Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
czwartek, 24 września 2026 07:53
Reklama
Reklama

Czesław Mozil: Ciągle mam poczucie, że nie zostałem odkryty

Trochę nasz, trochę obcy. Nagrywa płyty, koncertuje, a ostatnio wystąpił w Opolu z piosenką „Ławeczka”, za którą otrzymał nagrodę publiczności na koncercie „Premiery”. Jaki jego kolejny cel? „Przyznam się, że marzę o fajnym programie muzycznym dla dzieci. Od dawna mam na to pomysł” – Czesław Mozil wyjawił w rozmowie z PAP Life.

PAP Life: Kiedy 31 maja w Opolu razem z Michałem Zabłockim zaśpiewaliście „Ławeczkę” w konkursie „Premier”, wiele osób z pewnością zastanawiało się, gdzie byłeś, kiedy cię nie było.

Czesław Mozil: Czasem słyszę takie pytania i wtedy opowiadam taką anegdotę. Pani nauczycielka pyta dzieci w klasie: „Piotr, co robi twój ojciec?”. „Jest strażakiem”. Potem pyta Halinkę: „Co robi twoja mama?”. „Jest pielęgniarką”. A później Zosię: „Czym się zajmuje twoja mama?”. Zosia odpowiada: „Moja mama jest aktorką”. Nauczycielka pyta: „A w jakim serialu gra?”. „Moja mama nie gra w serialu, ona gra w teatrze” - tłumaczy Zosia. „To jaka z niej aktorka?” - dziwi się nauczycielka. Byłem jurorem w „X Factorze” i bardzo się z tego cieszę, ale przede wszystkim jestem muzykiem. Cały czas dużo pracuję, nagrywam płyty, gram ponad 80. koncertów rocznie, spędzam ponad 120 dni poza domem. A poza tym robię mnóstwo innych rzeczy.

Dzisiaj na przykład pojechałem spotkać się z dzieciakami, które mieszkają w domu opieki, blisko Płońska. Większość z nich ma FAZ (płodowy zespół alkoholowy – red.), są niepełnosprawne. Poprosił mnie o to znajomy, więc wsiadłem w samochód i poświęciłem na to pół dnia. Media o tym nie wiedzą, bo o tym głośno nie mówię. Kiedy odwiedzałem dzieci na onkologii, często słyszałem od personelu medycznego, że dziękują mi, że zgodziłem się przyjechać, bo jak dzwonią do różnych celebrytów, to większość z nich mówi: „Chętnie przyjadę odwiedzić dzieci, tylko że z kamerą”. Po co pomagać, jak się potem nie można tym pochwalić?

PAP Life: Z drugiej strony z zawodami artystycznymi trochę tak jest, że jak nie ma cię w mediach, to ludzie myślą, że nic nie robisz.

C.M.: Wydaje mi się, że od czasu do czasu jestem w telewizji. Dwa lata temu byłem jurorem w programie „Lego Masters”, niedawno w „Dzień Dobry TVN” oprowadzałem po warszawskiej Pradze, gdzie mieszkam. A ostatnio, kiedy w Opolu otrzymałem nagrodę za „Ławeczkę”, to dostałem w TVP więcej czasu antenowego niż przez ostatnie osiem lat. Nie wiem, czy to dużo, czy mało. Przyznam się, że marzę o fajnym programie muzycznym dla dzieci. Od dawna mam na to pomysł, który osiem lat temu był już prawie zaklepany w telewizji publicznej, ale potem wszystko się zmieniło, odeszli ludzie, z którymi to omawiałem. Oczywiście, z różnych powodów to nie jest program dla komercyjnej stacji jak TVN czy Polsat. Poza tym, praca w telewizji, wbrew pozorom, często zależy od kontaktów. Kiedyś byłem przekonany, że tak nie jest, ale teraz widzę, jak to funkcjonuje. Może nie zabrzmi to skromnie, ale myślę, że jestem dużo ciekawszy i bardziej barwny niż wielu ludzi, którzy robią karierę w telewizji. Może kiedyś przyjdzie na mnie czas, a może nie.

PAP Life: Skoro wspomniałeś o programie dla dzieci. Wymyśliłeś projekt „Grajkowie Przyszłości”, w ramach którego dzieci ze szkół muzycznych z całego kraju akompaniują ci. Nagrałeś dwie płyty z dziećmi ze szkół czy ognisk muzycznych, za które odebrałeś dwa Fryderyki (2020 i 2024). Skąd taki pomysł czy potrzeba, żeby pracować z dziećmi?

C.M.: Mam wykształcenie muzyk-nauczyciel, więc tak naprawdę najbardziej logiczne byłoby, żebym trafił do szkoły muzycznej i uczył gry na akordeonie. I pewnie tak by było, gdybym nie żył z koncertowania, grania swoich piosenek. Ale mam ogromny szacunek dla zawodu nauczyciela, moja mama była nauczycielką. Uważam, że jest bardzo niedoceniany. Projekt „Grajkowie Przyszłości” wymyśliłem też po to, żeby zwrócić uwagę na wspaniałych nauczycieli, którzy w małych miastach i miasteczkach wykonują niesamowitą robotę. Na przykład w małej miejscowości Frygi pod Piłą jest szkoła podstawowa, w której uczy pan Stanisław. On od prawie 50 lat prowadzi harcerski zespół mandolinowy, w którym grają już kolejne pokolenia. Nagrałem z nimi piosenkę „Zręczne Frygi”. Dzięki „Grajkom Przyszłości” dzieci z szkół muzycznych trochę szybciej wchodzą w świat rozrywki. Zawsze mówię, że mam nadzieję, że za 20 czy 30 lat nie będą czuły obciachu, że ze mną nagrali taką piosenkę.

Natomiast dla mnie - poza satysfakcją, że robię coś sensownego - jest to odskocznia. W swoich piosenkach poruszam trudne tematy, piszę o przemocy domowej, uzależnianiach. Przychodzą takie momenty, kiedy mam kryzys, wydaje mi się, że to, to, co robię, nie ma racji bytu. I wtedy mogę przerzucić swoja energię na pracę z dzieciakami, pisać trochę lżej, może nawet infantylnie, nie zastanawiać się, jak szeroki będzie odbiór takiej płyty. Wbrew pozorom przygotowanie płyty z dzieciakami zajmuje mi trzy, cztery razy więcej czasu niż mojej. Finansowo też jest to szalenie drogie, bo do każdej piosenki chcę nagrać teledysk. Ale warto to wszystko robić. Potem dzwonią do mnie dyrektorzy szkół muzycznych, że dzieciaki są szczęśliwe, zapraszane do prezydenta miasta czy do burmistrza, pisze się o nich mediach: „Dzieci z Kutna z Fryderykiem”. Dlatego ten projekt jest dla mnie ważny i wiem, że będę go robił przez wiele lat. Mam dobry kontakt z dzieciakami. Może dlatego, że nigdy nie ściemniam, traktuję ich po partnersku.

