Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
poniedziałek, 28 września 2026 13:13
Z OSTATNIEJ CHWILI:
Reklama
Reklama badanie bezdechu sennego

Adapter, magnetofon i grające szafy

Kto jeszcze pamięta określenie: adapter? Rzadko używane dziś, a 50 lat temu stanowiło symbol

Kiedy zapanowała w Polsce gorączka rock’n’rolla, największym zmartwieniem dla jego fanów były ograniczenia w słuchaniu tej muzyki. Radio w latach 1958-60 właściwie nie nadawało audycji muzycznych, w których pojawiłyby się choćby ślady amerykańskiej muzyki. Pozostawało jedynie słuchanie płyt gramofonowych. Ale skąd je brać? Nie wszyscy mieli rodziny na zachodzie, nie wszyscy otrzymywali paczki z zagranicy, nie wszyscy mogli zostać rockmanami.

Półki  w sklepach muzycznych uginały się pod ciężarem płyt, ale to nie była muzyka, której chciała słuchać polska młodzież. Na szczęście zachodnie stacje, takie jak Radio Luxembourg, BBC czy Głos Ameryki nadawały muzykę młodzieżową. Z Głosu Ameryki można było słuchać ogromnie popularnej audycji Willisa Conovera; istniały też stacje czysto jazzowe ze wszystkimi najnowszymi przebojami. Z roku na rok przybywało rozgłośni pirackich.

To były bardzo ważne stacje, ale nie rozwiązywały problemu podczas coraz bardziej modnych, młodzieżowych prywatek. Bez zapewnienia dobrej, modnej muzyki, prywatka nie spełniała swojej roli, czyli nie była udaną zabawą. Problemem nie było znalezienie wolnej chaty, choć to oczywiście podstawa. Problemem było zdobycie dobrych płyt. Jeżeli tylko ktoś dorwał jakieś nowe nagrania, wieść o tym natychmiast rozchodziła się po mieście. My, posiadacze krążków, wiedzieliśmy wszystko o sobie i o naszej dyskografii. Chętnie pożyczaliśmy płyty, wymienialiśmy się nimi, ponieważ mieliśmy świadomość, że od tego zależało czy prywatka będzie udana czy nie. Nie byliśmy zazdrośni o imprezy, w których nie uczestniczyliśmy, wręcz przeciwnie. Cieszyliśmy się, że nasze płyty dały innym satysfakcję i możliwość dobrej zabawy. 

O udanych tańcach mówiło się w miejskich kawiarniach, w szkołach, zakładach pracy. Dziś tego się nie robi. Miałem sporo szczęścia w tym swoim rockandrollowym życiu. Nie mam pojęcia, jakby się ono potoczyło, gdybym nie spotkał na swojej drodze Wojtka „Szymona” Szymańskiego. Jego wpływ na moje rockandrollowe upodobania był ogromny.

Kiedy go poznałem, był już bardzo mocno z a r a ż o n y rock’n’rollem, śmiem twierdzić, że w tej dziedzinie uchodził w moim mieście za autorytet. Był szczęśliwym posiadaczem kilkunastu płyt długogrających, kilkudziesięciu singli, z najważniejszymi utworami światowego rock’n’rolla, do których zawsze miałem dostęp. Nie miałem problemu z zapewnieniem odpowiedniej muzyki na każdą z prywatek, w której uczestniczyłem, problemem było znalezienie wolnej chaty. W mieście była grupa świetnie tańczących dziewczyn  i chłopaków. Byli tacy co etatowo stali się zapraszanymi nawet przez nieznajome koleżanki czy kolegów, do obcych domów.

 

Często jeździłem z Wojtkiem do Warszawy na zakupy płyt  z nowościami, miałem więc okazję zobaczyć jak się je zdobywa w socjalistycznej Polsce. Poznawałem tam modnie ubranych, rockandrollowych pasjonatów, przyjaciół Wojtka. Był taki jeden antykwariat przy ulicy Polnej, z największym w Warszawie wyborem płyt i tam zbierała się grupa zapaleńców, członków warszawskiej bohemy, przyjaciół, bliskich i znajomych Wojtka, którzy handlowali między sobą płytami. Byli wśród nich, między innymi; Marek Gaszyński, Marysia „Pucka” Szabłowska (ta od późniejszej Wideoteki dorosłego człowieka), Rysiek Grzenia, Andrzej Olechowski (późniejszy minister i kandydat na prezydenta RP), Radek Anusiewicz czy Bronek, którego nazwiska nie zapamiętałem.

Jego matka była Angielką, dlatego Bronek miał zawsze najnowsze płyty Cliffa Richarda, Presleya, czy Jerry’ego Lee Lewisa i niesamowity sprzęt do odtwarzania muzyki. Słuchać u niego rock’n’rolla to tak jakby znaleźć się na innej planecie. Bronek był znaną osobą w Warszawie i liczył się  w tej branży. Właśnie w antykwariacie przy ulicy Polnej, Wojtek kupił dwie pierwsze płyty Elvisa Presleya (LP), pierwsza wydana to Elvis Presley i trzecia w kolejności wydania, płyta Loving You.

