Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
poniedziałek, 25 maja 2026 08:02
Z OSTATNIEJ CHWILI:
Reklama

Gdzie się podziali kibice? Tomaszowska piłka między dawną dumą a pustymi trybunami

Jeszcze nie tak dawno lokalny mecz piłkarski był czymś więcej niż dziewięćdziesięcioma minutami biegania za piłką. Był pretekstem, żeby wyjść z domu, spotkać znajomych, pokłócić się o skład, ponarzekać na sędziego, pochwalić bramkarza i przez chwilę poczuć, że miasto oddycha jednym rytmem. Dziś na trybunach coraz częściej słychać nie gwar kilku tysięcy gardeł, ale echo pustych krzesełek. W Tomaszowie Mazowieckim — mieście z mocną, robotniczą i sportową pamięcią — frekwencja na poziomie maksymalnie około 300 osób nie jest tylko statystyką. Jest pytaniem. I to pytaniem niewygodnym.

Miasto, które miało futbol we krwi

Tomaszów Mazowiecki nie wyrósł z folderów promocyjnych, eleganckich strategii i konferencji prasowych. Wyrósł z fabryk, osiedli, rzeki, kolei, warsztatów, porannej zmiany i zapachu miasta przemysłowego. W takim świecie sport nie był dodatkiem do życia. Był jego częścią. Trochę jak w Reymontowskiej „Ziemi obiecanej”, tylko zamiast łódzkich pałaców fabrykanckich mieliśmy własny, tomaszowski krajobraz pracy, ambicji i społecznych napięć.

W tę historię bardzo mocno wpisuje się Lechia Tomaszów Mazowiecki. Klub powstał w listopadzie 1923 roku, a wśród inicjatorów wymieniani są Stanisław Boruń, Józef Skrzypiński i Leon Drajling. Oficjalnie zarejestrowano go w 1925 roku jako Robotniczy Klub Sportowy Lechia. Już sama nazwa „robotniczy” mówi więcej niż niejedna jubileuszowa akademia: to był klub ludzi pracy, ludzi miejsca, ludzi, którzy chcieli mieć swój znak na sportowej mapie regionu.

Kilka lat później pojawiła się Pilica Tomaszów Mazowiecki, założona w 1930 roku jako Klub Sportowy Tomaszowskiej Fabryki Sztucznego Jedwabiu. To również nie był przypadek. Tomaszowska Fabryka Sztucznego Jedwabiu była jednym z symboli przemysłowego miasta; źródła przypominają, że zakład ten wyrósł z inicjatywy związanej z produkcją sztucznych włókien, a jego historia zaczyna się jeszcze przed I wojną światową.

Pilica miała swój sportowy i społeczny świat. Oficjalna historia klubu przypomina choćby otwarcie stadionu 21 maja 1936 roku podczas obchodów 25-lecia fabryki oraz oddanie do użytku przystani kajakarskiej nad Pilicą kilka dni później. To nie były wyłącznie obiekty sportowe. To były miejsca spotkania, odpoczynku, dumy i miejskiego życia towarzyskiego.

Tak rodziła się lokalna tradycja: nie z marketingowych sloganów, lecz z codzienności. Klub był przedłużeniem ulicy, zakładu, szkoły, dzielnicy. Był czymś, o czym mówiło się w pracy, przy płocie, w kolejce, na przystanku. Nie trzeba było wymyślać „budowania społeczności”, bo społeczność po prostu przychodziła.

Derby, które miały temperaturę miasta

Każde miasto ma swoje małe mitologie. Jedni mają rynek, inni rzekę, jeszcze inni stary dworzec, kino, zakład pracy albo drużynę, o której opowiada się tak, jakby mówiło się o członku rodziny. Tomaszów miał też swoje derby Lechii i Pilicy.

Dla młodszych może to brzmieć jak opowieść z czasów, gdy bilety były papierowe, zdjęcia czarno-białe, a piłkarze po meczu nie uciekali w media społecznościowe. Ale dawniej derby Lechii z Pilicą potrafiły być lokalnym wydarzeniem z prawdziwego zdarzenia. Na takie mecze przychodziło po kilka tysięcy ludzi. Nie kilkadziesiąt osób, nie garstka najwierniejszych, nie przypadkowy tłumek. Kilka tysięcy mieszkańców, dla których mecz był częścią miejskiego kalendarza.

