Czy wirus zatrzyma się na granicy powiatu? Dziki jej nie znają, a człowiek, który przenosi ASF najdalej i najszybciej, tym bardziej. Dobra wiadomość jest taka, że gospodarstwo da się skutecznie chronić, a dwie najważniejsze linie obrony leżą przy bramie wjazdowej i przy drzwiach do chlewni. Wyjaśniamy, co mówią przepisy, jak dobrać sprzęt i jakich błędów unikać.
Od jednego dzika do kilkudziesięciu ognisk
Wszystko zaczęło się 23 listopada 2025 roku od anonimowej informacji przekazanej policji. W gminie Rozprza, w odludnym miejscu nad Luciążą, z dala od dróg i pól, znaleziono szczątki dzika – niekompletne, oskórowane, z liną przywiązaną do tylnej nogi. 28 listopada laboratorium wykryło w nich materiał genetyczny wirusa ASF, a 1 grudnia wynik potwierdziło krajowe laboratorium referencyjne w Puławach. Sprawą zajęły się ABW i policja.
Na tym się nie skończyło. 5 grudnia Powiatowy Lekarz Weterynarii w Piotrkowie Trybunalskim ustanowił obszar zakażony z zakazem polowań i ograniczeniami dla rolników, a w drugiej połowie grudnia Komisja Europejska wyznaczyła strefę objętą zakażeniem. Według odpowiedzi resortu rolnictwa na interpelację poselską do 27 kwietnia 2026 roku znaleziono 153 padłe dziki, z czego 65 miało wynik dodatni.
Strefy w tym czasie rozszerzono. Według stanu opisanego przez ministerstwo w maju 2026 roku obejmowały całe gminy Rozprza, Sulejów, Wola Krzysztoporska, Gorzkowice, Łęki Szlacheckie, Ręczno i Aleksandrów oraz części gmin Moszczenica, Grabica i Wolbórz. Wzdłuż Luciąży postawiono ok. 15-kilometrowe ogrodzenie. Do końca kwietnia nie stwierdzono ognisk u świń, a stawka jest wysoka – powiat piotrkowski to blisko 449 tys. świń.
George Santayana ostrzegał: „Ci, którzy nie pamiętają przeszłości, skazani są na jej powtarzanie”. A przeszłość ASF w Polsce jest długa – pierwszy przypadek u dzika stwierdzono w lutym 2014 roku na Podlasiu, ok. 10 km od granicy z Białorusią. Województwo łódzkie przechodziło już ten scenariusz także w chlewniach: w czerwcu 2021 roku ogniska wykryto w gospodarstwach w Świątkowicach (gm. Lututów) i Kruszowie (gm. Tuszyn).
Według resortu rolnictwa do Kruszowa wirus trafił wtedy wraz z zakupionymi, zakażonymi świniami. To dobry przykład na to, że ASF wędruje przede wszystkim z ludźmi i ich decyzjami. Warto przy tym pamiętać, że choroba nie jest groźna dla człowieka. Jej skutki są jednak dotkliwe dla hodowców: likwidacja całego stada w ognisku oraz ograniczenia w przemieszczaniu i sprzedaży świń w strefach.
Wirus jedzie na gapę – na oponach i podeszwach
Wśród dzików wirus rozprzestrzenia się stopniowo, od stada do stada. Dalekie skoki ASF, jak ogniska w zachodnich Niemczech, daleko od zakażonych terenów przy granicy z Polską, eksperci przypisują ludziom. Paul Sundberg, dyrektor amerykańskiego Centrum Informacji o Zdrowiu Świń (SHIC), wskazywał w 2022 roku, że na duże odległości wirus przenosi się wraz z przemieszczaniem ludzi i produktów.
W pojedynczym gospodarstwie wygląda to bardzo prozaicznie. Wirus jedzie jak pasażer na gapę – na kołach samochodu, który przywiózł paszę albo odbierał tuczniki z innych gospodarstw, na oponach własnego ciągnika wracającego z pola przy lesie czy na butach kogoś, kto był w lesie, na polowaniu albo w innej chlewni. Dlatego tak ważne jest, co dzieje się przy bramie i przy drzwiach budynku ze zwierzętami.
