Według relacji opublikowanej na profilu Spotted Info, podczas zakończenia roku szkolnego w III Liceum Ogólnokształcącym w Tomaszowie Mazowieckim miało dojść do sytuacji co najmniej osobliwej. Rodzice pytają, czy byli na oficjalnej uroczystości szkolnej, czy na spotkaniu politycznym. W roli „starosty” miał wystąpić Mariusz Węgrzynowski. Jeżeli rzeczywiście został tak przedstawiony, sprawa nie jest drobną pomyłką protokolarną. To jest zderzenie szkolnej rzeczywistości z polityczną mitologią.
Bo fakty są uparte jak kamień w bucie. Starostą Tomaszowskim jest Dariusz Kowalczyk. Mariusz Węgrzynowski starostą już nie jest. Według Biuletynu Informacji Publicznej Powiatu Tomaszowskiego Dariusz Kowalczyk pełni funkcję starosty od 21 stycznia 2026 roku, a Mariusz Węgrzynowski był starostą do 21 stycznia 2026 roku. To nie jest kwestia interpretacji, sympatii, politycznych emocji ani towarzyskich przyzwyczajeń. To jest stan prawny i urzędowy.
Jeśli więc na szkolnej uroczystości były starosta został przedstawiony jako obecny starosta, mamy do wyboru dwie możliwości. Albo doszło do pomyłki tak dziwnej, że trudno w nią uwierzyć. Albo ktoś świadomie postanowił zniekształcić rzeczywistość, jakby szkolny mikrofon był wehikułem czasu, którym można cofnąć się do poprzedniego układu personalnego w powiecie.
I właśnie to jest w całej sprawie najbardziej niepokojące.
Nie chodzi już nawet o samego Mariusza Węgrzynowskiego, który — jak widać — najwyraźniej nie zamierza wychodzić z roli, choć polityczna kurtyna dawno opadła. Niedawno doszło do sytuacji niemal groteskowej: środowisko, z którym był związany, głosując w sprawach absolutorium i wotum zaufania, stworzyło spektakl, w którym dawni wykonawcy budżetu nagle odkryli w sobie surowych recenzentów własnego dzieła. Można powiedzieć: klasyka lokalnej sceny. Trochę Moliera, trochę Barei, trochę szkolnego przedstawienia, w którym aktor zapomniał, że sztuka już się skończyła, a publiczność dawno wyszła.
Ale szkoła to nie jest teatrzyk politycznych ambicji. Szkoła to nie jest zaplecze żadnej partii. Nie jest przybudówką powiatowej układanki, nie jest miejscem spłacania politycznych długów, nie jest sceną do odbudowywania wizerunku po utracie stanowiska.
A jednak problem jest szerszy. Węgrzynowski, według docierających sygnałów, miał pojawiać się nie tylko w jednej placówce. Jeśli rzeczywiście „obskakiwał” szkolne uroczystości, warto zapytać: w jakim charakterze? Jako radny? Jako były starosta? Jako przedstawiciel konkretnej formacji politycznej? A może jako człowiek, którego część dyrektorów wciąż traktuje tak, jakby zmiana władzy w powiecie była jedynie nieprzyjemnym epizodem, który należy przeczekać?
To pytanie jest tym bardziej zasadne, że część dyrektorów szkół obejmowała stanowiska w czasie, gdy Mariusz Węgrzynowski miał realny wpływ na politykę kadrową powiatu. Niektórzy z nich — jak wynika z lokalnej pamięci politycznej — nie byli też biernymi obserwatorami życia publicznego, lecz aktywnie uczestniczyli w ścieżkach kariery budowanych wokół tego środowiska. Symbolem tego układu stały się wyjazdy autokarem z Tomaszowa do Częstochowy, gdzie polityczna obecność, religijna oprawa i środowiskowa lojalność mieszały się w jeden obrazek. Taki, w którym trudno już odróżnić modlitwę od manifestacji wpływów, a wspólnotę od zaplecza wyborczego.