To nie była Liga Mistrzów. Nikt nie udawał, że na boisku przy Nowowiejskiej czy w innych tomaszowskich sportowych przestrzeniach występuje Real Madryt z orkiestrą symfoniczną w tle. Ale właśnie w tym była siła. Lokalny futbol nie musi być widowiskiem z marmuru, fleszy i hymnu UEFA. Jego żywiołem są chłopaki z osiedla, znajome nazwiska, sąsiad stojący przy barierce, ojciec tłumaczący synowi, kto kiedyś grał na lewej pomocy, i starszy kibic, który pamięta takie mecze, o których dzisiejszy Facebook nawet by nie zdążył napisać.

Fanowskie opracowania poświęcone Lechii przypominają, że derbowa rywalizacja była dla lokalnej społeczności czymś więcej niż zwykłym meczem — budowała opowieści, emocje, lojalności i pamięć kibiców.

W takich derbach było wszystko: duma, złość, śmiech, przesada, czasem sportowa dramaturgia jak u Kazimierza Kutza, czasem wrzawa jak na rockowym koncercie, na który nie szło się tylko dla muzyki, ale po to, żeby być razem. To był miejski spektakl bez czerwonego dywanu. Bardziej „Cinema Paradiso” niż multipleks. Miejsce, gdzie ludzie znali swoje twarze i swoje pretensje.

Dziś: trzysta osób i dużo milczenia

I teraz wróćmy na ziemię. Do współczesności. Do miasta, które według danych za 2024 rok liczy około 57 tysięcy mieszkańców.

Jeżeli na meczu lokalnej drużyny pojawia się maksymalnie około 300 osób, to znaczy, że na stadion trafia mniej więcej pół procenta mieszkańców. Pół procenta miasta. Reszta jest gdzie indziej: w pracy, w domu, w galerii, na działce, przed telewizorem, w internecie, w podróży, w zmęczeniu, w obojętności. Czasem pewnie także w rozczarowaniu.

Oczywiście, trzeba być uczciwym: współczesny człowiek ma więcej bodźców niż dawny kibic. W telefonie ma Premier League, Ekstraklasę, skróty meczów, transmisje, komentarze, ligi fantasy, bukmacherskie aplikacje, seriale i tysiąc innych sposobów na zabicie sobotniego popołudnia. Lokalny klub konkuruje dziś nie tylko z innym klubem. Konkuruje z całym przemysłem uwagi.

Ale czy to wystarczające wytłumaczenie? Chyba zbyt wygodne.

Bo przecież jeszcze kilka lat temu, kiedy Lechia grała w klasie okręgowej, na mecze potrafiło przychodzić dwa, a nawet trzy razy więcej ludzi niż obecnie. A więc nie chodzi tylko o ligę. Nie chodzi wyłącznie o poziom sportowy. Problem wydaje się głębszy. Może klub — nie z własnej winy, a może częściowo z własnej — stał się dla wielu tomaszowian instytucją „czyjąś”, a nie „naszą”.

To jest najniebezpieczniejszy moment dla lokalnego sportu. Nie porażka 0:3. Nie spadek w tabeli. Nie słabszy sezon. Najgroźniejsza jest chwila, w której mieszkańcy przestają czuć, że klub ich obchodzi.

Klub kosztuje. Wspólnota też

Utrzymanie drużyny piłkarskiej to nie jest romantyczna składka do puszki po oranżadzie. To są realne pieniądze: szkolenie, trenerzy, sprzęt, transport, opieka medyczna, boiska, utrzymanie infrastruktury, opłaty, administracja, promocja, zabezpieczenie meczów. Za każdym wyjściem drużyny na murawę stoi praca, której kibic często nie widzi.

Aktualnie Lechia występuje w Betclic III lidze, grupie I, co potwierdzają klubowe tabele i serwisy wynikowe. To już nie jest zabawa w niedzielne kopanie. To poziom wymagający organizacji, pieniędzy, sponsorów, miejskiego wsparcia i ludzi, którzy nie znikają po pierwszym gwizdku krytyki.

Ale właśnie dlatego pytanie o frekwencję boli bardziej. Bo skoro utrzymanie lokalnej drużyny kosztuje, skoro miasto, sponsorzy, działacze i trenerzy wkładają w to konkretne środki oraz pracę, to gdzie jest społeczna odpowiedź? Czy klub ma istnieć tylko dlatego, że ktoś dopiął budżet? Czy może dlatego, że mieszkańcy czują, iż to jest ich miejsce?

Nie chodzi o to, żeby kogokolwiek zawstydzać. Nie każdy musi kochać futbol. Nie każdy ma czas. Nie każdy ma zdrowie, pieniądze, ochotę, wolną sobotę. Ale jeżeli miasto ma mieć lokalny klub, który naprawdę coś znaczy, to nie wystarczy napisać w internecie: „kiedyś to było”. Tradycja nie żyje w komentarzach. Tradycja żyje w obecności.

