To data, w której historia nie przemawia szeptem. Wraca obraz płonącego Michniowa, rodzin czekających bezskutecznie na bliskich zabranych podczas Obławy Augustowskiej oraz polskiej wsi, która w czasie okupacji była jednocześnie spichlerzem, schronieniem, zapleczem podziemia i miejscem niemieckiego terroru.
Dzień Walki i Męczeństwa Wsi Polskiej
12 lipca obchodzimy Dzień Walki i Męczeństwa Wsi Polskiej. Święto państwowe zostało ustanowione przez Sejm w 2017 roku jako wyraz hołdu dla mieszkańców wsi za ich patriotyczną postawę podczas II wojny światowej: walkę z okupantami, dostarczanie żywności, pomoc partyzantom, uciekinierom i osobom ukrywającym się przed prześladowaniami.
W latach 1939–1945 zniszczonych zostało 817 polskich wsi. Ich mieszkańców mordowano, wypędzano, pozbawiano majątku, wywożono do obozów koncentracyjnych, na roboty przymusowe oraz do sowieckich łagrów.
Centralnym symbolem tej pamięci pozostaje Michniów. To właśnie tam 12 i 13 lipca 1943 roku niemieckie oddziały przeprowadziły pacyfikację wsi, której mieszkańcy pomagali partyzantom Armii Krajowej ze zgrupowania dowodzonego przez por. Jana Piwnika „Ponurego”.
Niemcy zamordowali co najmniej 204 osoby: 102 mężczyzn, 54 kobiety i 48 dzieci. Wieś została spalona i zrównana z ziemią. Najmłodszą ofiarą był dziewięciodniowy Stefan Dąbrowa.
W niedzielę w Michniowie odbędą się obchody 83. rocznicy pacyfikacji oraz Dnia Walki i Męczeństwa Wsi Polskiej. Uroczystości rozpoczną się o godz. 14.00 mszą polową w intencji ofiar. Honorowy patronat nad wydarzeniem objął prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Karol Nawrocki.
Hołd mieszkańcom polskiej wsi zostanie oddany także w Warszawie przy Pomniku Żołnierzy Batalionów Chłopskich i Ludowego Związku Kobiet.
„Mały Katyń”. 81 lat od rozpoczęcia Obławy Augustowskiej
12 lipca jest również Dniem Pamięci Ofiar Obławy Augustowskiej.
W 1945 roku, gdy w Europie milkły już działa, które nazywamy II wojną światową, na Suwalszczyźnie rozpoczynała się sowiecka operacja wymierzona w polskie podziemie niepodległościowe.
Oddziały Armii Czerwonej, NKWD i sowieckiego kontrwywiadu wojskowego Smiersz, wspierane przez funkcjonariuszy polskiego aparatu bezpieczeństwa, zatrzymały około 7 tys. osób. Co najmniej 592 ludzi uznanych za związanych z podziemiem zostało wywiezionych i zamordowanych. Miejsce ich pochówku do dziś pozostaje nieznane.
Historycy określają Obławę Augustowską mianem największej niewyjaśnionej zbrodni dokonanej na Polakach po zakończeniu II wojny światowej. Ze względu na sposób działania sprawców i ukrywanie losu ofiar nazywana jest także „Małym Katyniem”.
W niedzielę uroczystości odbędą się między innymi na Wzgórzu Krzyży w Gibach, symbolizującym grób ofiar, oraz w Domu Pamięci Obławy Augustowskiej w Augustowie. Instytut Pileckiego przygotował obchody pod hasłem „Lipcowi ’45”, obejmujące debaty, spotkania historyczne, spacery, koncert oraz publiczne odczytywanie nazwisk pomordowanych.
– Tragiczna historia ofiar Obławy Augustowskiej lokalnie jest dobrze znana, ponieważ prawie każda rodzina w regionie ma swojego „Lipcowego”. Jednak żadnego ludobójstwa nie można postrzegać jako tematu wyłącznie lokalnego – podkreślił Karol Madaj z Instytutu Pileckiego.
Bruno Schulz – mistrz rzeczywistości, która pękała jak lustro
134 lata temu, 12 lipca 1892 roku, w Drohobyczu urodził się Bruno Schulz – pisarz, malarz, grafik i jeden z najbardziej niezwykłych twórców polskiej literatury XX wieku.
