Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
czwartek, 29 października 2026 20:54
Z OSTATNIEJ CHWILI:
Reklama
Reklama

Pavlov’s Dog – „At the Sound of the Bell”: dzwony dla straconych marzeń i jedno z najpiękniejszych niedocenionych dzieł rocka progresywnego

Są głosy, które zachwycają od pierwszej sekundy, i takie, przed którymi człowiek instynktownie próbuje uciec. David Surkamp należy do tej drugiej kategorii, choć dla niektórych słuchaczy już po kilku minutach ucieczka zamienia się w fascynację, a fascynacja w uzależnienie. Śpiewa tak, jakby ktoś zamknął w jednej krtani Edith Piaf, Geddy’ego Lee, młodego Roberta Planta i bohatera opowiadania Edgara Allana Poego, który właśnie odkrył, że jego ukochana nigdy nie powróci. Wysoki, drżący, chwilami niemal histeryczny głos potrafi doprowadzić do rozpaczy zarówno przeciwników, jak i wielbicieli tej muzyki. A jednak bez niego Pavlov’s Dog byliby zapewne kolejnym amerykańskim zespołem próbującym pogodzić Genesis, Procol Harum, folkowe ballady i rockową przebojowość. Z nim stali się czymś zupełnie osobnym. „At the Sound of the Bell”, drugi album grupy, wydany w 1976 roku, to muzyczna opowieść o utraconej niewinności, tęsknocie za przeszłością i pięknie pojawiającym się często dokładnie wtedy, kiedy wszystko zaczyna się rozpadać. Płyta krótsza od niejednej współczesnej progresywnej suity, lecz mieszcząca więcej melancholii niż całe dyskografie niektórych artystów.

Pavlov’s Dog. Dzwony dla zespołu, który nie pasował do własnej epoki

W połowie lat siedemdziesiątych rock progresywny znajdował się w szczególnym momencie. Genesis, Yes, King Crimson i Emerson, Lake & Palmer udowodnili już, że muzyka rockowa może posiadać ambicje symfoniczne, a wielominutowe kompozycje nie muszą być wyłącznie zbiorem instrumentalnych popisów. Z drugiej strony coraz wyraźniej nadciągało zmęczenie nadmiarem. Punk nie przeprowadził jeszcze własnej rewolucji, ale świat zaczynał rozglądać się za prostszymi piosenkami i artystami, którzy nie potrzebowali dwunastu minut, aby dotrzeć do refrenu. Pavlov’s Dog, amerykański zespół ze St. Louis w stanie Missouri, znaleźli się dokładnie pomiędzy tymi światami. Debiutancki „Pampered Menial” z 1975 roku był dziełem niezwykłym, łączącym teatralny rock, melancholijne ballady, Mellotron, skrzypce i rozedrgany głos Davida Surkampa. Utwory „Julia”, „Song Dance” czy „Theme from Subway Sue” przedstawiały grupę przekonaną o własnej odrębności. Było w nich coś z romantyzmu Genesis, gitarowej ekspresji Led Zeppelin i teatralnej przesady Queen, ale najważniejsza pozostawała emocjonalna intensywność. Muzyka nie tyle opowiadała o cierpieniu, ile sprawiała wrażenie, jakby sama cierpiała.

„At the Sound of the Bell” ukazał się w 1976 roku nakładem Columbia Records. Nagrania powstawały w nowojorskim Record Plant, a producentami byli Sandy Pearlman i Murray Krugman, znani ze współpracy z Blue Öyster Cult. W sesjach uczestniczyli wybitni muzycy, między innymi Bill Bruford z Yes i King Crimson, Michael Brecker, Andy Mackay z Roxy Music oraz Elliott Randall, współpracownik Steely Dan. Pojawiły się również smyczki i chór chłopięcy. Ta imponująca lista nazwisk mogłaby sugerować album wypełniony instrumentalnymi pojedynkami. Tymczasem dziewięć kompozycji trwa łącznie zaledwie około 33 minut. Symfoniczny rozmach zamknięto w krótkich, przeważnie trzy- i czterominutowych piosenkach. Nie wszystkim przypadło to do gustu. Część słuchaczy uznała nową płytę za zbyt delikatną i pozbawioną rockowego dramatyzmu debiutu. Inni dostrzegli dojrzalsze oblicze zespołu, który przestał traktować własną ekscentryczność jak obowiązek. „At the Sound of the Bell” jest bowiem albumem piękniejszym niż odważnym, bardziej lirycznym niż rewolucyjnym. I właśnie w tej zmianie tkwią zarówno jego największe zalety, jak i ograniczenia.

David Surkamp. Głos, który jednych zachwyca, a innych doprowadza do rozpaczy

W historii rocka byli wokaliści piękniejsi technicznie, bardziej wszechstronni i obdarzeni większą siłą głosu. Niewielu jednak posiadało ekspresję równie rozpoznawalną jak David Surkamp, wokalista Pavlov’s Dog. Jego śpiew wymyka się tradycyjnym kategoriom. Nie jest klasycznym falsetem, choć często porusza się w niezwykle wysokich rejestrach. Nie przypomina operowego tenoru ani zwyczajnego rockowego krzyku. Jest raczej drżącym, natarczywym, chwilami niemal bolesnym sposobem wyrażania emocji. Surkamp przywołuje mi Edith Piaf nie ze względu na podobieństwo techniki, lecz z powodu dramatycznej bezbronności. Francuska pieśniarka potrafiła śpiewać tak, jakby każde słowo było ostatnim przed rozstaniem. Surkamp posiada podobną zdolność. Kiedy jego głos wznosi się ponad Mellotronem i gitarami, trudno oprzeć się wrażeniu, że nie relacjonuje cudzych doświadczeń, lecz przeżywa je właśnie w tej chwili.

Można odnaleźć w nim coś z Geddy’ego Lee z Rush, szczególnie wysoką barwę, ale Surkamp jest mniej zdyscyplinowany i bardziej teatralny. Inne skojarzenie prowadzi ku Rogerowi Chapmanowi z Family, którego charakterystyczne wibrato również wywoływało skrajne reakcje. Brytyjski magazyn „Prog” porównywał wokalną osobowość lidera Pavlov’s Dog do niezwykłego spotkania Geddy’ego Lee i Cata Stevensa. To trafne, ale niepełne zestawienie. Brakuje w nim bowiem emocjonalnej przesady, która czyni Surkampa artystą tak szczególnym. Marek Toma z Rock Area przypominał natomiast, że Tomasz Beksiński miał kiedyś porównać jego głos do dźwięku cykliniarki. Ponieważ nie dysponujemy pierwotnym nagraniem tej wypowiedzi, należy traktować ją jako wspomnienie recenzenta, a nie bezpośrednio zweryfikowany cytat Beksińskiego. Samo porównanie znakomicie oddaje jednak naturę tej ekspresji. Surkamp nie pozwala pozostać obojętnym. Jego największy atut był zarazem przeszkodą na drodze do masowej popularności.

