Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
czwartek, 24 września 2026 05:49
Reklama
Reklama

Tomasz Kolankiewicz: w FINA zastałem spaloną ziemię

Zastałem tu spaloną ziemię. FINA ostatnie lata prowadziła działalność propagandową. Ale to nie jest tak, że była wychylona na prawo, a będzie na lewo. Najważniejsza jest wartość merytoryczna dzieł - powiedział PAP Tomasz Kolankiewicz, nowy dyrektor Filmoteki Narodowej – Instytutu Audiowizualnego (FINA).

PAP: Filmoteka Narodowa – Instytut Audiowizualny powstał po to, żeby wyrzucić Michała Merczyńskiego ze stanowiska szefa Narodowego Instytutu Audiowizualnego, łącząc go z Filmoteką Narodową. Pan mówi, że z tej politycznej decyzji można uczynić wartość dodaną. Jak połączyć te instytucje, żeby się dopełniały?

Tomasz Kolankiewicz: Pomysł połączenia tych instytucji wypływał ze złych pobudek. Zresztą Filmoteka Narodowa – Instytut Audiowizualny potem przegrała procesy w sądzie pracy m.in. z Michałem Merczyńskim, a to dowód na to, że doszło do nieprawidłowości. Jednak ani Dariusz Wieromiejczyk, ani jego następca Robert Kaczmarek nie przeprowadzili owego połączenia. Nie zaprezentowali żadnej wizji programowej ani polityki gromadzenia zbiorów. Takie dokumenty muszą powstać. Zamierzam je przygotować w najbliższej przyszłości.

Natomiast samo połączenie jest sensowne, zwiększa potencjał obu instytucji. Filmoteka Narodowa była zawsze mocno niedofinansowana, nakładano na nią obowiązki w kwestii gromadzenia i zabezpieczenia zbiorów, zapominając, że trzeba na to przyznawać środki. W dodatku Filmoteka nie czerpała zysków z popularyzacji swoich materiałów, oddając je innym podmiotom. Z kolei Narodowy Instytut Audiowizualny rzeczywiście działał bardzo prężnie, prowadził działalność kuratorską, ale nie w oparciu o własne zbiory.

Zatem połączenie Filmoteki, która ma największe w Polsce, genialne zbiory filmowe i okołofilmowe, z Narodowym Instytutem Audiowizualnym - patrzącym szerzej, będącym instytucją w większym stopniu otwartą na współczesność - wydaje mi się sensowne, o ile faktycznie nastąpi i FINA zacznie pełnić funkcję nowoczesnego archiwum, które nie tylko gromadzi zbiory, ale też ożywia je, prowadząc działalność edukacyjną i popularyzatorską na polach audiowizualnych.

PAP: Michał Merczyński wywalczył w sądzie odszkodowanie za zwolnienie z pracy przed zakończeniem kontraktu. Proces wygrał również Dariusz Wieromiejczyk, który został odwołany przez ministra kultury Piotra Glińskiego, ponieważ nie zgodził się ocenzurować festiwalu Herstorie promującego idee feminizmu. Na drogę sądową wystąpiła też wicedyrektorka FINA Anna Sienkiewicz-Rogowska, zwolniona przez Roberta Kaczmarka pod zarzutem narażenia dziedzictwa narodowego. Niestety, nie doczekała finału sprawy, zmarła na atak serca. Wieromiejczyk po wygranym procesie powiedział Wirtualnym Mediom: "Nie czuję się wygrany, bo z FINA od tamtego czasu odeszła połowa załogi. To pokazuje skalę zniszczeń. Odeszły wszystkie moje zastępczynie (...). Anna Sienkiewicz-Rogowska dziś już nie żyje, nie zniosła tej kampanii oszczerstw". Jaką sytuację zastał pan w FINA?

T.K.: Pan Wieromiejczyk odnosił się do sytuacji sprzed jakiegoś czasu, kiedy to było pół zespołu. Obecnie mam wrażenie, że to znacznie większy procent. Dość powiedzieć, że za czasów mojego bezpośredniego poprzednika przez instytucję na umowach o pracę w różnym wymiarze przewinęło się 228 osób w zaledwie dwa i pół roku, a na początku jego kadencji zatrudnionych było 219 pracowników. Wymiana kadr była prowadzona w sposób haniebny. Pracownice i pracownicy byli przesłuchiwani przez dyrekcję. Wypytywano ich o poglądy i kwestie wiary. Pod tym kątem prowadzono też rekrutacje. To skrajne łamanie przepisów o braku dyskryminacji. Nie można od pracowników wymagać konkretnych poglądów politycznych albo religijnych, bo to jest praca, a nie miejsce, gdzie będziemy spotykać się na modlitwy albo polityczne wiece. Nikogo nie obchodziło, czy oni znają się na tej pracy, jakie mają doświadczenie.

Żeby unormować sytuację, postanowiłem, że na wszystkie stanowiska w FINA będą rekrutacje. Będziemy dobierać osoby wyłącznie pod względem kompetencji. Ten zespół należy odbudować. Odeszło tyle specjalistek i specjalistów, że FINA utraciła pamięć instytucjonalną.

FINA przez ostatnie lata prowadziła de facto działalność propagandową. Większość prezentowanych tutaj utworów wpisywało się w bardzo mocno prawicową optykę. Ja też mam poglądy polityczne, ale zostawiam je za drzwiami i nie zamierzam pod tym kątem prowadzić działalności. Ale to nie jest tak, że instytucja była wychylona na prawo, a teraz będzie wychylona na lewo. Po obu stronach sporu politycznego są osoby ciekawe i mniej ciekawe. Jedyne, co jest ważne, to wartość merytoryczna ich dzieł.

PAP: Będzie pan próbował zaprosić do pracy w FINA osoby, które odeszły stąd za czasów dyrektora Kaczmarka?

T.K.: Przygotowując swoją koncepcję, miałem kontakt z byłymi pracownikami i pracownicami. Z zespołu merytorycznego odeszło ponad 100 osób – to jest kosmiczna liczba. Ich się stąd pozbyto. Wypychano ich i to w sposób naprawdę brutalny. Jak najbardziej widzę miejsce na powroty, ale ta instytucja wymaga nowego spojrzenia i otwarcia. Trzeba pamiętać, że tu wydarzyły się bardzo złe rzeczy. Jestem w stanie wyobrazić sobie, że niektóre osoby mogą mieć traumę i nie chcieć wracać. Poza tym mówimy o specjalistach. Oni znaleźli już pracę - niektórzy za granicą w analogicznych instytucjach. Z kolei moi poprzednicy nie byli zainteresowani współpracą zagraniczną. FINA ograniczyła w ostatnich latach działalność w gremiach międzynarodowych. To zupełnie niezrozumiałe decyzje. Całe szczęście udaje nam się powoli wracać do tych struktur. Jednak zastałem tu spaloną ziemię.

