A dla mieszkańców Tomaszowa Mazowieckiego to nie jest problem „gdzieś obok”. Z usług tuszyńskiego oddziału od lat korzystają także pacjenci z naszego powiatu — szczególnie ci z nowotworami płuc, gruźlicą, przewlekłą niewydolnością oddechową czy wymagający specjalistycznej diagnostyki pulmonologicznej. Pamiętać należy, że brak pulmonologów to w Tomaszowie jeden z najczęściej sygnalizowanych problemów.
Dziś pytanie brzmi jednak szerzej: jeśli taki scenariusz możliwy jest w Tuszynie, to co w przyszłości może czekać Tomaszowskie Centrum Zdrowia, o którym coraz częściej mówi się w kontekście potencjalnej konsolidacji z dużym ośrodkiem klinicznym w Łodzi?
„Konsolidacja” czy wygaszanie oddziałów?
Pracownicy oddziału pulmonologicznego w Tuszynie nie kryją dramatycznych obaw. W piśmie skierowanym do prezydenta Tomaszowa Mazowieckiego Marcina Witko piszą wprost:
„Zgodnie z uzyskanymi informacjami nasz oddział pulmonologiczny miałby zostać przeniesiony do szpitala w Łodzi przy ul. Okólnej 181. Przeniesienie to miałoby polegać na likwidacji obecnego II Oddziału Chorób Płuc”.
To zdanie powinno wybrzmieć bardzo mocno także w Tomaszowie. Bo dokładnie tak wyglądają procesy, które na początku nazywa się „restrukturyzacją”, „optymalizacją” albo „łączeniem potencjałów”, czy konsolidacją. Najpierw mówi się o synergii. Potem o analizie kosztów. Na końcu znika oddział. Personel alarmuje również, że plan oznaczałby drastyczne ograniczenie liczby łóżek:
„Obecnie w Tuszynie nasz oddział liczy 65 łóżek, w tym 20 łóżek izolacyjnych dla pacjentów z gruźlicą, po wcieleniu go w struktury szpitala przy ul. Okólnej 181 w Łodzi będzie dostępnych maksymalnie 40 łóżek, w tym około 11 łóżek dla chorych zakaźnych”.
To nie jest kosmetyczna zmiana organizacyjna. To realne ograniczenie dostępu do leczenia.
Oddział, którego nie da się łatwo zastąpić
Tuszyn nie jest prowincjonalnym oddziałem do zamknięcia „bez konsekwencji”. Z dokumentów wynika, że placówka wykonuje niezwykle zaawansowane procedury diagnostyczne i pełni unikalną rolę w regionie.
Oddział specjalizuje się m.in. w:
- diagnostyce nowotworów płuc,
- leczeniu gruźlicy lekoopornej,
- kriobiopsjach,
- badaniach EBUS,
- biopsjach pod kontrolą tomografii komputerowej i USG.
W samym tylko analizowanym okresie wykonano tam m.in.:
- 1387 tomografii komputerowych klatki piersiowej,
- 731 bronchoskopii,
- 113 badań EBUS,
- niemal 1900 badań mikrobiologicznych i antybiogramów.
Liczby pokazują skalę działalności. Ale jeszcze ważniejsze jest to, co napisali sami pracownicy:
„Nie wszystkie oddziały pulmonologiczne mogą pochwalić się takimi wynikami. Potrafimy kompleksowo rozwiązywać problemy chorób płuc naszych pacjentów w ośrodku, który od 100 lat specjalizuje się w tej dziedzinie”.
To zdanie brzmi dziś jak próba obrony nie tylko oddziału, ale całej idei regionalnej medycyny specjalistycznej.
Pacjent ma jechać dalej i czekać dłużej
W piśmie padają również ostrzeżenia, które powinny zainteresować każdego mieszkańca regionu:
„Likwidacja obecnego oddziału pulmonologicznego w Tuszynie spowoduje znaczące ograniczenie dostępu do specjalistycznej diagnostyki i leczenia chorób układu oddechowego”.
I dalej:
„Pacjenci ci zostaną zmuszeni do korzystania z odległych placówek, niektórzy utracą do nich dostęp całkowicie. Ponadto znacznie wydłuży się czas oczekiwania na tak potrzebną diagnostykę pulmonologiczną, w tym diagnostykę nowotworów”.
