W poprzednim tekście pytaliśmy, czy poseł z Tomaszowa Mazowieckiego nie odnalazł się zbyt wygodnie w świecie sejmowych możliwości finansowanych z kieszeni podatnika. Wtedy chodziło o blisko 27 tys. zł za najem samochodu i ponad 44 tys. zł tzw. kilometrówki, czyli razem ponad 70 tys. zł na jeżdżenie. Dane te były opisywane także w naszym wcześniejszym materiale, w którym zwracaliśmy uwagę, że środki na biuro powinny służyć mieszkańcom: obsłudze wyborców, pracy biura, poradom, dokumentom, kontaktowi z ludźmi, a nie budowaniu mobilnego komfortu parlamentarzysty
Teraz mamy rozliczenie za 2025 rok. I obraz robi się jeszcze bardziej wymowny.
Samochód posła coraz droższy. Najem auta: z 26,5 tys. zł do ponad 53 tys. zł
W 2024 roku w rozliczeniu Adriana Witczaka widniała pozycja „najem samochodu” na kwotę 26 547,66 zł. W 2025 roku ta sama pozycja wyniosła już 53 095,32 zł. To niemal dokładnie dwa razy więcej.
Do tego dochodzą koszty przejazdów posła w związku z wykonywaniem mandatu samochodem własnym lub innym. W 2024 roku było to 44 102,50 zł, w 2025 roku — 35 075 zł. Sama kilometrówka spadła, ale cały pakiet samochodowy poszedł w górę.
W 2024 roku najem auta i kilometrówki dały razem 70 650,16 zł. W 2025 roku już 88 170,32 zł. Różnica? 17 520,16 zł więcej. Czyli wzrost o niemal 25 procent.
I tu nie chodzi o drobne rachunki za paliwo do służbowego malucha. Chodzi o publiczne pieniądze, które płyną na rozwiązanie wygodne dla posła, a coraz mniej zrozumiałe dla obywatela. Zwłaszcza wtedy, gdy pamiętamy, że poseł i tak może rozliczać przejazdy. W praktyce podatnik widzi więc dwa worki: jeden na najem samochodu, drugi na przejazdy. Oba napełniane z publicznej kasy.
Biuro poselskie czy stacja obsługi mobilności parlamentarzysty?
Ryczałt na biuro poselskie nie jest kieszonkowym. Nie jest prywatnym dodatkiem do poselskiego stylu życia. To pieniądze przeznaczone na prowadzenie biura, kontakt z wyborcami, obsługę mieszkańców, organizację pracy parlamentarnej w terenie.
Tymczasem w rozliczeniu za 2025 rok widzimy, że najem samochodu kosztował 53 095,32 zł, a wynagrodzenia pracowników zatrudnionych na umowę o pracę wraz z pochodnymi — 67 266,01 zł. Różnica między utrzymaniem etatowego zaplecza biura a wynajmowanym autem robi się niebezpiecznie mała.
Jeszcze ciekawiej wygląda porównanie z materiałami biurowymi. Na zakup materiałów biurowych, prasy, wydawnictw i środków BHP poseł wydał w 2025 roku 88 071,27 zł. To więcej niż na pracownika etatowego. Innymi słowy: papier, prasa, wydawnictwa i materiały biurowe kosztują w tym rozliczeniu więcej niż człowiek zatrudniony do pracy w biurze poselskim.
Czy tak wygląda biuro parlamentarzysty XXI wieku? Trzy biura poselskie, jeden pracownik i rachunki, które bardziej przypominają logistykę kampanijną niż codzienną obsługę mieszkańców?
Trzy biura, jedna osoba. A gdzie ludzie dla wyborców?
Adrian Witczak deklaruje prowadzenie biura poselskiego w Tomaszowie Mazowieckim. Według informacji o jego aktywności biurowej funkcjonują też punkty lub biura związane z mandatem poselskim. I tu pojawia się pytanie podstawowe: jak obsługiwać mieszkańców w kilku miejscach, zatrudniając realnie jedną osobę na umowę o pracę?
Wynagrodzenia pracowników biura poselskiego na podstawie umowy o pracę wyniosły:
| Rok | Wynagrodzenia pracowników etatowych | Materiały biurowe, prasa, wydawnictwa, BHP | Najem samochodu | Kilometrówki |
|---|---|---|---|---|
| 2024 | 54 446,16 zł | 86 504,92 zł | 26 547,66 zł | 44 102,50 zł |
| 2025 | 67 266,01 zł | 88 071,27 zł | 53 095,32 zł | 35 075,00 zł |
Wzrost wynagrodzeń etatowych rok do roku wyniósł 12 819,85 zł. W tym samym czasie sam najem auta wzrósł o 26 547,66 zł. Czyli wzrost kosztów najmu samochodu był ponad dwukrotnie większy niż wzrost wydatków na etatowego pracownika.
To jest ten moment, w którym publicystyka nie musi podnosić głosu. Wystarczy kalkulator.
Strona internetowa za 4437,72 zł. Tylko gdzie ona jest?
W rozliczeniu za 2025 rok pojawia się nowa pozycja: „koszty utworzenia oraz obsługi strony internetowej biura poselskiego”. Kwota: 4437,72 zł. W 2024 roku w tej rubryce było zero.
I bardzo dobrze — poseł powinien mieć przejrzystą, łatwo dostępną stronę, na której mieszkaniec znajdzie dyżury, adresy biur, interwencje, informacje o pracy parlamentarnej, sprawozdania, zapowiedzi spotkań i kontakt do współpracowników.
