Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
wtorek, 21 lipca 2026 14:22
Z OSTATNIEJ CHWILI:
Reklama
Reklama

Naukowiec: nie chcę, żeby ludzie żyli do 120 lat; chcę, żeby nie chorowali 15 lat wcześniej (wywiad)

Prof. Marek Postuła nie obiecuje nieśmiertelności. Nie sprzedaje legend o piciu soku z selera i medytacji w kriokomorze. Ważniejsze jest dla niego skracanie czasu chorowania. Niech człowiek przez większość życia pozostaje sprawny, samodzielny, aktywny – mówi PAP specjalista medycyny długowieczności.

Coraz więcej wiemy o tym, dlaczego człowiek się starzeje. Jeszcze więcej o tym, jak ten proces spowolnić. Ale prof. Marek Postuła studzi futurystyczne entuzjazmy. – Nie interesuje mnie człowiek żyjący 140 lat podłączony do aparatury i siedmiu specjalistów. Interesuje mnie ktoś, kto mając 85 lat nadal chce się zakochać – powiedział PAP.

Prof. Marek Postuła to kardiolog, naukowiec, farmakolog kliniczny i specjalista medycyny długowieczności. Od lat zajmuje się badaniami nad procesami starzenia, genetyką, metabolizmem i profilaktyką chorób cywilizacyjnych. Współpracuje z ośrodkami badawczymi w Stanach Zjednoczonych, a dziś wiedzę z laboratoriów przenosi do codziennej praktyki lekarskiej. Twierdzi, że największą rewolucją współczesnej medycyny nie będą cudowne eliksiry młodości, lecz opóźnianie chorób odbierających ludziom sprawność, pamięć i niezależność.

PAP: Medycyna długowieczności brzmi trochę jak dziedzina wymyślona przez ludzi, którzy wierzą, że starzenie jest błędem systemowym, który da się naprawić odpowiednio drogim abonamentem.

Prof. Marek Postuła: Rozumiem ten sceptycyzm. Rzeczywiście wokół długowieczności narosło mnóstwo marketingu, biohackerskich mitów i technologicznej egzaltacji. Ale kiedy odrzuci się cały ten hałas, zostaje coś bardzo racjonalnego: próba zrozumienia, dlaczego człowiek choruje wraz z wiekiem i co można zrobić, by ten proces spowolnić.

Jeszcze dziesięć lat temu wiele rzeczy, które dziś wykorzystuję w pracy z pacjentami, było dostępnych wyłącznie w laboratoriach badawczych. Jestem naukowcem i lekarzem jednocześnie, więc miałem niezwykły przywilej obserwować moment, w którym wiedza zaczyna wychodzić z probówki do codziennej medycyny. Kiedyś marzyłem o tym, żeby badania genetyczne czy epigenetyczne przestały być abstrakcją dla garstki specjalistów, a stały się realnym narzędziem pomagającym ludziom podejmować lepsze decyzje dotyczące zdrowia.

PAP: A jednocześnie rynek już zdążył zamienić genetykę w coś pomiędzy horoskopem a luksusowym gadżetem.

M.P.: Bo żyjemy w epoce obietnicy totalnej kontroli. Człowiek chciałby dostać raport, który odpowie mu na wszystkie pytania: na co zachoruje, kiedy umrze, czego ma nie jeść i czy powinien inwestować w rower albo psychoterapię. Tylko że nauka tak jeszcze nie działa. Jeśli ktoś mówi: „przebadamy pani genom i odpowiemy na wszystkie pytania świata”, to jest to bardziej marketing niż medycyna.

Genetyka daje ogromną wiedzę, ale ta wiedza ma sens dopiero wtedy, kiedy połączy się ją z historią rodzinną, stylem życia, wynikami badań biochemicznych, snem, aktywnością fizyczną, metabolizmem, a dziś nawet z danymi cyfrowymi z urządzeń monitorujących organizm. Dopiero wtedy zaczynamy widzieć człowieka naprawdę.

