Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
czwartek, 6 sierpnia 2026 17:32
Z OSTATNIEJ CHWILI:
Reklama Twój Sklep Medyczny
Reklama

Koń by się uśmiał... gdyby wcześniej nie zamienił się w... Pegaza

Choć rock’n’roll absorbował i wciąż mnie absorbuje, ale przecież nie da się żyć samym rock’n’rollem. Trzeba pracować, zarabiać żeby żyć. W tamtej Polsce wszyscy pracowaliśmy, w większości w jednostkach uspołecznionych gospodarczo, każdy miał swój dom, mieszkanie,  i obowiązki z tym związane, ale również byli tacy, którzy popadali  w przeróżne kłopoty, jak finansowe czy na przykład uzależnienia (jak ja), co wyłączało ich na całe lata, czy wręcz dekady, z normalnego, rodzinnego toku życia. Ale nawet w takich ciężkich sytuacjach życiowych, świat nie zawsze był szary, a wręcz przeciwnie, bywał kolorowy i to tak, że aż niespotykanie śmieszny.

W drugiej połowie lat 70-tych pracowałem w Dziale Głównego Mechanika, jako technolog d/s. części zamiennych  w tomaszowskim przedsiębiorstwie PBK i PMB u zbiegu ulic Legionów i Górnej. Moja praca polegała na utrzymaniu w ruchu ciągłym procesu technologicznego, urządzeń  i ceramicznych maszyn w dwóch cegielniach, Wąwał i Petrykozy oraz betoniarni w Petrykozach. Ze względu na częste awarie i ogromne braki i zaopatrzeniowe, karkołomne trudności w zakupie części zamiennych na krajowym rynku. Byłem zmuszony do poszukiwań tego asortymentu, przez co stałem się zwykłym zaopatrzeniowcem. Z trudem poszukiwałem elementów maszyn w polskich hurtowniach i magazynach, starając się bardzo, by nie dopuścić do przestojów produkcyjnych w wymienionych zakładach. Główną bazą, w której można było zaopatrzyć się w części zamienne dla większości maszyn, urządzeń ceramicznych i betoniarni, był odległy magazyn, Składnica Części Zamiennych Cerama w Gniewkowie. Miejscowość ta leży ok. 30 kilometrów od Torunia na trasie do Poznania. Nie było miesiąca, bym, co najmniej dwa razy nie pokonywał tej drogi, a bywały przypadki, że i częściej.

Była jesienna, październikowa środa, dla kibica tak zwana piłkarska środa. Dwa nasze ligowe zespoły, Górnik Zabrze (z Lubańskim, Szołtysikiem  i Kostką) oraz Legia Warszawa (z Deyną, Żmijewskim i Gadochą) grały na tzw. fali, i liczyły się w piłkarskich, klubowych pucharach Europy. Tego dnia jechałem do Gniewkowa żukiem, z kierowcą Pawłem Olszewiczem. Obaj byliśmy wielkimi kibicami wymienionych drużyn, obaj chcieliśmy obejrzeć wieczorne transmisje, więc…

Wyjechaliśmy wczesnym rankiem z Tomaszowa, kierunek Łódź – Toruń, by zdążyć  z delegacji na czas, przed wymienionym meczem. Wyjechaliśmy bardzo wcześnie, w środku nocy. Siedziałem obok kierowcy  i rozłożywszy na kolanach mapę samochodową, szukałem jakiegoś skrótu. Dostrzegłem, że przy trasie na Gdańsk, około 30 kilometrów przed Toruniem, znajduje się skrzyżowanie, od którego dwa kilometry w prawo jest Ciechocinek, a w lewo dwa kilometry Aleksandrów Kujawski. W/g mapy, skręcając w lewo, na Aleksandrów, można było dojechać, pokonując jakieś 17 kilometrów, do trasy poznańskiej i magazynów CERAMY w Gniewkowie. 

