Na sali obrad Rady Powiatu Tomaszowskiego padły słowa, które miały zbudować obraz radnej Pauliny Sochy jako osoby niezbędnej, fachowej, wyjątkowo kompetentnej w dziedzinie rachunkowości. W czasie dyskusji dotyczącej wygaszenia jej mandatu przedstawiano ją jako specjalistkę, która miała pomóc Tomaszowskiemu Centrum Zdrowia w trudnym momencie. Według tej narracji radna, pełniąca funkcję głównej księgowej szpitala, miała wręcz „ratować” placówkę po odejściu poprzedniej księgowej.
Najmocniej wybrzmiała jednak sugestia, że poprzednia księgowa, odchodząc z pracy, miała wykasować jakieś dane lub pliki potrzebne do zarządzania finansami szpitala. To stwierdzenie — jak słyszymy od osób związanych z działem finansowym TCZ — wywołało wśród pracowników wzburzenie.
Bo księgowość to nie teatr cieni, w którym wystarczy rzucić hasło, a publiczność ma klaskać. W finansach szpitala liczby, pliki, sprawozdania i terminy mają znaczenie. I mają tę nieprzyjemną cechę, że wcześniej czy później upominają się o prawdę.
Pracownicy finansów: dane nie zostały wykasowane
Po sesji do redakcji trafiły informacje oraz zdjęcia mające dokumentować istnienie zbiorów danych prowadzonych od 2019 roku. Według relacji pracowników działu finansowego Tomaszowskiego Centrum Zdrowia, żadnych danych nikt nie kasował, a dokumentacja była dostępna.
Osoby te podkreślają, że publiczne powielanie opowieści o rzekomo usuniętych plikach jest nie tylko nieprawdziwe, ale również krzywdzące wobec osób, które wcześniej odpowiadały za finanse szpitala. W ich ocenie radnym przekazano obraz sytuacji niezgodny z rzeczywistością.
Redakcja nie przesądza na tym etapie pełnego stanu faktycznego. Sprawa jest jednak na tyle poważna, że wymaga oficjalnego stanowiska władz Tomaszowskiego Centrum Zdrowia, Starostwa Powiatowego w Tomaszowie Mazowieckim oraz samej radnej Pauliny Sochy.
Bo jeżeli na sesji Rady Powiatu padają informacje o usuniętych danych w publicznym szpitalu, to nie jest to drobna anegdota z zakładowego korytarza. To sprawa, która może wpływać na ocenę ludzi, decyzje radnych i społeczne zaufanie do instytucji.
Mandat radnej, szpital i pytanie o standardy
Sprawa wygaszenia mandatu radnej Pauliny Sochy od początku budziła emocje. W tle pojawia się bowiem pytanie o łączenie mandatu radnego z zatrudnieniem w podmiocie powiązanym z samorządem powiatowym oraz o standardy przejrzystości życia publicznego.
Rada Powiatu rozstrzygała sprawę, która nie powinna być rozpatrywana w atmosferze politycznych laurek, sympatii, antypatii czy opowieści o osobistych zasługach. Decyzje dotyczące mandatu radnego powinny opierać się na faktach, przepisach i dokumentach.
Tymczasem część wypowiedzi z sesji mogła sprawiać wrażenie, że dyskusja zmierza nie tylko do rozstrzygnięcia kwestii prawnej, ale również do obrony wizerunku radnej poprzez podkreślanie jej domniemanych zasług dla szpitala. I właśnie ta opowieść spotkała się teraz z reakcją osób, które na co dzień pracują przy finansach TCZ.
„Fachowość” pod lupą
Pracownicy, którzy zgłosili się do redakcji, kwestionują nie tylko informację o rzekomym wykasowaniu danych. Odnoszą się również do samego przedstawiania radnej jako bezdyskusyjnego fachowca w dziedzinie rachunkowości.
