Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
piątek, 30 października 2026 13:52
Z OSTATNIEJ CHWILI:
Reklama
Reklama

Suede – „Dog Man Star”. Piękno na krawędzi obłędu. Kiedy miłość pachnie benzyną, a gwiazdy spadają w londyńskie rynsztoki

Wyobraźmy sobie Davida Bowiego zamkniętego w wiktoriańskiej kamienicy, w której od lat nikt nie otwierał okien. Na piętrze Scott Walker komponuje muzykę dla duchów dawnych kochanków, w piwnicy Oscar Wilde prowadzi gorzką rozmowę z bohaterami Jeana Geneta, a za ścianą Bernard Butler katuje gitarę tak, jakby chciał wydobyć z niej wszystkie nieszczęścia świata. Brett Anderson stoi przed lustrem w rozpiętej koszuli, poprawia włosy i odkrywa, że największą tragedią nie jest utrata urody, lecz świadomość, że nawet piękno nie potrafi nas ocalić. Za oknem Londyn. Brudny, wilgotny, pachnący benzyną, tanimi perfumami i niespełnionymi obietnicami. W oddali słychać pierwsze przeboje Oasis, Blur świętują sukces „Parklife”, a brytyjska prasa ogłasza narodziny nowej epoki muzycznej. Tylko Suede nie zamierzają uczestniczyć w tym przyjęciu. Zamiast hymnu dla młodych optymistów przygotowują muzykę na pogrzeb własnych złudzeń. Tak powstaje „Dog Man Star” – jeden z najbardziej romantycznych, mrocznych, pretensjonalnych i zarazem olśniewających albumów brytyjskiego rocka lat dziewięćdziesiątych. Płyta, która nie prosi o zrozumienie. Domaga się całkowitego poddania jej emocjom.

Suede i rok 1994. Kiedy britpop świętował, romantycy wybierali samotność

Rok 1994 był jednym z najważniejszych momentów w historii brytyjskiej muzyki popularnej. Oasis wydali „Definitely Maybe”, Blur triumfowali z „Parklife”, a Pulp przygotowywali grunt pod późniejszą eksplozję popularności. Britpop stawał się czymś więcej niż stylem muzycznym. Przybierał postać narodowego widowiska, w którym młodzi Brytyjczycy odnajdywali własną tożsamość, poczucie humoru i dumę z rodzimej kultury. Suede znaleźli się w samym centrum tego zjawiska, choć ich muzyczna wyobraźnia od początku podążała w innym kierunku. Debiutancki album z 1993 roku, zatytułowany po prostu „Suede”, był jednym z najbardziej spektakularnych wydarzeń brytyjskiego rocka. Charyzmatyczny Brett Anderson, gitarzysta Bernard Butler, basista Mat Osman i perkusista Simon Gilbert stworzyli muzykę przywołującą glamrockowe dziedzictwo Davida Bowiego i Marca Bolana, ale przesyconą współczesnym poczuciem wyobcowania. „Animal Nitrate”, „The Drowners” i „Metal Mickey” łączyły seksualną dwuznaczność, gitarową energię i bezczelną teatralność. Debiut otrzymał Mercury Prize, a Suede niemal natychmiast stali się jednym z najważniejszych brytyjskich zespołów.

„Dog Man Star” ukazał się 10 października 1994 roku nakładem Nude Records. Drugi album zespołu, wyprodukowany przez Eda Bullera, powstawał w atmosferze narastającego konfliktu pomiędzy Andersonem a Butlerem. Wokalista, odizolowany w londyńskim Highgate, pogrążał się w pisaniu, samotności i narkotycznych eksperymentach. Gitarzysta tworzył coraz bardziej rozbudowane aranżacje, zafascynowany muzyką filmową, Scottem Walkerem i monumentalnymi kompozycjami lat siedemdziesiątych. Ich artystyczne wizje nadal się uzupełniały, lecz osobiste relacje zaczęły przypominać pole bitwy. Butler opuścił zespół w lipcu 1994 roku, przed zakończeniem prac nad albumem. Konflikt z producentem Edem Bullerem był jednym z bezpośrednich punktów zapalnych, ale nie jedyną przyczyną rozpadu współpracy. Chodziło również o ambicje, różnice osobowości i poczucie utraty kontroli nad własnym dziełem.

Historia zna podobne dramaty. Roger Waters i David Gilmour potrafili tworzyć wielką muzykę nawet wtedy, gdy ich relacje stawały się niemal nie do zniesienia. Lennon i McCartney również przeżywali twórcze napięcia współistniejące z niezwykłymi osiągnięciami. Ale w przypadku Suede rozpad nastąpił wyjątkowo wcześnie, tuż po spektakularnym debiucie. „Dog Man Star” stał się ostatnim albumem pierwotnego składu Suede z Bernardem Butlerem i zarazem jego największym artystycznym osiągnięciem. Gitarzysta budował muzyczne katedry, Anderson wypełniał je ludźmi, których życie rozpadało się pod ciężarem własnych pragnień. Przypomina to „Wichrowe Wzgórza” Emily Brontë, gdzie miłość staje się obsesją, piękno miesza z okrucieństwem, a bohaterowie nie odnajdują spokoju ani wtedy, gdy są razem, ani kiedy się rozstają.

„Introducing the Band” i „We Are the Pigs”. Wejście do piekła przez londyński klub

„Introducing the Band” jest jednym z najbardziej osobliwych otwarć w historii britpopu. Mroczna pulsacja, psychodeliczne efekty i zdeformowany głos Andersona tworzą atmosferę przypominającą spotkanie The Velvet Underground z krautrockowym Can. Zamiast chwytliwego refrenu otrzymujemy niemal rytualne wprowadzenie do świata, w którym zwyczajne zasady przestają obowiązywać. Po sukcesie debiutu Suede mogli rozpocząć płytę kolejnym „Animal Nitrate”. Wybrali kompozycję chłodną, hermetyczną i demonstracyjnie nieprzyjazną. Jest w tym coś z filmowego świata Davida Lyncha, gdzie pozornie normalna rzeczywistość stopniowo odsłania niepokojącą, ukrytą strukturę.

„We Are the Pigs” uderza natomiast z całą siłą. Ciężki gitarowy riff, apokaliptyczna atmosfera i dramatyczna interpretacja Andersona tworzą jeden z najbardziej gwałtownych utworów zespołu. Tytułowe świnie można odczytywać jako obraz ludzi wypchniętych poza granice społecznego szacunku, żyjących w świecie przemocy, frustracji i upokorzenia. Słychać tutaj coś z „Diamond Dogs” Davida Bowiego, ale również z brutalniejszego oblicza Roxy Music. Gitara Butlera nie tyle akompaniuje wokaliście, ile buduje wokół niego krajobraz społecznego rozpadu. To dowód, że Suede nie byli jedynie glamrockową grupą zainteresowaną seksualnością i teatralnym wizerunkiem. Pod warstwą ekstrawagancji kryła się świadomość podziałów klasowych, społecznej frustracji i ludzkiej samotności.

