To propozycja polityczna, ale uderzająca w temat, który dawno wyszedł poza sejmowe sale i konferencyjne pulpity. Rachunki za energię elektryczną są dziś jedną z tych kopert, które mieszkańcy otwierają z niepokojem — w domach, firmach, sklepach, warsztatach, gospodarstwach rolnych. Także w Tomaszowie Mazowieckim i okolicach cena prądu nie jest abstrakcją z telewizyjnego paska, ale realnym kosztem prowadzenia życia i działalności.
Czarnek: pokażcie Polakom, z czego składają się rachunki
Podczas konferencji prasowej w Warszawie Przemysław Czarnek zwrócił się do polityków innych ugrupowań, aby — jak mówił — pokazali Polakom, dlaczego rachunki za energię są tak wysokie.
— Pokażcie składową tych rachunków i pokażcie, ile wynosi w tym rachunku za prąd dla zwykłego Polaka koszt absurdalnej, lewicowej polityki klimatycznej Unii Europejskiej, czyli ile wynoszą opłaty dotyczące ETS-u. Tego wymaga uczciwość — mówił polityk PiS.
Czarnek ocenił również, że ceny energii elektrycznej w Polsce należą obecnie do najwyższych w Unii Europejskiej. Wypowiedź ta wpisuje się w szerszą strategię PiS, które od miesięcy buduje przekaz wokół krytyki unijnej polityki klimatycznej, Zielonego Ładu oraz kosztów transformacji energetycznej.
W praktyce projekt „uczciwego rachunku za prąd” miałby działać jak swoista lupa przyłożona do faktury. Odbiorca miałby zobaczyć nie tylko końcową kwotę, ale również poszczególne elementy składające się na cenę energii — w tym te, które PiS wiąże z europejskim systemem ETS.
Spór o ETS wraca na polityczną scenę
Europejski System Handlu Emisjami, znany jako ETS, to mechanizm, w ramach którego przedsiębiorstwa emitujące dwutlenek węgla muszą posiadać odpowiednie uprawnienia do emisji. W założeniu system ma ograniczać emisje gazów cieplarnianych i przyspieszać transformację energetyczną. W praktyce stał się jednym z najbardziej spornych punktów między zwolennikami ambitnej polityki klimatycznej a jej krytykami.
Prawo i Sprawiedliwość argumentuje, że koszty ETS zbyt mocno obciążają polską gospodarkę, zwłaszcza że krajowa energetyka nadal w dużej mierze opiera się na węglu. Czarnek przypomniał także o innym projekcie PiS, dotyczącym wyjścia Polski z systemu ETS.
— Nie wychodząc z ETS-u, doprowadzimy do deindustrializacji Polski, czyli potężnego bezrobocia i potężnej biedy w Polsce — mówił wiceprezes PiS, oskarżając rząd Donalda Tuska o brak skutecznego sprzeciwu wobec polityki Brukseli.
W ostrych słowach odniósł się także do unijnych polityków, wymieniając m.in. Ursulę von der Leyen, Fransa Timmermansa i Věrę Jourovą. Zdaniem Czarnka, jeśli Polska nie powie unijnej polityce klimatycznej „stop”, krajowi grozi gospodarcze cofnięcie i utrata konkurencyjności.
Energia jako temat lokalny, nie tylko europejski
Choć spór o ETS brzmi jak debata prowadzona gdzieś między Warszawą a Brukselą, jego skutki najłatwiej zauważyć lokalnie. Wystarczy spojrzeć na rachunki za prąd w małych firmach, szkołach, instytucjach publicznych, zakładach usługowych czy domach jednorodzinnych. Dla samorządów energia to koszt oświetlenia ulic, pracy placówek, ogrzewania budynków, funkcjonowania infrastruktury.
Dla przedsiębiorców z Tomaszowa Mazowieckiego, Spały, Inowłodza, Rokicin czy Lubochni wysokie ceny energii oznaczają często prosty rachunek: mniej pieniędzy na inwestycje, wyższe ceny usług, ostrożniejsze plany rozwoju. Dla gospodarstw domowych — kolejne napięcie w domowym budżecie, obok cen żywności, paliwa i ogrzewania.
Dlatego propozycja PiS ma również wymiar psychologiczny. „Uczciwy rachunek” nie obniża sam z siebie ceny energii, ale może pokazać odbiorcy, za co płaci. A w polityce, jak w filmie „Rashomon” Kurosawy, często najważniejsze jest to, kto i jak opowiada historię tych samych faktów.
Poparcie dla referendum klimatycznego
Przemysław Czarnek wyraził także poparcie dla inicjatywy referendalnej prezydenta Karola Nawrockiego. Prezydent poinformował na początku maja o skierowaniu do Senatu wniosku w sprawie przeprowadzenia referendum dotyczącego polityki klimatycznej Unii Europejskiej.
Proponowane pytanie referendalne ma brzmieć:
„Czy jest pan/pani za realizacją polityki klimatycznej, która doprowadziła do wzrostu kosztów życia obywateli, cen energii i prowadzenia działalności gospodarczej i rolniczej?”
Aby referendum mogło się odbyć, zgodę musi wyrazić Senat — bezwzględną większością głosów, przy obecności co najmniej połowy ustawowej liczby senatorów. Z kolei aby wynik referendum był wiążący, frekwencja musi przekroczyć 50 procent uprawnionych do głosowania.
Rachunek za prąd jako nowa linia politycznego frontu
Zapowiedź projektu ustawy pokazuje, że energia elektryczna staje się jednym z głównych tematów politycznego sporu. PiS chce przenieść debatę o ETS z poziomu unijnych dokumentów i eksperckich analiz na poziom zwykłej faktury, którą co miesiąc dostaje odbiorca.
Rządzący będą zapewne odpowiadać, że transformacja energetyczna jest konieczna, a Polska musi modernizować energetykę, inwestować w odnawialne źródła, sieci przesyłowe i bezpieczeństwo dostaw. Opozycja będzie wskazywać na koszty unijnej polityki klimatycznej i pytać, kto za nie faktycznie płaci.
Jedno jest pewne: prąd przestał być tylko sprawą techniczną. Stał się polityką, gospodarką i codziennym doświadczeniem. A rachunek za energię — ten zwykły, papierowy albo elektroniczny — coraz częściej przypomina nie tylko fakturę, ale także dokument epoki, w której transformacja klimatyczna spotyka się z portfelem obywatela.



























































Komentarze