Historia nie gra w piłkę, ale czasami potrafi ciążyć zawodnikom na plecach niczym źle dopasowany plecak. W przypadku Lechii Tomaszów Mazowiecki i Wigier Suwałki statystyka jest dla gospodarzy bezlitosna. Oba zespoły spotykały się dotąd czterokrotnie i za każdym razem zwyciężali suwalczanie. Bilans bramek wynosi 2:9.
W sobotę zielono-czerwoni spróbują więc zrobić coś, czego nie udało się dokonać wcześniej – zdobyć pierwsze punkty, a najlepiej od razu pierwsze zwycięstwo nad zespołem z „polskiego bieguna zimna”.
Wigry – klub z historią i ambicjami
Wigry Suwałki zostały założone w 1947 roku i przez dziesięciolecia były jednym z najważniejszych piłkarskich klubów północno-wschodniej Polski. Nazwa drużyny nawiązuje oczywiście do jeziora Wigry – jednego z najbardziej charakterystycznych symboli Suwalszczyzny.
Przez dużą część swojej historii zespół występował na trzecim i czwartym poziomie rozgrywkowym, ale prawdziwy przełom nastąpił w 2014 roku. Wigry awansowały wówczas na zaplecze Ekstraklasy i przez kolejne sezony rywalizowały z uznanymi markami polskiego futbolu.
Największym sukcesem klubu pozostaje półfinał Pucharu Polski w sezonie 2017/2018. Przez suwalską drużynę przewinęło się też wielu zawodników, którzy później trafiali do mocniejszych klubów, a część z nich ocierała się nawet o reprezentacyjną piłkę.
Później przyszły jednak problemy finansowe i sportowy upadek. Wigry musiały odbudowywać swoją pozycję od niższych klas rozgrywkowych. Dziś znów coraz głośniej pukają do drzwi futbolu centralnego.
Cztery mecze, cztery zwycięstwa Wigier
Sobotnia konfrontacja będzie piątym bezpośrednim spotkaniem Lechii z Wigrami w XXI wieku.
Dotychczasowe mecze nie układały się po myśli tomaszowian. Wszystkie cztery kończyły się zwycięstwami zespołu z Suwałk.
Ostatni pojedynek rozegrano wiosną w Tomaszowie Mazowieckim. Lechia przegrała wtedy 1:3. Wigry szybko wypracowały dwubramkową przewagę po dwóch trafieniach Filipa Michałowskiego. Nadzieję gospodarzom przywrócił Piotr Gębala, zdobywając gola kontaktowego, ale końcówka należała ponownie do przyjezdnych. Wynik spotkania ustalił Przemysław Modzelewski.
Teraz zielono-czerwoni będą mieli okazję do rewanżu.
Wigry rozpędzają się z każdym tygodniem
Łatwo nie będzie. Wigry Suwałki są obecnie wiceliderem rozgrywek i wyraźnie potwierdzają przedsezonowe deklaracje, że ich celem jest walka o pierwsze miejsce i awans do II ligi.
Początek sezonu nie był jeszcze wykonaniem marsza triumfalnego, ale z każdym kolejnym spotkaniem drużyna z Suwałk wygląda coraz lepiej. Wyniki przyszły wraz ze stabilizacją zespołu, który latem przeszedł sporą kadrową przebudowę.
Do Wigier trafiło blisko dziesięciu nowych zawodników. Wśród nich nie brakuje piłkarzy dobrze znanych z ligowych boisk. Są Piotr Witasik i Marcin Kluska z ŁKS Łomża, Oliwier Kucharczyk z Rakowa Częstochowa, Michał Bajdur z Polonii Warszawa, a także Kacper Noworyta i Patryk Jakubczyk, wcześniej reprezentujący Broń Radom.
Szczególnie na tego pierwszego defensywa Lechii będzie musiała uważać.
Kacper Noworyta zdobył już w tej rundzie siedem bramek, stając się najskuteczniejszym zawodnikiem suwalskiego zespołu.
Czas napisać nowy rozdział?
Papier podpowiada jedno: faworytem będą Wigry. Historia bezpośrednich pojedynków również stoi po stronie gości. Pozycja w tabeli – podobnie.
Ale piłka nożna od ponad stu lat z uporem udowadnia, że statystyki są tylko zapisem tego, co wydarzyło się wcześniej. Nie mówią jeszcze, co wydarzy się przez następne dziewięćdziesiąt minut.
Lechia Tomaszów Mazowiecki stanie więc w sobotę przed szansą nie tylko na bardzo cenne ligowe punkty, ale również na przełamanie wyjątkowo niewygodnej tradycji.
Cztery mecze. Cztery porażki. Dziewięć straconych bramek.
Kiedyś każda seria musi się skończyć.
Pytanie tylko, czy 31 października w Tomaszowie Mazowieckim przyjdzie właśnie ten dzień.
Mogę też przygotować do tego krótszą wersję „Nasz artykuł w skrócie” oraz mocną zapowiedź meczu na Facebooka.



Napisz komentarz
Komentarze