„She Came Shining”, „Megan’s Song” i „Mersey”. Ballady zapisane na pożółkłym papierze

Album otwiera „She Came Shining”, kompozycja niemal wzorcowa dla nowej estetyki Pavlov’s Dog. Akustyczna gitara, subtelne instrumenty klawiszowe i spokojnie rozwijająca się melodia tworzą atmosferę bliską folk rockowi. Można pomyśleć o wczesnym Genesis, szczególnie o „Trespass”, ale również o bardziej kameralnych utworach Renaissance. Kolejne warstwy instrumentalne nadają piosence symfoniczny wymiar, a głos Surkampa stopniowo zwiększa emocjonalną temperaturę. Tytułowa kobieta pojawia się niczym wspomnienie, które powraca po latach w najmniej oczekiwanej chwili. Muzykę można interpretować szerzej, jako obraz spotkania z przeszłością, młodością albo utraconą niewinnością. Marcel Proust w „W poszukiwaniu straconego czasu” pokazywał, jak zwyczajne doświadczenie zmysłowe potrafi otworzyć drzwi do świata uznawanego za bezpowrotnie zamknięty. „She Came Shining” działa podobnie. Przywołuje wspomnienia nie dlatego, że szczegółowo je opisuje, lecz ponieważ sama melodia posiada szczególny rodzaj nostalgii.

„Standing Here With You (Megan’s Song)” zbliża zespół do romantycznej ballady, w której fortepian i subtelna orkiestracja tworzą atmosferę niemal teatralną. Niektórzy słuchacze mogą uznać utwór za nadmiernie sentymentalny. Jest tutaj coś z melodramatu pozbawionego najmniejszego dystansu, ale przecież wielka sztuka nie zawsze potrzebuje ironii. W literaturze podobną bezbronność odnajduję u Stefana Zweiga, szczególnie w „Liście od nieznajomej”, gdzie miłość staje się siłą organizującą całe życie, mimo braku oczekiwanego spełnienia. Joe Viglione z AllMusic zauważył, że nawet tak melodyjna piosenka pozostaje w wykonaniu Pavlov’s Dog czymś osobliwym, trudnym do zakwalifikowania jako muzyka przeznaczona dla masowej publiczności. Zespół próbował stworzyć kompozycję przystępną, lecz charakterystyczny głos Surkampa natychmiast odbierał jej wszelką konwencjonalność.

Jeszcze piękniejsza jest „Mersey”, jedna z najbardziej urokliwych piosenek albumu. Melodia wydaje się pogodna, choć pod jej powierzchnią nieustannie pulsuje melancholia. Instrumenty dęte nadają nagraniu ciepły, niemal kameralny charakter, a gitara Steve’a Scorfiny wprowadza subtelne elementy folkowe. Chwilami można odnaleźć tutaj coś z The Moody Blues, innym razem łagodniejsze oblicze Procol Harum. „Mersey” brzmi jak wspomnienie lata, którego nie udało się zatrzymać. Jak fotografia odnaleziona po latach w szufladzie, kiedy nie pamiętamy już dokładnie wszystkich wydarzeń, ale doskonale rozpoznajemy towarzyszące im emocje. Marek Toma z Rock Area szczególnie ciepło oceniał tę kompozycję, podkreślając jej melodyjność i pogodny nastrój. To jedna z tych piosenek, które niczego nie muszą udowadniać. Po prostu istnieją i pozostają w pamięci.

„Valkerie”. Wagner spotyka Genesis, a dzwony biją na alarm

„Valkerie” należy do najbardziej rozbudowanych i dramatycznych kompozycji „At the Sound of the Bell”. Sam tytuł przywołuje walkirie z mitologii nordyckiej, utrwalone w europejskiej kulturze między innymi przez Richarda Wagnera. Ale muzyka Pavlov’s Dog nie przypomina monumentalnego „Cwału Walkirii”. Jest w niej więcej melancholii i niepokoju niż wojennej potęgi. Dzwony, instrumenty klawiszowe, chór i dramatyczny śpiew Surkampa tworzą atmosferę niemal religijnego misterium. Kompozycja rozwija się w kierunku symfonicznego rocka, w którym łatwo odnaleźć wpływy wczesnego Genesis, Renaissance i The Moody Blues. Saksofon dodaje jej melancholijnego kolorytu, a chór chłopięcy nadaje szczególnego wymiaru. Jest w tym coś z filmowej wyobraźni Ingmara Bergmana, gdzie religijne symbole pojawiały się w otoczeniu samotności, lęku i pytań o sens istnienia.

W „Siódmej pieczęci” Bergman przedstawił rycerza, który rozpoczyna partię szachów ze Śmiercią, próbując znaleźć odpowiedzi na pytania pozostające poza ludzkim poznaniem. „Valkerie” wywołuje podobne skojarzenia. Nie jest ilustracją filmu, lecz buduje poczucie wielkiego niepokoju skrytego pod symfoniczną elegancją. Szczególne znaczenie mają tutaj instrumentaliści. Bill Bruford, perkusista Yes i King Crimson, potrafił tworzyć rytmiczne napięcie bez konieczności nieustannego demonstrowania technicznej wirtuozerii. Partie saksofonu wprowadzają natomiast brzmienie rzadziej spotykane w amerykańskim rocku symfonicznym tamtego okresu. Fiński recenzent Janne Yliruusi z Pienemmät Purot uznał „Valkerie” za najbardziej progresywny i intensywny fragment płyty. To trafna obserwacja. Utwór stanowi pomost pomiędzy ekspresyjną estetyką „Pampered Menial” a bardziej melodyjnym charakterem drugiego albumu. Pokazuje również, że Pavlov’s Dog potrafili osiągać dramatyzm bez uciekania się do ciężkich gitar.

