Z badania „Polaków portfel własny: Sezon na wydatki”, przygotowanego na zlecenie Santander Consumer Banku, wynika, że 49 proc. Polaków planuje wyjazd wiosną lub wczesnym latem, jeszcze przed rozpoczęciem głównego sezonu wakacyjnego. To znaczący sygnał dla całej branży turystycznej, ale też opowieść o zmianie stylu życia. Urlop przestaje być wyłącznie lipcowo-sierpniowym rytuałem, a coraz częściej staje się świadomie zaplanowaną ucieczką od wysokich cen, tłumów i upałów.
Wakacje przed wakacjami
Największą motywacją są pieniądze. 42 proc. osób wybierających wyjazd przed sezonem wskazuje na niższe ceny. W praktyce oznacza to tańsze noclegi, korzystniejsze oferty biur podróży, niższe ceny biletów lotniczych i większy wybór miejsc. Dla wielu rodzin różnica między czerwcem a lipcem może oznaczać nie kosmetyczną oszczędność, ale realną decyzję: jechać albo zostać w domu.
Nie bez znaczenia jest także komfort. 35 proc. badanych chce uniknąć tłoku, który w sezonie zamienia popularne kurorty w zatłoczone deptaki, plaże i parkingi. Wiosenny albo czerwcowy wyjazd pozwala zobaczyć to samo morze, te same góry i te same europejskie miasta, ale bez nerwowego szukania stolika w restauracji i bez kolejek do najprostszych atrakcji. To wakacje bardziej w duchu „slow travel” niż masowego najazdu turystycznego.
Pogoda też zmienia decyzje
Coraz większe znaczenie ma również klimat. 16 proc. respondentów wskazało, że wybiera wcześniejszy termin ze względu na łagodniejszą pogodę. To nie jest drobiazg. Ostatnie lata przyzwyczaiły nas do coraz częstszych fal upałów, które potrafią skutecznie odebrać przyjemność zwiedzania, szczególnie rodzinom z dziećmi, seniorom i osobom źle znoszącym wysokie temperatury.
Wiosna i początek lata dają więc coś, czego w pełni sezonu często brakuje: oddech. Temperatury są łagodniejsze, miasta bardziej przyjazne, a podróż nie przypomina testu wytrzymałości. W tym sensie Polacy zaczynają wybierać nie tylko tańszy, ale też zdrowszy i wygodniejszy model wypoczynku.
Młodzi najchętniej ruszają wcześniej
Najbardziej otwarci na wyjazdy przed sezonem są najmłodsi dorośli. W grupie 18–29 lat takie plany ma aż 66 proc. badanych. To pokolenie, które inaczej myśli o podróżowaniu niż ich rodzice. Nie zawsze potrzebuje dwóch tygodni w jednym miejscu. Częściej wybiera szybkie wypady, tanie loty, hostele, apartamenty, spontaniczne rezerwacje i krótkie intensywne podróże.
Szczególnie popularne są city breaki, czyli kilkudniowe wypady do miast. Wśród najmłodszych wskazuje je 39 proc. ankietowanych. Praga na weekend, Wiedeń na trzy dni, Gdańsk poza sezonem, Kraków bez letniego tłumu albo szybka podróż do Rzymu czy Barcelony — taki model wypoczynku dobrze pasuje do ludzi, którzy żyją szybko, pracują hybrydowo, korzystają z aplikacji i nie chcą czekać na „właściwy” sezon.
Starsze pokolenie częściej zostaje w domu
Inaczej wygląda sytuacja wśród seniorów. To właśnie osoby starsze najczęściej deklarują brak planów wyjazdowych. Według badania 28 proc. seniorów nie planuje w tym roku wakacji. Powodem mogą być zarówno kwestie finansowe, jak i zdrowotne, organizacyjne czy rodzinne. Dla części osób starszych wyjazd stał się luksusem, który wymaga ostrożnego planowania, wsparcia bliskich i stabilnego budżetu.
To ważny społeczny sygnał. Wypoczynek nie jest wyłącznie sprawą turystyki i hoteli. Jest także elementem jakości życia. Jeżeli prawie co trzeci senior rezygnuje z wyjazdu, warto pytać, czy powodem jest brak chęci, czy raczej brak możliwości.
