W sierpniu 2024 roku w Ministerstwie Spraw Zagranicznych stworzono Departament Komunikacji Strategicznej i Przeciwdziałania Dezinformacji Międzynarodowej. Stojąca na jego czele Katarzyna Szaran powiedziała w Studiu PAP, że o zjawisku dezinformacji międzynarodowej można mówić przynajmniej od 2014 roku, czyli aneksji Krymu przez Rosję.
- Od tamtej pory instytucje międzynarodowe, (...) także w Polsce, zaczęły coraz poważniej traktować to zagrożenie jako jeden z elementów zagrożeń hybrydowych i wojny - powiedziała Szaran. Dodała, że powołanie w MSZ Departamentu Komunikacji Strategicznej i Przeciwdziałania Dezinformacji Międzynarodowej, to jest „tak naprawdę konsekwencja tego, (..) jak to zagrożenie (dezinformacja) bardzo rośnie i jak poważnie trzeba mierzyć też i środki, żeby przeciwdziałać temu zjawisku”.
Szaran przypomniała, że dezinformacja to celowe działanie polegające na wprowadzaniu do obiegu nieprawdziwych informacji, co ma na celu m.in. polaryzację społeczną. Rosyjskie służby korzystają w tym zakresie z tzw. farm trolli, piszących w internecie komentarze uderzające w Ukrainę, NATO czy Unię Europejską.
- Różnimy się od Rosji tym, że szczęśliwie jesteśmy krajem demokratycznym i na pewno używamy narzędzi i sposobów, które są legalne. To, czego używa Rosja, to są wszelkiego rodzaju nielegalne działania, związane właśnie z opłacaniem różnego rodzaju siatek, troli, botów. Teraz to już są zautomatyzowane nawet sieci - powiedziała.
Jak zauważyła, aktywność tego typu działań wzrasta np. w okresie przedwyborczym - co można to było w ostatnich latach zaobserwować m.in. we Francji, Mołdawii czy Rumunii. Jej zdaniem dezinformacji można spodziewać się przed czerwcowymi wyborami w Armenii. Szaran podkreśliła, że sieć polskich placówek zagranicznych stale monitoruje, w jaki sposób o Polsce czy sprawach ważnych dla polski mówi się w mediach czy w mediach społecznościowych w danych krajach.
- Nasi adwersarze próbują nam wpuszczać treści polaryzujące, emocjonalne, które nas doprowadzają czasami przed komputerem czy telefonem do białej gorączki. A okazuje się, że tak naprawdę chodzi właśnie o to, żeby wywołać te emocje, żeby nas wzburzyć - powiedziała Szaran. - Nie trzeba się uciekać do środków, których podejmuje się Rosja. Wystarczy mówić prawdę i ona się obroni. Tylko oczywiście wymaga to ogromnego wysiłku - dodała.
Szaran została też zapytana o mylące określenie „polskie obozy koncentracyjne”, które od lat pojawia się w zagranicznych mediach. Odpowiadając, podkreśliła, że był to od lat bardzo ważny temat dla ministerstwa i „już bardzo sporadycznie pojawiają się takie przypadki”.
- Nasze placówki za granicą były uwrażliwione w tym obszarze. Jeżeli pojawiały się takie sformułowania, natychmiast były reakcje czy rzeczników prasowych placówek, czy samych ambasadorów, rozmowy z redakcjami. Na przestrzeni lat doprowadziliśmy do tego, że redakcje wdrożyły odpowiednie procedury - powiedziała.
Katarzyna Szaran podkreśliła, że słowa mają znaczenie i ważny jest precyzyjny język. Podała przykład określenia „agresji Rosji na Ukrainę” (stosowanego dla działań od 2014 roku), czy „pełnoskalowej agresji Rosji na Ukrainę” (opisujący konflikt rozpoczęty w lutym 2022 roku), które są bardziej precyzyjne od określenia „wojna na Ukrainie”.
Rozmawiał Michał Torz (PAP)
































































Napisz komentarz
Komentarze