Co się stało z miejską lojalnością?

Można wskazać wiele przyczyn słabszej frekwencji. Rozpad dawnych więzi dzielnicowych. Odpływ młodych. Starzenie się miasta. Zmianę stylu życia. Internet, który dał nam wszystko, ale często odebrał potrzebę wychodzenia z domu. Wielką piłkę, która świeci tak mocno, że lokalne boisko wydaje się przy niej jak lampa naftowa przy reflektorze stadionu w Manchesterze.

Można mówić też o słabszej promocji. O tym, że mecz lokalnej drużyny powinien być wydarzeniem, a nie wyłącznie informacją wrzuconą do sieci. O współpracy ze szkołami, akademiami, rodzicami, osiedlami, lokalnymi firmami. O tym, żeby dziecko, które raz przyjdzie na stadion, chciało wrócić. Żeby rodzic nie miał wrażenia, że idzie na zapomniany margines miasta, lecz na wydarzenie, które ma sens.

W 2025 roku klub informował choćby o oficjalnej prezentacji pierwszej drużyny Lechii przed sezonem 2025/2026, z udziałem przedstawicieli miasta i Tomaszowskiego Centrum Sportu. To pokazuje, że próby budowania oprawy istnieją. Ale pytanie brzmi: czy to wystarcza, żeby odzyskać ludzi na trybunach?

Bo stadion bez ludzi jest jak teatr bez widowni. Aktorzy mogą znać tekst, światła mogą działać, scenografia może stać, ale jeśli sala świeci pustkami, spektakl traci swój sens. Piłka nożna również jest teatrem. Tylko zamiast kurtyny jest gwizdek sędziego, zamiast recenzji — komentarz przy barierce, a zamiast eleganckiego foyer — rozmowa przy bramie stadionu.

Nie tylko Lechia. Nie tylko Pilica. To sprawa miasta

Warto powiedzieć jasno: ten tekst nie jest wymierzony w jeden klub, jednego prezesa, jedną drużynę czy jedną grupę kibiców. To opowieść o piłce nożnej w Tomaszowie Mazowieckim i o kondycji lokalnej wspólnoty.

Pilica, choć dziś — według ogólnodostępnych opisów — funkcjonuje przede wszystkim poprzez sekcje kręglarską i łyżwiarstwa szybkiego, pozostaje częścią sportowej historii miasta. Lechia pozostaje jej najgłośniejszym piłkarskim kontynuatorem. Ale sama nazwa na koszulce nie wystarczy. Herb nie świeci własnym światłem. Ktoś musi na niego patrzeć.

Można zorganizować jubileusz. Można wydać folder. Można przypomnieć stare zdjęcia. Można napisać: 1923, 1930, sto lat tradycji, wielkie postacie, dawne mecze. Ale jeśli na trybunach siedzi garstka ludzi, to tradycja zaczyna przypominać muzealną gablotę. Ładną, czystą, podpisaną — i martwą.

A przecież lokalny sport powinien być jednym z ostatnich miejsc, gdzie miasto może jeszcze spotkać samo siebie bez politycznych szyldów, bez partyjnej wojny, bez algorytmów, które każdemu pokazują inną rzeczywistość. Na stadionie wszyscy widzą ten sam spalony. I wszyscy mogą się o niego pokłócić. To już coś.

Może trzeba po prostu wrócić

Nie ma jednej recepty. Nie wystarczy hasło: „kibice, wróćcie”. Ludzie nie wracają na zawołanie. Trzeba ich zaprosić, przekonać, czasem przeprosić za obojętność, czasem dać im powód, żeby znowu poczuli się potrzebni.

Klub musi opowiadać swoją historię. Miasto musi widzieć w nim coś więcej niż koszt. Szkoły powinny traktować lokalny sport jak żywą lekcję obywatelskości. Sponsorzy — jak inwestycję w społeczne emocje, a nie tylko miejsce na baner. Media lokalne — jak temat, który nie kończy się wynikiem meczu. A kibice? Kibice muszą zrobić rzecz najprostszą i najtrudniejszą zarazem: przyjść.

Zabrać dziecko. Sąsiada. Kolegę. Kogoś, kto ostatni raz był na meczu wtedy, gdy telefon służył jeszcze głównie do dzwonienia. Stanąć przy boisku. Ponarzekać. Zaklaskać. Zobaczyć, czy w tej starej tomaszowskiej piłce tli się jeszcze ogień.

