Moja trzecia wydana książka „Rodzina – Literacka ‘62” w rozdziale „Wypełnianie pustki” dotyka bardzo ważnych dla mojego, powojennego pokolenia, dzieci i młodzieży , pytanie – Co zrobić z czasem wolnym i … i jak go zabezpieczyć? Co czyniło z tym problemem państwo w okresie dorastania mojego pokolenia?. Poniżej subiektywne rozwiązywanie wymienionego problemu w mieście Tomaszów Mazowiecki zawartych w/w publikacji.
Antoni Malewski
29.12.2021 12:30
(aktualizacja 16.08.2023 21:38)
W drugiej połowie lat 50-tych świetlica przyzakładowa przy ZWCh Wistom przeobraża się w Dom Kultury Chemik, powstaje tu kolejne, trzecie kino w mieście o tej samej nazwie. Tym samym robotnicza społeczność i młodzież dzielnicy Kaczka, Wilanów, okolic dworca PKP, Spalskiej czy ulic Dworcowa/Główna, dostały potężny zastrzyk kulturalnej rozrywki. Tu również istniejącą scenę wykorzystywano na przeróżne spotkania, koncerty muzyczne, sztuki teatralne, wodewile, arie operetkowe, szkolne występy, zakładowe akademie, również do pojedynków bokserskich. W budynku Domu Kultury Chemik znajdowały się, oprócz kina, czytelnia, biblioteki książki dziecięcej, beletrystycznej czy technicznej.
Do roku 1958 istniały w mieście tylko dwa wyszynki, lokale tj. restauracja Tomaszowianka i Mazowianka, tłumnie odwiedzane przez brać robotniczą. Zdobyć miejsce w tych lokalach na spotkanie, przyjacielską rozmowę czy wypitkę, niejednokrotnie graniczyło z cudem. Kiedy w tymże roku, 1958, otwarto nowy, gastronomiczny kombinat, wyższej kategorii przy Warszawskiej 10 (dziś bank BPH) restaurację (parter) i kawiarnię (I piętro) Jagódka, automatycznie odciążyło to wymienione restauracje, jednocześnie podniosło kulturę spożywania alkoholu. A co najważniejsze był to pierwszy lokal w Tomaszowie, w którym cyklicznie, na początek tylko w soboty i niedziele, w późniejszym czasie w czwartki, odbywały się taneczne dancingi.
Pierwszym zespołem, który przygrywał do tańca, był wspaniale swingujący zespół pod kierownictwem nauczyciela muzyki, gry na akordeonie, pana E. Wydrzyńskiego. Jednak dla młodzieży pracującej, studiującej czy uczącej się w szkołach średnich, nadal w mieście nie było lokalu (poza przyzakładowymi świetlicami), klubu, w którym mogłaby spędzać swój czas wolny. Nadszedł rok 1959, śmiem twierdzić, że chyba najważniejszy w powojennej pop kulturze miasta. W Domu Kultury Włókniarz, powstaje lokal marzeń dla tomaszowskiej młodzieży, kultowe miejsce spotkań nie tylko dla młodych osób z mojego pokolenia, ale również ludzi, którym okres hitlerowskiej okupacji odebrał dzieciństwo i młodość. Oczywiście, że chodzi tu o kawiarnię LITERACKA.
Lokal ten, niczym młodzieżowy klub, stał się miejscem drugim w mieście, w którym to, w weekendy (sobota, niedziela) odbywały się dancingi, a do tańca przygrywał, po uprzedniej rezygnacji gry w Jagódce, nie kto inny jak zespół mistrza Edmunda Wydrzyńskiego. Grę na dancingach w Jagódce przejął, również dobrze grający jazz, swing, fokstrot, blues także rock’n’roll, zespół Zygmunta Dursta.
Pragnę nadmienić, że zespół pana Wydrzyńskiego przygrywał na dancingach w Literackiej jeszcze w początkowych latach 70-tych minionego wieku. Dziś odpowiedzialnie mogę powiedzieć, że ten lokal miał coś w sobie, jakąś bliżej nieopisaną siłę, klimat, fluidy, moc, które tylko po przekroczeniu po raz pierwszy jego progu, przyciągały i uzależniały nas, do przebywania w nim. Mając dystans czasu do tamtego okresu, przychodzi refleksja na podsumowanie własnych przeżyć i doznań związanych z moją Literacką. Wyrażając się, moja Literacka czy nasza, to wszyscy z mojego pokolenia wiedzą co odczuwamy i doznajemy mówiąc te słowa.
