Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
środa, 28 października 2026 23:21
Z OSTATNIEJ CHWILI:
Reklama
Reklama

The Flower Kings – „Adam & Eve”. Raj utracony, wampiry i muzyczny ogród pełen zakazanych owoców

Bóg stworzył świat w sześć dni, siódmego odpoczął. Roine Stolt najwyraźniej uznał, że to stanowczo za mało czasu, aby porządnie rozwinąć gitarową solówkę. Gdyby szwedzki muzyk miał skomponować ścieżkę dźwiękową do stworzenia świata, pierwszy dzień poświęciłby na dwudziestominutową suitę, drugiego zaprosiłby Jona Andersona na próbę, trzeciego poprosił Tomasa Bodina o przygotowanie organowego wstępu, a czwartego odkryłby, że Jonas Reingold zdążył już napisać trzy dodatkowe partie basu. Piątego dnia pojawiłby się Daniel Gildenlöw i zapytał, dlaczego w tym całym raju nikt nie mówi o cierpieniu, winie i samotności. Szóstego muzycy rozpoczęliby nagrywanie, a siódmego okazałoby się, że album trwa niemal osiemdziesiąt minut. Tak wyobrażam sobie narodziny „Adam & Eve” zespołu The Flower Kings. Płyty, na której biblijna symbolika spotyka psychodeliczne pejzaże, duch Yes przenika się z gitarową melancholią Pink Floyd, a symfoniczny rozmach niebezpiecznie zbliża się do granicy muzycznej przesady. To album piękny, niedoskonały, miejscami zaskakująco mroczny, ale przede wszystkim przypominający, dlaczego rock progresywny pozostaje jednym z najbardziej fascynujących gatunków muzycznych.

The Flower Kings i raj zbudowany z Mellotronu

Kiedy The Flower Kings wydali album „Adam & Eve” w 2004 roku, byli już jedną z najważniejszych grup odrodzonego rocka progresywnego. Historia zespołu rozpoczęła się od solowego wydawnictwa Roine Stolta „The Flower King” z 1994 roku, które dało początek formacji konsekwentnie rozwijającej tradycję Yes, Genesis, King Crimson i Emerson, Lake & Palmer. W czasach, kiedy przemysł muzyczny traktował wielominutowe suity jak prehistoryczne skamieniałości, Szwedzi z uporem przypominali, że można budować kompozycje przypominające symfonie, opowiadać gitarą wielowątkowe historie i traktować album jako pełnoprawne dzieło artystyczne. Ich muzyka nie była jednak wyłącznie muzeum progresywnego rocka lat siedemdziesiątych. Stolt łączył dawną tradycję z jazzem, bluesem, psychodelią i charakterystycznym dla siebie idealizmem, który czasami przywoływał atmosferę hippisowskich komun z końca lat sześćdziesiątych.

Po rozbudowanym, dwupłytowym „Unfold the Future” z 2002 roku „Adam & Eve” oznaczał powrót do bardziej melodyjnego i symfonicznego brzmienia. Nie znaczy to jednak, że muzycy nagle odkryli wartość krótkich form. Dziesięć kompozycji trwa łącznie około 78 minut, a dwie najważniejsze suity zajmują niemal połowę albumu. W nagraniach uczestniczyli Roine Stolt, Tomas Bodin, Jonas Reingold, Zoltán Csörsz, Hasse Fröberg oraz Daniel Gildenlöw, lider Pain of Salvation. Szczególnie obecność tego ostatniego okazała się artystycznie znacząca. Jego dramatyczny głos wprowadził do muzyki zespołu mrok, którego wcześniej często brakowało w pogodnych, symfonicznych pejzażach Stolta.

Już okładka autorstwa Ciruela Cabrala sugeruje, że nie będzie to wyłącznie kolejna podróż przez krainę progresywnych melodii. Adam i Ewa nie przypominają niewinnych postaci ze średniowiecznych fresków. Ich wizerunki zestawiają biblijną symbolikę ze znakami współczesności. Można dostrzec w tym metaforę człowieka, który opuścił raj, zdobył wiedzę i technologię, lecz nadal nie potrafi poradzić sobie z własnymi słabościami. To temat doskonale pasujący do twórczości The Flower Kings, zespołu od dawna zainteresowanego relacją pomiędzy duchowością, naturą, miłością i ludzką odpowiedzialnością.

„Love Supreme”. Dwadzieścia minut w poszukiwaniu absolutu

Album otwiera „Love Supreme”, niemal dwudziestominutowa suita, której tytuł natychmiast przywołuje jazzowe arcydzieło Johna Coltrane'a „A Love Supreme”. Nie chodzi o dosłowne muzyczne podobieństwo, lecz o wspólną duchową ambicję. Coltrane traktował muzykę jako formę poszukiwania absolutu. Roine Stolt podąża znacznie bardziej rockową drogą, ale również próbuje przedstawić miłość jako siłę przekraczającą granice indywidualnego doświadczenia. Kompozycja rozpoczyna się subtelnie, niemal ceremonialnie, a następnie rozwija w wielowątkową konstrukcję pełną gitarowych melodii, harmonii wokalnych, organowych przestrzeni i zmian rytmicznych. Słychać tutaj wszystkie charakterystyczne cechy rocka symfonicznego The Flower Kings: głosy przywołujące Jona Andersona, instrumenty klawiszowe przypominające najlepsze chwile Ricka Wakemana i gitarę Stolta przemieszczającą się pomiędzy stylistyką Steve'a Howe'a a emocjonalną ekspresją Davida Gilmoura.

Najbardziej imponuje sposób współpracy instrumentalistów. Jonas Reingold nie traktuje basu wyłącznie jako harmonicznego fundamentu, lecz prowadzi własną, niezwykle ruchliwą narrację. Zoltán Csörsz nadaje muzyce jazzową lekkość, aby za chwilę przejść do zdecydowanego rockowego rytmu. Tomas Bodin potrafi natomiast zbudować przestrzeń, w której gitara Stolta osiąga niemal symfoniczny rozmach. Holenderski krytyk Tom de Val z Dutch Progressive Rock Page szczególnie docenił finałową partię gitarową, porównując jej emocjonalny charakter do Pink Floyd. Uznał również „Love Supreme” za jedną z najlepszych długich kompozycji zespołu. Trudno nie przyznać mu racji. Choć niektóre instrumentalne rozwinięcia mogłyby być krótsze, powracający temat główny nadaje całości dramaturgiczną jedność. To właśnie odróżnia prawdziwą suitę progresywną od przypadkowego zbioru muzycznych pomysłów.