Bo tradycja nie żyje w gablotach. Nie żyje w folderach jubileuszowych. Nie żyje nawet w pięknych wspomnieniach o derbach Lechii z Pilicą, na które przychodziły tysiące. Tradycja żyje wtedy, gdy ktoś w sobotę wychodzi z domu i mówi: „chodź, idziemy na mecz”.

I może od tego trzeba zacząć. Nie od wielkich deklaracji. Nie od kolejnej dyskusji pod postem. Od prostego gestu obecności.

Bo jeśli miasto naprawdę ma piłkarską pamięć, to najwyższy czas sprawdzić, czy ma jeszcze piłkarskie serce.

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Opinie

Igor MatuszewskiIgor Matuszewski

Nie piszę tego tekstu przeciwko komukolwiek. Nie przeciwko kibicom, którzy przestali przychodzić. Nie przeciwko działaczom, którzy próbują spinać budżety cienkie jak jesienna murawa po ciężkim meczu. Nie przeciwko piłkarzom, którzy wychodzą na boisko często bez wielkich świateł, kamer i fanfar. Piszę go raczej z niepokoju — tego samego, który pojawia się, gdy w miejscu dawniej pełnym gwaru zaczyna słychać echo.Tomaszowska piłka nożna ma za sobą historię dłuższą niż niejedna miejska instytucja. Ma swoje nazwiska, swoje derby, swoje trybuny, swoje rodzinne opowieści. Ma Lechię, ma Pilicę, ma pamięć boisk, na których spotykało się miasto — czasem po to, by kibicować, czasem by się spierać, ale przede wszystkim po to, by być razem.Dlatego dzisiejsze puste miejsca na trybunach bolą bardziej niż słabszy wynik w tabeli. Bo wynik można poprawić w następnym meczu. Utraconą więź odbudowuje się znacznie trudniej.Ten felieton jest więc pytaniem zadanym Tomaszowowi: czy lokalny klub ma być tylko kosztem, herbem, wspomnieniem i punktem w budżecie? Czy może nadal może być czymś, co łączy ludzi — tak zwyczajnie, po tomaszowsku, bez wielkich słów, za to z obecnością tam, gdzie naprawdę jest potrzebna: przy boisku.

Jeszcze nie tak dawno lokalny mecz piłkarski był czymś więcej niż dziewięćdziesięcioma minutami biegania za piłką. Był pretekstem, żeby wyjść z domu, spotkać znajomych, pokłócić się o skład, ponarzekać na sędziego, pochwalić bramkarza i przez chwilę poczuć, że miasto oddycha jednym rytmem. Dziś na trybunach coraz częściej słychać nie gwar kilku tysięcy gardeł, ale echo pustych krzesełek. W Tomaszowie Mazowieckim — mieście z mocną, robotniczą i sportową pamięcią — frekwencja na poziomie maksymalnie około 300 osób nie jest tylko statystyką. Jest pytaniem. I to pytaniem niewygodnym.
Elwira BanaszkiewiczElwira Banaszkiewicz

Piszę o świecie protez, bo w Polsce coraz częściej nie naprawiamy systemu, lecz dokładamy mu kolejne podpórki. Trochę jak w starym filmie Barei: wszystko się chwieje, wszyscy wiedzą, że się chwieje, ale oficjalnie nadal udajemy, że konstrukcja stoi dumnie i stabilnie. Prawo rodzinne, demografia, bezpieczeństwo, ochrona zdrowia, opieka nad osobami starszymi — to nie są osobne wyspy. To jeden organizm. Jeżeli w jednym miejscu zaczyna brakować kości, w innym pojawia się ból.Niepokoi mnie nie sama debata o związkach partnerskich czy małżeństwach jednopłciowych. Niepokoi mnie sposób, w jaki państwo tę debatę prowadzi: nerwowo, fragmentarycznie, bez odwagi nazwania konsekwencji. Jedni chcą wszystko przepchnąć hasłem nowoczesności, drudzy wszystko zatrzymać hasłem tradycji. A między nimi stoi zwykły obywatel, który chciałby wiedzieć, jakie prawo będzie obowiązywać jutro, kto za nie odpowiada i ile ta polityczna improwizacja będzie nas kosztować.Najważniejsze pytanie brzmi więc nie tylko: jakie przepisy uchwalimy? Ważniejsze jest: czy mamy jeszcze odwagę myśleć o Polsce za dwadzieścia lat? O dzieciach, których rodzi się coraz mniej. O seniorach, których będzie coraz więcej. O rodzinach, które nie potrzebują propagandowych laurek, lecz stabilności. O ludziach chorych i niepełnosprawnych, którzy zamiast metaforycznych protez państwa potrzebują realnych protez, rehabilitacji, dostępnej pomocy i sprawnych instytucji.

