Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
piątek, 26 kwietnia 2024 02:20
Reklama
Reklama Odnawialne źródła Energii

“KOŁCHOŹNIK” - symbol tamtych czasów

O tym jak powstał poniższy rozdział, pt – INDOKTRYNACJA. W moich, pisarskich załoźeniach, pisząc i wydając książkowy  Tomaszowski Tryptyk, nie miałem zamiaru dotykać sytuacji gospodarczej, politycznej czy obyczajowej po  zakończonej II Wojnie Światowej a raczej chciałem tylko poświęcić moje pisarstwo egzotycznemu  stylowi jaki przenikał “zza żelaznej kurtyny” do krajów demoludów, o nazwie “Rock’n’Roll”. Styl, który przywołał do życia nieistniejącej dotychczas w społeczeństwie polskim KLASĘ MŁODZIEŻY. Ale … ale kiedy powstawał ten wolumin pt “A jednak Rock’n’Roll” nie sposób było ominąć wydarzenia, stosowane środki przekazu, informacji w mieście, które wyhamowywały przed masowym zaistnieniem stylu, który w sposób ewolucyjny rozwalił w czasowym procesie wszystkie totalitaryzmy świata  

 Latem 1946-go roku moja rodzina przeprowadziła się z domu,  w którym urodziliśmy się z bratem Andrzejem, usytuowany był na rogu ulicy Zawadzkiej i Warszawskiej (w tym miejscu dziś znajduje się zakład wulkanizacyjny) do domu (dziś wieżowiec na przeciwko stacji paliw BP), który stał przy brukowanej drodze wiodącej do cegielni (dziś okolice wieżowca przy Biedronce, na Dzieci Polskich), w samym sercu uprawnej ziemi, na tak zwanym Krycha Polu. Pola te rozciągały się od mojego domu wzdłuż Warszawskiej do ulicy Widok (istniała tylko lewa strona ulicy), następnie przy ulicy Widok  i Niebrowskiej w kierunku zachodnim, do zbiegu ulicy Szerokiej (prawa strona, dziś już nie istnieje) z Elizy Orzeszkowej. Ulice Gabrysiewiczówny, Dojazd, Literacka i Paszkowskiego jeszcze wtedy nie istniały. Dalej ciągnęły się wzdłuż Orzeszkowej w kierunku północnym do Zawadzkiej (dziś nie ma tam żadnych zabudowań po lewej stronie ulicy) i w kierunku wschodnim, do Warszawskiej.

Na tych polach w granicach wymienionych ulic, stoją dziś bloki mieszkalne (budowę rozpoczęto na początku lat siedemdziesiątych ubiegłego stulecia) kilkutysięcznego osiedla Niebrów. Na polach wokół cegielni znajdowały się małe jeziorka, tak zwane glinianki, wyrobiska powstałe na skutek kopania gliny niezbędnej do produkcji cegły. W gliniankach było sporo ryb, między innymi, karasi, małych karpików czy linów, ale najbardziej zadomowiły się tam żaby.

Było to idealne miejsce na składanie skrzeku i w okresie lęgowym, w wodzie roiło się od kijanek i… pijawek. Letnią porą wieczorne kumkanie  i rechotanie żab wpadało przez otwarte okna do naszych mieszkań, wzbudzając w nas, dzieciach, nastrój swoistej, bajecznej tajemniczości, przyciągając codzienne stada bocianów na poranne śniadania. Krycha Pola były doskonałym miejscem na różne gry i zabawy dla dzieci  i młodzieży. Po wyzwoleniu, w latach 1945-47, wykorzystywano je na zrzuty lotnicze paczek unrrowskich. Organizacja UNRRA (United Nations Relief and Rehabilitation Administration), u nas popularnie zwana ciotką Unrrą powstała w 1943 roku przy ONZ i jej zadaniem było nieść pomoc ludności cywilnej państw sojuszniczych w walce  z hitlerowskimi Niemcami.