PAP: Planuje pan audyt instytucji?

T.K.: Oczywiście, będą audyty. Kilka obszarów budzi poważne wątpliwości. Mamy braki w magazynach, bo przekazano materiały fundacjom, które w ogóle nie zajmują się popularyzacją kina. Gdy przygotujemy się pod względem prawnym, nie wykluczam wystąpienia na drogę sądową, ponieważ moim zdaniem nosi to znamiona działania na szkodę instytucji. Są również nieprawidłowości związane z procedowaniem umów. Mam wydrukowanych kilka książek, do których nie są zabezpieczone prawa autorskie. Kiedy widzę stawki, jakie oferowano zewnętrznym kuratorom, to łapię się za głowę. Pracuję na tym polu od 20 lat: te stawki i umowy opiewają czasem nawet na 10-krotność stawek rynkowych, są umowami o dzieło, a jednak zawarte są w nich długie wypowiedzenia. Nigdy nie widziałem takich praktyk. Nie muszę chyba dodawać, że tymi kuratorami były wyłącznie osoby o "jedynie słusznych" poglądach.

Audyty będą konieczne. Chodzi o to, żeby określić stan zniszczeń, bo to są rzeczy zupełnie pozamerytoryczne. Nie wolno wynosić rzeczy z instytucji, przekazywać ich za darmo obcym podmiotom. Nie wolno publikować książek, nie mając podpisanych umów na prawa do nich. To jest złamanie podstawowych procedur.

PAP: Czyli możliwe, że FINA będzie składać doniesienia o możliwości popełnienia przestępstwa?

T.K.: Niestety, na razie wygląda, że tak. I mówię to z ciężkim sercem. Nie spodziewałem się, że skala zniszczeń będzie aż tak duża. Pan Kaczmarek w wywiadach przedstawiał sytuację, jakby tu był układ, który trzeba rozbić – jakaś grupa, która nie wiadomo co kradnie, i nie wiadomo, jak niegospodarnie się zachowuje. A wychodzi na to, że on sam zrealizował pomysł stworzenia grupy obsadzonej po znajomości, z dużymi nierównościami płac. Dostałem "w spadku" umowy o pracę podpisane na preferencyjnych warunkach, jakich nigdy nie widziałem – z bardzo długimi, nawet półrocznymi okresami wypowiedzenia. Duża grupa osób nagle po moim powołaniu znalazła się na długoterminowym L4. Nie zabraniam ludziom chorować, ale wśród głoszących tezy o swojej niezłomności, oporze, honorze, jedynym słusznym podejściu do państwa widzę sporo osób, których honor – wydaje mi się - pozostawia sporo do życzenia, a podejście do kwestii państwowych pieniędzy jest bardzo dyskusyjne.

PAP: W koncepcji kierowania FINA wspomniał pan, że w ubiegłych latach doszło do wielu błędów w zakresie restauracji filmów i materiałów archiwalnych. Czy mógłby pan zdradzić szczegóły?

T.K.: To problem systemowy dotyczący podejścia do restauracji dziedzictwa audiowizualnego w Polsce. To nie jest problem FINA ani żadnego z podmiotów, które się tym zajmowały. Odrestaurowano mnóstwo filmów i zrobiono to bardzo dobrze. Uważam, że restauracja jest naprawdę na wysokim poziomie. Problem jest wyłącznie jeden – nie odbyła się szersza, środowiskowa dyskusja o tym, jak podejść do restauracji, digitalizacji polskich zbiorów audiowizualnych. Nie należy ingerować w dzieło. Można - co zrobił z sukcesem pan Jerzy Hoffman podczas prac restauratorskich nad "Potopem" - stworzyć wersję alternatywną filmu. Ale równolegle, co jest niezwykle ważne, odrestaurowano wersję kanoniczną, dwuczęściową – w takiej formie, w jakiej film był prezentowany w dniu premiery.

Trzeba pamiętać, że mamy do czynienia z zabytkami, z dziełami sztuki, które trzeba restaurować tak, by zyskały jak najlepszy wygląd, ale nie wolno ich poprawiać. To trochę tak, jakby ktoś chciał zmienić "Damę z łasiczką" w damę z kotem. Restauracja na czym innym polega. Były duże pieniądze z Unii Europejskiej, więc szybko przystąpiono do działań – zresztą fantastycznych. Jednak przy tak dużych projektach dobrze byłoby najpierw zastanowić się nad zasadami działania.

PAP: Jedną z kluczowych inwestycji FINA ma być budowa nowoczesnych przestrzeni magazynowych. Pierwszy z magazynów ma powstać w Łodzi przy ul. Łąkowej. Na jakim etapie jest ta inwestycja? Na jakich zbiorach skupi się łódzka jednostka?

T.K.: Zbieramy bardzo różne nośniki – mamy taśmę filmową, taśmę nitro – tę najstarszą, wysoce łatwopalną, taśmę aceto, taśmy magnetyczne wymagające innych warunków, więc to jest kwestia budowy kilku magazynów. Gromadzimy również zbiory papierowe, okołofilmowe - nie tylko plakaty, fotosy, scenariusze, protokoły kolaudacyjne, ale też stary sprzęt filmowy. Magazynów musi powstać kilka, także dlatego, że wymagają tego względy bezpieczeństwa. Te budynki muszą być odpowiednio oddalone od siebie, bo jeśli coś wydarzy się w jednym miejscu, w drugim musimy być zabezpieczeni. Jednak od lat 60. nikt takich magazynów nie wybudował.

Postanowiłem sięgnąć po wiedzę osób, które się w tym specjalizują. Podjąłem decyzję o powołaniu zespołu ekspertów ds. budowy archiwów, którego zadaniem będzie przeprowadzenie tego procesu. W skład grupy wejdą pracownicy FINA, bo oni najlepiej znają zbiory, i osoby z zewnątrz - specjaliści od budowy magazynów i konserwacji zabytków oraz przedstawiciele środowiska międzynarodowego. Jedną z pierwszych rzeczy, jakie zrobiłem, było spotkanie z przedstawicielami Association des Cinématheques Européennes wraz z jej szefem, moim odpowiednikiem z Národní filmový archivw w Pradze oraz z szefem The International Federation of Film Archives, organizacji zrzeszającej archiwa filmowe z całego świata. Dostałem silne zapewnienie, że chętnie podzielą się wiedzą ekspercką. To dla nas ważne w kontekście przyszłych wyzwań.