Polski system od lat przypomina pacjenta, którego nikt już nawet nie próbuje porządnie leczyć. Zamiast diagnozy — plaster. Zamiast operacji — prowizorka. Zamiast prawa pisanego z myślą o następnych dekadach — kolejne protezy, które mają utrzymać konstrukcję w pionie jeszcze przez chwilę. Byle do następnego posiedzenia Sejmu. Byle do następnego sondażu. Byle nie powiedzieć obywatelom wprost, że państwo coraz częściej porusza się o kulach.
Igor MatuszewskiIgor Matuszewski

W tej sprawie najważniejsze nie jest dziś pytanie, czy mandat radnej Pauliny Sochy powinien zostać wygaszony. To byłby wniosek przedwczesny, wymagający pełnej analizy dokumentów, zakresu obowiązków, ewentualnych pełnomocnictw i nagrań z sesji. Najważniejsze jest coś innego: czy w powiecie tomaszowskim potrafimy jeszcze wyraźnie oddzielać funkcję kontrolną radnego od lojalności wobec instytucji, w której ten radny pracuje.Bo nawet jeśli prawo ostatecznie nie dopatrzy się naruszenia art. 25b ustawy o samorządzie powiatowym, pozostaje problem standardu. Radny nie jest zwykłym komentatorem życia publicznego. Radny ma kontrolować, pytać, sprawdzać, domagać się dokumentów i patrzeć władzy oraz spółkom zależnym od samorządu na ręce. Jeżeli jednocześnie pełni funkcję kierowniczą w jednej z takich spółek, powstaje cień wątpliwości. A w sprawach publicznych cień bywa czasem wystarczająco ciemny, by mieszkańcy zaczęli tracić zaufanie.

Sprawa ewentualnego wygaszenia mandatu radnej Pauliny Sochy nie została zakończona. Łódzki Urząd Wojewódzki zażądał od Rady Powiatu w Tomaszowie Mazowieckim kolejnych dokumentów dotyczących jej aktywności na sesjach, zwłaszcza tych, na których wypowiadała się w sprawach Tomaszowskiego Centrum Zdrowia. W tle jest art. 25b ustawy o samorządzie powiatowym — jeden z przepisów antykorupcyjnych, który ma pilnować granicy między mandatem radnego, interesem publicznym i działalnością podmiotów korzystających z mienia powiatu.

24 maja: Kopernik zatrzymał Słońce, Prus domknął „Lalkę”, Dylan zmienił ton epoki

24 maja przypomina, że historia lubi przesuwać centrum świata. Od Kopernika i Prusa po Raszyn, Katyń i Dylana — to dzień wielkich zwrotów, a dziś ważny także dla Krakowa, gdzie mieszkańcy głosują w referendum.Data dodania artykułu: 24.05.2026 09:33
24 maja: Kopernik zatrzymał Słońce, Prus domknął „Lalkę”, Dylan zmienił ton epoki

Łatwogang jedzie przez Polskę dla Maksa. Prof. Nęcki: to fenomen, który zaskakuje psychologię społeczną

Łatwogang jedzie przez Polskę, by zebrać pieniądze na leczenie 8-letniego Maksa chorego na DMD. Prof. Zbigniew Nęcki tłumaczy, skąd bierze się wyjątkowa mobilizacja internautów i dlaczego ta akcja tak skutecznie porusza ludzi.Data dodania artykułu: 23.05.2026 17:04
Łatwogang jedzie przez Polskę dla Maksa. Prof. Nęcki: to fenomen, który zaskakuje psychologię społeczną

23 maja: Batory na Wawelu, Norwid w paryskim cieniu, Konopnicka, „Orzeł”, Moog i ostatni taniec Lewandowskiego

Data dodania artykułu: 23.05.2026 10:30
23 maja: Batory na Wawelu, Norwid w paryskim cieniu, Konopnicka, „Orzeł”, Moog i ostatni taniec Lewandowskiego

Trump zapowiada dodatkowych żołnierzy dla Polski. Nawrocki dziękuje: „Stoję na straży sojuszu polsko-amerykańskiego”

Prezydent Karol Nawrocki podziękował Donaldowi Trumpowi za zapowiedź wysłania do Polski kolejnych pięciu tysięcy amerykańskich żołnierzy. Decyzja prezydenta USA wybrzmiała szczególnie mocno po wcześniejszych doniesieniach o wstrzymaniu rotacji amerykańskiej brygady pancernej do naszego kraju. W tle są bezpieczeństwo wschodniej flanki NATO, wojna za polską granicą i pytanie, czy Waszyngton rzeczywiście wzmacnia obecność w Polsce, czy jedynie przestawia wojskowe figury na europejskiej szachownicy.Data dodania artykułu: 22.05.2026 07:48
Trump zapowiada dodatkowych żołnierzy dla Polski. Nawrocki dziękuje: „Stoję na straży sojuszu polsko-amerykańskiego”