Jednak najbardziej utkwiła mi w pamięci płyta, którą sam zakupiłem. Był to longplay I Miss You So Fatsa Domino, który mnie zafascynował. Po raz pierwszy usłyszałem ten cudowny, ciepły głos w oryginalnej interpretacji wielu znanych mi utworów. Wszystkie wykonane na tej płycie piosenki, między innymi: Ain’t That a Shame, So Long, Blueberry Hill czy Let the Four Winds Blow, są dla mnie do dziś synonimem tamtej, szlachetnej epoki rock’n’rolla i rhythm and bluesa. Moja miłość do Fatsa Domino przetrwała do dziś.

Przyszedł czas, że jak grzyby po deszczu wyrastały komisy i pewexy (najpierw tylko w dużych miastach), w których oprócz innych rzeczy można było kupić płyty. Ich ceny były bardzo wysokie. Jedna płyta długogrająca kosztowała od 400 do 600  złotych. Ceny ustalano  w zależności od wykonawcy i od tego, czy dane utwory z płyty były akurat na topie. Dla przykładu, płyta Blue Hawaii Elvisa Presleya, która pojawiła się w polskim sklepie (komisie) zaraz po ukazaniu się  w Stanach, kosztowała 600 złotych.

Trudno nie wspomnieć o pomysłowości naszych rodzimych, drobnych przedsiębiorców. Odpowiednio cienkim plastikiem powlekano zwykłą pocztówkę i na tym nagrywano utwór. Byliśmy jedynym krajem na świecie, gdzie w latach 1960/61, w ten sprytny sposób wypełniano płytowe braki na rynku. Pojawiły się też płyty  z trochę grubszego plastiku o średnicy nieco mniejszej od średnicy talerza adapteru. Zaletą tych płyt była możliwość zwijania ich  w rulonik i chowania do kieszeni, bez groźby ich zniszczenia i utraty jakości nagrania. Tę technologię można było zastosować w rezultacie rewolucyjnego wynalazku, jakim niewątpliwie był napęd talerza adapteru, pozwalający na prędkość 45-ciu obro/minutę. Dzięki tym obrotom można było zmniejszyć średnicę płyty. Przy wcześniej stosowanym napędzie, 78-iu obro/minutę, płyty musiały mieć średnicę dużo większą niż średnica talerza adaptera.

 

Pamiętam doskonale dzień, w którym byliśmy z Wojtkiem  w Centralnym Domu Towarowym, zwanym popularnie CeDeTem,  w samym centrum W-wy przy Alejach Jerozolimskich, gdzie warszawski wytwórca przyniósł do Działu Muzycznego kilkanaście małych, plastikowych płyt. Kiedy puścił utwór Shake Rattle and Roll Billa Haleya, zgromadzeni tam fani rocka dali wyraz swojemu podziwowi. - Tolek, to niesamowite - odezwał się do mnie Wojtek - bierzemy tę płytę. Kupiliśmy Billa Haleya i drugą płytkę z Dianą Paula Anki.

Były to w Tomaszowie Mazowieckim pierwsze egzemplarze płyt wykonanych tą nową rewolucyjną technologią. Znając adres wytwórni tych plastikowych płyt (Marszałkowska, tuż obok kawiarni „Uśmiech”), Wojtek za każdym pobytem w stolicy przywoził prawdziwe skarby. Ponieważ był tam częstym gościem i zawsze zostawiał sporo gotówki, należał do tych uprzywilejowanych klientów, których wpuszczano na zaplecze i przez słuchawki mógł zapoznać się z całą dyskografią jaką firma miała w danej chwili  w swych zasobach. Muzyczne kawałki, które przypadły mu do gustu, nagrywano Wojtkowi na plastikowe krążki.  Dzięki temu do Tomaszowa trafiały największe hity epoki rock’n’rolla. Wszyscy przyjaciele Wojtka robili zrzutkę na płyty (cena płyty około 20 złotych) zamawiając konkretne utwory, a Szymon zawsze dopilnował, żeby wszystko znalazło się na płycie i by utwory się nie powtarzały. 

Przybywało komisów, bomisów i peweksów, przez co znacząco zwiększała się podaż i popyt płyt rock’n’rollowych, w rezultacie czego, w mieście pojawiało się coraz więcej miłośników i fanów rock’n’rolla. Za każdym razem, kiedy byliśmy w Warszawie, odwiedzaliśmy FOTOPLASTIKON w Alejach Jerozolimskich, gdzie, za niewielką opłatą, można było posłuchać najlepszych wykonawców rock’n’rolla w piosenkach z aktualnych list europejskiej Top Twenty  czy amerykańskiej Top Ten. Już w bramie oglądało się fotosy i plakaty wokalistów. Najważniejszy jednak był wiszący tam głośnik, z którego bez przerwy dochodziła najlepsza rock’n’rollowa muzyka. To dopiero była przyjemność.