Po monumentalnym otwarciu następuje pogodny „Cosmic Circus”, trzyminutowa kompozycja przypominająca bardziej przystępne nagrania Yes, 10cc czy Electric Light Orchestra. Wokalne harmonie i lekki rytm tworzą atmosferę niemal kosmicznej zabawy. Tytułowy cyrk można potraktować jako metaforę ludzkiej cywilizacji, niewielkiego widowiska odgrywanego na planecie wirującej pośród obojętnego wszechświata. Douglas Adams w „Autostopem przez Galaktykę” potrafił zamienić podobną perspektywę w absurdalną komedię. Stolt proponuje wersję znacznie bardziej pogodną. Krótkie instrumentalne „Babylon”, skomponowane przez Bodina, przywołuje natomiast ducha Keitha Emersona i Ricka Wakemana. Jest lekkie, niemal teatralne i znakomicie spełnia funkcję oddechu pomiędzy rozbudowanymi utworami. Po dwudziestu minutach muzycznego rozmachu kilka minut prostszych melodii okazuje się wręcz koniecznością.

„A Vampire’s View”. Daniel Gildenlöw gasi światło w rajskim ogrodzie

Jeżeli „Love Supreme” reprezentuje jasną, pełną nadziei stronę The Flower Kings, „A Vampire’s View” pokazuje ich najbardziej mroczne oblicze. Ośmiominutowa kompozycja przenosi słuchacza z rozświetlonego ogrodu Stolta do gotyckiego pałacu, którego mieszkańcy od dawna nie widzieli słońca. Centralną postacią muzycznego dramatu jest Daniel Gildenlöw z Pain of Salvation, wokalista obdarzony niezwykłą skalą emocjonalnej ekspresji. Jego głos potrafi przejść od intymnego szeptu do niemal rozpaczliwego krzyku, od ironii do autentycznego cierpienia. W świecie Flower Kings, zdominowanym zwykle przez ciepłe harmonie i melodyjny idealizm, brzmi to niczym pojawienie się nieproszonego gościa, który podczas rodzinnego obiadu zaczyna opowiadać o śmierci.

Inspiracją utworu była literatura Anne Rice, szczególnie świat przedstawiony w „Wywiadzie z wampirem”. Jej nieśmiertelni bohaterowie nie są wyłącznie potworami. To istoty rozdarte pomiędzy pragnieniem życia a świadomością własnego przekleństwa. Nieśmiertelność okazuje się nie tyle zwycięstwem nad śmiercią, ile wyrokiem samotności. Gildenlöw znakomicie oddaje ten paradoks. Muzyka narasta powoli, niemal jak bolero, a kolejne instrumenty stopniowo zagęszczają atmosferę. Nie ma tutaj pośpiesznych gitarowych popisów ani zbędnych zmian tempa. Wszystko zostaje podporządkowane dramatycznej narracji. Można odnaleźć w tym coś z Petera Hammilla i Van der Graaf Generator, szczególnie z ich zdolności zamieniania rockowej kompozycji w psychologiczny dramat.

Tom de Val z Dutch Progressive Rock Page uznał interpretację Gildenlöwa za znakomicie dopasowaną do charakteru utworu. Podobnie BATRIC z francuskiego Music Waves wyróżnił „A Vampire’s View” jako jeden z najmocniejszych fragmentów wydawnictwa. W moim przekonaniu jest to najważniejsza kompozycja albumu, choć niekoniecznie najbardziej efektowna instrumentalnie. Jej wielkość wynika ze świadomej powściągliwości. The Flower Kings przestają na chwilę opowiadać o harmonii wszechświata i zaczynają interesować się ciemnością ludzkiej duszy. Okazuje się, że potrafią to robić znakomicie. Krótkie fortepianowe „Days Gone By” pełni następnie funkcję melancholijnego epilogu, przypominając muzykę do starego niemego filmu, w którym wszyscy bohaterowie opuścili już scenę, lecz światła nadal pozostają zapalone.

„Adam & Eve”. Grzech pierworodny w czasach elektrycznych gitar

Tytułowy „Adam & Eve” ponownie eksponuje dramatyczny głos Daniela Gildenlöwa, ale tym razem muzyka jest bardziej agresywna, rytmicznie niespokojna i zdecydowanie bliższa progresywnemu hard rockowi. Pojawiają się cięższe gitary, nagłe zmiany nastroju i fragmenty niemal groteskowe, przywołujące skojarzenia z Frankiem Zappą. Nie chodzi o dosłowne naśladownictwo, lecz o przewrotny sposób traktowania muzycznej konstrukcji. Kompozycja nieustannie zmienia kierunek, jakby jej bohaterowie nie potrafili zdecydować, czy pozostają jeszcze w raju, czy właśnie rozpoczynają długą drogę przez świat grzechu i odpowiedzialności.

Biblijna historia Adama i Ewy należy do najważniejszych opowieści europejskiej kultury. Można interpretować ją jako historię grzechu pierworodnego, ale również jako metaforę utraty niewinności i narodzin świadomości. Człowiek zdobywa wiedzę, lecz wraz z nią odkrywa cierpienie, odpowiedzialność i własną śmiertelność. John Milton w „Raju utraconym” nadał tej historii monumentalny wymiar literacki, ukazując napięcie pomiędzy wolnością a konsekwencjami wyboru. The Flower Kings podejmują podobną tematykę, choć nie tworzą dosłownej adaptacji poematu. Steve Alspach z Music Street Journal zwrócił uwagę na konflikt pomiędzy duchowością a cielesnymi pokusami, dostrzegając w utworze obraz współczesnego człowieka uwikłanego w seksualność, uzależnienia i społeczne sprzeczności.

