Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
piątek, 8 maja 2026 06:34
Reklama

Adapter, magnetofon i grające szafy

Kto jeszcze pamięta określenie: adapter? Rzadko używane dziś, a 50 lat temu stanowiło symbol

Kiedy zapanowała w Polsce gorączka rock’n’rolla, największym zmartwieniem dla jego fanów były ograniczenia w słuchaniu tej muzyki. Radio w latach 1958-60 właściwie nie nadawało audycji muzycznych, w których pojawiłyby się choćby ślady amerykańskiej muzyki. Pozostawało jedynie słuchanie płyt gramofonowych. Ale skąd je brać? Nie wszyscy mieli rodziny na zachodzie, nie wszyscy otrzymywali paczki z zagranicy, nie wszyscy mogli zostać rockmanami.

Półki  w sklepach muzycznych uginały się pod ciężarem płyt, ale to nie była muzyka, której chciała słuchać polska młodzież. Na szczęście zachodnie stacje, takie jak Radio Luxembourg, BBC czy Głos Ameryki nadawały muzykę młodzieżową. Z Głosu Ameryki można było słuchać ogromnie popularnej audycji Willisa Conovera; istniały też stacje czysto jazzowe ze wszystkimi najnowszymi przebojami. Z roku na rok przybywało rozgłośni pirackich.

To były bardzo ważne stacje, ale nie rozwiązywały problemu podczas coraz bardziej modnych, młodzieżowych prywatek. Bez zapewnienia dobrej, modnej muzyki, prywatka nie spełniała swojej roli, czyli nie była udaną zabawą. Problemem nie było znalezienie wolnej chaty, choć to oczywiście podstawa. Problemem było zdobycie dobrych płyt. Jeżeli tylko ktoś dorwał jakieś nowe nagrania, wieść o tym natychmiast rozchodziła się po mieście. My, posiadacze krążków, wiedzieliśmy wszystko o sobie i o naszej dyskografii. Chętnie pożyczaliśmy płyty, wymienialiśmy się nimi, ponieważ mieliśmy świadomość, że od tego zależało czy prywatka będzie udana czy nie. Nie byliśmy zazdrośni o imprezy, w których nie uczestniczyliśmy, wręcz przeciwnie. Cieszyliśmy się, że nasze płyty dały innym satysfakcję i możliwość dobrej zabawy. 

O udanych tańcach mówiło się w miejskich kawiarniach, w szkołach, zakładach pracy. Dziś tego się nie robi. Miałem sporo szczęścia w tym swoim rockandrollowym życiu. Nie mam pojęcia, jakby się ono potoczyło, gdybym nie spotkał na swojej drodze Wojtka „Szymona” Szymańskiego. Jego wpływ na moje rockandrollowe upodobania był ogromny.

Kiedy go poznałem, był już bardzo mocno z a r a ż o n y rock’n’rollem, śmiem twierdzić, że w tej dziedzinie uchodził w moim mieście za autorytet. Był szczęśliwym posiadaczem kilkunastu płyt długogrających, kilkudziesięciu singli, z najważniejszymi utworami światowego rock’n’rolla, do których zawsze miałem dostęp. Nie miałem problemu z zapewnieniem odpowiedniej muzyki na każdą z prywatek, w której uczestniczyłem, problemem było znalezienie wolnej chaty. W mieście była grupa świetnie tańczących dziewczyn  i chłopaków. Byli tacy co etatowo stali się zapraszanymi nawet przez nieznajome koleżanki czy kolegów, do obcych domów.

 

Często jeździłem z Wojtkiem do Warszawy na zakupy płyt  z nowościami, miałem więc okazję zobaczyć jak się je zdobywa w socjalistycznej Polsce. Poznawałem tam modnie ubranych, rockandrollowych pasjonatów, przyjaciół Wojtka. Był taki jeden antykwariat przy ulicy Polnej, z największym w Warszawie wyborem płyt i tam zbierała się grupa zapaleńców, członków warszawskiej bohemy, przyjaciół, bliskich i znajomych Wojtka, którzy handlowali między sobą płytami. Byli wśród nich, między innymi; Marek Gaszyński, Marysia „Pucka” Szabłowska (ta od późniejszej Wideoteki dorosłego człowieka), Rysiek Grzenia, Andrzej Olechowski (późniejszy minister i kandydat na prezydenta RP), Radek Anusiewicz czy Bronek, którego nazwiska nie zapamiętałem.

