu dotyczącym pomocy dla powodzian. Oto najważniejsze informacje poniedziałku. Data dodania artykułu: 10.08.2026 22:10
Poniedziałek pod znakiem napięć i katastrof. Trump chce pieniędzy od Iranu, Rosja gromadzi rakiety, Kolumbia liczy ofiary

Kaczyński zapowiada zmianę władzy i „nowe instytucje”. Sondaże są dla Tuska złe, ale to jeszcze nie wyrok

Plac Piłsudskiego po raz kolejny stał się sceną dramatu, w którym pamięć o ofiarach katastrofy smoleńskiej spotkała się z najbardziej gorącym językiem bieżącej polityki. Jarosław Kaczyński uznał słabe notowania gabinetu Donalda Tuska za zapowiedź zmiany władzy. Mówił o tworzeniu nowych instytucji, zatrzymaniach i surowych karach. Najdalej poszedł jednak w sprawie Smoleńska, przekonując o rosyjskiej zbrodni i możliwym udziale polskich współpracowników. To pozostaje tezą prezesa PiS, a nie ustaleniem prawomocnego wyroku ani zakończonego śledztwa. Data dodania artykułu: 10.08.2026 13:07
Kaczyński zapowiada zmianę władzy i „nowe instytucje”. Sondaże są dla Tuska złe, ale to jeszcze nie wyrok

Kradzieży sklepowych jest mniej, ale rośnie udział przestępstw. Co naprawdę oznacza próg 800 zł?

W pierwszym półroczu 2026 roku liczba ujawnionych kradzieży sklepowych spadła niemal o jedną piątą. Na pierwszy rzut oka to bardzo dobra wiadomość. Statystyka ma jednak konstrukcję dobrego kryminału: najważniejszy szczegół pojawia się dopiero w drugim akcie. Ubywa przede wszystkim drobnych wykroczeń, podczas gdy liczba poważniejszych czynów maleje znacznie wolniej. Problem nie tyle znika, ile zmienia swoją twarz. Data dodania artykułu: 10.08.2026 09:22
Kradzieży sklepowych jest mniej, ale rośnie udział przestępstw. Co naprawdę oznacza próg 800 zł?

10 sierpnia: Wawel w ogniu, Dyzma na salonach, Pilch przy biurku. Biało-czerwoni ruszają po medale

Historia 10 sierpnia nie mówi jednym głosem. Raz trzaska ogniem nad Wawelem, innym razem szepcze z kart Jerzego Pilcha i Tadeusza Dołęgi-Mostowicza. Potrafi zabrzmieć fletem Iana Andersona, soulowym głosem Roberty Flack, ale też hukiem niemieckich pocisków nad powstańczą Warszawą. Data dodania artykułu: 10.08.2026 08:45
10 sierpnia: Wawel w ogniu, Dyzma na salonach, Pilch przy biurku. Biało-czerwoni ruszają po medale

Kosmiczny gość minie Ziemię. Planetoida 2019 NY2 przeleci 2,5 mln km od nas

W nocy z niedzieli na poniedziałek w pobliżu Ziemi przemknie planetoida 2019 NY2. Obiekt może mieć około 150–330 metrów średnicy, a w chwili największego zbliżenia znajdzie się około 2,5 miliona kilometrów od naszej planety. Brzmi jak początek „Armageddonu”, ale tym razem Bruce Willis może spokojnie zostać w domu. Astronomowie podkreślają: nie ma zagrożenia zderzeniem. Data dodania artykułu: 09.08.2026 09:14
Kosmiczny gość minie Ziemię. Planetoida 2019 NY2 przeleci 2,5 mln km od nas

Polecane

Święto Wojska Polskiego w 25 Brygadzie Kawalerii Powietrznej Leśny zakątek przy Przedszkolu nr 19. Zdegradowany plac zmieni się w mały las Sierpniowy weekend w Tomaszowie i okolicy. Koncerty, folklor, rajd i rodzinne atrakcje Walne na pięć dni, piloty i nowe reguły gry. W „Przodowniku” znów wrze Słońce i coraz większy upał. W sobotę termometry mogą pokazać ponad 30 stopni Nocna Jazda Moto Show Arena już 22 i 23 sierpnia w Tomaszowie Mazowieckim Poznaj 5 powodów, dla których warto rozwiązywać krzyżówki Tomaszowskie TBS wystawia lokale przy pl. Kościuszki. Największy ma ponad 140 metrów Lechia wraca na Nowowiejską. Z ŁKS Łomża zagra o pierwsze punkty Od poniedziałku paliwo ma mocno potanieć. CPN wraca na dwa tygodnie. Ile zostanie w kieszeni kierowcy? Smaki lata zamknięte w słoikach – przewodnik po domowych przetworach Weekend nie wystarcza — dlaczego regeneracja wymaga czegoś więcej
Wózek inwalidzki elektryczny z amortyzowaną ramą

Wózek inwalidzki elektryczny z amortyzowaną ramą

W naszej ofercie dostępny jest wózek inwalidzki o napędzie elektrycznym, zaprojektowany z myślą o wygodzie, bezpieczeństwie i większej samodzielności użytkownika. To sprzęt, który może realnie poprawić komfort codziennego funkcjonowania – w domu, podczas spaceru, wizyty u lekarza czy załatwiania codziennych spraw.Model posiada amortyzowaną ramę z dwoma amortyzatorami kół tylnych, co zwiększa komfort jazdy na nierównym podłożu. Wózek wyposażono w szarą, oddychającą i demontowalną tapicerkę oraz poduszkę siedziska. Dostępne szerokości siedziska to 16” i 18”.Dla wygody użytkownika zastosowano regulowany kąt nachylenia oparcia, regulowane i demontowalne podłokietniki, możliwość odchylenia joysticka oraz uchylne, demontowalne podnóżki z regulacją długości. Bezpieczeństwo podczas jazdy zapewniają hamulce elektromagnetyczne, regulowane tylne kółka przeciwwywrotne oraz pełne oświetlenie drogowe LED.Wózek posiada kontroler VS/PG50A, koła przednie 9”, koła tylne 14”, prześwit 8 cm, a jego waga bez akumulatorów wynosi 49 kg.To urządzenie przeznaczone jest dla osób, które potrzebują wsparcia w mobilności i chcą zachować możliwie największą niezależność. Przeciwwskazaniem do użytkowania są przeciwwskazania do pozycji siedzącej.Z pełną ofertą można zapoznać się w naszym punkcie zaopatrzenia medycznego:Twój Sklep MedycznyTomaszów Mazowiecki, ul. Słowackiego 4Oferujemy atrakcyjne rabaty dla stałych klientów. Honorujemy Tomaszowską Kartę Seniora. Na terenie miasta zapewniamy transport gratis.
Reklama Twój Sklep MEydczny
Reklama Twój Sklep MEydczny
Reklama Twój Sklep Medyczny
Reklama Twój Sklep Medyczny
Reklama
Reklama

Napisz do nas

Zachęcamy do kontaktu z nami za pomocą formularza. Możecie dołączyć zdjęcia i inne załączniki. Podajcie swojego maila ułatwi to nam kontakt z Wami
Reklama