Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
niedziela, 1 listopada 2026 11:31
Z OSTATNIEJ CHWILI:
Reklama
Reklama

Gov’t Mule – „Déjà Voodoo”. Muł, który powrócił z krainy umarłych. Blues, żałoba i gitarowa magia Warrena Haynesa

W muzyce, podobnie jak w życiu, istnieją straty, których nie można naprawić. Można kupić nowy instrument, zatrudnić znakomitego muzyka, wejść do najlepszego studia nagraniowego, ale nie da się przywrócić chemii powstającej pomiędzy ludźmi dzielącymi scenę, ryzyko i własne szaleństwo. Kiedy w sierpniu 2000 roku zmarł Allen Woody, basista Gov’t Mule, wydawało się, że wraz z nim odszedł również fragment duszy zespołu. Warren Haynes i Matt Abts stanęli przed wyborem, który zna każdy człowiek próbujący przetrwać po wielkiej stracie: pozostać wiernym przeszłości czy nauczyć się żyć od nowa. Cztery lata później odpowiedzieli albumem „Déjà Voodoo”. Płytą, na której gitara brzmi jak stary silnik Harleya próbujący wyrwać się z bagien Luizjany, organy Hammonda pachną zadymionym barem w Nowym Orleanie, a blues nie jest gatunkiem muzycznym, lecz sposobem opowiadania o wszystkim, co człowieka boli. To muzyka wywodząca się z tradycji Allman Brothers Band, Cream, Free i Led Zeppelin, ale posiadająca własny charakter: surowy, ciężki, chwilami brutalny, a jednocześnie głęboko ludzki. Gov’t Mule nie próbują wskrzesić zmarłego kolegi. Robią coś znacznie trudniejszego. Udowadniają, że pamięć może stać się fundamentem nowego początku.

Gov’t Mule po śmierci Allena Woody’ego. Zespół, który musiał nauczyć się oddychać na nowo

Historia Gov’t Mule rozpoczęła się w 1994 roku, kiedy Warren Haynes i Allen Woody, związani z legendarnym The Allman Brothers Band, postanowili stworzyć własny zespół. Dołączył do nich perkusista Matt Abts, a powstałe trio szybko wypracowało charakterystyczne brzmienie oparte na ciężkim bluesie, rockowej improwizacji i niemal telepatycznym porozumieniu instrumentalistów. Ich muzyka przypominała Cream, ale posiadała również surowość Mountain, melancholię Allman Brothers i gitarową potęgę Led Zeppelin. Debiutancki „Gov’t Mule” z 1995 roku, późniejsze „Dose” oraz „Life Before Insanity” z 2000 roku pokazywały grupę, która nie przejmowała się muzycznymi trendami. W czasach alternatywnego rocka i postgrunge’u zachowywali się tak, jakby historia zatrzymała się w momencie, kiedy Duane Allman i Eric Clapton nagrywali „Layla and Other Assorted Love Songs”. Nie była to jednak rekonstrukcja przeszłości, lecz kontynuacja sposobu myślenia o muzyce opartego na emocjach, improwizacji i przekonaniu, że gitara elektryczna nadal potrafi powiedzieć coś, czego nie da się wyrazić słowami.

Śmierć Allena Woody’ego 26 sierpnia 2000 roku postawiła przyszłość zespołu pod znakiem zapytania. Haynes i Abts nie zdecydowali się od razu zatrudnić następcy. Rozpoczęli projekt „The Deep End”, zapraszając znakomitych basistów różnych pokoleń, aby wspólnie oddać hołd zmarłemu koledze. Było to zarówno muzyczne przedsięwzięcie, jak i sposób przepracowywania straty. Dopiero później zdecydowali się na nowy, stały skład. Do zespołu dołączyli Andy Hess na gitarze basowej oraz Danny Louis na instrumentach klawiszowych. Pierwotne trio przekształciło się w kwartet, a zmiana otworzyła nowe możliwości kompozycyjne. Organy Hammonda i elektryczny fortepian Rhodes pozwoliły wzbogacić muzykę o funkowy puls, soulowe harmonie i subtelniejsze aranżacje. „Déjà Voodoo” ukazał się 14 września 2004 roku nakładem ATO Records. Wyprodukowany przez Haynesa i Michaela Barbiero album zawiera dwanaście utworów trwających łącznie niemal 76 minut. To pierwsze studyjne wydawnictwo nagrane przez nowy kwartet. Nie jest próbą odtworzenia dawnego Gov’t Mule, ale początkiem jego drugiego życia.

„Bad Man Walking”, „About to Rage” i „Perfect Shelter”. Funkowy diabeł spotyka bluesowego kaznodzieję

Album otwiera „Bad Man Walking”, kompozycja niemal natychmiast ujawniająca nową osobowość zespołu. Potężny gitarowy riff spotyka się z funkowym rytmem, a elektryczny fortepian Danny’ego Louisa wprowadza charakterystyczne akcenty przypominające muzykę Nowego Orleanu. Jest tutaj coś z The Meters, odrobina Little Feat i surowość klasycznego southern rocka. Haynes śpiewa głosem człowieka, który wiele przeżył, niejedno widział i dawno przestał wierzyć w prosty podział świata na dobrych i złych. Jego wokal przywołuje Gregga Allmana, ale jest bardziej szorstki, mniej romantyczny, chwilami niemal kaznodziejski. Szczególnie imponuje sposób, w jaki gitara i klawisze wzajemnie się uzupełniają. W dawnym trio Haynes musiał wypełniać niemal całą przestrzeń harmoniczną. Teraz może pozwolić sobie na krótsze frazy, pauzy i instrumentalny dialog. Nowy skład Gov’t Mule nie ogranicza energii zespołu. Pozwala jej oddychać.

„About to Rage”, trwający ponad osiem minut, jest jednym z najważniejszych utworów albumu. Rozwija się powoli, z cierpliwością charakterystyczną dla najlepszych bluesrockowych kompozycji. Można odnaleźć tutaj coś z „Since I’ve Been Loving You” Led Zeppelin, choć Haynes nie próbuje naśladować dramatycznej ekspresji Roberta Planta. Śpiewa bardziej powściągliwie, a gitara staje się drugim głosem opowieści. Muzyka narasta niczym burza nad rozgrzanym południowym krajobrazem. Najpierw pojawiają się pojedyncze błyski, następnie ciężkie chmury, aż wreszcie nadchodzi gwałtowne instrumentalne wyładowanie. Zespół nie rezygnuje z improwizacyjnego dziedzictwa, ale podporządkowuje je konsekwentnej dramaturgii. „Perfect Shelter” wprowadza natomiast gitarowe wah-wah, funkowy rytm i niezwykłą swobodę stylistyczną. Słychać wpływy Jimiego Hendrixa, ale również Stevie Wondera z okresu „Superstition”. Thom Jurek z AllMusic zwrócił uwagę na to połączenie funkowej energii i gitarowej ekspresji. To trafna obserwacja, pokazująca, jak szeroko Gov’t Mule rozumieją tradycję bluesa. Nie jest ona muzealnym eksponatem, lecz żywym językiem, który można rozwijać za pomocą kolejnych rytmów i harmonicznych pomysłów.