Jego matka była Angielką, dlatego Bronek miał zawsze najnowsze płyty Cliffa Richarda, Presleya, czy Jerry’ego Lee Lewisa i niesamowity sprzęt do odtwarzania muzyki. Słuchać u niego rock’n’rolla to tak jakby znaleźć się na innej planecie. Bronek był znaną osobą w Warszawie i liczył się  w tej branży. Właśnie w antykwariacie przy ulicy Polnej, Wojtek kupił dwie pierwsze płyty Elvisa Presleya (LP), pierwsza wydana to Elvis Presley i trzecia w kolejności wydania, płyta Loving You.

Jednak najbardziej utkwiła mi w pamięci płyta, którą sam zakupiłem. Był to longplay I Miss You So Fatsa Domino, który mnie zafascynował. Po raz pierwszy usłyszałem ten cudowny, ciepły głos w oryginalnej interpretacji wielu znanych mi utworów. Wszystkie wykonane na tej płycie piosenki, między innymi: Ain’t That a Shame, So Long, Blueberry Hill czy Let the Four Winds Blow, są dla mnie do dziś synonimem tamtej, szlachetnej epoki rock’n’rolla i rhythm and bluesa. Moja miłość do Fatsa Domino przetrwała do dziś.

Przyszedł czas, że jak grzyby po deszczu wyrastały komisy i pewexy (najpierw tylko w dużych miastach), w których oprócz innych rzeczy można było kupić płyty. Ich ceny były bardzo wysokie. Jedna płyta długogrająca kosztowała od 400 do 600  złotych. Ceny ustalano  w zależności od wykonawcy i od tego, czy dane utwory z płyty były akurat na topie. Dla przykładu, płyta Blue Hawaii Elvisa Presleya, która pojawiła się w polskim sklepie (komisie) zaraz po ukazaniu się  w Stanach, kosztowała 600 złotych.

Trudno nie wspomnieć o pomysłowości naszych rodzimych, drobnych przedsiębiorców. Odpowiednio cienkim plastikiem powlekano zwykłą pocztówkę i na tym nagrywano utwór. Byliśmy jedynym krajem na świecie, gdzie w latach 1960/61, w ten sprytny sposób wypełniano płytowe braki na rynku. Pojawiły się też płyty  z trochę grubszego plastiku o średnicy nieco mniejszej od średnicy talerza adapteru. Zaletą tych płyt była możliwość zwijania ich  w rulonik i chowania do kieszeni, bez groźby ich zniszczenia i utraty jakości nagrania. Tę technologię można było zastosować w rezultacie rewolucyjnego wynalazku, jakim niewątpliwie był napęd talerza adapteru, pozwalający na prędkość 45-ciu obro/minutę. Dzięki tym obrotom można było zmniejszyć średnicę płyty. Przy wcześniej stosowanym napędzie, 78-iu obro/minutę, płyty musiały mieć średnicę dużo większą niż średnica talerza adaptera.

 

Pamiętam doskonale dzień, w którym byliśmy z Wojtkiem  w Centralnym Domu Towarowym, zwanym popularnie CeDeTem,  w samym centrum W-wy przy Alejach Jerozolimskich, gdzie warszawski wytwórca przyniósł do Działu Muzycznego kilkanaście małych, plastikowych płyt. Kiedy puścił utwór Shake Rattle and Roll Billa Haleya, zgromadzeni tam fani rocka dali wyraz swojemu podziwowi. - Tolek, to niesamowite - odezwał się do mnie Wojtek - bierzemy tę płytę. Kupiliśmy Billa Haleya i drugą płytkę z Dianą Paula Anki.

