Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
sobota, 8 sierpnia 2026 18:13
Z OSTATNIEJ CHWILI:
Reklama
Reklama

Prof. Ciach: nasze odkrycie przedłuży przydatność organów do przeszczepu, może poprawić ich jakość

Nasze odkrycie, upraszczając - syntetyczna krew, za pomocą której serce, nerka, czy wątroba będą dłużej przydatne do przeszczepu, a ich jakość lepsza, może istotnie wpłynąć na transplantologię - powiedział PAP inżynier chemik, nanotechnolog i biolog prof. Tomasz Ciach.

Materiał wideo dostępny na: https://wideo.pap.pl/videos/75456/ oraz https://wideo.pap.pl/videos/75457/ (w wersji surowej do edycji).

Jeżeli będziemy mieli szczęście i pieniądze, to myślę, że kwestia rejestracji systemu do przechowywania organów to jest kwestia 3 do 4 lat, a syntetycznej krwi od 3 do 6 lat – dodał profesor.

Prof. Tomasz Ciach jest kierownikiem Zakładu Biotechnologii i Inżynierii Bioprocesowej Wydziału Inżynierii Chemicznej i Procesowej Politechniki Warszawskiej, a także m.in. założycielem Laboratorium Inżynierii Biomedycznej i wielu spółek technologicznych.

PAP: Proszę powiedzieć, na ile stworzony przez pana preparat, dla uproszczenia będziemy go nazywać sztuczną krwią, jest czymś wyjątkowym w skali świata? Pytam, bo wiem, że nad podobnymi substancjami pracowało i pracuje wiele laboratoriów w różnych krajach.

Prof. Tomasz Ciach: To prawda, nie jesteśmy pierwszymi, którzy nad tym pracują. Robili to np. Rosjanie podczas wojny w Afganistanie, było sporo podobnych projektów w Meksyku czy w Stanach Zjednoczonych. Tyle, że do dziś te substancje nie zostały dopuszczone do użytku jako preparaty krwiozastępcze, więc wszystko przed nami.

Poza tym nowatorstwo tego, co robimy, polega na zastosowaniu nowych związków chemicznych i udoskonalaniu technologii otrzymywania syntetycznej krwi. Inaczej także podeszliśmy do kwestii rejestracji preparatu, która jest bardzo trudna. Zamierzamy najpierw zarejestrować nasz preparat nie jako krwiozastępczy, ale jako płyn do perfuzji organów – tzn. za jego pomocą serce, nerka czy wątroba będą przepłukiwane po to, żeby utrzymać je przy życiu, zanim zostaną przeszczepione do ciała pacjenta.

Badania nad różnego rodzaju "rozcieńczalnikami" do krwi trwają od wielu lat, nasz płyn ma tę przewagę nad innymi, że przenosi gazy oddechowe – dostarcza tlen i odbiera dwutlenek węgla, więc podtrzymuje życie. Dziś organy przeznaczone do przeszczepu przechowywane są w niskich temperaturach po to, żeby spowolnić w nich metabolizm, ale i tak najpóźniej po kilku godzinach od pobrania muszą być transplantowane, bo kończy się ich "przydatność do spożycia".

Dzięki naszemu odkryciu organy mogą funkcjonować normalnie, w temperaturze zbliżonej do tej, jaką ma ludzkie ciało przez kilka dni, a nawet tygodni i nie tracą na wartości.

Wyobrażam sobie, że mogą powstać takie "biblioteki" z organami przepłukiwanymi naszym płynem, które będą czekać na potrzebujących ich pacjentów.

Jeszcze jedna, fantastyczna rzecz jest dzięki niemu możliwa: będziemy w stanie leczyć te organy, które trafią do nas w nienajlepszym stanie. Np. przez nerkę z guzem nowotworowym przepuścimy wraz z płynem silne leki w wysokim stężeniu, co byłoby niemożliwe do zastosowania w przypadku całego człowieka, gdyż po prostu by go zabiły. Albo wyobraźmy sobie wątrobę, zmęczoną hulaszczym życiem jej właściciela – poza jego ciałem będzie mogła się zająć tylko swoją regeneracją, zamiast metabolizować toksyczne produkty przemiany materii, więc w ciągu kilkunastu dni będzie jak nowa.