„Little Toy Brain”, „Slackjaw Jezebel” i „Wine and Blood”. Południe nie wybacza łatwo

„Little Toy Brain” należy do najbardziej przejmujących kompozycji całej płyty. To powolny, monumentalny blues, w którym organy Hammonda tworzą ciepłe tło dla chropowatego głosu Haynesa. Można odnaleźć tutaj coś z Free i Paula Rodgersa, ale również z melancholijnych ballad Allman Brothers Band. Gitara nie dominuje nad utworem. Pojawia się wtedy, kiedy emocje wymagają mocniejszego akcentu, a następnie ustępuje miejsca wokaliście. Właśnie tutaj najlepiej słychać, jak bardzo Haynes rozwinął się jako autor i interpretator piosenek. Nie jest już wyłącznie znakomitym gitarzystą, który potrafi również śpiewać. Staje się pełnoprawnym wokalistą, umiejętnie wykorzystującym szorstkość własnego głosu. Thom Jurek z AllMusic wyróżniał tę interpretację jako jeden z najlepszych wokalnych momentów w dotychczasowym dorobku artysty.

„Slackjaw Jezebel” przywraca cięższy, niemal bezczelny rockowy charakter. Bas Andy’ego Hessa posiada wyjątkową siłę, a gitarowy riff przypomina spotkanie Black Sabbath z Lynyrd Skynyrd. To muzyka zadymionych barów, nocnych autostrad i ludzi, którzy zbyt długo przesiadywali przy szklance whisky, próbując zapomnieć o własnych problemach. Nie jest to najbardziej subtelna kompozycja albumu, ale znakomicie pokazuje, że Gov’t Mule nie zamierzają rezygnować z surowej energii. Po tym uderzeniu pojawia się „Wine and Blood”, jeden z najpiękniejszych utworów „Déjà Voodoo”. Muzyka zwalnia, wkracza melancholia, a southern rock staje się opowieścią o ludziach, których życie nie potoczyło się zgodnie z marzeniami. Słychać echa „Melissa” Allman Brothers Band i amerykańskiego country rocka. Haynes wykorzystuje gitarę do komentowania własnego śpiewu. Kilka dźwięków, delikatne podciągnięcie struny i odpowiednio długa pauza wystarczają, aby stworzyć emocjonalne napięcie.

„Wine and Blood” przywołuje mi prozę Cormaca McCarthy’ego, szczególnie jego zdolność przedstawiania ludzi zmagających się z przeszłością i światem pozbawionym łatwego pocieszenia. Nie chodzi o dosłowną literacką inspirację, lecz podobną temperaturę emocjonalną. U McCarthy’ego krajobraz amerykańskiego Południa bywa piękny i okrutny jednocześnie. U Gov’t Mule podobną sprzeczność odnajdujemy w muzyce. Melodia jest ciepła, niemal kojąca, ale pod jej powierzchnią kryje się ból. „Lola Leave Your Light On” przynosi powrót do gitarowej brutalności. To southern rock w najbardziej bezpośrednim wydaniu, przywołujący Lynyrd Skynyrd i ZZ Top. Gitara Haynesa brzmi niemal fizycznie, jakby posiadała własny ciężar, a sekcja rytmiczna zapewnia jej znakomity fundament. To nie jest muzyka dla słuchaczy oczekujących trzyminutowego radiowego przeboju. Potrzebuje czasu, aby pokazać pełnię swojej siły.

„Silent Scream”. Jedenaście minut w ciemności

„Silent Scream” jest najbardziej rozbudowaną kompozycją „Déjà Voodoo”, trwającą niemal jedenaście minut. To muzyczna podróż przez psychodeliczny rock, bluesową balladę i niemal progresywną dramaturgię. Utwór rozpoczyna się spokojnie, ale stopniowo narasta, tworząc atmosferę niepokoju i emocjonalnego napięcia. Organy Danny’ego Louisa odgrywają szczególnie ważną rolę. Nie są jedynie tłem dla gitarowych popisów, lecz pełnoprawnym partnerem w instrumentalnym dialogu. Chwilami można odnaleźć tutaj coś z Pink Floyd z okresu „Meddle” i „Wish You Were Here”, ale Gov’t Mule zachowują własne, wyraźnie bluesowe korzenie.

Sam tytuł – „Milczący krzyk” – przywołuje obraz cierpienia, którego nie sposób wyrazić słowami. W „Krzyku” Edvarda Muncha przerażenie staje się doświadczeniem niemal kosmicznym, przenikającym cały otaczający świat. Muzyka Gov’t Mule wywołuje podobne wrażenie. Gitara nieustannie próbuje wyrwać się z melancholijnego otoczenia, ale powraca do ciężkiego, niemal hipnotycznego rytmu. Geoffrey Himes z „The Washington Post” dostrzegł w „Silent Scream” skojarzenia z balladami Johna Lennona, podkreślając jednocześnie, że obecność instrumentów klawiszowych pozwoliła Haynesowi znacznie poszerzyć język harmoniczny. To właśnie tutaj szczególnie mocno słychać, że Gov’t Mule na „Déjà Voodoo” stali się zespołem bardziej wszechstronnym. Nie porzucili bluesa, lecz przestali traktować go jako ograniczenie.

„No Celebration”, „Mr. Man” i „My Separate Reality”. Nie każde zwycięstwo zasługuje na toast

„No Celebration” jest jedną z najbardziej dojrzałych emocjonalnie piosenek wydawnictwa. Już sam tytuł – „Żadnego świętowania” – przywołuje człowieka, który nie znajduje powodów do radości, nawet jeśli otoczenie oczekuje triumfalnych deklaracji. Muzyka rozwija się powoli, pozostawiając miejsce chropowatemu głosowi Haynesa. Nie ma tutaj teatralnego patosu ani próby wymuszenia współczucia. Słychać raczej wyznanie człowieka zbyt zmęczonego, aby nadal ukrywać prawdę o własnym życiu. Można zastanawiać się, czy doświadczenie utraty Allena Woody’ego wpłynęło na bardziej refleksyjny charakter twórczości Haynesa, choć byłoby uproszczeniem traktowanie każdej melancholijnej kompozycji jako bezpośredniego wspomnienia zmarłego muzyka. Geoffrey Himes z „The Washington Post” dostrzegł jednak w najlepszych utworach albumu szczególną emocjonalną głębię związaną z doświadczeniem straty.

„No Celebration” przywołuje również późną twórczość Johnny’ego Casha, szczególnie nagrania przygotowane wspólnie z Rickiem Rubinem. Nie chodzi o podobieństwo instrumentarium, lecz o emocjonalną oszczędność i dojrzałość. Cash potrafił śpiewać tak, jakby każde słowo było próbą rozliczenia się z własną przeszłością. Haynes nie osiąga podobnej surowości, ale jego głos posiada analogiczną wiarygodność. „Mr. Man” przynosi powrót do dynamicznego southern boogie. Rytm przypomina ZZ Top i Allman Brothers Band, a całość stanowi koncertowy oddech po wcześniejszym melancholijnym napięciu. To nie jest najbardziej odkrywcza kompozycja albumu, ale pokazuje niezwykłą chemię zespołu. Nawet kiedy muzycy wykorzystują znany schemat, ich wspólna gra posiada energię trudną do podrobienia.