PAP Life: Ktoś mógłby ci zarzucić: „A co ty wiesz o dzieciach, skoro nie masz własnych”. Kiedyś publicznie powiedziałeś, że zdecydowaliście z żoną Dorotą, że nie będziecie mieli dzieci. To dość odważne stwierdzenie. Z jakimi reakcjami się spotkaliście?

C.M.: Różnymi, ale bardzo wiele osób napisało, że to było dla nich ważne, że poczuli wsparcie. W Polsce jest dość duża presja społeczna, żeby mieć dzieci. W naszym przypadku było tak, że dziecko się nie pojawiało, zrobiliśmy badania i moje wyszły fatalnie. Mogliśmy zacząć się starać, wejść w program, ale usiedliśmy i porozmawialiśmy, czy naprawdę tego chcemy, czy chcemy zacząć tę walkę. Wiadomo, że koszty, także psychiczne, zdrowotne są ogromne. Wiele związków się rozpada. My nie chcieliśmy ryzykować naszego małżeństwa. Ta rozmowa była bardzo krótka i dzisiaj już w ogóle nie wracamy do tego tematu. Być może też jesteśmy wygodni i dobrze nam we dwoje. W tym roku stuknie nam ósma rocznica ślubu. Kiedy się spotkaliśmy, oboje byliśmy już dojrzałymi ludźmi, ale ja nigdy wcześniej nie mieszkałem z kobietą. Trudno było spotkać tę właściwą osobę. Dorota jest kobietą mojego życia.

PAP Life: Twoja żona jest stylistką. To ona ubrała cię w niebieski garnitur na występ w Opolu?

C.M.: Tak, zawsze doradza mi, kiedy mam sesję zdjęciową, idę do telewizji. Dorota wymyśliła, że mamy z Michałem (Zabłockim) być ubrani w garnitury. Powiedziała: „Jesteście panami w wieku 45 i 60 lat. Musicie wyglądać taktownie i mieć szacunek do widza”

PAP Life: Wracając do Opola i „Ławeczki”. Nagroda publiczności w Opolu to dowód, że publiczność cię ceni i lubi.

C.M.: Nasza piosenka wygrała dzięki SMS-om. Myślę, że oprócz tego, że jest fantastyczna, to jakiś wpływ mogło mieć to, że ja bardzo dużo jeżdżę po kraju. Nie gram dużych koncertów, tylko zwykle dla 100-150 osób, często potem spotykam się z ludźmi, rozmawiamy, oni mnie osobiście znają. Ale z drugiej strony mamy piosenkę, która wygrywa Opole, a żadne komercyjne radio jej nie gra. To jest zadziwiające.

PAP Life: Dlaczego?

C.M.: Czasem wystarczy, że jeden redaktor muzyczny powie, że piosenki z Opola są „be”, bo to nie jest wysublimowany gust. I wtedy taka piosenka się nie pojawi na antenie. Moja „Maszynka do świerkania” też nie była grana w stacjach komercyjnych, mimo że w tamtym czasie to był jeden z najbardziej popularnych utworów. Ale nie będę narzekał. Na pewno dzięki tej nagrodzie zrobiło się o nas głośniej, piosenka ma więcej wyświetleń. Mamy też z Michałem Zabłockim pomysł, żeby razem zrobić płytę.

Zauważyłem, że jak się jest debiutantem, to budzi to ciekawość: +O, ktoś nowy. Zobaczymy, co potrafi+. A tacy weterani jak ja, którzy są w tej branży od nastu lat, to już niekoniecznie są interesujący. Bo dla niektórych już się skończyłeś. Grałeś muzykę alternatywną, a potem poszedłeś do „X Factora”, teraz śpiewasz piosenki o przemocy domowej i robisz płyty z dzieciakami. To kim ty właściwie jesteś? Ciągle mam poczucie, że nie zostałem odkryty. Ludzie po koncertach przychodzą i mówią, że się tego nie spodziewali. Pytam: „A czego się państwo spodziewali?”. I słyszę: „No nie wiemy”.

PAP Life: „Ławeczka” to piosenka o przyjaźni, która pomaga przetrwać trudne chwile. Masz taką ławeczkę przyjaciół?

C.M.: Mam. Moja żona jest moim pierwszym takim przyjacielem na ławeczkę.

PAP Life: Ale pytam o kumpli. Bo „Ławeczka” jest o męskiej przyjaźni.

C.M.: „Ławeczka” jest o przyjaźni jako takiej, niekoniecznie męskiej. Ja ławeczkę dzielę z trzema kolegami z Danii. Jednego znam jeszcze z duńskiej podstawówki, a dwóch z liceum. Spotykamy się raz na pół roku, raz na rok, czasem w Warszawie, innym razem w Krakowie czy Berlinie. Przez dwa dni gadamy, imprezujemy. Taki nasz Kac Vegas.

PAP Life: Rozmawiacie po duńsku?

C.M.: Jak najbardziej, oni są Duńczykami. Co ciekawe, kiedy jadę do Danii, odwiedzam ojca, siostrę, czy innych znajomych, to z nimi się już nie widuję. Tamte spotkania są już dla nas wystarczające.

PAP Life: Wyjechałeś z Polski, kiedy miałeś pięć lat. Co tak naprawdę zdecydowało, że kilkanaście lat temu postanowiłeś wrócić do kraju na stałe

C.M.: Czasem mówię, że jestem emigrantem zarobkowym w kraju, w którym się urodziłem. To jest troszeczkę taki twist. Ale taka jest prawda.

PAP Life: Uważasz, że w Polsce zrobiłeś większą karierę niż mógłbyś w Danii?

C.M.: Dla mnie to, że w ogóle zrobiłem w Polsce jakąś karierę jest już bardzo dziwne. Kiedy pojawiłem się 15 lat temu, to, co robiłem, dla wielu było głęboką alternatywą.

PAP Life: Ale z pewnością twój wizerunek trochę Polaka, trochę obcokrajowca, który mówi po polsku z akcentem, pomógł ci. Media chętnie takie osoby „zagospodarowywały”.

C.M.: Tak, ale przyznam też, że denerwuje mnie, jak niektóre z tych gwiazd specjalnie źle mówią po polsku, żeby robić z tego atut.