PAP: Dlaczego rejestracja preparatu jako krwiozastępczego jest trudniejsza, niż jako służącego do perfuzji organów?

T.C.: Dlatego, że organy są płukane przed transplantacją, więc do organizmu dawcy ten płyn się nie przedostanie. Może być pod kątem prawnym traktowany jako "medical device". Co innego podanie go w zamian krwi, wprost do wrażliwego organizmu człowieka – tutaj są ostrzejsze wymogi. Mówiąc obrazowo – rejestracja płynu do perfuzji, czy całego urządzenia, będzie przypominała rejestrację strzykawki, a preparatu krwiozastępczego – leku. Dlatego w drugiej fazie, kiedy będziemy chcieli zarejestrować go jako preparat krwiozastępczy, będziemy musieli udowodnić, że jest nieszkodliwy dla całego organizmu.

Chciałbym jednak zauważyć, że ten preparat nie będzie spełniać wszystkich funkcji krwi, które są przecież znacznie szersze, niż sama gospodarka tlenowa. Nie ma w nim chociażby erytrocytów czy leukocytów, białek, substancji sygnałowych etc. Oczywiście nie wykluczam, że w przyszłości będziemy go rozwijać i rozbudowywać, ale dziś musimy zakończyć prace nad jego wersją podstawową.

PAP: Jak długa droga przed wami, żeby zarejestrować go jako preparat do perfuzji?

T.C.: Jeżeli będziemy mieli szczęście i pieniądze, to myślę, że kwestia rejestracji systemu do przechowywania organów to jest 3 do 4 lat, a syntetycznej krwi od 3 do 6 lat.

PAP: To długo.

T.C.: Złociutka, proszę mi tego nie mówić. Wdepnąłem w te medyczne wyroby ładnych parę lat temu i czasami żałuję, bo mi się cierpliwość kończy. I już sam nie wiem, czego potrzebuję więcej – szczęścia, czy pieniędzy. Tych ostatnich na pewno, bo jeden eksperyment, jak chociażby ten ostatni ze świnką, której przeszczepiliśmy nerkę, która przez dwanaście godzin pracowała zasilana naszym płynem, to kilkaset tysięcy złotych.

Dlatego, chociaż zaczęliśmy prace nad tym projektem na Politechnice Warszawskiej, to teraz są rozwijane w spółce giełdowej, którą zresztą sam zakładałem. Posiłkujemy się głównie pieniędzmi od inwestorów prywatnych, ale składamy również wnioski o finansowanie badań z różnych programów resortu zdrowia i Unii Europejskiej, ale ciągle jest ich za mało.

PAP: Jestem przekonana, że wszystko pójdzie dobrze, bo szczęścia panu nie brakuje – wprowadził pan na rynek kilka nowatorskich produktów medycznych. Proszę opowiedzieć, od czego się zaczęło.

T.C.: Zacznijmy od tego, że ja bardzo chciałem być lekarzem, ale moja mama, lekarka, zapowiedziała, że będzie to możliwe po jej trupie i wysłała mnie latem do pracy w charakterze salowego do swoich kolegów na ortopedię. Bardzo mi się podobało, do czasu, aż na oddziale nie umarł, na moich rękach, pacjent. Ja byłem wtedy dzieciakiem po III klasie LO i powiedziałem, że nigdy więcej. Więc poszedłem na Politechnikę, na inżynierię chemiczną. Ale do medycyny dalej mnie ciągnęło, więc po trzecim roku inżynierii chemicznej zacząłem równoległe studia na biologii. Po doktoracie pracowałem na Uniwersytecie Technicznym w Delfcie, w Holandii, zajmowałem się systemami do wziewnego podawania leków, opracowywaliśmy formulację leków na astmę, tak zaczął się powrót do medycyny.

Kiedy po trzyletnim pobycie w Holandii wróciłem do Polski, postanowiłem zająć się takim stykiem pomiędzy naukami technicznymi i medycznymi. Pierwszym projektem, który udało mi się zrealizować, było opracowanie technologii pokryć do stentów wieńcowych, które wydzielają leki (gdyby ktoś nie wiedział - stenty, to takie sprężynki, które wkłada się w tętnice sercowe, żeby zrobić trochę więcej miejsca dla przepływu krwi). To dobra technologia, stenty wciąż są na rynku.

