Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
czwartek, 6 sierpnia 2026 14:30
Z OSTATNIEJ CHWILI:
Reklama Twój Sklep Medyczny
Reklama

Adam Ferency dla PAP Life: Tępię w sobie narcyzm, ale jak czasami wylezie, to trudno

Od 20 października w Teatrze Imka można oglądać napisany przez Jacka Cygana monodram „Sprzedawca życzeń”. Tytułowym bohaterem tego przedstawienia jest człowiek, który ze składania życzeń uczynił swój zawód i sposób na życie. W tę postać wciela się Adam Ferency, który jest jednocześnie reżyserem tej sztuki. Nam aktor zdradza, jak odnajduje się w sztuce jednego aktora i czego sam mógłby sobie życzyć od tytułowego bohatera.

PAP Life: Wielokrotnie pan mówił, że reżyserowanie spektaklu, w którym się jednocześnie gra, to podwójna odpowiedzialność, którą źle pan znosi. I właśnie zrobił pan monodram „Sprzedawca życzeń”, w którym sam pan siebie reżyserował. Jak pan zniósł tę presję?

Adam Ferency: Te słowa o podwójnej odpowiedzialności to prawda, ale ona występuje wtedy, gdy reżyseruję większe przedstawienia. Wówczas faktycznie to się na ogół kończy stanem szpitalnym. Ale kiedy reżyseruję tylko siebie, wtedy moje lenistwo wychodzi na główny plan i robię to, siedząc we własnym domu w swoim fotelu.

PAP Life: To spory wysiłek, bo pokonywanie własnego lenistwa jest sztuką najtrudniejszą.

A.F.: Tak, jest to sztuka szalenie trudna. Mi się to przez całe życie nie udaje. Jednak w tym przypadku z tym nie walczyłem i większość prób spędziłem we własnym fotelu. Na ostatniej jednej z ostatnich prób obecny był autor i zaakceptował to, co widział, więc można powiedzieć, że najważniejszy próg jest za mną. A co do samego spektaklu, to obawiam się, że w wyniku moich różnych zabiegów myślowych, ten monodram jest trochę bardziej smutny niż napisał go Jacek Cygan. Mam jednak nadzieję, że nie pozbawiłem go tej warstwy „buffo”, warstwy komicznej, bo ona jest szalenie charakterystyczna, szczególnie dla Jacka i nie chciałbym jej pokiereszować.

PAP Life: Kim jest tytułowy sprzedawca życzeń?

A.F.: No właśnie tu jest moja największa ingerencja w tekst Jacka Cygana. On napisał współczesny tekst, który się dzieje można powiedzieć dzisiaj, w dużym czy małym mieście. Ja jednak odczuwałem jakiś niepokój związany z tym, bo nie mogłem sobie tego wyobrazić. Dlatego odbyłem zasadniczą rozmowę z Jackiem, a także z jego żoną – to nie jest bez znaczenia, też jestem obarczony pewną damą, która ma na mnie wpływ. Zatem posadziłem ich i powiedziałem, że nie wiem, kim jest ten bohater, muszę cofnąć tę historię do czasów przedwojennych, a najlepiej, żeby to się działo w czasie II wojny światowej. Jacek oczywiście struchlał, bo on w tekście przywołuje Szymborską czy Niemena. I ja mu powiedziałem: „Nie martw się, ja sobie z tym poradzę”. Najlepiej, żeby to się działo w getcie w Otwocku. A ponieważumówiliśmy się w kawiarni, nie mógł na mnie krzyczeć, że do reszty zwariowałem.

PAP Life: Dlaczego osadzenie tej historii w czasie wojny, w dodatku w getcie, wydało się panu właściwe?

