Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
sobota, 6 czerwca 2026 11:52
Reklama Twój Sklep Medyczny

6 czerwca: Dąbrowski, Orzeszkowa, D-Day, Beatlesi i mały Fiat, który zmotoryzował Polskę

Sobota, 6 czerwca, sto pięćdziesiąty siódmy dzień roku. Słońce wstało o godz. 4.17, zajdzie o godz. 20.51. Imieniny obchodzą dziś m.in. Dominika, Maria, Paulina, Aleksander, Filip, Klaudiusz, Norbert i Wawrzyniec. Dzisiejsze kalendarium brzmi jak wielka, wielowątkowa symfonia: jest w nim generał zapisany w polskim hymnie, pisarka znad Niemna, huk alianckich barek w Normandii, sceniczny temperament Romana Wilhelmiego, dźwięk silnika Fiata 126p, elektroniczne pejzaże Tangerine Dream, pierwszy studyjny krok Beatlesów i jarociński wybuch Maanamu.

To data, która nie daje się zamknąć w jednej szufladzie. 6 czerwca prowadzi nas przez historię wojenną, literaturę, kino, muzykę, religię, politykę pamięci i sport. Jakby ktoś położył na jednym stole stary wojskowy mundur, egzemplarz „Nad Niemnem”, płytę winylową, kluczyki od „malucha”, rakietę tenisową i taśmę z Abbey Road.

Generał, którego nazwisko śpiewamy w hymnie

208 lat temu, 6 czerwca 1818 roku, w Winnej Górze w Wielkopolsce zmarł gen. Jan Henryk Dąbrowski — twórca Legionów Polskich we Włoszech, uczestnik insurekcji kościuszkowskiej, generał armii Księstwa Warszawskiego. W naszej pamięci pozostał nie tylko jako dowódca, ale jako człowiek, którego nazwisko weszło do narodowego hymnu.

Kiedy śpiewamy „Marsz, marsz, Dąbrowski”, nie przywołujemy jedynie postaci z podręcznika. Przywołujemy całą epokę: rozbiory, emigrację, nadzieję, wojskowy trud i wiarę, że Polska może wrócić nie tylko na mapę, ale także do codziennego języka ludzi. Dąbrowski stał się symbolem uporczywej, czasem niemal szalonej nadziei, że historia nie musi kończyć się klęską.

W lokalnej perspektywie, także tej tomaszowskiej, taka pamięć nie jest pustym ceremoniałem. Tomaszów Mazowiecki wyrósł przecież z pracy, migracji, przemysłu, ambicji i codziennego wysiłku. To miasto dobrze rozumie, że wolność nie rodzi się z jednego gestu. Często powstaje z tysięcy małych decyzji, z organizowania życia, z pilnowania języka, szkoły, kultury i wspólnoty.

Eliza Orzeszkowa — literatura jako sumienie społeczne

185 lat temu, 6 czerwca 1841 roku, w Miłkowszczyźnie koło Grodna urodziła się Eliza Orzeszkowa — pisarka, publicystka, autorka „Nad Niemnem”, „Meira Ezofowicza” i „Marty”. Jedna z pierwszych polskich kobiet, które tak wyraźnie i publicznie zabierały głos w sprawie emancypacji, edukacji i społecznej odpowiedzialności.

Orzeszkowa pisała literaturę, która nie chciała być tylko ozdobą salonu. Jej książki były narzędziem sporu o Polskę po powstaniu styczniowym. Romantyczny zryw przegrał z carskim aparatem przemocy, więc pozytywiści musieli odpowiedzieć na pytanie: co dalej? Orzeszkowa odpowiadała: pracować, uczyć, organizować, nie odwracać wzroku od krzywdy. Zamiast łatwych westchnień — odpowiedzialność. Zamiast pięknych deklaracji — praca u podstaw.

W Tomaszowie i powiecie tomaszowskim ta lekcja nadal brzmi aktualnie. Lokalna wspólnota nie buduje się wyłącznie podczas wielkich rocznic. Buduje się w szkołach, bibliotekach, organizacjach społecznych, samorządach, redakcjach, domach kultury i zwykłych rozmowach mieszkańców. Orzeszkowa dobrze wiedziała, że społeczeństwo nie jest abstrakcją. Społeczeństwo to konkretni ludzie i ich losy.

Roman Wilhelmi — aktor, który grał jakby walczył

90 lat temu, 6 czerwca 1936 roku, w Poznaniu urodził się Roman Wilhelmi. Aktor przez lata związany z warszawskim Teatrem Ateneum, później z Teatrem Nowym. Publiczność zapamiętała go z seriali „Czterej pancerni i pies”, „Alternatywy 4” oraz „Kariera Nikodema Dyzmy”, a także z filmów „Zaklęte rewiry”, „Dzieje grzechu”, „Aria dla atlety” i „Ćma”.

Wilhelmi był aktorem osobnym, gwałtownym, charyzmatycznym. Nie grał miękko. Nie przesuwał się po ekranie jak cień. Wchodził w rolę jak bokser do ringu. Było w nim coś z jazzu: improwizacja, nerw, cięcie, napięcie między ironią a dramatem.

Jako Nikodem Dyzma stworzył portret człowieka, który nie tyle awansuje społecznie, ile obnaża społeczeństwo gotowe klękać przed pozorem. Ta historia, choć napisana przed wojną, wraca co jakiś czas jak refren piosenki, której nikt nie chce pamiętać, ale wszyscy znają melodię. Z kolei Stanisław Anioł z „Alternatyw 4” stał się jedną z najbardziej gorzkich i zarazem komicznych figur PRL-u — twarzą małej władzy, która potrafi zatruć codzienność skuteczniej niż wielkie przemówienia.

D-Day. Kiedy historia wyszła z morza

82 lata temu, 6 czerwca 1944 roku, siły zbrojne alianckich państw zachodnich rozpoczęły lądowanie w Normandii. Była to część operacji „Overlord”, otwierającej drugi front w Europie. D-Day przeszedł do historii jako największa operacja desantowa II wojny światowej i jeden z momentów przesądzających o losach hitlerowskich Niemiec.