Pojawienie się na rynku magnetofonów znacznie ułatwiło uzupełnianie zbiorów muzycznych, jednak z kolekcjonowania płyt nigdy nie zrezygnowaliśmy. Wojtek Szymański już pod koniec 1961go roku był posiadaczem zachodnioniemieckiego magnetofonu KB100. Ten najwyższej jakości sprzęt pozwalał na znakomite odtwarzanie muzyki. Ponieważ na każdej prywatce było piwo albo wino (różnie przez nas zwane, wino marki wino, la patik, zemsta sołtysa, sikacz czy alpaga) zawsze istniało spore niebezpieczeństwo, że rozochocone towarzystwo nie zachowa należytej ostrożności i ktoś może trącić butelkę, zalewając adapter czy płytę. Dlatego pojawienie się na zabawach magnetofonów, podłączanych do radioodbiornika jako wzmacniacza dźwięku, było z wielu powodów korzystne.  Poprawiało to jakość dźwięku i głośność, zmniejszając obawy  w trosce o drogocenny sprzęt. W rezultacie wszyscy byli bardziej zrelaksowani. Człowiek, który obsługiwał sprzęt grający, przeważnie gospodarz imprezy, odpowiedzialny za muzyczną stronę prywatki, zastępując adapter płytowy magnetofonem, miał ułatwione zadanie. Ustawił sobie dobrze kolejność utworów na taśmie magnetofonowej  i potem sam mógł się też dobrze ubawić. Polski magnetofon Melodia był bardzo ciężki, ważył blisko 12 kg. Chodzenie z nim po mieście nie należało do przyjemności. W tym czasie były na rynku  o wiele lżejsze magnetofony, takie jak na przykład Tonette, czeska Tesla, enerdowski Szmaragd czy BG-23. Nasz nieżyjący przyjaciel  z Wąwału, Jacek Michalski, miał Melodię i choć był szczupłym, drobnym facetem, wędrował ze swoim magnetofonem dziesiątki razy na trasie Wąwał – Tomaszów – Wąwał. Nazywaliśmy go Jacek Wędrowniczek. Zostawiał komuś to urządzenie, najczęściej Wojtkowi, żeby przegranł mu nowości z taśmy na taśmę.

Kiedyś, naszym zadaniem, moim i Reńka Szczepanika, było przenieść zdeponowaną u „Szymona” Jacka Melodię, z Pl. Kościuszki do posiadłości Michalskich na Wąwale, gdzie miała się odbyć prywatka. Grupa dziewcząt i chłopców z niecierpliwością czekała na to urządzenie, bez którego przecież nie mogła się odbyć żadna zabawa. Pojechaliśmy autobusem na Ludwików, a następnie ul. Szymanówek i grząskimi polami szliśmy na piechotę, około dwa kilometry, do domu Jacka. Choć nieśliśmy magnetofon i torbę z taśmami na zmianę, to po dotarciu do celu ani ja, ani Reniek nie nadawaliśmy się do żadnych tańców. Przemoknięci i zmarznięci, byliśmy tylko widzami. Kiedy dziś wracam pamięcią do tamtego wydarzenia, chce mi śmiać, ale właśnie tamtego dnia doszedłem do wniosku, że nasza Melodia to nie magnetofon, tylko kupa złomu dla osiłków. Choć często bawiłem się przy dźwiękach rock’n’rolla, płynących właśnie z Melodii, to jeszcze dziś, kiedy przypomnę sobie inne magnetofony osiągalne wówczas na naszym rynku, myślę tak samo.

W połowie lat 60 – tych instalowano w kawiarniach, restauracjach i klubach grające szafy, które przyciągały do lokali duże grupy złaknionej swojej muzyki młodzieży. Pierwsze takie szafy  w Warszawie powstały na Starówce, w kawiarni „Kamienne Schodki” i na Placu Konstytucji. Wrzucając w kieszeń szafy dwuzłotówkę, można było wysłuchać dowolny utwór, który znajdował się w wykazie nagrań, można też było zatańczyć; jeśli kierownik lokalu nie miał nic przeciwko temu. W Tomaszowie pierwszą grającą szafę zainstalowano w połowie lat 60-tych minionego wieku w restauracji „Tomaszowianka” przy Pl. Kościuszki. Jednak najlepiej wyposażona w płyty rock’n’rollowe pozostała szafa w warszawskiej kawiarni „Kamienne Schodki”.  O swojej miłości do tej właśnie szafy grającej, którą rozpaliła moje szaleństwo do rock’n’rolla, znajdująca]y się w niej singel z utworem Margie, w wykonaniu Fatsa Domino i o tamtych szalonych wyprawach do Warszawy, opisałem  w książce Moje miasto w rock’n’rollowym widzie, w rozdziale „Oszołomstwo czy miłość”. 

 

Jadąc pierwszą klasą pociągiem do Zakopanego,  żona moja wyglądając przez okno, powiedziała do mnie: „To chyba nie w porządku, że ci z drugiej klasy mają takie same widoki, jak my z pierwszej”.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Opinie

Mariusz Strzępek Mariusz Strzępek

🔥 Wszyscy patrzą na fotel prezesa „Przodownika”. My patrzymy tam, gdzie może być znacznie ciekawiej.Kto ma dostęp do informacji o zadłużonych mieszkańcach? Kto wie, że ktoś właśnie znalazł się pod finansową ścianą? Jak chronione są dane ludzi zagrożonych egzekucją? I co się dzieje, gdy świat spółdzielni, komorniczych licytacji, rynku nieruchomości i lokalnej polityki mieszkaniowej zaczyna się niebezpiecznie zbliżać?Nie stawiamy wyroków. Stawiamy pytania. I są to pytania bardzo niewygodne.Bo zadłużony lokator to nie „okazja inwestycyjna”. A informacja o jego problemach może być warta więcej niż niejedno mieszkanie.👉 Kto wie, kto tonie? Czy system naprawdę chroni mieszkańców, czy opiera się wyłącznie na wierze, że nikt posiadanej wiedzy nie wykorzysta?