Były to w Tomaszowie Mazowieckim pierwsze egzemplarze płyt wykonanych tą nową rewolucyjną technologią. Znając adres wytwórni tych plastikowych płyt (Marszałkowska, tuż obok kawiarni „Uśmiech”), Wojtek za każdym pobytem w stolicy przywoził prawdziwe skarby. Ponieważ był tam częstym gościem i zawsze zostawiał sporo gotówki, należał do tych uprzywilejowanych klientów, których wpuszczano na zaplecze i przez słuchawki mógł zapoznać się z całą dyskografią jaką firma miała w danej chwili  w swych zasobach. Muzyczne kawałki, które przypadły mu do gustu, nagrywano Wojtkowi na plastikowe krążki.  Dzięki temu do Tomaszowa trafiały największe hity epoki rock’n’rolla. Wszyscy przyjaciele Wojtka robili zrzutkę na płyty (cena płyty około 20 złotych) zamawiając konkretne utwory, a Szymon zawsze dopilnował, żeby wszystko znalazło się na płycie i by utwory się nie powtarzały. 

Przybywało komisów, bomisów i peweksów, przez co znacząco zwiększała się podaż i popyt płyt rock’n’rollowych, w rezultacie czego, w mieście pojawiało się coraz więcej miłośników i fanów rock’n’rolla. Za każdym razem, kiedy byliśmy w Warszawie, odwiedzaliśmy FOTOPLASTIKON w Alejach Jerozolimskich, gdzie, za niewielką opłatą, można było posłuchać najlepszych wykonawców rock’n’rolla w piosenkach z aktualnych list europejskiej Top Twenty  czy amerykańskiej Top Ten. Już w bramie oglądało się fotosy i plakaty wokalistów. Najważniejszy jednak był wiszący tam głośnik, z którego bez przerwy dochodziła najlepsza rock’n’rollowa muzyka. To dopiero była przyjemność.

Pojawienie się na rynku magnetofonów znacznie ułatwiło uzupełnianie zbiorów muzycznych, jednak z kolekcjonowania płyt nigdy nie zrezygnowaliśmy. Wojtek Szymański już pod koniec 1961go roku był posiadaczem zachodnioniemieckiego magnetofonu KB100. Ten najwyższej jakości sprzęt pozwalał na znakomite odtwarzanie muzyki. Ponieważ na każdej prywatce było piwo albo wino (różnie przez nas zwane, wino marki wino, la patik, zemsta sołtysa, sikacz czy alpaga) zawsze istniało spore niebezpieczeństwo, że rozochocone towarzystwo nie zachowa należytej ostrożności i ktoś może trącić butelkę, zalewając adapter czy płytę. Dlatego pojawienie się na zabawach magnetofonów, podłączanych do radioodbiornika jako wzmacniacza dźwięku, było z wielu powodów korzystne.  Poprawiało to jakość dźwięku i głośność, zmniejszając obawy  w trosce o drogocenny sprzęt. W rezultacie wszyscy byli bardziej zrelaksowani. Człowiek, który obsługiwał sprzęt grający, przeważnie gospodarz imprezy, odpowiedzialny za muzyczną stronę prywatki, zastępując adapter płytowy magnetofonem, miał ułatwione zadanie. Ustawił sobie dobrze kolejność utworów na taśmie magnetofonowej  i potem sam mógł się też dobrze ubawić. Polski magnetofon Melodia był bardzo ciężki, ważył blisko 12 kg. Chodzenie z nim po mieście nie należało do przyjemności. W tym czasie były na rynku  o wiele lżejsze magnetofony, takie jak na przykład Tonette, czeska Tesla, enerdowski Szmaragd czy BG-23. Nasz nieżyjący przyjaciel  z Wąwału, Jacek Michalski, miał Melodię i choć był szczupłym, drobnym facetem, wędrował ze swoim magnetofonem dziesiątki razy na trasie Wąwał – Tomaszów – Wąwał. Nazywaliśmy go Jacek Wędrowniczek. Zostawiał komuś to urządzenie, najczęściej Wojtkowi, żeby przegranł mu nowości z taśmy na taśmę.

Kiedyś, naszym zadaniem, moim i Reńka Szczepanika, było przenieść zdeponowaną u „Szymona” Jacka Melodię, z Pl. Kościuszki do posiadłości Michalskich na Wąwale, gdzie miała się odbyć prywatka. Grupa dziewcząt i chłopców z niecierpliwością czekała na to urządzenie, bez którego przecież nie mogła się odbyć żadna zabawa. Pojechaliśmy autobusem na Ludwików, a następnie ul. Szymanówek i grząskimi polami szliśmy na piechotę, około dwa kilometry, do domu Jacka. Choć nieśliśmy magnetofon i torbę z taśmami na zmianę, to po dotarciu do celu ani ja, ani Reniek nie nadawaliśmy się do żadnych tańców. Przemoknięci i zmarznięci, byliśmy tylko widzami. Kiedy dziś wracam pamięcią do tamtego wydarzenia, chce mi śmiać, ale właśnie tamtego dnia doszedłem do wniosku, że nasza Melodia to nie magnetofon, tylko kupa złomu dla osiłków. Choć często bawiłem się przy dźwiękach rock’n’rolla, płynących właśnie z Melodii, to jeszcze dziś, kiedy przypomnę sobie inne magnetofony osiągalne wówczas na naszym rynku, myślę tak samo.