„Try to Hang On”, „She Breaks Like a Morning Sky” i „Gold Nuggets”. Smutek też potrafi zatańczyć

Po symfonicznej powadze „Valkerie” pojawia się „Try to Hang On”, krótka i dynamiczna kompozycja, której temperament wyraźnie kontrastuje z melancholijnym charakterem wcześniejszych nagrań. Zespół sięga po bardziej bezpośredni rockowy rytm, chwilami bliski rockabilly, pozostawiając miejsce gitarowej energii. Jest tutaj coś z Queen, szczególnie z okresu, kiedy Freddie Mercury i jego koledzy łączyli rockową siłę z muzycznym kabaretem. Podobny charakter ma „She Breaks Like a Morning Sky”, wzbogacony efektownymi instrumentami dętymi. W tej krótkiej miniaturze można usłyszeć odrobinę jazzu, rhythm and bluesa oraz teatralnej lekkości przypominającej „A Night at the Opera”. Obie piosenki pokazują, że Pavlov’s Dog nie byli grupą całkowicie pogrążoną w smutku. Potrafili bawić się muzyczną formą i zaskakiwać humorem, choć nawet wtedy wokal Surkampa pozostawał osobliwy. Trudno bowiem wyobrazić sobie bardziej niezwykły kontrast niż taneczny rytm i głos brzmiący tak, jakby za chwilę miał się rozpłakać.

„Gold Nuggets” ponownie przenosi słuchacza w świat refleksji. Gitara, instrumenty klawiszowe i subtelna mandolina tworzą kompozycję łączącą amerykański folk z klasycznym rockiem progresywnym. Tytułowe złote samorodki można odczytywać jako metaforę wspomnień, które po latach okazują się cenniejsze niż rzeczy, za którymi goniliśmy przez całe życie. Człowiek poświęca młodość na poszukiwanie sukcesu, pieniędzy i uznania, aby później odkryć, że najważniejsze chwile nie posiadały żadnej materialnej wartości. W „Małym Księciu” Antoine de Saint-Exupéry przypominał o znaczeniu tego, czego nie można zmierzyć ani kupić. Pavlov’s Dog wywołują podobną refleksję językiem subtelnej aranżacji i melancholijnej melodii. Szczególnie imponuje przestrzeń pozostawiona pomiędzy instrumentami. Nie ma obowiązku wypełniania każdej sekundy kolejną solówką. Na „Pampered Menial” zespół chwilami walczył o uwagę odbiorcy. Tutaj potrafi również milczeć. A cisza w muzyce bywa bardziej wymowna niż najbardziej efektowna partia instrumentalna.

„Early Morning On” i „Did You See Him Cry”. Kiedy świt nie przynosi pocieszenia

„Early Morning On” należy do najbardziej melancholijnych utworów wydawnictwa. Tytuł przywołuje poranek, moment, kiedy ciemność ustępuje światłu. W literaturze świt bywa symbolem nadziei i nowego początku, ale nie każdy poranek przynosi ulgę. Czasami światło tylko wyraźniej pokazuje to, przed czym próbowaliśmy ukryć się w nocy. Muzyka Pavlov’s Dog znakomicie pasuje do takiego odczytania. Delikatna melodyjność, pełen tęsknoty głos Surkampa i subtelne instrumenty klawiszowe tworzą atmosferę zawieszenia. Można odnaleźć tutaj coś z lirycznych fragmentów „Islands” King Crimson oraz spokojniejszych kompozycji Camel. W „Nocach białych” Fiodora Dostojewskiego samotny marzyciel doświadcza krótkiego przebłysku szczęścia, którego utrata pozostawia go w jeszcze głębszej samotności. „Early Morning On” wywołuje podobne emocje. To muzyka człowieka, który nie tyle boi się nadchodzącego dnia, ile wie, że ponownie będzie musiał zmierzyć się z rzeczywistością.

Album kończy „Did You See Him Cry”, jedna z najwybitniejszych kompozycji Pavlov’s Dog. Fortepian, organy, Mellotron, gitary i perkusja tworzą rozbudowaną konstrukcję, której dramaturgia rozwija się z niezwykłą konsekwencją. Zamiast prostego powtarzania refrenu otrzymujemy kolejne muzyczne obrazy, instrumentalne kulminacje i subtelne przejścia. Słychać ducha Genesis z okresu „Nursery Cryme” i „Foxtrot”, ale również łagodniejsze fragmenty wczesnego King Crimson. Mellotron nadaje muzyce symfoniczną przestrzeń, a fortepian wprowadza szczególną elegancję. Najważniejszy pozostaje jednak głos Surkampa. Tytuł – „Czy widziałeś, jak płakał?” – można interpretować jako pytanie o naszą zdolność zauważania cierpienia drugiego człowieka. W „Dżumie” Alberta Camusa fundamentalnym problemem moralnym jest nie tylko obecność cierpienia, lecz również reakcja człowieka wobec bólu innych. „Did You See Him Cry” przywołuje podobną refleksję, choć oczywiście nie jest filozoficznym traktatem.

Joe Viglione z AllMusic uznał finał za jeden z najlepszych momentów płyty. Podobnie Marek Toma z Rock Area wyróżnił tę kompozycję, zwracając uwagę na jej związki z wczesnym Genesis i piękno końcowych partii Mellotronu oraz fortepianu. To właśnie tutaj „At the Sound of the Bell” osiąga pełnię swojej artystycznej osobowości. Przestaje być jedynie zbiorem romantycznych piosenek, a staje się muzyczną opowieścią o ludzkiej kruchości. Finał pozostawia niedosyt nie dlatego, że muzycy powiedzieli za mało, lecz ponieważ chciałoby się pozostać w tym świecie jeszcze przez chwilę.

Krytycy o „At the Sound of the Bell”. Arcydzieło melancholii czy zbyt łagodny następca debiutu?

Recenzje „At the Sound of the Bell” od lat pozostają podzielone. W maju 2013 roku brytyjski magazyn „Prog” opublikował omówienie wznowień dwóch pierwszych albumów Pavlov’s Dog. Autor docenił ich niezwykłość, charakterystyczny śpiew Surkampa oraz różnorodność stylistyczną, określając wydawnictwa słowami „Two excellent, unusual records” – „Dwie znakomite, niezwykłe płyty”. Podkreślił jednocześnie, że drugi album jest bardziej stonowany niż debiut. Znacznie krytyczniej spojrzał na niego Joe Viglione z AllMusic, który uznał, że grupa znalazła się w trudnej sytuacji stylistycznej. Napisał: „Too pop for progressive rock, and too progressive for Top 40” – „Zbyt popowi dla rocka progresywnego i zbyt progresywni dla list przebojów”. Jego zdaniem album zawiera kilka znakomitych nagrań, szczególnie „Did You See Him Cry”, lecz jako całość ustępuje „Pampered Menial”.