Wszyscy patrzą dziś na wojnę o władzę w SM „Przodownik”. Na nazwiska, głosy, kandydatów i przyszłego prezesa. Być może patrzymy w niewłaściwą stronę. Bo w spółdzielni mieszkaniowej istnieje coś znacznie cenniejszego niż gabinet, sekretariat i służbowy fotel. To wiedza. Wiedza o tym, kto płaci, kto przestał płacić, kto tonie w długach i kto za kilka miesięcy może znaleźć się o krok od utraty mieszkania. I właśnie dlatego warto zadać pytanie, którego dotychczas w tomaszowskiej dyskusji prawie nie było: jak szczelna jest granica między taką wiedzą, egzekucją komorniczą, prywatnym rynkiem nieruchomości i lokalną polityką mieszkaniową?

Jak budować silny sport lokalny? IV Europejskie Forum Regionalnego Sportu za nami

Finansowanie sportu, dostępna infrastruktura, sprawne zarządzanie i aktywność najmłodszych - te zagadnienia znalazły się w centrum uwagi podczas IV Europejskiego Forum Regionalnego Sportu. 24 września w Arenie Legionowo spotkali się przedstawiciele samorządów, administracji publicznej, klubów, organizacji społecznych, biznesu i środowiska dyplomatycznego. Ważnym wątkiem rozmów była rola rodziców w zachęcaniu dzieci i młodzieży do regularnej aktywności fizycznej. Data dodania artykułu: 28.09.2026 11:46
Jak budować silny sport lokalny? IV Europejskie Forum Regionalnego Sportu za nami

28 września w historii. Warszawa kapituluje, Stalin i Hitler dzielą Polskę, Fleming otwiera erę antybiotyków

28 września jest jedną z tych dat, w których wielka historia niemal nie zostawia miejsca na oddech. W 1066 roku Wilhelm Zdobywca wysiada na angielskim brzegu i rozpoczyna marsz ku Hastings. W 1928 roku Alexander Fleming zauważa coś niezwykłego na szalce z bakteriami i otwiera drogę do penicyliny. Jedenaście lat później Warszawa, po tygodniach walki, podpisuje kapitulację, a tego samego dnia w Moskwie III Rzesza i Związek Sowiecki przypieczętowują kolejny podział Polski. Co wydarzyło się 28 września? To także tragedia promu „Estonia”, 33-dniowy pontyfikat Jana Pawła I, koncert Metalliki w rozpadającym się ZSRR i sportowa historia, która dzisiaj dopisze następny rozdział w meczu Szwecja–Polska. Data dodania artykułu: 28.09.2026 08:07
28 września w historii. Warszawa kapituluje, Stalin i Hitler dzielą Polskę, Fleming otwiera erę antybiotyków

27 września w historii. Łokietek pod Płowcami, narodziny Polskiego Państwa Podziemnego i dzień, w którym przemówiły hieroglify

Historia 27 września zaczyna się od szczęku mieczy pod Płowcami, później prowadzi przez Rzym, Meksyk i Egipt, by w 1939 roku zejść do konspiracyjnych mieszkań oblężonej Warszawy. Tego dnia rodziła się Służba Zwycięstwu Polski, zalążek niezwykłego państwa działającego bez własnych urzędów, ale z wojskiem, sądami, szkołami i administracją. Co wydarzyło się 27 września? To także dzień, w którym Champollion pokazał światu klucz do egipskich hieroglifów, ruszyła kolej zwiastująca transportową rewolucję, ukazała się „Silent Spring”, a Chiny wykonały pierwszy własny spacer kosmiczny. W naszym regionie data prowadzi prosto do tomaszowskiej konspiracji, wywiadu w Spale i ludzi, którzy prowadzili swoją wojnę kilka kilometrów od niemieckiego sztabu. Data dodania artykułu: 27.09.2026 09:59
27 września w historii. Łokietek pod Płowcami, narodziny Polskiego Państwa Podziemnego i dzień, w którym przemówiły hieroglify

173 rosyjskie drony nad Ukrainą. Trump odrzuca plan dla Ormuzu. Apache wylądował w Łowiczu, a Spała świętowała 100 lat PKP

