Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
wtorek, 18 sierpnia 2026 07:17
Reklama Twój Sklep Medyczny
Reklama

Psychoterapeuta: małe buteleczki to wynalazek diabła stworzony po to, żeby pomóc ludziom pić

Małe buteleczki to wynalazek diabła stworzony po to, żeby pomóc ludziom pić - powiedziała PAP Anna Biskot, psychoterapeuta uzależnień. Dodała, że elegancki pan w garniturze spokojnie wnosi do pracy w kieszonkach cztery płaskie flaszki, nic nie widać, może sobie spokojnie popijać.

PAP: Bardzo modny jest obecnie temat fentanylu, ja mam jednak wrażenie, że wciąż niedocenianą substancją psychoaktywną, zabijającą największą ilość osób w Polsce, jest alkohol, podczas gdy uzależnionych od tego syntetycznego opioidu jest garstka.

Anna Biskot: Jestem tego samego zdania, dodam tylko, że alkohol jest substancją legalną i powszechnie stosowaną. Oficjalnie podaje się, że ok. 2 proc. Polaków jest uzależnionych od alkoholu, ale według mnie to zaniżone dane. Wielu ludziom wydaje się, że alkoholik to ten, co stoi pod sklepem i żebrze o 2 zł. W rzeczywistości osób uzależnionych od alkoholu w każdej grupie zawodowej jest mnóstwo. W ciągu mojej 32-letniej kariery pomagałam wyjść z nałogu aktorom, politykom, naukowcom, o których nikt by nawet nie pomyślał, że mogą być alkoholikami. Części z nich, niestety, nie udało się z tego wyjść, zmarli. Ale przecież nikt w nekrologu nie napisze, że ktoś umarł z powodu wódy, tylko że zginął tragicznie albo że nie wytrzymało mu serce.

PAP: Mówiąc klasykiem – „Chopin gdyby jeszcze żył, to by pił”. Czym się różni pijak od alkoholika?

A.B. Alkoholizm to jest choroba, a pijaństwo jest wyborem. Po prostu, są ludzie, którzy lubią alkohol, lubią się pobawić, porozrabiać… Tyle że taki pijak, jak siedzi nawet na jakiejś imprezie, potrafi wstać od stołu o godz. 22, przerwać picie i wyjść, bo np. jutro rano ma samolot i musi wcześnie wstać. Bo to on decyduje, kiedy i ile wypije. Natomiast alkoholik, jak już zacznie pić, nie jest w stanie przewidzieć, kiedy skończy, jak skończy, gdzie skończy i czym to się skończy. Na tym polega ta choroba, że jak alkoholik dostanie choć trochę swojej ukochanej trucizny, będzie jej pragnął coraz więcej i więcej. Zaczyna się błędne koło – człowiek upija się, po przebudzeniu czuje się strasznie, ma tzw. moralniaka, wyrzuca sobie, że jest ostatnią szmatą, bo znowu dał ciała. Drżą mu ręce, poci się, może mieć biegunkę, bóle mięśniowe, tak jak przy grypie. Wówczas znów sięga po alkohol, wypija odrobinę - piwo czy setkę - i te wszystkie objawy odchodzą. Ale ponieważ jest alkoholikiem, to nie umie się na tej setce zatrzymać, jego organizm domaga się „jeszcze, jeszcze”, więc znów się upija. Tak zaczynają się ciągi alkoholowe - wielodniowe, wielotygodniowe, wielomiesięczne, czasami nawet wieloletnie.

PAP: A jakby pani nazwała osobę, która codziennie po przyjściu z pracy wypija dwa drinki?

A.B.: Trudno mi stawiać takie teoretyczne diagnozy, ale pewnie powiedziałabym: spróbuj przez tydzień nie wypijać tych drinków i zobacz, co się z tobą dzieje. Jak się będziesz czuła.

PAP: Co decyduje o tym, że ktoś, kto nawet nadużywa alkoholu, nie zachoruje na alkoholizm, a inny człowiek tak, i to bardzo szybko?