Posłużę się przykładem bardziej obrazowym: budowa magazynów to trochę tworzenie dobrze wentylowanych lodówek, ponieważ taśma jest przechowywana w bardzo niskiej temperaturze, przy odpowiedniej, stałej wilgotności powietrza i wentylacji. Wiemy, jaki jest problem z lodówką – nie jest droga, ale jej utrzymanie kosztuje. Tutaj będzie tak samo. Ważne, żeby budynek generował możliwie jak najniższe koszty, jeśli chodzi o ceny wykorzystywanej energii. Decyzja, gdzie powstaną magazyny, jeszcze nie zapadła. Łódź jest brana pod uwagę. To pierwsza lokacja, którą odwiedziłem. Byłem przy ul. Łąkowej, gdzie mieści się budynek starej wytwórni, który mój poprzednik chciał przebudować. Moim zdaniem on nie nadaje się do przebudowy. Jest tam grzyb, budynek jest skażony mikrobiologicznie. Przebudowa byłaby droższa niż zburzenie budynku i postawienie nowego. Jednak sama lokalizacja ma tę zaletę, że jesteśmy właścicielem gruntu, więc możemy na nim coś zrobić. Czy odnowić budynek, czy zbudować nowy – zobaczymy. Na razie mam zbyt mało danych, żeby podjąć decyzję.

Odwiedziłem też Stryków, gdzie mieści się tymczasowy magazyn zbiorów przeniesionych z ul. Łąkowej. Tam taśmy przechowywane są w stosunkowo dobrych warunkach. Jedyny problem jest taki, że ten najem kiedyś się skończy. Pytanie, czy zdążymy do tego czasu wybudować nowy budynek, czy będziemy musieli przedłużać najem. Ale na pewno zamierzamy budować magazyny i będziemy to robić na podstawie ekspertyz zespołu eksperckiego. To jest dla mnie absolutny priorytet.

PAP: W 2021 r. pana poprzednik zapowiedział, że drugie archiwum powstanie w Warszawie, obok siedziby FINA. Mówił, że przygotowuje się do ogłoszenia konkursu i że takie miejsce może powstać nawet w ciągu trzech lat. Co zostało zrobione w tej sprawie?

T.K.: O to trzeba by zapytać pana Kaczmarka. Być może były jakieś plany, ale nie widzę za oknem żadnego budynku. Obecnie wynajmujemy przestrzeń magazynów w Warszawie od wytwórni na Chełmskiej. Prowadzimy też rozmowy na temat innego, położonego nieopodal gruntu, który byłby sensownym miejscem na magazyn. Choć doskonale wiemy, ile kosztują działki w Warszawie i że w konkurencji z deweloperami nie mamy większych szans. Natomiast warto pamiętać, że mamy prawdziwe, bezcenne skarby. Być może magazyn nie jest tak fotogenicznym obiektem do przecinania wstęgi jak nowy, przepiękny budynek Filharmonii w Szczecinie doceniony Nagrodą im. Miesa van der Rohe albo Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie. Magazyn jest mniej atrakcyjny na zdjęciach, niemniej równie potrzebny. A z naszej perspektywy nawet bardziej.

Marzyłaby mi się rozmowa ze wszystkimi zainteresowanymi podmiotami z udziałem Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego o tym, jak unormować sytuację polskich archiwów. Mam na myśli głównie archiwa sprzed 1989 r., bo to są materiały wyprodukowane przez państwo, które przecież już nie istnieje. Myślę o archiwum nie jako zamkniętej twierdzy, ale miejscu, które ma być otwarte, udostępniać zbiory - oczywiście na odpowiednich warunkach. Chcę, żeby archiwa były żywe, wpływały na nowe dzieła sztuki, pracowały w skali międzynarodowej.

PAP: Przed laty Narodowy Instytut Audiowizualny był producentem wielu istotnych wydarzeń kulturalnych.

T.K.: Jestem bardzo zainteresowany działalnością produkcyjną Instytutu. Poza filmem pasjonuję się innymi gałęziami kultury i mam ambicje, żeby FINA prowadziła takie działania. Jest kilka ciekawych formatów, które są do wskrzeszenia – chociażby "FINA na ucho", cykl koncertów, które odbywały się w naszej siedzibie na Wałbrzyskiej. Bardzo ciekawe są wszystkie rzeczy realizowane w koprodukcjach teatralnych oraz projekty muzyczne. Chciałbym też rozwijać aktywność FINA o nowe dziedziny, jak sztuki wizualne, kulturę cyfrową, nowe media. Chcemy działać bardzo intensywnie w skali ogólnopolskiej, ale też międzynarodowej.

Narodowy Instytut Audiowizualny był instytucją, przez którą przechodziły duże pieniądze. Przy podziale, gdzie państwo ma do wyboru wytwórnie filmowe i FINA, wydaje mi się sensowne, że archiwa są u nas, a produkcja w wytwórniach. Chcemy - poza produkowaniem nowych wydarzeń – wchodzić intensywnie w koprodukcje, gdzie wkładem FINA będą materiały archiwalne. Na tym się skoncentrujemy. Będziemy też rozmawiać z TVP o możliwości działań związanych z Teatrem Telewizji. Widzę również pole do współpracy eksperckiej z muzeami i wspólnych działań kuratorskich. Jestem w kontakcie z kilkoma instytucjami warszawskimi, ale też np. z Muzeum Sztuki w Łodzi. Takie instytucje jak FINA są powoływane po to, by kreować i współtworzyć politykę kulturalną w Polsce.

PAP: Chcemy zapytać o miejsce szczególnie panu bliskie – Iluzjon. Ponoć lata temu, jako licealista, wymykał się pan ze szkoły, żeby oglądać tam filmy. Kiedyś było to jedno z najważniejszych kin w kraju. Obecnie jego potencjał pozostaje w dużej mierze niewykorzystany. Jak to zmienić?

T.K.: Wagary nie są czymś, czym chciałbym się chwalić, ale tak było. Iluzjon to jedyne kino w kraju, które regularnie na taką skalę gra seanse z taśmy filmowej. Tutejsze projekcje są bardzo cenne, bo pozwalają obcować z materią kina w sposób niezmieniony. Chciałbym, by Iluzjon stał się najważniejszym w Polsce, ale też istotnym na mapie europejskiej kinem prezentującym klasykę filmową. Nie mam na myśli tego, że będziemy wyświetlać od rana do nocy długie i nudne stare filmy Bergmana. Chodzi o to, by pokazywać klasykę z bardzo różnych perspektyw – kino artystyczne i najciekawsze filmy gatunkowe z różnych miejsc na świecie. Zależy mi na współpracy z odpowiednikami Iluzjonu w innych krajach i np. organizowaniu wzajemnych/równoległych przeglądów z partnerami zagranicznymi.

