Czy to jest problem? Nie, to są dzieci 

  • 21.12.2015, 23:59 (aktualizacja 15.11.2019, 21:30)
  • Mariusz Strzępek
Czy to jest problem? Nie, to są dzieci
Izę Klin znam od kilku lat. Wcześniej parała się dziennikarstwem, teraz zajmuje się dziećmi autystycznymi. To osoba z gatunku tych, o których mawiam, że znajdując w środku nocy na ulicy rannego kota, będą jeździć taksówką tak długo, aż nie znajdą weterynarza, który zwierzakowi udzieli pomocy.

- Jak długo pracujesz z dziećmi autystycznymi?

 Gabinet (Kocham mówić) działa już od prawie sześciu lat. Wcześniej byłam wolontariuszką przy osobach niepełnosprawnych. Z tym, że były to osoby dorosłe w ramach warsztatów terapii zajęciowej. Później zajęłam się gabinetem logopedycznym. Na początku trafiały do mnie dzieci nieautystyczne. Dalej jakoś to zaczęło dziać się samo. Na początek był to jeden chłopczyk z autyzmem i w ten sposób w mieście rozeszła się informacja, że pomagam takim dzieciom. Jeszcze pięć lat temu wiele osób bało się zajmować pacjentami autystycznymi. Nie ma w tym nic dziwnego, bo to, czego uczymy się o autyzmie na studiach, jest niczym w porównaniu z tym, z czym stykamy się w rzeczywistości.

Tak najczęściej bywa....

Tu nie chodzi tylko o nauczone wzorce i praktykę zawodową ale o indywidualne podejście. W przypadku dzieci z wadami wymowy, mamy gotowe procedury, które najczęściej się sprawdzają. Mamy zgłoskę "sz", wybieram jedną z metod ćwiczeń, a po jakimś czasie dziecko wychodzi ode mnie i wymawia ładnie wyrazy, których wcześniej nie potrafiło wymówić prawidłowo. W przypadku dzieci z autyzmem nie ma żadnej gotowej recepty ani gwarancji, że nasza praca zakończy się sukcesem. Pracy z takimi dziećmi nie da się nauczyć na studiach. Uczymy się jej od rodziców i samych dzieci.

To znaczy, że każde dziecko autystyczne jest inne? Nie da się ich zaszufladkować i włożyć w gotową ramkę? Dla osoby z zewnątrz, która na co dzień z autyzmem nie ma do czynienia, wszystkie te dzieci są dosyć podobne. Wydają się wyłączone i nieobecne. Mają podobną postawę i mimikę twarzy.

To prawda. Dlatego też nie ma jednej stuprocentowej metody terapeutycznej. Sposób dotarcia do dziecka i zrealizowania celu terapeutycznego, np. wykształcenia umiejętności posługiwania się przyimkami lub odpowiadania na pytania, jest bardzo indywidualny. Wciąż funkcjonuje taki mit, że każde dziecko autystyczne jest wyobcowane, że nie reaguje na bodźce, że chodzi na palcach. Wytworzono taki stereotyp. Oczywiście takie dzieci również są ale to nie jest prawdziwy obraz. Jest on w dużej mierze uproszczony. Na przestrzeni kilku lat obserwuję, że wszystko się zmienia. Znajdujemy więc dzieci mówiące, niemówiące, nie rozumiejące mowy i takie mające z nami świetny kontakt. W niektórych przypadkach objawy autyzmu są bardzo mało widoczne.

Mariusz Strzępek

Podziel się:

Oceń:


Komentarze (4)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

tom
tom 18.12.2015, 14:56
Piekny artykul P.Mariuszku
matka
matka 18.12.2015, 14:33
Czy to prawda że szczepionki czynią nasze dzieci autystycznymi? obecnie jest to plaga z tą chorobą, szacowaną w Polsce na ponad 100 tysięcy dzieci i młodzieży. I to jest kłopot tylko dla rodziców bo takie dziecko nie poradzi sobie w życiu, również w tym dorosłym, skazane jest na opiekę swoich najbliższych. Mój syn ma 23 lata i boi się ludzi, wegetuje w zaciszu domowym oczywiście na naszym utrzymaniu,...
pomocnik
pomocnik 19.12.2015, 15:42
W Tomaszowie jest kilka instytuacji gdzie osoby dorosłe z róznymi problemami natury psychicznej, moją okazaje codzienie w trybie dziennym pod opieką specjalostów przechodzić "reachabilitację" (o ile to dobrze dobrane słowo).

Jeśli Pani syn faktycznie wegetuje w środowsiku domowym i jest to problem natury psychicznej, to myślę że warto było by zainteresować się uczestnictwem w tego typu zajęciach/warsztatach.
czytelniczka
czytelniczka 18.12.2015, 19:53
Już dawno podejrzewano, że wszystkie szczepionki są skażone czymś co powoduje autyzm
http://alexjones.pl/aj/aj-nwo/…

Pozostałe