W wyobraźni zbiorowej widzimy barki desantowe, stalowe hełmy, mokry piasek, chaos plaż Omaha, Utah, Gold, Juno i Sword. Ale za filmowym obrazem kryje się dramat tysięcy żołnierzy. Normandia nie była efektowną sceną z kina wojennego. Była krwawym początkiem końca III Rzeszy.

Warto pamiętać również o polskim wymiarze tej historii. Polscy żołnierze walczyli na wielu frontach: od Narwiku, przez Tobruk i Monte Cassino, po Falaise. Polska nie miała wtedy wolnego państwa, ale miała armię, która nie skapitulowała duchowo. W tej perspektywie D-Day nie jest tylko historią Zachodu. Jest także częścią opowieści o Europie, która musiała zostać odbita z rąk totalitaryzmu.

Profesor Izdebski i rozmowa o tym, o czym przez lata milczano

70 lat temu, 6 czerwca 1956 roku, urodził się prof. Zbigniew Izdebski — jeden z najbardziej znanych polskich seksuologów, badacz zachowań społecznych, były przewodniczący Towarzystwa Rozwoju Rodziny. Autor publikacji takich jak „Kocha, lubi, szanuje. Wychowanie do życia w rodzinie”, „Seks po polsku. Zachowania seksualne jako element stylu życia Polaków” czy „Tajemnice inicjacji seksualnej. Zanim powiesz tak”.

Izdebski przez lata oswajał w Polsce tematy spychane do szeptu, żartu albo wstydu. Edukacja, zdrowie seksualne, relacje, odpowiedzialność — to obszary, w których język publiczny bywał u nas albo pruderyjny, albo brutalnie uproszczony. Jego praca przypominała, że rozmowa o seksualności nie musi być ani skandalem, ani tabloidową ciekawostką. Może być elementem wiedzy o człowieku, rodzinie, zdrowiu i społeczeństwie.

Fiat 126p — mały samochód, wielki mit PRL

53 lata temu, 6 czerwca 1973 roku, w Fabryce Samochodów Małolitrażowych w Bielsku-Białej rozpoczęto produkcję Fiata 126p. „Maluch” był ciasny, głośny, kapryśny i niewygodny, a mimo to dla wielu polskich rodzin stał się pierwszym prywatnym biletem do wolności.

W PRL-u Fiat 126p był czymś więcej niż samochodem. Był obietnicą ruchu. Rodzinnym wehikułem wakacji, wyjazdów nad wodę, do rodziny, na działkę, na zakupy, czasem do mechanika częściej niż na urlop. W Tomaszowie i okolicach „maluch” pamięta trasy nad Pilicę, do Spały, Sulejowa, Smardzewic, nad Zalew, na wiejskie drogi i osiedlowe parkingi. Był małą kapsułą aspiracji. Trochę śmieszną, trochę wzruszającą, bardzo naszą.

Beatyfikacja ks. Jerzego Popiełuszki i współczesna pamięć męczenników

16 lat temu, 6 czerwca 2010 roku, na placu Piłsudskiego w Warszawie odbyła się msza beatyfikacyjna ks. Jerzego Popiełuszki — kapelana „Solidarności”, zamordowanego w 1984 roku przez funkcjonariuszy komunistycznej Służby Bezpieczeństwa.

Popiełuszko należy do tych postaci, których nie da się zamknąć wyłącznie w kościelnej narracji. Był kapłanem, ale stał się także symbolem sprzeciwu wobec przemocy państwa. Jego słowa „zło dobrem zwyciężaj” przeszły do polskiego języka moralnego. Brzmią prosto, ale ich prostota jest myląca. To jedno z najtrudniejszych zdań w polskiej historii najnowszej.

Dziś w Sanktuarium św. Jana Pawła II na krakowskich Białych Morzach odbywa się także beatyfikacja dziewięciu salezjanów — męczenników II wojny światowej, którzy zginęli w niemieckich nazistowskich obozach Auschwitz i Dachau. Ks. Jan Świerc, ks. Ignacy Antonowicz, ks. Karol Golda, ks. Włodzimierz Szembek, ks. Franciszek Harazim, ks. Ludwik Mroczek, ks. Ignacy Dobiasz, ks. Kazimierz Wojciechowski i ks. Franciszek Miśka ponieśli śmierć w latach 1941–1942.

Organizatorzy uroczystości podkreślają, że beatyfikacja jest publicznym uznaniem ich wierności Bogu, Kościołowi i salezjańskiemu powołaniu w realiach totalitarnej przemocy. To również przypomnienie, że II wojna światowa nie była abstrakcyjnym starciem systemów. Była codziennym miażdżeniem ludzi: duchownych, nauczycieli, robotników, Żydów, Romów, polskich elit i zwykłych rodzin.

Stefan Kuryłowicz i architektura, która zostaje po człowieku

15 lat temu, 6 czerwca 2011 roku, w wypadku lotniczym w Hiszpanii zginął prof. Stefan Kuryłowicz — architekt, autor m.in. gmachu Narodowego Forum Muzyki we Wrocławiu. Był jedną z najważniejszych postaci współczesnej polskiej architektury.

Architektura ma szczególny rodzaj pamięci. Książkę można zamknąć, film wyłączyć, piosenkę zatrzymać. Budynek zostaje w mieście i codziennie rozmawia z ludźmi, nawet jeśli oni nie zawsze to zauważają. Kuryłowicz należał do twórców, którzy rozumieli, że nowoczesność nie musi być brutalnym gestem wobec przestrzeni. Może być próbą uporządkowania chaosu i nadania miastu nowego rytmu.

Wiktor Korcznoj — szachy jako zimnowojenny dramat

10 lat temu, 6 czerwca 2016 roku, zmarł Wiktor Korcznoj, jeden z najlepszych szachistów XX wieku. Do 1976 roku reprezentował ZSRR, później uciekł na Zachód i zamieszkał w Szwajcarii. Jego pojedynki z Anatolijem Karpowem i mecze obserwowane przez miliony ludzi miały wymiar znacznie większy niż sportowy.

Szachownica w czasach zimnej wojny była teatrem ideologicznym. Figury przesuwane po planszy zdawały się czasem reprezentować całe systemy polityczne. Korcznoj był zawodnikiem wybitnym, ale też człowiekiem, którego biografia sama stała się częścią tej rozgrywki między Wschodem a Zachodem. Jego historia pokazuje, że nawet gra tak cicha jak szachy potrafi nieść hałas epoki.