A.B.: Gdybyśmy to dokładnie wiedzieli, zapewne mielibyśmy już jakąś szczepionkę czy antidotum na alkoholizm. Natomiast są pewne czynniki, które tej chorobie sprzyjają. Żaden z moich pacjentów nie miał dobrego dzieciństwa, co nie znaczy, że wszyscy dorastali w biedzie, fatalnych warunkach, w przemocy, awanturach, patologii. Niektórzy pochodzą z dobrych, zamożnych domów, mieli opiekunki, superwakacje, wypasione ciuchy. Natomiast to, co wszystkich łączy, to syndrom braku miłości. Jak to pięknie powiedział psycholog Robert Rutkowski, każdy z nas powinien zostać wyposażony przez swoich rodziców w walizkę z milionem dolarów, ale nie tych zielonych, amerykańskich, tylko takich miłosnych, w postaci wsparcia, które sprawią, że będziemy mieć wysokie poczucie własnej wartości, będziemy szli przez życie pewnym, a nie przyczajonym krokiem. Ktoś, kto nie dostał takiej miłości, nosi w sobie cierpienie. Kiedy zetknie się z alkoholem, który wszak jest narkotykiem, wypije np. dwie lampki wina i odkryje, że wszystko stało się jakieś ładniejsze, jaśniejsze, a on weselszy, odważniejszy, będzie dążyć do powtórzenia tego stanu. W tym mechanizmie łatwo się uzależnić.

PAP: Spotkałam się już z teorią, że picie alkoholu jest formą autoterapii – zamiast pójść do psychiatry, bo mamy np. depresję, „zalewamy robaka”.

A.B.: Alkoholizm jest jak popełnianie samobójstwa na raty, więc trudno mówić o nim jak o czymś, co ma nam pomóc. Zwłaszcza wówczas, kiedy choroba się rozwinęła. Zresztą ludzie w chronicznej fazie choroby, kiedy już nie mają nic, a nie mają nikogo, bardzo chętnie wspominają „stare, dobre czasy”, kiedy było wesoło, byli przyjaciele, zabawa, muzyka, jakieś sukcesy, ale to wszystko wyparowało razem z wypitym alkoholem.

PAP: Kim jest dobrze funkcjonujący alkoholik?

A.B.: Oglądała pani film pt. „Żółty szalik” z Januszem Gajosem w roli głównej? On o tym opowiada. To może być np. bardzo dobry aktor, który świetnie gra, świetnie sobie radzi zawodowo, jest nagradzany, wszyscy go kochają, a jednocześnie pije, robi różne skuchy, które rodzina i menadżer ukrywają, żeby się nie wydało. Ma pracę, pieniądze, ma jeszcze dom i młodą żonę. To osoby uzależnione, które jeszcze się nie stoczyły: piękne kobiety, 35-40 lat, które nie założyły rodziny, bo szły w karierę, noszą buty na czerwonych zelówkach, a kiedy wracają z korpo do domu, wypijają dwie flaszki wina. One to wino kupują codziennie w innym miejscu, w innej dzielnicy, żeby nikt się nie zorientował, że tyle piją.

PAP: Jeżeli alkoholicy nie są w stanie przerwać ciągu, to jakim cudem dobrze sobie radzą w pracy?

A.B.: Biorą urlopy, zwolnienia lekarskie. No i często stosują tzw. klinowanie odroczone. Zamiast rano od razu walnąć sobie lufę na kaca, faszerują się lekami, więc często powstaje krzyżowe uzależnienie. Przesiedzą jakoś te ileś godzin w pracy i pierwsze, co robią po jej zakończeniu, to piją, żeby lepiej się poczuć. Często jeszcze w samochodzie. Miałam takiego pacjenta, kiedyś był jednym z dyrektorów w Mostostalu, który dojeżdżał do garażu i jeszcze w samochodzie wywalał dwie puszki piwa. Potem w domu kolejne dziesięć.

PAP: Gdzie mu się to mieściło?

A.B. Mieściło się. Proszę pani, kobiety spokojnie wypijają osiem puszek.

PAP: Czy jest różnica pomiędzy tym, jak piją mężczyźni, a jak kobiety?

A.B.: Po pierwsze kobiety o wiele, wiele szybciej się uzależniają niż mężczyźni, szybciej też u nich idzie destrukcja organizmu - mamy mniejsze wątroby, łatwiej je uszkodzić. Poza tym kobietom, jeśli już decydują się rozstać z piciem, jest dużo trudniej. Facet, jak zaczyna trzeźwieć, to wraca z pracy do domu i mówi rodzinie „do widzenia, nie ma mnie, bo dziś mam spotkanie z moim terapeutą albo dziś mam miting AA”. Natomiast kobieta musi odebrać dzieci z przedszkola, przygotować im na jutro ubranka, ugotować… Potem jest tak zmęczona, że ma siłę tylko na to, żeby podnieść kieliszek.

PAP: A w sposobie picia są jakieś różnice?