Sobota, 26 września 2026 roku, zaczęła się nad Ukrainą od charakterystycznego buczenia silników dronów. Rosja wysłała jednej nocy aż 173 bezzałogowce, w tym ponad 50 szybkich maszyn odrzutowych. Ukraińska obrona twierdzi, że zestrzeliła lub zakłóciła 134 z nich, ale trafienia odnotowano w 19 miejscach. W Kijowie znaleziono ciała czterech osób w pobliżu i wewnątrz budynku biurowego objętego pożarem. Kilka tysięcy kilometrów dalej dyplomacja również ugrzęzła: Iran zaproponował otwarcie Cieśniny Ormuz w ciągu siedmiu dni w zamian za zniesienie amerykańskiej blokady i sankcji na ropę, lecz – według „Wall Street Journal” – Donald Trump plan odrzucił. Polska ma z kolei własny dyplomatyczny dylemat, bo na grudniowy szczyt G20 w Miami zaproszono równocześnie Karola Nawrockiego i Władimira Putina. W Łódzkiem sobota wyglądała chwilami jak kadr z filmu wojennego: amerykański AH-64D Apache wylądował na Starym Rynku w Łowiczu przed inauguracją 2. Brygady Rakiet. A w naszym powiecie historię odmierzano dziś zupełnie innym zegarem. Spała została kolejową stolicą Polski, świętując stulecie PKP. Data dodania artykułu: 26.09.2026 23:44
173 rosyjskie drony nad Ukrainą. Trump odrzuca plan dla Ormuzu. Apache wylądował w Łowiczu, a Spała świętowała 100 lat PKP

26 września w historii. „Skok” Piłsudskiego, człowiek, który nie uwierzył komputerowi, i ostatnie wielkie dzieło Beatlesów

26 września jest datą, przy której historia potrafi gwałtownie zmieniać ton. Najpierw brytyjskie wojska wkraczają do rewolucyjnej Filadelfii, później Józef Piłsudski osobiście dowodzi brawurowym napadem na carski pociąg, telewizja zmienia sposób prowadzenia polityki, a komputer w sowieckim bunkrze omal nie uruchamia mechanizmu nuklearnej katastrofy. Jeśli pytamy, co wydarzyło się 26 września, trafiamy też na „West Side Story”, „Abbey Road”, George’a Gershwina, T.S. Eliota i Serenę Williams. A dzisiejszy wieczór może dopisać własną historię: Polska zagra z Francją o mistrzostwo Europy siatkarzy. Data dodania artykułu: 26.09.2026 05:56
26 września w historii. „Skok” Piłsudskiego, człowiek, który nie uwierzył komputerowi, i ostatnie wielkie dzieło Beatlesów

25 września w historii. Bitwa, która zakończyła epokę wikingów, zamach na Piłsudskiego i wojenny ślad Spały

Jedna data, a kilka światów. 25 września średniowieczna Anglia odpierała inwazję w bitwie uznawanej symbolicznie za kres epoki wikingów, amerykański Kongres położył fundament pod Bill of Rights, we Lwowie padły strzały wymierzone w Józefa Piłsudskiego, a w dramatycznym wrześniu 1939 roku ważyły się losy Warszawy i ciągłości polskiej państwowości. Jeśli pytamy, co wydarzyło się 25 września, warto zajrzeć także znacznie bliżej: dokładnie tego dnia Niemcy ustanowili wojskowe dowództwo „Wschód”, którego siedzibę umieszczono w Spale. Kalendarium historyczne 25 września prowadzi więc od Stamford Bridge przez Waszyngton i Lwów aż do lasów nad Pilicą. Data dodania artykułu: 25.09.2026 08:16
25 września w historii. Bitwa, która zakończyła epokę wikingów, zamach na Piłsudskiego i wojenny ślad Spały

Polska dwa razy poderwała myśliwce, dron spadł w Rumunii. Tragedia w Jarosławiu, paliwa w Senacie, Tomaszów na Velo Pilica

Czwartek, 24 września 2026 roku, zaczął się od alarmów na wschodniej flance Europy. Polska dwukrotnie uruchamiała lotnictwo wojskowe w związku z rosyjskimi atakami na Ukrainę, w Rumunii dron przez około cztery minuty znajdował się w przestrzeni NATO, zanim spadł w pobliżu Solcy, a Mołdawia informowała o kolejnych naruszeniach swojej granicy powietrznej. Kijów przeżył jeden z najcięższych nalotów ostatnich tygodni. W Polsce wydarzeniem dnia stał się brutalny atak nożownika w opactwie w Jarosławiu – jeden z księży nie żyje, cztery osoby zostały ranne, dwie są w stanie zagrażającym życiu. Senat uchwalił tymczasem zarówno ustawę o podatku od nadzwyczajnych zysków paliwowych, jak i przepisy dotyczące reklamy politycznej. A kilkadziesiąt kilometrów od Tomaszowa wydarzyły się dziś dwie rzeczy, które mogą mieć znaczenie na lata: Niewiadów zacieśnia współpracę przy produkcji amunicji 155 mm, a Tomaszów znalazł się na planowanej 170-kilometrowej trasie Velo Pilica. Dziś kończy się również głosowanie, w którym mieszkańcy miasta decydują o wydaniu 1,7 mln zł z budżetu obywatelskiego. Stan informacji: około godz. 19.40. Data dodania artykułu: 24.09.2026 21:40
Polska dwa razy poderwała myśliwce, dron spadł w Rumunii. Tragedia w Jarosławiu, paliwa w Senacie, Tomaszów na Velo Pilica

Polityczny post czy reklama? Nowe przepisy zmieniają zasady promocji polityki w internecie