Muzycznie „Adam & Eve” posiada znakomite fragmenty, ale nie osiąga spójności „A Vampire’s View”. Chwilami można odnieść wrażenie, że Stolt zgromadził kilka bardzo dobrych pomysłów i nie zdecydował, który powinien pełnić funkcję najważniejszego. To jedna z charakterystycznych słabości jego twórczości. Wyobraźnia jest tak bogata, że artysta nie zawsze potrafi odmówić sobie kolejnej melodii, zmiany rytmu czy instrumentalnego rozwinięcia. A przecież wielka kompozycja wymaga nie tylko umiejętności dodawania, ale również sztuki rezygnacji. W tym sensie tytułowy utwór stanowi małą metaforę całej dyskografii Flower Kings: zachwyca pomysłowością, ale chwilami potrzebuje bardziej zdecydowanego redaktora.

„Starlight Man”, „Timelines” i „Driver’s Seat”. Człowiek za kierownicą własnego losu

„Starlight Man” jest krótką, pogodną kompozycją, której melodyjność i wokalne harmonie przywołują najbardziej przystępne nagrania Yes. To pięknie wykonana piosenka, lecz trudno uznać ją za szczególnie odkrywczą. Znacznie ciekawszy pozostaje „Timelines”, rozwijający się pomiędzy jazzrockową swobodą, bluesem i symfonicznym rockiem. Początkowe rytmiczne napięcie ustępuje spokojniejszej narracji, a gitara Stolta znakomicie wykorzystuje przestrzeń pozostawioną przez instrumenty klawiszowe. Można usłyszeć tutaj coś ze Steely Dan, zwłaszcza w sposobie łączenia jazzowych harmonii z rockową melodyjnością. Sam tytuł prowokuje do refleksji nad przemijaniem. W „Czarodziejskiej górze” Thomas Mann pokazywał, jak subiektywne jest ludzkie doświadczenie czasu. Chwile nudy mogą wydawać się wiecznością, a całe lata przemijają niemal niezauważalnie. Muzyka Flower Kings działa podobnie, prowadząc słuchacza przez fragmenty rozwijające się w odmiennym tempie i pozostawiające różne emocjonalne ślady.

Drugim monumentalnym filarem albumu pozostaje „Driver’s Seat”, ponad osiemnastominutowa suita, która chwilami dorównuje otwierającemu „Love Supreme”, a pod względem dramaturgii może nawet go przewyższa. Tytułowe miejsce za kierownicą symbolizuje przecież kontrolę nad własnym życiem. Lubimy wierzyć, że podejmowane decyzje są świadome, a przyszłość rozwija się według starannie przygotowanego planu. Tymczasem wystarczy przypadkowe spotkanie, choroba albo polityczna katastrofa, aby cała konstrukcja zaczęła się rozpadać. Milan Kundera wielokrotnie pokazywał, jak ogromną rolę w ludzkich biografiach odgrywa przypadek. The Flower Kings proponują muzyczną wersję podobnej refleksji, prowadząc słuchacza przez nieustannie zmieniające się krajobrazy.

W „Driver’s Seat” pojawiają się echa Kansas, Deep Purple, Queen i klasycznego rocka symfonicznego. Roine Stolt oraz Tomas Bodin prowadzą rozbudowany dialog gitarowo-klawiszowy, a sekcja rytmiczna nadaje całości niezwykłą ruchliwość. Szczególnie piękny jest środkowy fragment, w którym muzyka zwalnia, pojawia się niemal bluesowa improwizacja, a następnie zespół stopniowo odbudowuje napięcie. Lothien z polskiego ArtRock.pl uznała „Driver’s Seat” za najlepszy utwór albumu, wyróżniając jego spójność oraz bluesowy charakter późniejszych fragmentów. Trudno mi się z nią nie zgodzić. To kompozycja pokazująca, że The Flower Kings potrafią znakomicie łączyć różnorodne inspiracje, kiedy podporządkowują je jednej narracji. Oczywiście osiemnaście minut to dużo, a część rozwinięć można byłoby skrócić. Ale niemal każda zmiana posiada tutaj dramaturgiczne uzasadnienie. To jedna z najważniejszych suit w historii zespołu z tamtego okresu.

„The Blade of Cain”. Kain powraca z gitarą Andy’ego Latimera

Album kończy instrumentalny „The Blade of Cain”, pięciominutowa kompozycja będąca jednym z najbardziej poruszających fragmentów całej płyty. Tytuł odwołuje się do biblijnej historii Kaina i Abla, pierwszej wielkiej opowieści o bratobójstwie, zazdrości i przemocy. Kain staje się symbolem człowieka, który nie potrafi zaakceptować własnych ograniczeń ani odmienności drugiego człowieka. Muzyka nie jest jednak ilustracją brutalności. Przeciwnie. Rozpoczyna się delikatnie, niemal elegijnie, a następnie rozwija w jedną z najpiękniejszych gitarowych wypowiedzi Roine Stolta. Nie ma tu potrzeby szybkich przebiegów ani technicznych fajerwerków. Wystarczy kilka długich fraz, aby powstało niezwykłe poczucie melancholii.

Lothien z ArtRock.pl przywołała w swojej recenzji nazwisko Andy’ego Latimera z Camel, dostrzegając podobieństwo jego gitarowej wrażliwości do finału „Adam & Eve”. To wyjątkowo trafne porównanie. Stolt, podobnie jak Latimer, potrafi sprawić, że gitara zaczyna opowiadać historię bardziej sugestywnie niż ludzki głos. Co istotne, zakończenie nawiązuje również do muzycznych motywów otwierającego „Love Supreme”, tworząc symboliczną klamrę. Album rozpoczyna się celebracją miłości, przechodzi przez samotność, pokusę, przemijanie i przemoc, aby zakończyć refleksją nad możliwością pojednania. Nawet kiedy The Flower Kings opowiadają o ciemności, nie rezygnują całkowicie ze światła.

Krytycy o „Adam & Eve”. Arcydzieło czy muzyka zbyt dobrze znana?

Recenzje albumu „Adam & Eve” były wyraźnie podzielone, choć niemal wszyscy autorzy podkreślali znakomity poziom instrumentalny. Szczególnie interesujące okazały się trzy niezależne oceny opublikowane przez Dutch Progressive Rock Page. Chris Meeker wystawił maksymalne 10/10, Tom de Val 8,5/10, a Joris Donkel 8/10. Meeker uznał album za jedno z najważniejszych osiągnięć zespołu i zakończył recenzję słowami „Highly recommended”, czyli „Zdecydowanie polecam”. De Val docenił większą dyscyplinę kompozycyjną oraz „Love Supreme”, „Driver’s Seat” i „A Vampire’s View”, wskazując jednocześnie na słabszą konstrukcję utworu tytułowego. Donkel zauważył natomiast, że płyta jest znakomita warsztatowo, ale niekoniecznie równie odkrywcza jak wcześniejsze dokonania Szwedów.