„My Separate Reality” należy natomiast do najcięższych nagrań płyty. Gitara Haynesa brzmi niemal jak przemysłowa maszyna, a bas i perkusja tworzą rytmiczną konstrukcję o ogromnej sile. Muzyka pozostaje zakorzeniona w bluesie, lecz zbliża się do klasycznego hard rocka i wczesnego heavy metalu. Słychać Led Zeppelin i Black Sabbath, ale ciężar Gov’t Mule jest bardziej ziemski, fizyczny, pozbawiony mitologicznej otoczki. Tytułową odrębną rzeczywistość można potraktować jako metaforę samotności człowieka, który stopniowo traci kontakt ze światem. W „Notatkach z podziemia” Dostojewskiego narrator zamyka się we własnych myślach, obsesjach i poczuciu wyobcowania. Gov’t Mule przywołują podobną atmosferę za pomocą potężnego gitarowego riffu, pokazując, że Warren Haynes potrafi nadawać instrumentalnej sile psychologiczne znaczenie.

„New World Blues”. Amerykański sen, który nie wszystkim przyniósł szczęście

Album kończy „New World Blues”, kompozycja nawiązująca do tradycji amerykańskiego bluesa, ale również do refleksji nad współczesnym światem. Tytuł można odczytać jako przewrotny komentarz do mitu Nowego Świata, miejsca obiecującego wolność, sukces i nieograniczone możliwości. Muzyka Gov’t Mule przypomina jednak, że za wielkimi obietnicami kryją się również rozczarowania, nierówności i cierpienie. W literaturze podobne napięcie odnajdujemy w „Gronach gniewu” Johna Steinbecka, gdzie bohaterowie wyruszają w poszukiwaniu lepszego życia, aby odkryć rzeczywistość znacznie bardziej okrutną niż własne marzenia. Gov’t Mule nie tworzą oczywiście muzycznej adaptacji Steinbecka, ale blues od dawna opowiada o podobnym doświadczeniu: nadziei, która nieustannie musi mierzyć się z rzeczywistością.

„New World Blues” nie jest triumfalnym zakończeniem. Nie zamyka płyty wielką instrumentalną eksplozją. Pozostawia poczucie, że muzyczna podróż mogłaby trwać nadal, ponieważ historie opowiadane przez bluesa nigdy nie znajdują ostatecznego rozwiązania. I właśnie dlatego stanowi odpowiedni finał wydawnictwa. „Déjà Voodoo” nie opowiada przecież o zwycięstwie nad przeszłością, lecz o zdolności dalszego życia pomimo jej ciężaru.

Krytycy o „Déjà Voodoo”. Blues, który nie zna pojęcia muzycznej mody

„Déjà Voodoo” spotkał się z przychylnym przyjęciem krytyków, choć nie wszyscy jednakowo oceniali jego oryginalność. Szczególnie interesującą recenzję opublikował Wojciech Mann w „Polityce” 13 listopada 2004 roku, nadając jej tytuł „Muł ponad podziałami”. Zwrócił uwagę na niezależność Warrena Haynesa od przemijających trendów, przywiązanie do bluesrockowej tradycji oraz wyjątkową cierpliwość, której ta muzyka wymaga od słuchacza. Napisał: „Nie kupujcie tej płyty, jeżeli się ciągle spieszycie”. To jedno zdanie znakomicie oddaje istotę Gov’t Mule. W epoce coraz krótszych radiowych przebojów zespół proponował kompozycje wymagające skupienia i gotowości do zanurzenia się w długich gitarowych frazach. Mann dostrzegł również kojący charakter muzyki, która mimo ciężkich riffów i dramatycznych solówek potrafi przynieść emocjonalne uspokojenie.

Thom Jurek z AllMusic uznał „Déjà Voodoo” za wydawnictwo otwierające nowy etap historii Gov’t Mule. Szczególnie docenił obecność Andy’ego Hessa i Danny’ego Louisa oraz sposób, w jaki przekształcenie trio w kwartet poszerzyło możliwości harmoniczne zespołu. Napisał: „A new chapter in the life of a truly inspiring rock & roll band”, czyli „Nowy rozdział w życiu naprawdę inspirującego zespołu rockandrollowego”. Wyróżnił między innymi „Bad Man Walking”, „Perfect Shelter”, „Little Toy Brain”, „Slackjaw Jezebel” i „Wine and Blood”. Geoffrey Himes z „The Washington Post” poszedł jeszcze dalej, uznając album za najlepszą ówczesną propozycję Gov’t Mule. Podkreślił rozwój Haynesa jako kompozytora i wokalisty, choć zauważył również, że część tekstów pozostaje w granicach bluesrockowych stereotypów.

Doug Collette z „All About Jazz” szczególnie wysoko ocenił chemię nowego kwartetu oraz umiejętność pogodzenia improwizacyjnej swobody z bardziej zwartą konstrukcją piosenek. Napisał: „Deja Voodoo is potent, intelligent music, hard rock with brains”, czyli „Déjà Voodoo to mocna, inteligentna muzyka – hard rock z głową”. Trudno o trafniejsze podsumowanie. Z kolei Mike Greenhaus z Jambands.com zwrócił uwagę, że po latach personalnych zmian i koncertowych eksperymentów Gov’t Mule odnaleźli stabilne brzmienie. W jego ocenie materiał jest cięższy, mroczniejszy i bardziej refleksyjny niż część wcześniejszych nagrań. Te opinie wskazują na fundamentalną zmianę: Gov’t Mule nie stali się zespołem bardziej efektownym, lecz bardziej świadomym własnych możliwości.

Warren Haynes. Gitarzysta, który nie potrzebuje udowadniać własnej wielkości

Warren Haynes należy do najważniejszych gitarzystów współczesnego blues rocka, ale jego wielkość nie polega na nieustannym demonstrowaniu technicznej sprawności. Nie jest rewolucjonistą na miarę Jimiego Hendrixa ani wirtuozem zainteresowanym przede wszystkim szybkością gry. Jego siła wynika ze zdolności nadawania pojedynczym dźwiękom emocjonalnego znaczenia. Można odnaleźć w nim Duane’a Allmana, Alberta Kinga, B.B. Kinga, Erica Claptona i Paula Kossoffa, ale także charakterystyczną dla southern rocka umiejętność łączenia bluesowej melancholii z gitarową potęgą. Haynes potrafi zagrać jedną frazę, pozwolić jej wybrzmieć i dopiero po chwili odpowiedzieć kolejną. To muzyczny odpowiednik literackiego milczenia. Ernest Hemingway pokazywał, że największy dramat można opowiedzieć za pomocą oszczędnych zdań i znaczeń ukrytych pomiędzy słowami. Haynes robi coś podobnego z gitarą.

Równie ważne pozostaje drugie oblicze jego twórczości – gitarowa brutalność. Kiedy wchodzi ciężki riff, potrafi zabrzmieć niemal jak Tony Iommi, choć jego muzyka pozostaje mocniej zakorzeniona w bluesie. Na „Déjà Voodoo” oba temperamenty odnajdują znakomitą równowagę. Ogromne znaczenie ma również Danny Louis, którego organy Hammonda i fortepian Rhodes nie tylko wzbogacają aranżacje, ale zmieniają sposób funkcjonowania całego zespołu. Haynes nie musi już bez przerwy grać. Może milczeć, odpowiadać, budować napięcie i pozwalać innym muzykom przejmować inicjatywę. To nie jest zwyczajna zmiana personalna. To zmiana całej muzycznej filozofii Gov’t Mule.

