Wniebowstąpienie Pańskie. Święto, które nie kończy historii Jezusa, ale otwiera historię Kościoła
Kościół katolicki w Polsce obchodzi dziś uroczystość Wniebowstąpienia Pańskiego — pamiątkę wydarzenia, w którym zmartwychwstały Chrystus, jak wyznaje chrześcijańska wiara, wstąpił do nieba własną mocą i „zasiadł po prawicy Boga”. W Polsce od 2004 roku święto to obchodzone jest nie w czwartek, 40 dni po Wielkanocy, ale w VII niedzielę wielkanocną. Zmiana wynikała z decyzji watykańskiej Kongregacji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów, umożliwiającej przeniesienie uroczystości w krajach, gdzie czwartek nie jest dniem ustawowo wolnym od pracy.
To przesunięcie ma wymiar praktyczny, ale sama tajemnica jest znacznie głębsza. Wniebowstąpienie Jezusa nie jest bowiem religijną sceną pożegnania, czymś na kształt ostatniego kadru filmu, w którym bohater znika za horyzontem. To raczej moment przekazania pałeczki. Uczniowie nie mają zostać kustoszami wspomnień, lecz świadkami. Nie mają tylko opowiadać, że „kiedyś był z nami Jezus”. Mają nieść Jego Ewangelię w świat.
Co opisuje Biblia? Góra Oliwna, obłok i pytanie do uczniów
Najpełniejszy opis Wniebowstąpienia Pańskiego znajdujemy w Dziejach Apostolskich. Autor pisze, że Jezus „uniósł się” w obecności uczniów, a „obłok zabrał Go im sprzed oczu”. Chwilę później pojawiają się dwaj mężowie w białych szatach i zadają pytanie, które brzmi jak wyrzut, ale też jak program duchowy: „Mężowie z Galilei, dlaczego stoicie i wpatrujecie się w niebo?”.
To jedno z najbardziej przejmujących zdań Nowego Testamentu. Można je czytać jak antytezę religijnej bierności. Chrześcijaństwo nie polega na ucieczce od ziemi w pobożne marzenie o niebie. Jeśli Chrystus wstępuje do Ojca, uczniowie mają zejść z góry do miasta, do ludzi, do ich ran, sporów, biedy, pytań i lęków.
Ewangelista Łukasz opisuje tę scenę jeszcze inaczej: Jezus wyprowadza uczniów ku Betanii, podnosi ręce i błogosławi. Wniebowstąpienie dokonuje się więc nie w geście zerwania, lecz w geście błogosławieństwa. Uczniowie wracają do Jerozolimy „z wielką radością”.
Nie tylko „odszedł”. Co naprawdę oznacza Wniebowstąpienie?
W języku Zachodu używa się łacińskiego słowa ascensio, które podkreśla, że Chrystus wstępuje do nieba własną mocą. W tradycji Wschodu pojawia się greckie określenie analepsis, czyli „wzięcie do góry”. To subtelna różnica języka, ale ważna dla teologii: Jezus nie jest biernie „zabrany” jak ktoś, komu coś się przydarza. On, jako zmartwychwstały Pan, wchodzi w chwałę Ojca.
Katechizm Kościoła Katolickiego tłumaczy, że Wniebowstąpienie oznacza „definitywne wejście człowieczeństwa Jezusa do niebieskiej domeny Boga”, skąd — według wiary Kościoła — Chrystus ponownie przyjdzie. Innymi słowy: do nieba nie wstępuje idea, wspomnienie, mit ani symbol. Wstępuje Jezus zmartwychwstały, a więc także Jego uwielbione człowieczeństwo.
Tu właśnie pojawia się jeden z najmocniejszych akcentów tej uroczystości. Wniebowstąpienie Pańskie mówi chrześcijanom, że ludzkie ciało nie jest odpadem historii, czymś niższym, przeznaczonym jedynie do rozpadu. W perspektywie wiary ciało ma przyszłość. Dlatego św. Leon Wielki pisał, że w tej tajemnicy ogłoszona zostaje nie tylko nieśmiertelność duszy, ale również ciała. Benedykt XVI przypominał ten tekst podczas modlitwy Regina Caeli w 2012 roku.
Biblista N.T. Wright: nie wolno mylić Wniebowstąpienia ze Zmartwychwstaniem
Współczesny biblista N.T. Wright, jeden z najbardziej znanych badaczy Nowego Testamentu, zwraca uwagę, że Wniebowstąpienia nie można sprowadzić do Zmartwychwstania ani odwrotnie. To dwa powiązane, ale różne wydarzenia. Zmartwychwstanie mówi o zwycięstwie nad śmiercią. Wniebowstąpienie — o królowaniu Chrystusa i Jego obecności przy Ojcu.