Pomyślałem, że jeśli skręcimy na Aleksandrów, to skrócimy sobie trasę o około 35/40 kilometrów. Ufając mapie założyłem, że droga będzie normalna, asfaltowa. Kiedy wyjechaliśmy jakieś 3/4 kilometry za Aleksandrów, a było już po godzinie siódmej rano, droga bardzo się pogorszyła, zrobiła się wąska, częściowo brukowana, częściowo bita, prawie gruntowa, bez żadnych oznakowań i kierunkowskazów. A dzień był pochmurny, więc jazda w/g słońca odpadała. Nagle dojechaliśmy do skrzyżowania w polu pięciu, czy sześciu dróg. Nie było tam żadnych oznakowań, tablic informacyjnych. Stanęliśmy przed dylematem, wracać czy jechać na wyczucie. Zasugerowałem Pawłowi kierunek, wybraliśmy drogę, która wydawała się nam najbardziej sensowna.

Po obu jej stronach rozciągały się pola uprawne, a za nimi, w odległości około 80/100 m po obu stronach, widać było blisko siebie budynki mieszkalne i gospodarcze. Jechaliśmy nie za szybko,  z przeciwka wolno nadjeżdżał po kocich łbach wóz konny. Kiedy się do siebie zbliżyliśmy, zobaczyliśmy woźnicę w czapce uszance siedzącego bokiem do kierunku jazdy, trzymającego w ręku lejce i bat. Burty furmanki były złożone. 

Paweł zwolnij i zbliż się do osi drogi - powiedziałem do kierowcy - i spytaj chłopa o drogę do Gniewkowa. Zrobił, o co prosiłem, otworzył boczną szybę i odezwał się do woźnicy. - Panie, jak jechać na Gniewkowo? Chłop podniósł jeden nausznik i zawołał - Cooo? Paweł, ponownie wychylił się z okna samochodu i głośniej ponowił pytanie. Tymczasem ja, zerknąwszy przez przednią szybę, zobaczyłem, że za furmanką jedzie w naszym kierunku autobus San i ani trochę nie zwalniając, gna wprost na furmankę (jak się później okazało, autobus wiózł dzieci do szkoły). – Paweł szybko schowaj głowę i odbij w prawo - krzyknąłem. Paweł natychmiast zareagował, odbił w prawo, chowając głowę do środka kabiny. 

Po chwili usłyszeliśmy huk, jak autobus wjechał w tył furmanki. Przejechał stycznie po żuku wgniatając boczne drzwi od kierowcy oraz zerwał lusterko. Natychmiast wyskoczyłem z samochodu, który zepchnięty przez autobus, zatrzymał się bezpiecznie na poboczu. Szybko wbiegłem na drogę, żeby sprawdzić, co stało się z woźnicą. Paweł wysiadł za mną, bo drzwi od strony kierowcy nie dało się otworzyć. Na drodze, zobaczyliśmy kupę desek, tylna oś furmanki tkwiła pod kołami autobusu, z którego na drogę wybiegły dzieci, dwoje rodziców, opiekunów grupy i blady jak trup młody kierowca. Kiedy zbliżyłem się z Pawłem do sterty desek, te poruszyły się i … i nagle wypełzał spod nich  w swojej kufajce, gumiakach, z uszanką na głowie i batem w ręku... pan furman. Wyprostował się i ruszył wprost do kierowcy autobusu, niemal ze łzami w oczach wymamrotał, - Jak pan jedziesz? Mówił tak jakby, co najwyżej przewrócił się z roweru, albo potknął o kamień na drodze. Widać, że chłop znalazł się w wielkim szoku.

Bardzo szybko zjawił się milicjant, młody podporucznik, nie wiadomo, kto go powiadomił. Przyjechał sam odkrytym, rumuńskim jeepem-Muscal, spisał rutynowo powypadkowy protokół, wyjął trzy baloniki, w które kierowcy i furman wdmuchali. Byli trzeźwi. Podpisali szybko sporządzony protokół i podporucznik powiedział: - Nie widzę tu znamion przestępstwa, a tylko wykroczenie drogowe, podpisany przez was protokół trafi do waszych lokalnych jednostek PZU i ta instytucja dopełni reszty formalności... po czym, wsiadł do swojego pojazdu i …i odjechał. 