W połowie lat 60 – tych instalowano w kawiarniach, restauracjach i klubach grające szafy, które przyciągały do lokali duże grupy złaknionej swojej muzyki młodzieży. Pierwsze takie szafy  w Warszawie powstały na Starówce, w kawiarni „Kamienne Schodki” i na Placu Konstytucji. Wrzucając w kieszeń szafy dwuzłotówkę, można było wysłuchać dowolny utwór, który znajdował się w wykazie nagrań, można też było zatańczyć; jeśli kierownik lokalu nie miał nic przeciwko temu. W Tomaszowie pierwszą grającą szafę zainstalowano w połowie lat 60-tych minionego wieku w restauracji „Tomaszowianka” przy Pl. Kościuszki. Jednak najlepiej wyposażona w płyty rock’n’rollowe pozostała szafa w warszawskiej kawiarni „Kamienne Schodki”.  O swojej miłości do tej właśnie szafy grającej, którą rozpaliła moje szaleństwo do rock’n’rolla, znajdująca]y się w niej singel z utworem Margie, w wykonaniu Fatsa Domino i o tamtych szalonych wyprawach do Warszawy, opisałem  w książce Moje miasto w rock’n’rollowym widzie, w rozdziale „Oszołomstwo czy miłość”. 

 

Jadąc pierwszą klasą pociągiem do Zakopanego,  żona moja wyglądając przez okno, powiedziała do mnie: „To chyba nie w porządku, że ci z drugiej klasy mają takie same widoki, jak my z pierwszej”.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Opinie

Reklama

Dziś w kraju i na świecie – czwartek, 7 maja

Czwartek, 7 maja, to 127. dzień roku. Słońce wzeszło o godz. 4.56, zajdzie o 20.09. Imieniny obchodzą dziś: Gizela, Róża, August, Ludmiła i Wincenty. To dzień, w którym historia splata się z teraźniejszością – od reform Rzeczypospolitej sprzed ponad dwóch i pół wieku, przez dramaty wojny i komunizmu, po współczesne debaty o bezpieczeństwie, dezinformacji i pamięci.Data dodania artykułu: 07.05.2026 09:17
Dziś w kraju i na świecie – czwartek, 7 maja

Ekspert o bonie senioralnym: dobre rozwiązanie, ale martwi mała liczba beneficjentów

Bon senioralny to dobre rozwiązanie, które może być elementem stymulacji usług opiekuńczych na poziomie lokalnym – powiedział PAP Dominik Owczarek z Instytutu Spraw Publicznych. Dodał, że niepokojące jest jednak to, że tak mało seniorów będzie mogło skorzystać z tego wsparcia.Data dodania artykułu: 06.05.2026 09:24
Ekspert o bonie senioralnym: dobre rozwiązanie, ale martwi mała liczba beneficjentów

Dziś w kraju i na świecie. Środa, 6 maja

Dziś środa, 126. dzień roku. Słońce wzeszło o godz. 4.58, a zajdzie o 20.07. Imieniny obchodzą: Bartłomiej, Benedykta, Filip, Franciszek, Jakub, Jan, Judyta i Jurand.Data dodania artykułu: 06.05.2026 08:56
Dziś w kraju i na świecie. Środa, 6 maja

4 maja: Najważniejsze wydarzenia w Polsce i na świecie

4 maja łączy w Polsce historię, pamięć i bieżące wydarzenia: w Warszawie trwają centralne obchody Dnia Strażaka, a 344,8 tys. maturzystów pisze dziś język polski. W Erywaniu liderzy 48 państw rozmawiają o bezpieczeństwie Europy i wojnie w Ukrainie.Data dodania artykułu: 04.05.2026 08:22
4 maja: Najważniejsze wydarzenia w Polsce i na świecie