W unrrowskich paczkach oprócz odzieży i żywności były również materiały propagandowe i polityczne. Pamiętam piękne dresy z paczki, w których chodził mój starszy brat Andrzej, kiedy wyrósł przekazał mnie. Byłem bardzo dumny i szczęśliwy, że noszę amerykańskie dresy. Rodzice mieli kłopot z zapewnieniem nam ubrań, w sklepach były pustki, chodziliśmy bardzo skromnie odziani, można by rzec, ubogo. Bawiąc się kiedyś w podchody, tę typowo chłopięcą rozrywkę, w korytarzach nieczynnej cegielni, natrafiłem na jakieś druki i ulotki. Kiedy wyniosłem je na światło dzienne, zauważyłem, że nie są, w języku polskim. W pliku papierów znalazła się broszurka  w formacie A5 w języku czeskim Svobodna Evropa. Miała jakieś 14 kartek, pomyślałem, że paczka musiała być przeznaczona dla Czechów, a pilot pomylił się zrzucając ją w Polsce, na Krycha Pole. Mając dziewięć, dziesięć lat, dobrze wiedziałem, co oznacza ten tytuł, że jest to zakazany owoc, a mimo to przyniosłem broszurkę do domu nie pokazując jej, żadnemu z braci ani rodzicom.

Rano zapakowałem swoje znalezisko do tornistra i zaniosłem do szkoły, traktując je, jako wielki skarb. Na dużej przerwie poszedłem  z kolegami z mojej II klasy, Maćkiem Goździkiem i Jurkiem Wodzyńskim, których wcześniej wtajemniczyłem w całą sprawę, do innego kolegi i sąsiada, Janka Morawskiego. Janek był o dwie klasy wyżej od nas i w jego czytance (Ten nas pes) znajdował się wiersz  w języku czeskim, którego cały tekst przetłumaczony był na polski, tak zwane Słówka. W holu sali gimnastycznej (szkoła numer 3 na górce), próbowaliśmy przełożyć tekst broszurki na polski. Nagle pojawił się nad nami cień wszędobylskiego pana Lecha, kierownika szkoły. Zabrał nam broszurkę i spytał: - Czyja to własność? Moja - odparłem, nie zdając sobie sprawy z konsekwencji. Odesłał nas do klasy. Do końca lekcji nic się nie działo. Po powrocie ze szkoły zastałem w domu zapłakaną mamę. Nie powiedziała nam, co się stało, panowała jednak smutna atmosfera. Dopiero wieczorem, kiedy usnęła nasza dwuletnia siostra Basia, przy kolacji mama powiedziała: - Słuchajcie chłopcy, po tatusia przyszli panowie z UB, zrobili rewizję w całym domu. Nic nie znaleźli, ale tatę zabrali z sobą. Byłam sama z Basią i nie mogłam pójść za nimi, żeby się dowiedzieć, za co tatusia zamknęli. Nikomu nie mówcie, co się stało. Jutro zaprowadzę Basię do babci i pójdę na UB, by dowiedzieć się, o co chodzi. Zapewniam was, że tatuś nic nie zrobił, zamknęli go przez pomyłkę. Ojca nie było w domu przez noc, a może dwie, jak się później okazało, zamknęli go za broszurkę Svobodna Evropa, najprawdopodobniej zadenuncjował go kierownik szkoły albo któryś z nauczycieli.

W każdej instytucji, w każdej szkole zatrudniano osoby, której zajęciem i zadaniem było donoszenie na kolegów. Podczas pobytu na UB, ojca trzykrotnie przesłuchiwano. Podejrzewano go o współpracę  z obcym wywiadem i zdradę narodu polskiego. Kiedy wrócił, przemówił do mnie za pomocą paska od spodni, jednocześnie tłumacząc, że nie wolno brać do ręki żadnych, podejrzanych broszur. Groziła mu sprawa w sądzie. Wiem, że używał przeróżnych forteli  i znajomości by do niej nie doszło. Załatwił to jakoś, ktoś mu pomógł, sprawy nie było, nas dzieci nie poinformowano, w jaki sposób rodzice rozwiązali ten trudny i bolesny problem. Incydent z broszurą był doświadczeniem, które wzmocniło moją czujność i dzięki niemu zacząłem lepiej rozumieć, w jakim państwie przyszło mi żyć.