Zamiast zakończenia. Umarłych nie można zastąpić, ale można nauczyć się żyć

W „Wściekłości i wrzasku” William Faulkner przedstawił świat, w którym przeszłość nieustannie przenika teraźniejszość, a człowiek nie potrafi całkowicie uwolnić się od pamięci. Bohaterowie próbują odnaleźć sens w rzeczywistości naznaczonej stratą, lecz każda próba nowego początku zostaje skonfrontowana z tym, czego nie można już odzyskać. „Déjà Voodoo” Gov’t Mule można odczytywać jako muzyczną opowieść o podobnym doświadczeniu. Nie jest to album żałobny w tradycyjnym znaczeniu. Nie zawiera wyłącznie smutnych ballad i wspomnień o Allenie Woodym. Przeciwnie. Pełno tutaj potężnych riffów, funkowego rytmu, gitarowej energii i niemal fizycznej radości wspólnego grania. Ale właśnie ta sprzeczność stanowi o jego sile.

Żałoba nie oznacza przecież, że człowiek musi na zawsze przestać się śmiać, kochać, pracować czy tworzyć. Pamięć o zmarłym nie wymaga zamknięcia życia w muzeum dawnych wspomnień. Czasami największym hołdem okazuje się odwaga kontynuowania drogi, którą kiedyś rozpoczęliśmy razem. Haynes i Abts zrozumieli to znakomicie. Nie zatrudnili muzyka mającego udawać Allena Woody’ego, nie próbowali odtworzyć dawnego trio. Stworzyli nowy kwartet, pozwalając mu odnaleźć własne brzmienie. Andy Hess i Danny Louis nie stali się zastępcami przeszłości, lecz współautorami przyszłości zespołu.

Oczywiście „Déjà Voodoo” nie jest albumem doskonałym. Niektóre kompozycje mogłyby być krótsze, kilka riffów przypomina wcześniejsze dokonania Gov’t Mule, a część tekstów pozostaje w granicach bluesrockowych konwencji. Przy niemal 76 minutach muzyki można również odczuć zmęczenie powtarzalnością niektórych gitarowych struktur. Ale blues nigdy nie opierał się na bezbłędności. Jego największą siłą pozostawała emocjonalna prawda, nawet jeśli została wyrażona przy pomocy melodii słyszanej wcześniej setki razy.

„Déjà Voodoo” jest albumem ludzi, którzy wiedzą, skąd przyszli, ale nie zamierzają spędzić reszty życia, patrząc wyłącznie za siebie. Nie chodzi tutaj wyłącznie o gitarowe popisy, techniczną doskonałość czy wierność tradycji bluesa. Chodzi o potrzebę dalszego życia, pamięć, która nie musi zamieniać się w ciężar, i przyjaźń, której nie kończy śmierć. O muzykę, która potrafi przeprowadzić człowieka przez najtrudniejsze doświadczenia.

Gov’t Mule na „Déjà Voodoo” nie pokonali śmierci. Zrobili coś bardziej ludzkiego: nauczyli się grać dalej, wiedząc, że nie wszyscy mogą już z nimi stanąć na scenie.

Ocena końcowa: 9/10

„Déjà Voodoo” Gov’t Mule (2004) to jeden z najważniejszych albumów zespołu i jedno z najbardziej wartościowych wydawnictw bluesrockowych początku XXI wieku. Dwanaście kompozycji łączy blues rock, southern rock, hard rock, funk i psychodeliczne improwizacje, a największymi atutami pozostają „Bad Man Walking”, „About to Rage”, „Perfect Shelter”, „Little Toy Brain”, „Wine and Blood”, „Silent Scream” i „No Celebration”. Znakomita gitara Warrena Haynesa, dojrzały wokal, funkowa energia i współpraca nowego kwartetu pozwoliły zespołowi rozpocząć kolejny rozdział historii. Najpoważniejszymi słabościami pozostają długość albumu, powtarzalność części riffów i nierówny poziom tekstów.

Werdykt: To potężny, emocjonalny i znakomicie zagrany album, udowadniający, że można pozostać wiernym bluesrockowym korzeniom, nie rezygnując z artystycznego rozwoju. Warren Haynes, Matt Abts, Andy Hess i Danny Louis stworzyli muzykę dla słuchaczy ceniących Allman Brothers Band, Cream, Free, Led Zeppelin, Lynyrd Skynyrd i klasyczny amerykański blues rock.

Gov’t Mule – „Déjà Voodoo” (ATO Records, 2004). Produkcja: Warren Haynes i Michael Barbiero. Dwanaście utworów, około 76 minut. Przywołane opinie krytyczne pochodzą z „Polityki”, AllMusic, „The Washington Post”, „All About Jazz” i Jambands.com. Cytaty zachowano w oryginale lub uzupełniono polskim tłumaczeniem. Literackie odniesienia i ocena końcowa stanowią autorski komentarz redakcyjny.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Opinie

Mariusz Strzępek Mariusz Strzępek

Najbardziej przeraża mnie nie tylko to, co ludzie opowiadają o swoich krzywdach. Przeraża mnie również cisza tych, którzy powinni reagować. Cisza polityków, urzędników i instytucji, które zbyt często wykazują niezwykłą sprawność w chronieniu własnego wizerunku, a znacznie mniejszą determinację w wyjaśnianiu niewygodnych spraw.W tomaszowskim wątku nie opieram się wyłącznie na zasłyszanych historiach. Dysponuję nagraniem posiedzenia komisji, złożyłem zawiadomienie do prokuratury i domagam się wyjaśnienia, dlaczego istotna wypowiedź dotycząca małoletnich nie znalazła odzwierciedlenia w protokole. Nie przesądzam, że doszło do przestępstwa. Uważam jednak, że sprawa wymaga rzetelnego sprawdzenia.Nie interesuje mnie, kto jest z Platformy, PiS-u czy jakiejkolwiek innej partii. Krzywda nie ma barw politycznych. A milczenie wobec niej nie staje się mniej naganne tylko dlatego, że dotyczy naszych znajomych.Zostawiam więc czytelników z jednym pytaniem: jeżeli instytucje powołane do ochrony najsłabszych nie potrafią przekonująco wyjaśnić takich wątpliwości, to komu właściwie mają zaufać ludzie, którzy zdecydowali się mówić?Bo czasami największym skandalem nie jest samo nagranie. Jest nim to, jak wielu ludzi wolałoby, żeby nikt go nigdy nie odsłuchał.

Władza deprawuje, a władza absolutna deprawuje absolutnie – brzmi stare powiedzenie. Jest ono wciąż aktualne, jak pokazuje przykład byłego ministra, Michała Kołodziejczaka. Seksualnie – narkotyczna afera, którą nagłaśnia obecnie Kanał Zero, budzi obrzydzenie ale i rodzi pytania. Kto takich ludzi wystawia na listy wyborcze, kto daje im funkcję ministrów? Prezentowane przez ofiary nagrania pokazują osobę poważnie zaburzoną i zepsutą do szpiku kości. Kołodziejczak odwiedzał także Tomaszów, gdzie był fetowany przez działaczy Platformy Obywatelskiej, którzy chętnie i masowo się z nim fotografowali. W sieci nadal dostępne są wspólne nagrania z posłem Witczakiem. Z kolei politycy KO twierdzą w prywatnych rozmowach, że to właśnie Kołodziejczak stoi za powołaniem Michała Jodłowskiego na stanowisko dyrektora KRUS w Łodzi.