Maty i dezynfekcja obuwia w przepisach
Od 18 marca 2026 roku obowiązuje nowe rozporządzenie Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi w sprawie środków zwalczania afrykańskiego pomoru świń. Część wymagań dotyczy wszystkich gospodarstw utrzymujących świnie w Polsce, część – tylko tych położonych w obszarach objętych ograniczeniami. Podobne zasady wprowadzono dla drobiu w rozporządzeniu w sprawie środków zwalczania chorób u drobiu.
| Kogo dotyczy | Gdzie | Co trzeba zapewnić |
|---|---|---|
| Każde gospodarstwo utrzymujące świnie, także na własny użytek | przed wejściami i wyjściami z pomieszczeń ze świniami | urządzenie zapewniające skuteczną dezynfekcję lub mata dezynfekcyjna (szerokość co najmniej szerokości wejścia, długość min. 1 m); oczyszczanie i odkażanie obuwia; odzież i obuwie ochronne tylko do obsługi świń |
| Gospodarstwa ze świniami w obszarach objętych ograniczeniami I, II i III (poza utrzymującymi świnie na własny użytek) | przy wejściach i wjazdach do gospodarstwa oraz przy wyjściach i wyjazdach | urządzenia, niecki lub maty; przy wjazdach szerokość co najmniej szerokości wjazdu, a długość co najmniej obwodu największego koła pojazdu |
| Zakłady sprzedające lub przemieszczające drób albo jaja oraz wylęgarnie | przed wejściami do budynków z drobiem i przy wjazdach | maty lub inne rozwiązania do oczyszczania i odkażania obuwia; niecki lub maty dla pojazdów (zasada obwodu koła); zapas środków dezynfekcyjnych na co najmniej 7 dni |
Czy przepisy obejmują też kogoś, kto trzyma dwie świnie na własne potrzeby? W dużej części tak. Takie gospodarstwa zwolniono z prowadzenia rejestru pojazdów i osób oraz spisu świń, a w strefach – z obowiązku mat przy wejściach i wjazdach do gospodarstwa. Dezynfekcja przed wejściem do pomieszczeń ze świniami, oczyszczanie i odkażanie obuwia oraz osobne obuwie ochronne obowiązują jednak także ich.
Granice stref są regularnie aktualizowane, zależnie od nowych przypadków u dzików. Aktualny zasięg obszarów objętych ograniczeniami warto sprawdzać na stronie Głównego Inspektoratu Weterynarii lub w Powiatowym Inspektoracie Weterynarii w Tomaszowie Mazowieckim. Zabezpieczenia lepiej jednak przygotować wcześniej, zanim strefa obejmie gospodarstwo.
Mata przejazdowa – ile metrów naprawdę potrzeba?
Najczęstszy błąd przy bramie to zbyt krótka mata. Koło, które przetoczy się po niej tylko kawałkiem obwodu, wjedzie na podwórze z nieodkażoną częścią bieżnika. Dlatego przepisy dla gospodarstw w strefach wymagają, by mata przejazdowa miała długość nie mniejszą niż obwód największego koła wjeżdżającego pojazdu, a szerokość – nie mniejszą niż szerokość wjazdu.
Obwód koła to jego średnica pomnożona przez 3,14. Poniższe wartości wyliczono na podstawie danych technicznych typowych opon i są przybliżone, bo zależą od modelu oraz zużycia bieżnika. Najpewniej zmierzyć wysokość największego koła w pojazdach, które faktycznie wjeżdżają do gospodarstwa.
| Pojazd | Przykładowy rozmiar opony | Średnica zewnętrzna | Obwód, czyli minimalna długość maty |
|---|---|---|---|
| Samochód osobowy | 205/55 R16 | ok. 63 cm | ok. 2,0 m |
| Ciężarówka, np. paszowóz | 315/80 R22.5 | ok. 108 cm | ok. 3,4 m |
| Ciągnik – koło przednie | 420/70 R24 | ok. 125 cm | ok. 3,9 m |
| Ciągnik – koło tylne | 520/70 R38 | ok. 175–177 cm | ok. 5,5 m |
| Duży ciągnik – koło tylne | 650/65 R38 | ok. 182 cm | ok. 5,7 m |
Jeśli więc do gospodarstwa wjeżdża ciągnik z dużymi tylnymi kołami, mata o długości 3 m nie spełni wymogu – potrzeba 5,5–6 m. Dla ciężarówki 3 m to również za mało. Przy szerokiej bramie można ułożyć kilka mat obok siebie albo zwęzić przejazd tak, by nie dało się ominąć strefy dezynfekcji. Po co komu mata, którą kierowcy objeżdżają bokiem po trawniku?