Dziś w kraju i na świecie (niedziela, 3 maja)

Niedziela, sto dwudziesty trzeci dzień roku. Poranek przyszedł dziś wcześnie – słońce wstało o 5.04, jakby samo chciało przypomnieć, że to dzień nie tylko kalendarzowy, ale i symboliczny. Zachód o 20.02 zamknie go spokojnie, ale między tymi godzinami rozegra się historia – ta współczesna i ta sprzed lat. Imieniny obchodzą dziś m.in. Aleksander, Antonina, Maria, Piotr i Tymoteusz – imiona brzmiące jak echo dawnych kronik i rodzinnych opowieści.Data dodania artykułu: 03.05.2026 07:50
Dziś w kraju i na świecie (niedziela, 3 maja)

Piątek, 1 maja – dzień, w którym historia spotyka się z teraźniejszością

Słońce wstało dziś o 5:08, zajdzie o 19:59. To 121. dzień roku, a kalendarz przypomina o imieninach m.in. Anieli, Jakuba, Jeremiego, Józefa i Mai. Ale 1 maja to nie tylko kartka z kalendarza — to dzień, który niesie ze sobą ciężar historii i puls współczesnych wydarzeń.Data dodania artykułu: 01.05.2026 09:37
Piątek, 1 maja – dzień, w którym historia spotyka się z teraźniejszością

Środa, 29 kwietnia. Dzień, w którym historia patrzy w lustro współczesności

Są dni, które układają się jak szybki serwis informacyjny – migawki, fakty, nazwiska. I są takie, które wymagają zatrzymania. Bo za każdym nagłówkiem kryje się proces, który trwa latami.Data dodania artykułu: 29.04.2026 08:52
Środa, 29 kwietnia. Dzień, w którym historia patrzy w lustro współczesności

MS: Wolność słowa pod ochroną. Rząd przyjął przepisy uderzające w pozwy SLAPP (komunikat)

Rząd przyjął projekt ustawy, który ma chronić dziennikarzy, aktywistów i organizacje społeczne przed pozwami SLAPP. Szybsze oddalanie bezzasadnych spraw, kaucje i wysokie kary mają ograniczyć używanie sądów do uciszania debaty publicznej.Data dodania artykułu: 28.04.2026 21:19
MS: Wolność słowa pod ochroną. Rząd przyjął przepisy uderzające w pozwy SLAPP (komunikat)
Reklama
Smaki świata na Placu Kościuszki

Smaki świata na Placu Kościuszki

Food trucki wracają do TomaszowaJuż w dniach 8–10 maja Plac Kościuszki w Tomaszów Mazowiecki zamieni się w tętniącą życiem strefę street foodu. Przed mieszkańcami i gośćmi trzy dni pełne kulinarnych doznań, spotkań na świeżym powietrzu i dobrej energii. To propozycja dla wszystkich, którzy chcą na chwilę zwolnić, wyrwać się z codzienności i spędzić czas w luźnej, weekendowej atmosferze. Wydarzenie rozpocznie się w piątek o godzinie 15:00 i potrwa do niedzieli. Na miejscu pojawią się różnorodne food trucki serwujące dania z różnych stron świata – od klasyków street foodu po bardziej oryginalne smaki. Organizatorzy zapowiadają, że każdy znajdzie coś dla siebie – niezależnie od tego, czy przyjdzie na szybki posiłek, czy spędzić kilka godzin ze znajomymi lub rodziną.Weekend pełen atrakcjiPiątek (8 maja, 15:00–21:00)Start wydarzenia to idealna okazja, by po pracy rozpocząć weekend w dobrym stylu. Luźna atmosfera, pierwsze kulinarne odkrycia i spokojne tempo – tak zapowiada się otwarcie zlotu.Sobota (9 maja, 12:00–21:00)Najbardziej intensywny dzień wydarzenia. Jeszcze więcej smaków, ludzi i dobrej energii. Od godziny 13:00 do 21:00 przestrzeń wypełni muzyka na żywo – DJ zadba o klimat, który sprzyja zarówno relaksowi, jak i wspólnej zabawie.Niedziela (10 maja, 12:00–19:00)Ostatni dzień wydarzenia upłynie pod znakiem rodzinnej atmosfery. W godzinach 13:00–15:00 zaplanowano warsztaty cyrkowe oraz pokaz „Jak on to robi?”, który dostarczy widzom sporej dawki śmiechu, magii i interakcji na żywo – szczególnie najmłodszym uczestnikom.Przepis na udany weekendZlot food trucków w Tomaszowie Mazowieckim to nie tylko jedzenie – to przede wszystkim doświadczenie. Spotkania z ludźmi, wspólne chwile przy stole, muzyka i przestrzeń, w której można po prostu być tu i teraz. Bez pośpiechu, bez presji – za to z dużą dawką smaku i dobrej energii.Organizatorzy zachęcają: zbierzcie znajomych, rodzinę i przyjdźcie na Plac Kościuszki. Ten weekend ma smakować dokładnie tak, jak lubicie. Na miejscu będzie można spróbować:frytki belgijskie – chrupiące i konkretnekurczaki w panierce – złociste i soczystezapiekanki, langosze, grill (karkówka, kiełbasa)churrosy, lody włoskie, granita – coś na słodko i na ochłodęData rozpoczęcia wydarzenia: 08.05.2026
Tydzień Bibliotek w Tomaszowie: poetyckie działania, flashmob i biblioteka pełna odkryć