Kalendarium muzyczne: od Tangerine Dream do Maanamu

Muzycznie 6 czerwca jest datą wyjątkowo bogatą. Prowadzi od elektronicznych pejzaży Edgara Froesego i Tangerine Dream, przez złoty głos Binga Crosby’ego, gitarową pirotechnikę Steve’a Vaia, pierwszą sesję The Beatles przy Abbey Road, po jarociński wybuch Maanamu, taneczny triumf Whitney Houston i ostatnie akordy życia Billy’ego Prestona.

Edgar Froese i sen o elektronicznej przyszłości

W 1944 roku w Tylży, mieście położonym dziś w obwodzie kaliningradzkim, urodził się Edgar Froese — niemiecki multiinstrumentalista, kompozytor i współtwórca legendarnej formacji Tangerine Dream. To jedna z tych postaci, bez których trudno wyobrazić sobie historię muzyki elektronicznej.

Froese należał do artystów, którzy zamiast klasycznej piosenki wybrali pejzaż dźwiękowy: syntezatory, repetycje, przestrzeń, puls miasta przyszłości i kosmiczną melancholię. Wczesne albumy Tangerine Dream miały ogromne znaczenie dla rozwoju krautrocka, a późniejsze nagrania pomogły ukształtować brzmienie new age.

Ich muzyka była jak ścieżka dźwiękowa do nieistniejącego filmu Stanleya Kubricka: chłodna, hipnotyczna, a jednak dziwnie ludzka. Froese nagrywał także płyty solowe. Zmarł w styczniu 2015 roku w Wiedniu.

Bing Crosby — głos epoki radia, kina i wielkich nakładów

W 1960 roku Bing Crosby otrzymał platynową płytę upamiętniającą sprzedaż 200 milionów płyt. Na tę liczbę składało się 2600 singli i 125 dużych płyt. W całym życiu Crosby sprzedał ponad 400 milionów nagrań.

Był kimś więcej niż piosenkarzem. Był głosem epoki radia, kina i wielkiej amerykańskiej rozrywki. Jego interpretacja „White Christmas” stała się jednym z najbardziej rozpoznawalnych nagrań XX wieku. Tam, gdzie Frank Sinatra wnosił dramat i nerw, Crosby dawał ciepło kominka, klubowy półmrok i uśmiech starego Hollywood.

Steve Vai — gitarzysta, który podpisał pakt z wyobraźnią

Tego samego dnia, w 1960 roku, w Nowym Jorku urodził się Steve Vai — wirtuoz gitary, wokalista i kompozytor. Terminował u Franka Zappy, później grał w Alcatrazz, Whitesnake i grupie Davida Lee Rotha. Solową karierę budował albumami „Flex-Able”, „Passion and Warfare” czy „Sex and Religion”.

Vai to gitarzysta z gatunku tych, którzy nie tylko grają nuty, ale próbują z nich budować osobne światy. W filmie „Crossroads” wcielił się w demonicznego gitarzystę Jacka Butlera — i trudno o bardziej trafiony symbol. Jego technika bywała niemal nadnaturalna, ale największa siła Vaia tkwiła w wyobraźni: w umiejętności sprawienia, by gitara brzmiała jak głos, maszyna, krzyk albo sen.

Pierwsza sesja The Beatles przy Abbey Road

W 1962 roku w studiach przy Abbey Road w Londynie odbyła się pierwsza sesja nagraniowa zespołu The Beatles. Grupa nagrała cztery piosenki, a jedną z nich był ich pierwszy singiel — „Love Me Do”. Za sesję każdy z muzyków otrzymał 7 funtów i 10 szylingów.

Z perspektywy historii muzyki wygląda to niemal jak scena otwierająca wielką powieść: kilku młodych chłopaków z Liverpoolu wchodzi do studia, jeszcze bez aureoli legendy, jeszcze bez stadionowego krzyku Beatlemanii, jeszcze bez „Sgt. Pepper’s Lonely Hearts Club Band” i „Abbey Road”. A jednak właśnie tam zaczyna się historia, która przestawiła zwrotnice popkultury.

„Yellow River” i przebój, którego nie chcieli The Tremeloes

W 1970 roku zespół Christie zdobył pierwsze miejsce brytyjskiej listy przebojów piosenką „Yellow River”. Utwór skomponował lider zespołu Jeff Christie. Początkowo został zaoferowany grupie The Tremeloes, która nagrała go z myślą o wydaniu jako singiel, ale później uznała, że brzmi zbyt popowo. Producent Mike Smith usunął więc ich partie wokalne i zastąpił je głosem Jeffa Christie.

Tak czasem działa muzyczna fortuna: jedni rezygnują z piosenki, inni dzięki niej trafiają na szczyt. „Yellow River” stała się jednym z tych przebojów, które natychmiast przyklejają się do pamięci — prosty refren, jasny rytm, wakacyjna lekkość, za którą stoi cała kuchnia fonograficznych decyzji.

Def Leppard — koncert, który otworzył drzwi do wielkiej kariery

W 1979 roku Def Leppard zagrał koncert w klubie Crookes Workingman w Sheffield. Recenzja występu, opublikowana później w muzycznej gazecie „Sounds”, pomogła zespołowi zdobyć pierwszy kontrakt z wytwórnią Phonogram Records.

W latach 80. Def Leppard stał się jedną z największych rockowych marek świata, sprzedając miliony płyt, z multiplatynową „Hysterią” na czele. Ale zanim przyszły stadiony, teledyski i globalny sukces, była scena klubowa, pot, hałas wzmacniaczy i recenzja, która zadziałała jak zapalnik.

Maanam w Jarocinie — początek polskiej eksplozji

W 1980 roku na I Ogólnopolskim Przeglądzie Muzyki Młodej Generacji w Jarocinie wystąpił Maanam, zespół założony pięć lat wcześniej przez Marka Jackowskiego i Milo Kurtisa. Na jarocińskiej scenie grupa wykonała „Boskie Buenos” i „Żądzę pieniądza”. Oba utwory stały się wielkimi przebojami i wkrótce ukazały się na singlu.

