Nasz artykuł w skrócie
- Milionowe kontrakty lekarskie w Polsce – Według danych zebranych przez stowarzyszenie Watchdog Polska i przekazanych PAP, w 2025 roku co najmniej 172 lekarzy otrzymało wynagrodzenie przekraczające 1 mln zł.
- Specyfika danych i rekordów – Opublikowany raport zawiera łącznie 248 rekordów z kwotami powyżej miliona złotych. Organizacja zaznacza jednak, że ta sama osoba mogła figurować w zestawieniu wielokrotnie, jeśli realizowała kontrakty w różnych miejscach.
- Tomaszowski ślad poza oficjalną listą – Choć Tomaszowskie Centrum Zdrowia (TCZ) nie zostało ujęte w publicznej tabeli obejmującej 161 placówek, wcześniejsze ustalenia portalu NaszTomaszow.pl wskazują, że również w tomaszowskim szpitalu dwa indywidualne roczne kontrakty przekroczyły próg miliona złotych.
- Sejmowa próba ograniczenia zarobków – W odpowiedzi na wysokie koszty personelu medycznego, Sejm uchwalił 22 października ustawę mającą limitować część wynagrodzeń finansowanych ze środków NFZ. Przepisy te nie są jednak jeszcze obowiązującym prawem i czekają na dalszy proces legislacyjny.
Milion przestał być pojedynczym wyjątkiem
Jeszcze kilka miesięcy temu dyskusję o zarobkach lekarzy można było sprowadzić do kilku spektakularnych historii. Jeden szpital, jeden kontrakt, jedna kwota, która zaczynała żyć własnym życiem w mediach społecznościowych.
Badanie Sieci Obywatelskiej Watchdog Polska pokazuje jednak, że problem jest znacznie bardziej skomplikowany.
29 czerwca 2026 roku organizacja wysłała 1358 wniosków o udostępnienie informacji publicznej do placówek medycznych w całej Polsce. Podstawą były art. 61 Konstytucji RP oraz przepisy ustawy o dostępie do informacji publicznej. Watchdog chciał otrzymać listy lekarzy wraz z łącznymi kwotami wypłaconymi im w 2025 roku, niezależnie od formy zatrudnienia.
Efekt okazał się równie interesujący jak same wynagrodzenia. Dane umożliwiające analizę uzyskano zaledwie od 161 spośród 1358 placówek, czyli około 12 procent. Reszta szpitali albo odmówiła przekazania takich informacji, albo nie odpowiedziała.
To pierwsza ważna informacja płynąca z raportu: o zarobkach w publicznej ochronie zdrowia wciąż wiemy zaskakująco mało.
2,98 miliona złotych w jednym szpitalu
W zgromadzonym przez Watchdog materiale znalazło się 18 647 rekordów z kwotami wynagrodzeń. Mediana wyniosła 172 594 zł, średnia 239 506 zł. Co najmniej pół miliona złotych pojawia się w 2316 rekordach, czyli w ponad 12 procentach całego materiału.
Jeszcze bardziej przyciąga uwagę górna część tabeli. 248 rekordów przekracza milion złotych, a takie wartości pojawiły się w 56 placówkach.
Najwyższa pojedyncza kwota wynosi 2 979 868 zł i pochodzi z 1 Wojskowego Szpitala Klinicznego w Lublinie. Kolejne to m.in. 2,74 mln zł w szpitalu wojewódzkim w Zamościu oraz blisko 2,6 mln zł w Szpitalu Wojewódzkim im. Mikołaja Kopernika w Koszalinie.
Tu trzeba jednak postawić grubą kreskę pod słowem „rekord”.
Raport Watchdog nie jest rankingiem najlepiej zarabiających lekarzy w Polsce.
Sama organizacja ostrzega, że jeden lekarz może występować w zestawieniu więcej niż jeden raz – chociażby z powodu różnych form zatrudnienia. Poszczególne szpitale przekazywały również dane w różny sposób: brutto lub netto, dotyczące różnych wymiarów czasu pracy i okresów zatrudnienia. Część placówek nie podała nazwisk.
Dlatego przekazana PAP liczba 172 lekarzy z wynagrodzeniem przekraczającym milion złotych nie musi być sprzeczna z 248 rekordami widocznymi w surowym raporcie. Rekord w bazie nie zawsze oznacza odrębną osobę.