Co nie mniej ważne, Iluzjon nie będzie wyłącznie kinem, w którym ogląda się film. W tym miejscu będą się odbywać prelekcje, spotkania po projekcjach. Mogę sobie wyobrazić, że prezentujemy film "Diuna" Denisa Villeneuve’a w zestawieniu z poprzednim dziełem na podstawie książki Franka Herberta - tym w reż. Davida Lyncha, a oprócz tego rozmawiamy o niezrealizowanej "Diunie" Alejandro Jodorowsky'ego i pokazujemy dokument o tym niepowstałym filmie. Albo zapraszamy religioznawców i poruszamy temat wątków mesjanistycznych w kinie sci-fi. Chodzi o to, że nawet o nowym kinie popularnym można mówić w mądry, ale też ciekawy dla publiczności sposób. Uważam, że w dobie nadpodaży treści audiowizualnych na platformach streamingowych publiczność oczekuje kuratorskiego podejścia do sztuki. Film jest najpopularniejszym sposobem dostępu do kultury w Polsce. I dzięki temu - wspaniałą trampoliną do pogłębiania tego uczestnictwa.

PAP: A zapotrzebowanie wśród warszawskich widzów na klasykę filmową jest - co pokazała choćby tegoroczna, pierwsza odsłona Timeless Film Festival Warsaw, w którym wzięło udział ponad 30 tys. widzów.

T.K.: Rzeczywiście, Timeless jest świetnym przykładem. Bardzo wysoko oceniam ich program. Fenomen rosnącego zainteresowania klasyką widać od lat, nie tylko w Polsce. Można robić bardzo ciekawe rzeczy w tym obszarze i my je planujemy – łącznie z przeglądami mniej znanych osób lub wypartych narracji, takich jak afroamerykańscy twórcy w USA, reżyserki kina niemego czy wiele innych. Uśmiecham się do festiwalu Sounds of Silence organizowanego przez byłe pracownice FINA. One odkopują archeologię kobiecego kina niemego. Robią świetną robotę kuratorską. Ale tych pól jest znacznie więcej – tutaj naprawdę pomysłów nie zabraknie: od włoskiego kina grozy po japońskie kino nieme, od afrykańskiego kina, bardzo słabo znanego, lub kina z Ameryki Południowej po brazylijskie Cinema Novo, jeden z najciekawszych nurtów nowofalowych.

Mam nadzieję, że szybko uda nam się skonstruować pion programowy i będzie on mógł rzucić się w wir pracy. Nie ukrywam, że przegląd "Nowe otwarcie", który zorganizowaliśmy w ten weekend w Iluzjonie, to moje pożegnanie z funkcją kuratorską. Rozstaję się z nią z bólem serca, bo to jest coś, czym zajmowałem się przez całe zawodowe życie. Teraz muszę się skoncentrować na odbudowie zespołu i budowie magazynów.

"Nowe otwarcie" robimy po to, by pokazać, że nastąpiła zmiana. To autorski wybór dzieł, pod którym się podpisuję. Chciałbym, żeby nasz program szedł w tym samym kierunku – bo w przeglądzie znajdziemy zarówno dokument, animację, jak i filmy eksperymentalne, nowe i stare, czarno-białe i kolorowe, polskie i zagraniczne. Będziemy pracować z filmem bardzo szeroko, ale także z zasobami audiowizualnymi. Ale proszę się nie martwić - nie będzie tak jak w "Dzienniku" Gombrowicza, że od poniedziałku do czwartku tylko ja. Wszyscy pracujemy na markę FINA.

***

Tomasz Kolankiewicz jest filmoznawcą, historykiem filmu, konsultantem filmowym i propagatorem polskiego kina. Od 2020 do 2023 r. był dyrektorem artystycznym Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni. Był także ekspertem filmowym PISF, członkiem zespołów sterujących w programach Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego, współpracownikiem Biura Kultury m.st. Warszawy. W czerwcu br. został powołany przez ministrę kultury i dziedzictwa narodowego Hannę Wróblewską na stanowisko dyrektora FINA. Nowy dyrektor został wyłoniony w drodze konkursu i wskazany jednomyślną rekomendacją Komisji Konkursowej.

Rozmawiali Daria Porycka i Jacek Wakar (PAP)


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Opinie

Mariusz Strzępek Mariusz Strzępek

🔥 Wszyscy patrzą na fotel prezesa „Przodownika”. My patrzymy tam, gdzie może być znacznie ciekawiej.Kto ma dostęp do informacji o zadłużonych mieszkańcach? Kto wie, że ktoś właśnie znalazł się pod finansową ścianą? Jak chronione są dane ludzi zagrożonych egzekucją? I co się dzieje, gdy świat spółdzielni, komorniczych licytacji, rynku nieruchomości i lokalnej polityki mieszkaniowej zaczyna się niebezpiecznie zbliżać?Nie stawiamy wyroków. Stawiamy pytania. I są to pytania bardzo niewygodne.Bo zadłużony lokator to nie „okazja inwestycyjna”. A informacja o jego problemach może być warta więcej niż niejedno mieszkanie.👉 Kto wie, kto tonie? Czy system naprawdę chroni mieszkańców, czy opiera się wyłącznie na wierze, że nikt posiadanej wiedzy nie wykorzysta?

Wszyscy patrzą dziś na wojnę o władzę w SM „Przodownik”. Na nazwiska, głosy, kandydatów i przyszłego prezesa. Być może patrzymy w niewłaściwą stronę. Bo w spółdzielni mieszkaniowej istnieje coś znacznie cenniejszego niż gabinet, sekretariat i służbowy fotel. To wiedza. Wiedza o tym, kto płaci, kto przestał płacić, kto tonie w długach i kto za kilka miesięcy może znaleźć się o krok od utraty mieszkania. I właśnie dlatego warto zadać pytanie, którego dotychczas w tomaszowskiej dyskusji prawie nie było: jak szczelna jest granica między taką wiedzą, egzekucją komorniczą, prywatnym rynkiem nieruchomości i lokalną polityką mieszkaniową?

