Dzień, w którym Rzeczpospolita musiała stanąć do walki
234 lata temu, 18 maja 1792 roku, wojska rosyjskie przekroczyły granice Rzeczypospolitej. Tak rozpoczęła się wojna w obronie Konstytucji 3 Maja — dramatyczna próba ocalenia reform, które miały wyrwać państwo z politycznego bezwładu. Konstytucja 3 Maja była jak gwałtowny oddech po długim duszeniu się w ciasnym gorsecie liberum veto, magnackich interesów i obcej kurateli.
Rosyjska interwencja była odpowiedzią na reformy Sejmu Wielkiego i działalność konfederacji targowickiej. W tle majaczyła już tragedia kolejnych rozbiorów. Historia Polski znów pokazała swoje żelazne prawo: kiedy państwo próbowało się podnieść, sąsiedzi woleli widzieć je na kolanach.
Władysław Hańcza — Kargul, Boryna i Radziwiłł w jednym życiorysie
121 lat temu, w 1905 roku, w Łodzi urodził się Władysław Hańcza — aktor o głosie, którego nie dało się pomylić z żadnym innym. Dla wielu widzów pozostanie przede wszystkim Władysławem Kargulem z komedii Sylwestra Chęcińskiego. „Sąd sądem, a sprawiedliwość musi być po naszej stronie” — ta filmowa fraza przeszła do języka potocznego, jakby była przysłowiem starszym niż sama polska kinematografia.
Ale Hańcza nie był wyłącznie bohaterem kresowej komedii. Był także Maciejem Boryną w ekranizacji „Chłopów” Jana Rybkowskiego i księciem Januszem Radziwiłłem w „Potopie” Jerzego Hoffmana. Umiał grać ludowość, pychę, autorytet i upór. Miał w sobie coś z dębu: mocny pień, twardą korę, cień, pod którym mieściła się cała opowieść o polskim charakterze.
Eliza Orzeszkowa — nad Niemnem, nad pamięcią, nad sumieniem
116 lat temu, w 1910 roku, w Grodnie zmarła Eliza Orzeszkowa, jedna z najważniejszych pisarek polskiego pozytywizmu. Autorka „Nad Niemnem”, „Meira Ezofowicza” i „Marty” pisała o tym, o czym polska literatura często mówiła szeptem: o pracy, odpowiedzialności, wykluczeniu, losie kobiet, pamięci powstania styczniowego i moralnym obowiązku wspólnoty.
Jej „Nad Niemnem” to nie tylko lektura szkolna. To wielka powieść o ziemi, która pamięta więcej niż ludzie, i o grobach, które potrafią mówić mocniej niż polityczne manifesty. W tej prozie jest coś z cichego nurtu rzeki: pozornie spokojnego, ale niosącego cały dramat narodu po klęsce.
Karol Wojtyła — chłopak z Wadowic, który wszedł na balkon historii
106 lat temu, 18 maja 1920 roku, w Wadowicach urodził się Karol Wojtyła, późniejszy papież Jan Paweł II. Zanim został biskupem Rzymu, był chłopakiem z małego galicyjskiego miasta, robotnikiem w Solvayu, aktorem Teatru Rapsodycznego, poetą, księdzem, biskupem i metropolitą krakowskim.
Jego pontyfikat, trwający od 1978 do 2005 roku, przypadł na epokę, w której świat pękał na oczach milionów: komunizm tracił oddech, Europa Środkowa szukała wolności, a Polska przechodziła przez doświadczenie Solidarności, stanu wojennego i transformacji. Dla jednych pozostał duchowym przywódcą, dla innych postacią wymagającą historycznej rozmowy także o trudnych sprawach Kościoła. Ale nie da się zaprzeczyć: 18 maja w polskim kalendarzu jego nazwisko brzmi jak dzwon.
Lot Tadeusza Góry — szybowiec nad mapą dawnej Rzeczypospolitej
88 lat temu, w 1938 roku, Tadeusz Góra ustanowił rekord długości lotu szybowcem, pokonując 577,8 km z Bezmiechowej w Bieszczadach do Małych Solecznik pod Wilnem. Za przekroczenie bariery 500 km w locie swobodnym, jako pierwszy pilot na świecie otrzymał Medal Lilienthala przyznawany przez Międzynarodową Federację Lotniczą.