22 maja: od Lindleya i harcerskiej iskry po Wodeckiego, Aznavoura i polityczne napięcia wokół Trybunału

Dziś w kraju i na świecie — piątek, 22 maja. To 142. dzień roku. Słońce wstało o godz. 4.33, a zajdzie o godz. 20.32. Imieniny obchodzą: Dorian, Emil, Helena, Jan, Julia, Rita, Roman, Wiesław, Wiesława i Wisława.Data dodania artykułu: 22.05.2026 07:19
22 maja: od Lindleya i harcerskiej iskry po Wodeckiego, Aznavoura i polityczne napięcia wokół Trybunału

21 maja: Sobieski na polu elekcyjnym, „Non possumus”, Góra św. Anny i taniec Bowiego

21 maja łączy w sobie królewską elekcję Sobieskiego, walki o Górę św. Anny, „Non possumus” i losy zesłańców, artystów oraz sportowców. To dzień, który przypomina, jak historia, kultura i pamięć splatają się w jeden opowieściowy chór.Data dodania artykułu: 21.05.2026 12:31
21 maja: Sobieski na polu elekcyjnym, „Non possumus”, Góra św. Anny i taniec Bowiego

Polska nie może opierać bezpieczeństwa wyłącznie na USA. Eksperci wskazują na własne zdolności i tarczę antydronową

Po doniesieniach o możliwym wstrzymaniu rotacji części wojsk USA do Polski eksperci alarmują: bezpieczeństwo nie może opierać się wyłącznie na sojuszu z Waszyngtonem. Wskazują na własne zdolności obronne i pilną potrzebę budowy tarczy antydronowej.Data dodania artykułu: 20.05.2026 21:49
Polska nie może opierać bezpieczeństwa wyłącznie na USA. Eksperci wskazują na własne zdolności i tarczę antydronową

Premierzy Polski i Węgier w Warszawie o współpracy w ramach Grupy Wyszehradzkiej, energetyce i Ukrainie (opis)

Premierzy Polski i Węgier Donald Tusk i Peter Magyar oświadczyli po spotkaniu w Warszawie, że należy odbudować współpracę w ramach Grupy Wyszehradzkiej. Tusk zadeklarował pomoc w uniezależnieniu się Węgier od dostaw rosyjskich surowców. Magyar zapowiedział spotkanie z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim.Data dodania artykułu: 20.05.2026 16:05
Premierzy Polski i Węgier w Warszawie o współpracy w ramach Grupy Wyszehradzkiej, energetyce i Ukrainie (opis)
Majowe imprezy w gminie Tomaszow

