Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
czwartek, 7 maja 2026 19:17
Reklama

Agata Puścikowska: w Powstaniu Warszawskim więcej było świętości niż zła

Okładka mojej książki jest ilustracją duchowego oblicza powstania. To ikona walczącego miasta. Oto, w morzu nienawiści, tragedii, zniszczenia, są ludzie, którzy... jaśnieją – mówi PAP Agata Puścikowska, autorka książki „Święci 1944. Będziesz miłował” o życiu religijnym w Powstaniu Warszawskim.

80 lat temu, 31 sierpnia 1944 roku, pod gruzami zbombardowanego przez Niemców klasztoru Sakramentek i kościoła św. Kazimierza na warszawskim Nowym Mieście zginęły 34 siostry zakonne, przebywający w podziemiach czterej księża i około tysiąca osób cywilnych, w tym dzieci, którym sakramentki udzieliły schronienia. Dzień ten jest uznawany za jeden z najtragiczniejszych w czasie Powstania Warszawskiego.

Polska Agencja Prasowa: Podtytuł pani najnowszej książki, „Będziesz miłował”, odnosi się do postaci prymasa Stefana Wyszyńskiego, który przeczytał te słowa na kawałku nadpalonej kartki przyniesionej do Lasek w Puszczy Kampinoskiej z płonącej Warszawy. Jaki wpływ miała jego obecność w tym miejscu na jego przyszłą postawę, stosunek do totalitaryzmu oraz poglądy na Powstanie Warszawskie?

Agata Puścikowska: Wydaje mi się, że wpływ tego doświadczenia jest niedoceniany. Był to dla księdza Wyszyńskiego okres formacyjny, ważny dla jego przyszłych losów. W kolejnych dekadach często wracał do wspomnień z tego miejsca z okresu Powstania Warszawskiego. Jednak nie tylko Powstanie Warszawskie było dla jego biografii istotne. Przez całą wojnę był związany z konspiracją antyniemiecką. Niemcy poszukiwali go już od 1939 r. Często niemal cudem udawało mu się uniknąć wpadnięcia w ich ręce. Był nawet aresztowany na kilka godzin przez gestapo w Zakopanem w październiku 1941 r., ale Niemcy nie zorientowali się, kim jest przesłuchiwany przez nich ksiądz. Rok przed powstaniem w Laskach został zaprzysiężony jako żołnierz AK i został kapelanem, noszącym pseudonim "Radwan III". Oczywiście jego obowiązki w Laskach wykraczały daleko poza obowiązki kapelańskie. W czasie Powstania Warszawskiego był sanitariuszem, który w puszczy ratował rannych i przenosił ich do szpitala polowego w Laskach.

Nie możemy przesądzić dokładnie, w jaki sposób te dramatyczne, graniczne doświadczenia wpłynęły na przyszłego Prymasa Tysiąclecia, jednak - znając jego ogromną wrażliwość, uważność na drugiego człowieka, a przede wszystkim odwagę wydaje się, że doświadczenie wojny i powstania miało na niego wpływ ogromny. I wręcz w pewien sposób go ukształtowało. Doświadczenie walki o życie - swoje i innych ludzi - po prostu zawsze zmienia. Po latach prymas wspominał nie tylko wydarzenia z Lasek, ale także ludzi, nie tylko Matkę Czacką, ale też łączniczki Armii Krajowej. Zapamiętali go ci, którzy znaleźli się z nim w Laskach. Podkreślali, że mimo wielu trapiących go chorób wykazywał się wielką siłą, charyzmą i hartem ducha. Dbał o ludzi w warunkach, których nie jesteśmy sobie dziś w stanie wyobrazić. Na szczęście pozostało wiele wspomnień świadków wydarzeń z Lasek.

PAP: Nie jest to pani pierwsza książka o Powstaniu Warszawskim, ale także o wojnie i poświęceniu. Pisała pani między innymi o pracy polskich sióstr zakonnych w pogrążonej w wojnie Ukrainie oraz o siostrach niosących pomoc w czasie Powstania Warszawskiego. Czy dostrzega pani pewną wspólnotę doświadczeń i losów?