„Heroine” i „The Wild Ones”. Miłość jako narkotyk, wolność jako ucieczka

„Heroine” jest jednym z najciekawszych przykładów poetyckiego języka Bretta Andersona. Tytuł stanowi grę znaczeń: bohaterka i heroina, idealizowana kobieta oraz substancja obiecująca chwilowe uwolnienie od rzeczywistości. To świat, w którym miłość, uzależnienie i pożądanie nieustannie nakładają się na siebie. Gitara Butlera posiada glamrockową teatralność, ale utwór nie jest imitacją Bowiego. Pod efektowną melodią pulsuje niepokój. Anderson śpiewa jak człowiek świadomy, że własne pragnienia prowadzą ku samozniszczeniu, lecz niezamierzający ich porzucić. W literaturze podobną atmosferę odnajduję w „Kwiatach zła” Charles’a Baudelaire’a. Piękno pojawia się tam w otoczeniu rozkładu, pożądanie miesza się z poczuciem winy, a człowiek próbuje odnaleźć absolut w doświadczeniach przynoszących mu coraz większe cierpienie.

Jeszcze większe wrażenie robi „The Wild Ones”, jedna z najpiękniejszych piosenek Suede. To utwór o ucieczce, pragnieniu wolności i miłości, która być może nigdy nie będzie mogła istnieć poza światem wyobraźni. Butler tworzy niezwykle subtelną gitarową aranżację, a Anderson śpiewa z powściągliwością rzadziej spotykaną na debiucie. Nie ma tutaj potrzeby wielkich instrumentalnych eksplozji. Wystarczają melodia, delikatnie narastające napięcie i głos człowieka próbującego zatrzymać kogoś gotowego odejść. „The Wild Ones” przypomina mi „Krótki film o miłości” Krzysztofa Kieślowskiego, szczególnie napięcie pomiędzy rzeczywistą bliskością a uczuciem istniejącym przede wszystkim w wyobraźni. Bohater może pragnąć drugiego człowieka tak intensywnie, że zaczyna kochać własne wyobrażenie bardziej niż rzeczywistą osobę. Stephen Thomas Erlewine z AllMusic porównywał „The Wild Ones” i „Still Life” do twórczości Scotta Walkera, podkreślając ich monumentalną elegancję. To trafne skojarzenie. Walker potrafił zamienić popularną piosenkę w dramat egzystencjalny. Suede osiągają podobny efekt, zachowując gitarową ekspresję.

„Daddy’s Speeding”, „The Power” i „New Generation”. Glam rock powraca z pogrzebu

„Daddy’s Speeding” należy do najbardziej niepokojących kompozycji albumu. Inspirowany mitem Jamesa Deana, aktora, którego tragiczna śmierć w 1955 roku uczyniła symbolem młodości i buntu, utwór pokazuje, jak kultura potrafi przemieniać katastrofę w piękną legendę. Muzyka jest ciężka, powolna, niemal psychodeliczna. Gitary przypominają chwilami silnik pracujący na granicy wytrzymałości, a całość rozwija się ku gwałtownej kulminacji. Można odnaleźć tutaj coś z „The End” The Doors, choć Anderson nie posiada szamańskiej ekspresji Jima Morrisona. Obaj artyści rozumieli jednak, że rockowa piosenka może stać się przestrzenią symbolicznej śmierci, gdzie rzeczywistość miesza się z mitem. „The Power” jest bardziej melodyjny, ale również niepozbawiony emocjonalnego napięcia. Aranżacja wykorzystuje charakterystyczne dla zespołu kontrasty pomiędzy spokojniejszymi fragmentami i gitarowym rozmachem.

„New Generation” przynosi natomiast wyraźne przyspieszenie. To jeden z najbardziej przebojowych momentów albumu, pełen gitarowej energii, charakterystycznych wokalnych załamań Andersona i niemal triumfalnego refrenu. Słychać echa Bowiego z okresu „Ziggy Stardust”, T. Rex i punkowej bezpośredniości. Ale nawet tutaj Suede nie są całkowicie beztroscy. Nowe pokolenie nie musi przecież oznaczać nowej nadziei. Może być kolejną generacją ludzi powtarzających błędy poprzedników. „This Hollywood Life” zbliża się najbardziej do agresywnego oblicza debiutu. Butler wykorzystuje mocniejsze riffy, Anderson śpiewa z niemal punkową zadziornością, a całość przypomina, że Suede potrafili być zespołem niezwykle dynamicznym. Oba utwory spełniają ważną funkcję. Bez nich „Dog Man Star” mógłby zamienić się w nieprzerwany ciąg melancholijnych lamentów. Gitarowa energia pozwala odzyskać oddech przed finałową częścią albumu, która należy do najbardziej przejmujących fragmentów brytyjskiego rocka lat dziewięćdziesiątych.

„The 2 of Us” i „Black or Blue”. Samotność nie potrzebuje wielkiej orkiestry

„The 2 of Us” jest jedną z najbardziej intymnych kompozycji płyty. Fortepian, wyciszona aranżacja i niemal bolesny śpiew Andersona tworzą atmosferę samotności, której nie można zagłuszyć nawet obecnością drugiego człowieka. Utwór przypomina monolog wygłaszany w pustym mieszkaniu, gdzie wszystkie przedmioty znajdują się na swoich miejscach, lecz osoba nadająca im znaczenie już odeszła. To właśnie tutaj szczególnie trafne okazuje się porównanie Suede do Scotta Walkera. Nie chodzi wyłącznie o wokalną dramaturgię, ale o sposób traktowania piosenki jako samodzielnej sceny teatralnej. Cisza staje się równie ważna jak melodia, a niewypowiedziane emocje zaczynają dominować nad dosłownym sensem słów. W „Okruchach dnia” Kazuo Ishiguro przedstawił człowieka, który dopiero po latach rozpoznaje emocjonalną cenę własnych przemilczeń. „The 2 of Us” wywołuje podobny smutek.

„Black or Blue” pozostaje melancholijny, ale podejmuje również problem różnic i barier oddzielających ludzi. Anderson interesuje się światem, w którym pragnienie bliskości zderza się ze społecznymi oczekiwaniami i uprzedzeniami. Muzycznie kompozycja jest powściągliwa, niemal balladowa, choć jej teatralność może dla części odbiorców okazać się przesadna. Alexis Petridis z „The Guardian” zaliczył „The 2 of Us” i „Black or Blue” do mniej przekonujących fragmentów albumu, wskazując na nadmierny melodramatyzm. Rozumiem te zastrzeżenia, ale trudno mi całkowicie się z nimi zgodzić. Właśnie teatralność stanowi jeden z najważniejszych elementów muzycznej osobowości Suede. Nie wszystkie emocje muszą zostać wypowiedziane szeptem. Czasami człowiek potrzebuje wielkiej sceny, choćby jej widownię stanowiły wyłącznie własne wspomnienia.