PAP Life: Bo to jest atut.

C.M.: Na pewno. Prawda jest taka, że Bałwanek Olaf mówi po polsku z duńskim akcentem (Czesław Mozil dubbingował Bałwanka Olafa w filmie „Kraina lodu” – red.). Nawet dzisiaj tłumaczyłem dzieciakom, które pytały, dlaczego Bałwanek Olaf mówi tak dziwnie po polsku. Kiedy nagrałem „Maszynkę do świerkania”, dużo osób myślało, że to jakiś żart, że specjalnie śpiewam z takim akcentem. Teraz już tego akcentu u mnie nie słychać. Ale poważnie odpowiadając na pytanie, myślę, że może byłem trochę potrzebny naszemu krajowi. Jestem drugą osobą, która dostała nagrodę jako Sojusznik Roku od Kampanii Przeciw Homofobii. Kiedy kilkanaście lat temu mówiłem w mediach, żeby wspierać mniejszości seksualne, to ilość hejtu, jaka się na mnie wylewała, była niewiarygodna. Może więc trochę mam swój udział w tym, że teraz trochę inaczej patrzy się na takie osoby. Polska zawsze była mi bliska. Od dziecka przyjeżdżałem tutaj na wakacje. Potem brałem do Polski swoich znajomych, potem swój zespół. W naszym domu w Kopenhadze kultywowana była polska tradycja, chodziłem do polskiego kościoła, byłem ministrantem jako dziecko, harcerzem ZHP w Danii - fatalnym, ale tym sposobem mogłem spotykać Polonię z całego świata

PAP Life: Czyli Polska z ciebie nigdy nie wyszła?

C.M.: Nie wyszła i to jest moje szczęcie. Zostałem tak wychowany, żeby nie wstydzić się swoich korzeni. Przyznam, że nigdy nie czułem tak u siebie, jak teraz w Warszawie. I jeszcze moja żona jest Polką. Więc naprawdę czuję się szczęściarzem, że mogę mieszkać w kraju, który moi rodzice opuścili, bo myśleli, że tutaj nie będzie lepiej. A w Polsce jest o wiele lepiej niż mogli sobie wyobrazić. Często gram koncerty dla Polonii w różnych miejscach na świecie. Kiedyś graliśmy w Chicago i jeden pan zapytał mnie, czy nie chcę zostać w Chicago, on załatwi green card. Mówię: „Nie, proszę pana, my jutro mamy lot do Warszawy, do domu”. On zdzwiony: „Czy ty wiesz, jak w Polsce jest?”. Mówię: „Wiem, bo tam mieszkam. A kiedy pan ostatnio był w Polsce?”. „30 lat temu”.

PAP Life: Niektórzy się dziwią, że tacy ludzie mają prawo głosować w polskich wyborach.

C.M.: Mam duński paszport. Kiedy były wybory w Danii, poszedłem, żeby zagłosować i okazało się, że jeżeli mieszka się ponad pół roku zagranicą, to nie ma się do tego prawa.

PAP Life: Często bywasz w Danii?

C.M.: Zwykle sześć, siedem razy w roku. Ostatnio nie było mnie przez kilka miesięcy, ale niedawno pojechaliśmy z żoną na trzy dni. Pożyczyłem od siostry rower elektryczny i obwoziłem Dorotę po całej Kopenhadze. W sierpniu lecę na jeden dzień do Kopenhagi, na spotkanie mojej klasy licealnej. Zależy mi, żeby bywać częściej. Moja siostra na dwoje dzieci, nie chciałbym być wujkiem, który widuje swoich siostrzeńców raz w roku.

PAP Life: Dostrzegasz jakieś różnice między życiem w Warszawie, a w Kopenhadze?

C.M.: Trudno to wytłumaczyć, ale kiedy tam jestem, łapię spokój. Życie w Danii jest po prostu mniej stresujące. Jest takie popularne słowo hygge, które było nawet słowem roku i kilka razy proszono mnie, żeby wytłumaczyć, jaka jest definicja szczęścia po duńsku. Myślę, że jednym z najważniejszych elementów jest poczucie, że w sytuacji kryzysowej państwo zadba o ciebie. W Polsce tego nie ma. Kiedy wybuchła pandemia, nagle miałem odwołanych 50 koncertów, wpadłem w panikę. Gdybym nie miał oszczędności, byłoby mi bardzo trudno. Jeden kolega, który pracował ze mną, poszedł pracować do Decathlonu, drugi został ochroniarzem. Natomiast przyjaciele z Danii, z którymi rozmawiałem tydzień po wybuchu pandemii, byli spokojni, siedzieli w domu i już mieli wypłacone 80 proc. swojej pensji.

PAP Life: Za to płacą wysokie podatki.

C.M.: Coś za coś. Z jednej strony mówi się, że ludzie w krajach skandynawskich są bardziej szczęśliwi niż gdzie indziej, a z drugiej największa procentowo ilość obywateli wcina tam prozac czy inne tabletki szczęścia.

PAP Life: A co duńskiego jest w tobie?

C.M.: Często, jeszcze, kiedy mieszkałem w Danii słyszałem, że jestem bardzo polski. Pamiętam, jak grałem w teatrze Witkacego, to był 2003, przyszedł do mnie jeden aktor i powiedział: „Czesławie, ty jesteś bardziej polski, niż zdajesz sobie sprawę”. To było dla mnie bardzo ważne. Kiedyś, moje koleżanki Szwedki, gdy przyjeżdżałem do Polski na wakacje, powiedziały, że flirtuję z każdą kobietą. Dla mnie było to fascynujące, że w Polsce każda kobieta mówi językiem mojej matki. A z kolei moja żona mówi, że nawet nie wiem, jak bardzo jestem niepolski w zachowaniu wobec kobiet.

PAP Life: Moja znajoma, która często jeździ do jednego z krajów skandynawskich, mówi, że tam mężczyźni, przez poprawność polityczną, zostali niemal wykastrowani.

C.M.: Rozumiem ten argument. Ale też dodam, że mam poczucie, że polski mężczyzna strasznie udaje, że jest macho. Polki są waleczne, inteligentne, przepiękne. A polski mężczyzna często jest zakompleksiony, brakuje mu dystansu do siebie. Tak bardzo chce wszystko ogarniać, zamiast czasami się przyznać, że jednak wszystkiego nie ogarnia. Ale rozumiem, że Polkę może denerwować, że mężczyźni w Skandynawii przyznają się do słabości. Tylko pytanie: czy lepiej, że on jest słaby, czy żeby był chamski i szowinistyczny. W Danii pewne zachowania, które u nas uchodzą za normalne, są napiętnowane. I powiem jeszcze taki ostatni news. Duńskim piłkarzom, tuż przed Euro, zaproponowano podwyżki. A oni zdecydowali, że nie będą ich przyjmować i chcą, żeby przekazać te środki na podwyżki w kobiecej reprezentacji. Czy w Polsce coś takiego mogłoby się wydarzyć?