Majowe imprezy w gminie Tomaszow

Maj pełen wydarzeń w gminie Tomaszów Mazowiecki. Spotkania autorskie, koncerty i rodzinne piknikiPrzed mieszkańcami gminy Tomaszów Mazowiecki wyjątkowo intensywny maj. Centrum Kultury i Biblioteka Gminy Tomaszów Mazowiecki opublikowały harmonogram wydarzeń zaplanowanych na najbliższe tygodnie. W programie znalazły się zarówno spotkania literackie, koncerty, wydarzenia rodzinne, jak i imprezy plenerowe.Tegoroczny kalendarz pokazuje, że wiosna w gminie upłynie pod znakiem kultury, integracji mieszkańców i aktywnego spędzania czasu.Tydzień Bibliotek z autorami znanych książekMaj rozpocznie się od wydarzeń organizowanych w ramach Tygodnia Bibliotek. Już 8 maja odbędą się trzy spotkania autorskie skierowane do dzieci i młodzieży.W Smardzewicach zaplanowano spotkanie z Pawłem Beręsewiczem, znanym autorem książek dla najmłodszych. Tego samego dnia w filii bibliotecznej w Zawadzie odbędzie się spotkanie z Markiem Grabowskim, natomiast w Wiadernie młodzi czytelnicy będą mogli spotkać się z Katarzyną Ryrych. Wszystkie wydarzenia skierowane są do zorganizowanych grup szkolnych.Organizatorzy podkreślają, że celem wydarzeń jest promocja czytelnictwa oraz zachęcanie najmłodszych do odkrywania świata literatury.Pieśni maryjne wybrzmią w Smardzewicach10 maja o godzinie 15.30 w Sanktuarium św. Anny w Smardzewicach odbędzie się Gminny Koncert Pieśni Maryjnych. To wydarzenie od lat przyciąga mieszkańców oraz zespoły muzyczne z regionu.Koncert będzie miał charakter otwarty, a wstęp dla uczestników pozostanie bezpłatny. Organizatorzy zapowiadają wyjątkową atmosferę, wspólne śpiewanie oraz występy lokalnych artystów i zespołów.Biblioteka zaprosi najmłodszych14 maja w Smardzewicach odbędzie się lekcja biblioteczna pod hasłem „Książka niejedno ma imię”. Wydarzenie skierowane jest do przedszkolaków z Zespołu Szkolno-Przedszkolnego w Smardzewicach.Spotkanie ma przybliżyć dzieciom świat książek oraz zachęcić najmłodszych do regularnego kontaktu z literaturą.Spektakl teatralny z okazji Dnia DzieckaPod koniec miesiąca, 27 maja, w CKiB w Smardzewicach wystawiony zostanie spektakl teatralny „Calineczka” w wykonaniu Teatru Piccolo z Łodzi.Przedstawienie organizowane jest z okazji Dnia Dziecka i będzie otwarte dla mieszkańców. Organizatorzy liczą, że wydarzenie przyciągnie całe rodziny.Sport, integracja i wydarzenia pleneroweOstatni weekend maja zapowiada się szczególnie aktywnie. 30 maja nad Zalewem Sulejowskim odbędzie się „Vikings Run” – wydarzenie sportowe, które co roku gromadzi miłośników aktywności fizycznej i biegów terenowych.Tego samego dnia zaplanowano również lokalne wydarzenia integracyjne: Dzień Ciebłowic, Dzień Sąsiada w Godaszewicach oraz Piknik Rodzinny w Komorowie. Wszystkie imprezy mają charakter otwarty i bezpłatny.Kultura i integracja mieszkańcówMajowy harmonogram pokazuje, że gmina Tomaszów Mazowiecki stawia na różnorodność wydarzeń i integrację mieszkańców. W programie znalazły się propozycje zarówno dla dzieci, młodzieży, rodzin, jak i seniorów.Organizatorzy podkreślają, że celem wydarzeń jest nie tylko promocja kultury i aktywnego wypoczynku, ale również budowanie lokalnej wspólnoty i tworzenie przestrzeni do wspólnych spotkań mieszkańców całej gminy.Data rozpoczęcia wydarzenia: 01.05.2026

Polecane

Gdzie się podziali kibice? Tomaszowska piłka między dawną dumą a pustymi trybunamiPaństwo na protezach. O prawie, rodzinie i politycznej prowizorceBieg Trzeźwości w Tomaszowie Mazowieckim połączył mieszkańców wokół aktywności i integracjiBezpłatne zajęcia o rozwoju mowy dziecka w Tomaszowie MazowieckimFałszywy wnuczek, fałszywy policjant, fałszywy prokurator. Stara metoda, nowe narzędziaDobra pamięć kobiet może opóźniać diagnozę alzheimera. Naukowcy: testy mogą nie widzieć choroby na czasPięćdziesiątnica kończy okres wielkanocny. Czym są Zielone Świątki?24 maja: Kopernik zatrzymał Słońce, Prus domknął „Lalkę”, Dylan zmienił ton epokiFinał siatkarskiej rywalizacji w Arenie Lodowej. Tomaszów gościł młodych zawodników z całej PolskiDzień Działacza Kultury w PCAS-ie. Gala, podziękowania i muzyczny finał w TomaszowieWernisaż w Zamku Inowłódz. Aleksander Dutkiewicz pokazał tysiąc wycinanek„Symfonia Wdzięczności” wybrzmiała w Tomaszowie. Wieczór pełen emocji w MCK Za Pilicą
Na sprzedaż komfortowe mieszkanie 53 m² przy ulicy Niskiej