To był moment, w którym polski rock złapał inny oddech. Kora nie śpiewała jak grzeczna gwiazda estrady. Ona rzucała słowa jak iskry. Maanam brzmiał nowocześnie, nerwowo, miejsko. W kraju stojącym u progu Sierpnia ’80 ta muzyka miała w sobie coś z nadchodzącej zmiany — nie manifest wprost, ale napięcie, którego nie dało się już zamknąć w oficjalnej ramówce.

Kim Wilde i Whitney Houston — pop lat 80. w dwóch odsłonach

W 1987 roku Kim Wilde zdobyła pierwsze miejsce amerykańskiej listy przebojów singlem „You Keep Me Hanging On”. Był to cover hitu zespołu The Supremes z 1966 roku, nagrywany później także przez wielu innych artystów. Wersja Kim Wilde przeniosła soul-popowy klasyk Motown w erę syntezatorów, mocnych bębnów i telewizyjnego blasku lat 80.

Tego samego roku Whitney Houston wprowadziła na pierwsze miejsce w Wielkiej Brytanii utwór „I Wanna Dance with Somebody (Who Loves Me)”. Singiel dotarł na szczyty zestawień w kilkunastu krajach i przyniósł artystce nagrodę Grammy w 1988 roku za najlepsze żeńskie wykonanie piosenki pop.

To jeden z tych utworów, które udają czystą radość, ale pod błyszczącą powierzchnią mają samotność. Whitney śpiewa o pragnieniu bliskości, a produkcja zamienia ten głód w taneczny fajerwerk. Pop najwyższej próby: emocjonalny, efektowny, natychmiast rozpoznawalny.

B*Witched, Boyzone i irlandzki pop końca lat 90.

W 1998 roku grupa B*Witched umieściła na pierwszym miejscu brytyjskiej listy przebojów debiutancki singiel „C’est La Vie”. Irlandzki żeński kwartet stał się siódmym wykonawcą, którego pierwsza płytka zadebiutowała na szczycie brytyjskiego zestawienia. Tego samego dnia na pierwszym miejscu listy albumów znalazła się płyta „Where We Belong” zespołu Boyzone.

Był to czas, gdy pop końca lat 90. chodził w dżinsie, miał szeroki uśmiech, taneczny refren i energię telewizji muzycznych. Dziś te nagrania są kapsułą czasu: trochę niewinne, trochę plastikowe, ale dla wielu osób wciąż natychmiast otwierające drzwi do młodości.

Billy Preston — klawiszowiec, który rozświetlał cudze piosenki

W 2006 roku w klinice w Malibu w Kalifornii zmarł Billy Preston — klawiszowiec, wokalista, laureat Grammy. Współpracował z gigantami muzyki rockowej, popowej i rhythm and bluesa: The Beatles, The Rolling Stones, Nat King Cole’em, Little Richardem, Rayem Charlesem, Eltonem Johnem, Erikiem Claptonem i Bobem Dylanem.

Preston był jednym z tych muzyków, którzy potrafili rozświetlić cudzą piosenkę kilkoma akordami. W historii The Beatles zapisał się szczególnie mocno — jego gra na elektrycznym pianinie w czasie sesji „Get Back” i „Let It Be” wniosła do zespołu świeżą energię w momencie, gdy grupa pękała już od środka. Nie bez powodu bywał nazywany „piątym Beatlesem”.

Dziś w kraju: beatyfikacja, Lednica i trudna rozmowa o pamięci

Dzisiejsza sobota przynosi także ważne wydarzenia bieżące. W Krakowie odbywa się beatyfikacja dziewięciu salezjanów — męczenników niemieckich nazistowskich obozów koncentracyjnych Auschwitz i Dachau. Na Polach Lednickich trwa 30. Ogólnopolskie Spotkanie Młodych Lednica2000 pod hasłem „Genesis”. W Warszawie zapowiedziano rozmowy przedstawicieli polskich władz z Kyryłem Budanowem, szefem ukraińskiego wywiadu wojskowego.

Szczególnie delikatny jest wątek polsko-ukraiński. W tle znajduje się sprawa nazwy jednej z ukraińskich jednostek wojskowych odwołującej się do „bohaterów UPA”. To temat bolesny, bo dotyka pamięci o zbrodniach OUN-UPA na obywatelach II Rzeczypospolitej, zwłaszcza o ludobójstwie na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej.

Polska wspiera Ukrainę w wojnie obronnej przeciw Rosji, ale przyjaźń między narodami nie może być budowana na przemilczeniu. W relacjach polsko-ukraińskich potrzebne są dwa zdania wypowiadane równocześnie: Ukraina ma prawo do obrony przed imperialną agresją Rosji; Polska ma prawo do prawdy i pamięci o swoich ofiarach.

Lednica — młodzi pod Bramą-Rybą

Na Polach Lednickich w Wielkopolsce odbywa się dziś 30. Ogólnopolskie Spotkanie Młodych Lednica2000. Jubileuszowe wydarzenie przebiega pod hasłem „Genesis”, które nawiązuje do powrotu do źródeł wiary, powołania i osobistej relacji z Chrystusem.

Spotkania odbywają się od 1997 roku. Ich twórcą był dominikanin o. Jan Góra. Przez lata Lednica stała się jednym z najbardziej rozpoznawalnych wydarzeń religijnych młodego pokolenia w Polsce. Jest tam modlitwa, muzyka, wspólnota, emocje i symboliczny gest przejścia przez Bramę-Rybę. Dla jednych to doświadczenie duchowe, dla innych ważny fenomen społeczny pokazujący, że religijność młodych zmienia swój język, rytm i formę.

Ze świata: papież Leon XIV w Hiszpanii

W sobotę papież Leon XIV wyrusza w siedmiodniową podróż do Hiszpanii. W planie wizyty znalazły się Madryt, Barcelona oraz dwie z Wysp Kanaryjskich — miejsca szczególnie mocno dotknięte europejskim kryzysem migracyjnym.