A.F.: Dla mnie najważniejsze było znalezienie odpowiedzi na pytanie kim jest ten podmiot liryczny, kim jest ten człowiek. A ponieważ pojawiają się pewne motywy, historyjki żydowskie, pomyślałem sobie, że bohater może być Żydem z małego miasteczka. Wyobraziłem sobie, że ten jego sklepik to jest sklepik piwniczny, do którego schodzi się małymi schodkami. Tatiana Kwiatkowska, która robi scenografię, zrobiła takie małe okienko, które wygląda na ulicę i teoretycznie widać tylko nogi przechodniów. To pozwoliło mi myśleć szerzej. Co więcej, poszedłem w swoich rozmyślaniach dalej i doszedłem do wniosku, że skoro jest to Żyd z Otwocka, to pewnie zginął w getcie. Od tego był już jeden krok, aby sobie uzasadnić, że on może jednak przytoczyć limeryk Szymborskiej, że mówi o czymś co będzie dopiero w przyszłości. W „Księgach Jakubowych” Olgi Tokarczuk jest postać Jenty, takiej babci, która patrzy na wszystko z góry. To dało mi pewien komfort, że mogę się z tym bujać, nie przejmując się realiami. Ja zresztą nie lubię takich rzeczy naturalistycznych.

PAP Life: A jak na ten pomysł zareagowała żona pana Jacka Cygana?

A.F.: Nie zareagowała krzykiem i biciem po pysku.

PAP Life: W tekście bohater opisany jest jako człowiek śmieszny i tragiczny, mocny i bezbronny, zawsze jednak uczciwy i wierny swojej pasji. Przyznam szczerze, że w tym opisie znalazłam trochę pana.

A.F.: (Śmiech) Trochę tak, więc w tym sensie powinno mi się udać.

PAP Life: Czego w panu jest więcej – mocy czy bezbronności, śmieszności czy tragizmu?

A.F.: Myślę, że mężczyźnie, szczególnie w moim wieku, trudno mówić o bezbronności. Przyznając się do niej, byłbym skazany na samobójstwo 50 lat temu. Ale myślę, że moc i bezbronność są u mnie zbilansowane, we właściwych proporcjach. A co do śmieszności i tragizmu, to chciałbym, żeby dominowała we mnie śmieszność, oczywiście nie taka szydercza, ale objawiająca się poczuciem humoru. Myślę nieskromnie, że jestem go pełen i to pozwala mi pokonywać tragizm losu człowieka, który idzie przez świat, przez czas. Aponieważ jestem niewierzący, to czuję, że życie i tak kończy się wśród robaków czy w urnie. Jednym słowem, na sypko się kończy.

PAP Life: Robert Więckiewicz kiedyś powiedział, że monogram to wymagająca forma wyrazu, bo aktor nie ma się za kim schować na scenie. Podziela pan tę opinię?

A.F.: Czy jestem na scenie sam, czy jesteśmy we dwójkę, czy w większym zespole, to jest zawsze spotkanie z widzami. Jeśli jestem sam, to łatwiej mi reagować na sygnały z widowni, bo jestem zależny tylko od siebie. A jeśli występuję z partnerem, to trudno mi przewidzieć jak on zareaguje na fluidy, które z widowni płyną. W monodramie wszystko jest w moich rękach, jestem bardziej pewny tego, co mogę zrobić. Poza tym aktorzy są na tyle egoistyczni, że nie chcą się za nikim chować, chcemy raczej schować tego partnera za siebie. Ja nigdy w życiu nie robiłem monodramu, ale robię to bez specjalnego lęku. Oczywiście, pojawia się ta niepewność, która towarzyszy spotkaniu z widzem, ale to już jest wpisane w ten zawód.

PAP Life: Ten sceniczny egoizm, o którym pan mówi, trochę kłóci mi się z pańskimi wcześniejszymi deklaracjami, że zainteresowanie aktorstwem, nie wynikało z chęci zdobycia sławy, ale było pana bezpiecznym schronieniem. Pewnie dlatego unika pan pozowania na ściankach. A może z wiekiem pojawiła się ochota ogrzania się w blasku reflektorów?