PAP Life: Masz nie tylko polskie korzenie, ale też ukraińskie - twój ojciec pochodzi z Ukrainy. Masz kontakt z rodziną z jego strony?

C.M.: Mam. We Lwowie mieszka Oksana, bratanica mojego ojca. Po wybuchu wojny dwa razy byłem na Ukrainie, wiozłem dziennikarzy kanadyjskich z Canadian Broadcasting Company, którzy jechali potem na front. To też dość ciekawa historia, bo Arek, mój kolega, z którym współpracuję, jadąc w nocy pociągiem z Warszawy do Malborka, spotkał w przedziale Walerię, ukraińską dziennikarkę muzyczną i to ona poszukiwała kierowców, którzy zawiozą tych kanadyjskich dziennikarzy na Ukrainę. Pomyślałem, dlaczego nie - akurat miałem czas. Trochę zabawnie było na granicy, kiedy okazało się, że zostałem rozpoznany i kilka osób chciało sobie robić ze mną selfie, co tych dziennikarzy wprawiło w osłupienie. No, ale poza tym, że zawiozłem ich, bo chciałem pomóc, przy okazji odwiedziłem kuzynkę. W lipcu chcemy z Dorotą pojechać do Lwowa, żeby zobaczyć się z Oksaną.

PAP Life: Czyli Oksana nadal mieszka na Ukrainie?

C.M.: Tak, w ogóle nie brała pod uwagę, żeby wyjechać. Kiedy wybuchła wojna, dzwoniłem do niej, proponowałem: „Przyjeżdżaj do Polski, mój tata czeka na ciebie w Danii”. Ale ona powiedziała: „Czesławie, ty tego nie zrozumiesz. Nigdzie nie jadę. Będę czekać w swoim domu na tych, którzy chcą mi ten dom odebrać”. Dla mnie heroiczność Ukraińców jest niesamowita. Nie wiem, czy sam byłbym taki odważny.

PAP Life: Nad czym teraz pracujesz?

C.M.: Zaraz po naszym spotkaniu jadę na próbę z Grzegorzem Duszakiem, który będzie produkował moją nową płytę. Wyjdzie ona pod szyldem Czesław Śpiewa na początku przyszłego roku. Siedzę, piszę piosenki. Cały czas koncertuję, w weekend przylatuje mój zespół z Danii i będziemy grali.

Rozmawiała Iza Komendołowicz

ikl/moc/ag/

Czesław Mozil – wokalista, autor tekstów, kompozytor, muzyk, akordeonista, aktor dubbingowy, osobowość telewizyjna. Lider polsko-duńskiego zespołu Czesław Śpiewa. Urodził się w Zabrzu, kiedy miał pięć lat wyjechał razem z rodzicami i młodszą siostrą do Danii. Od 2008 roku mieszka w Polsce na stałe. Był jurorem w czterech edycjach programu „X Factor”. Ma 45 lat.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Opinie

Mariusz Strzępek Mariusz Strzępek

🔥 Wszyscy patrzą na fotel prezesa „Przodownika”. My patrzymy tam, gdzie może być znacznie ciekawiej.Kto ma dostęp do informacji o zadłużonych mieszkańcach? Kto wie, że ktoś właśnie znalazł się pod finansową ścianą? Jak chronione są dane ludzi zagrożonych egzekucją? I co się dzieje, gdy świat spółdzielni, komorniczych licytacji, rynku nieruchomości i lokalnej polityki mieszkaniowej zaczyna się niebezpiecznie zbliżać?Nie stawiamy wyroków. Stawiamy pytania. I są to pytania bardzo niewygodne.Bo zadłużony lokator to nie „okazja inwestycyjna”. A informacja o jego problemach może być warta więcej niż niejedno mieszkanie.👉 Kto wie, kto tonie? Czy system naprawdę chroni mieszkańców, czy opiera się wyłącznie na wierze, że nikt posiadanej wiedzy nie wykorzysta?

Wszyscy patrzą dziś na wojnę o władzę w SM „Przodownik”. Na nazwiska, głosy, kandydatów i przyszłego prezesa. Być może patrzymy w niewłaściwą stronę. Bo w spółdzielni mieszkaniowej istnieje coś znacznie cenniejszego niż gabinet, sekretariat i służbowy fotel. To wiedza. Wiedza o tym, kto płaci, kto przestał płacić, kto tonie w długach i kto za kilka miesięcy może znaleźć się o krok od utraty mieszkania. I właśnie dlatego warto zadać pytanie, którego dotychczas w tomaszowskiej dyskusji prawie nie było: jak szczelna jest granica między taką wiedzą, egzekucją komorniczą, prywatnym rynkiem nieruchomości i lokalną polityką mieszkaniową?

Dziś w kraju i na świecie – czwartek, 24 września

Sto lat temu powołano do życia przedsiębiorstwo Polskie Koleje Państwowe. Tego samego dnia, choć w zupełnie innych epokach, zmarł pod Chocimiem hetman Jan Karol Chodkiewicz, urodził się Cyprian Kamil Norwid, a świat muzyki później dostał „Nevermind” Nirvany. Dziś natomiast Donald Tusk spotka się z premierem Bułgarii, Senat dokończy posiedzenie, w Londynie wraca sprawa ekstradycji byłego szefa RARS, a Donald Trump przyjmie w Białym Domu Xi Jinpinga. Jest też bardzo mocny tomaszowski akcent – dokładnie w setną rocznicę utworzenia PKP przygotowuje się wielkie kolejowe święto w Spale. Data dodania artykułu: 24.09.2026 06:20
Dziś w kraju i na świecie – czwartek, 24 września

23 września w historii. Warszawa płonie, odkrywamy Neptuna, rodzi się KOR, a jazz dostaje Coltrane’a