Zupełnie inaczej ocenił płytę Marek Toma z polskiego Rock Area, przyznając jej aż 9,7/10. W recenzji z grudnia 2021 roku podkreślił subtelność aranżacji i wyjątkową osobowość wokalną Surkampa, opisując muzykę słowami „Delikatna, natchniona, porywająca…”. Podobnie przychylnie spojrzał na album autor serwisu DMME, dostrzegając jego bogactwo stylistyczne – od romantycznych ballad i symfonicznego „Valkerie” po niemal wodewilowe „Try to Hang On”. Rozbieżność ocen jest interesująca, ponieważ dotyczy fundamentalnego pytania o sens progresywnego rocka. Czy jego wartość wynika z nieustannego przekraczania granic, czy może również z umiejętności wyrażania silnych emocji przy pomocy prostszych środków? „At the Sound of the Bell” wybiera przede wszystkim tę drugą drogę.

Porównanie z debiutanckim „Pampered Menial” wydaje się nieuniknione. Pierwszy album był bardziej niepokorny, posiadał wyrazistsze kontrasty, większą teatralność i mocniejsze gitarowe fragmenty. Drugi jest łagodniejszy, bardziej melodyjny i staranniej uporządkowany. Można potraktować je jako dwa rozdziały jednej opowieści. Debiut przypomina młodego człowieka, który odkrywa, że świat nie spełnia jego oczekiwań, i reaguje buntem. „At the Sound of the Bell” jest historią kogoś dojrzalszego, kto zaczyna rozumieć, że nie wszystkie porażki można odwrócić, a część utraconych rzeczy pozostanie jedynie wspomnieniem. Jeśli miałbym wskazać album ważniejszy historycznie, wybrałbym „Pampered Menial”. Ale gdybym szukał muzyki na samotny wieczór, kiedy świat za oknem zanika w ciemności, bardzo często sięgnąłbym właśnie po „At the Sound of the Bell”.

Zamiast zakończenia. Dzwony biją również dla tych, których świat nie zauważył

W „Dzwonach” Edgara Allana Poego dźwięk staje się czymś więcej niż zjawiskiem akustycznym. Towarzyszy radości, miłości, lękowi i śmierci, odmierzając kolejne etapy ludzkiego istnienia. Może zwiastować święto, ale również oznajmiać stratę. „At the Sound of the Bell” Pavlov’s Dog można odczytywać w podobnym duchu. To album, w którym muzyka nieustannie porusza się pomiędzy wspomnieniem szczęścia a świadomością jego przemijania. „She Came Shining” przypomina o uczuciu powracającym niczym blask dawnego poranka, „Mersey” przywołuje świat niemal dziecięcych wspomnień, „Valkerie” wprowadza monumentalny niepokój, „Gold Nuggets” pozwala dostrzec wartość rzeczy pozornie drobnych, a „Did You See Him Cry” pozostawia pytanie o zdolność zauważania cudzego cierpienia. Nie jest to ścisły album koncepcyjny, ale jego emocjonalna spójność pozostaje niezwykła.

Najbardziej fascynuje mnie w tej muzyce jej bezbronność. Współczesna kultura często traktuje ironię jako dowód inteligencji, a emocjonalny dystans jako oznakę dojrzałości. Artysta nie powinien przesadzać z uczuciami, ponieważ może zostać oskarżony o sentymentalizm. Nie powinien śpiewać zbyt dramatycznie, bo narazi się na śmieszność. David Surkamp najwyraźniej nigdy nie zamierzał podporządkować się takim zasadom. Śpiewa, jakby nie wiedział, że ludzie mogą wyśmiać jego emocje. Albo jakby doskonale wiedział, ale uważał to za nieistotne. Można nie lubić jego głosu, można uznać album za nazbyt romantyczny albo zbyt mocno zakorzeniony w estetyce lat siedemdziesiątych. Ale trudno odmówić mu wyjątkowej osobowości.

„At the Sound of the Bell” to jedna z najbardziej melancholijnych i niedocenionych płyt amerykańskiego rocka progresywnego lat siedemdziesiątych. Nie próbuje udawać nowoczesności, nie potrzebuje agresji ani technicznej wirtuozerii, aby poruszać. Nie boi się pięknych melodii i nie wstydzi się wzruszenia. W epoce, która coraz częściej traktuje emocjonalną szczerość z podejrzliwością, taka muzyka wydaje się niemal anachroniczna. Ale może właśnie dlatego pozostaje tak potrzebna. Bo nie każda płyta musi opowiadać o rewolucji, przyszłości czy historycznych przemianach. Czasami wystarczy, że przypomina o ludziach, których kochaliśmy, chwilach, których nie potrafiliśmy zatrzymać, i słowach, których nie zdążyliśmy wypowiedzieć.

A kiedy ostatni dźwięk Mellotronu zanika w ciszy, można odnieść wrażenie, że gdzieś daleko rozbrzmiewa jeszcze jeden dzwon. Nie bije dla zwycięzców. Nie ogłasza nadejścia nowej epoki. Przypomina jedynie, że czas płynie. I że wszystko, co piękne, zasługuje na chwilę pamięci.

Ocena końcowa: 9/10

„At the Sound of the Bell” Pavlov’s Dog (1976) to jedna z najpiękniejszych płyt amerykańskiego rocka progresywnego tamtej dekady. Dziewięć kompozycji łączy rock symfoniczny, art rock, folk i romantyczne ballady, a głos Davida Surkampa pozostaje jej najbardziej rozpoznawalnym elementem. Największymi atutami są „She Came Shining”, „Mersey”, „Valkerie”, „Gold Nuggets” i „Did You See Him Cry”, znakomite aranżacje, bogate instrumentarium oraz emocjonalna intensywność. Najważniejsze słabości to mniejsza rockowa energia niż na „Pampered Menial”, chwilami nadmierny sentymentalizm i wokal, którego ekspresja może być trudna do zaakceptowania dla części odbiorców.

Werdykt: To album bardziej melodyjny i subtelny od debiutu, choć mniej przełomowy. Pavlov’s Dog stworzyli muzykę, która mimo upływu półwiecza nadal potrafi wzruszać, udowadniając, że emocjonalna szczerość bywa znacznie ważniejsza od instrumentalnych fajerwerków.