Sezon wakacyjny traci monopol
Co ciekawe, tylko 11 proc. Polaków planuje wyjazd w samym sezonie wakacyjnym, czyli w tradycyjnym lipcowo-sierpniowym terminie. Jeszcze 10 proc. odkłada podróż na jesień, licząc zapewne na podobne korzyści jak wiosną: niższe ceny, mniejszy ruch i spokojniejszą atmosferę. 12 proc. respondentów nie podjęło jeszcze decyzji, a 18 proc. w ogóle nie wybiera się w tym roku na wakacje.
Ten rozkład odpowiedzi pokazuje, że klasyczne wakacje szkolne pozostają ważne, ale nie są już jedynym punktem odniesienia. Kto nie ma dzieci w wieku szkolnym albo może elastycznie planować urlop, coraz częściej wybiera terminy mniej oczywiste. To zmiana korzystna także dla branży turystycznej, bo pozwala wydłużyć sezon i lepiej rozłożyć ruch turystyczny w czasie.
Technologia wchodzi do walizki
Zmienia się nie tylko termin podróży, ale też sposób jej planowania. 32 proc. badanych korzysta z wyszukiwarek internetowych przy organizacji wyjazdu. To dziś podstawowe narzędzie porównywania cen, sprawdzania noclegów, lotów, tras i opinii. Internet stał się współczesnym biurem podróży, mapą, przewodnikiem i doradcą w jednym.
Coraz mocniej widać też rolę sztucznej inteligencji. W grupie osób w wieku 18–29 lat 19 proc. wykorzystuje AI do planowania wyjazdów. Młodzi pytają algorytmy o trasy zwiedzania, tanie połączenia, restauracje, atrakcje poza głównym szlakiem i gotowe plany dnia. To jeszcze nie jest rozwiązanie powszechne, ale trend jest wyraźny. Tak jak kiedyś przewodnik papierowy zastąpiły blogi i mapy internetowe, tak dziś część planowania zaczynają przejmować narzędzia AI.
Seniorzy pozostają bardziej tradycyjni. Wśród osób po 60. roku życia tylko 6 proc. korzysta z AI, a głównym narzędziem planowania dla wielu pozostaje zwykły notes. Jest w tym coś z dawnego świata: zapisany adres pensjonatu, numer telefonu, lista rzeczy do spakowania i plan podróży zanotowany długopisem. Dwa pokolenia, dwie metody, ten sam cel — odpocząć.
Wakacje finansowane z oszczędności i bieżących dochodów
Badanie pokazuje również, że Polacy ostrożnie podchodzą do finansowania urlopów. Najczęściej wakacje opłacane są z ogólnych oszczędności — tak deklaruje 37 proc. badanych. Niemal tyle samo, bo 36 proc., pokrywa koszty z bieżących dochodów. 29 proc. odkłada pieniądze specjalnie na ten cel, co pokazuje, że dla dużej części gospodarstw domowych wakacje nadal są poważnym wydatkiem, wymagającym wcześniejszego planowania.
W praktyce oznacza to, że decyzja o wcześniejszym wyjeździe nie wynika wyłącznie z wygody. To często racjonalna strategia ekonomiczna. Polacy nie rezygnują z wypoczynku, ale próbują go dopasować do portfela. Szukają terminu, w którym za te same pieniądze można dostać więcej: lepszy hotel, spokojniejszą lokalizację, tańszy transport albo dodatkowy dzień pobytu.
Nowy styl polskiego odpoczynku
Wyniki badania dobrze pokazują zmianę, która dokonuje się po cichu. Polskie wakacje przestają być jednym wielkim narodowym ruchem w lipcu i sierpniu. Coraz częściej rozlewają się na maj, czerwiec i wrzesień. Stają się krótsze, częstsze, bardziej elastyczne. Zamiast jednego długiego urlopu coraz więcej osób wybiera kilka krótszych wyjazdów, weekendowe wypady albo połączenie city breaku z dłuższym odpoczynkiem.
To trochę jak zmiana ścieżki dźwiękowej: z głośnego, sezonowego przeboju na spokojniejszy jazzowy rytm. Mniej tłumu, mniej presji, więcej planowania. Polacy chcą wypoczywać, ale coraz częściej chcą robić to po swojemu — taniej, wcześniej i wygodniej.
Badanie zostało przeprowadzone metodą CATI przez Instytut Badań Rynkowych i Społecznych IBRiS na zlecenie Santander Consumer Banku w dniach 27 lutego – 5 marca. Wzięło w nim udział 1000 dorosłych Polaków.


































































Napisz komentarz
Komentarze