„The Asphalt World”. Dziewięć minut w londyńskim piekle

„The Asphalt World” to jedna z najwybitniejszych kompozycji w historii Suede. Ponad dziewięciominutowy utwór całkowicie przekracza granice tradycyjnego britpopu, zbliżając się do psychodelicznego art rocka i muzyki progresywnej. Gitarowe motywy Bernarda Butlera rozwijają się powoli, niemal obsesyjnie. Pojawiają się długie instrumentalne przestrzenie, narastające napięcie i fragmenty przypominające narkotyczną halucynację. Anderson śpiewa o pożądaniu, zazdrości i świecie, w którym relacje stają się polem emocjonalnej przemocy. To muzyka nocnego Londynu, lecz nie tego z turystycznych pocztówek. Raczej miasta oglądanego przez szybę taksówki o czwartej nad ranem, kiedy mijane światła zaczynają przypominać wspomnienia, a człowiek przestaje odróżniać prawdziwe uczucia od własnych obsesji.

Można odnaleźć tutaj coś z psychodelicznych fragmentów Pink Floyd, ale również mroczniejszego oblicza The Velvet Underground. Butler nie kopiuje jednak żadnego z tych zespołów. Wykorzystuje podobną instrumentalną swobodę, aby stworzyć muzykę o własnej dramaturgii. Co ciekawe, pierwotna wizja utworu była podobno znacznie bardziej rozbudowana. Mat Osman wspominał, że Butler wyobrażał sobie nawet około dwudziestopięciominutową wersję „The Asphalt World”, z długą partią gitarową. To szczegół doskonale pokazujący skalę ambicji muzyka. W czasach, kiedy britpop zmierzał ku prostym stadionowym refrenom, Butler marzył o formach przypominających progresywny rock lat siedemdziesiątych. Największą siłą utworu pozostaje jednak nie długość, lecz emocjonalne napięcie. Muzyka rozwija się jak chorobliwa myśl, do której nieustannie powracamy, choć wiemy, że prowadzi ku cierpieniu. W „Notatkach z podziemia” Dostojewskiego narrator z niezwykłą konsekwencją analizuje własne upokorzenia i obsesje. „The Asphalt World” posiada podobny charakter. To muzyczny obraz człowieka uwięzionego we własnej świadomości.

„Still Life”. Ostatni walc w pustym domu

Album kończy „Still Life”, monumentalna ballada z rozbudowaną orkiestracją, stanowiąca niemal doskonałe zamknięcie emocjonalnej podróży. Fortepian, smyczki i głos Andersona tworzą kompozycję przypominającą finał wielkiego melodramatu. Jeżeli „The Wild Ones” było opowieścią o pragnieniu ucieczki, „Still Life” pozostaje historią człowieka, który nie ma już dokąd uciekać. Świat istnieje nadal, ludzie chodzą do pracy, spotykają się i rozmawiają, ale dla bohatera piosenki czas jakby zatrzymał się w miejscu. Orkiestrowy rozmach przywołuje wielkie ballady Scotta Walkera i filmową wrażliwość Johna Barry’ego. Muzyka przypomina ścieżkę dźwiękową do nieistniejącego filmu o ludziach zbyt wrażliwych, aby odnaleźć spokój w zwyczajnym świecie.

W retrospektywnym eseju dla „The Quietus” Matthew Lindsay zwrócił uwagę na autobiograficzne źródła Andersonowskiego zainteresowania samotnością kobiet żyjących na przedmieściach. Wskazał również na rodzinne inspiracje i znaczenie muzyki klasycznej słuchanej przez ojca wokalisty. Ta perspektywa pozwala spojrzeć na „Still Life” inaczej niż tylko jak na efektowny finał. To próba dostrzeżenia dramatyzmu w życiu osoby, której samotność pozostaje dla otoczenia niemal niewidoczna. Alexis Petridis z „The Guardian” docenił właśnie ten aspekt kompozycji, zauważając, że orkiestrowy patos nadaje jej bohaterce nieoczekiwaną godność. Rock przez lata uwielbiał buntowników i spektakularnych outsiderów. Suede pokazują, że równie wielki dramat może rozgrywać się w mieszkaniu, w którym od lat nie wydarzyło się nic nadzwyczajnego. „Still Life” jest hymnem na cześć niewidzialnego cierpienia, a jego finałowa kulminacja sprawia, że wcześniejsze historie albumu znajdują swoje emocjonalne zakończenie.

Krytycy o „Dog Man Star”. Geniusz czy pretensjonalny melodramat?

„Dog Man Star” od początku wywoływał skrajne reakcje krytyków, choć większość najważniejszych brytyjskich recenzji podkreślała jego niezwykłe ambicje. John Harris z „NME” wystawił albumowi 9/10, określając go jako „A startling record” – „Zdumiewającą płytę”. Dostrzegł w Suede grupę przekraczającą oczekiwania związane z britpopem. Magazyn „Q” przyznał wydawnictwu pięć gwiazdek, traktując je jako potwierdzenie artystycznej wielkości zespołu. Stephen Thomas Erlewine z AllMusic docenił połączenie mrocznych kompozycji, monumentalnych ballad i niemal niekontrolowanej teatralności, uznając, że pretensjonalność stała się w przypadku Suede elementem artystycznej siły. Z kolei Alexis Petridis z „The Guardian” wskazywał na niezwykłe napięcie pomiędzy wielkością a przesadą, szczególnie wysoko oceniając „The Wild Ones”, „The Asphalt World” i „Still Life”.

W retrospektywnej recenzji z czerwca 2011 roku Joe Tangari z „Pitchfork” przyznał albumowi 8,9/10, podkreślając, jak daleko Suede odeszli od debiutanckiej estetyki i jak trudna współpraca Andersona z Butlerem stała się częścią historii jednego z najwybitniejszych brytyjskich albumów lat dziewięćdziesiątych. Te opinie prowadzą do fundamentalnego pytania o sens artystycznej przesady. Czy muzyk powinien podporządkowywać emocje idealnej formie, czy czasami warto pozwolić im przekroczyć granice dobrego smaku, jeżeli dzięki temu powstaje coś niepowtarzalnego? Suede na „Dog Man Star” wybrali drugą drogę. Płyta bywa przesadnie romantyczna, teatralna i przytłaczająca, ale jej emocjonalnej intensywności trudno odmówić autentyczności.

Okładka „Dog Man Star”. Ciało w pustym pokoju i świat, który zapomniał o miłości

Nie sposób pominąć również okładki „Dog Man Star” Suede, wykorzystującej fotografię Joanne Leonard „Sad Dreams on Cold Mornings” z 1971 roku. Przedstawia postać leżącą na łóżku w niemal pustym pomieszczeniu, do którego wpada światło z okna. To jeden z najbardziej sugestywnych obrazów wykorzystanych w brytyjskiej fonografii lat dziewięćdziesiątych. Nie ma tutaj rockowej pozy, instrumentów, scenicznej ekstrawagancji ani wielkiego wizualnego manifestu. Jest samotność. Ciało przedstawione nie jako przedmiot pożądania, lecz symbol bezbronności. Pokój, którego przestrzeń wydaje się przytłaczająca, i światło nieprzynoszące pocieszenia.