PAP: Czyli medycyna długowieczności nie jest próbą stworzenia nieśmiertelnego nadczłowieka, tylko bardziej inteligentnego pacjenta?

M.P.: I bardziej świadomego lekarza. Mnie interesują przede wszystkim choroby cywilizacyjne: choroby serca, cukrzyca, nowotwory, choroby neurodegeneracyjne. To one decydują dziś o jakości i długości życia.

Największym nieporozumieniem jest przekonanie, że medycyna długowieczności polega na biciu rekordów wieku. Ja naprawdę nie chcę, żeby ludzie żyli do 140 lat przykuci do łóżka, otoczeni pudełkami leków i kolejnymi specjalistami. Interesuje mnie coś innego: kompresja chorobowości.

PAP: To brzmi bardziej jak termin ekonomiczny niż medyczny.

M.P.: Bo starzenie jest również problemem ekonomicznym, społecznym i cywilizacyjnym. Kompresja chorobowości oznacza skrócenie okresu ciężkiego chorowania pod koniec życia. Statystyczna Polka przez kilkanaście ostatnich lat życia funkcjonuje z wieloma chorobami jednocześnie. Ma diabetologa, kardiologa, ortopedę, często psychiatrę. Bardzo często nie żyje już naprawdę, tylko zarządza własną chorobą.

Medycyna długowieczności mówi: spróbujmy przesunąć ten moment jak najdalej. Niech człowiek przez większość życia pozostaje sprawny, samodzielny, aktywny intelektualnie i emocjonalnie. Nawet jeśli samo życie nie wydłuży się dramatycznie, to zmieni się jego jakość. Bo najdroższe w życiu nie będzie nasze auto, SUV wzięty na raty ani mieszkanie. Najdroższe będzie nasze niedołęstwo – ktoś będzie nam musiał zadbać o naszą higienę, karmić i poić.

PAP: Czyli prawdziwym dramatem starości nie jest sama śmierć, tylko długie biologiczne gaśnięcie?

M.P.: Współczesna medycyna bardzo dobrze nauczyła się ratować ludzi przed natychmiastową śmiercią. Gorzej radzi sobie z tym, co dzieje się później. Społeczeństwa starzeją się szybciej, niż nasze systemy ochrony zdrowia, gospodarki i relacje społeczne są w stanie to udźwignąć. Coraz więcej ludzi będzie żyło długo, ale pytanie brzmi: w jakim stanie psychicznym, fizycznym i ekonomicznym?

Dzisiaj człowiek często nie boi się samej śmierci. Boi się utraty niezależności, tego, że stanie się ciężarem dla własnych dzieci, że przez ostatnią dekadę życia będzie głównie pacjentem. I właśnie temu trzeba przeciwdziałać.

PAP: Czyli zamiast wydłużać życie, musimy skrócić czas umierania?

M.P.: To trafne określenie. Bo starzenie rzadko wygląda jak nagłe zgaśnięcie światła. Znacznie częściej przypomina powolne wyłączanie kolejnych funkcji organizmu. Proszę wybaczyć, ale to tak wygląda: siada metabolizm, potem układ sercowo-naczyniowy, pamięć. Potem mięśnie i samodzielność. Medycyna długowieczności próbuje ten proces spowolnić i odsunąć w czasie.

PAP: Przychodzę więc do pana jako pacjentka i mówię: palę papierosy, źle sypiam, a w rodzinie były nowotwory i demencja. Co od pana usłyszę?

M.P.: Że nie potrzebuje pani magii, tylko kilku brutalnie racjonalnych decyzji. Przede wszystkim trzeba rzucić fajki. Ja nie sprzedaję ludziom nieśmiertelności. Pokazuję im raczej, ile życia codziennie tracą. Bardzo często wizualizuję to pacjentom: ile lat mogą odzyskać rzucając palenie, poprawiając sen albo redukując masę ciała.

I prawda jest taka, że największą interwencją anti-aging nadal nie są egzotyczne suplementy, krioterapia czy modne terapie z Kalifornii. Tylko wyrzucenie papierosów do kosza.