Często bywałem świadkiem aresztowań, czy to sąsiadów, czy znajomych rodziców; w domu bywało to tematem rozmów. Przestępstwa, za które aresztowano ludzi, z obecnej perspektywy patrząc, wydają się błahe i śmieszne, jak na przykład w przypadku sąsiadów, mieszkających w naszym domu przy drodze do cegielni. Oprócz dzieci z mojej rodziny - Andrzeja, Tadka, malutkiej siostry  i mnie – mieszkali Janek Morawski, Maciek Śliwiński, trzej mali bracia Leszczyńscy i dwaj bracia Nerojowie. Państwo Morawscy mieli w swojej bibliotece domowej książkę Orlęta Lwowskie, której tytuł znajdował się na liście tak zwanych lektur zakazanych. Za jej posiadanie można było mieć sprawę w sądzie i pójść do więzienia.

Książka opowiadała o obronie przez polskie dzieci i młodzież szkolną miasta Lwów, w czasie wojny bolszewickiej w 1920 roku. Ich heroizm, patriotyzm, poświęcanie własnego życia w obronie miasta  i ojczyzny, było igłą w oku sowieckiego okupanta i komunistycznej, polskiej władzy. Ktoś z sąsiadów doniósł na UB, że Morawscy są właścicielami zakazanej książki. Pamiętam ten wieczór, kiedy przyszło pięciu ubeków, dwóch z nich stanęło w sieni, przy wejściu  i wyjściu, jeden na schodach, a dwaj pozostali wtargnęli do Morawskich, przewracając im mieszkanie do góry nogami. Nikt  z sąsiadów w tym czasie nie odważył się wyjść na korytarz. Akcja UB trwała, co najmniej godzinę, nic nie znaleziono, a mimo to zabrali ze sobą pana Morawskiego.

Ojciec Janka siedział kilka dni. Wyszedł pobity, miał pod oczami sińce i pęknięty łuk brwiowy. Sprawa przycichła, siedziałem w domu odrabiając lekcje, kiedy nagle ktoś zapukał. Otwieram drzwi i widzę Janka. -Tolek, jesteś sam w domu? - pyta. Kiwam głową, że tak. - To dobrze, otwórz piwnicę. Otworzyłem klapę od piwnicy, Janek wskoczył do środka, zaczął odgrzebywać wierzchnią warstwę ziemniaków, po czym wyciągnął małe zawiniątko obłożone w ręcznik  i gazetę. To była książka, Orlęta Lwowskie. Ktoś musiał uprzedzić Morawskich o rewizji i Janek z moim bratem Andrzejem, w tajemnicy przed wszystkimi domownikami, chowając książkę w naszej piwnicy, uratowali pana Stanisława Morawskiego przed niechybnym procesem.

Orlęta Lwowskie były pierwszą przeczytaną przeze mnie samodzielnie książką. Nasz przyjaciel i sąsiad, Janek Morawski, był bardzo przystojnym młodzieńcem, podobnym do Elvisa Presleya, stąd miał duże powodzenie u dziewczyn. Był świadomy tego podobieństwa, ale oczywiście, nie tylko to zadecydowało, że Presley był dla niego największym, muzycznym idolem. W 1962 roku uczestniczył  w pierwszych fajfach w kawiarni „Literacka”, należał do Rodziny – Literacka 62. Przyjaźnił się od dziecka z moim bratem, został nawet chrzestnym Arka, syna Andrzeja. Spotykaliśmy się na imieninach brata czy jego żony, Danuty, na których zawsze można było się dobrze bawić, przy Elvisie. Zmarł w 1984 roku, przeżywszy zaledwie 41 lat.

Moja sąsiadka miała niesamowite szczęście. Obiecała córce złoty zegarek za zdanie matury,  a córka na szczęście oblała.



Podziel się
Oceń

Napisz komentarz
Komentarze
Antoni Malewski 01.04.2022 11:00
We wstępie do zamieszczonego rozdziału "INDOKTRYNACJA" uźyłem, w końcowym zdaniu ... cytuję - "stylu, który w sposób ewolucyjny rozwalił w czasowym procesie wszystkie totalitaryzmy świata tj rasizm, nazizm, faszyzm, komunizm"..