A.P.: Oczywiście trudno porównywać te dwie rzeczywistości, ale postawy opisywanych przeze mnie osób są miejscami podobne. „Siostry z powstania” to zbiór tekstów archiwalnych, dotąd niepublikowanych. Opisuję w nich działania sióstr z Warszawy, które nie zamknęły się za murami klasztorów, lecz stanęły do walki o człowieka: były żołnierkami AK, pielęgniarkami, lekarkami, sanitariuszkami, ratowały sieroty, gotowały i prały żołnierzom. Ratowały też bezcenne zabytki. I cały czas ryzykowały swoim życiem. Gdy Rosja zaatakowała Ukrainę, miałam poczucie, że historia - niestety - lubi się powtarzać. Znane mi polskie siostry zakonne pracujące w Ukrainie przebywały w schronach w pierwszych dniach ataku Rosji na Ukrainę. Byłam z nimi w kontakcie - całymi nocami notowałam to, co opowiadały. Potem przez miesiące byłyśmy w kontakcie - bo na szczęście w wielu miejscach działał internet. To było przedziwne i trudne doświadczenie: ja w bezpiecznej Warszawie, one w niebezpieczeństwie, w otoczeniu uchodźców, dzieci, ludzi, którym pomagały. Pojawiało się we mnie często dziwne uczucie: „przecież ja to już raz opisywałam! To się już wydarzyło...”.

Mimo upływającego czasu, zmieniającego się świata, katolickie siostry zakonne pozostały niezłomne i postanowiły pomagać potrzebującym. Główne zadanie sióstr w 1944 i 2022 było takie samo: ratowanie dzieci, pozostawanie z obłożnie chorymi w czasie nalotów, pomoc uchodźcom. Wówczas i teraz, ratowały nie tylko ludzi, ale także ikony, obrazy i paramenty liturgiczne. Podobnie było prawie osiemdziesiąt lat wcześniej, w walczącej Warszawie. Jedne i drugie siostry zresztą, przed tymi wydarzeniami nie sądziły, że w chwili próby będą zdolne do heroizmu, który nam wydaje się być „poza skalą”. I siostry z powstania, i siostry nadziei - z Ukrainy, jak je nazwałam, swojej postawy nie traktowały jako odwagi, lecz spełnienie obowiązku. Oczywiście siostry z Ukrainy same nie doświadczyły tak strasznych przejawów brutalności wojny jak te w Warszawie, ale bez wątpienia, bardzo ryzykowały (i w większości nie chciały bezpiecznie wrócić do Polski!), a kierowały się tym samym przykazaniem: „będziesz miłował”.

PAP: Na Laski spoglądamy w książce także poprzez pryzmat „drugiej strony”, a więc Niemców, którzy „w starciu” z Matką Czacką lub innymi siostrami, czasami wydawali się bezradni. Niemieccy kapelani wojskowi po rozmowach z Matką Czacką płakali. Jak świadkowie tych wydarzeń po latach tłumaczyli tak wielką charyzmę sióstr?

A.P.: Niemców, którzy przychodzili do Matki Czackiej nie było wielu. Przypuszczać należy, że większość z nich była żołnierzami Wehrmachtu wywodzącymi się z katolickich rodzin. Ale to przypuszczenia. Matka Czacka była wyjątkowa. Mimo swojej niepełnosprawności i wieku powalała charyzmą. Każdy z nas może wymienić kogoś, kto mimo swojej fizyczności emanuje wielką siłą, który budzi szacunek i respekt. Taka właśnie była Czacka. Na Niemcach zresztą wielkie wrażenie mogło robić jej arystokratyczne pochodzenie oraz znajomość kilku języków, obycie w świecie, wykształcenie. Nie tylko w Laskach dochodziło do sytuacji w których niektórzy Niemcy, widząc zachowanie swoich rodaków zdobywali się na refleksję i starali się zachowywać inaczej niż ich otoczenie. Bywało, że w sytuacjach ostatecznych, zachowywali się jak... ludzie. Nie były to jednak powszechne sytuacje. Tak zwanych „dobrych Niemców” był w tej tragedii tylko promil. Najczęściej mieszkańcy Lasek stykali się z bestialstwem Niemców i jeszcze większymi zbrodniami popełnianymi przez kolaborantów z RONA (Rosyjska Wyzwoleńcza Armia Ludowa).

Mogli jednak liczyć na wielką życzliwość oddziałów armii węgierskiej, która to na początku powstania stacjonowała w Laskach. Węgrzy formalnie pozostawali sojusznikami Rzeszy. W codziennej praktyce wspierali jednak Polaków, okazywali dużą życzliwość. Dochodziło wręcz do nieco kuriozalnych sytuacji, takich jak koncert polskich pieśni patriotycznych zorganizowany w Laskach przez węgierską orkiestrę wojskową. Niemcy w końcu przenieśli Węgrów z dala od Lasek. Wokół pojawili się kolaboranci z RONA, którzy stali się śmiertelnym zagrożeniem dla okolicznych mieszkańców, szczególnie dla kobiet. Siostry, wiedząc o gwałtach, których dopuszczali się członkowie tych formacji, przygarniały kobiety, ukrywały je. Położna, z którą współpracowała matka Czacka, leczyła poranione kobiety.