Tydzień Bibliotek w Tomaszowie: poetyckie działania, flashmob i biblioteka pełna odkryć

W dniach 8–15 maja w całej Polsce obchodzony jest Tydzień Bibliotek, ogólnopolski program promocji czytelnictwa organizowany od 2004 roku przez Stowarzyszenie Bibliotekarzy Polskich. Jego głównym celem jest podkreślenie roli bibliotek w życiu społecznym i kulturalnym oraz zachęcenie do korzystania z ich zasobów i oferty edukacyjno-kulturalnej.To również okazja, aby docenić pracę bibliotekarzy – osób, które z pasją i zaangażowaniem budują przestrzeń spotkań z literaturą, wiedzą i drugim człowiekiem. Wydarzenie to inauguruje Dzień Bibliotekarza, przypadający na 8 maja.Tegoroczna XXIII edycja Ogólnopolskiego Tygodnia Bibliotek odbywa się pod hasłem „Biblioteka. Otwierasz. Odkrywasz”. Pokazuje ono bibliotekę jako miejsce, w którym każdy może zacząć swoją przygodę z wiedzą i kulturą. „Otwierasz” oznacza wejście do biblioteki i sięganie po jej zasoby, a „odkrywasz” – poznawanie nowych inspiracji i możliwości.Tomaszowska książnica przygotowała bogaty program wydarzeń adresowany do różnych grup odbiorców:Miejska Biblioteka Publiczna ul. Browarna 7- akcja „Przyłapani na czytaniu” ma na celu promocję czytelnictwa poprzez uchwycenie codziennych chwil spędzanych z książką. W bibliotece oraz jej najbliższym otoczeniu fotografowane będą osoby pochłonięte lekturą- „Filmowa giełda – przynieś, zostaw, wymień” -  wymiana filmów na płytach DVD- konkurs fotograficzny „Biblioteka w nowym miejscu – gdzie ta biblioteka…?” jest zaproszeniem do poznania biblioteki w jej nowej lokalizacji przy ul. Browarnej 7. Zadaniem uczestników będzie wykonanie najciekawszego, nieoczywistego i nieszablonowego zdjęcia biblioteki- akcja „Odkrywam Bibliotekę”. Każda osoba, która w czasie trwania Tygodnia Bibliotek założy kartę czytelnika w nowej siedzibie biblioteki, otrzyma los uprawniający do udziału w loterii13.05.2026 r. godz. 12 „Poetyckie parkowanie” to poetyckie działania w terenie, które łączą miłość do literatury z aktywnym wypoczynkiem na świeżym powietrzuOddział dla Dzieci i Młodzieży Plac T. Kościuszki 18- „Literackie Bingo”, „Książka w ciemno” – niespodzianki dla Wypożyczających- wystawa „Odkryj swoją bibliotekę”-  Fotobudka - akcja „Nadaj drugie życie przedmiotom! Podziel się, nie wyrzucaj!” - zabawka za wypożyczenie książek11.05.2026 r. godz. 10 - lekcja biblioteczna „Odkryj emocje, pozwól im być”12.05.2026 r. godz. 10 - lekcja biblioteczna „Otwórz serce na bibliotekę”13.05.2026 r. godz. 10 - Flashmob - akcja promująca czytelnictwo i bibliotekę. Przemarsz z książkami w centrum miasta14.05.2026 r. godz. 15 - Warsztaty dla najmłodszych ,,Dziecięca biblioteka bez tajemnic”Filia nr 1 ul. Akacjowa 1, Filia nr 2 ul. Opoczyńska 22, Filia nr 3 ul. Koplina 1- wystawy tematyczne - lekcje biblioteczne- akcja "Biblioteczna polecajka"- Filia nr 3 ul. Koplina 1 12.05.2026 – Filia nr 3 ul. Koplina 1 - „Kwadrans na czytanie" czyli wiosenna biblioteka pod chmurkąWięcej informacji na stronie internetowej www.mbptomaszow.pl oraz mediach społecznościowych.Zapraszamy serdecznie do udziału w wydarzeniach!Data rozpoczęcia wydarzenia: 11.05.2026

