11 lipca — pamięć, która nie może zamilknąć
W sobotę obchodzony jest Narodowy Dzień Pamięci o Polakach – Ofiarach ludobójstwa dokonanego przez OUN i UPA na ziemiach wschodnich II Rzeczypospolitej Polskiej.
Data nie została wybrana przypadkowo. 11 lipca 1943 roku doszło do kulminacji zbrodni wołyńskiej, określanej jako „krwawa niedziela”. Oddziały Ukraińskiej Powstańczej Armii, wspierane w wielu miejscach przez miejscową ludność ukraińską, przeprowadziły skoordynowane ataki na polskie wsie, osady i majątki.
Według Instytutu Pamięci Narodowej fala terroru objęła tego dnia 97 wsi i kolonii oraz 13 majątków. Ataki rozpoczynały się często o świcie, gdy mieszkańcy szli do kościołów. Mordowano całe rodziny, palono domy i niszczono ślady polskiej obecności.
Łącznie w latach 1943–1945 na Wołyniu i w Galicji Wschodniej zginęło około 100 tysięcy Polaków. Zbrodnia wywołała również polskie akcje odwetowe, w których śmierć poniosło od 10 do 12 tysięcy Ukraińców.
Nie są to jedynie liczby wyjęte z podręcznika. Za każdą z nich stał człowiek — dziecko, matka, ojciec, ksiądz, nauczyciel, sąsiad. Ludzie, którzy w jednej chwili stracili nie tylko życie, lecz także domy, groby przodków i rodzinny świat.
Ofiary — jak wielokrotnie przypominają ich bliscy — nie wołają o zemstę. Wołają o pamięć, prawdę, imiona na nagrobkach i możliwość godnego pochówku.
Uroczystości w Polsce i na Ukrainie
Obchody rocznicowe odbywają się 11 lipca w wielu polskich miastach. Instytut Pamięci Narodowej organizuje uroczystości m.in. w Krakowie i Wrocławiu. W Krakowie zaplanowano mszę świętą na Cmentarzu Rakowickim oraz złożenie kwiatów przy pomniku ofiar ukraińskiego ludobójstwa na Wołyniu.
Przedstawiciele Kancelarii Prezydenta RP mają wziąć udział w uroczystych obchodach Dnia Pamięci o Polakach – Ofiarach Ludobójstwa dokonanego przez OUN i UPA.
Nabożeństwo żałobne w intencji pomordowanych zaplanowano również na cmentarzu rzymskokatolickim w Ołyce na Wołyniu.
Wydarzenia rocznicowe są przypomnieniem, że pojednanie nie może zostać zbudowane na przemilczeniu. Prawda historyczna bywa bolesna, ale bez niej każde pojednanie przypomina dom postawiony na piasku.
Od hutnictwa do wielkiej polityki. Tak zapisał się 11 lipca
254 lata temu, w 1772 roku, w szkockim Larbert niedaleko Edynburga urodził się John Baildon — przemysłowiec i pionier nowoczesnego hutnictwa na Śląsku. Przyczynił się do rozwoju przemysłu ciężkiego i budowy jednych z pierwszych nowoczesnych zakładów hutniczych na ziemiach polskich.
106 lat temu, w 1920 roku, podczas wojny polsko-bolszewickiej Armia Czerwona zajęła Mińsk.
Tego samego dnia na Warmii, Mazurach i Powiślu odbył się plebiscyt dotyczący przynależności państwowej tych terenów. Zdecydowana większość głosujących opowiedziała się za pozostaniem w granicach Niemiec. Na wynik wpłynęły m.in. niemiecka przewaga organizacyjna i propagandowa, terror wobec polskich działaczy oraz dramatyczna sytuacja Polski walczącej z bolszewicką ofensywą.
94 lata temu, w 1932 roku, wydane zostało rozporządzenie prezydenta Ignacego Mościckiego wprowadzające nowy kodeks karny, nazywany kodeksem Makarewicza. Był on uznawany za jedno z najnowocześniejszych osiągnięć polskiej myśli prawniczej okresu międzywojennego.
84 lata temu, w 1942 roku, w Rzeszowie urodził się Tomasz Stańko — jeden z najwybitniejszych polskich muzyków jazzowych.
83 lata temu, w 1943 roku, rozpoczęła się „krwawa niedziela” na Wołyniu.
46 lat temu, w 1980 roku, w Konstancinie zmarł generał Zygmunt Berling. Był żołnierzem Legionów Polskich i uczestnikiem wojny polsko-bolszewickiej. Po agresji Związku Sowieckiego znalazł się w niewoli, a następnie podjął współpracę z władzami sowieckimi. Dowodził 1 Dywizją Piechoty im. Tadeusza Kościuszki, a później 1 Armią Wojska Polskiego.