1 listopada w historii. Lizbona w ruinach, Orlęta Lwowskie i pamięć Tomaszowa

Są takie dni, kiedy historia zdaje się szczególnie mocno przypominać o ludzkiej kruchości. W Lizbonie ziemia pochłaniała całe ulice i świątynie, we Lwowie młodzi ludzie chwytali za broń, a w Tomaszowie Mazowieckim niemieccy okupanci niszczyli wielopokoleniową społeczność żydowską. Ten sam dzień przyniósł jednak wielkie idee, odkrycia i dzieła sztuki. Michał Anioł odsłaniał freski Kaplicy Sykstyńskiej, Shakespeare opowiadał o burzy, a Nirvana, Tom Petty i Megadeth wydawali płyty, które przetrwały próbę czasu. Co wydarzyło się 1 listopada? Dzisiejsze kalendarium historyczne to opowieść o pamięci, wolności, wojnie, literaturze, muzyce i sporcie. A przede wszystkim o ludziach, których nie wolno sprowadzać do statystyk. Data dodania artykułu: 01.11.2026 09:09
1 listopada w historii. Lizbona w ruinach, Orlęta Lwowskie i pamięć Tomaszowa

31 października w historii. Luter zmienia Europę, Queen podbija świat, a Tomaszów przeżywa tragedię getta

Jednego dnia w Wittenberdze rozpoczęła się religijna rewolucja, która na zawsze zmieniła Europę. Cztery stulecia później polscy żołnierze zrywali austriackie orły w Krakowie, a brytyjscy lotnicy kończyli zwycięską bitwę o własne niebo. W Tomaszowie Mazowieckim niemieccy okupanci prowadzili likwidację getta, wysyłając tysiące ludzi na śmierć. W Indiach zamordowano premier Indirę Gandhi, a Queen stworzyli muzykę, która nie chciała podporządkować się żadnym regułom. Co wydarzyło się 31 października? Dzisiejsze kalendarium historyczne 31 października prowadzi od Marcina Lutra i odzyskiwania niepodległości po podbój kosmosu, narodziny bitcoina i wielkie rockowe rocznice. To także dzień, w którym Tomaszów musi przypomnieć jedną z najtragiczniejszych kart własnej historii. Data dodania artykułu: 31.10.2026 06:45
31 października w historii. Luter zmienia Europę, Queen podbija świat, a Tomaszów przeżywa tragedię getta

30 października w historii: ostatni ślub w tomaszowskim getcie, śmierć księdza Popiełuszki i „Wojna światów”, która przestraszyła Amerykę

Są dni, w których historia przypomina dramat napisany przez kilku autorów naraz. W Tomaszowie Mazowieckim, pośród niemieckich przygotowań do deportacji Żydów do Treblinki, dwoje młodych ludzi postanowiło wziąć ślub. W Polsce komunistyczna władza odbierała obywatelom oszczędności, a po latach z wód Wisły wydobywano ciało zamordowanego księdza Jerzego Popiełuszki. W Ameryce radiowa „Wojna światów” zamieniała fikcję w pozornie prawdziwe wiadomości, a Muhammad Ali udowadniał, że wielki mistrz potrafi wygrać również rozumem. Co wydarzyło się 30 października? Dzisiejsze kalendarium historyczne 30 października prowadzi od odzyskiwania niepodległości przez Polskę po muzykę Eltona Johna, George’a Michaela i U2. Najbardziej przejmująca historia wydarzyła się jednak tutaj, w naszym mieście. Data dodania artykułu: 30.10.2026 07:09
30 października w historii: ostatni ślub w tomaszowskim getcie, śmierć księdza Popiełuszki i „Wojna światów”, która przestraszyła Amerykę

29 października w historii. Generał Maczek wyzwala Bredę, Wall Street przeżywa katastrofę, a Tomaszów pamięta chłopaka, który marzył o teatrze

Historia bywa okrutna w swoich kontrastach. Jednego dnia polscy żołnierze przynosili wolność holenderskiemu miastu, innego tłumy inwestorów patrzyły, jak na nowojorskiej giełdzie znikają ich majątki. W Tomaszowie Mazowieckim rodził się tymczasem chłopiec, który dwadzieścia lat później, zamknięty w niemieckim getcie, próbował ocalić odrobinę normalności za pomocą teatru, rysunku i listów do ukochanej. Co wydarzyło się 29 października? Dzisiejsze kalendarium historyczne 29 października przypomina wyzwolenie Bredy przez generała Maczka, dramatyczny krach na Wall Street w 1929 roku, narodziny internetu, poezję Zbigniewa Herberta i muzykę Deep Purple. Jest też opowieścią o człowieku, którego marzenia przerwała Zagłada, ale którego słowa przetrwały tysiące kilometrów od rodzinnego Tomaszowa. Data dodania artykułu: 29.10.2026 07:35
29 października w historii. Generał Maczek wyzwala Bredę, Wall Street przeżywa katastrofę, a Tomaszów pamięta chłopaka, który marzył o teatrze

Dyrektor COS-OPO w Zakopanem o hali lodowej: prace postępują, głównym wyzwaniem system wentylacji

Rafał Tataruch, dyrektor COS-OPO w Zakopanem, przyznał, że główne wyzwanie, które wpływa na zakończenie budowy hali lodowej, to system wentylacji. - Czekamy na projekt, ale inne prace trwają — zapewnił. W listopadzie zaplanowano pierwsze próby mrożenia tafli torów. Opóźnienie inwestycji sięga trzech lat. Data dodania artykułu: 28.10.2026 09:36
Dyrektor COS-OPO w Zakopanem o hali lodowej: prace postępują, głównym wyzwaniem system wentylacji

28 października w historii. Ostatnie dni tomaszowskiego getta, wielki krach i narodziny Metalliki

Historia nie zawsze zapowiada katastrofę hukiem armat. Czasem zaczyna się od zamkniętej ulicy, żołnierzy stojących przed domem albo decyzji polityków, którzy jednym podpisem odbierają ludziom oszczędności całego życia. W październiku 1942 roku nad tomaszowskim gettem zaciskała się pętla. Siedem lat później, w 1950 roku, polski Sejm przyjął ustawę, która dramatycznie uszczupliła prywatne zasoby pieniężne. Tego samego dnia w różnych epokach odsłaniano Statuę Wolności, kończono kryzys kubański i tworzono muzykę, która miała zmienić historię rocka. Co wydarzyło się 28 października? Dzisiejsze kalendarium historyczne 28 października prowadzi od „Podróży Guliwera” do Metalliki, od walki o niepodległość Polski po dramat żydowskich mieszkańców Tomaszowa Mazowieckiego. Data dodania artykułu: 28.10.2026 07:45
28 października w historii. Ostatnie dni tomaszowskiego getta, wielki krach i narodziny Metalliki

27 października w historii. Aresztowanie Starzyńskiego, świat na krawędzi wojny atomowej i list z Auschwitz do Tomaszowa