Reklama
Polecane
Dwa zaginięcia i dwa szczęśliwe odnalezieniaKompletnie wycieńczony błąkał się po lesieDrzewko za makulaturęMuzyczna zapowiedź lata w Tomaszowie3 kluczowe aktualizacje, które natychmiast poprawią twoje świadectwo energetyczneA to pieniacz! Pół roku „paki" dla podejrzliwego SalomonowiczaWiosenne nastroje w MCK TkaczMali Lubochnianie w PCASNiepokonani pod koszamiLokale do wynajęcia. TTBS ogłasza przetargiMoc nowości w kinach HeliosJuż od 17 do 19 Maja na Placu Kościuszki w Tomaszowie Mazowieckim zawitają Food trucki!
Reklama
„Burza” nad Pilicą „Burza” nad Pilicą Miejskie Centrum Kultury w Tomaszowie Mazowieckim serdecznie zaprasza na otwarcie wystawy „Burza” nad Pilicą. Wydarzenie odbędzie się 27 stycznia o godzinie 10 w Skansenie Rzeki Pilicy (ul. Modrzewskiego 9/11). Głównym moderatorem spotkania będzie Jakub Czerwiński, szerzej znany jako Irytujący Historyk. Wstęp wolny w godz. 10-12.Tego dnia w budynku skansenowej świetlicy wyeksponowana zostanie wystawa pamiątek związanych z historią 25. Pułku Piechoty Armii Krajowej z okresu II wojny światowej. Tam też będzie można zobaczyć m.in. sztandary, archiwalne zdjęcia, orzełki, opaski, hełmy, elementy umundurowania i wyposażenia wojskowego.Oddział 25. pp AK został sformowany w lipcu 1944 roku w Barkowicach Mokrych nad Pilicą na bazie oddziałów partyzanckich i dywersyjnych Inspektoratu Piotrkowskiego AK w ramach akcji „Burza”. Działał głównie w lasach koneckich i przysuskich do 9 listopada 1944, kiedy to został rozformowany jako oddział zwarty, z poleceniem prowadzenia dalszej walki małymi oddziałami.Warto zaznaczyć, że w oddziałach 25. pp AK służyło kilkudziesięciu tomaszowian na czele z dowódcą, majorem Rudolfem Majewskim ps. „Leśniak”, który obecnie jest patronem Jednostki Strzeleckiej 1002 w Tomaszowie Mazowieckim.W roku 2024 przypada 80. rocznica Akcji „Burza” i sformowania 25. Pułku Piechoty Armii Krajowej, stąd też pomysł na tematyczną wystawę w Skansenie Rzeki Pilicy. Eksponaty pochodzą ze zbiorów Fundacji Con Ignis z Piotrkowa Trybunalskiego. Organizatorem wydarzenia jest Miejskie Centrum Kultury w Tomaszowie Mazowieckim oraz Fundacja Con Ignis z prezesem zarządu Jakubem Czerwińskim.Wystawę będzie można oglądać do końca kwietnia 2024 r.Data rozpoczęcia wydarzenia: 27.01.2024
„Weselny toast” „Weselny toast”  „Weselny toast” to francuska komedia, na którą Miejskie Centrum Kultury w Tomaszowie Mazowieckim zaprasza 8 maja do sali kinowej KiTka przy ul. Niebrowskiej 50. Film zostanie wyświetlony w ramach cyklu Ale Kino i będzie to już ostatni seans przed wakacyjną przerwą. Początek o godz. 18. Jak można przeczytać w opisie filmu, w „Weselnym toaście” znajdziemy wszystko to, za co uwielbiamy francuskie komedie: romantyczną miłość, wigor, odrobinę nostalgii i cięty humor, którego ostrze łagodzi czułość, z jaką odmalowane są słabości bohaterów. Laurent Tirard („Facet na miarę”, „Mikołajek”), który wyreżyserował ten obraz, do komedii podszedł w świeży i oryginalny sposób, wplatając w nią elementy stand-upu. Pokazał, że męczące rytuały stają się znacznie milsze, jeśli choć trochę polubimy swoją rodzinę. A wtedy może nawet będziemy gotowi na założenie własnej.Główny bohater, 35-letni Adrien, jest neurotykiem i właśnie rozstał się z dziewczyną. Podczas rodzinnej kolacji zostaje poproszony o wygłoszenie toastu na weselu siostry. Czego będzie chciał życzyć młodej parze, gdy jego związek legł w gruzach? Czy wyjdzie ze strefy komfortu i będzie walczył o swoją miłość? Przekonacie się, przychodząc na film. Bilety w cenie 9 zł dostępne są w sekretariacie Miejskiego Centrum Kultury przy pl. Kościuszki 18 oraz przez serwis Biletyna.pl (https://biletyna.pl/film/Sala-Kinowa-KiTKA-Cykl-ALE-KINO-Weselny-toast/Tomaszow-Mazowiecki).Zapraszamy w imieniu organizatorów.Data rozpoczęcia wydarzenia: 08.05.2024
