Wojewoda Łódzki Dorota Ryl wezwała Radę Powiatu w Tomaszowie Mazowieckim do podjęcia uchwały stwierdzającej wygaśnięcie mandatu radnej Pauliny Sochy. Powodem ma być — według organu nadzoru — naruszenie ustawowego zakazu łączenia mandatu radnego z zarządzaniem działalnością gospodarczą prowadzoną z wykorzystaniem mienia powiatu. Sprawa dotyczy zatrudnienia radnej w Tomaszowskim Centrum Zdrowia sp. z o.o. na stanowisku Dyrektora ds. Finansowych – Głównej Księgowej.
To nie jest zwykły spór o zakres obowiązków, podpis pod dokumentem czy miejsce przy stole podczas posiedzenia rady nadzorczej. To sprawa z gatunku tych, w których samorząd zderza się z jednym z najczulszych punktów życia publicznego: granicą między mandatem otrzymanym od mieszkańców a funkcją pełnioną w podmiocie gospodarującym majątkiem tej samej wspólnoty.
W piśmie z 2 czerwca 2026 roku Wojewoda Łódzki wezwała Radę Powiatu w Tomaszowie Mazowieckim do podjęcia — w terminie 30 dni od otrzymania wezwania — uchwały stwierdzającej wygaśnięcie mandatu radnej Pauliny Sochy. Podstawą wezwania jest art. 85a ust. 1 ustawy o samorządzie powiatowym.
Sedno sprawy: czy radna zarządzała działalnością prowadzoną z wykorzystaniem mienia powiatu?
Wojewoda wskazuje, że Paulina Socha, radna Rady Powiatu w Tomaszowie Mazowieckim, od 5 lutego 2025 roku była zatrudniona w Tomaszowskim Centrum Zdrowia sp. z o.o. najpierw jako pełniąca obowiązki Dyrektora ds. Finansowych, a od 5 marca 2025 roku jako Dyrektor ds. Finansowych – Główna Księgowa.
Tomaszowskie Centrum Zdrowia jest spółką prawa handlowego, której jedynym wspólnikiem jest Powiat Tomaszowski. Według wojewody spółka prowadzi działalność gospodarczą z wykorzystaniem mienia powiatu, m.in. nieruchomości i ruchomości przekazanych jej na podstawie umów użyczenia i innych umów. Ten element nie wydaje się w sprawie najbardziej sporny — sama Rada Powiatu, jak wynika z pisma wojewody, przyjęła wcześniej, że TCZ prowadzi działalność gospodarczą z wykorzystaniem mienia Powiatu Tomaszowskiego.
Spór dotyczy drugiego elementu: czy zakres obowiązków radnej w TCZ oznaczał „zarządzanie” taką działalnością albo występowanie jako przedstawiciel w jej prowadzeniu.
I tu wojewoda odpowiada jednoznacznie: tak.
Przepis, który działa jak bezpiecznik
Kluczowy jest art. 25b ust. 1 ustawy o samorządzie powiatowym. Przepis ten stanowi, że radni nie mogą prowadzić działalności gospodarczej na własny rachunek lub wspólnie z innymi osobami z wykorzystaniem mienia powiatu, w którym uzyskali mandat. Nie mogą także zarządzać taką działalnością ani być przedstawicielem lub pełnomocnikiem w jej prowadzeniu.
To przepis antykorupcyjny, ale nie w wąskim, sensacyjnym znaczeniu tego słowa. Nie chodzi wyłącznie o kopertę, układ, tajny telefon i dym z papierosa jak w starym kinie noir. Chodzi o standard zaufania publicznego. O to, by mieszkaniec powiatu nie musiał zadawać sobie pytania: czy radny kontroluje spółkę powiatu jako przedstawiciel mieszkańców, czy równocześnie broni interesu tej spółki jako jej wysoki pracownik?
Wojewoda przywołuje w piśmie orzecznictwo sądów administracyjnych, zgodnie z którym tego typu zakazy mają zapobiegać nie tylko realnemu wykorzystywaniu funkcji publicznej do celów prywatnych, ale również sytuacjom, które mogą choćby tworzyć takie wrażenie. To istotne, bo w sprawach samorządowych samo „wrażenie konfliktu interesów” bywa politycznie i społecznie niszczące. Zaufanie do instytucji pęka często wcześniej niż zapada prawomocny wyrok.
Wojewoda: „zarządzanie” to nie tylko zasiadanie w zarządzie
Jednym z najważniejszych fragmentów pisma jest argumentacja dotycząca pojęcia „zarządzania”. Rada Powiatu w swoim wcześniejszym stanowisku miała przyjąć, że radna nie zarządzała działalnością TCZ, nie była przedstawicielem ani pełnomocnikiem spółki w prowadzeniu tej działalności.