To pierwsza papieska wizyta w Hiszpanii od 15 lat. Poprzednio kraj ten odwiedził Benedykt XVI. Leon XIV przybywa do Hiszpanii w czasie politycznego napięcia, sporów wokół skandali korupcyjnych w rządzącej Hiszpańskiej Socjalistycznej Partii Robotniczej premiera Pedra Sancheza oraz narastającej laicyzacji społeczeństwa.

Dla Kościoła będzie to podróż trudna i symboliczna. Hiszpania przez wieki była jednym z filarów europejskiego katolicyzmu, dziś mierzy się z gwałtownymi przemianami obyczajowymi, kryzysem zaufania po ujawnieniu przypadków pedofilii wśród duchownych i pytaniem, jak mówić o wierze w świecie, który coraz częściej wybiera milczenie albo dystans.

Sport: paryska bajka Mai Chwalińskiej

O godz. 15.00 na korcie centralnym im. Philippe’a Chatriera ma rozpocząć się finał singla kobiet wielkoszlemowego turnieju French Open. Maja Chwalińska zmierzy się z Mirrą Andriejewą.

24-letnia polska tenisistka, debiutująca w zasadniczej części zmagań w Paryżu, stała się jednym z największych odkryć tegorocznego turnieju. Rozpoczęła od kwalifikacji, wygrała dziewięć spotkań i osiągnęła życiowy sukces. W poniedziałkowym notowaniu rankingu WTA będzie co najmniej 21., choć startowała ze 114. pozycji.

Jej rywalka jest sześć lat młodsza, ale bardziej doświadczona i utytułowana. Również po raz pierwszy dotarła jednak do decydującego pojedynku w Wielkim Szlemie. Chwalińska ma szansę zostać drugą Polką, po Idze Świątek, która triumfuje w turnieju tej rangi w Paryżu.

To historia jak z dobrego filmu sportowego: kwalifikacje, samotność bocznych kortów, nagły awans, coraz większy stadion, coraz większa stawka i finał, w którym piłka zaczyna ważyć więcej niż zwykle.

6 czerwca — data, która gra na wielu instrumentach

Dzisiejsze kalendarium nie układa się w jedną prostą opowieść. Jest w nim Dąbrowski i hymn, Orzeszkowa i pozytywistyczna praca u podstaw, Wilhelmi i gorzka ironia polskiego ekranu, Normandia i huk największej operacji desantowej II wojny światowej, Fiat 126p i rodzinne marzenia upchnięte do małego bagażnika.

Ale jest też muzyka: Tangerine Dream, Bing Crosby, Steve Vai, The Beatles, Christie, Def Leppard, Maanam, Kim Wilde, Whitney Houston, B*Witched, Boyzone i Billy Preston. Jakby 6 czerwca ktoś ustawił na jednej scenie syntezatory, gitarowe wzmacniacze, fortepian elektryczny, jarociński mikrofon i stare radio z lat 60.

Historia ma dziś rytm orkiestry, w której obok werbli wojny słychać szelest kartek, silnik „malucha”, głos aktora przed wejściem na scenę, syntezator Froesego, gitarę Steve’a Vaia, refren Whitney Houston i piłkę odbitą na paryskiej mączce.

6 czerwca przypomina, że pamięć nie jest muzealną ciszą. To rozmowa, którą każde pokolenie musi podjąć od nowa — czasem szeptem, czasem krzykiem, czasem piosenką. 


Podziel się
Oceń

Komentarze

Opinie

Igor Matuszewski Igor Matuszewski

Nie piszę tego tekstu przeciwko komukolwiek. Nie przeciwko kibicom, którzy przestali przychodzić. Nie przeciwko działaczom, którzy próbują spinać budżety cienkie jak jesienna murawa po ciężkim meczu. Nie przeciwko piłkarzom, którzy wychodzą na boisko często bez wielkich świateł, kamer i fanfar. Piszę go raczej z niepokoju — tego samego, który pojawia się, gdy w miejscu dawniej pełnym gwaru zaczyna słychać echo.Tomaszowska piłka nożna ma za sobą historię dłuższą niż niejedna miejska instytucja. Ma swoje nazwiska, swoje derby, swoje trybuny, swoje rodzinne opowieści. Ma Lechię, ma Pilicę, ma pamięć boisk, na których spotykało się miasto — czasem po to, by kibicować, czasem by się spierać, ale przede wszystkim po to, by być razem.Dlatego dzisiejsze puste miejsca na trybunach bolą bardziej niż słabszy wynik w tabeli. Bo wynik można poprawić w następnym meczu. Utraconą więź odbudowuje się znacznie trudniej.Ten felieton jest więc pytaniem zadanym Tomaszowowi: czy lokalny klub ma być tylko kosztem, herbem, wspomnieniem i punktem w budżecie? Czy może nadal może być czymś, co łączy ludzi — tak zwyczajnie, po tomaszowsku, bez wielkich słów, za to z obecnością tam, gdzie naprawdę jest potrzebna: przy boisku.

Jeszcze nie tak dawno lokalny mecz piłkarski był czymś więcej niż dziewięćdziesięcioma minutami biegania za piłką. Był pretekstem, żeby wyjść z domu, spotkać znajomych, pokłócić się o skład, ponarzekać na sędziego, pochwalić bramkarza i przez chwilę poczuć, że miasto oddycha jednym rytmem. Dziś na trybunach coraz częściej słychać nie gwar kilku tysięcy gardeł, ale echo pustych krzesełek. W Tomaszowie Mazowieckim — mieście z mocną, robotniczą i sportową pamięcią — frekwencja na poziomie maksymalnie około 300 osób nie jest tylko statystyką. Jest pytaniem. I to pytaniem niewygodnym.
Igor Matuszewski Igor Matuszewski

W tej sprawie najważniejsze nie jest dziś pytanie, czy mandat radnej Pauliny Sochy powinien zostać wygaszony. To byłby wniosek przedwczesny, wymagający pełnej analizy dokumentów, zakresu obowiązków, ewentualnych pełnomocnictw i nagrań z sesji. Najważniejsze jest coś innego: czy w powiecie tomaszowskim potrafimy jeszcze wyraźnie oddzielać funkcję kontrolną radnego od lojalności wobec instytucji, w której ten radny pracuje.Bo nawet jeśli prawo ostatecznie nie dopatrzy się naruszenia art. 25b ustawy o samorządzie powiatowym, pozostaje problem standardu. Radny nie jest zwykłym komentatorem życia publicznego. Radny ma kontrolować, pytać, sprawdzać, domagać się dokumentów i patrzeć władzy oraz spółkom zależnym od samorządu na ręce. Jeżeli jednocześnie pełni funkcję kierowniczą w jednej z takich spółek, powstaje cień wątpliwości. A w sprawach publicznych cień bywa czasem wystarczająco ciemny, by mieszkańcy zaczęli tracić zaufanie.