23 września jest datą, w której nauka zagląda na krańce Układu Słonecznego, wojna dociera do płonącej Warszawy, a obywatele PRL zaczynają organizować pomoc represjonowanym robotnikom. Jeśli pytamy, co wydarzyło się 23 września, trafiamy na odkrycie Neptuna, słynne przemówienie Stefana Starzyńskiego, wiadomość o pierwszej sowieckiej bombie atomowej i narodziny Komitetu Obrony Robotników. Kalendarium historyczne 23 września brzmi też wyjątkowo muzycznie: dokładnie sto lat temu urodził się John Coltrane, później tego samego dnia przyszli na świat Ray Charles i Bruce Springsteen. A w Tomaszowie Mazowieckim ta data ma własny, mocny ślad – od powstańców styczniowych po decyzję o budowie pomnika Tadeusza Kościuszki. Data dodania artykułu: 23.09.2026 07:52
23 września w historii. Warszawa płonie, odkrywamy Neptuna, rodzi się KOR, a jazz dostaje Coltrane’a

Konfederacja dwa punkty za PiS. Nowy sondaż pokazuje coraz bardziej podzieloną prawicę

Koalicja Obywatelska utrzymuje pierwsze miejsce, Prawo i Sprawiedliwość notuje 17,3 proc., a Konfederacja jest już tylko dwa punkty procentowe za partią Jarosława Kaczyńskiego. Najnowszy sondaż IBRiS dla „Rzeczpospolitej” pokazuje przede wszystkim coraz większe rozdrobnienie polskiej sceny politycznej. Na prawicy wyborcy mają dziś do wyboru już kilka znaczących ugrupowań. Data dodania artykułu: 23.09.2026 07:04
Konfederacja dwa punkty za PiS. Nowy sondaż pokazuje coraz bardziej podzieloną prawicę

Sikorski spotkał się z szefem MSZ Białorusi. Pierwsza taka rozmowa od lat

Po latach głębokiego zamrożenia relacji Warszawy z Mińskiem doszło do spotkania ministrów spraw zagranicznych Polski i Białorusi. Radosław Sikorski rozmawiał w Nowym Jorku z Maksymem Ryżenkowem. Na stole znalazły się bezpieczeństwo granicy, sytuacja w regionie oraz wykorzystywanie terytorium Białorusi przez Rosję. Polski minister studzi jednak oczekiwania – mówi o pierwszym, zapoznawczym kontakcie, a ewentualne zbliżenie porównuje do „przebiśniegu”. Data dodania artykułu: 23.09.2026 06:57
Sikorski spotkał się z szefem MSZ Białorusi. Pierwsza taka rozmowa od lat

22 września w historii. Lwów kapituluje przed Sowietami, Lincoln zmienia sens wojny, Polska gra o półfinał

22 września jest jedną z tych dat, w których wielka historia nie daje chwili oddechu. Jeśli pytamy, co wydarzyło się 22 września, trafiamy na kapitulację Lwowa przed Armią Czerwoną, niemiecko-sowieckie przekazanie Brześcia, ogłoszenie przez Abrahama Lincolna wstępnej Proklamacji Emancypacji, niepodległość Bułgarii i Mali oraz początek wojny iracko-irańskiej. To również dzień narodzin Andrei Bocellego i Davida Coverdale’a, premiera kultowego serialu „Friends” oraz uruchomienia brytyjskiej telewizji ITV. Kalendarium historyczne 22 września ma dziś także bardzo aktualny rytm: w Europie kończy się Tydzień Mobilności, w powiecie tomaszowskim można za darmo pojechać autobusem z Łaznowskiej Woli do Tomaszowa, a wieczorem polscy siatkarze zagrają z Niemcami o półfinał mistrzostw Europy. Data dodania artykułu: 22.09.2026 07:38
22 września w historii. Lwów kapituluje przed Sowietami, Lincoln zmienia sens wojny, Polska gra o półfinał

21 września. Grodno składa broń, „Hobbit” rusza w świat, Leonard Cohen świętuje, a Tomaszów zagląda pod ziemię

21 września wojna, literatura, polityka i muzyka spotykają się na jednej kartce kalendarza. Jeśli pytamy, co wydarzyło się 21 września, trafiamy na dramatyczny finał obrony Grodna w 1939 roku, ostatnią fazę walk Powstania Warszawskiego i kolejne państwa odzyskujące niepodległość. Tego dnia ukazał się „Hobbit” J.R.R. Tolkiena, urodzili się Leonard Cohen, Stephen King i Liam Gallagher, a w 2014 roku polscy siatkarze po 40 latach ponownie zostali mistrzami świata. Kalendarium historyczne 21 września ma również mocny lokalny ślad: właśnie tego dnia w 2015 roku Muzeum w Tomaszowie Mazowieckim rozpoczęło badania archeologiczne nad Pilicą, odsłaniające historię znacznie starszą od samego miasta. Data dodania artykułu: 21.09.2026 06:27
21 września. Grodno składa broń, „Hobbit” rusza w świat, Leonard Cohen świętuje, a Tomaszów zagląda pod ziemię

20 września. Bitwa nad Niemnem, Magellan, Sophia Loren i jazzowy finał w Tomaszowie

Niektóre daty wyglądają, jakby historia próbowała zmieścić w jednej dobie kilka różnych epok. 20 września 1519 roku Ferdynand Magellan wypłynął z Hiszpanii w rejs, który zakończy się pierwszym opłynięciem Ziemi. W 1920 roku polskie oddziały ruszyły do jednej z decydujących operacji wojny polsko-bolszewickiej – bitwy nad Niemnem. W 1946 roku po raz pierwszy rozpoczął się festiwal filmowy w Cannes, a w 1980 roku Ozzy Osbourne wydał „Blizzard of Ozz”. Tego dnia urodziła się Sophia Loren, a Billie Jean King rozegrała słynną „Bitwę płci”. Jeśli pytamy dziś, co wydarzyło się 20 września, odpowiedź wiedzie od wielkich odkryć geograficznych, przez wojny i kino, aż po rock, tenis i Tomaszów Mazowiecki, gdzie wieczorem zakończy się jubileuszowy Love Polish Jazz Festival. Data dodania artykułu: 20.09.2026 07:23
20 września. Bitwa nad Niemnem, Magellan, Sophia Loren i jazzowy finał w Tomaszowie

Polskie myśliwce znów w powietrzu. Trump podpisał nowe sankcje na Rosję, Moskwa głosuje także na okupowanych ziemiach. Tomaszów gra jazzem

