Jeszcze kilka lat temu hulajnoga elektryczna wyglądała jak rekwizyt z filmu science fiction, obiecującego miasto przyszłości. Wystarczyło nacisnąć przycisk i można było przemieszczać się bez wysiłku, spalin i szukania miejsca parkingowego. Rzeczywistość okazała się jednak znacznie bardziej skomplikowana. Na tych samych chodnikach spotykają się dziś piesi, seniorzy, rodzice prowadzący dzieci, rowerzyści i użytkownicy elektrycznych pojazdów. A kiedy jedni poruszają się z prędkością kilku kilometrów na godzinę, a drudzy kilkakrotnie szybciej, o niebezpieczną sytuację nietrudno.
Czy hulajnogi elektryczne powinny zniknąć z centrów miast? Czy wystarczy ograniczyć ich prędkość i skuteczniej egzekwować przepisy? Polacy mają w tej sprawie dość wyraźne zdanie, choć – jak pokazują wyniki badania – niekoniecznie chcą całkowitej eliminacji tych pojazdów.
Prawie 80 procent Polaków chce wolniejszych hulajnóg
Z najnowszego sondażu IBRiS przeprowadzonego dla PAP w dniach 22–26 października 2026 roku wynika, że aż 78,2 proc. respondentów opowiada się za obniżeniem dopuszczalnej prędkości hulajnóg elektrycznych w miastach. Przeciwnego zdania jest 18,3 proc., a 3,5 proc. nie potrafiło określić swojego stanowiska.
Jeszcze bardziej interesujące są różnice pokoleniowe. Wśród osób, które ukończyły 70 lat, ograniczenie prędkości popiera aż 99 proc. ankietowanych. W grupie wiekowej 60–69 lat jest to 86 proc. Tymczasem wśród młodych dorosłych, pomiędzy 18. a 29. rokiem życia, takie rozwiązanie popiera 54 proc. respondentów.
Trudno się temu dziwić. Dla młodego człowieka hulajnoga bywa przede wszystkim wygodnym środkiem transportu. Dla seniora, który porusza się wolniej, ma problemy z równowagą albo ograniczoną sprawność, szybko nadjeżdżający pojazd może stanowić realne zagrożenie.
Co ciekawe, 76,5 proc. badanych popiera tworzenie specjalnych stref, w których poruszanie się hulajnogami elektrycznymi byłoby zabronione. Przeciwników takiego rozwiązania jest 19,6 proc. Oznacza to, że zdecydowana większość respondentów dostrzega potrzebę uporządkowania miejskiej przestrzeni.
Inaczej jest z całkowitym zakazem korzystania z hulajnóg w dużych miastach. Popiera go 43,2 proc. ankietowanych, natomiast 48,5 proc. jest przeciw. Polacy nie tyle chcą więc pozbyć się hulajnóg, ile oczekują, że nie będą one zagrażały innym uczestnikom ruchu.
Tomaszów Mazowiecki. Wypadek, który mógł skończyć się tragicznie
Problem nie jest abstrakcyjny również w naszym mieście.
7 lipca 2026 roku na ulicy Dzieci Polskich w Tomaszowie Mazowieckim doszło do poważnego wypadku z udziałem 15-letniego użytkownika hulajnogi elektrycznej. Nastolatek poruszał się jezdnią, a następnie wjechał na chodnik. Kiedy próbował ominąć idącego nim pieszego, stracił panowanie nad pojazdem, uderzył w krawężnik i przewrócił się.
Chłopiec doznał obrażeń i stracił przytomność. Po udzieleniu pierwszej pomocy został przewieziony do Instytutu Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi. Jak informowała Komenda Powiatowa Policji w Tomaszowie Mazowieckim, nie miał wymaganego kasku ochronnego.
To zdarzenie pokazuje, jak niewiele trzeba, aby zwyczajna przejażdżka zakończyła się dramatem. Nie potrzeba samochodu ani kolizji z innym pojazdem. Wystarczy utrata równowagi, źle oceniona odległość czy gwałtowny manewr.
I właśnie dlatego dyskusja o hulajnogach nie powinna sprowadzać się wyłącznie do konfliktu pomiędzy młodymi i starszymi mieszkańcami. Bezpieczeństwo dotyczy zarówno pieszych, jak i samych użytkowników jednośladów.
Przepisy już istnieją. Czy wszyscy je znają?
W Polsce obowiązują konkretne zasady korzystania z hulajnóg elektrycznych. Zgodnie z ustawą z 20 czerwca 1997 roku – Prawo o ruchu drogowym, maksymalna dopuszczalna prędkość hulajnogi elektrycznej wynosi 20 km/h.