PAP: To dość rozczarowujące. Człowiek liczy na futurystyczną terapię, a dostaje zakaz palenia i zostaje wysłany na spacer.

M.P.: Wiem. Lekarz przyszłości miał być trochę cybernetycznym szamanem, a często kończy jako ktoś, kto mówi: „Proszę spać siedem godzin i nie jeść w nocy”. Ale problem polega na tym, że biologia jest dość konserwatywna. Organizm nadal najlepiej reaguje na rzeczy podstawowe.

Niestety, my bardzo długo próbowaliśmy oszukać fizjologię komfortem, nadmiarem kalorii i brakiem ruchu.

PAP: A co z alzheimerem? To chyba jedna z najbardziej przerażających wizji współczesności – moment, w którym człowiek traci własną pamięć i przestaje rozpoznawać samego siebie.

M.P.: Bo utrata pamięci jest w pewnym sensie utratą tożsamości. Człowiek może zaakceptować zmarszczki, słabsze kolano czy siwe włosy. Ale bardzo trudno zaakceptować perspektywę utraty własnej świadomości. I rzeczywiście coraz więcej wiemy o genetycznych predyspozycjach do chorób neurodegeneracyjnych. Na przykład o polimorfizmie genetycznym APOE epsilon 4, który znacząco zwiększa ryzyko choroby Alzheimera.

Tylko że geny nie są wyrokiem. To nie jest tak, że ktoś rodzi się z biologicznym wyrokiem śmierci zapisanym w DNA. Genetyka mówi nam raczej o podatności, a nie o przeznaczeniu. Jeśli ktoś ma większe ryzyko, powinien jeszcze bardziej dbać o sen, aktywność fizyczną, metabolizm, redukcję stanu zapalnego czy relacje społeczne.

Dziś coraz lepiej rozumiemy, że alzheimer, cukrzyca i choroby serca są metabolicznie ze sobą powiązane. Przewlekły stan zapalny, zaburzenia gospodarki glukozowej, otyłość, brak ruchu – to wszystko wpływa nie tylko na serce, ale również na mózg. Mózg nie istnieje poza ciałem. To jest część tego samego organizmu.

PAP: Mówi pan o starzeniu trochę jak biolog, trochę jak filozof.

M.P.: Bo starzenie jest pytaniem filozoficznym. O to, czym właściwie jest dobre życie. I czym jest dobra starość. Myśmy przez dekady traktowali starość głównie jako problem medyczny. Tymczasem to również kwestia godności, relacji, sensu i sprawczości.

Miałem niedawno 97-letniego pacjenta. Fantastyczna forma intelektualna. Rozmawiamy długo, badania, historia zdrowotna, wszystko bardzo poważnie. I pod koniec rozmowy pyta mnie nieśmiało, czy mógłbym mu pomóc z potencją, bo ma „bliską koleżankę”. I pomyślałem wtedy: wspaniale. Bo to znaczy, że ten człowiek nadal chce żyć. Nadal jest ciekawy drugiego człowieka. Nadal ma apetyt – biologiczny, emocjonalny i egzystencjalny. To jest dla mnie prawdziwy sukces medycyny długowieczności.

PAP: Czyli zdrowe starzenie nie polega na tym, żeby być zachowanym przy życiu, tylko żeby zachować pragnienia?

M.P.: Tak. Człowiek stary nie powinien stawać się przezroczysty. A mam czasem wrażenie, że współczesna kultura bardzo brutalnie odbiera ludziom prawo do późnej dojrzałości. Jakby po pewnym wieku człowiek miał już tylko chorować, siedzieć cicho i powoli znikać. Tymczasem długowieczność ma sens wyłącznie wtedy, kiedy zachowujemy ciekawość świata, relacje, emocje i poczucie sensu. Inaczej zostaje tylko biologiczne trwanie.

PAP: A modne leki? Metformina, semaglutyd? To rzeczywiście przyszłość medycyny długowieczności?