23 września w historii. Warszawa płonie, odkrywamy Neptuna, rodzi się KOR, a jazz dostaje Coltrane’a

23 września jest datą, w której nauka zagląda na krańce Układu Słonecznego, wojna dociera do płonącej Warszawy, a obywatele PRL zaczynają organizować pomoc represjonowanym robotnikom. Jeśli pytamy, co wydarzyło się 23 września, trafiamy na odkrycie Neptuna, słynne przemówienie Stefana Starzyńskiego, wiadomość o pierwszej sowieckiej bombie atomowej i narodziny Komitetu Obrony Robotników. Kalendarium historyczne 23 września brzmi też wyjątkowo muzycznie: dokładnie sto lat temu urodził się John Coltrane, później tego samego dnia przyszli na świat Ray Charles i Bruce Springsteen. A w Tomaszowie Mazowieckim ta data ma własny, mocny ślad – od powstańców styczniowych po decyzję o budowie pomnika Tadeusza Kościuszki. Data dodania artykułu: 23.09.2026 07:52
23 września w historii. Warszawa płonie, odkrywamy Neptuna, rodzi się KOR, a jazz dostaje Coltrane’a

Konfederacja dwa punkty za PiS. Nowy sondaż pokazuje coraz bardziej podzieloną prawicę

Koalicja Obywatelska utrzymuje pierwsze miejsce, Prawo i Sprawiedliwość notuje 17,3 proc., a Konfederacja jest już tylko dwa punkty procentowe za partią Jarosława Kaczyńskiego. Najnowszy sondaż IBRiS dla „Rzeczpospolitej” pokazuje przede wszystkim coraz większe rozdrobnienie polskiej sceny politycznej. Na prawicy wyborcy mają dziś do wyboru już kilka znaczących ugrupowań. Data dodania artykułu: 23.09.2026 07:04
Konfederacja dwa punkty za PiS. Nowy sondaż pokazuje coraz bardziej podzieloną prawicę

Sikorski spotkał się z szefem MSZ Białorusi. Pierwsza taka rozmowa od lat

Po latach głębokiego zamrożenia relacji Warszawy z Mińskiem doszło do spotkania ministrów spraw zagranicznych Polski i Białorusi. Radosław Sikorski rozmawiał w Nowym Jorku z Maksymem Ryżenkowem. Na stole znalazły się bezpieczeństwo granicy, sytuacja w regionie oraz wykorzystywanie terytorium Białorusi przez Rosję. Polski minister studzi jednak oczekiwania – mówi o pierwszym, zapoznawczym kontakcie, a ewentualne zbliżenie porównuje do „przebiśniegu”. Data dodania artykułu: 23.09.2026 06:57
Sikorski spotkał się z szefem MSZ Białorusi. Pierwsza taka rozmowa od lat

22 września w historii. Lwów kapituluje przed Sowietami, Lincoln zmienia sens wojny, Polska gra o półfinał

22 września jest jedną z tych dat, w których wielka historia nie daje chwili oddechu. Jeśli pytamy, co wydarzyło się 22 września, trafiamy na kapitulację Lwowa przed Armią Czerwoną, niemiecko-sowieckie przekazanie Brześcia, ogłoszenie przez Abrahama Lincolna wstępnej Proklamacji Emancypacji, niepodległość Bułgarii i Mali oraz początek wojny iracko-irańskiej. To również dzień narodzin Andrei Bocellego i Davida Coverdale’a, premiera kultowego serialu „Friends” oraz uruchomienia brytyjskiej telewizji ITV. Kalendarium historyczne 22 września ma dziś także bardzo aktualny rytm: w Europie kończy się Tydzień Mobilności, w powiecie tomaszowskim można za darmo pojechać autobusem z Łaznowskiej Woli do Tomaszowa, a wieczorem polscy siatkarze zagrają z Niemcami o półfinał mistrzostw Europy. Data dodania artykułu: 22.09.2026 07:38
22 września w historii. Lwów kapituluje przed Sowietami, Lincoln zmienia sens wojny, Polska gra o półfinał

21 września. Grodno składa broń, „Hobbit” rusza w świat, Leonard Cohen świętuje, a Tomaszów zagląda pod ziemię

21 września wojna, literatura, polityka i muzyka spotykają się na jednej kartce kalendarza. Jeśli pytamy, co wydarzyło się 21 września, trafiamy na dramatyczny finał obrony Grodna w 1939 roku, ostatnią fazę walk Powstania Warszawskiego i kolejne państwa odzyskujące niepodległość. Tego dnia ukazał się „Hobbit” J.R.R. Tolkiena, urodzili się Leonard Cohen, Stephen King i Liam Gallagher, a w 2014 roku polscy siatkarze po 40 latach ponownie zostali mistrzami świata. Kalendarium historyczne 21 września ma również mocny lokalny ślad: właśnie tego dnia w 2015 roku Muzeum w Tomaszowie Mazowieckim rozpoczęło badania archeologiczne nad Pilicą, odsłaniające historię znacznie starszą od samego miasta. Data dodania artykułu: 21.09.2026 06:27
21 września. Grodno składa broń, „Hobbit” rusza w świat, Leonard Cohen świętuje, a Tomaszów zagląda pod ziemię

20 września. Bitwa nad Niemnem, Magellan, Sophia Loren i jazzowy finał w Tomaszowie

Niektóre daty wyglądają, jakby historia próbowała zmieścić w jednej dobie kilka różnych epok. 20 września 1519 roku Ferdynand Magellan wypłynął z Hiszpanii w rejs, który zakończy się pierwszym opłynięciem Ziemi. W 1920 roku polskie oddziały ruszyły do jednej z decydujących operacji wojny polsko-bolszewickiej – bitwy nad Niemnem. W 1946 roku po raz pierwszy rozpoczął się festiwal filmowy w Cannes, a w 1980 roku Ozzy Osbourne wydał „Blizzard of Ozz”. Tego dnia urodziła się Sophia Loren, a Billie Jean King rozegrała słynną „Bitwę płci”. Jeśli pytamy dziś, co wydarzyło się 20 września, odpowiedź wiedzie od wielkich odkryć geograficznych, przez wojny i kino, aż po rock, tenis i Tomaszów Mazowiecki, gdzie wieczorem zakończy się jubileuszowy Love Polish Jazz Festival. Data dodania artykułu: 20.09.2026 07:23
20 września. Bitwa nad Niemnem, Magellan, Sophia Loren i jazzowy finał w Tomaszowie

Polskie myśliwce znów w powietrzu. Trump podpisał nowe sankcje na Rosję, Moskwa głosuje także na okupowanych ziemiach. Tomaszów gra jazzem

Sobota, 19 września 2026 roku, zaczęła się w Polsce od kolejnego komunikatu Dowództwa Operacyjnego: w związku z rosyjskimi atakami na zachodnią Ukrainę poderwano wojskowe samoloty, a systemy obrony powietrznej postawiono w gotowości. Operację zakończono przed południem – polskiej przestrzeni powietrznej nie naruszono. Rząd zapowiada tymczasem gwałtowną rozbudowę systemu alarmowania ludności na wschodzie kraju. W Waszyngtonie Donald Trump podpisał szeroki pakiet nowych sankcji wobec Rosji, obejmujący m.in. banki, urzędników i „flotę cieni”, natomiast w samej Rosji trwają wybory parlamentarne prowadzone również na okupowanych terenach Ukrainy. Ropa wyraźnie tanieje po nerwowym tygodniu, ale Brent pozostaje powyżej 100 dolarów. W Łodzi tysiące biegaczy ruszają dziś nocą ulicami miasta, a w Tomaszowie Arena Lodowa przeżywa drugi wieczór jubileuszowego Love Polish Jazz Festival. Stan informacji: około godz. 19.30. Data dodania artykułu: 19.09.2026 21:58
Polskie myśliwce znów w powietrzu. Trump podpisał nowe sankcje na Rosję, Moskwa głosuje także na okupowanych ziemiach. Tomaszów gra jazzem