I tu dochodzimy do sedna. Jak długo jeszcze szkoły będą areną promocji polityków wszelkiej maści i opcji?
Nie ma znaczenia, czy chodzi o PiS, PSL, Koalicję Obywatelską, Lewicę czy lokalne komitety z nazwą pachnącą obywatelskością, a praktyką przypominającą dobrze zakonserwowany folwark. Szkoła powinna być miejscem, w którym uczeń spotyka nauczyciela, wiedzę, wychowanie i wspólnotę. Nie powinna być miejscem, w którym polityk wchodzi na podium, aby przypomnieć, że jeszcze istnieje, jeszcze przemawia, jeszcze ma znajomych dyrektorów, jeszcze potrafi dostać mikrofon.
Rodzice mają prawo pytać. Uczniowie mają prawo czuć się nieswojo. Nauczyciele mają prawo oczekiwać, że ich praca nie będzie przykrywana politycznym spektaklem. A obecne władze powiatu mają obowiązek zareagować.
Bo jeśli organem prowadzącym szkoły ponadpodstawowe jest Powiat Tomaszowski, to nie może udawać, że nic się nie stało. Nie może wzruszyć ramionami i powiedzieć: „uroczystość szkolna, drobiazg, kto by się tym przejmował”. W administracji publicznej gesty mają znaczenie. Tytuły mają znaczenie. Protokół ma znaczenie. Szczególnie wtedy, gdy ktoś próbuje zbudować na nich fałszywy obraz rzeczywistości.
Dlatego pytania do dyrekcji III LO i władz powiatu są proste.
Kto zdecydował o zaproszeniu Mariusza Węgrzynowskiego? W jakim charakterze został zaproszony? Czy zaproszono urzędującego starostę Dariusza Kowalczyka? Jeśli nie — dlaczego? Czy Mariusz Węgrzynowski został przedstawiony jako starosta? Jeśli tak — kto to zrobił i na jakiej podstawie? Czy dyrekcja szkoły zamierza sprostować tę sytuację? Czy obecne władze powiatu sprawdzą, czy podobne przypadki miały miejsce również w innych szkołach?
To nie jest wojna o krzesło w pierwszym rzędzie. To jest spór o standardy.
Bo jeżeli w szkole można dowolnie nadawać nieaktualne tytuły, jeśli można ignorować obecne władze, jeśli można mieszać uroczystość uczniów z politycznym rytuałem lojalności, to znaczy, że w lokalnym życiu publicznym ktoś pomylił edukację z dworem. A dyrektor szkoły nie jest od tego, by pełnić funkcję mistrza ceremonii dla byłych politycznych patronów.
Uczniowie kończą rok szkolny. Politycy powinni wreszcie zakończyć rok swoich ambicji.
Niech szkoły wrócą do uczniów. Niech świadectwa będą świadectwami, a nie tłem do przemówień. Niech dyrektorzy pamiętają, że ich lojalność powinna być skierowana przede wszystkim wobec prawa, uczniów, rodziców i standardów publicznych, a nie wobec dawnych układów personalnych.
Bo jeżeli szkoła staje się sceną politycznej promocji, to edukacja schodzi na drugi plan. A kiedy edukacja schodzi na drugi plan, na pierwszy wychodzi właśnie to, co w polskim życiu publicznym najgorsze: próżność, partyjność i przekonanie, że mikrofon należy się zawsze temu, kto najgłośniej udaje, że nadal rządzi.
Od redakcji: Zwrócimy się do dyrekcji III LO, Starostwa Powiatowego w Tomaszowie Mazowieckim oraz Mariusza Węgrzynowskiego z pytaniami o przebieg uroczystości, sposób przedstawienia zaproszonych gości i zasady udziału polityków w wydarzeniach szkolnych. Odpowiedzi opublikujemy.




Napisz komentarz
Komentarze