W fotografii odnajduję coś z malarstwa Edwarda Hoppera, szczególnie jego przedstawień ludzi zamkniętych w hotelach, pokojach i przestrzeniach miejskiej samotności. Hopper potrafił uczynić ze zwyczajnej codzienności źródło niemal metafizycznego niepokoju. Podobnie działa obraz wykorzystany przez Suede. Okładka „Dog Man Star” jest wizualnym streszczeniem jego emocjonalnego świata. Bohaterowie Andersona pragną miłości i wolności, ale najczęściej pozostają uwięzieni we własnych obsesjach. Ich ciała znajdują się w przestrzeni, z której nie potrafią wydostać się nawet wtedy, kiedy drzwi pozostają otwarte.

Zamiast zakończenia. Najpiękniejsze rzeczy czasami powstają podczas rozpadu

W „Portrecie Doriana Graya” Oscar Wilde opowiedział historię człowieka pragnącego zatrzymać piękno, niezdającego sobie sprawy, że pogoń za doskonałością może stać się początkiem katastrofy. W pewnym sensie podobny dramat rozgrywa się na „Dog Man Star”. Brett Anderson tworzy świat ludzi, którzy pragną miłości, seksualnego spełnienia i wolności, ale odkrywają, że każde z tych doświadczeń posiada własną ciemną stronę. Pożądanie staje się uzależnieniem, miłość obsesją, wolność samotnością, a sława początkiem rozpadu osobowości. Bernard Butler nadaje tym historiom niezwykłą muzyczną formę. Jego gitara potrafi zabrzmieć jak instrument symfoniczny, teatralny krzyk albo niemal delikatny szept. To jedna z najbardziej oryginalnych gitarowych osobowości brytyjskiego rocka lat dziewięćdziesiątych.

Najbardziej fascynuje mnie fakt, że „Dog Man Star” powstał podczas rozpadu twórczej relacji dwóch najważniejszych autorów zespołu. Nie ma powodu romantyzować konfliktu, który zakończył współpracę tak znakomitych muzyków. Możliwe, że w spokojniejszych warunkach nagraliby jeszcze wiele niezwykłych płyt. Ale trudno zaprzeczyć, że napięcie towarzyszące sesjom stało się częścią historii albumu. Jest on pełen sprzeczności: piękny i brzydki, romantyczny i cyniczny, intymny i monumentalny. Nie wszystkie kompozycje dorównują „The Wild Ones” czy „The Asphalt World”. Niektóre ballady ocierają się o przesadny patos, a produkcja chwilami wydaje się zbyt przytłumiona. Ale te niedoskonałości nie odbierają płycie wielkości. Stanowią część jej osobowości.

W 1994 roku Suede odmówili udziału w wielkim britpopowym święcie. Kiedy Oasis zaczynali pisać hymny dla rozentuzjazmowanych tłumów, a Blur tworzyli ironiczne portrety brytyjskiego społeczeństwa, Anderson i Butler komponowali muzykę dla ludzi samotnych, zagubionych i przesadnie wrażliwych. Nie był to wybór najłatwiejszy ani najbardziej komercyjny. Ale pozostawił po sobie płytę, która mimo upływu ponad trzydziestu lat nie straciła niczego ze swojej emocjonalnej siły. Moda przemija przecież szybciej niż ludzkie nieszczęście, a samotność, pożądanie i pragnienie piękna nie należą do żadnej konkretnej epoki.

„Dog Man Star” jest jednym z tych albumów, które udowadniają, że rock może być czymś więcej niż rozrywką. Może stać się wielką, niebezpieczną i piękną literaturą napisaną gitarami. A kiedy wybrzmiewają ostatnie dźwięki „Still Life”, trudno oprzeć się wrażeniu, że opuszczamy teatr, w którym wszyscy bohaterowie przegrali, ale muzyka odniosła jedno z największych zwycięstw w swojej historii.

Ocena końcowa: 9,5/10

„Dog Man Star” Suede (1994) to arcydzieło mrocznego, romantycznego art rocka i jeden z najważniejszych albumów brytyjskiej muzyki lat dziewięćdziesiątych. Dwanaście kompozycji łączy glam rock, britpop, rock alternatywny, psychodelię i symfoniczne aranżacje, tworząc niezwykłą opowieść o miłości, samotności, seksualności i autodestrukcji. Największymi atutami są „We Are the Pigs”, „Heroine”, „The Wild Ones”, „New Generation”, „The 2 of Us”, „The Asphalt World” i „Still Life”, gitarowa wyobraźnia Bernarda Butlera, dramatyczny głos Bretta Andersona oraz konsekwentna, niemal gotycka atmosfera. Słabsze strony to chwilami nadmierny patos, nierówna siła ballad i specyficzna produkcja.

Werdykt: To najwybitniejsze dokonanie klasycznego składu Suede i jedno z najbardziej przejmujących wydawnictw 1994 roku. Album, który przekroczył granice britpopu, udowadniając, że rockowa piosenka może stać się pełnoprawnym dramatem psychologicznym.

Suede – „Dog Man Star” (Nude Records, 1994). Produkcja: Ed Buller. Dwanaście utworów, około 58 minut. Przywołane opinie krytyczne pochodzą z „NME”, „Q”, „The Guardian”, „Pitchfork”, AllMusic i „The Quietus”. Cytaty pozostawiono w oryginale lub oznaczono jako tłumaczenia. Porównania literackie i interpretacje stanowią autorski komentarz redakcyjny.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Opinie

Mariusz Strzępek Mariusz Strzępek

Najbardziej przeraża mnie nie tylko to, co ludzie opowiadają o swoich krzywdach. Przeraża mnie również cisza tych, którzy powinni reagować. Cisza polityków, urzędników i instytucji, które zbyt często wykazują niezwykłą sprawność w chronieniu własnego wizerunku, a znacznie mniejszą determinację w wyjaśnianiu niewygodnych spraw.W tomaszowskim wątku nie opieram się wyłącznie na zasłyszanych historiach. Dysponuję nagraniem posiedzenia komisji, złożyłem zawiadomienie do prokuratury i domagam się wyjaśnienia, dlaczego istotna wypowiedź dotycząca małoletnich nie znalazła odzwierciedlenia w protokole. Nie przesądzam, że doszło do przestępstwa. Uważam jednak, że sprawa wymaga rzetelnego sprawdzenia.Nie interesuje mnie, kto jest z Platformy, PiS-u czy jakiejkolwiek innej partii. Krzywda nie ma barw politycznych. A milczenie wobec niej nie staje się mniej naganne tylko dlatego, że dotyczy naszych znajomych.Zostawiam więc czytelników z jednym pytaniem: jeżeli instytucje powołane do ochrony najsłabszych nie potrafią przekonująco wyjaśnić takich wątpliwości, to komu właściwie mają zaufać ludzie, którzy zdecydowali się mówić?Bo czasami największym skandalem nie jest samo nagranie. Jest nim to, jak wielu ludzi wolałoby, żeby nikt go nigdy nie odsłuchał.