38 lat temu, w 1988 roku, rozpoczęła się wizyta w Polsce sekretarza generalnego Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego Michaiła Gorbaczowa. Był to czas, gdy system komunistyczny zaczynał już wyraźnie pękać, choć jego przywódcy wciąż próbowali sprawiać wrażenie, że kontrolują bieg historii.
13 lat temu, w 2013 roku, w Warszawie odsłonięto pomnik upamiętniający ofiary zbrodni wołyńskiej.
Pięć lat temu, w 2021 roku, zmarł profesor Włodzimierz Borodziej — historyk zajmujący się dziejami Polski, Niemiec oraz Europy Środkowo-Wschodniej.
Kaszuby spotykają się w Gdyni
W sobotę Gdynia stanie się stolicą kaszubskiej kultury. Odbędzie się tam XXVII Światowy Zjazd Kaszubów, będący jednym z najważniejszych wydarzeń obchodów stulecia miasta.
Zjazd wraca do Gdyni po dwudziestu latach. Organizatorzy zapowiadają przemarsz uczestników ze stumetrową flagą kaszubską, mszę świętą, koncerty, regionalne potrawy, rękodzieło i wspólne czytanie kaszubskich nut.
W wydarzeniu mają uczestniczyć przedstawiciele władz państwowych i samorządowych. Oficjalne otwarcie zjazdu zaplanowano na Skwerze Kościuszki.
To święto języka, tradycji i wspólnoty, która przez pokolenia potrafiła zachować własną tożsamość. Kaszuby przypominają bowiem, że regionalność nie jest prowincjonalnością. Przeciwnie — może być mocnym korzeniem, dzięki któremu człowiek nie przewraca się przy każdym podmuchu historii.
Kalendarium muzyczne
Tomasz Stańko — trąbka pełna melancholii
11 lipca 1942 roku w Rzeszowie urodził się Tomasz Stańko — trębacz, kompozytor i jeden z najbardziej rozpoznawalnych polskich artystów jazzowych na świecie.
W latach 60. współpracował z Krzysztofem Komedą. Brał udział w nagraniach, które weszły do kanonu polskiego jazzu, a jego charakterystyczne, surowe i pełne melancholii brzmienie z czasem stało się muzycznym znakiem rozpoznawczym.
Stańko współpracował również z Michałem Urbaniakiem, Edwardem Vesalą, Dave’em Hollandem, Chrisem Potterem i Garym Peacockiem. Nagrywał muzykę filmową, eksperymentował, szukał nowych form i nie zamykał się w jazzowej gablocie. Pojawiał się także w projektach związanych z muzyką rockową, m.in. z zespołem Maanam.
Culture.pl określa go jako jednego z najoryginalniejszych europejskich jazzmanów, zwracając uwagę na słowiańską melancholię i łatwo rozpoznawalny ton jego trąbki.
Stańko nie grał po prostu melodii. Jego trąbka potrafiła szeptać, krzyczeć, zawieszać głos w pół zdania. Brzmiała czasem jak nocne miasto, czasem jak wiatr na pustym peronie, a czasem jak wspomnienie, którego nie da się już dokładnie opowiedzieć.
John Holt i piosenka, która wróciła jako przebój Blondie
W 1947 roku urodził się John Holt — jamajski wokalista reggae i kompozytor, znany z działalności w grupie The Paragons.
Był współtwórcą utworu „The Tide Is High”, który wiele lat później rozsławiła grupa Blondie. Piosenka stała się jednym z przykładów niezwykłej wędrówki melodii między pokoleniami i gatunkami muzycznymi.
„Dziewczyna z uśmiechem w głosie”
W 1955 roku Alma Cogan wprowadziła na pierwsze miejsce brytyjskiej listy przebojów piosenkę „Dreamboat”.
Cogan była jedną z najpopularniejszych brytyjskich wokalistek lat 50., nazywaną „dziewczyną z uśmiechem w głosie”. W brytyjskiej Top 40 umieściła ponad dwadzieścia utworów. Zmarła w 1966 roku, mając zaledwie 34 lata.
Richie Sambora — gitarowe serce Bon Jovi
W 1959 roku urodził się Richie Sambora, wieloletni gitarzysta zespołu Bon Jovi.
Wspólnie z Jonem Bon Jovim współtworzył największe przeboje grupy, m.in. „Livin’ on a Prayer”, „Wanted Dead or Alive” i „It’s My Life”. Wydał również albumy solowe, w tym „Stranger in This Town” oraz „Undiscovered Soul”.