A.F.: Myślę, że jest wręcz odwrotnie – z wiekiem taka chętka przechodzi. Choć są też tacy, nazwisk oczywiście nie zdradzę, którzy to grzanie się w blasku lubią i wiek tego nie ukoił. To jest bardzo indywidualna rzecz. Niektórzy sobie radzą z tym narcyzmem, inni nie. Ja do narcyzmu zachowuję zdrowy stosunek – tępię go, ile mogę, ale jak czasami wylezie, to trudno. Rano nie mam kłopotu z patrzeniem w lustro, bo za bardzo nabroiłem.

PAP Life: W czym, poza monodramem „Sprzedawca życzeń”, będzie pana można wkrótce zobaczyć?

A.F.: Na pewno będę grał w projekcie Piotra Cieplaka, który bierze na warsztat farsę „Czego nie widać”. To jest bardzo znana farsa, a Piotr raczej nie zajmował się tym gatunkiem, więc jestem bardzo ciekaw, jak to będzie. Próby do tego przedstawienia rozpoczną się w grudniu, a premiera, miejmy nadzieję, odbędzie się w lutym przyszłego roku.

PAP Life: Na koniec chciałabym jeszcze zapytać o marzenia. Gdyby spotkał pan sprzedawcę marzeń, to czego on mógłby panu życzyć?

A.F.: Jestem w takim wieku, że już specjalnych marzeń nie mam. Marzenia, czy też raczej realizacja tych marzeń, wiąże się z pewną dynamiką w środku człowieka. A ja już bym chciał ostatnie lata poświęcić rzeczom, które mnie interesują, spotykaniom z ludźmi, których cenię, których poczucie humoru współgra z moim. To zawsze gwarantuje, że coś ciekawego z tego wyniknie. (PAP Life)

Rozmawiała Monika Dzwonnik

Adam Ferency – aktor teatralny, filmowy, telewizyjny i dubbingowy, lektor i reżyser. Był związany z Teatrem na Woli i Teatrem Współczesnym, a od prawie 20 lat jest członkiem zespołu Teatru Dramatycznego. Jego talent szybko dostrzegli filmowcy. Tuż po ukończeniu warszawskiej PWST w 1976 roku Ferency debiutował przed kamerą, grając rolę milicjanta w serialu „07 zgłoś się”. Jeszcze w tym samym roku zagrał też w filmach „Zdjęcia próbne” i „Niedzielne dzieci”. Od tamtej pory zagrał prawie 150 ról. Do najbardziej znanych filmów z jego udziałem należy „Przypadek” Krzysztofa Kieślowskiego, „Matka Królów” Janusza Zaorskiego, „Przesłuchanie” Ryszarda Bugajskiego, „Jasminum” i „Pornografia” Jana Jakuba Kolskiego, „Człowieku z żelaza” Andrzeja Wajdy, „Pułkownik Kwiatkowski” Kazimierza Kutza, „Fuks” Macieja Dutkiewicza czy „Ogniem i mieczem” Jerzego Hoffmana. W 1991 roku na festiwalu filmowym w Gdyni zdobył nagrodę za najlepszą rolę męskę w filmie „Kanalia”.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Opinie

Rok wojny pozycyjnej. Nawrocki wetuje, buduje własny obóz i stawia na sojusz z USA

Pierwsze dwanaście miesięcy Karola Nawrockiego w Pałacu Prezydenckim trudno opisać słowem „kohabitacja”. Bardziej pasuje polityczna wojna pozycyjna: 41 wet, spór o miliardy z programu SAFE, zamrożone nominacje ambasadorskie, starcie o sądy i coraz wyraźniejsze ambicje stworzenia wokół prezydenta własnego ośrodka prawicy. Jednocześnie Nawrocki konsekwentnie inwestował w relacje z administracją Donalda Trumpa, nawet za cenę rosnącego dystansu wobec Ukrainy. Data dodania artykułu: 06.08.2026 07:10
Rok wojny pozycyjnej. Nawrocki wetuje, buduje własny obóz i stawia na sojusz z USA