180 lat od objawienia w La Salette. Orędzie łez, nawrócenia i pojednania

19 września 1846 roku wysoko w Alpach dwoje pastuszków miało zobaczyć „Piękną Panią” siedzącą na kamieniu i ukrywającą twarz w dłoniach. Maryjne objawienie w La Salette trwało tylko raz, lecz jego obraz — łzy, krzyż, młotek i obcęgi — przez 180 lat nie przestał niepokoić sumień. Data dodania artykułu: 19.09.2026 06:32
180 lat od objawienia w La Salette. Orędzie łez, nawrócenia i pojednania
Helios prezentuje najnowszy repertuar

Helios prezentuje najnowszy repertuar

W najbliższych dniach widzowie kin Helios mogą spodziewać się kolejnej porcji filmowych emocji. Na wielkich ekranach pojawią się dwie premiery – „Resident Evil” oraz „Tedi i magiczna lampa”. W repertuarze pozostają także popularne tytuły z poprzednich tygodni, w tym „100 dni: Misja Zeus” i „Totalna magia 2”. Nie zabraknie również specjalnych pokazów i lubianych cykli, takich jak między innymi maraton z serią „Bleach”.Na piątek, 18 września zaplanowano premierę filmu „Resident Evil” – zupełnie nowej opowieści z uniwersum jednej z najbardziej rozpoznawalnych serii horrorów i gier. Głównym bohaterem jest Bryan – przypadkowy świadek katastrofy, który zostaje uwięziony w ogarniętym chaosem mieście i musi znaleźć sposób na przetrwanie. Awaria laboratorium Umbrelli prowadzi do niekontrolowanego uwolnienia wirusa, a mieszkańcy Raccoon zaczynają przemieniać się w bezlitosne, krwiożercze istoty…Tego samego dnia rozpoczną się premierowe seanse animacji „Tedi i magiczna lampa”. Główny bohater po narodzinach córki Oli staje się nadopiekuńczym ojcem, przez co jego przyjaciółka Mumia czuje się odsunięta na bok. Kiedy bohaterowie znajdują w Pałacu Buckingham magiczną lampę, Mumia prosi o przeniesienie w czasie do… Peru w 1502 roku. Pozostałe postacie ruszają jej śladem, a ich podróż prowadzi przez liczne historyczne krainy i miejsca znane z legend.Wśród dostępnych seansów nie zabraknie najpopularniejszych produkcji ostatnich tygodni. „100 dni: Misja Zeus” to kontynuacja polskiego ubiegłorocznego hitu dla młodzieży z udziałem influencerów. Tym razem bohaterowie stawiają pierwsze kroki w dorosłym życiu, a przed nimi pojawia się zadanie, od którego może zależeć przyszłość wielu ludzi. Fani filmu „100 dni: Misja Zeus” mogą również sięgnąć po limitowane karty kolekcjonerskie dostępne wyłącznie w kinach Helios! W kolekcji znalazło się kilka rodzajów wzorów, w tym także bardzo rzadkie karty z odręcznymi podpisami aktorów i twórców filmu. Karty można kupić online razem z biletem na film lub stacjonarnie w kasie kina.W repertuarze pozostaje także „Mistyczka” – polski film inspirowany prawdziwymi wydarzeniami, opowiadający o Alicji Lenczewskiej i jej niezwykłej drodze duchowej. Bohaterka przez lata była członkinią partii komunistycznej, lecz jedno spotkanie zmieniło jej spojrzenie na świat. Jej zapiski, pełne refleksji dotyczących miłości, cierpienia, wiary i sensu życia, z czasem trafiają do tysięcy osób. Na ekranach będzie można również oglądać „Totalną magię 2”, w której Sandra Bullock i Nicole Kidman ponownie wcielają się w siostry Owens. Sally i Gillian muszą zmierzyć się z mroczną klątwą zagrażającą ich rodzinie – aby ją przerwać, siostry jednoczą siły. Kinomani będą mogli nadrobić też jeden z najpopularniejszych filmów roku – „Spider-Man: Całkiem nowy dzień”, w którym Peter Parker próbuje odsunąć na bok relacje z bliskimi i skoncentrować się na roli obrońcy miasta. Gdy jednak osoby, na których mu zależy, znajdują się w niebezpieczeństwie, musi stanąć do walki. W repertuarze znajdą się także seanse specjalne i tematyczne cykle. W piątek, 18 września, we wszystkich kinach Helios odbędzie się pierwsza część Mini Maratonu „Bleach”, podczas której widzowie zobaczą: „BLEACH: Memories of Nobody” oraz „BLEACH: The DiamondDust Rebellion”. Seria po wielu latach od premiery pozostaje absolutnie kultowym tytułem w świecie mangi i anime.W sobotę, 19 września, w wybranych kinach w ramach Helios RePlay będzie można zobaczyć „Asterix i Obelix. Misja Kleopatra”. Film powraca na ekrany w odrestaurowanej wersji 4K z uwielbianym polskim dubbingiem. Tym razem nieustraszeni Galowie razem trafiają do starożytnej Aleksandrii. Natomiast w czwartek, 24 września, wybrane kina Helios zaproszą na kolejny seans z cyklu Helios RePlay – „Piraci z Karaibów: Skrzynia umarlaka”. Kapitan Jack Sparrow wpada w poważne tarapaty, gdy Davy Jones przybywa, by odebrać należny mu dług. W ramach Helios na Scenie w niedzielę, 20 września, we wszystkich kinach sieci odbędzie się retransmisja jubileuszowego koncertu „André Rieu. Niech żyje Maastricht!”. To już 20. letni koncert Maestra i jego Orkiestry Johanna Straussa, a w programie znajdą się walce i marsze, utwory musicalowe i filmowe oraz liczne uwielbiane przeboje. W poniedziałek, 21 września, w wybranych lokalizacjach w ramach cyklu Kino Konesera zostanie wyświetlony film „Wrong Girls”. Frankie i Molly przez przypadek wchodzą w posiadanie walizki z eksperymentalną substancją. Po jej zażyciu zyskują zdolność telepatycznej komunikacji – nie tylko między sobą, ale również… ze swoimi kotami. W rolach głównych występują Kristen Stewart i Alia Shawkat.Bilety na wszystkie seanse dostępne są w kasach kin Helios, na stronie www.helios.pl oraz w aplikacji mobilnej. Dokonując zakupu wcześniej, można wybrać najlepsze miejsca, a także – zaoszczędzić w ramach unikalnej oferty „Wcześniej kupujesz, więcej zyskujesz”. Data rozpoczęcia wydarzenia: 18.09.2026
Salon Kultury Helios z premierowym pokazem „Lalki”