Jednego dnia niemieccy funkcjonariusze wyprowadzili z warszawskiego ratusza prezydenta, który nie opuścił stolicy podczas jej oblężenia. W innym październiku amerykańskie i radzieckie czołgi stanęły naprzeciw siebie w Berlinie, a rok później świat znalazł się o krok od wojny nuklearnej. Tymczasem w 1943 roku z Auschwitz wysłano pocztówkę do Tomaszowa Mazowieckiego. Jej autorką była młoda więźniarka, której historia przetrwała w muzealnych zbiorach. Co wydarzyło się 27 października? Dzisiejsze kalendarium historyczne opowiada również o narodzinach polskiej demokracji parlamentarnej, wielkich pisarzach, muzycznych przełomach i sportowych triumfach. Przede wszystkim jednak przypomina, że historia świata bywa zapisana na niewielkiej kartce papieru, zaadresowanej do zwyczajnego domu przy tomaszowskiej ulicy. Data dodania artykułu: 27.10.2026 06:53
27 października w historii. Aresztowanie Starzyńskiego, świat na krawędzi wojny atomowej i list z Auschwitz do Tomaszowa

Parlament Europejski przyznał Nagrodę Sacharowa Międzynarodowemu Trybunałowi Karnemu

Parlament Europejski przyznał Nagrodę im. Sacharowa Międzynarodowemu Trybunałowi Karnemu i jego przedstawicielom. Decyzję podjęli szefowie grup politycznych oraz przewodnicząca PE Roberta Metsola. Wyróżnienie jest wyrazem wsparcia dla instytucji, która pracuje na rzecz praworządności mimo nacisków, z którymi się spotyka. Data dodania artykułu: 27.10.2026 06:25
Parlament Europejski przyznał Nagrodę Sacharowa Międzynarodowemu Trybunałowi Karnemu
Strofy dla Niepodległej

Strofy dla Niepodległej

Patriotyzm zapisany w wierszachPowiatowe Centrum Animacji Społecznej zaprasza na konkurs recytatorski „Strofy dla Niepodległej”, organizowany z okazji 108. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości. Wydarzenie będzie jednym z ważnych punktów poprzedzających listopadowe obchody i połączy artystyczną prezentację z lekcją historii, patriotyzmu oraz rozmową o znaczeniu wolności.Na scenie zaprezentują się uczniowie szkół podstawowych i ponadpodstawowych z całego powiatu tomaszowskiego. Młodzi recytatorzy sięgną po utwory polskich poetów poświęcone ojczyźnie, wolności i narodowej pamięci.Dla uczestników i publicznościPrzesłuchania rozpoczną się 4 listopada 2026 roku o godz. 9.00. Jako pierwsi wystąpią uczniowie klas I–III szkół podstawowych, a następnie kolejne grupy wiekowe: klasy IV–VI, VII–VIII oraz uczniowie szkół ponadpodstawowych.Organizatorzy podkreślają, że wydarzenie nie ma być wyłącznie konkursem, ale także wspólnym świętowaniem i okazją do budowania poczucia wspólnoty. Na widownię zaproszeni są nie tylko uczestnicy, ale również rodziny, nauczyciele i mieszkańcy powiatu, którzy chcą wesprzeć młodych artystów.Ważne informacjeZgłoszenia do udziału w konkursie przyjmowane są do 28 października. Uczestników mogą zgłaszać nauczyciele oraz instruktorzy placówek kultury. Szczegółowe informacje, regulamin i wymagane dokumenty udostępnia Powiatowe Centrum Animacji Społecznej.To wydarzenie dla wszystkich, którzy chcą zobaczyć, jak patriotyczna poezja zyskuje nowy, osobisty wymiar w interpretacji młodego pokolenia. Data rozpoczęcia wydarzenia: 04.11.2026
Jazzowe Zaduszki pełne wspomnień

Jazzowe Zaduszki pełne wspomnień

Wyjątkowy koncert w PCAS-iePowiatowe Centrum Animacji Społecznej w Tomaszowie Mazowieckim zaprasza na Jazzowe Zaduszki – koncert pełen wspomnień, nastroju i jazzowych interpretacji dobrze znanych utworów. Wydarzenie odbędzie się 5 listopada o godz. 18.30 w sali widowiskowej PCAS-u.To propozycja dla miłośników muzyki, którzy cenią wieczory z klimatem, refleksją i repertuarem bliskim kilku pokoleniom słuchaczy. Listopadowa atmosfera nadaje temu spotkaniu szczególny charakter, łącząc pamięć, emocje i piękno muzycznych opowieści.Znane utwory w jazzowej odsłoniePodczas koncertu publiczność usłyszy piosenki związane z twórczością Agnieszki Osieckiej, Wojciecha Młynarskiego i Zbigniewa Wodeckiego. Ich repertuar zabrzmi tym razem w nowych, jazzowych aranżacjach przygotowanych przez Calisia Jazz Quartet.Na scenie wystąpią: Małgorzata Biniek – wokal, Maciej Bąk – instrumenty klawiszowe, Mirosław Skowroński – perkusja oraz Bogumił Cieślak – kontrabas i gitara basowa.Wstęp i organizacjaWstęp na wydarzenie jest bezpłatny, jednak obowiązują wejściówki dostępne w sekretariacie placówki. Koncert odbędzie się w sali widowiskowej PCAS-u przy ul. Farbiarskiej 20/24 w Tomaszowie Mazowieckim.Jazzowe Zaduszki od kilku lat zajmują ważne miejsce w kalendarzu wydarzeń organizowanych przez PCAS i co roku przyciągają publiczność szukającą muzyki z klasą, sentymentem i wyjątkową atmosferą. Data rozpoczęcia wydarzenia: 05.11.2026

Polecane

1 listopada w historii. Lizbona w ruinach, Orlęta Lwowskie i pamięć Tomaszowa

1 listopada w historii. Lizbona w ruinach, Orlęta Lwowskie i pamięć Tomaszowa

Są takie dni, kiedy historia zdaje się szczególnie mocno przypominać o ludzkiej kruchości. W Lizbonie ziemia pochłaniała całe ulice i świątynie, we Lwowie młodzi ludzie chwytali za broń, a w Tomaszowie Mazowieckim niemieccy okupanci niszczyli wielopokoleniową społeczność żydowską. Ten sam dzień przyniósł jednak wielkie idee, odkrycia i dzieła sztuki. Michał Anioł odsłaniał freski Kaplicy Sykstyńskiej, Shakespeare opowiadał o burzy, a Nirvana, Tom Petty i Megadeth wydawali płyty, które przetrwały próbę czasu. Co wydarzyło się 1 listopada? Dzisiejsze kalendarium historyczne to opowieść o pamięci, wolności, wojnie, literaturze, muzyce i sporcie. A przede wszystkim o ludziach, których nie wolno sprowadzać do statystyk. Data dodania artykułu: Dzisiaj, 09:09
Tomaszowianie, kogoście wybrali?

Tomaszowianie, kogoście wybrali?

