Od 1 lipca 2026 roku w TCZ działać będzie Oddział Dzienny Leczenia Uzależnień od Alkoholu. Pacjenci mają zostać objęci kompleksową opieką: lekarza psychiatry, specjalistów leczenia uzależnień oraz psychologów. To bardzo ważne, bo uzależnienie od alkoholu nie jest jedynie „brakiem silnej woli”, jak lubią mówić ci, którzy nigdy nie stali naprawdę blisko tego problemu. To choroba, która potrafi wejść do domu bez pukania i zostać tam na lata.
Tomaszowskie Centrum Zdrowia już dziś prowadzi opiekę psychiatryczną i leczenie alkoholowych zespołów abstynencyjnych. Na stronie szpitala opisano m.in. Oddział Dzienny Centrum Zdrowia Psychicznego, który działa w dni powszednie w godz. 8.00–14.00 i dysponuje 25 miejscami, a także Oddział Leczenia Alkoholowych Zespołów Abstynencyjnych, czyli detoksykację, gdzie liczba miejsc wynosi 5. Oba znajdują się w budynku D TCZ.
Dlaczego oddział dzienny jest ważny?
Oddział dzienny to forma pomocy między poradnią a leczeniem całodobowym. Pacjent nie zostaje zamknięty w szpitalu na całą dobę, ale regularnie uczestniczy w terapii, konsultacjach i zajęciach terapeutycznych. Po zakończonym dniu wraca do domu. Dla wielu osób to rozwiązanie może być przełomowe, bo pozwala podjąć leczenie bez całkowitego wyrwania z życia rodzinnego i zawodowego.
To szczególnie ważne w mieście powiatowym. W dużych ośrodkach pacjent bywa jednym z wielu anonimowych nazwisk na liście. W mniejszym mieście leczenie ma inny wymiar: bliżej domu, bliżej rodziny, bez konieczności wielogodzinnych dojazdów, bez kosztów, które czasem już na starcie zabijają decyzję o terapii. Alkoholizm lubi samotność, ale leczenie wymaga dostępności. Nie za miesiące, nie gdzieś daleko, nie „kiedyś”. Najlepiej tu i teraz.
Według Krajowego Centrum Przeciwdziałania Uzależnieniom w Polsce funkcjonuje łącznie 820 placówek związanych z pomocą alkoholową, w tym 520 poradni terapii uzależnienia od alkoholu lub poradni leczenia uzależnień oraz 122 dzienne oddziały terapii uzależnienia od alkoholu lub leczenia uzależnień. Na tym tle zapowiedź uruchomienia dziennego oddziału w Tomaszowie oznaczałaby wejście miasta do ważnego segmentu opieki — tego, który nie ogranicza się do rozmowy raz na jakiś czas, ale daje pacjentowi rytm, strukturę i codzienne wsparcie.
Alkohol: choroba, która często chodzi w garniturze
O alkoholu wciąż zbyt łatwo mówi się anegdotą. „Lubi wypić”. „Ma słabszy okres”. „Przesadza po pracy”. „Przecież każdy czasem musi odreagować”. A potem przychodzi moment, w którym kieliszek przestaje być rekwizytem, a staje się reżyserem życia.
Problem polega na tym, że uzależnienie rzadko wygląda tak, jak w starych moralitetach. Nie zawsze jest ławka w parku, butelka w papierowej torbie i człowiek wypchnięty poza społeczeństwo. Często to ktoś z pracą, rodziną, kredytem, samochodem, dziećmi na zajęciach dodatkowych. Ktoś, kto rano potrafi być funkcjonalny, a wieczorem znika za ścianą alkoholu. Jak w filmach Smarzowskiego — dramat nie zawsze zaczyna się od krzyku. Czasem od nalewania „tylko jednego”.
Dane pokazują, że Polska wciąż żyje z alkoholem bardzo blisko. Według zestawień KCPU opartych na danych GUS, przeciętne spożycie alkoholu w 2024 roku wyniosło 8,8 litra czystego alkoholu na mieszkańca. W strukturze dominowało piwo, ale znaczący udział miały również napoje spirytusowe. Jednocześnie analizy dostępności ekonomicznej alkoholu wskazują, że za przeciętne wynagrodzenie można dziś kupić znacznie więcej alkoholu niż dwie dekady temu; według przywoływanych danych KCPU i GUS dostępność piwa i wódki wzrosła w tym okresie o ponad 160 procent.
To nie są liczby z odległej galaktyki. To statystyka, która rozlewa się po rodzinach, zakładach pracy, oddziałach ratunkowych, komisariatach, poradniach i sądach rodzinnych.
Leczenie jest dobrowolne i bezpłatne
Warto przypomnieć rzecz fundamentalną: leczenie odwykowe osób uzależnionych od alkoholu jest w Polsce co do zasady dobrowolne. Ustawa o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi stanowi także, że od osób uzależnionych od alkoholu nie pobiera się opłat za świadczenia w zakresie leczenia odwykowego udzielane przez zakłady lecznicze.