Ledwie pokonał kilkadziesiąt metrów gdy nagle szybko zawrócił do nas i bardzo zdenerwowany z czapką na głowie zapiętą paskiem pod brodę wykrzyknął; - A gdzie jest koń? Kto ciągnął wóz?- Konsternacja, wszyscy będąc w szoku, zapomnieliśmy o koniu, nawet jego właściciel. Rozglądaliśmy się dookoła, ani śladu zwierzęcia. W tym momencie odezwały się dzieci, które przez szyby autobusu, w którym jechały, widziały całe zdarzenie, - Panie władzo, panie władzo, był koń, leciał z dyszlem w powietrzu jak Pegaz, kiedy pan kierowca uderzył w furmankę. 

Rozeszliśmy się szukać konia, ale bez rezultatu. Kilka metrów dalej zobaczyłem na brukowanej drodze świeże ślady, krople krwi. Konia przy uderzeniu musiało wyrzucić razem z dyszlem na dużą odległość. Szedłem po śladach krwi w stronę pól uprawnych, za którymi rozciągały się (około 80 m) zabudowania by, by po chwili w oddali, w prześwicie między budynkami, zobaczyłem wychylający się zza jednego z nich koński łeb. Nagle znikał, wychylił się ponownie i znowu znikał. Koń, tak jak my, był w szoku, również jego właściciel. 

Furman ruszył w jego kierunku, wołając, - basia, baś, baś, basia, baś, baś. Widok konia wprowadził nas wszystkich  w dobry nastrój. - Panie poruczniku, niech się pan schowa - powiedziałem do funkcjonariusza - koń zobaczył milicjanta i boi się wychynąć. Dopóki pan nie odjedzie, on tu nie przyjdzie. Milicjant zadowolony ze swojej interwencji, uśmiechnął się, dobrze rozumiejąc moją aluzję, po czym wyjął notatnik wpisując w wolną rubrykę protokołu - Koń, sztuk jeden. Wsiadł do Muscela  z miną wyrażającą satysfakcję z dobrze wykonanej misji, odjeżdżając kierunek Aleksandrów Kujawski. Woźnica schwytał swoją klacz i powolnym krokiem wrócił do rozbitej furmanki. Autobus  z dziećmi ruszył do szkoły, a my z Pawłem, znając już teraz drogę do Gniewkowa, ze spokojem pojechaliśmy po części zamienne do magazynów centrali Cerama.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Ajdejano 12.03.2023 01:51
Na temat tego PBK i PMB, też, być może, nie jedną książkę można byłoby napisać - co?! Ten magazyn....., te warsztaty......, to zaopatrzenie....., ta stolarnia z jednym dziadkiem i z wnuczkiem tego dziadka...., i ta dyrekcja.... i ten jeden Smutek..... Ameryka! Ten świat kojarzy mi się opowiadaniami pt." "Baza Sokołowska" i "Pijany o dwunastej w południe" Marka Hłaski.

Marta 11.03.2023 18:25
Milusia retrospekcja. Tekst czyta się lekko, mnie zrelaksował. Poproszę o następne odcinki takich opowiadań. Pozdrawiam Autora.

Opinie

Rok wojny pozycyjnej. Nawrocki wetuje, buduje własny obóz i stawia na sojusz z USA

Pierwsze dwanaście miesięcy Karola Nawrockiego w Pałacu Prezydenckim trudno opisać słowem „kohabitacja”. Bardziej pasuje polityczna wojna pozycyjna: 41 wet, spór o miliardy z programu SAFE, zamrożone nominacje ambasadorskie, starcie o sądy i coraz wyraźniejsze ambicje stworzenia wokół prezydenta własnego ośrodka prawicy. Jednocześnie Nawrocki konsekwentnie inwestował w relacje z administracją Donalda Trumpa, nawet za cenę rosnącego dystansu wobec Ukrainy. Data dodania artykułu: 06.08.2026 07:10
Rok wojny pozycyjnej. Nawrocki wetuje, buduje własny obóz i stawia na sojusz z USA