Pavlov’s Dog – „At the Sound of the Bell” (Columbia Records, 1976). Dziewięć kompozycji, około 33 minut. Przywołane opinie krytyczne pochodzą z magazynu „Prog”, AllMusic, Rock Area i DMME. Cytaty zachowano w oryginale lub oznaczono jako tłumaczenia. Porównania literackie i interpretacje muzyczne stanowią autorski komentarz.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Opinie

Mariusz Strzępek Mariusz Strzępek

Najbardziej przeraża mnie nie tylko to, co ludzie opowiadają o swoich krzywdach. Przeraża mnie również cisza tych, którzy powinni reagować. Cisza polityków, urzędników i instytucji, które zbyt często wykazują niezwykłą sprawność w chronieniu własnego wizerunku, a znacznie mniejszą determinację w wyjaśnianiu niewygodnych spraw.W tomaszowskim wątku nie opieram się wyłącznie na zasłyszanych historiach. Dysponuję nagraniem posiedzenia komisji, złożyłem zawiadomienie do prokuratury i domagam się wyjaśnienia, dlaczego istotna wypowiedź dotycząca małoletnich nie znalazła odzwierciedlenia w protokole. Nie przesądzam, że doszło do przestępstwa. Uważam jednak, że sprawa wymaga rzetelnego sprawdzenia.Nie interesuje mnie, kto jest z Platformy, PiS-u czy jakiejkolwiek innej partii. Krzywda nie ma barw politycznych. A milczenie wobec niej nie staje się mniej naganne tylko dlatego, że dotyczy naszych znajomych.Zostawiam więc czytelników z jednym pytaniem: jeżeli instytucje powołane do ochrony najsłabszych nie potrafią przekonująco wyjaśnić takich wątpliwości, to komu właściwie mają zaufać ludzie, którzy zdecydowali się mówić?Bo czasami największym skandalem nie jest samo nagranie. Jest nim to, jak wielu ludzi wolałoby, żeby nikt go nigdy nie odsłuchał.

Władza deprawuje, a władza absolutna deprawuje absolutnie – brzmi stare powiedzenie. Jest ono wciąż aktualne, jak pokazuje przykład byłego ministra, Michała Kołodziejczaka. Seksualnie – narkotyczna afera, którą nagłaśnia obecnie Kanał Zero, budzi obrzydzenie ale i rodzi pytania. Kto takich ludzi wystawia na listy wyborcze, kto daje im funkcję ministrów? Prezentowane przez ofiary nagrania pokazują osobę poważnie zaburzoną i zepsutą do szpiku kości. Kołodziejczak odwiedzał także Tomaszów, gdzie był fetowany przez działaczy Platformy Obywatelskiej, którzy chętnie i masowo się z nim fotografowali. W sieci nadal dostępne są wspólne nagrania z posłem Witczakiem. Z kolei politycy KO twierdzą w prywatnych rozmowach, że to właśnie Kołodziejczak stoi za powołaniem Michała Jodłowskiego na stanowisko dyrektora KRUS w Łodzi.

29 października w historii. Generał Maczek wyzwala Bredę, Wall Street przeżywa katastrofę, a Tomaszów pamięta chłopaka, który marzył o teatrze

Historia bywa okrutna w swoich kontrastach. Jednego dnia polscy żołnierze przynosili wolność holenderskiemu miastu, innego tłumy inwestorów patrzyły, jak na nowojorskiej giełdzie znikają ich majątki. W Tomaszowie Mazowieckim rodził się tymczasem chłopiec, który dwadzieścia lat później, zamknięty w niemieckim getcie, próbował ocalić odrobinę normalności za pomocą teatru, rysunku i listów do ukochanej. Co wydarzyło się 29 października? Dzisiejsze kalendarium historyczne 29 października przypomina wyzwolenie Bredy przez generała Maczka, dramatyczny krach na Wall Street w 1929 roku, narodziny internetu, poezję Zbigniewa Herberta i muzykę Deep Purple. Jest też opowieścią o człowieku, którego marzenia przerwała Zagłada, ale którego słowa przetrwały tysiące kilometrów od rodzinnego Tomaszowa. Data dodania artykułu: 29.10.2026 07:35
29 października w historii. Generał Maczek wyzwala Bredę, Wall Street przeżywa katastrofę, a Tomaszów pamięta chłopaka, który marzył o teatrze

Dyrektor COS-OPO w Zakopanem o hali lodowej: prace postępują, głównym wyzwaniem system wentylacji

Rafał Tataruch, dyrektor COS-OPO w Zakopanem, przyznał, że główne wyzwanie, które wpływa na zakończenie budowy hali lodowej, to system wentylacji. - Czekamy na projekt, ale inne prace trwają — zapewnił. W listopadzie zaplanowano pierwsze próby mrożenia tafli torów. Opóźnienie inwestycji sięga trzech lat. Data dodania artykułu: 28.10.2026 09:36
Dyrektor COS-OPO w Zakopanem o hali lodowej: prace postępują, głównym wyzwaniem system wentylacji

28 października w historii. Ostatnie dni tomaszowskiego getta, wielki krach i narodziny Metalliki

Historia nie zawsze zapowiada katastrofę hukiem armat. Czasem zaczyna się od zamkniętej ulicy, żołnierzy stojących przed domem albo decyzji polityków, którzy jednym podpisem odbierają ludziom oszczędności całego życia. W październiku 1942 roku nad tomaszowskim gettem zaciskała się pętla. Siedem lat później, w 1950 roku, polski Sejm przyjął ustawę, która dramatycznie uszczupliła prywatne zasoby pieniężne. Tego samego dnia w różnych epokach odsłaniano Statuę Wolności, kończono kryzys kubański i tworzono muzykę, która miała zmienić historię rocka. Co wydarzyło się 28 października? Dzisiejsze kalendarium historyczne 28 października prowadzi od „Podróży Guliwera” do Metalliki, od walki o niepodległość Polski po dramat żydowskich mieszkańców Tomaszowa Mazowieckiego. Data dodania artykułu: 28.10.2026 07:45
28 października w historii. Ostatnie dni tomaszowskiego getta, wielki krach i narodziny Metalliki

27 października w historii. Aresztowanie Starzyńskiego, świat na krawędzi wojny atomowej i list z Auschwitz do Tomaszowa

Jednego dnia niemieccy funkcjonariusze wyprowadzili z warszawskiego ratusza prezydenta, który nie opuścił stolicy podczas jej oblężenia. W innym październiku amerykańskie i radzieckie czołgi stanęły naprzeciw siebie w Berlinie, a rok później świat znalazł się o krok od wojny nuklearnej. Tymczasem w 1943 roku z Auschwitz wysłano pocztówkę do Tomaszowa Mazowieckiego. Jej autorką była młoda więźniarka, której historia przetrwała w muzealnych zbiorach. Co wydarzyło się 27 października? Dzisiejsze kalendarium historyczne opowiada również o narodzinach polskiej demokracji parlamentarnej, wielkich pisarzach, muzycznych przełomach i sportowych triumfach. Przede wszystkim jednak przypomina, że historia świata bywa zapisana na niewielkiej kartce papieru, zaadresowanej do zwyczajnego domu przy tomaszowskiej ulicy. Data dodania artykułu: 27.10.2026 06:53
27 października w historii. Aresztowanie Starzyńskiego, świat na krawędzi wojny atomowej i list z Auschwitz do Tomaszowa