Władza deprawuje, a władza absolutna deprawuje absolutnie – brzmi stare powiedzenie. Jest ono wciąż aktualne, jak pokazuje przykład byłego ministra, Michała Kołodziejczaka. Seksualnie – narkotyczna afera, którą nagłaśnia obecnie Kanał Zero, budzi obrzydzenie ale i rodzi pytania. Kto takich ludzi wystawia na listy wyborcze, kto daje im funkcję ministrów? Prezentowane przez ofiary nagrania pokazują osobę poważnie zaburzoną i zepsutą do szpiku kości. Kołodziejczak odwiedzał także Tomaszów, gdzie był fetowany przez działaczy Platformy Obywatelskiej, którzy chętnie i masowo się z nim fotografowali. W sieci nadal dostępne są wspólne nagrania z posłem Witczakiem. Z kolei politycy KO twierdzą w prywatnych rozmowach, że to właśnie Kołodziejczak stoi za powołaniem Michała Jodłowskiego na stanowisko dyrektora KRUS w Łodzi.

30 października w historii: ostatni ślub w tomaszowskim getcie, śmierć księdza Popiełuszki i „Wojna światów”, która przestraszyła Amerykę

Są dni, w których historia przypomina dramat napisany przez kilku autorów naraz. W Tomaszowie Mazowieckim, pośród niemieckich przygotowań do deportacji Żydów do Treblinki, dwoje młodych ludzi postanowiło wziąć ślub. W Polsce komunistyczna władza odbierała obywatelom oszczędności, a po latach z wód Wisły wydobywano ciało zamordowanego księdza Jerzego Popiełuszki. W Ameryce radiowa „Wojna światów” zamieniała fikcję w pozornie prawdziwe wiadomości, a Muhammad Ali udowadniał, że wielki mistrz potrafi wygrać również rozumem. Co wydarzyło się 30 października? Dzisiejsze kalendarium historyczne 30 października prowadzi od odzyskiwania niepodległości przez Polskę po muzykę Eltona Johna, George’a Michaela i U2. Najbardziej przejmująca historia wydarzyła się jednak tutaj, w naszym mieście. Data dodania artykułu: 30.10.2026 07:09
30 października w historii: ostatni ślub w tomaszowskim getcie, śmierć księdza Popiełuszki i „Wojna światów”, która przestraszyła Amerykę

29 października w historii. Generał Maczek wyzwala Bredę, Wall Street przeżywa katastrofę, a Tomaszów pamięta chłopaka, który marzył o teatrze

Historia bywa okrutna w swoich kontrastach. Jednego dnia polscy żołnierze przynosili wolność holenderskiemu miastu, innego tłumy inwestorów patrzyły, jak na nowojorskiej giełdzie znikają ich majątki. W Tomaszowie Mazowieckim rodził się tymczasem chłopiec, który dwadzieścia lat później, zamknięty w niemieckim getcie, próbował ocalić odrobinę normalności za pomocą teatru, rysunku i listów do ukochanej. Co wydarzyło się 29 października? Dzisiejsze kalendarium historyczne 29 października przypomina wyzwolenie Bredy przez generała Maczka, dramatyczny krach na Wall Street w 1929 roku, narodziny internetu, poezję Zbigniewa Herberta i muzykę Deep Purple. Jest też opowieścią o człowieku, którego marzenia przerwała Zagłada, ale którego słowa przetrwały tysiące kilometrów od rodzinnego Tomaszowa. Data dodania artykułu: 29.10.2026 07:35
29 października w historii. Generał Maczek wyzwala Bredę, Wall Street przeżywa katastrofę, a Tomaszów pamięta chłopaka, który marzył o teatrze

Dyrektor COS-OPO w Zakopanem o hali lodowej: prace postępują, głównym wyzwaniem system wentylacji

Rafał Tataruch, dyrektor COS-OPO w Zakopanem, przyznał, że główne wyzwanie, które wpływa na zakończenie budowy hali lodowej, to system wentylacji. - Czekamy na projekt, ale inne prace trwają — zapewnił. W listopadzie zaplanowano pierwsze próby mrożenia tafli torów. Opóźnienie inwestycji sięga trzech lat. Data dodania artykułu: 28.10.2026 09:36
Dyrektor COS-OPO w Zakopanem o hali lodowej: prace postępują, głównym wyzwaniem system wentylacji

28 października w historii. Ostatnie dni tomaszowskiego getta, wielki krach i narodziny Metalliki

Historia nie zawsze zapowiada katastrofę hukiem armat. Czasem zaczyna się od zamkniętej ulicy, żołnierzy stojących przed domem albo decyzji polityków, którzy jednym podpisem odbierają ludziom oszczędności całego życia. W październiku 1942 roku nad tomaszowskim gettem zaciskała się pętla. Siedem lat później, w 1950 roku, polski Sejm przyjął ustawę, która dramatycznie uszczupliła prywatne zasoby pieniężne. Tego samego dnia w różnych epokach odsłaniano Statuę Wolności, kończono kryzys kubański i tworzono muzykę, która miała zmienić historię rocka. Co wydarzyło się 28 października? Dzisiejsze kalendarium historyczne 28 października prowadzi od „Podróży Guliwera” do Metalliki, od walki o niepodległość Polski po dramat żydowskich mieszkańców Tomaszowa Mazowieckiego. Data dodania artykułu: 28.10.2026 07:45
28 października w historii. Ostatnie dni tomaszowskiego getta, wielki krach i narodziny Metalliki

27 października w historii. Aresztowanie Starzyńskiego, świat na krawędzi wojny atomowej i list z Auschwitz do Tomaszowa

Jednego dnia niemieccy funkcjonariusze wyprowadzili z warszawskiego ratusza prezydenta, który nie opuścił stolicy podczas jej oblężenia. W innym październiku amerykańskie i radzieckie czołgi stanęły naprzeciw siebie w Berlinie, a rok później świat znalazł się o krok od wojny nuklearnej. Tymczasem w 1943 roku z Auschwitz wysłano pocztówkę do Tomaszowa Mazowieckiego. Jej autorką była młoda więźniarka, której historia przetrwała w muzealnych zbiorach. Co wydarzyło się 27 października? Dzisiejsze kalendarium historyczne opowiada również o narodzinach polskiej demokracji parlamentarnej, wielkich pisarzach, muzycznych przełomach i sportowych triumfach. Przede wszystkim jednak przypomina, że historia świata bywa zapisana na niewielkiej kartce papieru, zaadresowanej do zwyczajnego domu przy tomaszowskiej ulicy. Data dodania artykułu: 27.10.2026 06:53
27 października w historii. Aresztowanie Starzyńskiego, świat na krawędzi wojny atomowej i list z Auschwitz do Tomaszowa

Parlament Europejski przyznał Nagrodę Sacharowa Międzynarodowemu Trybunałowi Karnemu

Parlament Europejski przyznał Nagrodę im. Sacharowa Międzynarodowemu Trybunałowi Karnemu i jego przedstawicielom. Decyzję podjęli szefowie grup politycznych oraz przewodnicząca PE Roberta Metsola. Wyróżnienie jest wyrazem wsparcia dla instytucji, która pracuje na rzecz praworządności mimo nacisków, z którymi się spotyka. Data dodania artykułu: 27.10.2026 06:25
Parlament Europejski przyznał Nagrodę Sacharowa Międzynarodowemu Trybunałowi Karnemu