Potem dowiedziałem się, że cewnikowanie pacjentów jest bardzo bolesne i zdarza się, że uciekają po szpitalnych korytarzach przed lekarzami, którzy chcą im te cewniki wyjąć. Kupiłem cewnik w aptece, obmacałem go – uuu, faktycznie, nie chciałbym, żeby coś takiego ktoś mi do cewki moczowej wkładał.

Wcześniej brałem udział w dużym, ogólnopolskim projekcie dotyczącym opracowania pokryć przeciwzakrzepowych do sztucznych komór serca dla kliniki prof. Religi. Nasza technologia nie została wybrana do finalnego projektu, więc postanowiłem ją zmodyfikować i dostosować do cewników - żeby były gładkie i śliskie, do tego dołożyliśmy warstwę przeciwbólową i antybakteryjną. Te nasze cewniki nadal są produkowane w Polsce i cieszą się dobrą opinią pacjentów.

Potem zacząłem robić bardziej złożone badania i zrobiliśmy nanocząstki do diagnostyki i do leczenia nowotworów, a w 2011 r. zaczęliśmy prace nas sztuczną krwią, więc jak pani widzi zajęło nam to już kilkanaście lat. Wyniki są bardzo dobre, tylko zajmuje to bardzo dużo czasu, no i bardzo drogo kosztuje.

Ostatnio moje doktorantki się zbuntowały, powiedziały, że chcą zrobić coś, na co nie trzeba będzie tak długo czekać. I zrobiły – za pomocą technologii inżynierii genetycznej - zmajstrowały krem do twarzy, zawierający produkowaną przez genetycznie zmodyfikowane bakterie toksynę wzorowaną na tych wytwarzanych przez jadowite ślimaki Conus magus. Dziewczyny twierdzą, że działa jak botoks. Klienci są bardzo zadowoleni, krem sprzedajemy od kilku miesięcy. Badania trwały łącznie cztery lata, niby długo, ale znacznie krócej niż w przypadku leków.

PAP: Ma pan pomysł nad czym będzie pracował, kiedy skończycie ze sztuczną krwią?

T.C.: Mam dużo pomysłów, choć sądzę, że prace nad protezą krwi jeszcze potrwają, bo nawet jak już ją zarejestrujemy, jak wejdzie na rynek, będziemy chcieli ją ulepszać. Poza tym pracujemy nad systemami podawania leków do gałki ocznej, nad systemami podawania czynników do terapii genowej, mamy na uczelni zaawansowane badania nad nowym typem opatrunków dla trudno gojących się ran – np. odleżyn czy stopy cukrzycowej.

Pracujemy nad metodami wytwarzania implantów kostnych "na miarę" drukowanych na drukarkach 3D, nad protezami naczyń krwionośnych robionymi z nanowłókien, nanocząstkami do terapii nowotworów.

Wciąż coś się dzieje, choć coraz trudniej o młodych ludzi chętnych do ciężkiej pracy w laboratorium, która, choć daje dużą satysfakcję, to jest świadczona za małe pieniądze i wymaga bardzo dużo poświęcenia.

Zdaję sobie sprawę, że emerytura już blisko i raczej trzeba się brać za tematy, które szybciej da się "dowieźć", bo prawdziwą satysfakcję dają nie badania dla samych badań, ale te, których efekty komuś pomagają. Uśmiech pacjenta podczas prób klinicznych nowego produktu jest wart miliona dolarów.