Polska chce produkować rakiety do systemów Patriot. Tomczyk: „Jesteśmy gotowi”

Polska nie chce już wyłącznie kupować amerykańskiego uzbrojenia. Chce wejść do grona państw, które uczestniczą w jego produkcji, serwisowaniu i rozwoju technologii. Wiceminister obrony narodowej Cezary Tomczyk ujawnił, że Warszawa przekazała Amerykanom gotowość do uruchomienia w Polsce produkcji rakiet przechwytujących wykorzystywanych w systemach Patriot. Data dodania artykułu: 05.08.2026 07:40
Polska chce produkować rakiety do systemów Patriot. Tomczyk: „Jesteśmy gotowi”

5 sierpnia. Dzień Traugutta, rzezi Woli i pytań o Polskę. Historia wciąż domaga się odpowiedzi

Są daty lekkie jak wakacyjna piosenka płynąca z samochodowego radia. Są również takie, które przypominają ciężki dzwon — jego głos biegnie przez stulecia, odbija się od murów Cytadeli, płonących domów Woli i sal parlamentu. 5 sierpnia należy do tej drugiej kategorii. To dzień zdradzonych nadziei Rzeczypospolitej, ofiary Romualda Traugutta, zbrodni dokonanej na mieszkańcach Warszawy, ale również niezwykłego zwycięstwa żołnierzy batalionu „Zośka”. Data dodania artykułu: 05.08.2026 07:06
5 sierpnia. Dzień Traugutta, rzezi Woli i pytań o Polskę. Historia wciąż domaga się odpowiedzi

Polski tenis na dwóch biegunach, Milan królem sprintu, a świat żegna legendę Milanu. Sportowy wtorek pełen emocji

Iga Świątek nie zostawiła rywalce złudzeń, Hubert Hurkacz wygrał trzysetowy pojedynek, a Magda Linette odwróciła losy trudnego meczu. W kolarskim peletonie Jonathan Milan znów pokazał potęgę sprinterskich nóg, Katarzyna Niewiadoma-Phinney walczyła z czasem we Francji, zaś świat futbolu pożegnał Franco Baresiego. Wtorek, 4 sierpnia, przyniósł sport, w którym radość mieszała się z rozczarowaniem, a triumfy z chwilami zadumy. Data dodania artykułu: 04.08.2026 23:10
Polski tenis na dwóch biegunach, Milan królem sprintu, a świat żegna legendę Milanu. Sportowy wtorek pełen emocji

Wtorek, który przypomniał, jak kruchy jest świat. Morozowski, wojna, upały i cyberatak

Wtorek, 4 sierpnia 2026 roku, przyniósł wiadomości, obok których trudno przejść obojętnie. Zmarł Andrzej Morozowski, jeden z najbardziej rozpoznawalnych polskich dziennikarzy politycznych. W Ukrainie rosyjski atak zabił polskiego wolontariusza. Europa walczy z rekordowym upałem, suszą i pożarami, a niski poziom Dunaju zagraża produkcji energii. Nad Bałtykiem polskie myśliwce ponownie przechwyciły rosyjski samolot rozpoznawczy. Do tego cyberatak na system Żabki i brutalna napaść we Wrocławiu. To był dzień, w którym każda kolejna wiadomość brzmiała jak ostrzeżenie. Data dodania artykułu: 04.08.2026 22:44
Wtorek, który przypomniał, jak kruchy jest świat. Morozowski, wojna, upały i cyberatak

Edukacja zdrowotna przed Trybunałem Konstytucyjnym. O co naprawdę chodzi w sporze PiS z MEN?