26 października w historii: Tomaszów pod niemiecką okupacją, wolność prymasa Wyszyńskiego i muzyczna legenda Queen

Historia potrafi być okrutna w swoim kalendarzowym porządku. Tego samego dnia, w którym przed laty tworzono administracyjne podstawy niemieckiej okupacji Polski, świat w innym stuleciu świętował zwycięstwo medycyny nad jedną z najgroźniejszych chorób ludzkości. W Warszawie rozpoczynał się proces polityczny, a ćwierć wieku później kardynał Stefan Wyszyński dowiadywał się o końcu swojego internowania. W muzyce 26 października należy między innymi do Queen, The Beatles i Krzesimira Dębskiego. Co wydarzyło się 26 października? Dzisiejsze kalendarium historyczne 26 października prowadzi również do Tomaszowa Mazowieckiego. Dokładnie 87 lat temu miasto znalazło się w granicach Generalnego Gubernatorstwa. Ta administracyjna decyzja okupanta zapoczątkowała nowy rozdział tragedii jego mieszkańców. Data dodania artykułu: 26.10.2026 08:01
26 października w historii: Tomaszów pod niemiecką okupacją, wolność prymasa Wyszyńskiego i muzyczna legenda Queen

Wojna bez wypowiedzenia. Rosja testuje NATO poniżej progu otwartego konfliktu

Nie ma czołgów przekraczających granicę NATO ani formalnego wypowiedzenia wojny. Są za to drony, podpalenia, sabotaż, cyberataki, operacje wpływu i tysiące komunikatów mających wywołać strach, gniew albo nieufność. Rosja coraz intensywniej prowadzi przeciwko państwom Zachodu działania, których największą siłą jest właśnie niejednoznaczność. Kreml próbuje sprawdzić, jak daleko może się posunąć, nie prowokując NATO do otwartej odpowiedzi militarnej. Data dodania artykułu: 25.10.2026 09:27
Wojna bez wypowiedzenia. Rosja testuje NATO poniżej progu otwartego konfliktu
Strofy dla Niepodległej

Strofy dla Niepodległej

Patriotyzm zapisany w wierszachPowiatowe Centrum Animacji Społecznej zaprasza na konkurs recytatorski „Strofy dla Niepodległej”, organizowany z okazji 108. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości. Wydarzenie będzie jednym z ważnych punktów poprzedzających listopadowe obchody i połączy artystyczną prezentację z lekcją historii, patriotyzmu oraz rozmową o znaczeniu wolności.Na scenie zaprezentują się uczniowie szkół podstawowych i ponadpodstawowych z całego powiatu tomaszowskiego. Młodzi recytatorzy sięgną po utwory polskich poetów poświęcone ojczyźnie, wolności i narodowej pamięci.Dla uczestników i publicznościPrzesłuchania rozpoczną się 4 listopada 2026 roku o godz. 9.00. Jako pierwsi wystąpią uczniowie klas I–III szkół podstawowych, a następnie kolejne grupy wiekowe: klasy IV–VI, VII–VIII oraz uczniowie szkół ponadpodstawowych.Organizatorzy podkreślają, że wydarzenie nie ma być wyłącznie konkursem, ale także wspólnym świętowaniem i okazją do budowania poczucia wspólnoty. Na widownię zaproszeni są nie tylko uczestnicy, ale również rodziny, nauczyciele i mieszkańcy powiatu, którzy chcą wesprzeć młodych artystów.Ważne informacjeZgłoszenia do udziału w konkursie przyjmowane są do 28 października. Uczestników mogą zgłaszać nauczyciele oraz instruktorzy placówek kultury. Szczegółowe informacje, regulamin i wymagane dokumenty udostępnia Powiatowe Centrum Animacji Społecznej.To wydarzenie dla wszystkich, którzy chcą zobaczyć, jak patriotyczna poezja zyskuje nowy, osobisty wymiar w interpretacji młodego pokolenia. Data rozpoczęcia wydarzenia: 04.11.2026
Jazzowe Zaduszki pełne wspomnień

Jazzowe Zaduszki pełne wspomnień

Wyjątkowy koncert w PCAS-iePowiatowe Centrum Animacji Społecznej w Tomaszowie Mazowieckim zaprasza na Jazzowe Zaduszki – koncert pełen wspomnień, nastroju i jazzowych interpretacji dobrze znanych utworów. Wydarzenie odbędzie się 5 listopada o godz. 18.30 w sali widowiskowej PCAS-u.To propozycja dla miłośników muzyki, którzy cenią wieczory z klimatem, refleksją i repertuarem bliskim kilku pokoleniom słuchaczy. Listopadowa atmosfera nadaje temu spotkaniu szczególny charakter, łącząc pamięć, emocje i piękno muzycznych opowieści.Znane utwory w jazzowej odsłoniePodczas koncertu publiczność usłyszy piosenki związane z twórczością Agnieszki Osieckiej, Wojciecha Młynarskiego i Zbigniewa Wodeckiego. Ich repertuar zabrzmi tym razem w nowych, jazzowych aranżacjach przygotowanych przez Calisia Jazz Quartet.Na scenie wystąpią: Małgorzata Biniek – wokal, Maciej Bąk – instrumenty klawiszowe, Mirosław Skowroński – perkusja oraz Bogumił Cieślak – kontrabas i gitara basowa.Wstęp i organizacjaWstęp na wydarzenie jest bezpłatny, jednak obowiązują wejściówki dostępne w sekretariacie placówki. Koncert odbędzie się w sali widowiskowej PCAS-u przy ul. Farbiarskiej 20/24 w Tomaszowie Mazowieckim.Jazzowe Zaduszki od kilku lat zajmują ważne miejsce w kalendarzu wydarzeń organizowanych przez PCAS i co roku przyciągają publiczność szukającą muzyki z klasą, sentymentem i wyjątkową atmosferą. Data rozpoczęcia wydarzenia: 05.11.2026

Polecane

Witko ambasadorem? Tomaszowska dyplomacja, czyli jak z lekcji angielskiego zrobić międzynarodową sensację

Witko ambasadorem? Tomaszowska dyplomacja, czyli jak z lekcji angielskiego zrobić międzynarodową sensację

Marcin Witko ambasadorem Polski w jednym z europejskich państw? Brzmi jak scenariusz nowego sezonu „Ucha Prezesa”, tyle że akcja nie rozgrywa się przy Nowogrodzkiej, lecz w Tomaszowie Mazowieckim. Według informacji, która miała pojawić się w czwartkowym wydaniu Tomaszowskiego Informatora Tygodniowego, prezydent naszego miasta szykuje się podobno do objęcia placówki dyplomatycznej. Poszlaką mają być lekcje języka angielskiego. Cóż, Sherlock Holmes zapewne odłożyłby fajkę, doktor Watson poprosił o coś mocniejszego, a mieszkańcy Tomaszowa zaczęli sprawdzać, czy w miejskim budżecie przewidziano już zakup walizek. Data dodania artykułu: Dzisiaj, 09:11 Liczba pozytywnych reakcji czytelników: 1
Ostatni ślub w tomaszowskim getcie. Miłość, której nie pozwolono przetrwać. 84 lata temu Halina i Henryk powiedzieli sobie „tak”