To poczucie własności i wolności, o które trzeba było dbać i je pielęgnować. Wiem jedno, że choć dziś nie istnieje ten lokal, to ja go nie zapomnę, będę potomnym przekazywał jego energię, moc i magię. Nigdy nie wyrzucę ze swej pamięci, duszy wydarzeń związanych z tym miejscem. Odejdę z tego świata w miłości do kultowego lokalu o magicznej nazwie, LITERACKA.
Wszystko co miało wpływ na moją konstrukcję psychofizyczną związane jest z tym miejscem: to pierwsze miłości - nie zawsze odwzajemnione – to pierwsze tańce w rytmie rock’n’rolla, koleżeńskie spotkania, przyjaźnie, które przetrwały do dziś, ale również życiowe, małe duchowe doznania, sukcesy, niezamierzone porażki. Powstające w mieście kolejne lokale, restauracje, kluby, kawiarnie - dla mojego pokolenia, dla mnie, nie miały już tak wielkiego znaczenia. Pozostał, nie tylko dla mnie, istniał tylko jeden lokal, miejsce naszego kultu – to kawiarnia LITERACKA. Wraz z nią odszedł na zawsze mój czas, mój świat. Jednak muszę wyznać dzisiejszym pokoleniom, szczególnie młodym, że pomimo usilnych starań establishmentu, władzy socjalistycznej przy likwidacji tzw. pustki, „planowanym sterowaniem młodzieży” powstała oddolnie pośród dorastającej młodzieży, przeciwstawna subkultura o nazwie – BIKINIARZE - o czym opowiem w kolejnym odcinku.
Gdy zaczynamy wszystko od początku,
to znaczy, że koniec jest bliski.
Podziel się
Oceń
Napisz komentarz
Komentarze
Antoni Malewski
02.01.2022 09:56
Jeżeli w swoich felietonach, artykułach czy w oficjalnie wydanych publikacjach, ksiąźkach (jak np - "Moje miasto w rock'n'rollowym widzie", "A jednak Rock'n'Roll", "Rodzina Literacka '62") zamieszczanych w odcinkach na "Nasz Tomaszów" - wyraźam się pozytywnie o miejscach, wydarzeniach, przyjaźniach, pierwszych miłościach, żyjąc w "siermięźnej, zindoktrynowanej Polsce" to w swojej, zapisanej ambiwalencji faktów do panującego systemu opieram się na mądrościach wyśpiewanych przez Andrzeja Sikorowskiego z "Pod Budą", cytuję z pamięci - "I WYZNAŁEM INNYM RÓŻNYM GOŚCIOM, ŹE NIE JEST TO TĘSKNOTA ZA PRL-em, TO JEST TĘSKONOTA ZA MŁODOŚCIĄ".
Ajdejano
04.01.2022 15:59
Tolo: te Twoje uwagi powyżej, to NIEMAL to samo, co ja napisałem w komentarzu do wpisu "Krystyny". I ten Twój cytat Sikorowskiego.
TO WŁAŚNIE JEST TO !!!
Jednak, w Twoim świetnym materiale, ja tej myśli nie odczytałem . Nie chce mi się czytać tego Twojego materiału jeszcze raz, ale tak na szybko, wyszło mi, że jednak ta komuna, to dla zaradnych, to był niezły ubaw....
PS. Jednak, dla wielu, to były: przesłuchania, cele więzienne, karcery, itp., itd.
Pozdrowienia od starego czekisty.
Krystyna
29.12.2021 16:34
Miłe wspomnienia niezapomnianych lat i miejsc,wielu z nas z tamtych lat już nie ma ale żyją w naszej pamięci szczególnie kiedy przechodzimy obok budynków gdzie bywaliśmy często.Dziękuję .
Ajdejano
31.12.2021 16:56
Krysieńka (myślę,ze wiem do kogo się zwracam) : ogólnie, masz rację. Ten sentyment jakiś jednak jest.. Jednak, jak (czy) Ciebie znam, to myślę, że ten sentyment jest jednak przesiąknięty tą czerwoną zarazą. Wszyscy pamiętamy, jak było. I mój kolo -Tolek też to wie. Jednak, co było w tym czasie zrobić ??? Trzeba było się raczyć tym, co było dostępne.
Dopiszę tylko to, że ta nostalgia Tolka trochę mnie denerwuje....
Nostalgia, nostalgią, ale to wszystko było wtedy , jednak- wkur.... .
Napisz komentarz
Komentarze