Znacznie bardziej krytyczna była Lothien z ArtRock.pl, która przyznała wydawnictwu 6/10. Doceniła klasę muzyków, udział Daniela Gildenlöwa i „Driver’s Seat”, lecz stwierdziła: „Adam & Eve nie jest przełomem w karierze The Flower Kings”. Podobne zastrzeżenia zgłosił BATRIC z francuskiego Music Waves, oceniając album na 3/5. Jego zdaniem muzycy zbyt mocno ograniczyli eksperymentalność, proponując bardzo dobre, ale przewidywalne kompozycje. Znacznie bardziej entuzjastyczny był Steve Alspach z Music Street Journal, który podkreślał bogactwo szczegółów oraz fakt, że płyta potrzebuje kilku odsłuchań, aby w pełni ujawnić swoje zalety.

Ta rozbieżność prowadzi do fundamentalnego pytania o sens rocka progresywnego. Czy jego największą wartością pozostaje nieustanne przekraczanie granic? Czy równie ważne może być doskonalenie istniejących form? The Flower Kings na „Adam & Eve” wybierają przede wszystkim drugą drogę. Nie nagrywają muzycznej rewolucji, ale tworzą dzieło pełne znakomitych melodii i instrumentalnego mistrzostwa. Nie każda powieść musi wynajdywać nowy język literacki, nie każdy obraz powinien burzyć zasady perspektywy. Z drugiej strony sztuka całkowicie pozbawiona ryzyka może stopniowo zamieniać się w perfekcyjne rzemiosło. I właśnie pomiędzy tymi dwoma biegunami rozgrywa się historia albumu.

Zamiast zakończenia. Człowiek opuścił raj, ale zabrał ze sobą muzykę

W „Raju utraconym” Johna Miltona Adam i Ewa opuszczają Eden, wiedząc, że świat poza ogrodem nie będzie już przestrzenią niewinności. Czekają ich cierpienie, praca, przemijanie i śmierć. Jednocześnie otwiera się przed nimi historia ludzkiego doświadczenia, pełna wyborów, błędów i nowych możliwości. To jeden z najpiękniejszych paradoksów europejskiej literatury. Utrata raju staje się tragedią, ale zarazem początkiem samodzielności.

„Adam & Eve” The Flower Kings można odczytywać w podobnym duchu. Album rozpoczyna się od niemal mistycznej celebracji miłości, przechodzi przez kosmiczny cyrk, doświadcza wampirzej samotności, konfrontuje człowieka z pokusą, przemijaniem i odpowiedzialnością, a następnie kończy instrumentalną refleksją nad Kainem. Nie jest to ścisła adaptacja biblijnej opowieści, ale tematycznie tworzy zaskakująco spójną całość. O człowieku zdolnym do tworzenia niezwykłego piękna, który równocześnie nieustannie niszczy własny świat. O miłości jako sile pojednania. O wolności, której nie można oddzielić od odpowiedzialności.

Roine Stolt pozostaje artystą głęboko idealistycznym. Jego muzyka nie jest cyniczna ani nie opiera się na przekonaniu, że świat został ostatecznie pozbawiony sensu. Czasami ten idealizm bywa naiwny, wokalne harmonie są zbyt słodkie, a melodie przewidywalne. Ale czy naprawdę musimy zawsze oczekiwać od sztuki rozpaczy? W epoce, w której melancholia stała się niemal obowiązkowym składnikiem ambitnego rocka, The Flower Kings proponują wiarę, że piękno nadal istnieje. Że wielka melodia może przynieść pocieszenie. I że dwudziestominutowa suita nie musi być wyłącznie pokazem instrumentalnej sprawności.

Najbardziej fascynuje mnie jednak obecność Daniela Gildenlöwa, którego dramatyczny głos wnosi do tego muzycznego ogrodu prawdziwy niepokój. Bez niego „Adam & Eve” mógłby pozostać kolejnym pięknym albumem retroprogresywnym. Z nim staje się opowieścią o napięciu pomiędzy rajem a światem po utracie niewinności. To różnica zasadnicza. Świat złożony wyłącznie z harmonii byłby może piękny, ale niekoniecznie interesujący. Człowiek potrzebuje również pytań, wątpliwości i momentów, w których muzyka przestaje go uspokajać.

Ostatecznie album przypomina ogród, w którym rosną zarówno piękne kwiaty, jak i rośliny posiadające ciernie. Nie wszystkie ścieżki prowadzą w interesujące miejsca, część krajobrazów wydaje się znajoma, a niektóre fragmenty można byłoby staranniej przyciąć. Ale kiedy docieramy do najpiękniejszych zakątków, rozumiemy, dlaczego warto było rozpocząć podróż.

Adam i Ewa opuścili raj, ale nie zabrali z niego wyłącznie pamięci o utraconej niewinności. Być może wynieśli również zdolność tworzenia piękna. Roine Stolt przypomina, że muzyka jest jednym z najdoskonalszych sposobów korzystania z tego daru.

Ocena końcowa: 8,5/10

„Adam & Eve” to znakomity album The Flower Kings i jedna z najciekawszych płyt melodyjnego rocka progresywnego pierwszej dekady XXI wieku. Największymi atutami są monumentalne suity „Love Supreme” i „Driver’s Seat”, mroczny „A Vampire’s View”, finałowy „The Blade of Cain”, instrumentalne mistrzostwo Roine Stolta i Tomasa Bodina oraz niezwykła ekspresja Daniela Gildenlöwa. Słabszą stroną pozostaje nadmierna długość niektórych fragmentów, przewidywalność części melodii i nie zawsze spójna konstrukcja utworu tytułowego. Nie jest to dzieło rewolucyjne, lecz album, który znakomicie przypomina, dlaczego szwedzki zespół odegrał tak ważną rolę w odrodzeniu rocka progresywnego.

