W skrócie:
Od wstydu do mody
Moda czy ekonomiczna konieczność?
Fast fashion – druga strona wieszaka
Tomaszów. Miasto utkane z włókiennictwa
Co zrobić ze starą odzieżą?
Polska między wieszakami
Od wstydu do mody
W latach 90. zakupy w sklepach z używaną odzieżą często kojarzono z biedą i koniecznością. „Lumpeks”, „szmateks” czy „ciucholand” brzmiały bardziej jak określenia z bazaru niż z języka mody. Dziś obok nich funkcjonują „second-hand”, „vintage” i „resale”, a ubraniem z drugiej ręki można pochwalić się w mediach społecznościowych.
Zmieniło się nie tylko słownictwo. Zmienił się społeczny sens używanej rzeczy. Kiedyś pytanie „kupiłeś to w lumpeksie?” mogło brzmieć jak zarzut. Dziś odpowiedź „dałem za to piętnaście złotych” częściej jest dowodem sprytu.
Rynek też przestał być niszą. Według analiz OC&C udział Polaków kupujących używaną modę online wzrósł z 32 proc. w 2019 roku do 46 proc. w 2025 roku. Symbolem tej zmiany stał się Vinted i cały internetowy rynek drugiego obiegu.
Moda czy ekonomiczna konieczność?
Nie warto jednak romantyzować lumpeksów. Dla jednych są wyborem ekologicznym albo sposobem na znalezienie oryginalnej marynarki vintage. Dla innych pozostają zwyczajnie sposobem na oszczędzanie.
GUS pokazuje, że przeciętna sytuacja gospodarstw domowych się poprawia, ale średnia potrafi oszukiwać. W najbiedniejszych gospodarstwach wydatki nadal potrafią przewyższać bieżące dochody. W takim domu kurtka za 40 zł nie jest „modowym znaleziskiem”, lecz rozsądną decyzją budżetową.
Ten sam sklep może więc być miejscem ekologicznego wyboru klasy średniej i ekonomicznej konieczności dla osoby żyjącej od wypłaty do wypłaty.
Fast fashion – druga strona wieszaka
Popularność second-handów nie bierze się znikąd. Jest rewersem świata fast fashion, w którym kolekcje zmieniają się błyskawicznie, ubrania bywają tanie i krótkowieczne, a kupowanie kolejnej rzeczy stało się niemal odruchem.
Europejska Agencja Środowiska podaje, że przeciętny mieszkaniec UE kupił w 2022 roku około 19 kg odzieży, obuwia i tekstyliów domowych. W tym samym roku państwa Unii wytworzyły około 6,9 mln ton odpadów tekstylnych.
Do tego dochodzą ogromne koszty środowiskowe produkcji: zużycie wody, emisje gazów cieplarnianych i mikroplastik uwalniany z włókien syntetycznych. Recykling również nie jest cudownym rozwiązaniem – tylko niewielka część zużytych tekstyliów wraca jako nowe ubrania.
Second-hand wydłuża życie rzeczy, ale nie daje automatycznie ekologicznego rozgrzeszenia. Można przecież kupować za dużo również „z drugiej ręki”.
Tomaszów. Miasto utkane z włókiennictwa
W Tomaszowie Mazowieckim temat ma szczególny ciężar. Miasto rozwijało się od XIX wieku dzięki tkaczom, przędzalniom i fabrykom włókienniczym. Później tysiące mieszkańców pracowało w wielkich zakładach, a symbolem przemysłowego Tomaszowa stał się Wistom. Jego historia zakończyła się w latach 90., podobnie jak historia wielu zakładów, które nie przetrwały transformacji.
To daje mocny kontrast. Miasto, które kiedyś produkowało tkaniny na wielką skalę, dziś – jak cała Polska – kupuje ubrania szyte tysiące kilometrów od Europy. Część z nich po kilku latach wraca na rynek jako towar używany i ponownie trafia na lokalne wieszaki.
Lumpeks stał się więc kolejnym rozdziałem historii miasta związanego z tekstyliami – choć już bez huku maszyn i zapachu fabrycznej hali.
Co zrobić ze starą odzieżą?
Od 1 stycznia 2025 roku w Polsce obowiązuje selektywna zbiórka tekstyliów. Gminy muszą zapewnić mieszkańcom możliwość oddawania zużytej odzieży i materiałów co najmniej do PSZOK. W Tomaszowie takie odpady można przekazywać m.in. do PSZOK przy ul. Henrykowskiej. Rzeczy nadal nadające się do noszenia warto jednak najpierw oddać, sprzedać lub przekazać dalej.
Bo dobra kurtka nie staje się odpadem tylko dlatego, że przestała nam się podobać.
Polska między wieszakami
Dzień Lumpeksu można potraktować jak kolejne zabawne święto z kalendarza. Szkoda byłoby na tym poprzestać.
Za jednym wieszakiem spotykają się dziś transformacja ustrojowa, nierówności dochodowe, moda, ekologia, globalizacja i pamięć przemysłowego Tomaszowa. Jedna osoba szuka markowej perełki. Druga – ubrania, na które zwyczajnie ją stać.
Dlatego pytanie nie brzmi już tylko: nowe czy używane?
Może ważniejsze jest inne: ile naprawdę potrzebujemy?
Bo najbardziej ekologiczne ubranie świata nie musi mieć zielonej metki. Czasem jest nim po prostu to, które już istnieje – i które ktoś zechce założyć jeszcze raz.




Napisz komentarz
Komentarze