- Te niespełna dwa miesiące mojej pracy w Zakopanem to było i wciąż jest poznawanie specyfiki działania Ośrodka, z jego najbardziej newralgicznym punktem, czyli halą lodową na czele. Tu roboty cały czas trwają, a ktoś patrząc z zewnątrz widzi właściwie gotowy obiekt. Pozostaje tylko zadbanie o otoczenie, typu położenie kostki czy, już na wiosnę, wysianie trawy — powiedział PAP szef zakopiańskiego Centralnego Ośrodka Sportu - Ośrodka Przygotowań Olimpijskich.
Co zatem wpływa na dalsze opóźnienie oddanie obiektu do użytku?
- Właściwie jedyne wyzwanie, które wpływa na termin zakończenia inwestycji, to system wentylacji. Czekamy na projekt zgodny z wytycznymi Polskiego Związku Łyżwiarstwa Szybkiego i jeżeli tylko ten dokument będzie gotowy, to poznamy finalny koszt i określimy datę zakończenia realizacji. Mam ogromną nadzieję, że to będzie najdalej pod koniec przyszłego roku — podkreślił.
Oczekiwanie na projekt nie oznacza, że w środku hali nie są prowadzone żadne prace.
- Przed zalaniem betonem były już przeprowadzone próby szczelności dużej płyty dla łyżwiarstwa szybkiego i short tracku, czyli 400-metrowej i tej 40 x 60 metrów. Teraz wykonawca czeka na specjalistę z Finlandii, który w listopadzie przeprowadzi pierwsze próby ich mrożenia, na razie „na sucho”, oraz sprawdzi, czy wszystkie urządzenia będą prawidłowo działać — tłumaczył Tataruch.
Prace przy budowie hali ruszyły blisko pięć lat temu. Wtedy wszystkie urządzenia i rozwiązania techniczne zaplanowane do wyposażenia hali były najnowocześniejszymi w Europie, a nawet - jak mówił ówczesny dyrektor ośrodka Sebastian Danikiewicz - na świecie. Czy wciąż tak jest?
- Nie wymyślono jeszcze nic lepszego, więc jesteśmy „na topie”. Mało tego, o ile wiem, to jest jedyna hala na świecie, której budowa się teraz kończy. Są oczywiście planowane remonty znanych obiektów, np. hali w Calgary, ale według mojej wiedzy właśnie nasza, zakopiańska będzie tą najnowocześniejszą i pozwalającą na organizowanie zawodów łyżwiarskich najwyższej rangi — podsumował dyrektor podtatrzańskiego ośrodka.
W podobnym tonie wypowiedział się obecny szef PZŁS Konrad Niedźwiedzki, choć potwierdził, że opóźnienie sięga trzech lat, a koszty budowy przekroczyły 100 mln złotych, to widzi już horyzont oddania obiektu do użytku.
- Idzie to w dobrym kierunku. Prace nabrały tempa. Wszystko dookoła jest przygotowane. Niedługo będą testy mrożenia i maszyn. Za około rok wszystko powinno być gotowe — powiedział PAP Niedźwiedzki.
- Sierpień-wrzesień 2027 jako termin przenosin na obiekt zawodników jest realny — dodał i także wskazał, że inwestycję wstrzymuje obecnie tylko kwestia wentylacji.
- Ona musi być lekko zmieniona — przekazał.
Minister sportu i turystyki Jakub Rutnicki po objęciu urzędu nie ukrywał, że opóźnienie w realizacji inwestycji jest bardzo duże i ocenił, że sposób, w jaki była prowadzona, „woła o pomstę do nieba”.
W piątek w Zawierciu pytany przez PAP o zakopiańską halę powiedział, że poprawienie błędów po poprzednikach wymaga czasu, ale i zastanowienia, by końcowe projekty były bardzo dobrze przygotowane.
