Z depesz korespondentów Polskiej Agencji Prasowej 13 maja 1981 r. widać, że dramatyczne wydarzenie z Placu Świętego Piotra w Rzymie wstrząsnęło wieloma ludźmi na całym świecie.
Pierwsza wiadomość na ten temat w serwisie PAP składała się z zaledwie dwóch zdań: „Jak podaje Agencja France Presse oraz reporter włoskiej agencji ANSA – do Jana Pawła II oddano dwa strzały. Papież został ranny”. W drugiej depeszy w tej samej sprawie pojawiły się już pewne szczegóły. Korespondent PAP informował, że do zdarzenia doszło na Placu Świętego Piotra podczas audiencji ogólnej, a zamachowiec – stojący w czekającym na papieża tłumie – oddał dwa strzały. „Jak podaje Radio Watykan, papież został odwieziony natychmiast ambulansem do szpitala. Widziano krew na szyi rannego. Watykańska służba bezpieczeństwa zatrzymała osobnika, który posiadał pistolet".
Korespondentem PAP w Rzymie i Watykanie w tamtym czasie był Zdzisław Morawski, bardzo doświadczony dziennikarz (z agencją związany od 1948 r.) i autor książek o tajemnicach Stolicy Apostolskiej. Autorem tej pierwszej, dwuzdaniowej depeszy o zamachu, a także części innych opublikowanych w serwisie przez PAP był jednak Krzysztof Mroziewicz. „Nie zdawałem sobie sprawy, że piszę jedną z najważniejszych depesz XX wieku. Taka refleksja przychodzi dopiero po pewnym czasie” – wspominał tamto wydarzenie. 13 maja 1981 r. był dyżurnym redakcji zagranicznej PAP, jego zadaniem było redagowanie kolejnych sygnałów – od Zdzisława Morawskiego i innych korespondentów. Morawski w każdej z kolejnych depesz dołączał nowe szczegóły. Pisał, że kule ugodziły papieża w brzuch, a ranne zostały również dwie kobiety. Wyjaśniał, że w momencie zamachu jeep, którym przemieszczał się Jan Paweł II znajdował się między bazyliką Świętego Piotra a kolumnadą Berniniego.
Z następnych depesz można się było dowiedzieć, że zamachowiec nie był Włochem (zanim policja podała jego narodowość i personalia podejrzewano, że jest Arabem). Z kolei rzecznik Watykanu, na informacje którego powoływał się Morawski, dodał, że w stronę papieża oddano 4-5 strzałów, ale dosięgły go tylko dwie kule.
Od momentu przewiezienia Jana Pawła II do szpitala Gemelli, Zdzisław Morawski dorzucał kolejne informacje o stanie zdrowia rannego, a następnie o przebiegu trzygodzinnej operacji.
Rozszerzał również informacje o tym, co zaszło na Placu Świętego Piotra. Pisał, że kilka strzałów padło, gdy samochód z Janem Pawłem II znajdował się w pobliżu słynnej Spiżowej Bramy. „Papież upadł, zaś na jego białej sutannie pojawiły się plamy krwi” – precyzował. „Padającego papieża, który trafiony został dwiema kulami w chwili, kiedy swym charakterystycznym ruchem wyciągał ręce do tłumu, podtrzymał jego osobisty sekretarz ks. Stanisław Dziwisz, który znajdował się wraz z nim w samochodzie” – dodawał. Cały akapit poświęcił zamachowcowi. „Jest nim cudzoziemiec, nie znający języka włoskiego, o ciemnym, śniadym kolorze skóry. Tłum rzucił go na ziemię i rozbroił, policja z trudem go wydobyła z tłumu i zabrała do więzienia” – pisał.
