Choć oficjalnego komunikatu partii wciąż brak, decyzja – jak wynika z ustaleń – miała zostać podjęta na wniosek pełnomocnik powiatowych struktur PiS Beaty Drożdż. W politycznych kuluarach mówi się wprost: chodziło o zbyt bliskie relacje z koalicją rządzącą miastem oraz popieranie decyzji prezydenta podczas sesji rady miasta.
W praktyce oznacza to jedno – PiS postanowił ukarać radnych za polityczną współpracę ponad partyjnymi podziałami.
Tyle że w regionie pojawia się dziś pytanie dużo poważniejsze.
Dlaczego w Piotrkowie kara, a w Tomaszowie cisza?
Bo dokładnie podobna sytuacja od miesięcy trwa w Tomaszowie Mazowieckim.
U nas ośmioosobowy klub radnych Prawa i Sprawiedliwości regularnie zawiera polityczne deale z przewodniczącym Rady Powiatu Michałem Jodłowskim z Koalicji Obywatelskiej. To właśnie głosami PiS utrzymuje on polityczną swoją funkcję w Radzie Powiatu,
Nie jest tajemnicą, że podczas wielu głosowań dochodziło do sytuacji, w których radni PiS de facto bronili układu funkcjonującego wokół polityków wywodzących się z politycznego obozu Donalda Tuska. W lokalnej polityce trudno już nawet mówić o okazjonalnym porozumieniu — coraz częściej przypomina to trwały układ polityczny, zacementowany wspólnotą nie całkiem jasnych interesów.
I właśnie dlatego decyzja podjęta w Piotrkowie rodzi pytania, których nie sposób dziś ignorować. Czy jeśli w Piotrkowie wyrzuca się 2. radnych za współpracę z obozem prezydenta miasta, to identyczne konsekwencje spotkają radnych PiS w Tomaszowie Mazowieckim? Czy również oni zostaną usunięci z partii? A może zasady obowiązują tylko wybranych?
Polityka według dwóch miar?
W regionalnych strukturach PiS coraz częściej słychać głosy o chaosie i podwójnych standardach. Jedni samorządowcy są dyscyplinowani za polityczny pragmatyzm, inni – mimo wielomiesięcznej współpracy z politycznymi konkurentami, która działa często na szkodę mieszkańców – pozostają bezkarni.
To szczególnie istotne w momencie, gdy Prawo i Sprawiedliwość próbuje odbudować swoją pozycję po wyborczych porażkach i przekonywać wyborców, że pozostaje partią wyrazistą ideowo. Tymczasem lokalna rzeczywistość wygląda znacznie bardziej skomplikowanie, a może bardziej prosto? Bo przecież tu liczy się konkretny stołek, lub nieco wygodniejszy fotel.
W Tomaszowie Mazowieckim wielu wyborców prawicy od dawna zadaje pytanie, czy radni PiS reprezentują jeszcze własne środowisko polityczne, czy raczej stali się częścią szerszego układu, mającego na celu wszystko, tylko nie rozwój miasta. W Piotrkowie za podobne zachowania można stracić legitymację partyjną. W Tomaszowie – jak dotąd – nie dzieje się nic.
To budzi coraz większe emocje także dlatego, że decyzje personalne w PiS od lat zapadają centralnie i mają charakter silnie polityczny. Ostateczne pytanie brzmi więc dziś nie tylko: „dlaczego wyrzucono tych dwóch radnych?”, ale również: czy w partii Jarosława Kaczyńskiego obowiązują jednolite zasady, czy też polityczna lojalność oceniana jest wybiórczo — zależnie od lokalnych układów i wpływów?
Na razie odpowiedzi brak. Ale po decyzji wobec piotrkowskich radnych temat może wrócić także do Tomaszowa z dużo większą siłą.






























































Napisz komentarz
Komentarze