M.P.: To bardzo interesujące narzędzia. Początkowo traktowaliśmy je wyłącznie jako leki przeciwcukrzycowe. Potem okazało się, że wydłużają życie pacjentom kardiologicznym. Później, że chronią nerki. A dziś coraz lepiej rozumiemy, że wpływają także na mechanizmy starzenia na poziomie komórkowym.

One częściowo imitują efekt restrykcji kalorycznej, czyli jednego z najlepiej udokumentowanych biologicznych mechanizmów wydłużania życia. Mówiąc najprościej: organizm dużo lepiej funkcjonuje, kiedy nie żyje w permanentnym nadmiarze. Nadmiar kalorii, ciągłe skoki glukozy, brak okresów metabolicznego odpoczynku – to wszystko przyspiesza procesy starzenia i stan zapalny.

PAP: Czyli nauka po latach doszła do tego samego, co nasze babcie: „nie dojadaj”.

M.P.: Babcie często intuicyjnie rozumiały fizjologię lepiej niż współczesny Instagram. Ja sam bardzo często jestem lekko głodny. Nie dlatego, że wyznaję jakąś ideologię żywieniową, tylko dlatego, że wiemy dziś bardzo dobrze, iż organizm potrzebuje okresowego wysiłku i metabolicznego „braku”. Biologia nie została stworzona do nieustannego komfortu.

Wysiłek fizyczny jest kontrolowanym stresem. Głodówka jest kontrolowanym stresem. Nawet szczepionka jest formą kontrolowanego stresu dla układu odpornościowego. To zjawisko nazywamy w fizjologii hormezą. Organizm dzięki niewielkim dawkom stresu uczy się radzić sobie z większymi wyzwaniami. Problem współczesnego świata polega na tym, że próbujemy wyeliminować z życia każdy dyskomfort. A organizm, który nie musi walczyć, biologicznie słabnie.

PAP: Czyli człowiek nie został zaprojektowany do życia w pełnym komforcie?

M.P.: Ewolucja projektowała nas do świata niedoboru, ruchu, zmienności i wysiłku. Tymczasem współczesny świat oferuje nam nieograniczone kalorie, siedzący tryb życia i natychmiastową gratyfikację. I oczywiście komfort jest wspaniałym osiągnięciem cywilizacji. Problem zaczyna się wtedy, gdy organizm nigdy nie doświadcza wysiłku, głodu, zimna, ruchu czy regeneracji. Biologia potrzebuje rytmu, a nie permanentnego dobrostanu.

PAP: I zostaje pytanie największe: czy człowiek kiedyś naprawdę oszuka starzenie?

M.P.: Śmierci raczej nie oszukamy. Ale być może częściowo oszukamy biologiczny czas. Już dziś istnieją badania nad odmładzaniem komórek. Shinya Yamanaka dostał Nagrodę Nobla za odkrycie czynników transkrypcyjnych, które potrafią cofnąć komórkę do młodszego biologicznie stanu. To brzmi jak science fiction, ale jeszcze niedawno science fiction były przeszczepy twarzy, edycja genów czy terapie mRNA. Natomiast mnie najbardziej interesuje coś innego.

PAP: Co?

M.P.: Żeby człowiek w wieku 85 lat nadal chciał się zakochać. Reszta jest tylko technologią.

Rozmawiała: Mira Suchodolska (PAP)

 


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Opinie

Morawiecki mówi: „Tutaj jest moje miejsce”. Problem w tym, że PiS właśnie ustala, ile tego miejsca mu pozostawić

Mateusz Morawiecki zapewnia, że nie zamierza odchodzić z Prawa i Sprawiedliwości. Deklaruje lojalność wobec partii, Jarosława Kaczyńskiego i całego „obozu patriotycznego”. Jednocześnie nie chce rezygnować ze stowarzyszenia „Rozwój Plus”, które kierownictwo PiS najwyraźniej uznało za potencjalne centrum niezależnej działalności politycznej. Data dodania artykułu: 21.07.2026 13:02
Morawiecki mówi: „Tutaj jest moje miejsce”. Problem w tym, że PiS właśnie ustala, ile tego miejsca mu pozostawić