Sobota, 19 września 2026 roku, zaczęła się w Polsce od kolejnego komunikatu Dowództwa Operacyjnego: w związku z rosyjskimi atakami na zachodnią Ukrainę poderwano wojskowe samoloty, a systemy obrony powietrznej postawiono w gotowości. Operację zakończono przed południem – polskiej przestrzeni powietrznej nie naruszono. Rząd zapowiada tymczasem gwałtowną rozbudowę systemu alarmowania ludności na wschodzie kraju. W Waszyngtonie Donald Trump podpisał szeroki pakiet nowych sankcji wobec Rosji, obejmujący m.in. banki, urzędników i „flotę cieni”, natomiast w samej Rosji trwają wybory parlamentarne prowadzone również na okupowanych terenach Ukrainy. Ropa wyraźnie tanieje po nerwowym tygodniu, ale Brent pozostaje powyżej 100 dolarów. W Łodzi tysiące biegaczy ruszają dziś nocą ulicami miasta, a w Tomaszowie Arena Lodowa przeżywa drugi wieczór jubileuszowego Love Polish Jazz Festival. Stan informacji: około godz. 19.30. Data dodania artykułu: 19.09.2026 21:58
Polskie myśliwce znów w powietrzu. Trump podpisał nowe sankcje na Rosję, Moskwa głosuje także na okupowanych ziemiach. Tomaszów gra jazzem
Helios prezentuje najnowszy repertuar

Helios prezentuje najnowszy repertuar

W najbliższych dniach widzowie kin Helios mogą spodziewać się kolejnej porcji filmowych emocji. Na wielkich ekranach pojawią się dwie premiery – „Resident Evil” oraz „Tedi i magiczna lampa”. W repertuarze pozostają także popularne tytuły z poprzednich tygodni, w tym „100 dni: Misja Zeus” i „Totalna magia 2”. Nie zabraknie również specjalnych pokazów i lubianych cykli, takich jak między innymi maraton z serią „Bleach”.Na piątek, 18 września zaplanowano premierę filmu „Resident Evil” – zupełnie nowej opowieści z uniwersum jednej z najbardziej rozpoznawalnych serii horrorów i gier. Głównym bohaterem jest Bryan – przypadkowy świadek katastrofy, który zostaje uwięziony w ogarniętym chaosem mieście i musi znaleźć sposób na przetrwanie. Awaria laboratorium Umbrelli prowadzi do niekontrolowanego uwolnienia wirusa, a mieszkańcy Raccoon zaczynają przemieniać się w bezlitosne, krwiożercze istoty…Tego samego dnia rozpoczną się premierowe seanse animacji „Tedi i magiczna lampa”. Główny bohater po narodzinach córki Oli staje się nadopiekuńczym ojcem, przez co jego przyjaciółka Mumia czuje się odsunięta na bok. Kiedy bohaterowie znajdują w Pałacu Buckingham magiczną lampę, Mumia prosi o przeniesienie w czasie do… Peru w 1502 roku. Pozostałe postacie ruszają jej śladem, a ich podróż prowadzi przez liczne historyczne krainy i miejsca znane z legend.Wśród dostępnych seansów nie zabraknie najpopularniejszych produkcji ostatnich tygodni. „100 dni: Misja Zeus” to kontynuacja polskiego ubiegłorocznego hitu dla młodzieży z udziałem influencerów. Tym razem bohaterowie stawiają pierwsze kroki w dorosłym życiu, a przed nimi pojawia się zadanie, od którego może zależeć przyszłość wielu ludzi. Fani filmu „100 dni: Misja Zeus” mogą również sięgnąć po limitowane karty kolekcjonerskie dostępne wyłącznie w kinach Helios! W kolekcji znalazło się kilka rodzajów wzorów, w tym także bardzo rzadkie karty z odręcznymi podpisami aktorów i twórców filmu. Karty można kupić online razem z biletem na film lub stacjonarnie w kasie kina.W repertuarze pozostaje także „Mistyczka” – polski film inspirowany prawdziwymi wydarzeniami, opowiadający o Alicji Lenczewskiej i jej niezwykłej drodze duchowej. Bohaterka przez lata była członkinią partii komunistycznej, lecz jedno spotkanie zmieniło jej spojrzenie na świat. Jej zapiski, pełne refleksji dotyczących miłości, cierpienia, wiary i sensu życia, z czasem trafiają do tysięcy osób. Na ekranach będzie można również oglądać „Totalną magię 2”, w której Sandra Bullock i Nicole Kidman ponownie wcielają się w siostry Owens. Sally i Gillian muszą zmierzyć się z mroczną klątwą zagrażającą ich rodzinie – aby ją przerwać, siostry jednoczą siły. Kinomani będą mogli nadrobić też jeden z najpopularniejszych filmów roku – „Spider-Man: Całkiem nowy dzień”, w którym Peter Parker próbuje odsunąć na bok relacje z bliskimi i skoncentrować się na roli obrońcy miasta. Gdy jednak osoby, na których mu zależy, znajdują się w niebezpieczeństwie, musi stanąć do walki. W repertuarze znajdą się także seanse specjalne i tematyczne cykle. W piątek, 18 września, we wszystkich kinach Helios odbędzie się pierwsza część Mini Maratonu „Bleach”, podczas której widzowie zobaczą: „BLEACH: Memories of Nobody” oraz „BLEACH: The DiamondDust Rebellion”. Seria po wielu latach od premiery pozostaje absolutnie kultowym tytułem w świecie mangi i anime.W sobotę, 19 września, w wybranych kinach w ramach Helios RePlay będzie można zobaczyć „Asterix i Obelix. Misja Kleopatra”. Film powraca na ekrany w odrestaurowanej wersji 4K z uwielbianym polskim dubbingiem. Tym razem nieustraszeni Galowie razem trafiają do starożytnej Aleksandrii. Natomiast w czwartek, 24 września, wybrane kina Helios zaproszą na kolejny seans z cyklu Helios RePlay – „Piraci z Karaibów: Skrzynia umarlaka”. Kapitan Jack Sparrow wpada w poważne tarapaty, gdy Davy Jones przybywa, by odebrać należny mu dług. W ramach Helios na Scenie w niedzielę, 20 września, we wszystkich kinach sieci odbędzie się retransmisja jubileuszowego koncertu „André Rieu. Niech żyje Maastricht!”. To już 20. letni koncert Maestra i jego Orkiestry Johanna Straussa, a w programie znajdą się walce i marsze, utwory musicalowe i filmowe oraz liczne uwielbiane przeboje. W poniedziałek, 21 września, w wybranych lokalizacjach w ramach cyklu Kino Konesera zostanie wyświetlony film „Wrong Girls”. Frankie i Molly przez przypadek wchodzą w posiadanie walizki z eksperymentalną substancją. Po jej zażyciu zyskują zdolność telepatycznej komunikacji – nie tylko między sobą, ale również… ze swoimi kotami. W rolach głównych występują Kristen Stewart i Alia Shawkat.Bilety na wszystkie seanse dostępne są w kasach kin Helios, na stronie www.helios.pl oraz w aplikacji mobilnej. Dokonując zakupu wcześniej, można wybrać najlepsze miejsca, a także – zaoszczędzić w ramach unikalnej oferty „Wcześniej kupujesz, więcej zyskujesz”. Data rozpoczęcia wydarzenia: 18.09.2026
Salon Kultury Helios z premierowym pokazem „Lalki”