To rozróżnienie jest kluczowe. Inaczej z danych mających uporządkować debatę bardzo łatwo stworzyć medialny spektakl.
Tomaszów już zna milionowe kontrakty
Dla mieszkańców powiatu tomaszowskiego najważniejsze pytanie brzmi jednak inaczej: jak na tle tej ogólnopolskiej dyskusji wygląda Tomaszowskie Centrum Zdrowia?
TCZ nie znajduje się w tabeli 161 placówek, których zindywidualizowane dane zostały wykorzystane w raporcie Watchdog. Nie można więc dopisywać tomaszowskich lekarzy do 172 osób wskazywanych w materiale PAP ani do 248 rekordów znajdujących się w bazie organizacji.
Ale to nie znaczy, że w Tomaszowie takich wynagrodzeń nie było.
W czerwcu NaszTomaszow.pl ujawnił dane przekazane redakcji przez Tomaszowskie Centrum Zdrowia dotyczące wynagrodzeń personelu medycznego w 2025 roku.
Wśród przedstawionych indywidualnych kwot kontraktów znalazły się między innymi:
1 423 193 zł, 1 120 839 zł, 846 790 zł, 786 385 zł, 785 477 zł, 724 442 zł, 718 273 zł oraz 694 785 zł.
Oznacza to, że co najmniej dwa indywidualne kontrakty lekarskie w tomaszowskim szpitalu przekraczały w 2025 roku milion złotych. Najwyższa ujawniona kwota odpowiada średnio niemal 119 tys. zł miesięcznie, druga – ponad 93 tys. zł miesięcznie.
To nie są wynagrodzenia całych zespołów czy oddziałów. Z informacji przekazanych wcześniej redakcji wynikało, że były to kwoty przypisane konkretnym lekarzom, choć ich nazwisk nie publikowaliśmy.
Ponad 143 miliony dla personelu medycznego TCZ
Skala wydatków jest większa, gdy spojrzymy na cały szpital.
Według informacji przekazanych wcześniej NaszTomaszow.pl przez TCZ w 2025 roku łączna wartość wynagrodzeń brutto personelu medycznego przekroczyła 143 mln zł. Ponad 78 mln zł przypadło na umowy o pracę, ponad 55 mln zł na kontrakty, a ponad 9 mln zł na umowy zlecenia.
Jednocześnie ze sprawozdania finansowego spółki wynika, że Tomaszowskie Centrum Zdrowia zakończyło 2025 rok stratą netto przekraczającą 24,4 mln zł. Przychody ze sprzedaży wyniosły około 230,3 mln zł.
Nie wolno z tych liczb wyprowadzać prostego równania: wysokie kontrakty lekarzy równa się strata szpitala. To byłoby dziennikarskie nadużycie. Kondycja szpitala zależy od wycen świadczeń przez NFZ, kosztów leków, energii, sprzętu, inwestycji, struktury oddziałów, nadwykonań i dziesiątek innych elementów.
Ale przy stracie liczonej w dziesiątkach milionów złotych pytanie o strukturę największych kontraktów jest całkowicie zasadne. Szczególnie że właścicielem TCZ jest Powiat Tomaszowski, a działalność szpitala opiera się w ogromnej mierze na pieniądzach publicznych.
Nie chodzi o polowanie na lekarzy
Ta debata bardzo łatwo może skręcić w złą stronę.
Lekarz specjalista nie jest pracownikiem, którego wartość można ocenić jedną liczbą na pasku wynagrodzenia. W deficytowych specjalizacjach szpitale konkurują o niewielką grupę ludzi. Bez anestezjologa nie będzie operacji. Bez radiologa nie będzie części diagnostyki. Bez lekarza zabezpieczającego dyżury można stanąć przed koniecznością ograniczenia albo zamknięcia oddziału.
Problemem nie jest więc to, że lekarze dobrze zarabiają. Problemem jest pytanie, czy publiczny system potrafi racjonalnie określić wartość ich pracy, kontrolować kontrakty oraz zagwarantować, że wysokość wynagrodzeń idzie w parze z dostępnością świadczeń dla pacjentów.