Polecane

Prokuratura zaskarżyła wyrok w sprawie radnego powiatowego Leona K.Udany początek sezonu kajakarzy MUKS „Wiking” z Tomaszowa MazowieckiegoKonkurs na dyrektora „Dąbrowszczaka”. Powiat szuka nowego szefa I LOWarsztaty Stress Off w Parku Solidarność. Bezpłatne spotkanie o stresie i wypaleniuSP nr 6 zaprasza w podróż bez wyjazdu. „Dookoła świata” w szkolnym wydaniuBogusławice zapraszają na międzynarodowe zawody w powożeniu i rodzinny weekend atrakcjiTrzęsienie w PiS. Radni wyrzuceni z partii, ale w Tomaszowie podobne głosowania nikomu nie przeszkadzają?Weekend w Tomaszowie: muzyka, historia i fantastyka w jednym programieZalew Sulejowski w Smardzewicach zaprasza na wiosenny relaksNoc Muzeów 2026 w Inowłodzu. Zamek Kazimierza Wielkiego otworzy się po zmrokuDrzewko za makulaturę wraca do PCAS. Ekologiczna akcja już 18 majaStypendia dla kandydatów na żołnierzy zawodowych. Rusza edycja 2026/2027
Reklama
Reklama
zachmurzenie duże

Temperatura: 9°C Miasto: Tomaszów Mazowiecki

Ciśnienie: 1016 hPa
Wiatr: 11 km/h

Reklama
Pijany za kierownicą. Czy radnemu wolno więcej?

Pijany za kierownicą. Czy radnemu wolno więcej?

Leon K., radny Rady Powiatu Tomaszowskiego, prowadził samochód w stanie nietrzeźwości. Miał ponad promil alkoholu (nieoficjalnie 1,6 promila). Sąd warunkowo umorzył postępowanie. To decyzja, która musi budzić sprzeciw.
Czy nasz szpital zniknie z mapy? Jedna decyzja, która może zmienić wszystko w Tomaszowie

Czy nasz szpital zniknie z mapy? Jedna decyzja, która może zmienić wszystko w Tomaszowie

Działacze tomaszowskiej Koalicji Obywatelskiej i PiS z żenująca infantylnością publikują kolejne internetowe wpisy na temat tzw. konsolidacji tomaszowskiego szpitala. Dla nich to "szansa" dla pacjentów... ograniczenie dostępności usług medycznych. Lokalny poseł podrzuca kilka pism, jako kukułcze jajo, mając świadomość, że propozycja jaką serwuje, jest nie do zaakceptowania. Mówiąc wprost: niezły cwaniaczek, bo z jednej strony przypodoba się partyjnym liderom, co może skutkować dobrym miejscem w przyszłorocznych wyborach, z drugiej dolał paliwa do zardzewiałego politycznego baku. W sumie to dla niego nawet lepiej, by powiat pomysł odrzucił, bo będzie publikował kolejne rolki i wpisy w sieci, na temat, że ruszył na ratunek a źli radni i Starosta z jego pomocy skorzystać nie chcieli. Tyle, że... żadnej pomocy tu nie było, a jedynie typowa polityczna ściema. Nabór wniosków konsolidacyjnych ma trwać do 30 października. Za to przez ostatni rok koalicji KO-PiS w powiecie, gdzie w Radzie Powiatu za Zdrowie odpowiada Alicja Zwolak Plichta, udało się z rentownej placówki uczynić niemalże bankruta. na stronach internetowych nie znajdzie się żadnego wniosku w tym temacie. Zresztą niemal w żadnym innym również
Reklama