Dziś w kraju i na świecie. 21 lipca – Hemingway, Armstrong i „The Wall” w Berlinie

Dziś jest wtorek, 21 lipca, dwieście drugi dzień 2026 roku. Do końca roku pozostały 163 dni. Słońce wzeszło o godz. 4.38, a zajdzie o godz. 20.45. Imieniny obchodzą Andrzej, Benedykt, Daniel, Ignacy, Jan, Julia i Wiktor. Data dodania artykułu: 21.07.2026 09:18
Dziś w kraju i na świecie. 21 lipca – Hemingway, Armstrong i „The Wall” w Berlinie

CBOS: Karol Nawrocki liderem rankingu zaufania; spadki Tuska i Trzaskowskiego

Prezydent Karol Nawrocki pozostaje w lipcu liderem rankingu zaufania do polityków, ufa mu 55 proc. badanych - wynika z sondażu CBOS. Najwięcej - po 6 pkt proc. - stracili w tym miesiącu premier Donald Tusk i prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski. Premierowi ufa 32 proc., prezydentowi stolicy - 34 proc. Data dodania artykułu: 20.07.2026 14:06
CBOS: Karol Nawrocki liderem rankingu zaufania; spadki Tuska i Trzaskowskiego

Dziś w kraju i na świecie. Od „Mazurka Dąbrowskiego” po lądowanie człowieka na Księżycu

Dziś jest poniedziałek, 201. dzień roku. Do jego końca pozostały 164 dni. Słońce wzeszło o godz. 4.37, a zajdzie o godz. 20.46. Imieniny obchodzą: Czesław, Czesława, Hieronim, Małgorzata, Leon, Leona, Ludwika i Remigiusz. Data dodania artykułu: 20.07.2026 08:13
Dziś w kraju i na świecie. Od „Mazurka Dąbrowskiego” po lądowanie człowieka na Księżycu

Dziś w kraju i na świecie. Niedziela, 19 lipca

Dziś jest niedziela, 19 lipca – dwusetny dzień 2026 roku. Do jego końca pozostało 165 dni. Słońce wzeszło o godz. 4.35, a zajdzie o godz. 20.47. Imieniny obchodzą dziś Wincenty, Marcin, Teodor i Ambroży. Data dodania artykułu: 19.07.2026 14:15
Dziś w kraju i na świecie. Niedziela, 19 lipca

17 lipca w historii. Od Brunona Jasieńskiego i Wojciecha Kilara po GPS, „Misia” i „Żółtą łódź podwodną”

Piątek, 17 lipca, jest 198. dniem 2026 roku. Do jego końca pozostaje 167 dni. Słońce wzeszło o godz. 4.33, a zajdzie o godz. 20.49. Imieniny obchodzą dziś: Aneta, Konstancja, Marcelina, Jadwiga, Andrzej, Bogdan, Feliks oraz Leon. Data dodania artykułu: 17.07.2026 11:22
17 lipca w historii. Od Brunona Jasieńskiego i Wojciecha Kilara po GPS, „Misia” i „Żółtą łódź podwodną”

16 lipca w historii. Od Henryka Sławika i Grzegorza Przemyka po Coldplay, Cream i wielkie pytania o polski wymiar sprawiedliwości

Dziś jest czwartek, 16 lipca, sto dziewięćdziesiąty siódmy dzień 2026 roku. Słońce wzeszło o godz. 4.32, a zajdzie o 20.50. Imieniny obchodzą dziś między innymi Maria, Marika, Bartłomiej, Andrzej, Stefan, Benedykt, Walenty i Walentyn. Data dodania artykułu: 16.07.2026 08:22
16 lipca w historii. Od Henryka Sławika i Grzegorza Przemyka po Coldplay, Cream i wielkie pytania o polski wymiar sprawiedliwości