Food trucki Food trucki Już od 17 do 19 Maja na Placu Kościuszki w Tomaszowie Mazowieckim zawitają Food trucki!Piknik rodzinny organizowany przez Sowa Events bedzie miał do zaoferowania mnóstwo atrakcji.Dla głodomorów przyjadą foodtrucki reprezentujące kuchnie z całego świata. Wśród serwowanych dań nie może zabraknąć: amerykańskich burgerów, hiszpańskich churrosów, frytek belgijskich, węgierskich langoszy, tajskiego padthaia oraz wiele innych przysmaków z różnych zakątków naszego globu.Dla spragnionych będzie przygotowana strefa orzeźwienia, czyli stoisko pełne dobroci. Serwujemy tam autorską lemoniada, zmrożoną granite i wiele innych.Między stoiskami będzie przygotowany specjalny food court gdzie zostaną porozkładane ławostoły, leżaki oraz parasole. Można więc śmiało zaprosić całą rodzinę i wygodnie spędzić czas zajadając się serwowanymi specjałami, słuchając przy tym przyjemnej muzyki.Będzie również mnóstwo atrakcji dla najmłodszych. Będzie stoisko z balonami i zabawkami oraz stoisko z watą cukrową. Bedą również przygotowane dmuchane zamki na których dzieciaki beda mogły spędzić radosne chwile skacząc i bawiąc sie w najlepsze.DODATKOWO I BEZPŁATNIE ZAPRASZAMY NA:SOBOTA:- 12:00 - 16:00 - Spotkanie z ulubionymi postaciami z topowej bajki o dzielnych pieskach! Szykujcie aparaty i szerokie uśmiechy :)NIEDZIELA: - 12:00 -12:45 - Koncert "JAK Z BAJKI" - uzdolnieni ludzie filmu, muzyki, teatru i animacji przeniosą Was w magiczny świat muzyki z największych hitów filmów animowanych! - 12:00 - 18:00 - Animatorzy do Waszej dyspozycji! - zabawy ruchowe, sportowe, skręcanie balonów, zabawy z chustą klanza, mini zajęcia plastyczne i wiele innych - nudzie mówimy STOP!- 12:00 - 18:00 (z przerwami) - Bańki mydlane w niecodziennym wydaniu - daj się zamknąć w giga bańce! - Warto zapomnieć o gotowaniu w domu tego weekendu. Warto zabrać rodzinę i cudownie spędzić ten czas z Food truckami. Kulinarne święto już od 17 do 19 Maja w Tomaszowie Mazowieckim.Data rozpoczęcia wydarzenia: 17.05.2024
Reklama
Reklama
Skarpetki zdrowotne z przędzy bawełnianej ze srebrem Skarpetki zdrowotne z przędzy bawełnianej ze srebrem Skarpetki nieuciskające DEOMED Cotton Silver to komfortowe skarpetki zdrowotne wykonane z naturalnej przędzy bawełnianej z dodatkiem jonów srebra. Skarpety ze srebrem Deomed Cotton Silver mogą dzięki temu służyć jako naturalne wsparcie w profilaktyce i leczeniu różnych schorzeń stóp i nóg!DEOMED Cotton Silver to skarpety bezuciskowe, które posiadają duży udział naturalnych włókien bawełnianych najwyższej jakości. Są dzięki temu bardzo miękkie, przyjemne w dotyku i przewiewne.Skarpetki nieuciskające posiadają także dodatek specjalnych włókien PROLEN®Siltex z jonami srebra. Dzięki temu skarpetki Cotton Silver posiadają właściwości antybakteryjne oraz antygrzybicze. Skarpetki ze srebrem redukują nieprzyjemne zapachy – można korzystać z nich komfortowo przez cały dzień.Ze względu na specjalną konstrukcję oraz dodatek elastycznych włókien są to również skarpetki bezuciskowe i bezszwowe. Dobrze przylegają do nóg, ale nie powodują nadmiernego nacisku oraz otarć. Dzięki temu te skarpety nieuciskające rekomendowane są dla osób chorych na cukrzycę, jako profilaktyka stopy cukrzycowej. Nie zaburzają przepływu krwi, dlatego też zapewniają pełen komfort przy problemach z krążeniem w nogach oraz przy opuchnięciu stóp i nóg.Skarpetki DEOMED Cotton Silver są dostępne w wielu kolorach oraz rozmiarach do wyboru.Dzięki swoim właściwościom bawełniane skarpetki DEOMED Cotton Silver z dodatkiem jonów srebra to doskonały wybór dla wielu osób, dla których liczy się zdrowie i maksymalny komfort na co dzień.Z pełną ofertą możecie zapoznać się odwiedzając nasz punkt zaopatrzenia medycznegoTomaszów Mazowiecki ul. Słowackiego 4Oferujemy atrakcyjne rabaty dla stałych klientów Honorujemy Tomaszowską Kartę Seniora 
pochmurnie