Polska chce produkować rakiety do systemów Patriot. Tomczyk: „Jesteśmy gotowi”

Polska nie chce już wyłącznie kupować amerykańskiego uzbrojenia. Chce wejść do grona państw, które uczestniczą w jego produkcji, serwisowaniu i rozwoju technologii. Wiceminister obrony narodowej Cezary Tomczyk ujawnił, że Warszawa przekazała Amerykanom gotowość do uruchomienia w Polsce produkcji rakiet przechwytujących wykorzystywanych w systemach Patriot. Data dodania artykułu: 05.08.2026 07:40
Polska chce produkować rakiety do systemów Patriot. Tomczyk: „Jesteśmy gotowi”

5 sierpnia. Dzień Traugutta, rzezi Woli i pytań o Polskę. Historia wciąż domaga się odpowiedzi

Są daty lekkie jak wakacyjna piosenka płynąca z samochodowego radia. Są również takie, które przypominają ciężki dzwon — jego głos biegnie przez stulecia, odbija się od murów Cytadeli, płonących domów Woli i sal parlamentu. 5 sierpnia należy do tej drugiej kategorii. To dzień zdradzonych nadziei Rzeczypospolitej, ofiary Romualda Traugutta, zbrodni dokonanej na mieszkańcach Warszawy, ale również niezwykłego zwycięstwa żołnierzy batalionu „Zośka”. Data dodania artykułu: 05.08.2026 07:06
5 sierpnia. Dzień Traugutta, rzezi Woli i pytań o Polskę. Historia wciąż domaga się odpowiedzi

Polski tenis na dwóch biegunach, Milan królem sprintu, a świat żegna legendę Milanu. Sportowy wtorek pełen emocji

Iga Świątek nie zostawiła rywalce złudzeń, Hubert Hurkacz wygrał trzysetowy pojedynek, a Magda Linette odwróciła losy trudnego meczu. W kolarskim peletonie Jonathan Milan znów pokazał potęgę sprinterskich nóg, Katarzyna Niewiadoma-Phinney walczyła z czasem we Francji, zaś świat futbolu pożegnał Franco Baresiego. Wtorek, 4 sierpnia, przyniósł sport, w którym radość mieszała się z rozczarowaniem, a triumfy z chwilami zadumy. Data dodania artykułu: 04.08.2026 23:10
Polski tenis na dwóch biegunach, Milan królem sprintu, a świat żegna legendę Milanu. Sportowy wtorek pełen emocji

Wtorek, który przypomniał, jak kruchy jest świat. Morozowski, wojna, upały i cyberatak

Wtorek, 4 sierpnia 2026 roku, przyniósł wiadomości, obok których trudno przejść obojętnie. Zmarł Andrzej Morozowski, jeden z najbardziej rozpoznawalnych polskich dziennikarzy politycznych. W Ukrainie rosyjski atak zabił polskiego wolontariusza. Europa walczy z rekordowym upałem, suszą i pożarami, a niski poziom Dunaju zagraża produkcji energii. Nad Bałtykiem polskie myśliwce ponownie przechwyciły rosyjski samolot rozpoznawczy. Do tego cyberatak na system Żabki i brutalna napaść we Wrocławiu. To był dzień, w którym każda kolejna wiadomość brzmiała jak ostrzeżenie. Data dodania artykułu: 04.08.2026 22:44
Wtorek, który przypomniał, jak kruchy jest świat. Morozowski, wojna, upały i cyberatak

Edukacja zdrowotna przed Trybunałem Konstytucyjnym. O co naprawdę chodzi w sporze PiS z MEN?