Kilka lat temu poseł Adrian Witczak zasłynął z tego, że okradał z internetowych postów nie żyjącego już działacza społecznego, a później posła, Łukasza Litewkę. Publikowane przez Witczaka posty stanowiły niemalże 1:1 kopię wpisów lubianego i szanowanego aktywisty. W ten sposób ambitny radny z Tomaszowa zbudował swój mocno zniekształcony wizerunek wizerunek osoby wrażliwej i społecznie zaangażowanej. Problemem nie była tylko kradzież samych postów, ale emocji z nimi związanych przynależnych do ich autora. W międzyczasie Witczak został posłem ale jego sposób działania się nie zmienił. Nadaktywność medialna to za każdym razem powielanie porannych partyjnych przekazów. Poseł powtarza jedynie to, co sugerują poranne maile od partyjnej centrali. Nie ma tu miejsca na swobodę i indywidualizm myślenia. Dzisiaj w nocy po raz kolejny zabłysnął wpisami. Tym razem dotyczą kompromitacji Rządu przy akcji w Trybunale Konstytucyjnym. Ocenę zostawiamy czytelnikom. Sami porównajcie screeny wpisów i napiszcie co o nich myślicie. Nam zostaje jedynie zapytać: czyj przekaz wygłasza Witczak, kiedy domaga się sprzedaży tomaszowskiego szpitala? Oczywiście lajkujcie i udostępniajcie dalej, tak jak prosi o to poseł. Data dodania artykułu: Wczoraj, 09:55 Liczba komentarzy: 5 Liczba pozytywnych reakcji czytelników: 1
31 października w historii. Luter zmienia Europę, Queen podbija świat, a Tomaszów przeżywa tragedię getta

31 października w historii. Luter zmienia Europę, Queen podbija świat, a Tomaszów przeżywa tragedię getta

Jednego dnia w Wittenberdze rozpoczęła się religijna rewolucja, która na zawsze zmieniła Europę. Cztery stulecia później polscy żołnierze zrywali austriackie orły w Krakowie, a brytyjscy lotnicy kończyli zwycięską bitwę o własne niebo. W Tomaszowie Mazowieckim niemieccy okupanci prowadzili likwidację getta, wysyłając tysiące ludzi na śmierć. W Indiach zamordowano premier Indirę Gandhi, a Queen stworzyli muzykę, która nie chciała podporządkować się żadnym regułom. Co wydarzyło się 31 października? Dzisiejsze kalendarium historyczne 31 października prowadzi od Marcina Lutra i odzyskiwania niepodległości po podbój kosmosu, narodziny bitcoina i wielkie rockowe rocznice. To także dzień, w którym Tomaszów musi przypomnieć jedną z najtragiczniejszych kart własnej historii. Data dodania artykułu: Wczoraj, 06:45
Wąsy są symbolem. Badania mogą uratować życie. Listopad miesiącem świadomości męskich nowotworów 1 listopada. Wszystkich Świętych – dzień pamięci, ale przede wszystkim święto życia Prognoza pogody na 1 i 2 listopada. Chłodno, pochmurno i miejscami z mżawką 1 listopada w historii. Lizbona w ruinach, Orlęta Lwowskie i pamięć Tomaszowa Z Nowego Jasienia na najwyższy stopień podium. „Jasienianki” najlepsze w Polsce Tomaszowianie, kogoście wybrali? Opieka nad dziećmi nawet do godz. 20. Nowa możliwość dla rodziców w Tomaszowie Dziewczyny z Lechii Tomaszów wicemistrzyniami Polski! Wielki sukces rocznika 2017 31 października w historii. Luter zmienia Europę, Queen podbija świat, a Tomaszów przeżywa tragedię getta Bezpieczny Przedszkolak po raz dziesiąty. Sześciolatki sprawdzały wiedzę o ruchu drogowym Utrudnienia w ruchu drogowym na ulicy Barlickiego Zmiany w MRM
Wózek inwalidzki elektryczny z amortyzowaną ramą

Wózek inwalidzki elektryczny z amortyzowaną ramą

W naszej ofercie dostępny jest wózek inwalidzki o napędzie elektrycznym, zaprojektowany z myślą o wygodzie, bezpieczeństwie i większej samodzielności użytkownika. To sprzęt, który może realnie poprawić komfort codziennego funkcjonowania – w domu, podczas spaceru, wizyty u lekarza czy załatwiania codziennych spraw.Model posiada amortyzowaną ramę z dwoma amortyzatorami kół tylnych, co zwiększa komfort jazdy na nierównym podłożu. Wózek wyposażono w szarą, oddychającą i demontowalną tapicerkę oraz poduszkę siedziska. Dostępne szerokości siedziska to 16” i 18”.Dla wygody użytkownika zastosowano regulowany kąt nachylenia oparcia, regulowane i demontowalne podłokietniki, możliwość odchylenia joysticka oraz uchylne, demontowalne podnóżki z regulacją długości. Bezpieczeństwo podczas jazdy zapewniają hamulce elektromagnetyczne, regulowane tylne kółka przeciwwywrotne oraz pełne oświetlenie drogowe LED.Wózek posiada kontroler VS/PG50A, koła przednie 9”, koła tylne 14”, prześwit 8 cm, a jego waga bez akumulatorów wynosi 49 kg.To urządzenie przeznaczone jest dla osób, które potrzebują wsparcia w mobilności i chcą zachować możliwie największą niezależność. Przeciwwskazaniem do użytkowania są przeciwwskazania do pozycji siedzącej.Z pełną ofertą można zapoznać się w naszym punkcie zaopatrzenia medycznego:Twój Sklep MedycznyTomaszów Mazowiecki, ul. Słowackiego 4Oferujemy atrakcyjne rabaty dla stałych klientów. Honorujemy Tomaszowską Kartę Seniora. Na terenie miasta zapewniamy transport gratis.
Reklama
Reklama Twój Sklep MEydczny
S12 przez Tomaszów jednak bez odwrotu. Ministerstwo ujawnia liczbę rozbiórek i nowy harmonogram

S12 przez Tomaszów jednak bez odwrotu. Ministerstwo ujawnia liczbę rozbiórek i nowy harmonogram

Ministerstwo Infrastruktury nie zamierza rezygnować z budowy drogi ekspresowej S12 pomiędzy węzłami Łódź Południe i Kozenin. Resort poinformował również, że nie jest prowadzona analiza, która miałaby doprowadzić do zastąpienia tej inwestycji odcinkiem przez Piotrków Trybunalski i Sulejów. W najnowszej odpowiedzi na interpelację poseł Anny Milczanowskiej pojawiają się także konkretne liczby dotyczące rozbiórek. W najbardziej kolizyjnym z analizowanych wariantów może ich być ponad sto. Wybór preferowanego przebiegu zaplanowano dopiero na III kwartał 2027 roku, a decyzja środowiskowa ma zostać wydana w pierwszej połowie 2029 roku.
Kto i na jakiej podstawie ingerował w grób powstańca styczniowego? Rodzina Marcina Bąkowskiego domaga się wyjaśnień

Kto i na jakiej podstawie ingerował w grób powstańca styczniowego? Rodzina Marcina Bąkowskiego domaga się wyjaśnień

Renowacja zabytkowych nagrobków to szlachetna inicjatywa, dzięki której można ocalić od zapomnienia historię miasta i jego mieszkańców. Co jednak, jeśli działania podejmowane w imię ochrony pamięci spotykają się ze stanowczym sprzeciwem rodziny pochowanej osoby? W Tomaszowie Mazowieckim pojawiły się poważne zarzuty dotyczące prac przy grobie Marcina Bąkowskiego, uczestnika powstania styczniowego. Jego potomkowie twierdzą, że ingerowano w rodzinny nagrobek bez ich wiedzy i zgody. Domagają się wyjaśnień, przywrócenia mogiły do poprzedniego stanu oraz zwrotu usuniętych przedmiotów.
Reklama badanie bezdechu sennego
Reklama Twój Sklep Medyczny