Był autorem „Sklepów cynamonowych” i „Sanatorium pod Klepsydrą”. Z prowincjonalnych ulic, rodzinnego sklepu, zakurzonych poddaszy i drohobyckiego rynku stworzył świat niemal mityczny – pełen lęku, snu, erotyzmu, groteski i przedmiotów, które zdawały się posiadać własne życie.
Schulz został zamordowany 19 listopada 1942 roku przez niemieckiego funkcjonariusza Gestapo Karla Günthera. Zginął na ulicy rodzinnego Drohobycza.
Od Nidzicy do powodzi tysiąclecia
12 lipca 1410 roku, podczas marszu na Grunwald, wojska polsko-litewskie zajęły krzyżacki zamek w Nidzicy.
W 1606 roku rozpoczął się rokosz Zebrzydowskiego – zbrojny bunt części szlachty przeciwko królowi Zygmuntowi III Wazie.
W 1934 roku na mocy rozporządzenia prezydenta Ignacego Mościckiego utworzono obóz w Berezie Kartuskiej, oficjalnie nazywany „miejscem odosobnienia”. Bez wyroku sądowego osadzano tam przeciwników politycznych sanacji, działaczy komunistycznych, narodowych i ukraińskich.
12 lipca 1944 roku komendant Armii Krajowej gen. Tadeusz Komorowski „Bór” wydał rozkaz o wcieleniu Batalionów Chłopskich do struktur AK.
W 1997 roku do Wrocławia dotarła wielka fala powodziowa. Katastrofa, nazwana później „powodzią tysiąclecia”, zalała znaczną część miasta i stała się jednym z najbardziej dramatycznych wydarzeń pierwszych lat III Rzeczypospolitej.
Muzyka: dzień narodzin rockowej legendy
12 lipca 1962 roku The Rolling Stones po raz pierwszy wystąpili publicznie w londyńskim klubie Marquee. Na afiszu pojawili się jeszcze jako The Rollin’ Stones – bez litery „g”. Za koncert otrzymali 20 funtów.
Osiem lat wcześniej, w 1954 roku, 19-letni Elvis Presley podpisał kontrakt z wytwórnią Sun Records. Początkowo Sam Phillips widział w nim jedynie wykonawcę nagrań demonstracyjnych. Szybko jednak zrozumiał, że młody kierowca ciężarówki i pracownik firmy elektrycznej ma w sobie coś, co za chwilę zmieni muzykę popularną.
W 1971 roku w Busku-Zdroju urodził się Piotr Marzec, czyli Liroy, jeden z prekursorów polskiego hip-hopu. Jego „Alboom” stał się jednym z najgłośniejszych wydawnictw lat 90.
W 1981 roku podczas koncertu Muzyki Młodej Generacji w Sopocie jako kwintet zadebiutowała grupa TSA w klasycznym składzie: Andrzej Nowak, Stefan Machel, Janusz Niekrasz, Marek Kapłon i Marek Piekarczyk.
Pięć lat później, 12 lipca 1986 roku, w wypadku samochodowym zginął pianista Wacław Kisielewski, współtworzący z Markiem Tomaszewskim słynny duet Marek i Wacek.
To także rocznica sukcesów Raya Charlesa, Olivii Newton-John i grupy Simply Red. Muzyczny 12 lipca prowadzi od rockandrollowego Memphis przez zadymiony londyński Marquee aż po scenę polskiego heavy metalu i rapowe ulice Kielc.
Niedziela pamięci
Dzisiejsze kalendarium nie jest jedynie szeregiem dat. To opowieść o państwie, które kilka razy zmieniało granice i ustroje, ale wciąż musiało upominać się o swoich zaginionych, pomordowanych i zapomnianych.
O spalonych wsiach. O ludziach zabranych nocą i pogrzebanych bez imienia. O pisarzu, który potrafił zamienić prowincjonalny sklep w osobny wszechświat. I o muzykach, którzy jednym koncertem albo jedną płytą otwierali kolejne epoki.
12 lipca przypomina, że pamięć nie jest dodatkiem do historii. Jest jej ostatnią linią obrony.



Napisz komentarz
Komentarze