Ostatni ślub w tomaszowskim getcie. Miłość, której nie pozwolono przetrwać. 84 lata temu Halina i Henryk powiedzieli sobie „tak”

30 października 1942 roku, godzina 17.00. W Tomaszowie Mazowieckim dwoje 22-letnich ludzi zawiera religijny związek małżeński. Halina Aronson i Henryk Bierzyński chcą być razem, choć świat wokół nich rozpada się na kawałki. Niemieccy okupanci przygotowują już masowe deportacje do obozu zagłady w Treblince. Za chwilę tysiące tomaszowskich Żydów zostanie wyrwanych z domów i wysłanych na śmierć. Oni jednak decydują się na ślub. Jakby wbrew historii, która postanowiła odebrać im przyszłość. Po 84 latach pozostał dokument, rodzinne wspomnienia i opowieść o miłości, której nie zdołał unicestwić nawet czas. Data dodania artykułu: Dzisiaj, 07:32
Hulajnogi elektryczne pod ostrzałem. Polacy chcą ograniczeń. A co z bezpieczeństwem na ulicach Tomaszowa?

Hulajnogi elektryczne pod ostrzałem. Polacy chcą ograniczeń. A co z bezpieczeństwem na ulicach Tomaszowa?

Jeszcze niedawno były symbolem nowoczesnej miejskiej mobilności. Miały uwolnić nas od samochodów, korków i problemów z parkowaniem. Dziś hulajnogi elektryczne coraz częściej stają się bohaterami policyjnych komunikatów, sporów o bezpieczeństwo i samorządowych dyskusji. Najnowszy sondaż IBRiS dla Polskiej Agencji Prasowej pokazuje, że cierpliwość Polaków wobec niebezpiecznej jazdy na tych urządzeniach wyraźnie się kończy. Ponad 78 procent ankietowanych chce obniżenia dopuszczalnej prędkości, a niemal tyle samo popiera tworzenie stref, do których hulajnogi nie miałyby wstępu. Problem nie omija również Tomaszowa Mazowieckiego. Data dodania artykułu: Wczoraj, 11:12 Liczba pozytywnych reakcji czytelników: 1
PET-CT bliżej Tomaszowa. Węgrzynowski i Mąkola przeciw, pięcioro radnych PiS nie poparło inwestycji

PET-CT bliżej Tomaszowa. Węgrzynowski i Mąkola przeciw, pięcioro radnych PiS nie poparło inwestycji

Piętnaście głosów „za”, dwa „przeciw” i pięć wstrzymujących się. Rada Powiatu Tomaszowskiego zgodziła się na bezprzetargową dzierżawę działki przy ul. Jana Pawła II 35, otwierając drogę do inwestycji związanej z pracownią PET/CT. Przeciwko zagłosowali Mariusz Węgrzynowski i Danuta Mąkola. Jarosław Feliński, Szczepan Goska, Paulina Socha, Michał Jodłowski i Alicja Zwolak-Plichta wstrzymali się od głosu. Szczególnie interesująco wygląda zachowanie radnych wybranych z list Prawa i Sprawiedliwości: spośród dziewięciorga aż pięcioro nie zdecydowało się poprzeć uchwały. Data dodania artykułu: Wczoraj, 10:31 Liczba komentarzy: 2 Liczba pozytywnych reakcji czytelników: 2
Trzy odwołania dopisane w dniu sesji. Po co Rada Powiatu zmienia przewodniczących komisji?

Trzy odwołania dopisane w dniu sesji. Po co Rada Powiatu zmienia przewodniczących komisji?

Jeszcze przed rozpoczęciem środowej sesji Rady Powiatu Tomaszowskiego mieszkańcy zaglądający do oficjalnego systemu eSesja mogli zobaczyć porządek liczący 20 punktów i 25 dokumentów. Po rozpoczęciu obrad pojawiły się trzy nowe, bardzo konkretne sprawy: odwołanie przewodniczących Komisji Bezpieczeństwa Publicznego i Transportu, Komisji Skarg, Wniosków i Petycji oraz Komisji Edukacji, Kultury i Sportu. Ostatecznie LIV sesja liczyła już 23 punkty, a liczba dokumentów wzrosła do 29. Personalna przebudowa komisji została więc wprowadzona na stół praktycznie w ostatniej chwili. Data dodania artykułu: Wczoraj, 09:30 Liczba komentarzy: 2 Liczba pozytywnych reakcji czytelników: 1
Będzie zmiana sposobu rozbiórki komina Lechia przed wielkim testem. Do Tomaszowa przyjeżdża wicelider z Suwałk Witko ambasadorem? Tomaszowska dyplomacja, czyli jak z lekcji angielskiego zrobić międzynarodową sensację Nowe rozdanie w komisjach Rady Miejskiej Tomaszowa Mazowieckiego. Kto został przewodniczącym, a kto jego zastępcą? Jarosław Batorski i Katarzyna Menke w centrum samorządowych zmian Ostatni ślub w tomaszowskim getcie. Miłość, której nie pozwolono przetrwać. 84 lata temu Halina i Henryk powiedzieli sobie „tak” Kanalizacja w Dąbrowie gotowa. Ponad 2 kilometry sieci i 97 odgałęzień do posesji Lokalna firma obejmuje patronatem przyszłych elektryków z tomaszowskiego „Mechanika” Hulajnogi elektryczne pod ostrzałem. Polacy chcą ograniczeń. A co z bezpieczeństwem na ulicach Tomaszowa? PET-CT bliżej Tomaszowa. Węgrzynowski i Mąkola przeciw, pięcioro radnych PiS nie poparło inwestycji Trzy odwołania dopisane w dniu sesji. Po co Rada Powiatu zmienia przewodniczących komisji? Rzeczycki oberek podbił ogólnopolską scenę! Dawid Sobkiewicz z dwiema nagrodami, w tym pierwszą za taniec
Wózek inwalidzki elektryczny z amortyzowaną ramą