Kierujący powinien korzystać z drogi dla rowerów lub pasa ruchu dla rowerów, jeżeli takie rozwiązanie znajduje się na jego trasie. Gdy odpowiedniej infrastruktury brakuje, może korzystać z jezdni, na której dopuszczalna prędkość pojazdów nie przekracza 30 km/h.
Jazda po chodniku jest dopuszczalna wyjątkowo, kiedy biegnie on wzdłuż jezdni, na której dopuszczalna prędkość przekracza 30 km/h, a nie ma odpowiedniej infrastruktury rowerowej. W takiej sytuacji kierujący hulajnogą musi poruszać się z prędkością zbliżoną do prędkości pieszego, zachować szczególną ostrożność i ustępować pieszym pierwszeństwa.
Od 3 czerwca 2026 roku obowiązują również nowe regulacje dotyczące najmłodszych użytkowników. Osoby poniżej 16. roku życia muszą korzystać z kasków ochronnych. Podniesiono także minimalny wiek samodzielnego korzystania z hulajnóg elektrycznych na drogach publicznych do 13 lat.
W praktyce oznacza to, że nawet legalnie poruszający się użytkownik hulajnogi nie ma prawa traktować chodnika jak toru wyścigowego. Pieszy pozostaje tam najważniejszym uczestnikiem ruchu.
Warszawa chce zmian. Czy inne miasta pójdą jej śladem?
Dyskusja o hulajnogach przeniosła się już z chodników do sal obrad samorządów.
W połowie października warszawscy radni niemal jednomyślnie przyjęli stanowisko dotyczące wprowadzenia ograniczeń dla hulajnóg elektrycznych. Postulują między innymi zakaz poruszania się po mieście pojazdami wypożyczanymi za pomocą aplikacji oraz zakaz jazdy hulajnogami elektrycznymi w centrum stolicy.
Nie oznacza to jednak, że takie zakazy już obowiązują. Warszawscy samorządowcy wskazali na potrzebę zmian ustawowych oraz rozszerzenia uprawnień straży miejskiej.
W lipcu Ministerstwo Infrastruktury informowało również o pracach nad rozwiązaniami dotyczącymi wymogów technicznych i homologacji pojazdów elektrycznych. Minister Dariusz Klimczak zwracał uwagę na problem urządzeń przypominających hulajnogi, które potrafią rozwijać prędkości przekraczające dopuszczalne 20 km/h
To ważne rozróżnienie. Samorząd może podejmować działania związane z organizacją ruchu i zarządzaniem przestrzenią publiczną w granicach swoich kompetencji, ale wprowadzenie powszechnego zakazu dla całej kategorii pojazdów wymaga odpowiednich podstaw prawnych.
A jak powinno być w Tomaszowie?
W Tomaszowie Mazowieckim dyskusja mogłaby dotyczyć przede wszystkim bezpieczeństwa pieszych w miejscach intensywnego ruchu: w ścisłym centrum, w pobliżu szkół, przystanków komunikacji publicznej czy terenów rekreacyjnych.
Czy potrzebujemy specjalnych stref ograniczonej prędkości? Czy istnieją miejsca, w których ruch hulajnóg powinien zostać szczególnie uporządkowany? A może problem leży nie w przepisach, ale w niedostatecznej kontroli ich przestrzegania?
To pytania, które warto postawić mieszkańcom, policji, straży miejskiej i samorządowcom. Zanim jednak pojawią się kolejne ograniczenia, należałoby przeanalizować liczbę lokalnych wypadków, zachowanie użytkowników oraz dostępność bezpiecznej infrastruktury.
Hulajnoga elektryczna sama w sobie nie jest ani zagrożeniem, ani cudownym rozwiązaniem komunikacyjnych problemów. Wszystko zależy od miejsca, sposobu użytkowania i odpowiedzialności osoby stojącej na jej podeście.
Sondaż IBRiS pokazuje przede wszystkim, że Polacy chcą większego bezpieczeństwa, niekoniecznie całkowitego zakazu. I być może właśnie w tym tkwi rozsądny punkt wyjścia do dyskusji.
Bo miasto powinno być przestrzenią wspólną. Taką, w której młody człowiek może wygodnie dojechać do szkoły, a starsza osoba spokojnie przejść chodnikiem, nie oglądając się co chwilę przez ramię.
A Państwo co sądzą? Czy w Tomaszowie Mazowieckim należałoby wprowadzić dodatkowe ograniczenia dla hulajnóg elektrycznych? A może wystarczy egzekwować już istniejące przepisy?
Badanie IBRiS dla Polskiej Agencji Prasowej przeprowadzono w dniach 22–26 października 2026 roku na ogólnopolskiej próbie 1000 osób metodą CATI (telefonicznych wywiadów wspomaganych komputerowo). Wyniki nie stanowią odrębnego badania opinii mieszkańców Tomaszowa Mazowieckiego.



Napisz komentarz
Komentarze