Salon Kultury Helios z premierowym pokazem „Lalki”

Salon Kultury Helios zaprasza na seans najnowszej ekranizacji „Lalki” Bolesława Prusa, który odbędzie się w czwartek, 1 października. To jedna z najbardziej wyczekiwanych polskich premier tego roku, która zwraca uwagę gwiazdorską obsadą. Pokaz będzie okazją, by ponownie spotkać się z bohaterami powieści oraz zobaczyć ich losy w nowej odsłonie.Stanisław Wokulski, dzięki fortunie zdobytej podczas wojny, postanawia wkroczyć do świata wyższych sfer, by zdobyć względy Izabeli Łęckiej – pięknej, choć zubożałej arystokratki. Aby zwrócić uwagę kobiety, bohater wspiera jej rodzinę i angażuje się w działania charytatywne, nie bacząc na ostrzeżenia swojego przyjaciela Ignacego Rzeckiego. Tymczasem arystokratyczne salony okazują się bezwzględnym środowiskiem pełnym intryg, a uczucie Wokulskiego stopniowo prowadzi go na drogę autodestrukcji.W rolach głównych występują Marcin Dorociński jako Stanisław Wokulski, Kamila Urzędowska jako Izabela Łęcka oraz Marek Kondrat jako Ignacy Rzecki. W obsadzie znajduje się także plejada gwiazd, w tym wybitne postaci polskiego kina, takie jak Maja Komorowska, Andrzej Seweryn i Krystyna Janda.„Lalka” zostanie zaprezentowana w ramach Salonu Kultury Helios – cyklu stworzonego z myślą o dojrzałej widowni, która w kinie poszukuje wartościowych tematów, inspirujących do refleksji i rozmowy. Każdy seans w ramach projektu poprzedza specjalne wprowadzenie przygotowane przez krytyka filmowego Tomasza Raczka, który przybliża widzom kontekst prezentowanego dzieła.Bilety na seanse Salonu Kultury Helios dostępne są w kasach kin sieci, na stronie: www.helios.pl oraz w aplikacji mobilnej. Dokonując zakupu wcześniej, można wybrać najlepsze miejsca, a także – zaoszczędzić. Data rozpoczęcia wydarzenia: 01.10.2026
Raz Dwa Trzy – 35 lat. Koncert jubileuszowy

Raz Dwa Trzy – 35 lat. Koncert jubileuszowy

„Raz Dwa Trzy... dzieści pięć okrążeń wokół słońca”Jubileusz 35-lecia zespołu ! W dniu 10 października w Tomaszowie Mazowieckim wystąpi zespół Raz, Dwa, Trzy. Jeden z najbardziej rozpoznawalnych i cenionych zespołów na polskiej scenie zagra w Powiatowym Centrum Animacji Społecznej z okazji jubileuszu 35-lecia. Bilety dostępne w sprzedaży! 35 lat temu, na korytarzu akademika w Zielonej Górze trójka młodych ludzi zagrała pierwsze wspólne dźwięki i zaczęła się historia.Historia zespołu, który pozostał wierny sobie i swojej muzycznej drodze, konsekwentnie krocząc z boku głównego nurtu. Historia zespołu, który w tylko sobie znany sposób potrafił połączyć talent literacki Adama Nowaka z muzyczną finezją i  fantazją, wytwarzając swój własny, charakterystyczny i rozpoznawalny muzyczno - literacki język. Zespołu, który w niedościgniony  sposób zinterpretował piosenki A.Osieckiej i W.Młynarskiego - z pełnym szacunkiem dla pierwowzorów.Nadto zespołu, który przez te wszystkie lata zbudował ogromną więź ze słuchaczami, grając tysiące koncertów – od małych klubów po wielkie sale koncertowe. To właśnie koncerty stały się znakiem rozpoznawczym „Raz, Dwa, Trzy”  - jego swoistym DNA.  Jubileuszowymi koncertami właśnie - bez wielkich fet, akademii i transmisji, zespół pragnie uczcić wieloletnią przyjaźń ze swoją publicznością i wyrazić wdzięczność za to, że wiernie mu od lat towarzyszy . Raz, Dwa, Trzy – Jubileusz 35-lecia zespołu10.10.2026, godz.19.00Powiatowe Centrum Animacji Społecznej w Tomaszowie MazowieckimBilety dostępne w sprzedaży internetowej:KupBilecik, Eventim, Biletyna.  Data rozpoczęcia wydarzenia: 10.10.2026

Polecane

23 września w historii. Warszawa płonie, odkrywamy Neptuna, rodzi się KOR, a jazz dostaje Coltrane’a

23 września w historii. Warszawa płonie, odkrywamy Neptuna, rodzi się KOR, a jazz dostaje Coltrane’a

23 września jest datą, w której nauka zagląda na krańce Układu Słonecznego, wojna dociera do płonącej Warszawy, a obywatele PRL zaczynają organizować pomoc represjonowanym robotnikom. Jeśli pytamy, co wydarzyło się 23 września, trafiamy na odkrycie Neptuna, słynne przemówienie Stefana Starzyńskiego, wiadomość o pierwszej sowieckiej bombie atomowej i narodziny Komitetu Obrony Robotników. Kalendarium historyczne 23 września brzmi też wyjątkowo muzycznie: dokładnie sto lat temu urodził się John Coltrane, później tego samego dnia przyszli na świat Ray Charles i Bruce Springsteen. A w Tomaszowie Mazowieckim ta data ma własny, mocny ślad – od powstańców styczniowych po decyzję o budowie pomnika Tadeusza Kościuszki. Data dodania artykułu: Wczoraj, 07:52
Lechia odwróciła mecz w Piotrkowie. Pięć goli po przerwie i awans do ćwierćfinału „Jadę tylko kawałek”. Właśnie wtedy najczęściej zapominamy o pasach Dziś w kraju i na świecie – czwartek, 24 września Nie tylko logo na koszulce. Twój Sklep Medyczny uruchamia program „Lokalny Partner Zdrowia” Sekundy, celność i zaufanie. Żołnierze WOT walczą o miano najlepszej sekcji lekkiej piechoty Uwaga na polowania zbiorowe w lasach gminy Lubochnia. Podano konkretne terminy i rejony 15-latek pobity w Parku Solidarności. Napastnik odszedł, po 10 minutach wrócił. Chłopak ma złamania twarzoczaszki 23 września w historii. Warszawa płonie, odkrywamy Neptuna, rodzi się KOR, a jazz dostaje Coltrane’a Jesień od razu pokazuje chłodniejsze oblicze. W Tomaszowie tylko około 15 stopni i możliwy deszcz PET-CT oddala się od Tomaszowa. Rada odrzuciła aport, ale problem nie zaczyna się przy tablicy do głosowania Kolonia Zawada ma nowy plac zabaw. Było otwarcie, atrakcje i sąsiedzkie spotkanie Jasienianki najlepsze w Łódzkiem. Koło z powiatu tomaszowskiego powalczy teraz w finale w Warszawie
Wózek inwalidzki elektryczny z amortyzowaną ramą