PAP: Cytuje Pani swojego znajomego, który mimo, że jest daleki od życia religijnego, to jednak powiedział, że „Warszawy i Powstania Warszawskiego nie da się zrozumieć bez przestrzeni mistycznej”. Te słowa skłaniają do pytania o to, dlaczego tak dotąd tak niewiele miejsca i czasu poświęcono życiu religijnemu w walczącej Warszawie?

A.P.: Tuż po wojnie benedyktynki sakramentki, które zginęły pod gruzami swojego kościoła i klasztoru 31 sierpnia 1944 r., ażano za powstańcze święte. Zginęło wówczas trzydzieści mniszek. Na mieszkańcach cała ta historia robiła ogromne wrażenie. Pogrzeb sióstr, już kilka lat po wojnie, był ważnym wydarzeniem w mieście. A to tylko jeden z przykładów, gdy warszawska ulica „upominała się” o swoich powstańczych świętych. Pamięć ludzka i szacunek to jedno, a realia życia w PRL – drugie. W kolejnych latach, z różnych powodów, między innymi prześladowań reżimu komunistycznego wobec religii i Kościoła, pamięć o życiu duchowym Powstania Warszawskiego została wyciszona. I to na kilka dekad. Nie mówiono o tym głośno, chociaż ludzie pamiętali.

W kolejnych latach, zmarła większość świadków, nie wszystkie świadectwa udało się spisać, zachować. Komuniści wręcz prześladowali powstańców i ich rodziny, a działo się to przez dziesięciolecia. Jak w takiej atmosferze mówić dodatkowo o duchowości sierpnia i września 1944 roku? Dopiero lata 90., a potem stworzenie Muzeum Powstania Warszawskiego, zmieniło tę sytuację i upowszechniło pamięć o zrywie. Zaczęto bardziej dokumentować czas powstania, przypominać postaci, wydarzenia, toczyło się wiele dyskusji. To był pewien proces, by uwydatnić różne aspekty powstania. Ale też, co trzeba podkreślić, Kościół katolicki wyniósł już wtedy, do chwały ołtarzy bł. Michała Czartoryskiego OP i ks. Józefa Stanka SAC - męczeńskich i walecznych kapelanów powstania. Ich życie było dobrze udokumentowane co pokazuje, że Kościół o swoich bohaterach pamiętał.

Dopiero jednak w ostatnich latach przyszedł czas na odrodzenie pamięci i pokazanie tak ważnych epizodów Powstania Warszawskiego jak życie duchowe jego uczestników - ale w sposób bardziej masowy, szerszy. Okładka mojej książki jest ilustracją duchowego oblicza powstania. To ikona walczącego miasta. Oto, w morzu nienawiści, tragedii, zniszczenia, są ludzie, którzy... jaśnieją. Dla wierzących będzie to blask aureoli świętości. Dla ateistów - ta jasność to bycie z drugim człowiekiem, dawanie innym nadziei. Przecież nie wszyscy uczestnicy Powstania Warszawskiego byli wierzący w Pana Boga, lecz wszyscy niemal wierzyli w wolność, dobro. Tej świętości - w wymiarze religijnym, w wymiarze uniwersalnym - po prostu dobra, w powstaniu było bardzo wiele. Twierdzę, że więcej niż zła.

PAP: Wielu świętych, których sylwetki znalazły się w książce, takich jak ks. Michał Czartoryski, decydowało się na zachowanie stroju duchownego. Zrzucenie go mogłoby ich uratować. Mieli świadomość, jak wielkie ryzyko podejmują. Jak ich poświęcenie tłumaczyli świadkowie ich służby?

A.P.: Dominikanin Michał Czartoryski był w szczególnej sytuacji, bo jego habit był biały. Od początku jego służby, dla tego przedstawiciela rodu książęcego, habit miał szczególne znaczenie. Był to dla niego rodzaj zbroi duchowej. Jego habit był szczególnym symbolem również dla tych, których odwiedzał: dla chorych, rannych w powstańczych szpitalach. Przychodził do nich skromny, a jednocześnie dystyngowany książę w bieli.