Senat przyjął ustawę, która ma uporządkować w Polsce egzekwowanie unijnych przepisów dotyczących reklamy politycznej. Dla lokalnych portali, kandydatów, radnych i komitetów wyborczych najważniejsze jest jednak coś innego: nie każda wypowiedź o polityce jest reklamą polityczną. Granica przebiega przede wszystkim tam, gdzie pojawiają się pieniądze, sponsor i płatna dystrybucja przekazu. A Facebook i Google poszły jeszcze dalej — politycznych reklam w Unii Europejskiej zasadniczo już nie chcą. Data dodania artykułu: 24.09.2026 17:54
Polityczny post czy reklama? Nowe przepisy zmieniają zasady promocji polityki w internecie
Salon Kultury Helios z premierowym pokazem „Lalki”

Salon Kultury Helios z premierowym pokazem „Lalki”

Salon Kultury Helios zaprasza na seans najnowszej ekranizacji „Lalki” Bolesława Prusa, który odbędzie się w czwartek, 1 października. To jedna z najbardziej wyczekiwanych polskich premier tego roku, która zwraca uwagę gwiazdorską obsadą. Pokaz będzie okazją, by ponownie spotkać się z bohaterami powieści oraz zobaczyć ich losy w nowej odsłonie.Stanisław Wokulski, dzięki fortunie zdobytej podczas wojny, postanawia wkroczyć do świata wyższych sfer, by zdobyć względy Izabeli Łęckiej – pięknej, choć zubożałej arystokratki. Aby zwrócić uwagę kobiety, bohater wspiera jej rodzinę i angażuje się w działania charytatywne, nie bacząc na ostrzeżenia swojego przyjaciela Ignacego Rzeckiego. Tymczasem arystokratyczne salony okazują się bezwzględnym środowiskiem pełnym intryg, a uczucie Wokulskiego stopniowo prowadzi go na drogę autodestrukcji.W rolach głównych występują Marcin Dorociński jako Stanisław Wokulski, Kamila Urzędowska jako Izabela Łęcka oraz Marek Kondrat jako Ignacy Rzecki. W obsadzie znajduje się także plejada gwiazd, w tym wybitne postaci polskiego kina, takie jak Maja Komorowska, Andrzej Seweryn i Krystyna Janda.„Lalka” zostanie zaprezentowana w ramach Salonu Kultury Helios – cyklu stworzonego z myślą o dojrzałej widowni, która w kinie poszukuje wartościowych tematów, inspirujących do refleksji i rozmowy. Każdy seans w ramach projektu poprzedza specjalne wprowadzenie przygotowane przez krytyka filmowego Tomasza Raczka, który przybliża widzom kontekst prezentowanego dzieła.Bilety na seanse Salonu Kultury Helios dostępne są w kasach kin sieci, na stronie: www.helios.pl oraz w aplikacji mobilnej. Dokonując zakupu wcześniej, można wybrać najlepsze miejsca, a także – zaoszczędzić. Data rozpoczęcia wydarzenia: 01.10.2026
Raz Dwa Trzy – 35 lat. Koncert jubileuszowy

Raz Dwa Trzy – 35 lat. Koncert jubileuszowy

„Raz Dwa Trzy... dzieści pięć okrążeń wokół słońca”Jubileusz 35-lecia zespołu ! W dniu 10 października w Tomaszowie Mazowieckim wystąpi zespół Raz, Dwa, Trzy. Jeden z najbardziej rozpoznawalnych i cenionych zespołów na polskiej scenie zagra w Powiatowym Centrum Animacji Społecznej z okazji jubileuszu 35-lecia. Bilety dostępne w sprzedaży! 35 lat temu, na korytarzu akademika w Zielonej Górze trójka młodych ludzi zagrała pierwsze wspólne dźwięki i zaczęła się historia.Historia zespołu, który pozostał wierny sobie i swojej muzycznej drodze, konsekwentnie krocząc z boku głównego nurtu. Historia zespołu, który w tylko sobie znany sposób potrafił połączyć talent literacki Adama Nowaka z muzyczną finezją i  fantazją, wytwarzając swój własny, charakterystyczny i rozpoznawalny muzyczno - literacki język. Zespołu, który w niedościgniony  sposób zinterpretował piosenki A.Osieckiej i W.Młynarskiego - z pełnym szacunkiem dla pierwowzorów.Nadto zespołu, który przez te wszystkie lata zbudował ogromną więź ze słuchaczami, grając tysiące koncertów – od małych klubów po wielkie sale koncertowe. To właśnie koncerty stały się znakiem rozpoznawczym „Raz, Dwa, Trzy”  - jego swoistym DNA.  Jubileuszowymi koncertami właśnie - bez wielkich fet, akademii i transmisji, zespół pragnie uczcić wieloletnią przyjaźń ze swoją publicznością i wyrazić wdzięczność za to, że wiernie mu od lat towarzyszy . Raz, Dwa, Trzy – Jubileusz 35-lecia zespołu10.10.2026, godz.19.00Powiatowe Centrum Animacji Społecznej w Tomaszowie MazowieckimBilety dostępne w sprzedaży internetowej:KupBilecik, Eventim, Biletyna.  Data rozpoczęcia wydarzenia: 10.10.2026

Polecane

28 września w historii. Warszawa kapituluje, Stalin i Hitler dzielą Polskę, Fleming otwiera erę antybiotyków