Sprawa ewentualnego wygaszenia mandatu radnej Pauliny Sochy nie została zakończona. Łódzki Urząd Wojewódzki zażądał od Rady Powiatu w Tomaszowie Mazowieckim kolejnych dokumentów dotyczących jej aktywności na sesjach, zwłaszcza tych, na których wypowiadała się w sprawach Tomaszowskiego Centrum Zdrowia. W tle jest art. 25b ustawy o samorządzie powiatowym — jeden z przepisów antykorupcyjnych, który ma pilnować granicy między mandatem radnego, interesem publicznym i działalnością podmiotów korzystających z mienia powiatu.
Elwira Banaszkiewicz Elwira Banaszkiewicz

Piszę o świecie protez, bo w Polsce coraz częściej nie naprawiamy systemu, lecz dokładamy mu kolejne podpórki. Trochę jak w starym filmie Barei: wszystko się chwieje, wszyscy wiedzą, że się chwieje, ale oficjalnie nadal udajemy, że konstrukcja stoi dumnie i stabilnie. Prawo rodzinne, demografia, bezpieczeństwo, ochrona zdrowia, opieka nad osobami starszymi — to nie są osobne wyspy. To jeden organizm. Jeżeli w jednym miejscu zaczyna brakować kości, w innym pojawia się ból.Niepokoi mnie nie sama debata o związkach partnerskich czy małżeństwach jednopłciowych. Niepokoi mnie sposób, w jaki państwo tę debatę prowadzi: nerwowo, fragmentarycznie, bez odwagi nazwania konsekwencji. Jedni chcą wszystko przepchnąć hasłem nowoczesności, drudzy wszystko zatrzymać hasłem tradycji. A między nimi stoi zwykły obywatel, który chciałby wiedzieć, jakie prawo będzie obowiązywać jutro, kto za nie odpowiada i ile ta polityczna improwizacja będzie nas kosztować.Najważniejsze pytanie brzmi więc nie tylko: jakie przepisy uchwalimy? Ważniejsze jest: czy mamy jeszcze odwagę myśleć o Polsce za dwadzieścia lat? O dzieciach, których rodzi się coraz mniej. O seniorach, których będzie coraz więcej. O rodzinach, które nie potrzebują propagandowych laurek, lecz stabilności. O ludziach chorych i niepełnosprawnych, którzy zamiast metaforycznych protez państwa potrzebują realnych protez, rehabilitacji, dostępnej pomocy i sprawnych instytucji.

Polski system od lat przypomina pacjenta, którego nikt już nawet nie próbuje porządnie leczyć. Zamiast diagnozy — plaster. Zamiast operacji — prowizorka. Zamiast prawa pisanego z myślą o następnych dekadach — kolejne protezy, które mają utrzymać konstrukcję w pionie jeszcze przez chwilę. Byle do następnego posiedzenia Sejmu. Byle do następnego sondażu. Byle nie powiedzieć obywatelom wprost, że państwo coraz częściej porusza się o kulach.

6 czerwca: Dąbrowski, Orzeszkowa, D-Day, Beatlesi i mały Fiat, który zmotoryzował Polskę

Sobota, 6 czerwca, sto pięćdziesiąty siódmy dzień roku. Słońce wstało o godz. 4.17, zajdzie o godz. 20.51. Imieniny obchodzą dziś m.in. Dominika, Maria, Paulina, Aleksander, Filip, Klaudiusz, Norbert i Wawrzyniec. Dzisiejsze kalendarium brzmi jak wielka, wielowątkowa symfonia: jest w nim generał zapisany w polskim hymnie, pisarka znad Niemna, huk alianckich barek w Normandii, sceniczny temperament Romana Wilhelmiego, dźwięk silnika Fiata 126p, elektroniczne pejzaże Tangerine Dream, pierwszy studyjny krok Beatlesów i jarociński wybuch Maanamu. Data dodania artykułu: 06.06.2026 09:33
6 czerwca: Dąbrowski, Orzeszkowa, D-Day, Beatlesi i mały Fiat, który zmotoryzował Polskę

5 czerwca: Kraków dostaje miejskie serce, ziemia drży pod Wawelem, Miłosz wraca do Polski, a Europa patrzy na Bałkany

Piątek, 5 czerwca 2026 roku. Sto pięćdziesiąty szósty dzień roku. Słońce wstało dziś o 4.18, zajdzie o 20.50. Imieniny obchodzą Bonifacy, Igor, Jakub, Ferdynand i Waleria. To dzień, w którym historia idzie przez Polskę szerokim traktem: od średniowiecznego Krakowa, przez wojny, okupację i powroty emigrantów, aż po współczesną Europę, która znowu spogląda ku Bałkanom jak na mapę pełną nierozwiązanych pytań. Data dodania artykułu: 05.06.2026 11:45
5 czerwca: Kraków dostaje miejskie serce, ziemia drży pod Wawelem, Miłosz wraca do Polski, a Europa patrzy na Bałkany

Ekspert o typach osobowości: mamy w sobie mieszankę różnych cech, ale jeden wzorzec dominuje (wywiad)

Większość z nas stanowi mieszankę różnych cech, choć zwykle jeden wzorzec pozostaje dominujący i to on w największym stopniu wpływa na nasze decyzje, emocje i relacje – powiedział PAP Marcin Cząba, współautor książki o dziewięciu typach osobowości. Data dodania artykułu: 04.06.2026 14:30
Ekspert o typach osobowości: mamy w sobie mieszankę różnych cech, ale jeden wzorzec dominuje (wywiad)

Sondaż IBRiS dla Polsat News: KO - 29,3 proc.; PiS - 23,7 proc.; Konfederacja - 13,4 proc.