Wojewoda prezentuje odmienną wykładnię. Wskazuje, że „zarządzania” nie można sprowadzać jedynie do formalnego zasiadania w zarządzie spółki. Gdyby ustawodawca chciał ograniczyć zakaz wyłącznie do członków zarządu, użyłby wprost sformułowania o pełnieniu funkcji w organie zarządzającym. Tymczasem przepis mówi szerzej: o zarządzaniu działalnością.
W praktyce oznacza to, że naruszenie zakazu może dotyczyć także osoby, która formalnie nie jest prezesem ani członkiem zarządu, ale wykonuje samodzielne czynności kierownicze, nadzorcze, finansowe i reprezentacyjne w strukturze przedsiębiorcy korzystającego z mienia powiatu.
To właśnie ten punkt jest w całej sprawie najcięższy gatunkowo.
Co wojewoda zarzuca radnej?
Z pisma wojewody wynika, że zakres obowiązków Dyrektora ds. Finansowych – Głównej Księgowej w TCZ obejmował m.in. prowadzenie rachunkowości spółki, wykonywanie dyspozycji środkami pieniężnymi, kontrasygnowanie dokumentów mogących powodować powstanie zobowiązań majątkowych, sporządzanie planu finansowego spółki oraz nadzór nad jego realizacją.
Wojewoda wskazuje również na nadzór nad rozliczaniem dotacji i środków pomocowych, gospodarką kasową, kontrolami wewnętrznymi, lokowaniem wolnych środków pieniężnych, planowaniem pracy oraz nadzorem nad personelem.
W piśmie wymieniono także konkretne dokumenty i czynności: zatwierdzanie wniosków urlopowych, zatwierdzanie wniosków o zwolnienie z tytułu opieki nad dzieckiem, podpisywanie zestawień list płac, występowanie do ZUS w imieniu TCZ, podpisywanie zaświadczeń o zatrudnieniu i wynagrodzeniu, a także podpisanie wspólnie z prezesem zarządu planu finansowego Tomaszowskiego Centrum Zdrowia na 2025 rok.
Dodatkowo wojewoda zwraca uwagę, że radna uczestniczyła w posiedzeniach Rady Nadzorczej TCZ oraz Zgromadzenia Wspólników, gdzie — na prośbę prezesa — przedstawiała informacje dotyczące finansów spółki. W ocenie organu nadzoru ten zestaw czynności nie wygląda jak techniczne księgowanie faktur, lecz jak realny udział w zarządzaniu ważnym obszarem działalności spółki.
Konflikt interesów: radna jako kontrolująca i kontrolowana?
Najbardziej politycznie czytelny fragment sprawy dotyczy konfliktu interesów. Radny powiatu pełni funkcję kontrolną. Ma patrzeć władzy i jednostkom powiatowym na ręce. Ma pytać o pieniądze, umowy, decyzje, odpowiedzialność. Ma reprezentować mieszkańców.
Tymczasem Dyrektor ds. Finansowych – Główna Księgowa w spółce powiatowej ma obowiązek dbać o interes finansowy tej spółki. W tej roli odpowiada za dokumenty, finanse, płace, zobowiązania, plany i relacje z instytucjami. To nie są dwa kapelusze zawieszone na oddzielnych wieszakach. W pewnym momencie mogą znaleźć się na tej samej głowie.
Wojewoda pisze wprost, że radna jako członek rady powiatu reprezentuje interes wspólnoty, a jako dyrektor finansowy TCZ musi zabezpieczać interesy gospodarcze spółki. To — zdaniem organu nadzoru — prowadzi do konfliktu interesów.
W lokalnej polityce takie sytuacje są szczególnie wrażliwe, bo dotyczą nie abstrakcyjnej instytucji, ale szpitala, pieniędzy publicznych i rady, która ma wobec powiatowej spółki funkcje właścicielskie, kontrolne oraz polityczne. W Tomaszowie Mazowieckim TCZ nie jest przecież jedną z wielu anonimowych spółek. To placówka, której kondycję odczuwają mieszkańcy całego powiatu — pacjenci, rodziny, pracownicy, lekarze, pielęgniarki i samorządowcy.
Co musi zrobić Rada Powiatu?
Wojewoda nie stwierdza wygaśnięcia mandatu od razu. Najpierw wzywa Radę Powiatu do podjęcia uchwały. Rada ma 30 dni od doręczenia wezwania na przyjęcie uchwały stwierdzającej wygaśnięcie mandatu radnej.
Podstawą jest art. 383 § 1 pkt 5 Kodeksu wyborczego, zgodnie z którym wygaśnięcie mandatu radnego następuje w przypadku naruszenia ustawowego zakazu łączenia mandatu z wykonywaniem określonych funkcji lub działalności. W tym przypadku takim „odrębnym przepisem” jest właśnie art. 25b ustawy o samorządzie powiatowym.
Uchwała rady w takiej sprawie nie jest gestem politycznej sympatii lub antypatii. To akt prawny podejmowany w określonym trybie. Przed podjęciem uchwały zainteresowanej radnej powinno się umożliwić złożenie wyjaśnień. To ważne, bo nawet w sprawach gorących politycznie procedura nie może zamienić się w sąd kapturowy.