Na sprzedaż komfortowe mieszkanie 53 m² przy ulicy Niskiej

Cena: 435000 PLNSą mieszkania, do których wchodzi się z myślą o remoncie. I są takie, w których już od progu czuć spokój, światło i przestrzeń. Ta oferta należy właśnie do drugiej kategorii.Na sprzedaż wyjątkowo funkcjonalne i starannie wykończone mieszkanie o powierzchni 53 m², położone w Tomaszowie Mazowieckim. To propozycja dla osób, które szukają miejsca gotowego do życia – bez wielomiesięcznych remontów, nerwów i dodatkowych kosztów.Lokal zachwyca przemyślanym układem pomieszczeń oraz nowoczesnym standardem wykończenia. Jasne wnętrza, estetyczne detale i dobrze wykorzystana przestrzeń sprawiają, że mieszkanie będzie idealne zarówno dla pary, rodziny z dzieckiem, jak i osób szukających komfortowej inwestycji pod wynajem.Najważniejsze informacje:powierzchnia mieszkania: 53 m²cena: 435 000 złfunkcjonalny układ pomieszczeńmieszkanie gotowe do wprowadzeniabardzo dobra lokalizacja w Tomaszowie Mazowieckimoferta idealna zarówno do zamieszkania, jak i inwestycyjnieDużym atutem nieruchomości jest lokalizacja. W pobliżu znajdują się sklepy, punkty usługowe, szkoły, komunikacja miejska oraz tereny zielone. To miejsce, które pozwala połączyć wygodę codziennego życia z ciszą i poczuciem prywatności.Wnętrze mieszkania zostało urządzone w nowoczesnym, uniwersalnym stylu, dzięki czemu nowy właściciel może od razu poczuć się „u siebie”. Przestrzeń dzienna daje komfort zarówno odpoczynku, jak i spotkań z rodziną czy znajomymi. To mieszkanie ma w sobie coś, czego nie oddają suche parametry – przyjemny klimat i poczucie domowego ciepła.Rynek nieruchomości w Tomaszowie Mazowieckim w ostatnich latach wyraźnie się zmienia. Coraz trudniej znaleźć mieszkanie, które łączy rozsądną powierzchnię, dobrą lokalizację i wysoki standard wykończenia. Ta oferta wyróżnia się właśnie takim połączeniem.
ReklamaTwój Sklep Medyczny
ReklamaTwój Sklep Medyczny
ReklamaTwój Sklep Medyczny
ReklamaTwój Sklep Medyczny

Wasze komentarze

Autor komentarza: AjdejanoTreść komentarza: Brawo dla firmy KNAPTRANS. Po pierwsze - dobrze się reklamuje, po drugie - robi dobrą robotę w zakresie tych "gównianych" tematów, po trzecie - pomaga temu portalowi. Tak trzymać - chłopaki (i dziewczyny - też).Źródło komentarza: Nowoczesna obsługa szamb – jak technologia zmienia branżę asenizacyjnąAutor komentarza: AntolinTreść komentarza: Już za poprzedniego starosty był chęci do zrobienie kilku dróg niestety wtedy pan Pawlak wolał politykować kosztem mieszkańców gminy!Źródło komentarza: Powiat i gmina Ujazd o inwestycjach. W planach ciąg pieszo-rowerowy do SkrzynekAutor komentarza: CzłowiekTreść komentarza: Szpital to niestety JEST arena polityczna. Od dawien dawna do teraz. Nie wierzę w uczciwe konkursy i nominacje. Zawsze wygrywa kolesiostwo i chęć łatwego zysku. Nadal są osoby które są w szpitalu po to żeby się " nachapać", mają nieracjonelnie wysokie pensje, wręcz nieprzyzwoicie wysokie - na które absolutnie nie zasługują. Doją szpital. Doją nas. Tyle w temacie.Źródło komentarza: „Szpital to nie arena politycznej wojny”. Mocna odpowiedź na zarzuty wokół TCZAutor komentarza: 😂🤣😂🤣😂🤣Treść komentarza: co to jest "susz z THC"? 😂🤣😂🤣😂🤣😂🤣😂🤣😂🤣😂🤣😂🤣😂🤣😂🤣😂🤣😂🤣😂🤣😂🤣😂🤣Źródło komentarza: 42-latek zatrzymany z marihuaną. Narkotyki w samochodzie, zarzut i groźba więzieniaAutor komentarza: TomaszówTreść komentarza: Porodówka w Brzezinach teraz Tuszyn a być może Tomaszów następny,ale pani minister wychodzin przed kamery i mówi że jeździ po Polsce i się wszyscy cieszą że jest lepiej!rząd popsl rządem nieudaczników!Źródło komentarza: Pulmonologia w Tuszynie: personel alarmuje o przyszłość oddziałuAutor komentarza: KomisażTreść komentarza: Ciekaw, ile placówek, zjechało po równi pochyłej pod wodę za rządów tej kandydatury ???Źródło komentarza: Pięciu kandydatów chce pokierować Tomaszowskim Centrum Zdrowia. We wtorek i środę rozmowy konkursowe
Reklama
Reklama

Napisz do nas

Zachęcamy do kontaktu z nami za pomocą formularza. Możecie dołączyć zdjęcia i inne załączniki. Podajcie swojego maila ułatwi to nam kontakt z Wami
Reklama