Wianki na Wolbórce, polityczna szpilka i rzeka, która naprawdę woła o pomoc
Letni wieczór. Woda pod mostem odbija balustrady, beton, zieleń i resztki światła, które powoli schodzi z miasta. Na powierzchni rzeki unoszą się wianki — trochę kwiatów, trochę gałązek, ślad dawnego obrzędu, który przez wieki łączył wodę, ogień, młodość i nadzieję. Scena mogłaby być kadrem z lokalnego filmu o pamięci miejsca. Mogłaby być spokojną rozmową o tradycji, rzece i odpowiedzialności. Ale w Tomaszowie Mazowieckim nawet kilka kwiatów na wodzie potrafi stać się początkiem kolejnej politycznej awantury.