Parlament Europejski przyznał Nagrodę Sacharowa Międzynarodowemu Trybunałowi Karnemu

Parlament Europejski przyznał Nagrodę im. Sacharowa Międzynarodowemu Trybunałowi Karnemu i jego przedstawicielom. Decyzję podjęli szefowie grup politycznych oraz przewodnicząca PE Roberta Metsola. Wyróżnienie jest wyrazem wsparcia dla instytucji, która pracuje na rzecz praworządności mimo nacisków, z którymi się spotyka. Data dodania artykułu: 27.10.2026 06:25
Parlament Europejski przyznał Nagrodę Sacharowa Międzynarodowemu Trybunałowi Karnemu

26 października w historii: Tomaszów pod niemiecką okupacją, wolność prymasa Wyszyńskiego i muzyczna legenda Queen

Historia potrafi być okrutna w swoim kalendarzowym porządku. Tego samego dnia, w którym przed laty tworzono administracyjne podstawy niemieckiej okupacji Polski, świat w innym stuleciu świętował zwycięstwo medycyny nad jedną z najgroźniejszych chorób ludzkości. W Warszawie rozpoczynał się proces polityczny, a ćwierć wieku później kardynał Stefan Wyszyński dowiadywał się o końcu swojego internowania. W muzyce 26 października należy między innymi do Queen, The Beatles i Krzesimira Dębskiego. Co wydarzyło się 26 października? Dzisiejsze kalendarium historyczne 26 października prowadzi również do Tomaszowa Mazowieckiego. Dokładnie 87 lat temu miasto znalazło się w granicach Generalnego Gubernatorstwa. Ta administracyjna decyzja okupanta zapoczątkowała nowy rozdział tragedii jego mieszkańców. Data dodania artykułu: 26.10.2026 08:01
26 października w historii: Tomaszów pod niemiecką okupacją, wolność prymasa Wyszyńskiego i muzyczna legenda Queen

Wojna bez wypowiedzenia. Rosja testuje NATO poniżej progu otwartego konfliktu

Nie ma czołgów przekraczających granicę NATO ani formalnego wypowiedzenia wojny. Są za to drony, podpalenia, sabotaż, cyberataki, operacje wpływu i tysiące komunikatów mających wywołać strach, gniew albo nieufność. Rosja coraz intensywniej prowadzi przeciwko państwom Zachodu działania, których największą siłą jest właśnie niejednoznaczność. Kreml próbuje sprawdzić, jak daleko może się posunąć, nie prowokując NATO do otwartej odpowiedzi militarnej. Data dodania artykułu: 25.10.2026 09:27
Wojna bez wypowiedzenia. Rosja testuje NATO poniżej progu otwartego konfliktu

25 października w historii. Od Azincourt po narodziny polskiej telewizji i tomaszowską remizę

Jednego dnia angielscy łucznicy rozbili francuską armię, dowodząc, że liczebna przewaga nie zawsze oznacza zwycięstwo. Kilka stuleci później w Warszawie uruchomiono pierwszą powojenną transmisję telewizyjną, którą mogły zobaczyć zaledwie nieliczne grupy widzów. W Krakowie kończono budowę kopca poświęconego Tadeuszowi Kościuszce, a Wojciech Korfanty domagał się w niemieckim parlamencie odbudowy Polski. Co wydarzyło się 25 października? Dzisiejsze kalendarium historyczne 25 października prowadzi przez wielkie bitwy, politykę, literaturę, muzykę i sport. Przynosi również odkrytą w muzealnych opracowaniach rocznicę z Tomaszowa Mazowieckiego. Dokładnie 113 lat temu zakończono tutaj rozbudowę remizy, która przez dziesięciolecia służyła miejscowym strażakom. Data dodania artykułu: 25.10.2026 08:21
25 października w historii. Od Azincourt po narodziny polskiej telewizji i tomaszowską remizę
Strofy dla Niepodległej

Strofy dla Niepodległej

Patriotyzm zapisany w wierszachPowiatowe Centrum Animacji Społecznej zaprasza na konkurs recytatorski „Strofy dla Niepodległej”, organizowany z okazji 108. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości. Wydarzenie będzie jednym z ważnych punktów poprzedzających listopadowe obchody i połączy artystyczną prezentację z lekcją historii, patriotyzmu oraz rozmową o znaczeniu wolności.Na scenie zaprezentują się uczniowie szkół podstawowych i ponadpodstawowych z całego powiatu tomaszowskiego. Młodzi recytatorzy sięgną po utwory polskich poetów poświęcone ojczyźnie, wolności i narodowej pamięci.Dla uczestników i publicznościPrzesłuchania rozpoczną się 4 listopada 2026 roku o godz. 9.00. Jako pierwsi wystąpią uczniowie klas I–III szkół podstawowych, a następnie kolejne grupy wiekowe: klasy IV–VI, VII–VIII oraz uczniowie szkół ponadpodstawowych.Organizatorzy podkreślają, że wydarzenie nie ma być wyłącznie konkursem, ale także wspólnym świętowaniem i okazją do budowania poczucia wspólnoty. Na widownię zaproszeni są nie tylko uczestnicy, ale również rodziny, nauczyciele i mieszkańcy powiatu, którzy chcą wesprzeć młodych artystów.Ważne informacjeZgłoszenia do udziału w konkursie przyjmowane są do 28 października. Uczestników mogą zgłaszać nauczyciele oraz instruktorzy placówek kultury. Szczegółowe informacje, regulamin i wymagane dokumenty udostępnia Powiatowe Centrum Animacji Społecznej.To wydarzenie dla wszystkich, którzy chcą zobaczyć, jak patriotyczna poezja zyskuje nowy, osobisty wymiar w interpretacji młodego pokolenia. Data rozpoczęcia wydarzenia: 04.11.2026
Jazzowe Zaduszki pełne wspomnień