15 lipca w kraju i na świecie. Grunwald, „Rota”, epidemia ospy i muzyka, która zmieniała epoki

Dziś jest środa, 15 lipca – sto dziewięćdziesiąty szósty dzień 2026 roku. Do jego końca pozostało 169 dni. Słońce wzeszło o godz. 4.30, a zajdzie o 20.51. Imieniny obchodzą dziś: Henryk, Włodzimierz, Dawid, Roksana, Anna, Daniel, Ignacy oraz Włodzimir. Data dodania artykułu: 15.07.2026 07:53
15 lipca w kraju i na świecie. Grunwald, „Rota”, epidemia ospy i muzyka, która zmieniała epoki

Polecane

70 milionów za oddanie szpitala? Konsolidacyjna marchewka już wisi. Tomaszów musi uważać, by nie zostać z samym kijem

70 milionów za oddanie szpitala? Konsolidacyjna marchewka już wisi. Tomaszów musi uważać, by nie zostać z samym kijem

Od 1 lipca szpitale mogą składać wnioski o pieniądze na inwestycje związane z konsolidacją. Do podziału jest ponad 1,1 miliarda złotych, a pojedynczy projekt obejmujący połączenie kilku podmiotów może otrzymać nawet 70 milionów (nie znaczy to jednak, że je otrzyma lub otrzyma w takiej wysokości). W Tomaszowie Mazowieckim natychmiast pojawia się jednak pytanie zasadnicze: czy konkurs Ministerstwa Zdrowia ma służyć rozwojowi Tomaszowskiego Centrum Zdrowia, czy stanie się finansową przynętą ułatwiającą sprzedaż szpitala i oddanie nad nim kontroli łódzkiemu ośrodkowi akademickiemu? Data dodania artykułu: Wczoraj, 21:00 Liczba pozytywnych reakcji czytelników: 2
„Wejście smoka” wraca na wielki ekran. Bruce Lee ponownie w kinie Helios Koniec lekarskiej „akordówki”? Tusk zapowiada zmiany. W tomaszowskim szpitalu taki system już działa Jakie parapety wewnętrzne wybrać w Warszawie do nowoczesnego domu Planowane wyłączenia prądu w Tomaszowie i regionie. Sprawdź daty i miejscowości 1 sierpnia w Tomaszowie Mazowieckim. Obchody 82. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego Dziś w kraju i na świecie. 21 lipca – Hemingway, Armstrong i „The Wall” w Berlinie Poseł obiecuje leczenie. Szpital odsyła pacjentkę. NFZ potwierdza: pieniądze się skończyły Radny zamówił dwanaście lat papierów. Za urzędniczy maraton zapłacą mieszkańcy 21 lipca w Tomaszowie Mazowieckim odbędą się próby systemu alarmowego CKD wstrzymuje przyjęcia pacjentów onkologicznych. Czy to ten szpital ma gwarantować Tomaszowowi „większą dostępność” leczenia? 70 milionów za oddanie szpitala? Konsolidacyjna marchewka już wisi. Tomaszów musi uważać, by nie zostać z samym kijem Chłodniej, wietrznie i z przelotnym deszczem. Prognoza pogody na 21 i 22 lipca
Na sprzedaż komfortowe mieszkanie 53 m² przy ulicy Niskiej