Następne depesze PAP opisywały już reakcje polityków różnych krajów. Z Waszyngtonu pisał o tym Stanisław Głąbiński, dziennikarz z równie długim co Zdzisław Morawski stażem w zawodzie. Na wiadomość o zamachu na Jana Pawła II prezydent Stanów Zjednoczonych Ronald Reagan (sam był celem zamachu kilka tygodni wcześniej) oświadczył, że będzie się modlił. W emocjonalny sposób zareagowali również wiceprezydent (i późniejszy prezydent) George Bush, sekretarz generalny ONZ Kurt Waldheim, wybrany właśnie na prezydenta Francji Francois Mitterrand i kończący swoją kadencję na tym stanowisku Valéry Giscard d’Estaing.
Korespondent PAP z Moskwy pisał, że wiadomość o zamachu na Jana Pawła II podało tamtejsze radio, a także telewizja. We Włoszech, Francji, Hiszpanii i różnych krajach Ameryki Łacińskiej stacje telewizyjne przerwały własne programy i na bieżąco podawały wiadomości z Rzymu. Lecha Wałęsę wiadomość o zamachu zastała w Japonii. Korespondent PAP z Tokio pisał, że przewodniczący „Solidarności” jest „głęboko wstrząśnięty".
Podano również, że na wiadomość o tym co się stało na Placu Świętego Piotra lecący do Stanów Zjednoczonych kardynał Agostino Casaroli (sekretarz stanu Stolicy Apostolskiej) kazał zawrócić samolot do Rzymu.
Zdzisław Morawski pisał również o reakcji znajdujących się na Placu Świętego Piotra pielgrzymów z Polski: „Natychmiast skupili się wokół podium, na którym stał tron papieski i zaczęli śpiewać polski hymn narodowy”. Opisywał również wygląd rzymskich ulic. Pisał, że zupełnie się wyludniły, bo tłumy zebrały się w kościołach i przed telewizorami.
Z Madrytu PAP pisał o modlitwach we wszystkich hiszpańskich kościołach i o tym, że król Juan Carlos nazwał atak na Jana Pawła II zamachem przeciwko całej ludzkości.
Na wiadomość o narodowości zamachowca zareagował też prezydent Turcji Kenan Evren. Potępił zamach jako akt terroru i „życzył Janowi Pawłowi II szybkiego powrotu do zdrowia”.
Ubolewanie z powodu zamachu wyraził rzecznik Organizacji Wyzwolenia Palestyny i – jak pisał korespondent PAP - „dał wyraz nadziei, że papież rychło powróci do zdrowia, aby kontynuować swą działalność, cenną dla świata chrześcijańskiego i całej ludzkości”.
Gdy w szpitalu Gemelli trwała jeszcze operacja rannego papieża, PAP opublikował pierwsze analizy – m.in. na temat tego jak mogło dojść do ataku. Zdzisław Morawski wyjaśniał, że ochrona Jana Pawła II stała przed trudnym zadaniem, bo „papież zawsze chciał być jak najbliżej witających go tłumów i nie godził się, by jego ochrona osobista oddzielała go od ludzi”. „Malowniczo ubrana watykańska gwardia szwajcarska nie nosi broni, jedynie halabardy. Najwięcej możliwości ewentualnego chronienia papieża ma w istocie jego dwóch najbliższych współpracowników: ksiądz Stanisław Dziwisz i kamerdyner Angelo Gugel” – wskazywał rzymski korespondent PAP.
Ostatnie depesze z 13 maja 1981 r., nadane przed północą, zawierały informacje ze szpitala Gemelli. „Stan zdrowia papieża – pisał PAP powołując się na AFP – nie stwarza żadnych szczególnych problemów. Nie ma problemów z sercem ani z oddychaniem. Jan Paweł II stracił tylko pół litra krwi, co nie wpłynęło na obniżenie ciśnienia. W tego rodzaju interwencjach chirurgicznych największe niebezpieczeństwo związane jest z ryzykiem infekcji. Ryzyko to w przypadku papieża jest jednak bardzo ograniczone ze względu na doskonały stan ogólny jego zdrowia” – brzmiała konkluzja depeszy. (PAP)


































































Napisz komentarz
Komentarze