A.B.: Wiele kobiet najpierw pije tylko wino, bo uważają, że to taki damski trunek. Ale do czasu, potem przechodzą na wódkę, bo daje większego kopa. Jeszcze później, kiedy jest mniej pieniędzy, pije się wszystko, byle było tanie i miało procenty. Natomiast obie płcie najpierw piją towarzysko, a potem w samotności. Wycofują się z picia publicznego, a nawet jak pójdą na imprezę, to szybko z niej wychodzą, żeby w domu spokojnie się napić. Wracając do kobiet – często piją te, które są w nieszczęśliwych związkach, są ofiarami różnych form przemocy. Sięgają po alkohol, bo nie radzą sobie z bólem, z cierpieniem. Co ciekawe, one zazwyczaj starają się zachować wizerunek dobrej pani domu: umyłam okna, posprzątałam, porobiłam wszystko. Błysk w chałupie. A jak tak, to musi być nagroda. Jeden drink, drugi, trzeci…. Niektóre pacjentki opowiadały o wpadkach, jakie zaliczały. Np. mieli przyjść goście, więc było dużo roboty w domu, jak skończyły, postanowiły chlapnąć sobie dla kurażu, ale jak ci się zjawili, gospodyni była niestety w niedyspozycji.

PAP: Być może moja intuicja jest błędna, ale mam wrażenie, że coraz młodsze osoby się uzależniają, bo inicjacja alkoholowa następuje wcześniej, niż kiedyś.

A.B.: Z przykrością stwierdzam, że ma pani rację. Kiedyś uczestniczyłam, na prośbę szkół, w takich spotkaniach profilaktycznych z młodzieżą w wieku 14-15 lat i jej rodzicami. I najbardziej szokowali mnie właśnie dorośli, którzy – komentując moje słowa o zagrożeniach płynących ze spożywania alkoholu w młodym wieku – wyrzucali z siebie komentarze typu: „ale jak się przy rodzicach napije, to się nic nie stanie”. Przy tym patrzyli na mnie, jakbym się urwała z choinki. Niektórzy twierdzili, że lepiej, żeby się napili piwa, niż mieli palić jakieś narkotyki. Moje pokolenie inicjację alkoholową przeżywało w okolicach „osiemnastki”. Ale moi pacjenci w wieku trzydziestu paru lat już wcześniej. Dzisiaj miałam takiego pacjenta, pierwszy raz przyszedł do mnie: 36 lat, wykształcony, miły, przystojny człowiek, dwoje dzieci, żona. On zaczął pić, mając 13 lat, tanie wina. Jeździł na wakacje do babci na wieś, pili z kolegami te wińska i nikt nie zwracał na to uwagi. 13 lat a 18 – to jest pięć lat różnicy. Im człowiek wcześniej zaczyna pić, tym szybciej się uzależnia i tym większa destrukcja następuje.

PAP: Co alkohol robi z organizmem?

A.B.: Niszczy wszystkie komórki po kolei, niszczy mózg, wątrobę, serce, nerki. Nie ma takiego narządu, którego alkohol by nie dotykał. Oprócz tego niszczy mentalnie, rujnuje pamięć, zabija super ego, te uczucia wyższe, w jakie jesteśmy wyposażeni

PAP: Dlaczego alkoholicy umierają?

A.B.: Bo się nie leczą ani z alkoholizmu, ani z towarzyszących mu chorób. Np. alkoholicy często chorują na cukrzycę, ale jej nie leczą, bo nie da się brać diabetyków i pić. Wybierają więc picie, bo to jest najważniejsze. Podobnie jest z chorobami kardiologicznymi, nadciśnieniem, depresją. Najważniejszy dla czynnego alkoholika jest alkohol. To jest jego bóg, w związku z tym wszystko, co chce go odsunąć od picia, jest be.

PAP: Czy uważa pani, że zakaz sprzedaży alkoholu na stacjach benzynowych w jakiś sposób poprawi sytuację?

A.B.: Uważam, że tak. W ogóle niemoralne jest to, że w miejscach, gdzie przyjeżdżają kierowcy, najbardziej wyeksponowana jest gorzała, przez którą tylu ludzi ginie na drogach. Kolejną rzeczą, którą należy wyeliminować, są „małe buteleczki”. To jest wynalazek diabła stworzony po to, żeby pomóc ludziom pić. Pacjenci mi mówili, że kiedyś, jak ktoś chciał wejść na zakład z flaszką, to ją chował, trzymał za paskiem i cały drżał, że mu wyleci. Teraz elegancki pan w garniturze spokojnie wnosi do pracy w kieszonkach cztery płaskie flaszki, nic nie widać, może sobie spokojnie popijać. Pani włoży sobie ich kilka do torebeczki i pójdzie do biura. Małe buteleczki to także idealne wyjście dla tych, którzy mają mało pieniędzy, a poza tym potrzebują już niewiele do tego, żeby się upić.