Posłowie Prawa i Sprawiedliwości zapowiedzieli skierowanie do Trybunału Konstytucyjnego wniosków dotyczących nowych zasad nauczania edukacji zdrowotnej. Politycy PiS twierdzą, że obowiązkowy przedmiot naruszy prawa rodziców i konstytucyjną ochronę rodziny. Ministerstwo Edukacji odpowiada konstrukcją przepisów: zagadnienia związane ze zdrowiem seksualnym zostały wydzielone do osobnych, nieobowiązkowych zajęć. Prawny spór nie sprowadza się jednak wyłącznie do pytania, czego dzieci będą uczyły się w szkołach. Dotyczy także tego, czy tak istotną zmianę można było wprowadzić rozporządzeniami ministra. Data dodania artykułu: 04.08.2026 20:01
Edukacja zdrowotna przed Trybunałem Konstytucyjnym. O co naprawdę chodzi w sporze PiS z MEN?

4 sierpnia 2026: Gombrowicz, Baczyński, Mont Blanc i „Purple Rain”. Rząd o sankcjach, Europa o kryzysie w Ceucie

Dziś jest wtorek, 4 sierpnia, dwieście szesnasty dzień 2026 roku. Słońce wzeszło o godz. 4.59, a zajdzie o godz. 20.24. Imieniny obchodzą Franciszek, Fryderyk, Jan, Krescencjusz i Maria. Data dodania artykułu: 04.08.2026 08:16
4 sierpnia 2026: Gombrowicz, Baczyński, Mont Blanc i „Purple Rain”. Rząd o sankcjach, Europa o kryzysie w Ceucie

Przegląd najważniejszych informacji dnia

Poniedziałek, 3 sierpnia 2026 roku, upłynął pod znakiem wojny, zbrojeń i coraz bardziej napiętej sytuacji międzynarodowej. Donald Trump przekonywał, że Stany Zjednoczone rozmawiają z Iranem, polskie samoloty przechwyciły nad Bałtykiem kolejną rosyjską maszynę rozpoznawczą, a Ukraina rozpoczęła budowę europejskiej koalicji, która ma stworzyć nowy system obrony antyrakietowej. W kraju uwagę przyciągnęły decyzje prezydenta Karola Nawrockiego dotyczące prawa łaski oraz historyczny rekord indeksu WIG20. Data dodania artykułu: 03.08.2026 23:59
Przegląd najważniejszych informacji dnia

Polecane

Rok wojny pozycyjnej. Nawrocki wetuje, buduje własny obóz i stawia na sojusz z USA 240 zł za godzinę, kontrola grafików i jawne kontrakty. W czwartek rozmowy o zmianach w ochronie zdrowia Dzień Świeżego Oddechu. Tomaszów bierze głęboki wdech i sprawdza, kto jadł czosnek Między krzyżem a światłem. Kościół wspomina Przemienienie Chrystusa Ewakuacja i zadymienie w scenariuszu ćwiczeń. Służby sprawdzały gotowość w Tomaszowie Nawet 40 stopni w Polsce. Czerwone ostrzeżenie IMGW dla Tomaszowa i powiatu Zalew Sulejowski cofa się z dnia na dzień. Od końca kwietnia ubyło już 1,34 metra wody Od dinozaurów po „Łowcę androidów”. Filmowy sierpień w Heliosie w Tomaszowie Biura na wynajem w Łodzi – jak wybrać przestrzeń dopasowaną do potrzeb firmy? Spisek wskazuje wroga. Psycholożki ostrzegają: tak rodzi się nienawiść między ludźmi 5 sierpnia. Dzień Traugutta, rzezi Woli i pytań o Polskę. Historia wciąż domaga się odpowiedzi Bielizna, która pomaga odzyskać pewność siebie. Dzień Bielizny z myślą o Amazonkach
Wózek inwalidzki elektryczny z amortyzowaną ramą