To była epoka, w której lotnictwo miało jeszcze romantyczny blask pionierstwa. Szybowiec nie był tylko maszyną. Był obietnicą przekroczenia ziemskich ograniczeń. Nad Polską końca lat 30. leciał więc człowiek, który mierzył się z powietrzem, nie wiedząc, że za chwilę cała Europa zostanie wciągnięta w burzę znacznie groźniejszą niż jakikolwiek front atmosferyczny.
Monte Cassino — czerwone maki i biała flaga klasztoru
82 lata temu, 18 maja 1944 roku, oddziały 2. Korpusu Polskiego zdobyły wzgórze Monte Cassino. W czasie walk zginęło 923 polskich żołnierzy, 2931 zostało rannych, a 345 uznano za zaginionych. Kilka dni później alianci przełamali Linię Gustawa, a 4 czerwca 1944 roku do Rzymu wkroczyły oddziały amerykańskie.
Monte Cassino jest jednym z tych miejsc, gdzie historia nie potrzebuje patosu, bo sama nim oddycha. Klasztor benedyktynów, niemieckie pozycje obronne, kamienne zbocza, nocne natarcia, rozkaz gen. Władysława Andersa i pieśń, która stała się niemal świeckim hymnem polskiej pamięci: „Czerwone maki na Monte Cassino”.
Dziś we Włoszech odbywają się uroczystości 82. rocznicy bitwy. Centralnym punktem obchodów ma być uroczystość na Polskim Cmentarzu Wojennym na Monte Cassino, z udziałem weteranów, rodzin żołnierzy, harcerzy, środowisk polonijnych oraz przedstawicieli władz Polski i Włoch. Prezydent Karol Nawrocki wraz z małżonką Martą Nawrocką rozpoczyna dwudniową wizytę we Włoszech; w planie są m.in. spotkania z prezydentem Włoch Sergio Mattarellą i premier Giorgią Meloni oraz udział w obchodach rocznicowych.
Ślepy Maks, Pałac Lubomirskich i kino wielkiej historii
66 lat temu, w 1960 roku, w Łodzi zmarł Menachem Bornsztajn, znany jako „Ślepy Maks” — legenda i antylegenda przedwojennych Bałut, nazywany łódzkim Alem Capone. Jego życiorys przypomina mroczną balladę miejską: półświatki, bieda, mit ulicy, przemoc i opowieść, która przez dekady obrastała sensacją.
56 lat temu, w 1970 roku, zakończyła się operacja obracania Pałacu Lubomirskich w Warszawie. Brzmi to jak scenariusz filmu Stanisława Barei albo surrealistyczna fantazja architektoniczna, ale wydarzyło się naprawdę. Pałac obrócono tak, aby zasłaniał halę Gwardii, a jego kolumnada zamknęła perspektywę głównej alei Ogrodu Saskiego. W PRL-u nawet zabytki potrafiły zmieniać kierunek patrzenia.
45 lat temu, w 1981 roku, odbyła się premiera filmu „Polonia Restituta” w reżyserii Bohdana Poręby, z Januszem Zakrzeńskim w roli Józefa Piłsudskiego. Film wpisywał się w wielką opowieść o odzyskiwaniu niepodległości, ale jego premiera przypadła na czas szczególny: kilka miesięcy przed stanem wojennym, gdy Polska znów stała na historycznym rozdrożu.
15 lat temu, w 2011 roku, w Chislehurst pod Londynem zmarła Włada Majewska — aktorka, pieśniarka, legenda przedwojennej „Wesołej Lwowskiej Fali”, działaczka emigracyjna i wieloletnia pracowniczka Rozgłośni Polskiej Radia Wolna Europa. Jej życiorys to los polskiego XX wieku zapisany w głosie: Lwów, wojna, emigracja, radio i pamięć o świecie, którego nie ma, ale który ciągle brzmi.
Muzyczne kalendarium: Hammond, Wakeman, Sandra, Curtis, Jackowski i Cornell
18 maja ma także swoje mocne brzmienie. W 1944 roku urodził się Albert Hammond, brytyjski wokalista wychowany na Gibraltarze, autor i wykonawca takich piosenek jak „It Never Rains In Southern California” i „The Free Electric Band”. Pisał również dla wielkich nazwisk światowej sceny, m.in. Whitney Houston, Tiny Turner, Diany Ross i grupy Starship.
W 1949 roku urodził się Rick Wakeman, klawiszowiec Strawbs i Yes, jeden z mistrzów progresywnego rocka. Jego solowe albumy, w tym „The Six Wives Of Henry VIII” i „Journey To The Centre Of The Earth”, były jak muzyczne katedry: pełne rozmachu, patosu i instrumentalnego szaleństwa.