Na sprzedaż komfortowe mieszkanie 53 m² przy ulicy Niskiej

Cena: 435000 PLN Są mieszkania, do których wchodzi się z myślą o remoncie. I są takie, w których już od progu czuć spokój, światło i przestrzeń. Ta oferta należy właśnie do drugiej kategorii.Na sprzedaż wyjątkowo funkcjonalne i starannie wykończone mieszkanie o powierzchni 53 m², położone w Tomaszowie Mazowieckim. To propozycja dla osób, które szukają miejsca gotowego do życia – bez wielomiesięcznych remontów, nerwów i dodatkowych kosztów.Lokal zachwyca przemyślanym układem pomieszczeń oraz nowoczesnym standardem wykończenia. Jasne wnętrza, estetyczne detale i dobrze wykorzystana przestrzeń sprawiają, że mieszkanie będzie idealne zarówno dla pary, rodziny z dzieckiem, jak i osób szukających komfortowej inwestycji pod wynajem.Najważniejsze informacje:powierzchnia mieszkania: 53 m²cena: 435 000 złfunkcjonalny układ pomieszczeńmieszkanie gotowe do wprowadzeniabardzo dobra lokalizacja w Tomaszowie Mazowieckimoferta idealna zarówno do zamieszkania, jak i inwestycyjnieDużym atutem nieruchomości jest lokalizacja. W pobliżu znajdują się sklepy, punkty usługowe, szkoły, komunikacja miejska oraz tereny zielone. To miejsce, które pozwala połączyć wygodę codziennego życia z ciszą i poczuciem prywatności.Wnętrze mieszkania zostało urządzone w nowoczesnym, uniwersalnym stylu, dzięki czemu nowy właściciel może od razu poczuć się „u siebie”. Przestrzeń dzienna daje komfort zarówno odpoczynku, jak i spotkań z rodziną czy znajomymi. To mieszkanie ma w sobie coś, czego nie oddają suche parametry – przyjemny klimat i poczucie domowego ciepła.Rynek nieruchomości w Tomaszowie Mazowieckim w ostatnich latach wyraźnie się zmienia. Coraz trudniej znaleźć mieszkanie, które łączy rozsądną powierzchnię, dobrą lokalizację i wysoki standard wykończenia. Ta oferta wyróżnia się właśnie takim połączeniem.
Reklama Twój Sklep MEydczny
Reklama
Reklama Twój Sklep Medyczny
Reklama

Wasze komentarze

Autor komentarza: Ajdejano Treść komentarza: Patryk słowik z Kanału Zero, oprócz tego, co napisał, powinien jeszcze doradzić temu posłowi pilną wizytę (lub wg zeszytu KO) i intensywne leczenie u dobrego specjalisty w zakresie psychiatrii. PS. Takich przypadków w KO do takiego leczenia jest w tej KO znacznie więcej. Źródło komentarza: Poseł obiecuje leczenie. Szpital odsyła pacjentkę. NFZ potwierdza: pieniądze się skończyły Autor komentarza: jackTM Treść komentarza: Zacznę od tego że owszem popieram każdą działalność promującą sport wśród dzieci, ale dlaczego nazwa klubu ma być dzieciom wpajana na piknikach ( uczą się "fair play" czy wpajane jest im kibicowanie jednej drużynie?). Z tego co od lat widzę, to kibicowanie w Polsce ma coraz mniej ze sportem, a więcej z bandytką i obawiam się że najmłodsi już tym mogą "nasiąkać" właśnie w czasie takich imprez. Nie można nazwać takiej imprezy nie wiem, np. "Wszyscy kopiemy piłkę"?. P.S Czy kibice innych drużyn z dziećmi będą mile widziani? Źródło komentarza: Spółdzielnia ostrzega, a Widzew odpowiada: dzieci zostawcie w spokoju Autor komentarza: Ajdejano Treść komentarza: Mój dodatkowy wpis do wpisu poprzedniego. Najpierw cytat z materiału powyżej. "Koncepcję przejęcia lub konsolidacji TCZ z łódzką placówką forsują przede wszystkim parlamentarzysta Koalicji Obywatelskiej oraz radni KO w Radzie Powiatu Tomaszowskiego. Wsparcie dla rozpoczęcia tego procesu płynie również ze strony części radnych Prawa i Sprawiedliwości." Dla przygłupów, którzy szykują zacytowany powyżej numer, proponuję reklamę pewnego leku, zamieszczoną na tym portalu powyżej: łatwa ulga na zaparcia. Źródło komentarza: CKD wstrzymuje przyjęcia pacjentów onkologicznych. Czy to ten szpital ma gwarantować Tomaszowowi „większą dostępność” leczenia? Autor komentarza: Ajdejano Treść komentarza: Uniwersyteckie CKD w Łodzi, które przestaje przyjmować chorych, bo nie ma kasy i TCZ w Tomaszowie, to (w przenośni) takich dwóch braci, z których każdy nie ma jednej nogi i obydwaj chodzą o kulach. W takiej sytuacji ktoś debilowaty (w tym wypadku ryży donek i tomaszowski, parlamentarny głupek poseł) mówi im: trzymajcie się razem i wtedy razem będziecie chodzili bez kul. Źródło komentarza: CKD wstrzymuje przyjęcia pacjentów onkologicznych. Czy to ten szpital ma gwarantować Tomaszowowi „większą dostępność” leczenia? Autor komentarza: prresident Treść komentarza: presydent przekazał dane mieszkańców w pandemi na pocztę na pendrive to i tu wszystko jest możłiwe Źródło komentarza: Spółdzielnia ostrzega, a Widzew odpowiada: dzieci zostawcie w spokoju Autor komentarza: Daria Treść komentarza: Wyciąć te zagrażające drzewa, zdrowie jest najważniejsze. Źródło komentarza: Silny wiatr nad Nagórzycami. Niebezpieczny konar zawisł nad ścieżką rowerową
Reklama
Reklama
Profilowana poduszka do siedzenia SEAT COMFORT

