Przed pierwszym gwizdkiem więcej argumentów przemawiało za gośćmi. Wigry Suwałki przyjechały do Tomaszowa jako wicelider rozgrywek, a Lechia miała za sobą serię słabszych występów. Na boisku nie było jednak widać respektu przed rywalem z czołówki. Zielono-czerwoni od początku ruszyli agresywnie i szybko pokazali, że nie zamierzają tego spotkania przeczekać.
Już w 2. minucie Marcin Pieńkowski dobrze przyjął piłkę przed polem karnym i zdecydował się na strzał. Futbolówka nieznacznie minęła bramkę Wigier. Osiem minut później ten sam zawodnik został uruchomiony na prawym skrzydle i posłał bardzo dobre podanie do wbiegającego Kacpra Popławskiego. Napastnik Lechii znalazł się w znakomitej sytuacji, ale uderzył nad poprzeczką.
W 15. minucie Tomaszów wreszcie miał powód do radości. Popławski zagrał piłkę wzdłuż bramki. W polu karnym minął się z nią upadający Bartosz Winkler, ale tam, gdzie trzeba, znalazł się Miłosz Pawlusiński. Zachował najwięcej zimnej krwi i skierował futbolówkę do siatki.
Lechia Tomaszów Mazowiecki prowadziła z Wigrami Suwałki 1:0.
Co ważne, gospodarze po zdobyciu bramki nie cofnęli się pod własne pole karne. W 22. minucie kolejną kontrę kończył Pieńkowski, lecz piłka znów przeleciała nieznacznie nad poprzeczką. Cztery minuty później doskonałą okazję miał Popławski. Pawlusiński wyłuskał futbolówkę w polu karnym i natychmiast podał do niepilnowanego kolegi, ale jego strzał obronił Mateusz Taudul.
Wigry odpowiedziały dopiero w 27. minucie. Po akcji Kacpra Głowickiego i Kacpra Rejterady do piłki doszedł Michał Bajdur, ale jego uderzenie głową poszybowało nad bramką. Suwalczanie próbowali również dośrodkowań i strzałów z dalszej odległości, jednak tomaszowska defensywa nie pozwalała wiceliderowi na stworzenie naprawdę groźnych sytuacji.
Drugi cios zaraz po przerwie
Jeśli goście w szatni układali plan odrabiania strat, Lechia bardzo szybko go zburzyła.
W 52. minucie Pieńkowski dostał piłkę na prawym skrzydle, ruszył w stronę pola karnego i zagrał ją mocno wzdłuż bramki. Oliwier Kucharczyk interweniował tak niefortunnie, że skierował futbolówkę do własnej siatki. Lechia prowadziła już 2:0.
Wigry spróbowały odpowiedzieć niemal natychmiast. Minutę później Bartosz Baranowicz huknął z dystansu, ale Piotr Komar zachował czujność i przeniósł piłkę nad poprzeczką.
Od tego momentu obraz spotkania zaczął się zmieniać. Goście częściej byli przy piłce i próbowali zepchnąć Lechię do defensywy, ale gospodarze bronili się bardzo odpowiedzialnie. Nie było nerwowej „obrony Częstochowy”, przypadkowych wybić i oczekiwania na końcowy gwizdek. Tomaszowianie dobrze przesuwali się w defensywie, zamykali przestrzenie i zmuszali rywali do szukania trudniejszych rozwiązań.
Jednocześnie Lechia cały czas pozostawała groźna w kontrataku. Zielono-czerwoni nie pozwolili Wigram rozwinąć skrzydeł, a każda kolejna minuta przybliżała gospodarzy do jednego z najcenniejszych zwycięstw tej jesieni.
Ostatecznie wynik nie uległ już zmianie. Lechia Tomaszów Mazowiecki pokonała Wigry Suwałki 2:0, przełamując serię słabszych występów i pokazując, że potrafi skutecznie rywalizować także z zespołami walczącymi o najwyższe miejsca w tabeli.
To były trzy punkty zdobyte nie przypadkiem, ale dzięki konsekwencji i ogromnej pracy całego zespołu. W spotkaniu z wiceliderem Lechia była skuteczniejsza, bardziej konkretna, a przede wszystkim przez pełne 90 minut potrafiła utrzymać koncentrację.
Lechia Tomaszów Mazowiecki – Wigry Suwałki 2:0 (1:0)
Bramki: Miłosz Pawlusiński 15', Oliwier Kucharczyk 52' – samobójcza.
Lechia: Piotr Komar – Maksym Rosiński (80. Bartłomiej Chyb), Marcin Orzechowski, Bartosz Winkler, Artur Czupryński – Krystian Kolasa, Miłosz Pawlusiński, Daniel Chwałowski, Marcin Pieńkowski (80. Bartosz Bogus) – Kacper Popławski (72. Eryk Kaproń), Filip Zawadzki (56. Łukasz Racis).
Żółte kartki: Filip Zawadzki (Lechia) – Marcin Kluska, Piotr Witasik, Patryk Jakubczyk oraz Patryk Sobolewski, trener bramkarzy Wigier.
Sędzia: Hubert Heba (Warszawa)
Widzów: 142
Mocny tytuł alternatywny to „Wicelider zatrzymany w Tomaszowie. Lechia przełamuje złą serię i pokonuje Wigry 2:0” — lepiej eksponuje zarówno skalę niespodzianki, jak i znaczenie zwycięstwa.



Napisz komentarz
Komentarze