Rozmawiała: Mira Suchodolska (PAP)

mir/ jann/


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Opinie

Mariusz Strzępek Mariusz Strzępek

🔥 Wszyscy patrzą na fotel prezesa „Przodownika”. My patrzymy tam, gdzie może być znacznie ciekawiej.Kto ma dostęp do informacji o zadłużonych mieszkańcach? Kto wie, że ktoś właśnie znalazł się pod finansową ścianą? Jak chronione są dane ludzi zagrożonych egzekucją? I co się dzieje, gdy świat spółdzielni, komorniczych licytacji, rynku nieruchomości i lokalnej polityki mieszkaniowej zaczyna się niebezpiecznie zbliżać?Nie stawiamy wyroków. Stawiamy pytania. I są to pytania bardzo niewygodne.Bo zadłużony lokator to nie „okazja inwestycyjna”. A informacja o jego problemach może być warta więcej niż niejedno mieszkanie.👉 Kto wie, kto tonie? Czy system naprawdę chroni mieszkańców, czy opiera się wyłącznie na wierze, że nikt posiadanej wiedzy nie wykorzysta?

Wszyscy patrzą dziś na wojnę o władzę w SM „Przodownik”. Na nazwiska, głosy, kandydatów i przyszłego prezesa. Być może patrzymy w niewłaściwą stronę. Bo w spółdzielni mieszkaniowej istnieje coś znacznie cenniejszego niż gabinet, sekretariat i służbowy fotel. To wiedza. Wiedza o tym, kto płaci, kto przestał płacić, kto tonie w długach i kto za kilka miesięcy może znaleźć się o krok od utraty mieszkania. I właśnie dlatego warto zadać pytanie, którego dotychczas w tomaszowskiej dyskusji prawie nie było: jak szczelna jest granica między taką wiedzą, egzekucją komorniczą, prywatnym rynkiem nieruchomości i lokalną polityką mieszkaniową?

8 sierpnia. Rejtan w drzwiach historii, „Błyskawica” w eterze i Beatlesi na pasach Abbey Road

Sobota, 8 sierpnia 2026 roku, to 220. dzień roku. Imieniny obchodzą dziś Dominik, Esmeralda, Jan, Joanna i Sylwiusz. W Tomaszowie Mazowieckim słońce wschodzi około godz. 5.14, a zachodzi około 20.19. Data dodania artykułu: 08.08.2026 08:43
8 sierpnia. Rejtan w drzwiach historii, „Błyskawica” w eterze i Beatlesi na pasach Abbey Road

Trump grozi więzieniem, Senat blokuje kandydaturę do IPN, wojna uderza w cywilów. Najważniejsze informacje czwartku

Groźby z Białego Domu, dwa ważne głosowania w polskim Senacie, kolejna odsłona wojny energetycznej i dramat cywilów w Ukrainie. Czwartek, 6 sierpnia 2026 roku, przyniósł wydarzenia, które pozornie dzielą tysiące kilometrów. W rzeczywistości łączy je jedno słowo: bezpieczeństwo. Militarne, energetyczne, polityczne i ekonomiczne. Data dodania artykułu: 06.08.2026 23:36
Trump grozi więzieniem, Senat blokuje kandydaturę do IPN, wojna uderza w cywilów. Najważniejsze informacje czwartku

Rok wojny pozycyjnej. Nawrocki wetuje, buduje własny obóz i stawia na sojusz z USA

Pierwsze dwanaście miesięcy Karola Nawrockiego w Pałacu Prezydenckim trudno opisać słowem „kohabitacja”. Bardziej pasuje polityczna wojna pozycyjna: 41 wet, spór o miliardy z programu SAFE, zamrożone nominacje ambasadorskie, starcie o sądy i coraz wyraźniejsze ambicje stworzenia wokół prezydenta własnego ośrodka prawicy. Jednocześnie Nawrocki konsekwentnie inwestował w relacje z administracją Donalda Trumpa, nawet za cenę rosnącego dystansu wobec Ukrainy. Data dodania artykułu: 06.08.2026 07:10
Rok wojny pozycyjnej. Nawrocki wetuje, buduje własny obóz i stawia na sojusz z USA

Polska chce produkować rakiety do systemów Patriot. Tomczyk: „Jesteśmy gotowi”

Polska nie chce już wyłącznie kupować amerykańskiego uzbrojenia. Chce wejść do grona państw, które uczestniczą w jego produkcji, serwisowaniu i rozwoju technologii. Wiceminister obrony narodowej Cezary Tomczyk ujawnił, że Warszawa przekazała Amerykanom gotowość do uruchomienia w Polsce produkcji rakiet przechwytujących wykorzystywanych w systemach Patriot. Data dodania artykułu: 05.08.2026 07:40
Polska chce produkować rakiety do systemów Patriot. Tomczyk: „Jesteśmy gotowi”