Państwowy serwis pacjent.gov.pl informuje natomiast, że na leczenie uzależnień nie jest potrzebne skierowanie — ani dla osoby uzależnionej, ani dla osoby bliskiej osobie uzależnionej. W praktyce szczegółowe zasady przyjęcia mogą zależeć od rodzaju placówki i świadczenia, dlatego przed zgłoszeniem zawsze warto skontaktować się bezpośrednio z daną jednostką.
I tu pojawia się praktyczny wymiar zapowiedzi TCZ. Jeżeli oddział dzienny ruszy zgodnie z informacją prezesa Konrada Borowskiego, mieszkańcy Tomaszowa i okolic zyskają dodatkową, bardziej intensywną formę pomocy. Nie tylko punkt konsultacyjny, ale miejsce, w którym leczenie może stać się codziennym procesem.
Tomaszów potrzebuje takiej opieki
Według dostępnych informacji w Tomaszowie Mazowieckim funkcjonuje obecnie placówka udzielająca świadczeń leczenia uzależnień na NFZ — Poradnia Leczenia Uzależnień TCZ przy ul. Granicznej 63; serwisy gromadzące dane o świadczeniach wskazują ją jako lokalny punkt pomocy w tym zakresie. Dodatkowo zewnętrzne bazy placówek opisują Poradnię Leczenia Uzależnień TCZ jako poradnię terapii uzależnienia od alkoholu i współuzależnienia.
Oddział dzienny byłby więc naturalnym rozwinięciem systemu: poradnia, psychiatria, detoksykacja i teraz bardziej zorganizowana terapia dzienna. To układ, który może dać pacjentowi nie pojedyncze koło ratunkowe, ale pomost.
Bo leczenie uzależnienia nie kończy się na tym, że człowiek przestaje pić przez kilka dni. Czasem dopiero wtedy zaczyna się najtrudniejsze. Trzeba nauczyć się żyć bez alkoholu, rozpoznawać mechanizmy nawrotu, poradzić sobie z lękiem, wstydem, złością, bezsennością, pustką po dawnych rytuałach. Trzeba odbudować relacje, czasem pracę, czasem zaufanie dzieci. Terapia dzienna może pomóc w tym, co najtrudniejsze: w powtarzalności. W tym codziennym „przychodzę, pracuję, wracam, próbuję dalej”.
Pomoc także dla rodzin
W przypadku TCZ mówimy o kompleksowej opiece specjalistów, ale warto dodać, że alkoholizm prawie nigdy nie choruje samotnie. Choruje cały dom. Partnerzy, dzieci, rodzice, rodzeństwo — wszyscy uczą się żyć w napięciu, przewidywać nastroje, chować problem przed sąsiadami, usprawiedliwiać nieobecności, liczyć butelki, sprawdzać oddech. Czasem w rodzinie osoby uzależnionej wszyscy stają się strażnikami jednego sekretu.
Dlatego znaczenie mają nie tylko lekarz i terapia osoby pijącej, ale także psychologiczne wsparcie bliskich. NFZ wskazuje, że poradnie leczenia uzależnień obejmują pomocą osoby uzależnione m.in. od alkoholu, narkotyków czy hazardu, a pacjent.gov.pl podkreśla możliwość szukania pomocy także przez osoby bliskie osobie uzależnionej.
To ważne, bo w wielu rodzinach pierwszy po pomoc nie zgłasza się ten, kto pije. Pierwsza przychodzi żona. Matka. Dorosłe dziecko. Ktoś, kto już nie ma siły udawać, że „jakoś będzie”.
Nie wstyd, lecz leczenie
Największym przeciwnikiem terapii bywa nie sam alkohol, ale wstyd. Wstyd przed lekarzem. Wstyd przed sąsiadami. Wstyd przed rodziną. Wstyd przed samym sobą. A przecież w chorobie nie ma nic romantycznego ani hańbiącego. Jest tylko pytanie, czy człowiek zdąży poprosić o pomoc, zanim straci więcej, niż jest w stanie udźwignąć.
Zapowiedź TCZ można więc czytać nie tylko jako informację organizacyjną. To lokalny sygnał: pomoc ma być bliżej. Bardziej dostępna. Mniej anonimowa niż wielkie ośrodki, ale wystarczająco profesjonalna, by człowiek nie został ze swoim problemem sam.
W czasach, gdy o zdrowiu psychicznym mówi się coraz więcej, lecz kolejki i braki kadrowe nadal są jak mur z cegieł, każdy taki oddział jest ważny. Szczególnie w mieście, które obsługuje nie tylko siebie, ale i cały powiatowy krwiobieg: mniejsze miejscowości, wsie, rodziny, które często nie mają komfortu prywatnej terapii za kilkaset złotych tygodniowo.

































































Napisz komentarz
Komentarze