Co jeśli radni nie wygaszą mandatu?
Jeżeli Rada Powiatu nie podejmie uchwały w terminie wskazanym przez wojewodę, sprawa nie zniknie z porządku prawnego jak kartka wsunięta między segregatory.
Zgodnie z art. 85a ust. 2 ustawy o samorządzie powiatowym, w razie bezskutecznego upływu terminu wojewoda — po powiadomieniu Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji — może wydać zarządzenie zastępcze. W praktyce oznacza to, że organ nadzoru może sam zastąpić radę i doprowadzić do skutku, którego rada nie chciała albo nie potrafiła przyjąć.
To bardzo mocny instrument nadzorczy. Samorząd jest samodzielny, ale nie jest wyjęty spod prawa. Jeżeli organ stanowiący nie wykonuje obowiązku wynikającego z ustawy, nadzór wojewody może wejść w miejsce bezczynności rady.
Politycznie byłby to dla rady scenariusz trudny. Oznaczałby bowiem, że sprawa wymknęła się z lokalnych rąk i została rozstrzygnięta przez administrację rządową w trybie zastępczym. Dla mieszkańców komunikat byłby prosty: rada miała 30 dni, nie zrobiła tego, więc zrobił to wojewoda.
Jakie możliwości ma radna po wygaszeniu mandatu?
Wygaszenie mandatu nie oznacza, że radna traci prawo do obrony swoich racji. Jeżeli Rada Powiatu podejmie uchwałę o wygaśnięciu mandatu — albo jeżeli wojewoda wyda zarządzenie zastępcze — zainteresowanej przysługuje droga sądowoadministracyjna.
Radna może wnieść skargę do wojewódzkiego sądu administracyjnego. Termin jest krótki: 7 dni od doręczenia uchwały albo rozstrzygnięcia. Skargę wnosi się za pośrednictwem organu, który stwierdził wygaśnięcie mandatu.
Sąd administracyjny powinien rozpoznać sprawę w terminie 14 dni od wniesienia skargi. Jeżeli sąd oddali skargę, możliwa jest jeszcze skarga kasacyjna do Naczelnego Sądu Administracyjnego — również w terminie 14 dni.
Co istotne, wygaśnięcie mandatu w razie zaskarżenia nie jest ostatecznie „domknięte” w dniu podjęcia uchwały. Kodeks wyborczy przewiduje, że w takim przypadku wygaśnięcie mandatu następuje z dniem uprawomocnienia się wyroku sądu administracyjnego oddalającego skargę. Innymi słowy: jeżeli radna pójdzie do sądu, dopiero prawomocne rozstrzygnięcie może przesądzić sprawę ostatecznie.
Co z miejscem w radzie?
Jeżeli mandat wygaśnie prawomocnie, nie oznacza to automatycznie nowych wyborów w całym okręgu. W przypadku rady powiatu co do zasady stosuje się mechanizm obsadzenia mandatu przez kolejnego kandydata z tej samej listy wyborczej, który w wyborach uzyskał kolejno największą liczbę głosów i nie utracił prawa do objęcia mandatu.
Taki kandydat może jednak zrzec się pierwszeństwa do objęcia mandatu. Ma na to 3 dni od doręczenia zawiadomienia przez komisarza wyborczego. Wtedy mandat może przypaść następnej osobie z tej samej listy.
Dopiero gdyby nie było możliwości obsadzenia mandatu w tym trybie, w grę wchodziłyby dalsze procedury przewidziane przez Kodeks wyborczy.
Sprawa szersza niż jeden mandat
Ta historia ma wymiar lokalny, prawny i ustrojowy. Lokalny — bo dotyczy Rady Powiatu w Tomaszowie Mazowieckim i Tomaszowskiego Centrum Zdrowia, jednej z najważniejszych instytucji publicznych w powiecie. Prawny — bo opiera się na przepisach antykorupcyjnych, których celem jest ochrona zaufania do samorządu. Ustrojowy — bo pokazuje napięcie między samodzielnością rady a nadzorem wojewody.
Nie przesądzamy za sąd. To ważne. Ostateczna ocena, jeśli sprawa zostanie zaskarżona, będzie należała do sądu administracyjnego. Ale pismo wojewody jest jednoznaczne: w ocenie organu nadzoru doszło do naruszenia ustawowego zakazu, a Rada Powiatu powinna stwierdzić wygaśnięcie mandatu.
Dla rady to moment próby. Dla radnej — moment decyzji, czy bronić mandatu przed sądem. Dla mieszkańców — kolejna lekcja, że samorząd to nie tylko drogi, szkoły i szpitalne oddziały. To także procedury, bez których demokracja lokalna zaczyna przypominać dom bez fundamentów: z zewnątrz jeszcze stoi, ale każdy mocniejszy wiatr pokazuje, gdzie pękają ściany.



Komentarze