Naczelna Rada Lekarska od miesięcy przestrzega przed sprowadzaniem kryzysu ochrony zdrowia do zarobków medyków. Samorząd lekarski argumentuje, że bardzo wysokie wynagrodzenia dotyczą niewielkiej części środowiska, często lekarzy pracujących znacznie ponad standardowy wymiar czasu, a sztywne ograniczenie stawek może szczególnie uderzyć w szpitale powiatowe mające problemy z obsadą dyżurów.
To argument, którego nie można zbyć machnięciem ręki. Jeżeli bowiem po ustawowym ograniczeniu stawki lekarz wybierze większy szpital w Łodzi, Warszawie albo prywatną placówkę, oszczędność na kontrakcie może szybko zamienić się w problem z utrzymaniem oddziału.
Państwo chce wprowadzić limity
Debata przestała jednak być akademicka.
22 października 2026 roku Sejm uchwalił rządową nowelizację dotyczącą zasad zatrudniania i wynagradzania personelu medycznego. Za ustawą głosowało 229 posłów, przeciw było 144, a 67 wstrzymało się od głosu. Dokument trafił do dalszych prac parlamentarnych i nie jest jeszcze obowiązującym prawem.
Przyjęte przez Sejm rozwiązania zmierzają między innymi do wprowadzenia maksymalnych stawek godzinowych i miesięcznych za świadczenia finansowane przez NFZ, ograniczenia zawierania części umów poprzez spółki i spółdzielnie lekarskie oraz zakazu ustalania wynagrodzenia medyka jako procentu wartości kontraktu placówki z NFZ.
Rząd argumentuje, że system trzeba uporządkować.
Lekarze odpowiadają, że państwo próbuje regulować cenę pracy zamiast rozwiązać podstawowy problem – niedobór specjalistów i niedofinansowanie świadczeń.
I gdzieś pomiędzy tymi dwoma stanowiskami znajduje się pacjent.
PESEL pokaże prawdziwy obraz
Najważniejsza zmiana może jednak nadejść nie wraz z limitami, lecz z danymi.
Od 5 sierpnia 2026 roku obowiązuje tzw. ustawa PESEL-owa, która pozwala Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji łączyć informacje o wynagrodzeniach konkretnego medyka na podstawie numeru PESEL albo numeru prawa wykonywania zawodu.
Pod koniec września AOTMiT rozpoczęła kolejną zbiórkę danych ze wszystkich podmiotów mających umowy z NFZ. Placówki przekazują informacje o wynagrodzeniach niezależnie od formy zatrudnienia, a dane mogą zostać przypisane do konkretnej osoby.
Dopiero wtedy będzie można zobaczyć coś, czego badanie Watchdog nie potrafi pokazać: ile naprawdę zarabia jeden lekarz, jeśli jednocześnie pracuje w trzech, czterech czy pięciu placówkach.
I być może dopiero wtedy skończy się dyskusja oparta na legendach, przeciekach i pojedynczych rekordach.
A co z Tomaszowem?
Dla Tomaszowa sprawa ma jeszcze jeden wymiar.
Jeżeli państwo zdecyduje się ostatecznie ograniczyć kontrakty lekarskie finansowane przez NFZ, trzeba będzie odpowiedzieć na bardzo praktyczne pytanie: co stanie się z obsadą lekarską Tomaszowskiego Centrum Zdrowia?
Czy lekarze, których kontrakty dzisiaj przekraczają poziom przewidywanych ustawowych limitów, zaakceptują nowe warunki?
Czy TCZ będzie w stanie znaleźć innych specjalistów?
Czy zmiana rzeczywiście przyniesie szpitalowi oszczędności?
A może rachunek zostanie wystawiony w inny sposób – poprzez problemy z dyżurami, ograniczenie świadczeń i jeszcze dłuższe kolejki?
To są pytania ważniejsze niż samo hasło „lekarz zarabia milion”.
Bo milion złotych robi wrażenie. Ale dla pacjenta ostatecznie nie jest najważniejsze, ile zarabia lekarz. Najważniejsze jest, czy lekarz będzie w szpitalu wtedy, kiedy pacjent będzie go potrzebował.
I właśnie z tej perspektywy powinna być oceniana zarówno sytuacja w Tomaszowskim Centrum Zdrowia, jak i przygotowywana przez państwo reforma całego systemu.



Napisz komentarz
Komentarze