Według informacji przekazanych redakcji wskazują oni na kilka konkretnych przykładów, które — ich zdaniem — powinny zainteresować zarówno radnych, jak i opinię publiczną. Wśród nich pojawiają się zastrzeżenia dotyczące sprawozdania finansowego, kwestia sprawozdania MZ-03, plan finansowy z ujemnym wynikiem na poziomie około 34 milionów złotych oraz sprawa sporządzenia sprawozdania finansowego za ubiegły rok.
To są sprawy techniczne tylko z pozoru. W publicznym szpitalu rachunkowość nie jest ukrytym światem dla kilku specjalistów. Od rzetelności dokumentów finansowych zależą decyzje zarządcze, ocena kondycji placówki, relacje z organami nadzorczymi, bezpieczeństwo pracowników i pacjentów.
Szpital to nie prywatna spółka na zapleczu. To instytucja, do której trafiają mieszkańcy Tomaszowa Mazowieckiego i całego powiatu. Ludzie po wypadkach, seniorzy, dzieci, pacjenci przewlekle chorzy. Za każdą tabelą, każdym sprawozdaniem i każdym planem finansowym stoją realne dyżury, remonty, zakupy sprzętu, wynagrodzenia i kolejki do leczenia.
Zastrzeżenia do sprawozdania finansowego
Jednym z sygnalizowanych przez pracowników wątków są zastrzeżenia dotyczące sprawozdania finansowego. Na tym etapie nie będziemy rozstrzygać szczegółów księgowych bez pełnego wglądu w dokumentację i oficjalnych wyjaśnień.
Trzeba jednak jasno powiedzieć: jeśli w sprawozdawczości finansowej publicznego szpitala pojawiają się zastrzeżenia, nie jest to sprawa wyłącznie dla księgowych. To kwestia nadzoru, odpowiedzialności i zaufania. Szczególnie wtedy, gdy równolegle osoba odpowiedzialna za finanse placówki przedstawiana jest publicznie jako ratunek dla szpitala.
Nie chodzi o to, by kogokolwiek z góry obciążać winą. Chodzi o to, by sprawdzić, czy obraz przedstawiany radnym odpowiada dokumentom.
Sprawozdanie MZ-03. Wstępne jako ostateczne?
Kolejny zarzut dotyczy sprawozdania MZ-03. Według informacji przekazanych redakcji radna Paulina Socha, jako główna księgowa, miała złożyć jako wersję ostateczną sprawozdanie wstępne.
Jak twierdzą osoby związane z działem finansowym szpitala, ostateczna wersja takiego sprawozdania powinna być składana dopiero w lipcu, po zatwierdzeniu sprawozdania finansowego. Teraz — według naszych rozmówców — konieczne może być występowanie do ministerstwa o udostępnienie możliwości korekty.
Jeżeli te informacje się potwierdzą, sprawa może oznaczać dodatkowe komplikacje formalne i administracyjne. A w placówce publicznej, która i tak działa pod presją finansową, każda taka komplikacja ma znaczenie.
Właściwe terminy składania dokumentów to elementarz pracy księgowego.
34 miliony złotych na minusie
Pracownicy wskazują również na plan finansowy zakładający ujemny wynik na poziomie około 34 milionów złotych. Sama ta kwota brzmi w realiach powiatowego szpitala jak alarmowy dzwon, nie jak księgowa drobnostka.
Mieszkańcy mają prawo wiedzieć, z czego wynika taki plan. Czy jest konsekwencją obiektywnej sytuacji finansowej placówki? Czy skutkiem niedoszacowania świadczeń? Czy efektem decyzji zarządczych? A może sposobu planowania i przyjmowanych założeń?
Tu nie wystarczy ogólne zapewnienie, że „wszystko jest pod kontrolą”. Przy takiej skali deficytu potrzebne są konkretne odpowiedzi. Zwłaszcza że Tomaszowskie Centrum Zdrowia jest jedną z najważniejszych instytucji publicznych w powiecie.
Sprawozdanie finansowe i zwolnienie lekarskie
Według informacji przekazanych redakcji, radna jako główna księgowa miała nie sporządzić sprawozdania finansowego za ubiegły rok, po czym udała się na zwolnienie lekarskie.