The Flower Kings – „Adam & Eve” (InsideOut Music, 2004). Dziesięć kompozycji, około 78 minut. Przywołane opinie pochodzą z Dutch Progressive Rock Page, ArtRock.pl, Music Waves i Music Street Journal. Cytaty krytyków zachowano w oryginale, a porównania muzyczne, analogie literackie oraz ocena 8,5/10 mają charakter autorskiego komentarza.

Skróć wstęp i mocniej zarysuj tezęUsuń powtórzenia o raju i muzyce


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Opinie

Mariusz Strzępek Mariusz Strzępek

Najbardziej przeraża mnie nie tylko to, co ludzie opowiadają o swoich krzywdach. Przeraża mnie również cisza tych, którzy powinni reagować. Cisza polityków, urzędników i instytucji, które zbyt często wykazują niezwykłą sprawność w chronieniu własnego wizerunku, a znacznie mniejszą determinację w wyjaśnianiu niewygodnych spraw.W tomaszowskim wątku nie opieram się wyłącznie na zasłyszanych historiach. Dysponuję nagraniem posiedzenia komisji, złożyłem zawiadomienie do prokuratury i domagam się wyjaśnienia, dlaczego istotna wypowiedź dotycząca małoletnich nie znalazła odzwierciedlenia w protokole. Nie przesądzam, że doszło do przestępstwa. Uważam jednak, że sprawa wymaga rzetelnego sprawdzenia.Nie interesuje mnie, kto jest z Platformy, PiS-u czy jakiejkolwiek innej partii. Krzywda nie ma barw politycznych. A milczenie wobec niej nie staje się mniej naganne tylko dlatego, że dotyczy naszych znajomych.Zostawiam więc czytelników z jednym pytaniem: jeżeli instytucje powołane do ochrony najsłabszych nie potrafią przekonująco wyjaśnić takich wątpliwości, to komu właściwie mają zaufać ludzie, którzy zdecydowali się mówić?Bo czasami największym skandalem nie jest samo nagranie. Jest nim to, jak wielu ludzi wolałoby, żeby nikt go nigdy nie odsłuchał.

Władza deprawuje, a władza absolutna deprawuje absolutnie – brzmi stare powiedzenie. Jest ono wciąż aktualne, jak pokazuje przykład byłego ministra, Michała Kołodziejczaka. Seksualnie – narkotyczna afera, którą nagłaśnia obecnie Kanał Zero, budzi obrzydzenie ale i rodzi pytania. Kto takich ludzi wystawia na listy wyborcze, kto daje im funkcję ministrów? Prezentowane przez ofiary nagrania pokazują osobę poważnie zaburzoną i zepsutą do szpiku kości. Kołodziejczak odwiedzał także Tomaszów, gdzie był fetowany przez działaczy Platformy Obywatelskiej, którzy chętnie i masowo się z nim fotografowali. W sieci nadal dostępne są wspólne nagrania z posłem Witczakiem. Z kolei politycy KO twierdzą w prywatnych rozmowach, że to właśnie Kołodziejczak stoi za powołaniem Michała Jodłowskiego na stanowisko dyrektora KRUS w Łodzi.

Dyrektor COS-OPO w Zakopanem o hali lodowej: prace postępują, głównym wyzwaniem system wentylacji

Rafał Tataruch, dyrektor COS-OPO w Zakopanem, przyznał, że główne wyzwanie, które wpływa na zakończenie budowy hali lodowej, to system wentylacji. - Czekamy na projekt, ale inne prace trwają — zapewnił. W listopadzie zaplanowano pierwsze próby mrożenia tafli torów. Opóźnienie inwestycji sięga trzech lat. Data dodania artykułu: 28.10.2026 09:36
Dyrektor COS-OPO w Zakopanem o hali lodowej: prace postępują, głównym wyzwaniem system wentylacji

28 października w historii. Ostatnie dni tomaszowskiego getta, wielki krach i narodziny Metalliki

Historia nie zawsze zapowiada katastrofę hukiem armat. Czasem zaczyna się od zamkniętej ulicy, żołnierzy stojących przed domem albo decyzji polityków, którzy jednym podpisem odbierają ludziom oszczędności całego życia. W październiku 1942 roku nad tomaszowskim gettem zaciskała się pętla. Siedem lat później, w 1950 roku, polski Sejm przyjął ustawę, która dramatycznie uszczupliła prywatne zasoby pieniężne. Tego samego dnia w różnych epokach odsłaniano Statuę Wolności, kończono kryzys kubański i tworzono muzykę, która miała zmienić historię rocka. Co wydarzyło się 28 października? Dzisiejsze kalendarium historyczne 28 października prowadzi od „Podróży Guliwera” do Metalliki, od walki o niepodległość Polski po dramat żydowskich mieszkańców Tomaszowa Mazowieckiego. Data dodania artykułu: 28.10.2026 07:45
28 października w historii. Ostatnie dni tomaszowskiego getta, wielki krach i narodziny Metalliki

27 października w historii. Aresztowanie Starzyńskiego, świat na krawędzi wojny atomowej i list z Auschwitz do Tomaszowa

Jednego dnia niemieccy funkcjonariusze wyprowadzili z warszawskiego ratusza prezydenta, który nie opuścił stolicy podczas jej oblężenia. W innym październiku amerykańskie i radzieckie czołgi stanęły naprzeciw siebie w Berlinie, a rok później świat znalazł się o krok od wojny nuklearnej. Tymczasem w 1943 roku z Auschwitz wysłano pocztówkę do Tomaszowa Mazowieckiego. Jej autorką była młoda więźniarka, której historia przetrwała w muzealnych zbiorach. Co wydarzyło się 27 października? Dzisiejsze kalendarium historyczne opowiada również o narodzinach polskiej demokracji parlamentarnej, wielkich pisarzach, muzycznych przełomach i sportowych triumfach. Przede wszystkim jednak przypomina, że historia świata bywa zapisana na niewielkiej kartce papieru, zaadresowanej do zwyczajnego domu przy tomaszowskiej ulicy. Data dodania artykułu: 27.10.2026 06:53
27 października w historii. Aresztowanie Starzyńskiego, świat na krawędzi wojny atomowej i list z Auschwitz do Tomaszowa

Parlament Europejski przyznał Nagrodę Sacharowa Międzynarodowemu Trybunałowi Karnemu