Wózek inwalidzki elektryczny z amortyzowaną ramą

W naszej ofercie dostępny jest wózek inwalidzki o napędzie elektrycznym, zaprojektowany z myślą o wygodzie, bezpieczeństwie i większej samodzielności użytkownika. To sprzęt, który może realnie poprawić komfort codziennego funkcjonowania – w domu, podczas spaceru, wizyty u lekarza czy załatwiania codziennych spraw.Model posiada amortyzowaną ramę z dwoma amortyzatorami kół tylnych, co zwiększa komfort jazdy na nierównym podłożu. Wózek wyposażono w szarą, oddychającą i demontowalną tapicerkę oraz poduszkę siedziska. Dostępne szerokości siedziska to 16” i 18”.Dla wygody użytkownika zastosowano regulowany kąt nachylenia oparcia, regulowane i demontowalne podłokietniki, możliwość odchylenia joysticka oraz uchylne, demontowalne podnóżki z regulacją długości. Bezpieczeństwo podczas jazdy zapewniają hamulce elektromagnetyczne, regulowane tylne kółka przeciwwywrotne oraz pełne oświetlenie drogowe LED.Wózek posiada kontroler VS/PG50A, koła przednie 9”, koła tylne 14”, prześwit 8 cm, a jego waga bez akumulatorów wynosi 49 kg.To urządzenie przeznaczone jest dla osób, które potrzebują wsparcia w mobilności i chcą zachować możliwie największą niezależność. Przeciwwskazaniem do użytkowania są przeciwwskazania do pozycji siedzącej.Z pełną ofertą można zapoznać się w naszym punkcie zaopatrzenia medycznego:Twój Sklep MedycznyTomaszów Mazowiecki, ul. Słowackiego 4Oferujemy atrakcyjne rabaty dla stałych klientów. Honorujemy Tomaszowską Kartę Seniora. Na terenie miasta zapewniamy transport gratis.
Reklama Twój Sklep Medyczny
Reklama badanie bezdechu sennego
S12 przez Tomaszów jednak bez odwrotu. Ministerstwo ujawnia liczbę rozbiórek i nowy harmonogram

S12 przez Tomaszów jednak bez odwrotu. Ministerstwo ujawnia liczbę rozbiórek i nowy harmonogram

Ministerstwo Infrastruktury nie zamierza rezygnować z budowy drogi ekspresowej S12 pomiędzy węzłami Łódź Południe i Kozenin. Resort poinformował również, że nie jest prowadzona analiza, która miałaby doprowadzić do zastąpienia tej inwestycji odcinkiem przez Piotrków Trybunalski i Sulejów. W najnowszej odpowiedzi na interpelację poseł Anny Milczanowskiej pojawiają się także konkretne liczby dotyczące rozbiórek. W najbardziej kolizyjnym z analizowanych wariantów może ich być ponad sto. Wybór preferowanego przebiegu zaplanowano dopiero na III kwartał 2027 roku, a decyzja środowiskowa ma zostać wydana w pierwszej połowie 2029 roku.
Kto i na jakiej podstawie ingerował w grób powstańca styczniowego? Rodzina Marcina Bąkowskiego domaga się wyjaśnień

Kto i na jakiej podstawie ingerował w grób powstańca styczniowego? Rodzina Marcina Bąkowskiego domaga się wyjaśnień

Renowacja zabytkowych nagrobków to szlachetna inicjatywa, dzięki której można ocalić od zapomnienia historię miasta i jego mieszkańców. Co jednak, jeśli działania podejmowane w imię ochrony pamięci spotykają się ze stanowczym sprzeciwem rodziny pochowanej osoby? W Tomaszowie Mazowieckim pojawiły się poważne zarzuty dotyczące prac przy grobie Marcina Bąkowskiego, uczestnika powstania styczniowego. Jego potomkowie twierdzą, że ingerowano w rodzinny nagrobek bez ich wiedzy i zgody. Domagają się wyjaśnień, przywrócenia mogiły do poprzedniego stanu oraz zwrotu usuniętych przedmiotów.
Reklama badanie bezdechu sennego
Reklama Twój Sklep MEydczny

Wasze komentarze

Autor komentarza: ixi Treść komentarza: No, proszę: a taka była "sliczna", taka "amerykanska", taka, ku5wa mać, zaradna, jak ten lekarzyna Dawidek... A tu - w TCZ, 20 baniek w plecy. To nie jej wina, to wina tych cholernych chorych, którzy bezczelnie ponadplanowo chorują i się badają. No więc, nie ma się co dziwić, że ta "specjalistka" od wszystkiego tyle wyciągnęła. Źródło komentarza: Wojewoda: Paulina Socha naruszyła przepisy antykorupcyjne. Rada jej mandatu nie wygasiła, więc sprawę przejmuje nadzór Autor komentarza: Figo-fago Treść komentarza: Tak. To świetna sprawa. Taka współpraca różnych firm ze szkołami zawodowymi w różnych zawodach powinna istnieć już od dawna. Jest jednak jeden problem: kiedyś w Tomaszowie była budowlanka, była samochodówka, a teraz pozostał tylko ten mechanik i gastronomik. Źródło komentarza: Lokalna firma obejmuje patronatem przyszłych elektryków z tomaszowskiego „Mechanika” Autor komentarza: Figo-fago Treść komentarza: Sławek: ten Twój szef chyba zaczyna wreszcie czesać w sposób uporządkowany tę swoją grzywkę i zaczyna normalnie wyglądać... Źródło komentarza: Lokalna firma obejmuje patronatem przyszłych elektryków z tomaszowskiego „Mechanika” Autor komentarza: ixi Treść komentarza: Jeżeli ta twoja ksywka "Ella" oznacza kobietę, to pytam ciebie: czy ty w swoim domu też tak niechlujnie sprzątasz, jak równie niechlujnie piszesz dziewucho na tym portalu?! Czy u ciebie, dziewuch, nie ma takich liter jak: ą, ę, ó, ć, ż ?! Gdzie ty do szkoły chodziłaś ? Chyba do szkoły specjalnej... Źródło komentarza: Most na Legionów prawie gotowy. Czy uda się zakończyć inwestycję do końca roku? Autor komentarza: Karol Treść komentarza: Trzymam kciuki za jak najszybsze uruchomienie pracowni PET w Tomaszowie Mazowieckim. Każdy kto zetknął się z chorobą nowotworową i musiał to badanie wykonywać w Łodzi lub w Warszawie jest pewnie podobnego zdania. A ten wynik głosowania, raczej lokalnej zaściankowej hańby, proponuję wygrawerować na tablicy i powiesić przed wejściem do pracowni diagnostycznej w widocznym miejscu, tak żeby mieszkańcy powiatu, korzystając z tej pracowni wiedzieli na kogo więcej nie oddawać swojego głosu w wyborach albo poszczuć psem jak przyjdą opowiadać swoje dyrdymały przed wyborami! Źródło komentarza: PET-CT bliżej Tomaszowa. Węgrzynowski i Mąkola przeciw, pięcioro radnych PiS nie poparło inwestycji Autor komentarza: Ella Treść komentarza: Albo zburzyc, zrownac i otworzyc powierzchnie koncertowa. Zaprosic Zenka albo Waldemara na otwarcie. A zapowiadaczem moze by mlody Chajzer. Jak sie bawic to sie bawic. Źródło komentarza: Nowy przetarg Skarbu Państwa w Tomaszowie. Cztery dni przed licytacją willi Różyckiego pojawia się kolejne zarządzenie
Reklama
Reklama

Napisz do nas

Zachęcamy do kontaktu z nami za pomocą formularza. Możecie dołączyć zdjęcia i inne załączniki. Podajcie swojego maila ułatwi to nam kontakt z Wami
Reklama