Noszenie habitu nie oznaczało jednak, że ojciec Czartoryski lub którykolwiek z bohaterów tej książki za wszelką cenę chciał być męczennikiem. Czartoryski zresztą, był człowiekiem bardzo konkretnym, architektem, a wcześniej żołnierzem 1920 roku. Był bardzo ostrożny, nie ryzykował na próżno, nie szafował swoim życiem, gdy było to pozbawione sensu. Podobnie inni kapelani. Ksiądz Józef Stanek SAC, młodziutki kapłan walczący na początku sierpnia w Śródmieściu, stwierdził, że nie ma szansy na przebicie się w miejsce, gdzie miał być kapelanem. Został więc tam, gdzie było rozsądniej i bezpieczniej. 1 sierpnia był zresztą w Warszawie na studiach, na tajnych kompletach, a więc incognito - bez sutanny. Dopiero później pożyczył ją od jednego z kleryków. Założył ją, bo było to bardzo ważne dla powstańców. Był to dla nich znak wsparcia duchowego. Stanek zresztą, w momencie próby, też nie zdjął sutanny, nie skorzystał z możliwości ucieczki na drugą stronę Wisły. I został przez Niemców powieszony na Czerniakowie. Nie jesteśmy jednak w stanie stwierdzić, czy zrzucenie sutanny pozwoliłoby przeżyć jemu lub Czartoryskiemu. Natomiast jedno jest pewne: wszyscy uczestnicy Powstania Warszawskiego chcieli żyć i mieli dla kogo żyć. Również kapelani.

PAP: Ci, którzy cudem przeżyli masowe egzekucje w których zginęli kapłani wspominają jednak o niezwykłym spokoju, którym duchowni emanowali, a także obdarzali innych. Wspomina Pani, że w hagiografii prawosławnej jest określenie „strastotierpcy” oznaczające tych, którzy ze spokojem przyjmują niesprawiedliwie zadaną śmierć, zawierzają w tym momencie swoje życie Bogu. Jakim polskim słowem można określić postawę bohaterów Pani książki?

A.P.: Myślę, że to określenie jest zasygnalizowane już w tytule: „będziesz miłował”. Byli kochający, bo byli do końca z ludźmi. Nawet w ich zgodzie na śmierć było nie tyle pragnienie męczeństwa, co twarda chęć bycia do końca z ludźmi, których kochali, którym służyli. Spełniali nakaz miłowania na bardzo wiele sposobów. Redemptorysta Józef Palewski, staruszek który zginął w Rzezi Woli, był z ludźmi do końca. Przyjmował do klasztoru przerażonych cywilów, którym wydawało się, że w tym schronieniu przeżyją, bo nie przeczuwali tak wielkiego bestialstwa Niemców. Wraz z nimi, zupełnie niewinny, został zawleczony na śmierć, bestialsko zamordowany. I to jego właśnie określono mianem „strastotierpca”.

PAP: Dziś obchodzimy 80 rocznicę jednego z najtragiczniejszych momentów w historii Powstania Warszawskiego. Pod gruzami zbombardowanego przez Niemców kościoła Sakramentek na Rynku Nowego Miasta zginęło około 1000 osób, w tym mniszki, benedyktynki sakramentki. Co wiemy o losach tego miejsca w ciągu pierwszego miesiąca powstania i tego jak siostry niosły pomoc mieszkańcom Warszawy?

A.P.: Benedyktynki sakramentki są zakonem kontemplacyjnym, czyli zamkniętym. Nie wpuszczają za klauzurę nikogo, same też jej nie opuszczają. Modlą się, nieustannie adorują Najświętszy Sakrament. Przybyły do Warszawy w XVII wieku i wtopiły się w krajobraz miasta. W sierpniu 1944 roku mniszki z Nowego Miasta otworzyły jednak klauzurę dla cywilów, wspierały żołnierzy, cały czas się modliły. Leczyły rannych, gotowały i wydawały posiłki. Gdy pod koniec sierpnia 1944 roku wzmagały się bombardowania, zarówno mniszki jak i około tysiąca warszawian, schroniły się w piwnicach klasztoru i kościoła. Nie sądzono wówczas, że Niemcy zburzą to miejsce: naziści mieli świadomość, że tam ukrywają się cywile. Jednak stało się inaczej: z premedytacją bombardowali kościół. Zawaliła się kopuła, pod gruzami znaleźli się niewinni ludzie. Zginęły 34 mniszki i około tysiąca innych osób.

Co istotne, współczesne benedyktynki szukają śladów i dokumentów po zabitych. Ich dokumenty zaginęły, spłonęły w czasie powstania, a są potrzebne do ewentualnego procesu beatyfikacyjnego mniszek. Można kontaktować się (również przez internet) z klasztorem na Nowym Mieście, i wspólnie szukać historii zabitych sióstr. Ważne, by docierać do ich rodzin, co mimo upływających lat, jest nadal możliwe. I zgłaszają się rodziny, przynoszą siostrom pamiątki po mniszkach. Okazuje się więc, że nawet w osiemdziesiąt lat od powstania, odradza się pamięć, a być może i kult tamtych „nieformalnych” jeszcze, świętych. Czy za jakiś czas mniszki zostaną sługami Bożymi, zacznie się ich proces beatyfikacyjny? Niewykluczone.