Salon Kultury Helios z premierowym pokazem „Lalki”

Salon Kultury Helios zaprasza na seans najnowszej ekranizacji „Lalki” Bolesława Prusa, który odbędzie się w czwartek, 1 października. To jedna z najbardziej wyczekiwanych polskich premier tego roku, która zwraca uwagę gwiazdorską obsadą. Pokaz będzie okazją, by ponownie spotkać się z bohaterami powieści oraz zobaczyć ich losy w nowej odsłonie.Stanisław Wokulski, dzięki fortunie zdobytej podczas wojny, postanawia wkroczyć do świata wyższych sfer, by zdobyć względy Izabeli Łęckiej – pięknej, choć zubożałej arystokratki. Aby zwrócić uwagę kobiety, bohater wspiera jej rodzinę i angażuje się w działania charytatywne, nie bacząc na ostrzeżenia swojego przyjaciela Ignacego Rzeckiego. Tymczasem arystokratyczne salony okazują się bezwzględnym środowiskiem pełnym intryg, a uczucie Wokulskiego stopniowo prowadzi go na drogę autodestrukcji.W rolach głównych występują Marcin Dorociński jako Stanisław Wokulski, Kamila Urzędowska jako Izabela Łęcka oraz Marek Kondrat jako Ignacy Rzecki. W obsadzie znajduje się także plejada gwiazd, w tym wybitne postaci polskiego kina, takie jak Maja Komorowska, Andrzej Seweryn i Krystyna Janda.„Lalka” zostanie zaprezentowana w ramach Salonu Kultury Helios – cyklu stworzonego z myślą o dojrzałej widowni, która w kinie poszukuje wartościowych tematów, inspirujących do refleksji i rozmowy. Każdy seans w ramach projektu poprzedza specjalne wprowadzenie przygotowane przez krytyka filmowego Tomasza Raczka, który przybliża widzom kontekst prezentowanego dzieła.Bilety na seanse Salonu Kultury Helios dostępne są w kasach kin sieci, na stronie: www.helios.pl oraz w aplikacji mobilnej. Dokonując zakupu wcześniej, można wybrać najlepsze miejsca, a także – zaoszczędzić. Data rozpoczęcia wydarzenia: 01.10.2026
Raz Dwa Trzy – 35 lat. Koncert jubileuszowy

Raz Dwa Trzy – 35 lat. Koncert jubileuszowy

„Raz Dwa Trzy... dzieści pięć okrążeń wokół słońca”Jubileusz 35-lecia zespołu ! W dniu 10 października w Tomaszowie Mazowieckim wystąpi zespół Raz, Dwa, Trzy. Jeden z najbardziej rozpoznawalnych i cenionych zespołów na polskiej scenie zagra w Powiatowym Centrum Animacji Społecznej z okazji jubileuszu 35-lecia. Bilety dostępne w sprzedaży! 35 lat temu, na korytarzu akademika w Zielonej Górze trójka młodych ludzi zagrała pierwsze wspólne dźwięki i zaczęła się historia.Historia zespołu, który pozostał wierny sobie i swojej muzycznej drodze, konsekwentnie krocząc z boku głównego nurtu. Historia zespołu, który w tylko sobie znany sposób potrafił połączyć talent literacki Adama Nowaka z muzyczną finezją i  fantazją, wytwarzając swój własny, charakterystyczny i rozpoznawalny muzyczno - literacki język. Zespołu, który w niedościgniony  sposób zinterpretował piosenki A.Osieckiej i W.Młynarskiego - z pełnym szacunkiem dla pierwowzorów.Nadto zespołu, który przez te wszystkie lata zbudował ogromną więź ze słuchaczami, grając tysiące koncertów – od małych klubów po wielkie sale koncertowe. To właśnie koncerty stały się znakiem rozpoznawczym „Raz, Dwa, Trzy”  - jego swoistym DNA.  Jubileuszowymi koncertami właśnie - bez wielkich fet, akademii i transmisji, zespół pragnie uczcić wieloletnią przyjaźń ze swoją publicznością i wyrazić wdzięczność za to, że wiernie mu od lat towarzyszy . Raz, Dwa, Trzy – Jubileusz 35-lecia zespołu10.10.2026, godz.19.00Powiatowe Centrum Animacji Społecznej w Tomaszowie MazowieckimBilety dostępne w sprzedaży internetowej:KupBilecik, Eventim, Biletyna.  Data rozpoczęcia wydarzenia: 10.10.2026

Polecane

23 września w historii. Warszawa płonie, odkrywamy Neptuna, rodzi się KOR, a jazz dostaje Coltrane’a

23 września w historii. Warszawa płonie, odkrywamy Neptuna, rodzi się KOR, a jazz dostaje Coltrane’a

23 września jest datą, w której nauka zagląda na krańce Układu Słonecznego, wojna dociera do płonącej Warszawy, a obywatele PRL zaczynają organizować pomoc represjonowanym robotnikom. Jeśli pytamy, co wydarzyło się 23 września, trafiamy na odkrycie Neptuna, słynne przemówienie Stefana Starzyńskiego, wiadomość o pierwszej sowieckiej bombie atomowej i narodziny Komitetu Obrony Robotników. Kalendarium historyczne 23 września brzmi też wyjątkowo muzycznie: dokładnie sto lat temu urodził się John Coltrane, później tego samego dnia przyszli na świat Ray Charles i Bruce Springsteen. A w Tomaszowie Mazowieckim ta data ma własny, mocny ślad – od powstańców styczniowych po decyzję o budowie pomnika Tadeusza Kościuszki. Data dodania artykułu: Wczoraj, 07:52
Nie tylko logo na koszulce. Twój Sklep Medyczny uruchamia program „Lokalny Partner Zdrowia” Sekundy, celność i zaufanie. Żołnierze WOT walczą o miano najlepszej sekcji lekkiej piechoty Uwaga na polowania zbiorowe w lasach gminy Lubochnia. Podano konkretne terminy i rejony 15-latek pobity w Parku Solidarności. Napastnik odszedł, po 10 minutach wrócił. Chłopak ma złamania twarzoczaszki 23 września w historii. Warszawa płonie, odkrywamy Neptuna, rodzi się KOR, a jazz dostaje Coltrane’a Jesień od razu pokazuje chłodniejsze oblicze. W Tomaszowie tylko około 15 stopni i możliwy deszcz PET-CT oddala się od Tomaszowa. Rada odrzuciła aport, ale problem nie zaczyna się przy tablicy do głosowania Kolonia Zawada ma nowy plac zabaw. Było otwarcie, atrakcje i sąsiedzkie spotkanie Jasienianki najlepsze w Łódzkiem. Koło z powiatu tomaszowskiego powalczy teraz w finale w Warszawie Złote Płyty dla wspierających Love Polish Jazz Festival. Miasto podkreśliło rolę partnerów Dzień Seniora w Tomaszowie. Koncert, tłumy i mocny sygnał, komu miasto chce dziś dziękować Dlaczego jesienią rośnie spalanie i co ma z tym wspólnego stan tarcz hamulcowych
Wózek inwalidzki elektryczny z amortyzowaną ramą