Posłowie Prawa i Sprawiedliwości zapowiedzieli skierowanie do Trybunału Konstytucyjnego wniosków dotyczących nowych zasad nauczania edukacji zdrowotnej. Politycy PiS twierdzą, że obowiązkowy przedmiot naruszy prawa rodziców i konstytucyjną ochronę rodziny. Ministerstwo Edukacji odpowiada konstrukcją przepisów: zagadnienia związane ze zdrowiem seksualnym zostały wydzielone do osobnych, nieobowiązkowych zajęć. Prawny spór nie sprowadza się jednak wyłącznie do pytania, czego dzieci będą uczyły się w szkołach. Dotyczy także tego, czy tak istotną zmianę można było wprowadzić rozporządzeniami ministra. Data dodania artykułu: 04.08.2026 20:01
Edukacja zdrowotna przed Trybunałem Konstytucyjnym. O co naprawdę chodzi w sporze PiS z MEN?

4 sierpnia 2026: Gombrowicz, Baczyński, Mont Blanc i „Purple Rain”. Rząd o sankcjach, Europa o kryzysie w Ceucie

Dziś jest wtorek, 4 sierpnia, dwieście szesnasty dzień 2026 roku. Słońce wzeszło o godz. 4.59, a zajdzie o godz. 20.24. Imieniny obchodzą Franciszek, Fryderyk, Jan, Krescencjusz i Maria. Data dodania artykułu: 04.08.2026 08:16
4 sierpnia 2026: Gombrowicz, Baczyński, Mont Blanc i „Purple Rain”. Rząd o sankcjach, Europa o kryzysie w Ceucie

Przegląd najważniejszych informacji dnia

Poniedziałek, 3 sierpnia 2026 roku, upłynął pod znakiem wojny, zbrojeń i coraz bardziej napiętej sytuacji międzynarodowej. Donald Trump przekonywał, że Stany Zjednoczone rozmawiają z Iranem, polskie samoloty przechwyciły nad Bałtykiem kolejną rosyjską maszynę rozpoznawczą, a Ukraina rozpoczęła budowę europejskiej koalicji, która ma stworzyć nowy system obrony antyrakietowej. W kraju uwagę przyciągnęły decyzje prezydenta Karola Nawrockiego dotyczące prawa łaski oraz historyczny rekord indeksu WIG20. Data dodania artykułu: 03.08.2026 23:59
Przegląd najważniejszych informacji dnia

Polecane

Rok wojny pozycyjnej. Nawrocki wetuje, buduje własny obóz i stawia na sojusz z USA 240 zł za godzinę, kontrola grafików i jawne kontrakty. W czwartek rozmowy o zmianach w ochronie zdrowia Dzień Świeżego Oddechu. Tomaszów bierze głęboki wdech i sprawdza, kto jadł czosnek Między krzyżem a światłem. Kościół wspomina Przemienienie Chrystusa Ewakuacja i zadymienie w scenariuszu ćwiczeń. Służby sprawdzały gotowość w Tomaszowie Nawet 40 stopni w Polsce. Czerwone ostrzeżenie IMGW dla Tomaszowa i powiatu Zalew Sulejowski cofa się z dnia na dzień. Od końca kwietnia ubyło już 1,34 metra wody Od dinozaurów po „Łowcę androidów”. Filmowy sierpień w Heliosie w Tomaszowie Biura na wynajem w Łodzi – jak wybrać przestrzeń dopasowaną do potrzeb firmy? Spisek wskazuje wroga. Psycholożki ostrzegają: tak rodzi się nienawiść między ludźmi 5 sierpnia. Dzień Traugutta, rzezi Woli i pytań o Polskę. Historia wciąż domaga się odpowiedzi Bielizna, która pomaga odzyskać pewność siebie. Dzień Bielizny z myślą o Amazonkach
Wózek inwalidzki elektryczny z amortyzowaną ramą