5 sierpnia. Dzień Traugutta, rzezi Woli i pytań o Polskę. Historia wciąż domaga się odpowiedzi

Są daty lekkie jak wakacyjna piosenka płynąca z samochodowego radia. Są również takie, które przypominają ciężki dzwon — jego głos biegnie przez stulecia, odbija się od murów Cytadeli, płonących domów Woli i sal parlamentu. 5 sierpnia należy do tej drugiej kategorii. To dzień zdradzonych nadziei Rzeczypospolitej, ofiary Romualda Traugutta, zbrodni dokonanej na mieszkańcach Warszawy, ale również niezwykłego zwycięstwa żołnierzy batalionu „Zośka”. Data dodania artykułu: 05.08.2026 07:06
5 sierpnia. Dzień Traugutta, rzezi Woli i pytań o Polskę. Historia wciąż domaga się odpowiedzi

Polski tenis na dwóch biegunach, Milan królem sprintu, a świat żegna legendę Milanu. Sportowy wtorek pełen emocji

Iga Świątek nie zostawiła rywalce złudzeń, Hubert Hurkacz wygrał trzysetowy pojedynek, a Magda Linette odwróciła losy trudnego meczu. W kolarskim peletonie Jonathan Milan znów pokazał potęgę sprinterskich nóg, Katarzyna Niewiadoma-Phinney walczyła z czasem we Francji, zaś świat futbolu pożegnał Franco Baresiego. Wtorek, 4 sierpnia, przyniósł sport, w którym radość mieszała się z rozczarowaniem, a triumfy z chwilami zadumy. Data dodania artykułu: 04.08.2026 23:10
Polski tenis na dwóch biegunach, Milan królem sprintu, a świat żegna legendę Milanu. Sportowy wtorek pełen emocji

Wtorek, który przypomniał, jak kruchy jest świat. Morozowski, wojna, upały i cyberatak

Wtorek, 4 sierpnia 2026 roku, przyniósł wiadomości, obok których trudno przejść obojętnie. Zmarł Andrzej Morozowski, jeden z najbardziej rozpoznawalnych polskich dziennikarzy politycznych. W Ukrainie rosyjski atak zabił polskiego wolontariusza. Europa walczy z rekordowym upałem, suszą i pożarami, a niski poziom Dunaju zagraża produkcji energii. Nad Bałtykiem polskie myśliwce ponownie przechwyciły rosyjski samolot rozpoznawczy. Do tego cyberatak na system Żabki i brutalna napaść we Wrocławiu. To był dzień, w którym każda kolejna wiadomość brzmiała jak ostrzeżenie. Data dodania artykułu: 04.08.2026 22:44
Wtorek, który przypomniał, jak kruchy jest świat. Morozowski, wojna, upały i cyberatak

Edukacja zdrowotna przed Trybunałem Konstytucyjnym. O co naprawdę chodzi w sporze PiS z MEN?

Posłowie Prawa i Sprawiedliwości zapowiedzieli skierowanie do Trybunału Konstytucyjnego wniosków dotyczących nowych zasad nauczania edukacji zdrowotnej. Politycy PiS twierdzą, że obowiązkowy przedmiot naruszy prawa rodziców i konstytucyjną ochronę rodziny. Ministerstwo Edukacji odpowiada konstrukcją przepisów: zagadnienia związane ze zdrowiem seksualnym zostały wydzielone do osobnych, nieobowiązkowych zajęć. Prawny spór nie sprowadza się jednak wyłącznie do pytania, czego dzieci będą uczyły się w szkołach. Dotyczy także tego, czy tak istotną zmianę można było wprowadzić rozporządzeniami ministra. Data dodania artykułu: 04.08.2026 20:01
Edukacja zdrowotna przed Trybunałem Konstytucyjnym. O co naprawdę chodzi w sporze PiS z MEN?