Wózek inwalidzki elektryczny z amortyzowaną ramą

W naszej ofercie dostępny jest wózek inwalidzki o napędzie elektrycznym, zaprojektowany z myślą o wygodzie, bezpieczeństwie i większej samodzielności użytkownika. To sprzęt, który może realnie poprawić komfort codziennego funkcjonowania – w domu, podczas spaceru, wizyty u lekarza czy załatwiania codziennych spraw.Model posiada amortyzowaną ramę z dwoma amortyzatorami kół tylnych, co zwiększa komfort jazdy na nierównym podłożu. Wózek wyposażono w szarą, oddychającą i demontowalną tapicerkę oraz poduszkę siedziska. Dostępne szerokości siedziska to 16” i 18”.Dla wygody użytkownika zastosowano regulowany kąt nachylenia oparcia, regulowane i demontowalne podłokietniki, możliwość odchylenia joysticka oraz uchylne, demontowalne podnóżki z regulacją długości. Bezpieczeństwo podczas jazdy zapewniają hamulce elektromagnetyczne, regulowane tylne kółka przeciwwywrotne oraz pełne oświetlenie drogowe LED.Wózek posiada kontroler VS/PG50A, koła przednie 9”, koła tylne 14”, prześwit 8 cm, a jego waga bez akumulatorów wynosi 49 kg.To urządzenie przeznaczone jest dla osób, które potrzebują wsparcia w mobilności i chcą zachować możliwie największą niezależność. Przeciwwskazaniem do użytkowania są przeciwwskazania do pozycji siedzącej.Z pełną ofertą można zapoznać się w naszym punkcie zaopatrzenia medycznego:Twój Sklep MedycznyTomaszów Mazowiecki, ul. Słowackiego 4Oferujemy atrakcyjne rabaty dla stałych klientów. Honorujemy Tomaszowską Kartę Seniora. Na terenie miasta zapewniamy transport gratis.
Reklama
Reklama badanie bezdechu sennego
Reklama badanie bezdechu sennego
Reklama

Wasze komentarze

Autor komentarza: Ajdejano Treść komentarza: Kolejny, idiotyczny plac zabaw. Zabaw, ale dla kogo ? Już na zdjęciu powyżej widać, że dzieci tam jest kilkoro, a starzy siedzą przy stołach i ... grzeją. No, w Kolonii Zawada tych dzieci do tego placu zabaw jest zatrzęsienie . Chyba wszystkie, widziane na zdjęciu powyżej, już tam były. Wydawanie publicznej kasy, a zwłaszcza jakichś dotacji na takie pierdoły na wsiach (place zabaw , jakieś, zupełnie nie używane i pozamykane na klucz korty tenisowe, boiska) to jest totalne bezmózgowie tych różnych radnych, sołtysów, wójtów. Niech lepiej biorą się za robienie dzieci, to wtedy to obiekty będą miały sens. Źródło komentarza: Kolonia Zawada ma nowy plac zabaw. Było otwarcie, atrakcje i sąsiedzkie spotkanie Autor komentarza: F Treść komentarza: No, dobrze, dobrze. Sesja się odbyła i co się działo na tej sesji w Pańskiej sprawie - Panie Mariuszu... Źródło komentarza: Mandat Mariusza Strzępka na szali. Dziś Rada Powiatu zajmie się tym o 12 Autor komentarza: Ajdejano Treść komentarza: Jak zacząłem czytać ten materiał powyżej , dotyczący Wód Polskich, z mety otworzył mi się scyzoryk w kieszeni. Z tymi Wodami Polskimi ma ciągle styczność z uwagi na swoją pracę zawodową. Te Wody Polskie, to jest totalne nieporozumienie. Tam szefowie zmieniają się nie w zależności od kompetencji zawodowych, ale od przynależności do tych durniów, którzy rządzą Polską. Więc: jak ma być dobrze z polskimi wodami jeżeli tymi polskimi wodami rządzą debilowate urzędasy z nadania jakiejś partii. Źródło komentarza: 42,5 mln zł na wały Wolbórki. Wody Polskie zaczynają nowy plan — co z czterema inwestycjami w Tomaszowie? Autor komentarza: Gmina Ujazd Treść komentarza: Chłop mieszka 20 lat w Łodzi,oszukał swoich wyborców a wojewoda nie widzi podstaw!oto uśmiechnięta Polska:)sąsiedzi z Ujazdu jak to czytają mają niezły ubaw:)haha Źródło komentarza: Wojewoda nie znalazł podstaw do wygaszenia mandatu Rafała Wolniewicza Autor komentarza: Ella Treść komentarza: Ciekawy projekt, w odpowiednim miejscu. Jest wiele wolnych placow w okolicy, nu. miedzy Dzieci Polskich a Zawadzka. Caly ten klin czeka na odpowiednie zagospodarowanie. Źródło komentarza: Nowe budynki handlowe przy Zawadzkiej. Procedura rusza na działce liczącej prawie 9 hektarów Autor komentarza: Ella Treść komentarza: Brawo radna, Ewa Radziewicz. Inwestowac, placic ale i kontrolowac. Zle nasadzenia, uschniete drzewa przykladem niekompetencji i pieniedzy wyrzuconych w bloto. Cos sie dzieje, jest moc, brawo radna. Źródło komentarza: Park Solidarności znów pod lupą. Rura przy Wolbórce, nawierzchnia, drzewa i elektryczne złącze
Reklama
Reklama

Napisz do nas

Zachęcamy do kontaktu z nami za pomocą formularza. Możecie dołączyć zdjęcia i inne załączniki. Podajcie swojego maila ułatwi to nam kontakt z Wami
Reklama