Temperatura: 3°CMiasto: Tomaszów Mazowiecki

Ciśnienie: 1011 hPa
Wiatr: 10 km/h

Reklama
Reklama
Wasze komentarze
Autor komentarza: ZygaTreść komentarza: Ten skur... Nie powinien wyjsc z pudla . A domi wyskoczyla z balkonu zeby sie ratowac bo chcial ja zabic!! Porazil ja paralizatorem i na sidatek ogolil glowe !! Jak teraz nie zmadrzeje to czarno to widze ..Źródło komentarza: Agresor z Szerokiej trafił do aresztu.Autor komentarza: AjdejanoTreść komentarza: Ja też widzę prawie to samo, tylko w złym zwierciadle: ty zaczynasz karierę jak najgłupszy. I tak trzymaj!!!Źródło komentarza: Pierwszy raz w naszym szpitaluAutor komentarza: AjdejanoTreść komentarza: Już więcej grzechów tej prokurator nie pamiętasz ?! Jeżeli więcej grzechów nie pamiętasz i twierdzisz, że tak dobrze znasz te dwie sprawy, że wychylasz się z nimi i kłapiesz jęzorem, to może podaj nam więcej szczegółów tych spraw - co ??? Pisać każdy może, trochę lepiej, lub trochę gorzej - pajacu!!!Źródło komentarza: Zmiany w ProkuraturachAutor komentarza: AjdejanoTreść komentarza: Szanowny Panie Mariuszu. Ogólnie szanuję Pana, ale często stwierdzam, że nie panuje Pan nad tym portalem. Powyżej widzę zdjęcie dwóch strażaków i jednej zdrowej... też strażaczki. Jednak, nie dowiedziałem się, kto komu wręczał te nominację: ten szczupły temu grubszemu, czy odwrotnie...Źródło komentarza: Marcin Dulas od dzisiaj nowym komendantem Straży PożarnejAutor komentarza: AjdejanoTreść komentarza: Już widzę ten tłum tych gospodarstw rolnych w każdym krusie. Każdy tego rodzaju konkurs, w każdej dziedzinie, to jest zwykła chamska ustawka. Czyli, w wymiarze lokalnym (województwo, rejon, powiat) jest to impreza już wcześniej rozstrzygnięta pod stołem. Te, niby uczciwie i oficjalnie przyznane nagrody, już dawno grzały szuflady komisji konkursowych. Takie komunikaty są dobre dla dzieci w przedszkolu.Źródło komentarza: Zgłoś gospodarstwoAutor komentarza: stary druhTreść komentarza: Głód zmusza do myślenia, nie oglądaj się na innych wybierz się z ekwipunkiem, w plecaku tj. konserwy, pieczywo i gorący napój w termosie. Raczej gospodarz tego rewiru tj Ludwikowa nie przewiduje stoisk z rożnem czy kufli z piwem.Źródło komentarza: Średniowiecze w Skansenie
Reklama
Reklama
Napisz do nas
Reklama
Reklama
News will be here
Reklama
Reklama
News will be here
Reklama