Wózek inwalidzki elektryczny z amortyzowaną ramą

W naszej ofercie dostępny jest wózek inwalidzki o napędzie elektrycznym, zaprojektowany z myślą o wygodzie, bezpieczeństwie i większej samodzielności użytkownika. To sprzęt, który może realnie poprawić komfort codziennego funkcjonowania – w domu, podczas spaceru, wizyty u lekarza czy załatwiania codziennych spraw.Model posiada amortyzowaną ramę z dwoma amortyzatorami kół tylnych, co zwiększa komfort jazdy na nierównym podłożu. Wózek wyposażono w szarą, oddychającą i demontowalną tapicerkę oraz poduszkę siedziska. Dostępne szerokości siedziska to 16” i 18”.Dla wygody użytkownika zastosowano regulowany kąt nachylenia oparcia, regulowane i demontowalne podłokietniki, możliwość odchylenia joysticka oraz uchylne, demontowalne podnóżki z regulacją długości. Bezpieczeństwo podczas jazdy zapewniają hamulce elektromagnetyczne, regulowane tylne kółka przeciwwywrotne oraz pełne oświetlenie drogowe LED.Wózek posiada kontroler VS/PG50A, koła przednie 9”, koła tylne 14”, prześwit 8 cm, a jego waga bez akumulatorów wynosi 49 kg.To urządzenie przeznaczone jest dla osób, które potrzebują wsparcia w mobilności i chcą zachować możliwie największą niezależność. Przeciwwskazaniem do użytkowania są przeciwwskazania do pozycji siedzącej.Z pełną ofertą można zapoznać się w naszym punkcie zaopatrzenia medycznego:Twój Sklep MedycznyTomaszów Mazowiecki, ul. Słowackiego 4Oferujemy atrakcyjne rabaty dla stałych klientów. Honorujemy Tomaszowską Kartę Seniora. Na terenie miasta zapewniamy transport gratis.
Reklama
Reklama Twój Sklep Medyczny
Reklama Twój Sklep Medyczny
Reklama

Wasze komentarze

Autor komentarza: ...) Treść komentarza: co to jest "psycholożki"?.. ktoś wie? Źródło komentarza: Spisek wskazuje wroga. Psycholożki ostrzegają: tak rodzi się nienawiść między ludźmi Autor komentarza: WuPe Treść komentarza: Wreszcie w sposób sensowny ktoś przedstawił problem w mediach. Źródło komentarza: Zalew Sulejowski cofa się z dnia na dzień. Od końca kwietnia ubyło już 1,34 metra wody Autor komentarza: Aniołek Treść komentarza: Dla mojej ukochanej LECHII pojechałbym rowerem ! I zaparkowałbym pod topolą !!! Źródło komentarza: 122 drzewa wycięto na terenie Lechii. Miasto ma posadzić 425 nowych Autor komentarza: Figo-fago Treść komentarza: A ja na to - jak na lato. Mojej ukochanej Lechii, w której, już jako młody chłopak zaczynałem ze sportem, należy się miejska, normalna, dobrze wyposażona hala sportowa z odpowiednim zapleczem. Rozpacz za tymi obsmarkanymi topolami? Wy, populiści -ekolodzy obsadźcie sobie topole na błoniach i tam sobie pohasacie do upadłego. Będzie tylko jeden problem: na te błonia będziecie musieli przez całe miasto dojechać swoimi autkami ropniakami i benzyniakami. Parkowanie przy nowej hali? Projekt budowlany przewiduje dosyć dużo miejsca na parkowanie. Źródło komentarza: 122 drzewa wycięto na terenie Lechii. Miasto ma posadzić 425 nowych Autor komentarza: Tomaszów Treść komentarza: Aleksy a dalej jak Jakie nazwisko chyba Ukraina To polskie wojsko 🇵🇱🇵🇱🇵🇱🇵🇱🤔🤕 Źródło komentarza: Brązowy medal żołnierza z Tomaszowa Mazowieckiego. St. szer. Aleksy na podium mistrzostw Polski Autor komentarza: Grażyna Treść komentarza: Posadzą 425,tylko ile się przyjmie po paru latach! Źródło komentarza: 122 drzewa wycięto na terenie Lechii. Miasto ma posadzić 425 nowych
Reklama
Reklama

Napisz do nas

Zachęcamy do kontaktu z nami za pomocą formularza. Możecie dołączyć zdjęcia i inne załączniki. Podajcie swojego maila ułatwi to nam kontakt z Wami
Reklama