Wózek inwalidzki elektryczny z amortyzowaną ramą

W naszej ofercie dostępny jest wózek inwalidzki o napędzie elektrycznym, zaprojektowany z myślą o wygodzie, bezpieczeństwie i większej samodzielności użytkownika. To sprzęt, który może realnie poprawić komfort codziennego funkcjonowania – w domu, podczas spaceru, wizyty u lekarza czy załatwiania codziennych spraw.Model posiada amortyzowaną ramę z dwoma amortyzatorami kół tylnych, co zwiększa komfort jazdy na nierównym podłożu. Wózek wyposażono w szarą, oddychającą i demontowalną tapicerkę oraz poduszkę siedziska. Dostępne szerokości siedziska to 16” i 18”.Dla wygody użytkownika zastosowano regulowany kąt nachylenia oparcia, regulowane i demontowalne podłokietniki, możliwość odchylenia joysticka oraz uchylne, demontowalne podnóżki z regulacją długości. Bezpieczeństwo podczas jazdy zapewniają hamulce elektromagnetyczne, regulowane tylne kółka przeciwwywrotne oraz pełne oświetlenie drogowe LED.Wózek posiada kontroler VS/PG50A, koła przednie 9”, koła tylne 14”, prześwit 8 cm, a jego waga bez akumulatorów wynosi 49 kg.To urządzenie przeznaczone jest dla osób, które potrzebują wsparcia w mobilności i chcą zachować możliwie największą niezależność. Przeciwwskazaniem do użytkowania są przeciwwskazania do pozycji siedzącej.Z pełną ofertą można zapoznać się w naszym punkcie zaopatrzenia medycznego:Twój Sklep MedycznyTomaszów Mazowiecki, ul. Słowackiego 4Oferujemy atrakcyjne rabaty dla stałych klientów. Honorujemy Tomaszowską Kartę Seniora. Na terenie miasta zapewniamy transport gratis.
Reklama Twój Sklep Medyczny
Reklama
Reklama
Reklama

Wasze komentarze

Autor komentarza: ...) Treść komentarza: co to jest "psycholożki"?.. ktoś wie? Źródło komentarza: Spisek wskazuje wroga. Psycholożki ostrzegają: tak rodzi się nienawiść między ludźmi Autor komentarza: WuPe Treść komentarza: Wreszcie w sposób sensowny ktoś przedstawił problem w mediach. Źródło komentarza: Zalew Sulejowski cofa się z dnia na dzień. Od końca kwietnia ubyło już 1,34 metra wody Autor komentarza: Aniołek Treść komentarza: Dla mojej ukochanej LECHII pojechałbym rowerem ! I zaparkowałbym pod topolą !!! Źródło komentarza: 122 drzewa wycięto na terenie Lechii. Miasto ma posadzić 425 nowych Autor komentarza: Figo-fago Treść komentarza: A ja na to - jak na lato. Mojej ukochanej Lechii, w której, już jako młody chłopak zaczynałem ze sportem, należy się miejska, normalna, dobrze wyposażona hala sportowa z odpowiednim zapleczem. Rozpacz za tymi obsmarkanymi topolami? Wy, populiści -ekolodzy obsadźcie sobie topole na błoniach i tam sobie pohasacie do upadłego. Będzie tylko jeden problem: na te błonia będziecie musieli przez całe miasto dojechać swoimi autkami ropniakami i benzyniakami. Parkowanie przy nowej hali? Projekt budowlany przewiduje dosyć dużo miejsca na parkowanie. Źródło komentarza: 122 drzewa wycięto na terenie Lechii. Miasto ma posadzić 425 nowych Autor komentarza: Tomaszów Treść komentarza: Aleksy a dalej jak Jakie nazwisko chyba Ukraina To polskie wojsko 🇵🇱🇵🇱🇵🇱🇵🇱🤔🤕 Źródło komentarza: Brązowy medal żołnierza z Tomaszowa Mazowieckiego. St. szer. Aleksy na podium mistrzostw Polski Autor komentarza: Grażyna Treść komentarza: Posadzą 425,tylko ile się przyjmie po paru latach! Źródło komentarza: 122 drzewa wycięto na terenie Lechii. Miasto ma posadzić 425 nowych
Reklama
Reklama

Napisz do nas

Zachęcamy do kontaktu z nami za pomocą formularza. Możecie dołączyć zdjęcia i inne załączniki. Podajcie swojego maila ułatwi to nam kontakt z Wami
Reklama