Autor: Michał Szukała


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Opinie

Reklama

Dziś w kraju i na świecie – czwartek, 7 maja

Czwartek, 7 maja, to 127. dzień roku. Słońce wzeszło o godz. 4.56, zajdzie o 20.09. Imieniny obchodzą dziś: Gizela, Róża, August, Ludmiła i Wincenty. To dzień, w którym historia splata się z teraźniejszością – od reform Rzeczypospolitej sprzed ponad dwóch i pół wieku, przez dramaty wojny i komunizmu, po współczesne debaty o bezpieczeństwie, dezinformacji i pamięci.Data dodania artykułu: 07.05.2026 09:17
Dziś w kraju i na świecie – czwartek, 7 maja

Ekspert o bonie senioralnym: dobre rozwiązanie, ale martwi mała liczba beneficjentów

Bon senioralny to dobre rozwiązanie, które może być elementem stymulacji usług opiekuńczych na poziomie lokalnym – powiedział PAP Dominik Owczarek z Instytutu Spraw Publicznych. Dodał, że niepokojące jest jednak to, że tak mało seniorów będzie mogło skorzystać z tego wsparcia.Data dodania artykułu: 06.05.2026 09:24
Ekspert o bonie senioralnym: dobre rozwiązanie, ale martwi mała liczba beneficjentów

Dziś w kraju i na świecie. Środa, 6 maja

Dziś środa, 126. dzień roku. Słońce wzeszło o godz. 4.58, a zajdzie o 20.07. Imieniny obchodzą: Bartłomiej, Benedykta, Filip, Franciszek, Jakub, Jan, Judyta i Jurand.Data dodania artykułu: 06.05.2026 08:56
Dziś w kraju i na świecie. Środa, 6 maja

4 maja: Najważniejsze wydarzenia w Polsce i na świecie

4 maja łączy w Polsce historię, pamięć i bieżące wydarzenia: w Warszawie trwają centralne obchody Dnia Strażaka, a 344,8 tys. maturzystów pisze dziś język polski. W Erywaniu liderzy 48 państw rozmawiają o bezpieczeństwie Europy i wojnie w Ukrainie.Data dodania artykułu: 04.05.2026 08:22
4 maja: Najważniejsze wydarzenia w Polsce i na świecie

Dziś w kraju i na świecie (niedziela, 3 maja)

Niedziela, sto dwudziesty trzeci dzień roku. Poranek przyszedł dziś wcześnie – słońce wstało o 5.04, jakby samo chciało przypomnieć, że to dzień nie tylko kalendarzowy, ale i symboliczny. Zachód o 20.02 zamknie go spokojnie, ale między tymi godzinami rozegra się historia – ta współczesna i ta sprzed lat. Imieniny obchodzą dziś m.in. Aleksander, Antonina, Maria, Piotr i Tymoteusz – imiona brzmiące jak echo dawnych kronik i rodzinnych opowieści.Data dodania artykułu: 03.05.2026 07:50
Dziś w kraju i na świecie (niedziela, 3 maja)

Piątek, 1 maja – dzień, w którym historia spotyka się z teraźniejszością

Słońce wstało dziś o 5:08, zajdzie o 19:59. To 121. dzień roku, a kalendarz przypomina o imieninach m.in. Anieli, Jakuba, Jeremiego, Józefa i Mai. Ale 1 maja to nie tylko kartka z kalendarza — to dzień, który niesie ze sobą ciężar historii i puls współczesnych wydarzeń.Data dodania artykułu: 01.05.2026 09:37
Piątek, 1 maja – dzień, w którym historia spotyka się z teraźniejszością

Środa, 29 kwietnia. Dzień, w którym historia patrzy w lustro współczesności

Są dni, które układają się jak szybki serwis informacyjny – migawki, fakty, nazwiska. I są takie, które wymagają zatrzymania. Bo za każdym nagłówkiem kryje się proces, który trwa latami.Data dodania artykułu: 29.04.2026 08:52
Środa, 29 kwietnia. Dzień, w którym historia patrzy w lustro współczesności

MS: Wolność słowa pod ochroną. Rząd przyjął przepisy uderzające w pozwy SLAPP (komunikat)

Rząd przyjął projekt ustawy, który ma chronić dziennikarzy, aktywistów i organizacje społeczne przed pozwami SLAPP. Szybsze oddalanie bezzasadnych spraw, kaucje i wysokie kary mają ograniczyć używanie sądów do uciszania debaty publicznej.Data dodania artykułu: 28.04.2026 21:19
MS: Wolność słowa pod ochroną. Rząd przyjął przepisy uderzające w pozwy SLAPP (komunikat)
Reklama
Smaki świata na Placu Kościuszki