Ten wątek również wymaga szczególnej ostrożności. Zwolnienie lekarskie jest dokumentem dotyczącym stanu zdrowia i nie wolno wyciągać z niego pochopnych wniosków. Nie formułujemy więc zarzutu nadużycia zwolnienia. Pracownicy zwracają jednak uwagę na społeczny odbiór sytuacji, w której osoba przebywająca na zwolnieniu uczestniczy jednocześnie w sesjach Rady Powiatu.
To pytanie nie dotyczy wyłącznie prawa pracy. Dotyczy także standardu odpowiedzialności osoby publicznej. Zwłaszcza osoby, której praca zawodowa wiąże się z finansami publicznego szpitala, a mandat radnej z podejmowaniem decyzji dotyczących spraw powiatu.
Czy radni znali całą prawdę?
Najważniejsze pytanie brzmi dziś nie tylko: co naprawdę działo się w dziale finansowym TCZ? Równie istotne jest pytanie: czy radni podejmowali decyzję w oparciu o pełną, rzetelną informację?
Jeśli na sesji powtarzano niezweryfikowane twierdzenia o usuniętych danych, a pracownicy przedstawiają dziś materiały mające temu przeczyć, to sprawa wymaga wyjaśnienia nie na korytarzu, lecz oficjalnie.
Kto przekazał radnym informację o rzekomym wykasowaniu danych? Czy ktokolwiek ją sprawdził? Czy władze szpitala potwierdzają taką wersję wydarzeń? Czy istnieje protokół, notatka służbowa, zawiadomienie, opinia informatyczna lub jakikolwiek dokument, który potwierdzałby, że poprzednia księgowa usunęła dane potrzebne do zarządzania placówką?
Bo jeżeli takich dokumentów nie ma, a słowa padły publicznie, to ktoś powinien za nie odpowiedzieć przynajmniej wyjaśnieniem.
Redakcja skieruje pytania
W związku z informacjami przekazanymi redakcji skierujemy pytania do zarządu Tomaszowskiego Centrum Zdrowia, Starostwa Powiatowego w Tomaszowie Mazowieckim, przewodniczącego Rady Powiatu oraz radnej Pauliny Sochy.
Będziemy pytać między innymi o to, czy rzeczywiście doszło do usunięcia danych przez poprzednią księgową, czy szpital posiada kompletne dane finansowe od 2019 roku, kto przekazał radnym informację o rzekomym usunięciu plików i czy była ona weryfikowana.
Zapytamy również, czy sprawozdanie MZ-03 zostało złożone prawidłowo, czy konieczna będzie korekta w ministerstwie, czy sprawozdanie finansowe za ubiegły rok zostało sporządzone w terminie, kto odpowiada za plan finansowy z ujemnym wynikiem około 34 milionów złotych oraz jak władze szpitala oceniają sytuację działu finansowego TCZ.
Jeżeli pojawią się podstawy, sprawą powinny zainteresować się także organy nadzorcze.
Liczby nie znoszą politycznych laurek
Sprawa Pauliny Sochy od początku miała wymiar polityczny i prawny. Teraz nabiera jeszcze jednego znaczenia — finansowego i instytucjonalnego.
W publicznej debacie można budować legendy. Można opowiadać o ratowaniu szpitala, wyjątkowych kompetencjach i trudnym momencie, w którym ktoś miał wejść na scenę niczym bohater z ostatniego aktu filmu. Tyle że szpital to nie kino, a księgowość to nie scenariusz pisany pod finałowe oklaski.
Jeżeli pracownicy finansów TCZ mówią dziś: „to nieprawda, danych nikt nie kasował”, to mieszkańcy mają prawo usłyszeć, jaka była rzeczywistość.
Bo w finansach szpitala nie ma miejsca na polityczne laurki. Są dokumenty, terminy, odpowiedzialność i pieniądze publiczne. A przede wszystkim są pacjenci, którzy nie potrzebują opowieści. Potrzebują sprawnie działającej placówki.




Napisz komentarz
Komentarze