Parlament Europejski przyznał Nagrodę im. Sacharowa Międzynarodowemu Trybunałowi Karnemu i jego przedstawicielom. Decyzję podjęli szefowie grup politycznych oraz przewodnicząca PE Roberta Metsola. Wyróżnienie jest wyrazem wsparcia dla instytucji, która pracuje na rzecz praworządności mimo nacisków, z którymi się spotyka. Data dodania artykułu: 27.10.2026 06:25
Parlament Europejski przyznał Nagrodę Sacharowa Międzynarodowemu Trybunałowi Karnemu

26 października w historii: Tomaszów pod niemiecką okupacją, wolność prymasa Wyszyńskiego i muzyczna legenda Queen

Historia potrafi być okrutna w swoim kalendarzowym porządku. Tego samego dnia, w którym przed laty tworzono administracyjne podstawy niemieckiej okupacji Polski, świat w innym stuleciu świętował zwycięstwo medycyny nad jedną z najgroźniejszych chorób ludzkości. W Warszawie rozpoczynał się proces polityczny, a ćwierć wieku później kardynał Stefan Wyszyński dowiadywał się o końcu swojego internowania. W muzyce 26 października należy między innymi do Queen, The Beatles i Krzesimira Dębskiego. Co wydarzyło się 26 października? Dzisiejsze kalendarium historyczne 26 października prowadzi również do Tomaszowa Mazowieckiego. Dokładnie 87 lat temu miasto znalazło się w granicach Generalnego Gubernatorstwa. Ta administracyjna decyzja okupanta zapoczątkowała nowy rozdział tragedii jego mieszkańców. Data dodania artykułu: 26.10.2026 08:01
26 października w historii: Tomaszów pod niemiecką okupacją, wolność prymasa Wyszyńskiego i muzyczna legenda Queen

Wojna bez wypowiedzenia. Rosja testuje NATO poniżej progu otwartego konfliktu

Nie ma czołgów przekraczających granicę NATO ani formalnego wypowiedzenia wojny. Są za to drony, podpalenia, sabotaż, cyberataki, operacje wpływu i tysiące komunikatów mających wywołać strach, gniew albo nieufność. Rosja coraz intensywniej prowadzi przeciwko państwom Zachodu działania, których największą siłą jest właśnie niejednoznaczność. Kreml próbuje sprawdzić, jak daleko może się posunąć, nie prowokując NATO do otwartej odpowiedzi militarnej. Data dodania artykułu: 25.10.2026 09:27
Wojna bez wypowiedzenia. Rosja testuje NATO poniżej progu otwartego konfliktu

25 października w historii. Od Azincourt po narodziny polskiej telewizji i tomaszowską remizę

Jednego dnia angielscy łucznicy rozbili francuską armię, dowodząc, że liczebna przewaga nie zawsze oznacza zwycięstwo. Kilka stuleci później w Warszawie uruchomiono pierwszą powojenną transmisję telewizyjną, którą mogły zobaczyć zaledwie nieliczne grupy widzów. W Krakowie kończono budowę kopca poświęconego Tadeuszowi Kościuszce, a Wojciech Korfanty domagał się w niemieckim parlamencie odbudowy Polski. Co wydarzyło się 25 października? Dzisiejsze kalendarium historyczne 25 października prowadzi przez wielkie bitwy, politykę, literaturę, muzykę i sport. Przynosi również odkrytą w muzealnych opracowaniach rocznicę z Tomaszowa Mazowieckiego. Dokładnie 113 lat temu zakończono tutaj rozbudowę remizy, która przez dziesięciolecia służyła miejscowym strażakom. Data dodania artykułu: 25.10.2026 08:21
25 października w historii. Od Azincourt po narodziny polskiej telewizji i tomaszowską remizę

Rosja nie musi wjechać czołgami. Najpierw chce wygrać wojnę o nasze umysły

Współczesna wojna nie zawsze zaczyna się od wystrzału. Może rozpocząć się od filmu na TikToku, fałszywego wpisu, odpowiednio spreparowanego zdjęcia albo informacji, która w ciągu kilku godzin podzieli społeczeństwo na dwa wrogie obozy. Podczas Igrzysk Wolności w Łodzi politycy i eksperci przekonywali, że właśnie dlatego Polska potrzebuje dziś nie tylko czołgów, samolotów i żołnierzy, ale także społecznej odporności. Padło określenie „obrona totalna”. Data dodania artykułu: 24.10.2026 16:35
Rosja nie musi wjechać czołgami. Najpierw chce wygrać wojnę o nasze umysły
Strofy dla Niepodległej

Strofy dla Niepodległej

Patriotyzm zapisany w wierszachPowiatowe Centrum Animacji Społecznej zaprasza na konkurs recytatorski „Strofy dla Niepodległej”, organizowany z okazji 108. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości. Wydarzenie będzie jednym z ważnych punktów poprzedzających listopadowe obchody i połączy artystyczną prezentację z lekcją historii, patriotyzmu oraz rozmową o znaczeniu wolności.Na scenie zaprezentują się uczniowie szkół podstawowych i ponadpodstawowych z całego powiatu tomaszowskiego. Młodzi recytatorzy sięgną po utwory polskich poetów poświęcone ojczyźnie, wolności i narodowej pamięci.Dla uczestników i publicznościPrzesłuchania rozpoczną się 4 listopada 2026 roku o godz. 9.00. Jako pierwsi wystąpią uczniowie klas I–III szkół podstawowych, a następnie kolejne grupy wiekowe: klasy IV–VI, VII–VIII oraz uczniowie szkół ponadpodstawowych.Organizatorzy podkreślają, że wydarzenie nie ma być wyłącznie konkursem, ale także wspólnym świętowaniem i okazją do budowania poczucia wspólnoty. Na widownię zaproszeni są nie tylko uczestnicy, ale również rodziny, nauczyciele i mieszkańcy powiatu, którzy chcą wesprzeć młodych artystów.Ważne informacjeZgłoszenia do udziału w konkursie przyjmowane są do 28 października. Uczestników mogą zgłaszać nauczyciele oraz instruktorzy placówek kultury. Szczegółowe informacje, regulamin i wymagane dokumenty udostępnia Powiatowe Centrum Animacji Społecznej.To wydarzenie dla wszystkich, którzy chcą zobaczyć, jak patriotyczna poezja zyskuje nowy, osobisty wymiar w interpretacji młodego pokolenia. Data rozpoczęcia wydarzenia: 04.11.2026
Jazzowe Zaduszki pełne wspomnień