To właśnie ten moment, w którym urzędnicze słowo „konsolidacja” zderza się z rzeczywistością pacjenta czekającego na diagnozę raka płuca.
Tuszyn pokazuje przyszłość Tomaszowa?
W Tomaszowie Mazowieckim coraz częściej wraca temat możliwego głębszego powiązania Tomaszowskiego Centrum Zdrowia z dużym ośrodkiem klinicznym w Łodzi — przede wszystkim z CKD.
Oficjalnie mówi się o współpracy, zwiększaniu potencjału, poprawie jakości leczenia i bezpieczeństwa finansowego. Dokładnie takich samych argumentów używano wcześniej przy konsolidacji szpitali w regionie.
Ale dokument z Tuszyna pokazuje drugą stronę medalu.
Bo duży szpital kliniczny patrzy przede wszystkim na bilans ekonomiczny. A szpital powiatowy musi patrzeć również na bezpieczeństwo mieszkańców.
I tu zaczyna się problem.
Nierentowne oddziały są często najbardziej potrzebne
W systemie ochrony zdrowia istnieją oddziały, które niemal nigdy nie będą generować zysków. Pulmonologia, interna, geriatria, zakaźne, opieka długoterminowa, czy tzw. zabiegówka — to nie są „produkty medyczne”, na których buduje się finansowy sukces placówki. One kosztują. Wymagają dużego personelu, całodobowych dyżurów, izolacji pacjentów, specjalistycznego sprzętu i ogromnej odpowiedzialności. Ale są niezbędne. I właśnie dlatego w czasie konsolidacji często stają się pierwszym kandydatem do „optymalizacji”.
Pracownicy z Tuszyna zwracają uwagę również na możliwy odpływ kadry:
„Większość personelu, głównie ze względu na miejsce zamieszkania, nie zamierza zmieniać miejsca pracy”.
To zdanie powinno szczególnie wybrzmieć w Tomaszowie. Bo jeśli kiedyś podobny proces dotknąłby TCZ, konsekwencją mogłaby być utrata specjalistów budowanych przez lata. A lekarzy i pielęgniarek nie odbudowuje się decyzją zarządu ani uchwałą sejmiku.
Najpierw ekonomia, potem pacjent
Najbardziej uderzający fragment pisma pracowników dotyczy oficjalnych założeń konsolidacji:
„Nadrzędnym celem konsolidacji szpitali przedstawionym przez Ministerstwo Zdrowia jest realna poprawa działania systemu ochrony zdrowia z perspektywy pacjenta i personelu”.
Po czym autorzy dodają brutalnie:
„Zabranie naszego oddziału ze szpitala w Tuszynie nie spełnia żadnego z tych założeń”.
I właśnie tutaj kryje się sedno całej sprawy.
Bo pytanie nie brzmi już, czy konsolidacja wygląda dobrze w prezentacji PowerPoint. Pytanie brzmi, co stanie się z mieszkańcem Tomaszowa, Tuszyna czy Opoczna, gdy nagle okaże się, że najbliższy specjalistyczny oddział jest kilkadziesiąt kilometrów dalej, a czas oczekiwania wydłużył się o kilka miesięcy.
Dziś Tuszyn. Jutro może być za późno
Historia ochrony zdrowia zna już wiele takich przypadków. Najpierw zapewnienia o „wzmocnieniu potencjału”. Potem centralizacja. Następnie redukcja łóżek, przenoszenie oddziałów i odpływ personelu. Na końcu zostaje pacjent, który słyszy, że powinien pojechać do Łodzi.
Dlatego pismo pracowników z Tuszyna powinno być uważnie czytane również w Tomaszowie Mazowieckim. Bo nie jest tylko obroną jednego oddziału pulmonologicznego.
To ostrzeżenie przed modelem ochrony zdrowia, w którym ekonomia coraz częściej wygrywa z dostępnością leczenia. A kiedy zamyka się oddział, bardzo trudno go potem odzyskać.
































































Napisz komentarz
Komentarze