Gdyby wybory parlamentarne odbywały się w najbliższą niedzielę, KO mogłaby liczyć na 29,3 proc. głosów, a PiS na 23,7 proc. - wynika z sondażu IBRiS dla Polsat News. Kolejne miejsce zajęła Konfederacja z wynikiem 13,4 proc. oraz Lewica (8,1 proc.). Data dodania artykułu: 04.06.2026 14:20
Sondaż IBRiS dla Polsat News: KO - 29,3 proc.; PiS - 23,7 proc.; Konfederacja - 13,4 proc.

Ekspert: podczas IV pielgrzymki do Polski Jan Paweł II czuł się w ojczyźnie jak persona non grata

Mija 35. rocznica IV pielgrzymki Jana Pawła II do Polski poświęconej Dekalogowi. Była to jedyna wizyta w ojczyźnie, podczas której poczuł się jak persona non grata - powiedział PAP Ignacy Masny, historyk z Centrum Myśli Jana Pawła II w Warszawie. Data dodania artykułu: 04.06.2026 14:09
Ekspert: podczas IV pielgrzymki do Polski Jan Paweł II czuł się w ojczyźnie jak persona non grata

Ekspert: 4 czerwca bardziej dzieli politycznie niż historycznie (wywiad)

Polacy pozytywnie oceniają wydarzenia z czerwca 1989 r., ale pamięć o nich pozostaje słabo zakorzeniona rytualnie i emocjonalnie – ocenił w rozmowie z PAP Antoni Głowacki z Narodowego Centrum Kultury. Jego zdaniem 4 czerwca łatwo staje się dziś pretekstem do bieżącego sporu politycznego. Data dodania artykułu: 04.06.2026 13:08
Ekspert: 4 czerwca bardziej dzieli politycznie niż historycznie (wywiad)

Czerwona kartka dla komunistów. 4 czerwca 1989 roku Polska wybrała wolność

Polska 4 czerwca 1989 roku nie przypominała kraju gotowego do świętowania. Była raczej jak człowiek po długiej chorobie: wychudzona kryzysem, zmęczona kolejkami, reglamentacją, propagandą i strachem, ale wciąż z upartym błyskiem w oczach. W mieszkaniach pachniało nie rewolucją, lecz codziennym trudem. Na klatkach schodowych mówiło się półgłosem. W sklepach nadal brakowało więcej niż było. W telewizji wciąż pobrzmiewał język władzy, która przez dekady uczyła obywateli, że państwo należy do partii, a wybory są rytuałem potwierdzania tego, co już wcześniej zapisano w gabinetach. Data dodania artykułu: 04.06.2026 11:32
Czerwona kartka dla komunistów. 4 czerwca 1989 roku Polska wybrała wolność

4 czerwca: od Władysława Hermana po Moniuszkę, od wolności 1989 roku po tenisowy sen Mai Chwalińskiej

Dziś jest czwartek, 4 czerwca, sto pięćdziesiąty piąty dzień roku. Słońce wstało o godz. 4.19, zajdzie o godz. 20.49. Imieniny obchodzą: Franciszek, Karol, Dacjan, Kwiryn i Kwiryna. Data dodania artykułu: 04.06.2026 10:39
4 czerwca: od Władysława Hermana po Moniuszkę, od wolności 1989 roku po tenisowy sen Mai Chwalińskiej
Charytatywny Bieg i Marsz Nordic Walking „Z Miłości dla Zdrowia”

Charytatywny Bieg i Marsz Nordic Walking „Z Miłości dla Zdrowia”

Aktywność dla zdrowia i ważny celZapraszamy na Charytatywny Bieg i Marsz Nordic Walking „Z Miłości dla Zdrowia” w Tomaszowie Mazowieckim. To wydarzenie skierowane jest do wszystkich – zarówno osób aktywnych fizycznie, jak i tych, którzy dopiero rozpoczynają swoją przygodę ze zdrowym stylem życia.Organizatorzy podkreślają, że to nie tylko sportowa rywalizacja, ale przede wszystkim wyraz troski o zdrowie, życie oraz promocja profilaktyki onkologicznej i wczesnego wykrywania nowotworów. Podczas wydarzenia będzie można skorzystać również z bezpłatnych badań profilaktycznych oraz konsultacji ze specjalistami.Program wydarzeniaRejestracja uczestników i wydawanie numerów startowych odbędą się w godzinach 08:30–10:00. Oficjalne otwarcie zaplanowano na 09:45.Start biegu rekreacyjnego na 1,5 km przewidziano na 10:00, biegu głównego na 5 km na 10:40, a marszu Nordic Walking na 10:45. Po zakończeniu rywalizacji odbędzie się dekoracja zwycięzców, a o 13:00 zakończy się festyn.Nagrody i udziałKażdy uczestnik otrzyma pamiątkowy medal. Najlepsi zawodnicy w biegu głównym oraz marszu Nordic Walking zostaną nagrodzeni w klasyfikacjach open i wiekowych. Organizatorzy przewidzieli nagrody rzeczowe oraz puchary dla zwycięzców.Do udziału zaproszone są całe rodziny, grupy przyjaciół i wszyscy, którym bliska jest idea zdrowego stylu życia oraz wspierania profilaktyki zdrowotnej. Data rozpoczęcia wydarzenia: 07.06.2026

Polecane

6 czerwca: Dąbrowski, Orzeszkowa, D-Day, Beatlesi i mały Fiat, który zmotoryzował Polskę Biesiada Świętojańska wraca do PCAS-u. Będą wianki, korowód i koncert pod gwiazdami Spacer pod koronami tomaszowskich drzew przypomniał o zielonym dziedzictwie miasta Spalski Jarmark wraca 14 czerwca. Będą antyki, rękodzieło i regionalne smaki Wakacje w mundurze. W Tomaszowie Mazowieckim rusza program „Wakacje z Wojskiem 3” Pogoda 5–6 czerwca: front nad Polską, burze nad regionem 5 czerwca: Kraków dostaje miejskie serce, ziemia drży pod Wawelem, Miłosz wraca do Polski, a Europa patrzy na Bałkany Młodzi piłkarze z Tomaszowa wrócili z pucharem. Football Campus drugi w międzynarodowym turnieju w Choczewie Ekspert: 4 czerwca bardziej dzieli politycznie niż historycznie (wywiad) 4 czerwca: od Władysława Hermana po Moniuszkę, od wolności 1989 roku po tenisowy sen Mai Chwalińskiej Święto 25 Brygady Kawalerii Powietrznej. Tomaszów oddał hołd żołnierzom, którzy służbę rozumieją dosłownie SAFE, czyli obrona, która schodzi z wielkiej polityki do zakładów pracy
Na sprzedaż komfortowe mieszkanie 53 m² przy ulicy Niskiej