W 1954 roku w Mławie urodził się Waldemar Tkaczyk, basista zespołów Kombi, O.N.A. i Kombii. Współtworzył polski pop-rockowy krajobraz lat 80. i 90., a jego nazwisko pojawia się przy tekstach takich przebojów Kombi jak „Nasze rendez-vous”, „Kochać cię za późno” czy „Nie ma zysku”.
W 1962 roku urodziła się Sandra Ann Lauer, znana po prostu jako Sandra. Jej „Maria Magdalena”, „In The Heat Of The Night” i „Secret Land” to dźwiękowa pocztówka z lat 80., epoki syntezatorów, teledysków i klubowego magnetyzmu. Później, wraz z Michaelem Cretu, związała się także z projektem Enigma, który wprowadził muzykę new age na światowe listy przebojów.
W 1964 roku podczas trasy The Rolling Stones po Szkocji w Hamilton doszło do zamieszek, gdy tysiące fanów z podrobionymi biletami próbowało dostać się na koncert. Rock and roll dawno przestał być już tylko muzyką — stawał się zjawiskiem społecznym, młodzieżowym żywiołem, który starsze pokolenia obserwowały z niepokojem.
W 1968 roku odbyła się pierwsza edycja festiwalu Miami Pop, z udziałem m.in. The Jimi Hendrix Experience, Steppenwolf, Blue Cheer i The Mothers of Invention. To był czas, gdy muzyka gitarowa przypominała otwarte drzwi do innego świata: głośniejszego, bardziej kolorowego, często niebezpiecznego, ale porywającego.
W 1975 roku Tammy Wynette z utworem „Stand By Your Man” trafiła na pierwsze miejsce brytyjskiej listy przebojów. Piosenka stała się klasykiem country, choć życie samej artystki — pięć małżeństw i burzliwe relacje — bywało bardziej skomplikowane niż prosty refren o wierności.
W 1980 roku Ian Curtis, wokalista Joy Division, popełnił samobójstwo w swoim domu w Macclesfield. Miał zaledwie 23 lata. Joy Division pozostawili po sobie tylko dwa albumy studyjne, ale ich cień pada na całą muzykę postpunkową. „Unknown Pleasures” i „Closer” brzmią jak zapis chłodu, lęku i samotności nowoczesnego miasta. Po śmierci Curtisa pozostali muzycy utworzyli New Order.
W 1984 roku Simple Minds dotarli na szczyt amerykańskiej listy z piosenką „Don’t You Forget About Me”, znaną z filmu „Klub winowajców” Johna Hughesa. To jeden z tych utworów, które zamieniają kino młodzieżowe w pokoleniową kapsułę czasu.
W 1999 roku w Vancouver zmarł Bruce Fairbairn, producent nagrań Bon Jovi, Aerosmith, Van Halen, KISS i AC/DC. To on współtworzył brzmienie stadionowego rocka lat 80., gdzie gitary spotykały się z potężną produkcją i charakterystycznymi partiami instrumentów dętych.
W 2003 roku The Isley Brothers wrócili na szczyt amerykańskiej listy z albumem „Body Kiss”, po ponad trzydziestoletniej przerwie od poprzedniego numeru jeden. Historia muzyki lubi takie powroty — jakby czas nagle cofał wskazówki.
W 2013 roku we Włoszech zmarł Marek Jackowski, gitarzysta, kompozytor i współzałożyciel Maanamu. To on skomponował m.in. „Oprócz”, „Szare miraże”, „Kocham Cię, kochanie moje” i „To tylko tango”. Bez Jackowskiego i Kory polski rock lat 80. byłby jak nocne miasto bez neonów.
W 2017 roku po koncercie Soundgarden w Detroit życie odebrał sobie Chris Cornell. Był jednym z najpotężniejszych głosów grunge’u, wokalistą Soundgarden i Audioslave. Jego śmierć była dla fanów ciosem podobnym do odejścia Kurta Cobaina — przypomnieniem, że nawet głos zdolny wypełnić stadion może nie przebić się przez prywatną ciemność.