Wasze komentarze

Autor komentarza: TomaszowianinTreść komentarza: Temu posłowi to już nawet zamknięty oddział nie pomoże....Źródło komentarza: Choroba nie jest równa dla wszystkichAutor komentarza: Paweusz82Treść komentarza: Szanowna redakcjo! Jeszcze jedna myśl, która mi się nasunęła - ad vocem do zdjęcia w miniaturce jak zobaczyłem to zdjęcie posła z rurką w nosie to w pierwszej chwili pomyślałem że się posmarkał. Cieszę się że w redakcji u Was są zgrywusy, pozdrawiam Was :)Źródło komentarza: Choroba nie jest równa dla wszystkichAutor komentarza: AjdejanoTreść komentarza: Ten materiał powyżej jest dosyć ostry. I dobrze, ze ten materiał (być może) cokolwiek uświadomi niezbyt mądremu, młodemu i niezbyt lubianemu, homo niepewnemu posłowi to, że ten społeczny i parlamentarny pajac nie jest jakimś chorym umysłowo (nie tylko w swoim służalczym myśleniu przeciwko Polsce), ale również jest fizycznie chorym. I być może, to właśnie ta jego faktyczna choroba powoduje, że jest z nim tak źle, jak jest.Źródło komentarza: Choroba nie jest równa dla wszystkichAutor komentarza: AjdejanoTreść komentarza: Koleżanka pana Kazia ?! Ja odpowiem tak: jaki pan Kazio, taka jego koleżanka. My, tutaj w terenie, dobrze znamy "yntelekt" pana Kazia. I dlatego myślimy, że przygłup goni przygłupa.Źródło komentarza: Wojewoda weryfikuje uchwałę ws. Pauliny SochyAutor komentarza: AjdejanoTreść komentarza: Cytat z materiału powyżej. "Tym razem jednak kluczowe jest to, w jaki sposób ma zostać wyłoniony następca. Ogłoszenie konkursu oznacza, że stanowisko nie ma zostać obsadzone wyłącznie decyzją gabinetową, lecz w procedurze, do której mogą zgłosić się kandydaci spełniający wymagania określone przez spółkę. W realiach lokalnej polityki to istotny sygnał: proces powinien być czytelny, jawny i oparty na kompetencjach, a nie na szeptach korytarzy." Cytat jest dosyć długi, ale mój komentarz jest dosyć krótki: a kto, do ku#wy nędzy, będzie chciał prowadzić tę samorządową spółkę pod rządami samorządowców-debli. Niech prowadzą ten totalny burdel sami radni i starostowie, bo to ten powiatowy, samorządowy syf do tego doprowadził.Źródło komentarza: Szpital szuka nowego prezesa. Konkurs w TCZ ma być otwarty i transparentnyAutor komentarza: AjdejanoTreść komentarza: Sprawa jest prosta, jak świńska kita. Wszystko zaczęło się od stwierdzenia ryżego szwaba donka, że on i jego rząd będą w Polsce traktowali polskie prawo, tak, jak ONI to prawo rozumieją. I taki, debilny przekaz poszedł w dół, między innymi również do samorządów, wrogich Polsce, a pazernych na "wadze" i na układziki. Już widzę, jak Wojewoda Łódzka za chwilę dostanie upomniana za to, że nie stosuje początkowego stwierdzenia ryżego szwaba donka oraz doktryny Nojmana. Czyli: spoko, spoko durnowate Polaczki. Za moment wszystko wróci do aktualnej, jedynie słusznej polityki donka i Nojmana.Źródło komentarza: Wojewoda weryfikuje uchwałę ws. Pauliny Sochy
Reklama
Reklama

Napisz do nas

Zachęcamy do kontaktu z nami za pomocą formularza. Możecie dołączyć zdjęcia i inne załączniki. Podajcie swojego maila ułatwi to nam kontakt z Wami
Reklama
Reklama
Reklama