Bury Miś
Nobel dla Baracka Obamy zaskoczył chyba wszystkich. Przyznanie prestiżowej nagrody obecnemu prezydentowi Stanów Zjednoczonych dewaluuje ją tak samo jak przyznanie Honorowej Odznaki Sybiraka skazanemu za malwersację politykowi. Tak naprawdę jest to nagroda dla PR-owców, których produktem jest Obama. Okazuje się, że na nagrodę nie zasłużyło wiele osób, w tym Jan Paweł II, którego pokojowe zasługi są niepodważalne. Zasłużył na nią czarnoskóry koleś, który nie zrobił nic, w minionym tygodniu natomiast odmówił spotkania z Dalajlamą Tybetu, tylko po to, by podlizać się komunistom z Chin. Wielu publicystów stara się usprawiedliwiać decyzję Norwegów. Ich wysiłki jednak przypominają dialog z kultowej komedii Barei „Miś”, który znalazłem na blogu jednego z członków łódzkiego Kolibra.
11.10.2009 18:05
10