Smaki świata na Placu Kościuszki

Food trucki wracają do TomaszowaJuż w dniach 8–10 maja Plac Kościuszki w Tomaszów Mazowiecki zamieni się w tętniącą życiem strefę street foodu. Przed mieszkańcami i gośćmi trzy dni pełne kulinarnych doznań, spotkań na świeżym powietrzu i dobrej energii. To propozycja dla wszystkich, którzy chcą na chwilę zwolnić, wyrwać się z codzienności i spędzić czas w luźnej, weekendowej atmosferze. Wydarzenie rozpocznie się w piątek o godzinie 15:00 i potrwa do niedzieli. Na miejscu pojawią się różnorodne food trucki serwujące dania z różnych stron świata – od klasyków street foodu po bardziej oryginalne smaki. Organizatorzy zapowiadają, że każdy znajdzie coś dla siebie – niezależnie od tego, czy przyjdzie na szybki posiłek, czy spędzić kilka godzin ze znajomymi lub rodziną.Weekend pełen atrakcjiPiątek (8 maja, 15:00–21:00)Start wydarzenia to idealna okazja, by po pracy rozpocząć weekend w dobrym stylu. Luźna atmosfera, pierwsze kulinarne odkrycia i spokojne tempo – tak zapowiada się otwarcie zlotu.Sobota (9 maja, 12:00–21:00)Najbardziej intensywny dzień wydarzenia. Jeszcze więcej smaków, ludzi i dobrej energii. Od godziny 13:00 do 21:00 przestrzeń wypełni muzyka na żywo – DJ zadba o klimat, który sprzyja zarówno relaksowi, jak i wspólnej zabawie.Niedziela (10 maja, 12:00–19:00)Ostatni dzień wydarzenia upłynie pod znakiem rodzinnej atmosfery. W godzinach 13:00–15:00 zaplanowano warsztaty cyrkowe oraz pokaz „Jak on to robi?”, który dostarczy widzom sporej dawki śmiechu, magii i interakcji na żywo – szczególnie najmłodszym uczestnikom.Przepis na udany weekendZlot food trucków w Tomaszowie Mazowieckim to nie tylko jedzenie – to przede wszystkim doświadczenie. Spotkania z ludźmi, wspólne chwile przy stole, muzyka i przestrzeń, w której można po prostu być tu i teraz. Bez pośpiechu, bez presji – za to z dużą dawką smaku i dobrej energii.Organizatorzy zachęcają: zbierzcie znajomych, rodzinę i przyjdźcie na Plac Kościuszki. Ten weekend ma smakować dokładnie tak, jak lubicie. Na miejscu będzie można spróbować:frytki belgijskie – chrupiące i konkretnekurczaki w panierce – złociste i soczystezapiekanki, langosze, grill (karkówka, kiełbasa)churrosy, lody włoskie, granita – coś na słodko i na ochłodęData rozpoczęcia wydarzenia: 08.05.2026
Tydzień Bibliotek w Tomaszowie: poetyckie działania, flashmob i biblioteka pełna odkryć

Tydzień Bibliotek w Tomaszowie: poetyckie działania, flashmob i biblioteka pełna odkryć