Wright podkreśla też, że chrześcijańskie wyznanie „siedzi po prawicy Ojca” nie oznacza, że Jezus oddalił się od świata. Przeciwnie: język biblijny mówi o królewskiej godności, o uczestnictwie w panowaniu Boga. To nie jest kosmiczna emigracja Chrystusa, lecz Jego intronizacja.
Podobnie Benedykt XVI wyjaśniał, że biblijne „uniesienie” Jezusa należy czytać w szerszym kontekście Pisma Świętego. W Starym Testamencie obraz wywyższenia łączył się z intronizacją króla. Wniebowstąpienie jest więc ogłoszeniem królowania Ukrzyżowanego i Zmartwychwstałego.
„Idźcie i nauczajcie”. Święto misji, nie nostalgii
Ewangelia według św. Mateusza przekazuje słowa, które chrześcijaństwo zna jako nakaz misyjny: „Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody”, udzielając chrztu i ucząc zachowywać przykazania Jezusa.
To ważne, bo uroczystość Wniebowstąpienia Pańskiego łatwo zredukować do opisu niezwykłego zdarzenia. Tymczasem Nowy Testament pokazuje ją jako początek odpowiedzialności. Jezus nie zostawia uczniom muzeum, ale drogę. Nie mówi: „wspominajcie mnie z czułością”, ale: „idźcie”.
W tym sensie Wniebowstąpienie przypomina finał „Drużyny Pierścienia”: bohaterowie nie mogą już pozostać w bezpiecznym miejscu, bo historia domaga się dalszego ciągu. Różnica polega na tym, że w chrześcijańskim rozumieniu uczniowie nie ruszają sami. Według Dziejów Apostolskich mają oczekiwać Ducha Świętego, który uzdolni ich do świadectwa.
Dlaczego kiedyś obchodzono je razem z Zesłaniem Ducha Świętego?
W pierwszych wiekach chrześcijaństwa Wniebowstąpienie Jezusa i Zesłanie Ducha Świętego świętowano łącznie jako część jednej wielkanocnej tajemnicy. Dopiero w IV wieku zaczęto wyraźniej rozdzielać te obchody. Źródła wskazują, że odrębne święto Wniebowstąpienia ukształtowało się około połowy IV wieku; wspominają o nim m.in. św. Augustyn i św. Leon Wielki.
Nie jest to tylko liturgiczna ciekawostka. Wielkanoc, Wniebowstąpienie i Pięćdziesiątnica tworzą jedną opowieść: Chrystus zmartwychwstaje, zostaje wywyższony, a Kościół otrzymuje Ducha Świętego. Bez tego ostatniego elementu uczniowie pozostaliby grupą przestraszonych ludzi z pięknym wspomnieniem. Z Duchem Świętym stają się wspólnotą, która wychodzi na ulice Jerozolimy.
Wniebowstąpienie a Wniebowzięcie. Dlaczego to nie to samo?
Warto wyjaśnić jeszcze jedną często myloną kwestię. Wniebowstąpienie Pańskie dotyczy Jezusa Chrystusa i oznacza, że wstąpił do nieba własną mocą. Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny oznacza natomiast, że Maryja została wzięta do nieba z ciałem i duszą przez Boga.
Różnica jest więc zasadnicza. Chrystus wstępuje jako Pan. Maryja zostaje wzięta jako pierwsza z odkupionych, znak nadziei dla Kościoła. Te dwa święta łączy perspektywa nieba, ale różni podmiot działania.
Święto obecności, nie nieobecności
Największy paradoks Wniebowstąpienia polega na tym, że odejście Jezusa nie oznacza Jego nieobecności. Marek kończy swoją Ewangelię zdaniem, że uczniowie poszli głosić Ewangelię, „a Pan współdziałał z nimi”.
To niezwykle mocne zakończenie. Chrystus nie jest już widzialny tak jak wcześniej, ale — w wierze Kościoła — działa inaczej: przez Ducha Świętego, sakramenty, Słowo Boże i wspólnotę. Wniebowstąpienie nie zamyka Ewangelii. Ono przenosi ją z kart księgi w życie ludzi.
Dlatego pytanie z Dziejów Apostolskich pozostaje aktualne także dziś: „Dlaczego stoicie i wpatrujecie się w niebo?”. Niebo jest celem, ale ziemia jest miejscem odpowiedzialności. Chrześcijańska nadzieja nie powinna odrywać człowieka od świata, lecz czynić go bardziej obecnym: przy rodzinie, sąsiedzie, chorym, samotnym, skrzywdzonym.
Bo jeśli Wniebowstąpienie mówi, że Chrystus zasiadł po prawicy Ojca, to mówi również, że człowiek nie jest skazany na przypadek, pył i zapomnienie. Historia ma sens. Ciało ma godność. A wiara — jeśli nie chce stać się tylko wzruszeniem — musi zejść z Góry Oliwnej i wejść między ludzi.
































































Komentarze