Jazzowe Zaduszki pełne wspomnień

Wyjątkowy koncert w PCAS-iePowiatowe Centrum Animacji Społecznej w Tomaszowie Mazowieckim zaprasza na Jazzowe Zaduszki – koncert pełen wspomnień, nastroju i jazzowych interpretacji dobrze znanych utworów. Wydarzenie odbędzie się 5 listopada o godz. 18.30 w sali widowiskowej PCAS-u.To propozycja dla miłośników muzyki, którzy cenią wieczory z klimatem, refleksją i repertuarem bliskim kilku pokoleniom słuchaczy. Listopadowa atmosfera nadaje temu spotkaniu szczególny charakter, łącząc pamięć, emocje i piękno muzycznych opowieści.Znane utwory w jazzowej odsłoniePodczas koncertu publiczność usłyszy piosenki związane z twórczością Agnieszki Osieckiej, Wojciecha Młynarskiego i Zbigniewa Wodeckiego. Ich repertuar zabrzmi tym razem w nowych, jazzowych aranżacjach przygotowanych przez Calisia Jazz Quartet.Na scenie wystąpią: Małgorzata Biniek – wokal, Maciej Bąk – instrumenty klawiszowe, Mirosław Skowroński – perkusja oraz Bogumił Cieślak – kontrabas i gitara basowa.Wstęp i organizacjaWstęp na wydarzenie jest bezpłatny, jednak obowiązują wejściówki dostępne w sekretariacie placówki. Koncert odbędzie się w sali widowiskowej PCAS-u przy ul. Farbiarskiej 20/24 w Tomaszowie Mazowieckim.Jazzowe Zaduszki od kilku lat zajmują ważne miejsce w kalendarzu wydarzeń organizowanych przez PCAS i co roku przyciągają publiczność szukającą muzyki z klasą, sentymentem i wyjątkową atmosferą. Data rozpoczęcia wydarzenia: 05.11.2026

Polecane

Rzeczycki oberek podbił ogólnopolską scenę! Dawid Sobkiewicz z dwiema nagrodami, w tym pierwszą za taniec Prawie pół miliona dla tomaszowskiej „Dziewiątki”. Powstanie sala sensoryczna i nowe formy terapii Koncert Pieśni Patriotycznych w Tomaszowie. Miasto zaprasza na wyjątkowy wieczór Powiatowy Dzień Seniora w PCAS-ie. Krzysztof Antkowiak wystąpi w Tomaszowie Wojewoda: Paulina Socha naruszyła przepisy antykorupcyjne. Rada jej mandatu nie wygasiła, więc sprawę przejmuje nadzór 39 nowych mieszkań przy Barlickiego. Inwestycja za blisko 19 mln zł nabiera kształtów Prezent dla myśliwego i strzelca. Co kupić, a czego unikać Filmowa jesień w kinach Helios Miłość nie zna wieku. Seniorzy zagrali w MCK Tkacz i przypomnieli, że na marzenia nigdy nie jest za późno Z Tomaszowa do literatury. Joanna Kordula spotka się z czytelnikami w rodzinnych stronach Złoto w Arenie, teraz Kanada! Zofia Marszałek i Miłosz Ślusarski z kwalifikacją do Pucharu Świata Juniorów Sześć nieprawidłowości, zmiana dyrekcji i kolejna kontrola. Co ustaliła Komisja Rewizyjna w tomaszowskim ŚDS?
Wózek inwalidzki elektryczny z amortyzowaną ramą

Wózek inwalidzki elektryczny z amortyzowaną ramą

W naszej ofercie dostępny jest wózek inwalidzki o napędzie elektrycznym, zaprojektowany z myślą o wygodzie, bezpieczeństwie i większej samodzielności użytkownika. To sprzęt, który może realnie poprawić komfort codziennego funkcjonowania – w domu, podczas spaceru, wizyty u lekarza czy załatwiania codziennych spraw.Model posiada amortyzowaną ramę z dwoma amortyzatorami kół tylnych, co zwiększa komfort jazdy na nierównym podłożu. Wózek wyposażono w szarą, oddychającą i demontowalną tapicerkę oraz poduszkę siedziska. Dostępne szerokości siedziska to 16” i 18”.Dla wygody użytkownika zastosowano regulowany kąt nachylenia oparcia, regulowane i demontowalne podłokietniki, możliwość odchylenia joysticka oraz uchylne, demontowalne podnóżki z regulacją długości. Bezpieczeństwo podczas jazdy zapewniają hamulce elektromagnetyczne, regulowane tylne kółka przeciwwywrotne oraz pełne oświetlenie drogowe LED.Wózek posiada kontroler VS/PG50A, koła przednie 9”, koła tylne 14”, prześwit 8 cm, a jego waga bez akumulatorów wynosi 49 kg.To urządzenie przeznaczone jest dla osób, które potrzebują wsparcia w mobilności i chcą zachować możliwie największą niezależność. Przeciwwskazaniem do użytkowania są przeciwwskazania do pozycji siedzącej.Z pełną ofertą można zapoznać się w naszym punkcie zaopatrzenia medycznego:Twój Sklep MedycznyTomaszów Mazowiecki, ul. Słowackiego 4Oferujemy atrakcyjne rabaty dla stałych klientów. Honorujemy Tomaszowską Kartę Seniora. Na terenie miasta zapewniamy transport gratis.
Reklama
Reklama
S12 przez Tomaszów jednak bez odwrotu. Ministerstwo ujawnia liczbę rozbiórek i nowy harmonogram

S12 przez Tomaszów jednak bez odwrotu. Ministerstwo ujawnia liczbę rozbiórek i nowy harmonogram