W dniach 8–15 maja w całej Polsce obchodzony jest Tydzień Bibliotek, ogólnopolski program promocji czytelnictwa organizowany od 2004 roku przez Stowarzyszenie Bibliotekarzy Polskich. Jego głównym celem jest podkreślenie roli bibliotek w życiu społecznym i kulturalnym oraz zachęcenie do korzystania z ich zasobów i oferty edukacyjno-kulturalnej.To również okazja, aby docenić pracę bibliotekarzy – osób, które z pasją i zaangażowaniem budują przestrzeń spotkań z literaturą, wiedzą i drugim człowiekiem. Wydarzenie to inauguruje Dzień Bibliotekarza, przypadający na 8 maja.Tegoroczna XXIII edycja Ogólnopolskiego Tygodnia Bibliotek odbywa się pod hasłem „Biblioteka. Otwierasz. Odkrywasz”. Pokazuje ono bibliotekę jako miejsce, w którym każdy może zacząć swoją przygodę z wiedzą i kulturą. „Otwierasz” oznacza wejście do biblioteki i sięganie po jej zasoby, a „odkrywasz” – poznawanie nowych inspiracji i możliwości.Tomaszowska książnica przygotowała bogaty program wydarzeń adresowany do różnych grup odbiorców:Miejska Biblioteka Publiczna ul. Browarna 7- akcja „Przyłapani na czytaniu” ma na celu promocję czytelnictwa poprzez uchwycenie codziennych chwil spędzanych z książką. W bibliotece oraz jej najbliższym otoczeniu fotografowane będą osoby pochłonięte lekturą- „Filmowa giełda – przynieś, zostaw, wymień” -  wymiana filmów na płytach DVD- konkurs fotograficzny „Biblioteka w nowym miejscu – gdzie ta biblioteka…?” jest zaproszeniem do poznania biblioteki w jej nowej lokalizacji przy ul. Browarnej 7. Zadaniem uczestników będzie wykonanie najciekawszego, nieoczywistego i nieszablonowego zdjęcia biblioteki- akcja „Odkrywam Bibliotekę”. Każda osoba, która w czasie trwania Tygodnia Bibliotek założy kartę czytelnika w nowej siedzibie biblioteki, otrzyma los uprawniający do udziału w loterii13.05.2026 r. godz. 12 „Poetyckie parkowanie” to poetyckie działania w terenie, które łączą miłość do literatury z aktywnym wypoczynkiem na świeżym powietrzuOddział dla Dzieci i Młodzieży Plac T. Kościuszki 18- „Literackie Bingo”, „Książka w ciemno” – niespodzianki dla Wypożyczających- wystawa „Odkryj swoją bibliotekę”-  Fotobudka - akcja „Nadaj drugie życie przedmiotom! Podziel się, nie wyrzucaj!” - zabawka za wypożyczenie książek11.05.2026 r. godz. 10 - lekcja biblioteczna „Odkryj emocje, pozwól im być”12.05.2026 r. godz. 10 - lekcja biblioteczna „Otwórz serce na bibliotekę”13.05.2026 r. godz. 10 - Flashmob - akcja promująca czytelnictwo i bibliotekę. Przemarsz z książkami w centrum miasta14.05.2026 r. godz. 15 - Warsztaty dla najmłodszych ,,Dziecięca biblioteka bez tajemnic”Filia nr 1 ul. Akacjowa 1, Filia nr 2 ul. Opoczyńska 22, Filia nr 3 ul. Koplina 1- wystawy tematyczne - lekcje biblioteczne- akcja "Biblioteczna polecajka"- Filia nr 3 ul. Koplina 1 12.05.2026 – Filia nr 3 ul. Koplina 1 - „Kwadrans na czytanie" czyli wiosenna biblioteka pod chmurkąWięcej informacji na stronie internetowej www.mbptomaszow.pl oraz mediach społecznościowych.Zapraszamy serdecznie do udziału w wydarzeniach!Data rozpoczęcia wydarzenia: 11.05.2026

Polecane

Prokuratura zaskarżyła wyrok w sprawie radnego powiatowego Leona K.Udany początek sezonu kajakarzy MUKS „Wiking” z Tomaszowa MazowieckiegoKonkurs na dyrektora „Dąbrowszczaka”. Powiat szuka nowego szefa I LOWarsztaty Stress Off w Parku Solidarność. Bezpłatne spotkanie o stresie i wypaleniuSP nr 6 zaprasza w podróż bez wyjazdu. „Dookoła świata” w szkolnym wydaniuBogusławice zapraszają na międzynarodowe zawody w powożeniu i rodzinny weekend atrakcjiTrzęsienie w PiS. Radni wyrzuceni z partii, ale w Tomaszowie podobne głosowania nikomu nie przeszkadzają?Weekend w Tomaszowie: muzyka, historia i fantastyka w jednym programieZalew Sulejowski w Smardzewicach zaprasza na wiosenny relaksNoc Muzeów 2026 w Inowłodzu. Zamek Kazimierza Wielkiego otworzy się po zmrokuDrzewko za makulaturę wraca do PCAS. Ekologiczna akcja już 18 majaStypendia dla kandydatów na żołnierzy zawodowych. Rusza edycja 2026/2027
Reklama
Reklama
Reklama
Pijany za kierownicą. Czy radnemu wolno więcej?

Pijany za kierownicą. Czy radnemu wolno więcej?

Leon K., radny Rady Powiatu Tomaszowskiego, prowadził samochód w stanie nietrzeźwości. Miał ponad promil alkoholu (nieoficjalnie 1,6 promila). Sąd warunkowo umorzył postępowanie. To decyzja, która musi budzić sprzeciw.
Czy nasz szpital zniknie z mapy? Jedna decyzja, która może zmienić wszystko w Tomaszowie

Czy nasz szpital zniknie z mapy? Jedna decyzja, która może zmienić wszystko w Tomaszowie