Suzanne Vega — poetka ulicy
Tego samego dnia, 11 lipca 1959 roku, w Santa Monica urodziła się Suzanne Vega — amerykańska wokalistka i autorka tekstów, określana niekiedy mianem „poetki ulicy”.
Największą popularność przyniosły jej utwory „Luka” oraz „Tom’s Diner”. Ten drugi, nagrany później w tanecznej wersji przez formację DNA, stał się jednym z najbardziej charakterystycznych przebojów początku lat 90.
„Mama Told Me Not to Come”
W 1970 roku zespół Three Dog Night rozpoczął dwutygodniowe panowanie na szczycie amerykańskiej listy przebojów z własną wersją utworu Randy’ego Newmana „Mama Told Me Not to Come”.
Trzy dekady później piosenka powróciła w wykonaniu Toma Jonesa i grupy Stereophonics.
Wojciech Cugowski i muzyczna rodzina
W 1976 roku w Lublinie urodził się Wojciech Cugowski — gitarzysta, syn Krzysztofa Cugowskiego, wokalisty Budki Suflera.
Razem z młodszym bratem Piotrem założył zespół Bracia, znany z utworów „Jeszcze raz”, „Wierzę w lepszy świat” i „Nad przepaścią”.
Miasto duchów
W 1981 roku brytyjska grupa The Specials zdobyła pierwsze miejsce list przebojów piosenką „Ghost Town”.
Utwór opowiadał o kryzysie, bezrobociu i społecznej pustce brytyjskich miast początku lat 80. Choć jego tematem było Coventry, teledysk nakręcono na pustych ulicach Londynu.
Heart na szczycie
W 1987 roku grupa Heart znalazła się na pierwszym miejscu amerykańskiej listy przebojów z piosenką „Alone”.
Kompozycja pochodziła z albumu „Bad Animals” i stała się jednym z najbardziej rozpoznawalnych rockowych utworów lat 80.
Tragiczna noc Smashing Pumpkins
W 1996 roku zmarł Jonathan Melvoin, koncertowy klawiszowiec zespołu Smashing Pumpkins. Przyczyną śmierci było przedawkowanie narkotyków.
Obecny na miejscu perkusista Jimmy Chamberlin próbował ratować muzyka. Po tragedii został usunięty z zespołu.
Piętnastoletnia Billie Piper podbija Wielką Brytanię
W 1998 roku Billie Piper zdobyła pierwsze miejsce brytyjskiej listy przebojów piosenką „Because We Want To”.
Miała wówczas 15 lat i została jedną z najmłodszych wykonawczyń, które dotarły na szczyt zestawienia.
„Livin’ la Vida Loca”
W 1999 roku Ricky Martin umieścił na pierwszym miejscu brytyjskiej listy przebojów singiel „Livin’ la Vida Loca”.
Utwór stał się symbolem światowego boomu na muzykę latynoską u schyłku lat 90. W Stanach Zjednoczonych przez pięć tygodni zajmował pierwsze miejsce listy Billboardu.
McFly pobili rekord Beatlesów
W 2004 roku brytyjska grupa McFly zadebiutowała na pierwszym miejscu listy albumów płytą „Room on the 3rd Floor”.
Muzycy zostali wówczas najmłodszym zespołem, którego debiutancki album znalazł się na szczycie brytyjskiego zestawienia, poprawiając rekord należący wcześniej do Beatlesów.
Czternaście tygodni dobrego przeczucia
W 2009 roku utwór „I Gotta Feeling” grupy The Black Eyed Peas rozpoczął czternastotygodniowy pobyt na pierwszym miejscu amerykańskiej listy przebojów.
Piosenka zastąpiła na szczycie inny singiel tego samego zespołu — „Boom Boom Pow”, który prowadził przez poprzednich dwanaście tygodni.
Autor słów, które śpiewała cała Polska
Także 11 lipca 2009 roku w Holandii zmarł Andrzej Tylczyński — autor tekstów do ponad dwustu piosenek.
Napisał słowa m.in. do utworów „Augustowskie noce”, „Domek bez adresu”, „Kochać”, „Goniąc kormorany”, „Dzisiaj, jutro, zawsze” oraz „Motylem jestem”.
Pozostawił po sobie piosenki, które przetrwały swoich twórców i wykonawców. Tak właśnie działa muzyka — potrafi zmienić zwyczajny lipcowy wieczór w wehikuł czasu.



Napisz komentarz
Komentarze