Profilowana poduszka do siedzenia SEAT COMFORT

Cena: Do negocjacji Z pełną ofertą możecie zapoznać się odwiedzając nasz punkt zaopatrzenia medycznegoTomaszów Mazowiecki ul. Słowackiego 4Oferujemy atrakcyjne rabaty dla stałych klientówWygodna pozycja siedzącaOchrona przed napięciami mięśniowymiOdciążenie kręgosłupaSeat Comfort to idealne rozwiązanie dla osób szukających komfortu i prawidłowego ułożenia ciała podczas siedzenia. Dostosowująca się do ciężaru użytkownika pianka z pamięcią kształtu umożliwia właściwą pozycję i równomierne rozłożenie ciężaru ciała. Dzięki temu odciążony jest kręgosłup, co niweluje odczucie zmęczenia podczas czynności wykonywanych na siedząco. W zajęciu prawidłowej pozycji pomagają dodatkowe wyprofilowania pod uda.Poduszka uniwersalna ze względu na swoją elastyczność i możliwość dopasowania do miejsca, w którym jest stosowana. Idealna do wykorzystania w domu, pracy, samochodzie lub na wózku inwalidzkim. Spód wykonany jest z materiału antypoślizgowego, dzięki czemu poduszka nie przesuwa się i w przeciwieństwie do innych tego typu wyrobów, doskonale działa ze śliskimi powierzchniami (np. metal, tworzywo sztuczne).Wskazania: Profilaktyka w powstawaniu odleżyn, przeciążenie odcinka lędźwiowego kręgosłupa, choroba zwyrodnieniowa kręgosłupa, wymuszona długotrwała pozycja siedząca.Przeciwwskazania: Nie stwierdzonoKonserwacja: Pianka z pamięcią kształtu nie nadaje się do prania. Pokrowiec zewnętrzny jest zdejmowalny i może być prany w temperaturze do 30°C/ 86°F. Ze względu na sposób transportu, poduszka po wyjęciu z opakowania może mieć "zapach fabryczny". Aby zniknął, przed pierwszym użyciem, wystarczy przewietrzyć poduszkę.Skład:Poduszka: 100% PUPoszewka (góra i boki): 93% poliester, 7% spandex, z uchwytem z bokuPoszewka (spód): 100% poliester z kropkami antypoślizgowymiWymiary: 45X 37X9cmGęstość: 45kg/m3

Napisz do nas

Zachęcamy do kontaktu z nami za pomocą formularza. Możecie dołączyć zdjęcia i inne załączniki. Podajcie swojego maila ułatwi to nam kontakt z Wami
Reklama