Działacze tomaszowskiej Koalicji Obywatelskiej i PiS z żenująca infantylnością publikują kolejne internetowe wpisy na temat tzw. konsolidacji tomaszowskiego szpitala. Dla nich to "szansa" dla pacjentów... ograniczenie dostępności usług medycznych. Lokalny poseł podrzuca kilka pism, jako kukułcze jajo, mając świadomość, że propozycja jaką serwuje, jest nie do zaakceptowania. Mówiąc wprost: niezły cwaniaczek, bo z jednej strony przypodoba się partyjnym liderom, co może skutkować dobrym miejscem w przyszłorocznych wyborach, z drugiej dolał paliwa do zardzewiałego politycznego baku. W sumie to dla niego nawet lepiej, by powiat pomysł odrzucił, bo będzie publikował kolejne rolki i wpisy w sieci, na temat, że ruszył na ratunek a źli radni i Starosta z jego pomocy skorzystać nie chcieli. Tyle, że... żadnej pomocy tu nie było, a jedynie typowa polityczna ściema. Nabór wniosków konsolidacyjnych ma trwać do 30 października. Za to przez ostatni rok koalicji KO-PiS w powiecie, gdzie w Radzie Powiatu za Zdrowie odpowiada Alicja Zwolak Plichta, udało się z rentownej placówki uczynić niemalże bankruta. na stronach internetowych nie znajdzie się żadnego wniosku w tym temacie. Zresztą niemal w żadnym innym również
Reklama

Wasze komentarze

Autor komentarza: TomaszowianinTreść komentarza: Temu posłowi to już nawet zamknięty oddział nie pomoże....Źródło komentarza: Choroba nie jest równa dla wszystkichAutor komentarza: Paweusz82Treść komentarza: Szanowna redakcjo! Jeszcze jedna myśl, która mi się nasunęła - ad vocem do zdjęcia w miniaturce jak zobaczyłem to zdjęcie posła z rurką w nosie to w pierwszej chwili pomyślałem że się posmarkał. Cieszę się że w redakcji u Was są zgrywusy, pozdrawiam Was :)Źródło komentarza: Choroba nie jest równa dla wszystkichAutor komentarza: AjdejanoTreść komentarza: Ten materiał powyżej jest dosyć ostry. I dobrze, ze ten materiał (być może) cokolwiek uświadomi niezbyt mądremu, młodemu i niezbyt lubianemu, homo niepewnemu posłowi to, że ten społeczny i parlamentarny pajac nie jest jakimś chorym umysłowo (nie tylko w swoim służalczym myśleniu przeciwko Polsce), ale również jest fizycznie chorym. I być może, to właśnie ta jego faktyczna choroba powoduje, że jest z nim tak źle, jak jest.Źródło komentarza: Choroba nie jest równa dla wszystkichAutor komentarza: AjdejanoTreść komentarza: Koleżanka pana Kazia ?! Ja odpowiem tak: jaki pan Kazio, taka jego koleżanka. My, tutaj w terenie, dobrze znamy "yntelekt" pana Kazia. I dlatego myślimy, że przygłup goni przygłupa.Źródło komentarza: Wojewoda weryfikuje uchwałę ws. Pauliny SochyAutor komentarza: AjdejanoTreść komentarza: Cytat z materiału powyżej. "Tym razem jednak kluczowe jest to, w jaki sposób ma zostać wyłoniony następca. Ogłoszenie konkursu oznacza, że stanowisko nie ma zostać obsadzone wyłącznie decyzją gabinetową, lecz w procedurze, do której mogą zgłosić się kandydaci spełniający wymagania określone przez spółkę. W realiach lokalnej polityki to istotny sygnał: proces powinien być czytelny, jawny i oparty na kompetencjach, a nie na szeptach korytarzy." Cytat jest dosyć długi, ale mój komentarz jest dosyć krótki: a kto, do ku#wy nędzy, będzie chciał prowadzić tę samorządową spółkę pod rządami samorządowców-debli. Niech prowadzą ten totalny burdel sami radni i starostowie, bo to ten powiatowy, samorządowy syf do tego doprowadził.Źródło komentarza: Szpital szuka nowego prezesa. Konkurs w TCZ ma być otwarty i transparentnyAutor komentarza: AjdejanoTreść komentarza: Sprawa jest prosta, jak świńska kita. Wszystko zaczęło się od stwierdzenia ryżego szwaba donka, że on i jego rząd będą w Polsce traktowali polskie prawo, tak, jak ONI to prawo rozumieją. I taki, debilny przekaz poszedł w dół, między innymi również do samorządów, wrogich Polsce, a pazernych na "wadze" i na układziki. Już widzę, jak Wojewoda Łódzka za chwilę dostanie upomniana za to, że nie stosuje początkowego stwierdzenia ryżego szwaba donka oraz doktryny Nojmana. Czyli: spoko, spoko durnowate Polaczki. Za moment wszystko wróci do aktualnej, jedynie słusznej polityki donka i Nojmana.Źródło komentarza: Wojewoda weryfikuje uchwałę ws. Pauliny Sochy
Reklama
Reklama

Napisz do nas

Zachęcamy do kontaktu z nami za pomocą formularza. Możecie dołączyć zdjęcia i inne załączniki. Podajcie swojego maila ułatwi to nam kontakt z Wami
Reklama
Reklama
Reklama