28 września w historii. Warszawa kapituluje, Stalin i Hitler dzielą Polskę, Fleming otwiera erę antybiotyków

28 września jest jedną z tych dat, w których wielka historia niemal nie zostawia miejsca na oddech. W 1066 roku Wilhelm Zdobywca wysiada na angielskim brzegu i rozpoczyna marsz ku Hastings. W 1928 roku Alexander Fleming zauważa coś niezwykłego na szalce z bakteriami i otwiera drogę do penicyliny. Jedenaście lat później Warszawa, po tygodniach walki, podpisuje kapitulację, a tego samego dnia w Moskwie III Rzesza i Związek Sowiecki przypieczętowują kolejny podział Polski. Co wydarzyło się 28 września? To także tragedia promu „Estonia”, 33-dniowy pontyfikat Jana Pawła I, koncert Metalliki w rozpadającym się ZSRR i sportowa historia, która dzisiaj dopisze następny rozdział w meczu Szwecja–Polska. Data dodania artykułu: Dzisiaj, 08:07
Pielęgnacja psów rasowych – Kosmetyki totobi Jak budować silny sport lokalny? IV Europejskie Forum Regionalnego Sportu za nami Przewlekły stan zapalny może latami zmieniać serce. Badanie niemal pół miliona osób Będków znów pójdzie do urn. Radna zrzekła się mandatu, będą kolejne wybory uzupełniające Bakterie grupy coli w wodociągu Wiaderno. Woda znów jest zdatna do picia, ale co właściwie się wydarzyło? Mostu już nie będzie. Między Brzustowem a Inowłodzem powstanie przepust, mieszkańców czeka długi objazd 28 września w historii. Warszawa kapituluje, Stalin i Hitler dzielą Polskę, Fleming otwiera erę antybiotyków Tomaszów pytał RIO, czy może płacić za śmieci z innych pieniędzy. Dlaczego? Paweł Olejnik pokieruje oddziałem Nowej Nadziei w Tomaszowie Mazowieckim Pięć ofert i znów bez wykonawcy. Co dalej z salą gimnastyczną w Inowłodzu? Po uwagach mieszkańców inwestor uzupełnił raport. Co dalej z fermą w Twardej? Przemysłowa oczyszczalnia i myjnia pod Tomaszowem. Dla jakiego zakładu mają pracować?
Wózek inwalidzki elektryczny z amortyzowaną ramą

Wózek inwalidzki elektryczny z amortyzowaną ramą

W naszej ofercie dostępny jest wózek inwalidzki o napędzie elektrycznym, zaprojektowany z myślą o wygodzie, bezpieczeństwie i większej samodzielności użytkownika. To sprzęt, który może realnie poprawić komfort codziennego funkcjonowania – w domu, podczas spaceru, wizyty u lekarza czy załatwiania codziennych spraw.Model posiada amortyzowaną ramę z dwoma amortyzatorami kół tylnych, co zwiększa komfort jazdy na nierównym podłożu. Wózek wyposażono w szarą, oddychającą i demontowalną tapicerkę oraz poduszkę siedziska. Dostępne szerokości siedziska to 16” i 18”.Dla wygody użytkownika zastosowano regulowany kąt nachylenia oparcia, regulowane i demontowalne podłokietniki, możliwość odchylenia joysticka oraz uchylne, demontowalne podnóżki z regulacją długości. Bezpieczeństwo podczas jazdy zapewniają hamulce elektromagnetyczne, regulowane tylne kółka przeciwwywrotne oraz pełne oświetlenie drogowe LED.Wózek posiada kontroler VS/PG50A, koła przednie 9”, koła tylne 14”, prześwit 8 cm, a jego waga bez akumulatorów wynosi 49 kg.To urządzenie przeznaczone jest dla osób, które potrzebują wsparcia w mobilności i chcą zachować możliwie największą niezależność. Przeciwwskazaniem do użytkowania są przeciwwskazania do pozycji siedzącej.Z pełną ofertą można zapoznać się w naszym punkcie zaopatrzenia medycznego:Twój Sklep MedycznyTomaszów Mazowiecki, ul. Słowackiego 4Oferujemy atrakcyjne rabaty dla stałych klientów. Honorujemy Tomaszowską Kartę Seniora. Na terenie miasta zapewniamy transport gratis.
Reklama Twój Sklep Medyczny
Reklama Twój Sklep Medyczny
Reklama Twój Sklep Medyczny
Reklama