Na sprzedaż komfortowe mieszkanie 53 m² przy ulicy Niskiej

Cena: 435000 PLN Są mieszkania, do których wchodzi się z myślą o remoncie. I są takie, w których już od progu czuć spokój, światło i przestrzeń. Ta oferta należy właśnie do drugiej kategorii.Na sprzedaż wyjątkowo funkcjonalne i starannie wykończone mieszkanie o powierzchni 53 m², położone w Tomaszowie Mazowieckim. To propozycja dla osób, które szukają miejsca gotowego do życia – bez wielomiesięcznych remontów, nerwów i dodatkowych kosztów.Lokal zachwyca przemyślanym układem pomieszczeń oraz nowoczesnym standardem wykończenia. Jasne wnętrza, estetyczne detale i dobrze wykorzystana przestrzeń sprawiają, że mieszkanie będzie idealne zarówno dla pary, rodziny z dzieckiem, jak i osób szukających komfortowej inwestycji pod wynajem.Najważniejsze informacje:powierzchnia mieszkania: 53 m²cena: 435 000 złfunkcjonalny układ pomieszczeńmieszkanie gotowe do wprowadzeniabardzo dobra lokalizacja w Tomaszowie Mazowieckimoferta idealna zarówno do zamieszkania, jak i inwestycyjnieDużym atutem nieruchomości jest lokalizacja. W pobliżu znajdują się sklepy, punkty usługowe, szkoły, komunikacja miejska oraz tereny zielone. To miejsce, które pozwala połączyć wygodę codziennego życia z ciszą i poczuciem prywatności.Wnętrze mieszkania zostało urządzone w nowoczesnym, uniwersalnym stylu, dzięki czemu nowy właściciel może od razu poczuć się „u siebie”. Przestrzeń dzienna daje komfort zarówno odpoczynku, jak i spotkań z rodziną czy znajomymi. To mieszkanie ma w sobie coś, czego nie oddają suche parametry – przyjemny klimat i poczucie domowego ciepła.Rynek nieruchomości w Tomaszowie Mazowieckim w ostatnich latach wyraźnie się zmienia. Coraz trudniej znaleźć mieszkanie, które łączy rozsądną powierzchnię, dobrą lokalizację i wysoki standard wykończenia. Ta oferta wyróżnia się właśnie takim połączeniem.
Reklama Twój Sklep Medyczny
Reklama Twój Sklep Medyczny
Reklama Twój Sklep Medyczny
Reklama

Wasze komentarze

Autor komentarza: Tomasz Treść komentarza: Zgadzam się, właściwy obieg dokumentów i bezpieczeństwo danych powinny iść w parze. W dobie cyfryzacji każda firma przetwarza ogromne ilości informacji, dlatego zgodność z RODO jest równie ważna jak sprawne zarządzanie dokumentacją. To samo dotyczy serwisów finansowych, takich jak Kantor. live, gdzie bezpieczeństwo danych użytkowników ma kluczowe znaczenie. Źródło komentarza: Jak zadbać o bezpieczeństwo dokumentów finansowych i podatkowych w przedsiębiorstwie? Autor komentarza: Ajdejano Treść komentarza: Brawo dla firmy KNAPTRANS. Po pierwsze - dobrze się reklamuje, po drugie - robi dobrą robotę w zakresie tych "gównianych" tematów, po trzecie - pomaga temu portalowi. Tak trzymać - chłopaki (i dziewczyny - też). Źródło komentarza: Nowoczesna obsługa szamb – jak technologia zmienia branżę asenizacyjną Autor komentarza: Antolin Treść komentarza: Już za poprzedniego starosty był chęci do zrobienie kilku dróg niestety wtedy pan Pawlak wolał politykować kosztem mieszkańców gminy! Źródło komentarza: Powiat i gmina Ujazd o inwestycjach. W planach ciąg pieszo-rowerowy do Skrzynek Autor komentarza: Człowiek Treść komentarza: Szpital to niestety JEST arena polityczna. Od dawien dawna do teraz. Nie wierzę w uczciwe konkursy i nominacje. Zawsze wygrywa kolesiostwo i chęć łatwego zysku. Nadal są osoby które są w szpitalu po to żeby się " nachapać", mają nieracjonelnie wysokie pensje, wręcz nieprzyzwoicie wysokie - na które absolutnie nie zasługują. Doją szpital. Doją nas. Tyle w temacie. Źródło komentarza: „Szpital to nie arena politycznej wojny”. Mocna odpowiedź na zarzuty wokół TCZ Autor komentarza: 😂🤣😂🤣😂🤣 Treść komentarza: co to jest "susz z THC"? 😂🤣😂🤣😂🤣😂🤣😂🤣😂🤣😂🤣😂🤣😂🤣😂🤣😂🤣😂🤣😂🤣😂🤣😂🤣 Źródło komentarza: 42-latek zatrzymany z marihuaną. Narkotyki w samochodzie, zarzut i groźba więzienia Autor komentarza: Tomaszów Treść komentarza: Porodówka w Brzezinach teraz Tuszyn a być może Tomaszów następny,ale pani minister wychodzin przed kamery i mówi że jeździ po Polsce i się wszyscy cieszą że jest lepiej!rząd popsl rządem nieudaczników! Źródło komentarza: Pulmonologia w Tuszynie: personel alarmuje o przyszłość oddziału
Reklama
Reklama

Napisz do nas

Zachęcamy do kontaktu z nami za pomocą formularza. Możecie dołączyć zdjęcia i inne załączniki. Podajcie swojego maila ułatwi to nam kontakt z Wami
Reklama