Jazzowe Zaduszki pełne wspomnień

Wyjątkowy koncert w PCAS-iePowiatowe Centrum Animacji Społecznej w Tomaszowie Mazowieckim zaprasza na Jazzowe Zaduszki – koncert pełen wspomnień, nastroju i jazzowych interpretacji dobrze znanych utworów. Wydarzenie odbędzie się 5 listopada o godz. 18.30 w sali widowiskowej PCAS-u.To propozycja dla miłośników muzyki, którzy cenią wieczory z klimatem, refleksją i repertuarem bliskim kilku pokoleniom słuchaczy. Listopadowa atmosfera nadaje temu spotkaniu szczególny charakter, łącząc pamięć, emocje i piękno muzycznych opowieści.Znane utwory w jazzowej odsłoniePodczas koncertu publiczność usłyszy piosenki związane z twórczością Agnieszki Osieckiej, Wojciecha Młynarskiego i Zbigniewa Wodeckiego. Ich repertuar zabrzmi tym razem w nowych, jazzowych aranżacjach przygotowanych przez Calisia Jazz Quartet.Na scenie wystąpią: Małgorzata Biniek – wokal, Maciej Bąk – instrumenty klawiszowe, Mirosław Skowroński – perkusja oraz Bogumił Cieślak – kontrabas i gitara basowa.Wstęp i organizacjaWstęp na wydarzenie jest bezpłatny, jednak obowiązują wejściówki dostępne w sekretariacie placówki. Koncert odbędzie się w sali widowiskowej PCAS-u przy ul. Farbiarskiej 20/24 w Tomaszowie Mazowieckim.Jazzowe Zaduszki od kilku lat zajmują ważne miejsce w kalendarzu wydarzeń organizowanych przez PCAS i co roku przyciągają publiczność szukającą muzyki z klasą, sentymentem i wyjątkową atmosferą. Data rozpoczęcia wydarzenia: 05.11.2026

Polecane

Hulajnogi elektryczne pod ostrzałem. Polacy chcą ograniczeń. A co z bezpieczeństwem na ulicach Tomaszowa?

Hulajnogi elektryczne pod ostrzałem. Polacy chcą ograniczeń. A co z bezpieczeństwem na ulicach Tomaszowa?

Jeszcze niedawno były symbolem nowoczesnej miejskiej mobilności. Miały uwolnić nas od samochodów, korków i problemów z parkowaniem. Dziś hulajnogi elektryczne coraz częściej stają się bohaterami policyjnych komunikatów, sporów o bezpieczeństwo i samorządowych dyskusji. Najnowszy sondaż IBRiS dla Polskiej Agencji Prasowej pokazuje, że cierpliwość Polaków wobec niebezpiecznej jazdy na tych urządzeniach wyraźnie się kończy. Ponad 78 procent ankietowanych chce obniżenia dopuszczalnej prędkości, a niemal tyle samo popiera tworzenie stref, do których hulajnogi nie miałyby wstępu. Problem nie omija również Tomaszowa Mazowieckiego. Data dodania artykułu: Dzisiaj, 11:12 Liczba pozytywnych reakcji czytelników: 1
PET-CT bliżej Tomaszowa. Węgrzynowski i Mąkola przeciw, pięcioro radnych PiS nie poparło inwestycji

PET-CT bliżej Tomaszowa. Węgrzynowski i Mąkola przeciw, pięcioro radnych PiS nie poparło inwestycji

Piętnaście głosów „za”, dwa „przeciw” i pięć wstrzymujących się. Rada Powiatu Tomaszowskiego zgodziła się na bezprzetargową dzierżawę działki przy ul. Jana Pawła II 35, otwierając drogę do inwestycji związanej z pracownią PET/CT. Przeciwko zagłosowali Mariusz Węgrzynowski i Danuta Mąkola. Jarosław Feliński, Szczepan Goska, Paulina Socha, Michał Jodłowski i Alicja Zwolak-Plichta wstrzymali się od głosu. Szczególnie interesująco wygląda zachowanie radnych wybranych z list Prawa i Sprawiedliwości: spośród dziewięciorga aż pięcioro nie zdecydowało się poprzeć uchwały. Data dodania artykułu: Dzisiaj, 10:31 Liczba komentarzy: 1 Liczba pozytywnych reakcji czytelników: 2
Trzy odwołania dopisane w dniu sesji. Po co Rada Powiatu zmienia przewodniczących komisji?

Trzy odwołania dopisane w dniu sesji. Po co Rada Powiatu zmienia przewodniczących komisji?

Jeszcze przed rozpoczęciem środowej sesji Rady Powiatu Tomaszowskiego mieszkańcy zaglądający do oficjalnego systemu eSesja mogli zobaczyć porządek liczący 20 punktów i 25 dokumentów. Po rozpoczęciu obrad pojawiły się trzy nowe, bardzo konkretne sprawy: odwołanie przewodniczących Komisji Bezpieczeństwa Publicznego i Transportu, Komisji Skarg, Wniosków i Petycji oraz Komisji Edukacji, Kultury i Sportu. Ostatecznie LIV sesja liczyła już 23 punkty, a liczba dokumentów wzrosła do 29. Personalna przebudowa komisji została więc wprowadzona na stół praktycznie w ostatniej chwili. Data dodania artykułu: Dzisiaj, 09:30 Liczba komentarzy: 2 Liczba pozytywnych reakcji czytelników: 1
Kanalizacja w Dąbrowie gotowa. Ponad 2 kilometry sieci i 97 odgałęzień do posesji Lokalna firma obejmuje patronatem przyszłych elektryków z tomaszowskiego „Mechanika” Hulajnogi elektryczne pod ostrzałem. Polacy chcą ograniczeń. A co z bezpieczeństwem na ulicach Tomaszowa? PET-CT bliżej Tomaszowa. Węgrzynowski i Mąkola przeciw, pięcioro radnych PiS nie poparło inwestycji Trzy odwołania dopisane w dniu sesji. Po co Rada Powiatu zmienia przewodniczących komisji? Rzeczycki oberek podbił ogólnopolską scenę! Dawid Sobkiewicz z dwiema nagrodami, w tym pierwszą za taniec Prawie pół miliona dla tomaszowskiej „Dziewiątki”. Powstanie sala sensoryczna i nowe formy terapii Koncert Pieśni Patriotycznych w Tomaszowie. Miasto zaprasza na wyjątkowy wieczór Powiatowy Dzień Seniora w PCAS-ie. Krzysztof Antkowiak wystąpi w Tomaszowie Wojewoda: Paulina Socha naruszyła przepisy antykorupcyjne. Rada jej mandatu nie wygasiła, więc sprawę przejmuje nadzór 39 nowych mieszkań przy Barlickiego. Inwestycja za blisko 19 mln zł nabiera kształtów Prezent dla myśliwego i strzelca. Co kupić, a czego unikać
Wózek inwalidzki elektryczny z amortyzowaną ramą