Dziś w kraju: Abramsy, Dęblin i maturalna historia
W Polsce uwagę przyciąga dziś Dęblin, gdzie w Wojskowych Zakładach Lotniczych nr 1 zaplanowano podpisanie umowy pomiędzy WZL Nr 1 a firmą Honeywell w sprawie Autoryzowanego Centrum Serwisowego Silników AGT1500 do czołgów M1 Abrams. W uroczystości mają wziąć udział premier Donald Tusk oraz wicepremier, minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz. Kancelaria Premiera zapowiedziała wydarzenie na 18 maja, godz. 13.30, w Dęblinie przy ul. Lotników Polskich 4.
To nie jest zwykła informacja gospodarcza. To element wojskowej układanki, w której serwis, logistyka i części zamienne są równie ważne jak same czołgi. Centrum w Dęblinie ma być jedynym takim ośrodkiem w Europie i jednym z trzech na świecie, posiadającym uprawnienia do serwisowania silników AGT1500 Abramsów.
Dziś również maturzyści piszą egzamin z historii. Po południu zaplanowano egzaminy z języka francuskiego na poziomie rozszerzonym i dwujęzycznym. Według harmonogramu CKE sesja maturalna 2026 obejmuje egzaminy pisemne i ustne, a dzisiejsze przedmioty należą do egzaminów wybieranych przez chętnych.
Jest w tym pewna symbolika: 18 maja uczniowie piszą historię w dniu, w którym historia sama puka do drzwi — Konstytucją 3 Maja, Monte Cassino, Janem Pawłem II i Orzeszkową.
Dziś za granicą: Europa rozmawia o bezpieczeństwie, stali i miastach
W Bratysławie marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty ma spotkać się z przewodniczącym Rady Narodowej Republiki Słowackiej Richardem Rzimem. W planie jest rozmowa w cztery oczy oraz złożenie kwiatów pod Bramą Wolności przy Zamku Devin.
Szef MSZ Radosław Sikorski udaje się dziś do Paryża na spotkanie z ministrem spraw zagranicznych Francji Jean-Noëlem Barrotem. Rozmowy mają dotyczyć współpracy gospodarczej, dalszego wsparcia dla Ukrainy oraz zbliżającego się szczytu NATO w Ankarze. Ministrowie wezmą także udział w otwarciu odnowionej siedziby Instytutu Polskiego w Paryżu przy rue Jean Goujon 31.
W Baku rozpoczyna się 13. sesja Światowego Forum Miejskiego WUF13, jednej z najważniejszych konferencji poświęconych polityce miejskiej. Polska ma tam prezentować m.in. rozwiązania laureatów programu GreenEvo, promującego innowacyjne zielone technologie.
W Strasburgu rusza sesja plenarna Parlamentu Europejskiego. W agendzie znalazły się m.in. debaty o wpływie globalnej nadprodukcji na europejski rynek stali, przyszłości Funduszu Badawczego Węgla i Stali, planowaniu przestrzennym obszarów morskich, rybołówstwie oraz dostępie do leków. Oficjalny kalendarz PE wskazuje 18 maja jako dzień najbliższej sesji plenarnej w Strasburgu.
W Brukseli spotkają się ministrowie ds. rozwoju państw UE. Obradom ma przewodniczyć szefowa unijnej dyplomacji Kaja Kallas. W centrum rozmów znajdą się działania zewnętrzne UE, współpraca rozwojowa, inicjatywa Global Gateway oraz skutki wojny z Iranem dla gospodarki, transportu, energetyki, bezpieczeństwa żywnościowego i migracji.
W Paryżu rozpoczyna się dwudniowe posiedzenie ministrów finansów i szefów banków centralnych państw G7. W Mediolanie natomiast zapowiedziano antyimigracyjny protest skrajnie prawicowej partii Patrioci dla Europy, z udziałem m.in. Matteo Salviniego, Geerta Wildersa, Andreja Babisza i Jordana Bardelii.
18 maja — pamięć, która nie jest muzeum
Dzisiejszy dzień układa się jak wielogłosowa partytura. Jest w niej Orzeszkowa i Jan Paweł II, Monte Cassino i Joy Division, Dęblin i Strasburg, matura z historii i europejskie rozmowy o bezpieczeństwie. To kalendarium nie jest zbiorem martwych dat. Bardziej przypomina stary film, w którym kolejne kadry nagle zaczynają mówić do nas współczesnym językiem.
Bo historia — jak pisał Faulkner — nie umarła. Ona nawet nie przeminęła. 18 maja pokazuje to aż nadto wyraźnie.




























































Komentarze