Wasze komentarze

Autor komentarza: Figo-fago Treść komentarza: Dziewczyny z Nowego Jasienia: brawo za to, że się postarałyście. Jednak ostra krytyka za tę dziadowską nagrodę finansową za ten Wasz sukces. To jest właśnie ten niemiecki donaldinio, który nienawidzi Polaków. Źródło komentarza: Z Nowego Jasienia na najwyższy stopień podium. „Jasienianki” najlepsze w Polsce Autor komentarza: Karol Treść komentarza: Tylko pełna dwukadencyjność ! Źródło komentarza: Tomaszowianie, kogoście wybrali? Autor komentarza: Dr Żywago Treść komentarza: Żaden spin im nie pomoże, Koalicja przegrywa to starcie na każdym froncie Źródło komentarza: Tomaszowianie, kogoście wybrali? Autor komentarza: mieszkaniec Treść komentarza: Sędziowie NIE COFAJCIE SIĘ !!!!! Źródło komentarza: Tomaszowianie, kogoście wybrali? Autor komentarza: Ajdejano Treść komentarza: Materiał powyżej jest krótki, ale treściwy. Dodatkowo jest zilustrowany tymi dwoma wpisami w internecie. W związku z tym, równie krótko można tego Witczaka opisać. To zwykła, lokalna miernota, która nie jest zdolna do samodzielnego, samorządowego i parlamentarnego myślenia. To taki cyborg, systematycznie nakręcany, zdolny tylko do paplania tego, co wcześniej paplali jego równie durnowaci szefowie. I ci jego szefowie puszczają tego pajaca do mediów, bo są pewni, że ta miernota nie jest w stanie wymyślić niczego mądrego i że powie tylko te idiotyzmy, które serwują oni sami. I na koniec tytułowe pytanie do wyborców tego pajaca: KOGOŚCIE WYBRALI ? Czy naprawdę jesteście tacy głupcy, jak Wasz wybraniec?! Źródło komentarza: Tomaszowianie, kogoście wybrali? Autor komentarza: Tomaszowianin Treść komentarza: Nie można się cofać skoro w rozwoju zostało się daleko z tył Źródło komentarza: Tomaszowianie, kogoście wybrali?
Reklama
Reklama
Łóżko rehabilitacyjne  Elbur PB 533DB

Łóżko rehabilitacyjne Elbur PB 533DB

Z pełną ofertą możecie zapoznać się odwiedzając nasz punkt zaopatrzenia medycznegoTomaszów Mazowiecki ul. Słowackiego 4Oferujemy atrakcyjne rabaty dla stałych klientów oraz montaż gratisCzy łóżko rehabilitacyjne można otrzymać od nas niemal za darmo? Tak. Pomożemy załatwić wszelkie formalności  Na zdjęciu: Obudowa PB 533 DB w kolorze orzech, z dwoma wkładami PB 521 wraz z okrągłymi podstawami łóżka.Obudowa PB 533 DB wraz z wkładami PB 521, to nasza propozycja rozwiązania umożliwiającego korzystanie z łóżka przez oboje partnerów przy zachowaniu wszystkich jego istotnych funkcji. To jedyne w swoim rodzaju łóżko umożliwia stałe wsparcie i obecność opiekuna/partnera, co stanowi istotny czynnik w rekonwalescencji i opiece nad chorym.Więcej informacji Kolory standardowe: Kolory niestandardowe*:DETALE PRODUKTU:1. Aplikacje z drewna bukowego4. Indywidualne sterowanie leżami2. Możliwość konfiguracji z barierką składaną5. Podwójny system podnoszenia3. Różne wymiary leża 6. Okrągłe podstawy łóżkaOPCJE:zmiana długości i szerokości leża • zmiana kolorystyki • możliwość zastosowania okrągłych podstaw kółPODSTAWOWE DANE TECHNICZNEBezpieczne obciążenie robocze330 kgMaksymalna waga użytkownika2 × 140 kgRegulacja wysokości leża:od 39 do 80 cmRegulacja segmentu oparcia pleców:0 ÷ 70°Regulacja segmentu oparcia podudzi:0 ÷ 20°Wymiary zewnętrzne długość × szerokość:206 × 165 cmPrześwit pod łóżkiem:ok. 16 cmCiężar całkowity:
Wózek inwalidzki Meyra Nano X WERSJA STAB

Wózek inwalidzki Meyra Nano X WERSJA STAB

Aktywny wózek inwalidzki na stałej ramie otwartejW naszej ofercie dostępny jest wózek inwalidzki na stałej ramie otwartej, przeznaczony dla osób, które oczekują lekkości, wytrzymałości i bardzo dobrego dopasowania do indywidualnych potrzeb użytkownika.Rama wózka wykonana jest z wytrzymałego aluminium, stosowanego również w przemyśle wojskowym. Dzięki temu konstrukcja łączy trwałość z niską wagą i sprawdza się w codziennym, aktywnym użytkowaniu.Wózek można dopasować do sylwetki oraz sposobu poruszania się użytkownika. Dostępna jest szerokość siedziska od 30 do 50 cm, głębokość od 38 do 50 cm oraz wysokość oparcia pleców od 25 do 45 cm. Istnieje również możliwość regulacji wysokości siedziska – z przodu od 45 do 53 cm, a z tyłu od 36 do 51 cm. Różnica między przednią i tylną wysokością siedziska może wynosić do 10 cm, a kąt siedziska do 13 stopni, w zależności od długości ramy.Dużym atutem modelu jest płynna regulacja środka ciężkości, która pozwala lepiej dostosować wózek do poziomu aktywności i techniki jazdy. Wózek może być wyposażony w boczek aktywny, aluminiowy – stały lub wyjmowany. Jednoczęściowy stopień podnóżka wykonano z lekkiej i wytrzymałej płyty aluminiowej, a jego wysokość, głębokość i kąt można regulować.Model posiada wytrzymałą tapicerkę, przednie kółka w rozmiarach 4”, 5” lub 5,5”, a w wersji standardowej dostępne jest oparcie z rączkami do pchania lub bez nich.W ramach dodatkowych opcji można dobrać elementy stabilizacji, takie jak peloty, pasy piersiowe, kamizelki oraz zagłówki. Dostępne są także regulowane na wysokość rączki do pchania, szeroka gama modeli i kolorów kółek przednich oraz tylnych, bogata paleta kolorów ram i tapicerek, stopień podnóżka z oświetleniem drogowym LED, kółka podporowe oraz tylne wąsy.Z pełną ofertą wózków inwalidzkich można zapoznać się w naszym punkcie zaopatrzenia medycznego:Twój Sklep MedycznyTomaszów Mazowiecki, ul. Słowackiego 4Oferujemy atrakcyjne rabaty dla stałych klientów oraz montaż i dostawy bezpośrednio do domów pacjentów.

Napisz do nas

Zachęcamy do kontaktu z nami za pomocą formularza. Możecie dołączyć zdjęcia i inne załączniki. Podajcie swojego maila ułatwi to nam kontakt z Wami
Reklama