Problem w tym, że jeśli na stronę wydaje się ponad cztery tysiące złotych publicznych pieniędzy, to obywatel powinien móc ją znaleźć bez archeologicznej wyprawy przez internetowe ruiny. Tymczasem odnalezienie wyraźnej, samodzielnej, aktualnej strony biura poselskiego Adriana Witczaka nie jest oczywiste. A skoro wydatek jest publiczny, efekt też powinien być publicznie widoczny.
Bo strona internetowa biura poselskiego nie jest ozdobą do faktury. Ma być narzędziem kontaktu z wyborcami.
Koszty rosną, a logika wydatków skrzypi jak stara drabina
Całość wydatków w 2024 roku wyniosła 383 289,39 zł. W 2025 roku już 412 119,94 zł. To wzrost o 28 830,55 zł. Poseł miał też do rozliczenia środki niewykorzystane z poprzedniego roku, dlatego pula na 2025 rok wyniosła 481 490,61 zł, z czego na koniec pozostało 69 370,67 zł.
Wydatki na najem lokalu biura poselskiego wzrosły z 9610,28 zł w 2024 roku do 23 744,25 zł w 2025 roku. Pojawiły się też koszty ekspertyz, opinii i tłumaczeń — 22 500 zł, podczas gdy rok wcześniej było tam zero. Zmalały natomiast wynagrodzenia wypłacane na podstawie umów zlecenia i o dzieło — ze 129 154,88 zł do 87 000 zł.
W rubryce „inne wydatki” w 2025 roku mamy 55 036,04 zł, w tym 53 095,32 zł na najem samochodu, 300 zł na zakup kwiatów, 540,72 zł na artykuły spożywcze i chemiczne oraz 1100 zł na drobne upominki. Rok wcześniej „inne wydatki” wynosiły 27 922,66 zł, z czego 26 547,66 zł stanowił najem samochodu.
Czyli w rubryce „inne” samochód siedzi jak król na tronie. Reszta to dekoracje.
Poseł mobilny, biuro skromne, podatnik hojny
Najbardziej uderza nie sam fakt, że poseł się przemieszcza. Parlamentarzysta ma prawo jeździć, spotykać się z mieszkańcami, prowadzić interwencje i być obecny w terenie. Problem zaczyna się wtedy, gdy koszty tej mobilności zaczynają dominować nad logiką pracy biura.
W 2025 roku:
najem samochodu i kilometrówki kosztowały razem 88 170,32 zł.
wynagrodzenia etatowe pracowników wyniosły 67 266,01 zł.
materiały biurowe kosztowały 88 071,27 zł.
To znaczy, że samochodowy pakiet posła kosztował praktycznie tyle samo co materiały biurowe i znacznie więcej niż etatowe zaplecze osobowe biura.
Trudno więc nie zapytać: czy biuro poselskie Adriana Witczaka jest przede wszystkim miejscem pracy dla mieszkańców, czy raczej księgową konstrukcją, która pozwala finansować bardzo wygodny model funkcjonowania posła?
Transparentność? Raczej mgła nad Pilicą
Wcześniej pisaliśmy, że zasady rozliczania poselskich wydatków są skrajnie nieprzejrzyste i sprzyjają nadużyciom. Dziś nowe sprawozdanie tylko wzmacnia to wrażenie. Poseł wpisuje kategorie, kwoty, ogólne opisy. Ale obywatel nadal nie widzi pełnego obrazu: jaka umowa, z kim, za co dokładnie, na jakich zasadach, jaki samochód, ile kilometrów, kiedy, dokąd, po co.
Prawo może na to pozwalać. Ale polityka nie kończy się na pytaniu, czy coś da się zaksięgować. Polityka zaczyna się od pytania, czy wypada.
A tutaj coraz trudniej udawać, że wszystko wygląda normalnie. Bo jeżeli poseł wydaje więcej na materiały biurowe niż na pracownika, jeśli przy trzech biurach realne zatrudnienie wygląda mizernie, jeśli auto pochłania dziesiątki tysięcy złotych, a do tego dochodzą kilometrówki, jeśli pojawia się wydatek na stronę internetową, której zwykły mieszkaniec nie potrafi łatwo znaleźć — to nie jest tylko księgowość.
To jest polityczny obrazek. I to obrazek wyjątkowo niewygodny.
Publiczne pieniądze lubią ciszę. Dlatego trzeba je czytać głośno
Roczne sprawozdania poselskie zwykle nie rozpalają opinii publicznej. Są nudne, tabelaryczne, pisane językiem rubryk. Ale właśnie w takich dokumentach najlepiej widać, czym różni się deklarowana troska o mieszkańców od realnych priorytetów wydatkowych.
Adrian Witczak może oczywiście tłumaczyć, że wszystko jest zgodne z przepisami. Może mówić o pracy w terenie, spotkaniach, dyżurach, mandacie poselskim i konieczności dojazdów. Tylko że mieszkańcy też potrafią liczyć.
A rachunek jest prosty: w 2025 roku samochód posła kosztował podatników jeszcze więcej niż rok wcześniej. I to jest fakt, którego nie przykryje ani tabelka, ani podpis, ani urzędowa pieczątka.
Bo gdy polityk mówi o służbie publicznej, a jego rozliczenie wygląda jak instrukcja wygodnego życia na koszt ryczałtu, wyborca ma prawo zapytać: panie pośle, czy to jeszcze biuro poselskie, czy już dobrze opłacony punkt obsługi własnej kariery?































































Komentarze