Polecane

Nie chodzi tylko o fotel prezesa. Chodzi o wiedzę wartą mieszkania

Nie chodzi tylko o fotel prezesa. Chodzi o wiedzę wartą mieszkania

Wszyscy patrzą dziś na wojnę o władzę w SM „Przodownik”. Na nazwiska, głosy, kandydatów i przyszłego prezesa. Być może patrzymy w niewłaściwą stronę. Bo w spółdzielni mieszkaniowej istnieje coś znacznie cenniejszego niż gabinet, sekretariat i służbowy fotel. To wiedza. Wiedza o tym, kto płaci, kto przestał płacić, kto tonie w długach i kto za kilka miesięcy może znaleźć się o krok od utraty mieszkania. I właśnie dlatego warto zadać pytanie, którego dotychczas w tomaszowskiej dyskusji prawie nie było: jak szczelna jest granica między taką wiedzą, egzekucją komorniczą, prywatnym rynkiem nieruchomości i lokalną polityką mieszkaniową? Data dodania artykułu: Dzisiaj, 11:42 Liczba pozytywnych reakcji czytelników: 1
Nie chodzi tylko o fotel prezesa. Chodzi o wiedzę wartą mieszkania Ujazd wybrał wykonawcę altany. Inwestycja na działce rekreacyjno-sportowej ruszy po podpisaniu umowy Wielki dzień małych bohaterek. Pod Tomaszowem pszczoły dały początek niezwykłej rodzinnej marce Słońce wraca nad Tomaszów. Spokojna sobota, a w niedzielę nawet 26 stopni Nocny Teatr zagrał nad Pilicą. Letnia Scena nie zwalnia – za tydzień Voice Ekipa Tomaszowskie Centrum Zdrowia zaprasza na praktyki i staże w nowej lokalizacji Strażacy z gminy zmierzyli się na stadionie. Znamy wyniki zawodów OSP Polowania zbiorowe w gminie Lubochnia. Znamy 12 terminów – pierwsze już 5 września Letnie ślizgawki wracają do Areny. Sprawdź, co oznacza to dla mieszkańców Koniec „zabiegów walizkowych”. NFZ zmienia zasady. Co to oznacza dla pacjentów z Tomaszowa? Strzelcy z Tomaszowa ćwiczyli maskowanie w lesie. Była teoria i praktyka Zmiana dowództwa w PKW KFOR. Polski kontyngent kontynuuje misję w Kosowie
Wózek inwalidzki elektryczny z amortyzowaną ramą

Wózek inwalidzki elektryczny z amortyzowaną ramą

W naszej ofercie dostępny jest wózek inwalidzki o napędzie elektrycznym, zaprojektowany z myślą o wygodzie, bezpieczeństwie i większej samodzielności użytkownika. To sprzęt, który może realnie poprawić komfort codziennego funkcjonowania – w domu, podczas spaceru, wizyty u lekarza czy załatwiania codziennych spraw.Model posiada amortyzowaną ramę z dwoma amortyzatorami kół tylnych, co zwiększa komfort jazdy na nierównym podłożu. Wózek wyposażono w szarą, oddychającą i demontowalną tapicerkę oraz poduszkę siedziska. Dostępne szerokości siedziska to 16” i 18”.Dla wygody użytkownika zastosowano regulowany kąt nachylenia oparcia, regulowane i demontowalne podłokietniki, możliwość odchylenia joysticka oraz uchylne, demontowalne podnóżki z regulacją długości. Bezpieczeństwo podczas jazdy zapewniają hamulce elektromagnetyczne, regulowane tylne kółka przeciwwywrotne oraz pełne oświetlenie drogowe LED.Wózek posiada kontroler VS/PG50A, koła przednie 9”, koła tylne 14”, prześwit 8 cm, a jego waga bez akumulatorów wynosi 49 kg.To urządzenie przeznaczone jest dla osób, które potrzebują wsparcia w mobilności i chcą zachować możliwie największą niezależność. Przeciwwskazaniem do użytkowania są przeciwwskazania do pozycji siedzącej.Z pełną ofertą można zapoznać się w naszym punkcie zaopatrzenia medycznego:Twój Sklep MedycznyTomaszów Mazowiecki, ul. Słowackiego 4Oferujemy atrakcyjne rabaty dla stałych klientów. Honorujemy Tomaszowską Kartę Seniora. Na terenie miasta zapewniamy transport gratis.
Reklama Twój Sklep Medyczny
Reklama
Reklama Twój Sklep MEydczny
Reklama