Ministerstwo Infrastruktury nie zamierza rezygnować z budowy drogi ekspresowej S12 pomiędzy węzłami Łódź Południe i Kozenin. Resort poinformował również, że nie jest prowadzona analiza, która miałaby doprowadzić do zastąpienia tej inwestycji odcinkiem przez Piotrków Trybunalski i Sulejów. W najnowszej odpowiedzi na interpelację poseł Anny Milczanowskiej pojawiają się także konkretne liczby dotyczące rozbiórek. W najbardziej kolizyjnym z analizowanych wariantów może ich być ponad sto. Wybór preferowanego przebiegu zaplanowano dopiero na III kwartał 2027 roku, a decyzja środowiskowa ma zostać wydana w pierwszej połowie 2029 roku.
Kto i na jakiej podstawie ingerował w grób powstańca styczniowego? Rodzina Marcina Bąkowskiego domaga się wyjaśnień

Kto i na jakiej podstawie ingerował w grób powstańca styczniowego? Rodzina Marcina Bąkowskiego domaga się wyjaśnień

Renowacja zabytkowych nagrobków to szlachetna inicjatywa, dzięki której można ocalić od zapomnienia historię miasta i jego mieszkańców. Co jednak, jeśli działania podejmowane w imię ochrony pamięci spotykają się ze stanowczym sprzeciwem rodziny pochowanej osoby? W Tomaszowie Mazowieckim pojawiły się poważne zarzuty dotyczące prac przy grobie Marcina Bąkowskiego, uczestnika powstania styczniowego. Jego potomkowie twierdzą, że ingerowano w rodzinny nagrobek bez ich wiedzy i zgody. Domagają się wyjaśnień, przywrócenia mogiły do poprzedniego stanu oraz zwrotu usuniętych przedmiotów.
Reklama Twój Sklep MEydczny
Reklama

Wasze komentarze

Autor komentarza: mieszkaniec Treść komentarza: Stop politykom !!! tylko taka jest szansa na normalne samorządy. Źródło komentarza: Wojewoda: Paulina Socha naruszyła przepisy antykorupcyjne. Rada jej mandatu nie wygasiła, więc sprawę przejmuje nadzór Autor komentarza: Dr Żywago Treść komentarza: PS. Nawet komisji nie potraficie utrzymać, a za dzielenie stanowisk się bierzecie :) Źródło komentarza: Wojewoda: Paulina Socha naruszyła przepisy antykorupcyjne. Rada jej mandatu nie wygasiła, więc sprawę przejmuje nadzór Autor komentarza: Dr Żywago Treść komentarza: Ale kogoś piecze utrata mandatu :P Źródło komentarza: Wojewoda: Paulina Socha naruszyła przepisy antykorupcyjne. Rada jej mandatu nie wygasiła, więc sprawę przejmuje nadzór Autor komentarza: Ajdejano Treść komentarza: Samorząd powiatowy: kompletne szambo. Nie ma się co dziwić, że tacy radni, jak Mordaka, Jodłowski, czują się w takim szambie, jak ryba w wodzie. Źródło komentarza: Wojewoda: Paulina Socha naruszyła przepisy antykorupcyjne. Rada jej mandatu nie wygasiła, więc sprawę przejmuje nadzór Autor komentarza: awq Treść komentarza: Niech będzie marzec ale dobrze wykonany most... Źródło komentarza: Most na Legionów prawie gotowy. Czy uda się zakończyć inwestycję do końca roku? Autor komentarza: Ajdejano Treść komentarza: Jak zaczynali budować to duże rondo, podejrzewałem, że szykują fragment przyszłej obwodnicy miasta, czyli fragment przyszłego północnego wariantu drogi S12 pomiędzy Łodzią Południe (S14) i Kozeninem. I bardzo dobrze wyszłoby, gdyby ten wariant północny został zrealizowany. Źródło komentarza: Rondo na Spalskiej prawie gotowe. Dodatkowy wylot przygotowano pod przyszłą obwodnicę Tomaszowa
Reklama
Reklama
Profilowana poduszka do siedzenia SEAT COMFORT

Profilowana poduszka do siedzenia SEAT COMFORT

Cena: Do negocjacji Z pełną ofertą możecie zapoznać się odwiedzając nasz punkt zaopatrzenia medycznegoTomaszów Mazowiecki ul. Słowackiego 4Oferujemy atrakcyjne rabaty dla stałych klientówWygodna pozycja siedzącaOchrona przed napięciami mięśniowymiOdciążenie kręgosłupaSeat Comfort to idealne rozwiązanie dla osób szukających komfortu i prawidłowego ułożenia ciała podczas siedzenia. Dostosowująca się do ciężaru użytkownika pianka z pamięcią kształtu umożliwia właściwą pozycję i równomierne rozłożenie ciężaru ciała. Dzięki temu odciążony jest kręgosłup, co niweluje odczucie zmęczenia podczas czynności wykonywanych na siedząco. W zajęciu prawidłowej pozycji pomagają dodatkowe wyprofilowania pod uda.Poduszka uniwersalna ze względu na swoją elastyczność i możliwość dopasowania do miejsca, w którym jest stosowana. Idealna do wykorzystania w domu, pracy, samochodzie lub na wózku inwalidzkim. Spód wykonany jest z materiału antypoślizgowego, dzięki czemu poduszka nie przesuwa się i w przeciwieństwie do innych tego typu wyrobów, doskonale działa ze śliskimi powierzchniami (np. metal, tworzywo sztuczne).Wskazania: Profilaktyka w powstawaniu odleżyn, przeciążenie odcinka lędźwiowego kręgosłupa, choroba zwyrodnieniowa kręgosłupa, wymuszona długotrwała pozycja siedząca.Przeciwwskazania: Nie stwierdzonoKonserwacja: Pianka z pamięcią kształtu nie nadaje się do prania. Pokrowiec zewnętrzny jest zdejmowalny i może być prany w temperaturze do 30°C/ 86°F. Ze względu na sposób transportu, poduszka po wyjęciu z opakowania może mieć "zapach fabryczny". Aby zniknął, przed pierwszym użyciem, wystarczy przewietrzyć poduszkę.Skład:Poduszka: 100% PUPoszewka (góra i boki): 93% poliester, 7% spandex, z uchwytem z bokuPoszewka (spód): 100% poliester z kropkami antypoślizgowymiWymiary: 45X 37X9cmGęstość: 45kg/m3

Napisz do nas

Zachęcamy do kontaktu z nami za pomocą formularza. Możecie dołączyć zdjęcia i inne załączniki. Podajcie swojego maila ułatwi to nam kontakt z Wami
Reklama