Jak wynika z tegorocznej edycji badania, w Polsce wciąż występuje społeczna akceptacja przemocy w wychowaniu, jednak poziom tej aprobaty jest zróżnicowany - wyższy lub niższy w zależności od formy przemocy. Wyższa akceptacja dotyczy „łagodniejszych” postaci przemocy, czyli tzw. klapsów (58 proc.), niższa „poważniejszej”, czyli bicia dziecka - tzw. lania (32 proc.).
Około jedna czwarta Polaków uznaje bicie za właściwą metodę wychowawczą; autorzy badania podkreślają, że liczba się nie zmniejsza, a wręcz nieznacznie wzrasta.
Jedna trzecia Polaków (34 proc.) uważa też, że stosowanie kar fizycznych jest wyłącznie prywatną sprawą rodziców. Jest to nieco mniej niż w 2014 r. (39 proc.), jednak wciąż więcej niż w 2011 r. (29 proc.).
W sytuacji zetknięcia się z przemocą wobec dziecka w najbliższym otoczeniu (np. u sąsiadów), badani deklarowali przede wszystkim zachowania polegające na upewnieniu się co się dzieje (34 proc.). Co dziesiąty badany (11 proc.) zadeklarował, że nie zrobiłby nic. Dwukrotnie więcej badanych (20 proc.) nic by nie zrobiło, gdyby do przemocy wobec dziecka doszło w miejscu publicznym.
Powodem braku reakcji na przemoc jest najczęściej hołdowanie zasadzie, iż nie należy się wtrącać w sprawy innych.
Ponad połowa badanych rodziców (54 proc.) przyznała, że zdarzyło im się dać dziecku klapsa. Do bicia dziecka pasem lub innym przedmiotem przyznało się 7 proc. rodziców; 10 proc. przyznało, że dawało dziecku lanie. Do innych form przemocy, takich jak karmienie na siłę albo szarpanie i potrząsanie przyznało się 14 proc. rodziców. Natomiast większość rodziców (67 proc.) przyznała się do krzyczenia na dziecko; a do wyzywania dziecka - 12 proc.
Źródło: Kurier PAP - www.kurier.pap.pl


























































Napisz komentarz
Komentarze