Wasze komentarze

Autor komentarza: Ajdejano Treść komentarza: Parę minut temu próbowałem wstawić swój wpis, ale został zablokowany. Teraz napiszę krótko: kto w tej sprawie kręci lody? Źródło komentarza: Przemysłowa oczyszczalnia i myjnia pod Tomaszowem. Dla jakiego zakładu mają pracować? Autor komentarza: Ajdejano Treść komentarza: Szanowny Panie Adasiu. Dobrze się znamy, parę rzeczy dla was robiłem (w Tomaszowie i w Piotrkowie). Bardzo fachowo opisał Pan powyżej to urzędnicze "niedasię" u drogowców w naszym grajdole. To urzędnicze, tomaszowskie bezhołowie powinno się rozpędzić na cztery wiatry. Można wskazać wiele przypadków nieróbstwa tych nierobów z tomaszowskiej drogówki. Źródło komentarza: Śmierć na pasach i urzędnicze „niedasię”. Czy ulica Panfil doczeka się bezpiecznych rozwiązań? Autor komentarza: Ajdejano Treść komentarza: Ty jesteś lepszym cwaniaczkiem za dychę, ale jednocześnie walisz głąba, że nie wiesz, iż ten wpis powyżej dotyczy oczywiście Morawieckiego, czyli tego, który kiedyś był doradcą niemieckiego, ryżego donka i co do którego zawsze miałem wątpliwości. Zwłaszcza wtedy, jak nas po cichu sprzedawał w czerwonej unii europejskiej. Jego ojciec Kornel Morawiecki, to był KTOŚ! Facet z jajami. Syn do pięt tamtemu nie dorasta. Źródło komentarza: Tomaszów Mazowiecki. Morawiecki: naszym celem jest sprawiedliwy podział podatków, cyfryzacja i odpartyjnienie samorządów Autor komentarza: Ajdejano Treść komentarza: Cytat z materiału powyżej: "W urzędowych obwieszczeniach zawsze dużo jest paragrafów, terminów i znaków spraw. Tym razem najbardziej interesujące może być jednak to, czego w dwóch stronach obwieszczenia nie ma. Skala produkcji. Woda. Ścieki. Ruch ciężarowy. Hałas. Zapachy. Odpady. Godziny pracy. Odległość instalacji od zabudowy. Odpowiedzi powinny znajdować się w raporcie OOŚ i jego uzupełnieniach." Redakcja Naszego Tomaszowa nie ma obowiązku studiowania raportu OOŚ i jego uzupełnień. Natomiast wydaje się pewne, że obowiązek takiego przestudiowania raportu OOŚ i obowiązek opracowania prawidłowego i kompletnego ogłoszenia, zawierającego w/w i najistotniejsze informacje o inwestycji należały i dalej należą do Wójta i do urzędników gminy. Takimi informacjami też powinni zainteresować się radni/radny z tamtego rejonu, pozostali radni z rady gminy, sołtysi Jadwigowa, Kolonii Zawada i Zawady. Biorą publiczne, czyli nasze pieniądze i łaski nie robią, aby się tematem zainteresować. PS. Jeżeli ta inwestycja razem z przemysłową oczyszczalnią powstanie, to zapomnijcie wszyscy z tamtego rejonu o tym, że w waszym rejonie macie dwie rzeki: Wolbórkę i Moszczankę. Nie będziecie mieli dwóch RZEK, ale DWA ŚMIERDZĄCE ŚCIEKI PRZEMYSŁOWE. Najbliższy istniejący zakład przetwórczy drobiu znajduje się w m. Kaleń, gm. Wolbórz. Od powstania tego zakładu, okoliczni mieszkańcy (Kaleń, Stanisławów, Studzianki) już nie mają rzek: Goleszanki, Moszczanki. Mają totalne śmierdzące ścieki, w których kilkanaście lat temu można było łowić kiełbie (z rodziny pstrągowatych), a teraz można nabawić się poważnego zakażenia skóry. Przemysłowa oczyszczalnia ścieków.... Genialne! Kto to wybuduje? Oczywiście Państwo Polskie + samorządy z dotacji unijnej. Kto będzie z tego korzystał? Inwestor z Jadwigowa i obecna przetwórni drobiu w Kolonii Zawada. Temu z Kolonii Zawada odpadnie obecny, wielki kłopot z codziennymi, wielokrotnym wywozem odpadów przemysłowych do oczyszczalni komunalnej w Tomaszowie (podkreślam: KOMUNALNEJ, a nie PRZEMYSŁOWEJ !!! Co na to Wody Polskie?!). Źródło komentarza: Duży zakład przetwórstwa drobiu w Jadwigowie. Mieszkańcy mogą zgłaszać uwagi, wcześniej negatywną opinię wydał starosta Autor komentarza: m Treść komentarza: Zwiększenie atrakcyjności Spały może wybudowanie około 1 km torów (dojazd do centrum). Obecnie ten odcinek drogi jest bardzo uciążliwy (szczególnie przy dużej liczbie osób z pociągu). Trzeba uwzględnić z problemem dojścia szczególnie dla osób na wózkach inwalidzkich, osób starszych, osób z wózkami dla dzieci, sporej grupy młodzieży. Źródło komentarza: Tłumy w Spale, ale ilu przyjechało pociągiem? Najważniejszej liczby na razie brakuje Autor komentarza: rwd Treść komentarza: Grunt, że na papierze wszystko się zgadza. A ludzi jeszcze paru się znajdzie. Jakby zginął ktoś z "elity" to szybko by zmienili co by się tylko dało. Źródło komentarza: Śmierć na pasach i urzędnicze „niedasię”. Czy ulica Panfil doczeka się bezpiecznych rozwiązań?
Reklama
Reklama

Napisz do nas

Zachęcamy do kontaktu z nami za pomocą formularza. Możecie dołączyć zdjęcia i inne załączniki. Podajcie swojego maila ułatwi to nam kontakt z Wami
Reklama