Piątkowy mecz piątej kolejki TAURON 1. Ligi przypominał sportowy thriller, w którym gospodarzom zabrakło szczęśliwego zakończenia. Pierwszy set był pokazem siły Lechii. Tomaszowianie wygrali go zdecydowanie 25:16, narzucając własne tempo i nie pozwalając przeciwnikom rozwinąć skrzydeł.
FORT odpowiedział w drugiej partii, zwyciężając 25:22. Lechia ponownie przejęła jednak kontrolę nad spotkaniem. Trzeci set zakończył się wynikiem 25:18 i przy prowadzeniu 2:1 wydawało się, że gospodarze są o krok od zdobycia kompletu punktów.
Najbardziej bolesna okazała się końcówka czwartej odsłony. Zamiast postawić kropkę nad „i”, Lechia pozwoliła poznaniakom doprowadzić do tie-breaka. Goście zachowali więcej spokoju w decydujących akcjach i zwyciężyli 25:23.
Piąty set był już grą nerwów. Tomaszowianie prowadzili jeszcze 8:7, ale po zmianie stron inicjatywę przejął FORT. Poznaniacy wytrzymali presję i wygrali 15:13, zabierając z Tomaszowa dwa punkty. Lechii pozostał jeden oraz niedosyt, bo tego wieczoru zwycięstwo naprawdę znajdowało się na wyciągnięcie ręki.
Najlepszym zawodnikiem spotkania został wybrany Oskar Trawka z drużyny gości. Dla zespołu Kamila Czapnika najważniejszym wnioskiem powinny być natomiast końcówki. Przez większą część meczu Lechia potrafiła dyktować warunki, lecz w kluczowych momentach zabrakło skuteczności i chłodnej głowy.
Na rozpamiętywanie porażki nie będzie jednak wiele czasu. Już w środę, 14 października, o godz. 16.00 tomaszowianie zmierzą się na wyjeździe z SMS PZPS Spała. Będzie to pojedynek dwóch drużyn reprezentujących powiat tomaszowski, a więc spotkanie mające znacznie większy ciężar niż zwykły ligowy mecz.
Derby rządzą się własnymi prawami – to jedno z najbardziej zużytych sportowych powiedzeń, ale zwykle właśnie w takich spotkaniach odzyskuje ono sens. Dla Lechii będzie to okazja, by szybko odpowiedzieć na piątkowe niepowodzenie. Dla gospodarzy ze Spały – szansa, by udowodnić swoją wartość w starciu z lokalnym rywalem.
Po thrillerze z Poznaniem czas więc na mecz, w którym emocji również nie powinno zabraknąć. Tym razem Lechia musi jednak pamiętać, że w siatkówce nie wystarczy prowadzić. Trzeba jeszcze umieć zamknąć spotkanie.



Napisz komentarz
Komentarze