- Mam nadzieję, że jesteśmy już na końcowym etapie, bo ten obiekt – można powiedzieć – w 85-90 procentach jest gotowy. Jest kwestia techniczna dotycząca systemu wentylacji. My chcemy, aby ten obiekt był najnowocześniejszym i jednym z najszybszych na świecie, żeby dzięki niemu rzeczywiście nasi reprezentanci mieli najlepsze warunki szkoleniowe, ale też, by cały świat przyjeżdżał do Zakopanego — wskazał.
- Zdaję sobie sprawę z tego, że to się przedłuża, ale jestem też przekonany, iż to już etap konkretnych działań, które zakończą ten proces inwestycyjny — dodał.
Wyraził też zadowolenie ze zmian personalnych w COS.
- Bardzo się cieszę, że dokonaliśmy zmian personalnych, jeżeli chodzi o dyrekcję COS w Zakopanem. Pan Tataruch to wybitny specjalista, człowiek, który na temat łyżwiarstwa szybkiego, procesów inwestycyjnych, szkoleniowych wie bardzo dużo — wspomniał.
Pierwszy przetarg na budowę hali lodowej w Zakopanem został ogłoszony w 2021 roku. Ówczesny dyrektor ośrodka Sebastian Danikiewicz powiedział wtedy PAP, że w zamówieniu znalazła się kwota niespełna 58 milionów, a oszacowana została według tego, że pierwszy w Polsce kryty tor zbudowany w 2017 roku w Tomaszowie Mazowieckim kosztował ponad 47,5 mln. Spłynęło pięć ofert, a sumy w nich zawarte wahały się od blisko 117 do ponad 204 mln zł.
Ówczesny harmonogram zakładał, że zakopiańska hala powinna być oddana w czerwcu 2023. Miała służyć wyłącznie panczenistom i specjalistom od short tracku. Częścią inwestycji mają być także nowoczesne zaplecze administracyjno-szatniowe oraz trybuny na ok. 2-3 tys. miejsc.
Przetarg jednak wykazał, że koszty inwestycji będą znacznie wyższe, więc zanim zapadły decyzje o złożeniu wniosku do ówczesnego Ministerstwa Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Sportu o zwiększenie środków, przeprowadzono konsultacje ze związkami sportowymi. Dotyczyły one poszerzenia funkcji obiektu. W planach ujęto też sale do prowadzenia badań wydolności sportowców, wspinaczki sportowej czy podnoszenia ciężarów. Pomyślano również o bieżniach lekkoatletycznych - wewnętrznej trzytorowej oraz zewnętrznej czterotorowej wraz ze stumetrową i sześciotorową prostą.
Resort środki przyznał, a szacowane koszty budowy wciąż rosły - początkowo do 90, a ostatecznie do ponad 119 mln złotych.
W międzyczasie ogłoszono kolejny przetarg i po jego rozstrzygnięciu wybrano wykonawcę - konsorcjum firm Przedsiębiorstwo Kamieniarskie Wolski oraz P.H.U. Potoczak. Prace budowlane rozpoczęły się wiosną 2022 roku i, zgodnie z odnowionym harmonogramem, miały zakończyć w pierwszej połowie 2024.
Inwestycja początkowo prowadzona była zgodnie z planem, potem pojawiły się jednak opóźnienia. To z kolei skutkowało przesunięciem terminu na przełom października i listopada 2024. Tymczasem w połowie 2024 okazało się, że generalny wykonawca domaga się waloryzacji i jednocześnie nie wypłaca należności podwykonawcom.
W 2025 roku budowę przerwano, a po dziewięciu latach pełnienia obowiązków szefa zakopiańskiego ośrodka Danikiewicz został odwołany. Funkcję przejął wtedy tymczasowo ówczesny zastępca dyrektora centrali COS Sławomir Luliński.
Pod koniec września 2025 Centralny Ośrodek Sportu poinformował, że dyrektorką OPO w Zakopanem została pochodząca z Nowego Bystrego, rodowita góralka Bogusława Stępień. Ona piastowała funkcję przez rok. Z dniem 1 września zastąpił ją Tataruch, który w latach 2018-26 kierował Polskim Związkiem Łyżwiarstwa Szybkiego.
Joanna Chmiel, Piotr Girczys (PAP)



Napisz komentarz
Komentarze