Wózek inwalidzki elektryczny z amortyzowaną ramą

W naszej ofercie dostępny jest wózek inwalidzki o napędzie elektrycznym, zaprojektowany z myślą o wygodzie, bezpieczeństwie i większej samodzielności użytkownika. To sprzęt, który może realnie poprawić komfort codziennego funkcjonowania – w domu, podczas spaceru, wizyty u lekarza czy załatwiania codziennych spraw.Model posiada amortyzowaną ramę z dwoma amortyzatorami kół tylnych, co zwiększa komfort jazdy na nierównym podłożu. Wózek wyposażono w szarą, oddychającą i demontowalną tapicerkę oraz poduszkę siedziska. Dostępne szerokości siedziska to 16” i 18”.Dla wygody użytkownika zastosowano regulowany kąt nachylenia oparcia, regulowane i demontowalne podłokietniki, możliwość odchylenia joysticka oraz uchylne, demontowalne podnóżki z regulacją długości. Bezpieczeństwo podczas jazdy zapewniają hamulce elektromagnetyczne, regulowane tylne kółka przeciwwywrotne oraz pełne oświetlenie drogowe LED.Wózek posiada kontroler VS/PG50A, koła przednie 9”, koła tylne 14”, prześwit 8 cm, a jego waga bez akumulatorów wynosi 49 kg.To urządzenie przeznaczone jest dla osób, które potrzebują wsparcia w mobilności i chcą zachować możliwie największą niezależność. Przeciwwskazaniem do użytkowania są przeciwwskazania do pozycji siedzącej.Z pełną ofertą można zapoznać się w naszym punkcie zaopatrzenia medycznego:Twój Sklep MedycznyTomaszów Mazowiecki, ul. Słowackiego 4Oferujemy atrakcyjne rabaty dla stałych klientów. Honorujemy Tomaszowską Kartę Seniora. Na terenie miasta zapewniamy transport gratis.
Reklama Twój Sklep Medyczny
Reklama badanie bezdechu sennego
S12 przez Tomaszów jednak bez odwrotu. Ministerstwo ujawnia liczbę rozbiórek i nowy harmonogram

S12 przez Tomaszów jednak bez odwrotu. Ministerstwo ujawnia liczbę rozbiórek i nowy harmonogram

Ministerstwo Infrastruktury nie zamierza rezygnować z budowy drogi ekspresowej S12 pomiędzy węzłami Łódź Południe i Kozenin. Resort poinformował również, że nie jest prowadzona analiza, która miałaby doprowadzić do zastąpienia tej inwestycji odcinkiem przez Piotrków Trybunalski i Sulejów. W najnowszej odpowiedzi na interpelację poseł Anny Milczanowskiej pojawiają się także konkretne liczby dotyczące rozbiórek. W najbardziej kolizyjnym z analizowanych wariantów może ich być ponad sto. Wybór preferowanego przebiegu zaplanowano dopiero na III kwartał 2027 roku, a decyzja środowiskowa ma zostać wydana w pierwszej połowie 2029 roku.
Kto i na jakiej podstawie ingerował w grób powstańca styczniowego? Rodzina Marcina Bąkowskiego domaga się wyjaśnień

Kto i na jakiej podstawie ingerował w grób powstańca styczniowego? Rodzina Marcina Bąkowskiego domaga się wyjaśnień

Renowacja zabytkowych nagrobków to szlachetna inicjatywa, dzięki której można ocalić od zapomnienia historię miasta i jego mieszkańców. Co jednak, jeśli działania podejmowane w imię ochrony pamięci spotykają się ze stanowczym sprzeciwem rodziny pochowanej osoby? W Tomaszowie Mazowieckim pojawiły się poważne zarzuty dotyczące prac przy grobie Marcina Bąkowskiego, uczestnika powstania styczniowego. Jego potomkowie twierdzą, że ingerowano w rodzinny nagrobek bez ich wiedzy i zgody. Domagają się wyjaśnień, przywrócenia mogiły do poprzedniego stanu oraz zwrotu usuniętych przedmiotów.
Reklama Twój Sklep Medyczny
Reklama Twój Sklep Medyczny

Wasze komentarze

Autor komentarza: Ella Treść komentarza: Albo zburzyc, zrownac i otworzyc powierzchnie koncertowa. Zaprosic Zenka albo Waldemara na otwarcie. A zapowiadaczem moze by mlody Chajzer. Jak sie bawic to sie bawic. Źródło komentarza: Nowy przetarg Skarbu Państwa w Tomaszowie. Cztery dni przed licytacją willi Różyckiego pojawia się kolejne zarządzenie Autor komentarza: Ella Treść komentarza: A czy okolice mostu beda uporzadkowane? Brzeg w strone dawnej fabryki dywanow az sie prosi o sprzatanie. W ogole tzw bulwary zaczynaja nieco upadac. A moze mi sie wydaje? Źródło komentarza: Most na Legionów prawie gotowy. Czy uda się zakończyć inwestycję do końca roku? Autor komentarza: Dr Żywago Treść komentarza: Ciekawy jest wybór radnych jako przykładów do artykułu. Dobrze, że tak bardziej pracowici są radni od Pana Prezydenta, np. Pani Bąk - 0 interpelacji, 75 minut wypowiedzi przez 2,5 roku. Pan Biskup jeszcze lepszy - 0 interpelacji, 15 minut wypowiedzi. Pan Kubiak całe 3 interpelacje w połowie kadencji, brawo, wzór pracowitości. PS. Przecież wiadomo, że to zemsta za wybryki w Radzie Miasta. Źródło komentarza: Trzy odwołania dopisane w dniu sesji. Po co Rada Powiatu zmienia przewodniczących komisji? Autor komentarza: TM Treść komentarza: I bardzo dobrze;)! Źródło komentarza: Trzy odwołania dopisane w dniu sesji. Po co Rada Powiatu zmienia przewodniczących komisji? Autor komentarza: Figo-fago Treść komentarza: Głosujący przeciw i wstrzymujący się, to zwykłe, lokalne, zawistne ciemniactwo. Nie, bo nie. Źródło komentarza: PET-CT bliżej Tomaszowa. Węgrzynowski i Mąkola przeciw, pięcioro radnych PiS nie poparło inwestycji Autor komentarza: anonim Treść komentarza: Żle pojęta solidarność koleżeńska. Źródło komentarza: Wojewoda: Paulina Socha naruszyła przepisy antykorupcyjne. Rada jej mandatu nie wygasiła, więc sprawę przejmuje nadzór
Reklama
Reklama

Napisz do nas

Zachęcamy do kontaktu z nami za pomocą formularza. Możecie dołączyć zdjęcia i inne załączniki. Podajcie swojego maila ułatwi to nam kontakt z Wami
Reklama