Wasze komentarze

Autor komentarza: ...) Treść komentarza: dziękuję za wyjaśnienie teraz już będę wiedział ale nie będę stosował tego nazewnictwa Źródło komentarza: Spisek wskazuje wroga. Psycholożki ostrzegają: tak rodzi się nienawiść między ludźmi Autor komentarza: Ajdejano Treść komentarza: W ogóle nie chce mi się w całości czytać tego tekstu powyżej. Ten tekst pokazuje tę totalną siermięgę, a może nawet i to totalne oszustwo, dotyczące tego MBA, które to MBA traktuje się, jak wybawienie dla różnych, lokalnych, mniej lub więcej debilnych, tzw. działaczy i formujących lokalne społeczności. To MBA, to jest dokładnie to samo, co kiedyś działało przy KC PZPR: tam była taka niby naukowa szkoła partyjnych działaczy PZPR. Podsumowanie: komuna, na czele z towarzyszem czarzastym ma się u nas dalej bardzo dobrze... Źródło komentarza: Nie tylko MBA. Także retoryka i dyplomy za publiczne pieniądze. Co zyskali mieszkańcy Tomaszowa? Autor komentarza: Figo-fago Treść komentarza: Dziecko drogie: Janka i Grzesia znam dobrze i równie dobrze znałem innych, poprzednich prezesów ( Jasiu Piątek, śp. Koszuta), a byłem również w radzie nadzorczej. Z tych informacji wynika, że chyba byłem członkiem spółdzielni - co?! Więc nie pier... mi tutaj dziewucho jakichś, tanich farmazonów. Jeśli akurat nie masz dobrych, łóżkowych układów z partnerem, to już nie moja wina. Źródło komentarza: Demokracja odwołana z powodu upału. Co naprawdę dzieje się w SM „Przodownik”? Autor komentarza: Figo-fago Treść komentarza: No i bardzo dobrze myślisz, ale tylko w sprawie tego swojego rowerka. Twój, ekologiczny (totalnie głupi) mózg ogarnia tylko ten Twój obsrany rowerek i te obsrane topole, ale już nie obejmuje tego, że przy znacznie większej hali nie będzie miejsca dla tych Twoich, obsranych topoli. . Źródło komentarza: 122 drzewa wycięto na terenie Lechii. Miasto ma posadzić 425 nowych Autor komentarza: Ewa Treść komentarza: Totalne chamstwo i prostactwo prezentujesz. Taki ktoś nie może być zwolennikiem PiSu. W PiSie są w większości ludzie wykształceni na poziomie. Powściągliwi w obelgach i ubliżaniu. Człowieku kim Ty jesteś, kogo reprezentujesz?. Źródło komentarza: Demokracja odwołana z powodu upału. Co naprawdę dzieje się w SM „Przodownik”? Autor komentarza: Ewa. Treść komentarza: Ostro , głupio i bez sensu masa epitetów które świadczą o Twoim bardzo niskim poziomie .Tykanie przez użycie samych imion osób ze spółdzielni to objaw Twojego prostactwa i flustracji. Człowieku układy komunistyczne odeszły wraz z komunizmem. Zapewniam Cię że Pan Prezes Jan Nowakowski wyrósł dawno z takich pojęć jak,, komunistyczny układ". Masz alerię na starą ideologię, weż coś na opanowanie i nie obrażaj ludzi .Członkowie spółdzielni nie są "ciemną masą" no chyba że są Twojego pokroju. To że nie doszło do walnego zgromadzenia to bardzo dobrze się stało. Do Twojej wiadomości nie pracuję w spółdzielni, nie mam też w niej układów nie bywam na walnych zebraniach. Źródło komentarza: Demokracja odwołana z powodu upału. Co naprawdę dzieje się w SM „Przodownik”?
Reklama
Reklama

Napisz do nas

Zachęcamy do kontaktu z nami za pomocą formularza. Możecie dołączyć zdjęcia i inne załączniki. Podajcie swojego maila ułatwi to nam kontakt z Wami
Reklama