Równie ważna jest codzienna obsługa. Przepisy mówią o macie stale utrzymywanej w stanie zapewniającym skuteczność działania środka dezynfekcyjnego. W praktyce oznacza to uzupełnianie roztworu zgodnie z instrukcją producenta, dolewanie środka po ulewie, która rozcieńcza roztwór, i kontrolę zimą, bo zamarznięta mata niczego nie odkaża.
Buty – najpierw szczotka, potem dezynfekcja
Przy drzwiach do chlewni zasada jest podobna, ale z jednym zastrzeżeniem. Czy wystarczy przejść przez matę w ubłoconych butach? Badanie opublikowane w 2000 roku w czasopiśmie „Swine Health and Production” (Amass i współpracownicy) wykazało, że samo przejście przez kąpiel dezynfekcyjną nie zmniejszało liczby bakterii na podeszwach zabrudzonych obornikiem.
Wyraźny spadek liczby bakterii dawało natomiast 30-sekundowe szorowanie podeszew, a czyste buty zanurzone na 5 minut w roztworze środka dezynfekcyjnego spełniły przyjęte przez badaczy kryterium dezynfekcji. Liczyła się też świeżość roztworu – wanienka użyta dziesięć razy działała gorzej niż czysta. Obornik i błoto osłaniają drobnoustroje i osłabiają działanie preparatu.
Stąd zapis w przepisach o „oczyszczaniu i odkażaniu obuwia” – to dwa osobne etapy. Dobrze sprawdza się tu urządzenie do dezynfekcji obuwia ze szczotkami, które mechanicznie usuwają błoto i obornik, a w modelach zasilanych wodą lub roztworem środka dezynfekcyjnego od razu nanoszą preparat. Przepisy dotyczące drobiu wprost dopuszczają takie „inne rozwiązania techniczne”.
Najpewniejszy układ przy wejściu do budynku inwentarskiego wygląda więc tak: oczyszczenie butów szczotkami, dezynfekcja, a potem zmiana na obuwie przeznaczone wyłącznie do pracy przy zwierzętach. Zajmuje to chwilę, a w przypadku świń osobne obuwie ochronne do obsługi stada jest i tak wymogiem prawnym.
Codzienna rutyna, która robi różnicę
Sprzęt to połowa sukcesu. Drugą połowę stanowią nawyki, które w gospodarstwie powinny być tak oczywiste jak zamykanie bramy na noc. Bioasekuracja działa jak zamek z dwiema bramami – wjazdową i wejściową – i obie muszą być pilnowane każdego dnia. Najważniejsze zasady są proste:
- jeden kontrolowany wjazd i jedno wejście do strefy ze zwierzętami, zawsze przez matę,
- obce pojazdy tylko tam, gdzie to konieczne – samochód z paszą czy odbierający zwierzęta nie musi podjeżdżać pod drzwi chlewni,
- osobna odzież i obuwie do obsługi świń, zostawiane przy wejściu do budynku,
- mata stale nasączona, a roztwór wymieniany zgodnie z instrukcją producenta,
- pasza i ściółka zabezpieczone przed dostępem dzików, zwierząt domowych i gryzoni,
- po wizycie w lesie, polowaniu lub kontakcie z dzikami – mycie rąk, dezynfekcja obuwia i zmiana odzieży przed wejściem do świń.
Kto znajdzie padłego dzika, nie powinien go dotykać. Główny Inspektorat Weterynarii zaleca oznaczyć miejsce i zgłosić znalezisko powiatowemu lekarzowi weterynarii, najbliższej lecznicy weterynaryjnej, straży miejskiej lub kołu łowieckiemu, podając lokalizację, liczbę i stan zwłok. Osoba, która znalazła padłego dzika, przez 72 godziny nie powinna wchodzić do pomieszczeń ze świniami.
Brama i próg pod kontrolą
Sytuacja w powiecie piotrkowskim pokazuje, jak szybko jeden dzik może zamienić spokojną okolicę w strefę ograniczeń. Dla hodowców spod Tomaszowa to dobry moment, by sprawdzić bramę i próg: czy mata ma odpowiednią długość i jest nasączona, czy buty są czyszczone i odkażane, a obuwie do chlewni – osobne.
W hodowli świń nie warto być mądrym Polakiem po szkodzie. Likwidacja stada i miesiące ograniczeń kosztują nieporównanie więcej niż mata przy bramie i urządzenie do czyszczenia butów przy drzwiach. A wirus, który nie wjedzie na podwórze ani nie wejdzie do chlewni, nie wyrządzi stadu żadnej szkody.



Napisz komentarz
Komentarze