Wózek inwalidzki elektryczny z amortyzowaną ramą

W naszej ofercie dostępny jest wózek inwalidzki o napędzie elektrycznym, zaprojektowany z myślą o wygodzie, bezpieczeństwie i większej samodzielności użytkownika. To sprzęt, który może realnie poprawić komfort codziennego funkcjonowania – w domu, podczas spaceru, wizyty u lekarza czy załatwiania codziennych spraw.Model posiada amortyzowaną ramę z dwoma amortyzatorami kół tylnych, co zwiększa komfort jazdy na nierównym podłożu. Wózek wyposażono w szarą, oddychającą i demontowalną tapicerkę oraz poduszkę siedziska. Dostępne szerokości siedziska to 16” i 18”.Dla wygody użytkownika zastosowano regulowany kąt nachylenia oparcia, regulowane i demontowalne podłokietniki, możliwość odchylenia joysticka oraz uchylne, demontowalne podnóżki z regulacją długości. Bezpieczeństwo podczas jazdy zapewniają hamulce elektromagnetyczne, regulowane tylne kółka przeciwwywrotne oraz pełne oświetlenie drogowe LED.Wózek posiada kontroler VS/PG50A, koła przednie 9”, koła tylne 14”, prześwit 8 cm, a jego waga bez akumulatorów wynosi 49 kg.To urządzenie przeznaczone jest dla osób, które potrzebują wsparcia w mobilności i chcą zachować możliwie największą niezależność. Przeciwwskazaniem do użytkowania są przeciwwskazania do pozycji siedzącej.Z pełną ofertą można zapoznać się w naszym punkcie zaopatrzenia medycznego:Twój Sklep MedycznyTomaszów Mazowiecki, ul. Słowackiego 4Oferujemy atrakcyjne rabaty dla stałych klientów. Honorujemy Tomaszowską Kartę Seniora. Na terenie miasta zapewniamy transport gratis.
Reklama
Reklama Twój Sklep MEydczny
Reklama badanie bezdechu sennego
Reklama badanie bezdechu sennego

Wasze komentarze

Autor komentarza: Ajdejano Treść komentarza: Kolejny, idiotyczny plac zabaw. Zabaw, ale dla kogo ? Już na zdjęciu powyżej widać, że dzieci tam jest kilkoro, a starzy siedzą przy stołach i ... grzeją. No, w Kolonii Zawada tych dzieci do tego placu zabaw jest zatrzęsienie . Chyba wszystkie, widziane na zdjęciu powyżej, już tam były. Wydawanie publicznej kasy, a zwłaszcza jakichś dotacji na takie pierdoły na wsiach (place zabaw , jakieś, zupełnie nie używane i pozamykane na klucz korty tenisowe, boiska) to jest totalne bezmózgowie tych różnych radnych, sołtysów, wójtów. Niech lepiej biorą się za robienie dzieci, to wtedy to obiekty będą miały sens. Źródło komentarza: Kolonia Zawada ma nowy plac zabaw. Było otwarcie, atrakcje i sąsiedzkie spotkanie Autor komentarza: F Treść komentarza: No, dobrze, dobrze. Sesja się odbyła i co się działo na tej sesji w Pańskiej sprawie - Panie Mariuszu... Źródło komentarza: Mandat Mariusza Strzępka na szali. Dziś Rada Powiatu zajmie się tym o 12 Autor komentarza: Ajdejano Treść komentarza: Jak zacząłem czytać ten materiał powyżej , dotyczący Wód Polskich, z mety otworzył mi się scyzoryk w kieszeni. Z tymi Wodami Polskimi ma ciągle styczność z uwagi na swoją pracę zawodową. Te Wody Polskie, to jest totalne nieporozumienie. Tam szefowie zmieniają się nie w zależności od kompetencji zawodowych, ale od przynależności do tych durniów, którzy rządzą Polską. Więc: jak ma być dobrze z polskimi wodami jeżeli tymi polskimi wodami rządzą debilowate urzędasy z nadania jakiejś partii. Źródło komentarza: 42,5 mln zł na wały Wolbórki. Wody Polskie zaczynają nowy plan — co z czterema inwestycjami w Tomaszowie? Autor komentarza: Gmina Ujazd Treść komentarza: Chłop mieszka 20 lat w Łodzi,oszukał swoich wyborców a wojewoda nie widzi podstaw!oto uśmiechnięta Polska:)sąsiedzi z Ujazdu jak to czytają mają niezły ubaw:)haha Źródło komentarza: Wojewoda nie znalazł podstaw do wygaszenia mandatu Rafała Wolniewicza Autor komentarza: Ella Treść komentarza: Ciekawy projekt, w odpowiednim miejscu. Jest wiele wolnych placow w okolicy, nu. miedzy Dzieci Polskich a Zawadzka. Caly ten klin czeka na odpowiednie zagospodarowanie. Źródło komentarza: Nowe budynki handlowe przy Zawadzkiej. Procedura rusza na działce liczącej prawie 9 hektarów Autor komentarza: Ella Treść komentarza: Brawo radna, Ewa Radziewicz. Inwestowac, placic ale i kontrolowac. Zle nasadzenia, uschniete drzewa przykladem niekompetencji i pieniedzy wyrzuconych w bloto. Cos sie dzieje, jest moc, brawo radna. Źródło komentarza: Park Solidarności znów pod lupą. Rura przy Wolbórce, nawierzchnia, drzewa i elektryczne złącze
Reklama
Reklama

Napisz do nas

Zachęcamy do kontaktu z nami za pomocą formularza. Możecie dołączyć zdjęcia i inne załączniki. Podajcie swojego maila ułatwi to nam kontakt z Wami
Reklama