PAP: A wszystkie te buteleczki takie ładne, kolorowe…

A.B.: Z obrazeczkami zdrowych dla zdrowia owoców. To jest potwornie niemoralne.

PAP: A czy moralne jest, że znani prezenterzy sportowi reklamują piwo?

A.B.: Jak widzę te reklamy muszę walczyć ze sobą, żeby nie złapać jakiegoś ciężkiego przedmiotu i nie walnąć nim w telewizor. To jest arcyniemoralne, jeżeli prezenter sportowy, o którym wiedzą wszyscy, że pije, jeszcze reklamuje alkohol. Przepraszam, jak się ma sport do picia? Albo jeżeli robi to aktor, który opowiada o sobie, jaki to on jest wierzący. Widać zapomniał o dziesięciu przykazaniach, z których jedno mówi o tym, żeby nie zabijać. Nie reklamuj gorzały, człowieku, bo ona zabija ludzi. I jeszcze Sejm: jedyne miejsce pracy, gdzie w sposób legalny nawet do śniadania można sobie wypić drinka. Świetny przykład, posłowie, dla obywateli.

Rozmawiała: Mira Suchodolska (PAP)

Rok nocnej prohibicji w Krakowie – prawie 50 proc. mniej interwencji związanych z alkoholem

W rok po wejściu nocnej prohibicji w Krakowie liczba interwencji policyjnych związanych ze spożywaniem alkoholu zmniejszyła się o prawie 50 proc. - wynika ze statystyk Urzędu Miasta Krakowa.

Na mocy uchwały radnych miasta w stolicy Małopolski od 1 lipca 2023 obowiązuje nocny zakaz sprzedaży alkoholu. Kupić alkoholu nie można między północą a godz. 5:30 w sklepach detalicznych, supermarketach, na stacjach paliw na terenie całego miasta. Zakaz nie obowiązuje w lokalach gastronomicznych.

"Uchwała spełniła swój cel. Miała sens. Jest zdecydowanie lepiej. Widać to po liczbie interwencji. Po mieście chodzi mniej pijanych osób w nocy, jest mniej awantur, mniej osób trafia do izby wytrzeźwień. Również mieszkańcy mówią, że mają więcej spokoju" – powiedział PAP rzecznik prasowy Urzędu Miasta Krakowa Dariusz Nowak.

O poprawie sytuacji świadczą statystyki policyjne, straży miejskiej i Miejskiego Centrum Profilaktyki Uzależnień, z okresu lipiec 2022 - czerwiec 2023 r.

Szczególną różnicę widzi policja. W ciągu roku obowiązywania uchwały odnotowała o 48,5 proc. mniej interwencji nocnych związanych ze spożywaniem alkoholu.

Wyraźny spadek interwencji i wykroczeń w godzinach obowiązywania zakazu odnotowała straż miejska. Liczba interwencji zmniejszyła się o 31,2 proc, a liczba wykroczeń o 47,9 proc.

Statystyki pokazują spadek interwencji związanych ze spożyciem alkoholu nie tylko w nocy. Policja zanotowała o 30,9 proc. mniej takich interwencji w ciągu doby, a straż miejska o 1,6 proc. w ciągu dnia.

Od lipca 2023 o 2,6 proc. zmniejszyła się liczba osób nietrzeźwych w Miejskim Centrum Profilaktyki Uzależnień. Wyraźniejszą zmianę widać w liczbie przypadków zastosowania przymusu bezpośredniego w dziale opieki nad osobami nietrzeźwymi w MCPU – zmalała ona o 23,3 proc.

O nocnej prohibicji radni miasta zdecydowali jednomyślnie w maju 2023 r. Rady dzielnic były podzielone w tej sprawie - negatywnie pomysł ten oceniła niemal połowa dzielnic. Obawy zgłaszali także niektórzy przedsiębiorcy, jednak Krakowska Kongregacja Kupiecka poparła projekt.

Władze miasta przygotowując projekt uchwały powołały się m.in. na ustawę o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi. Ważnym argumentem "za" prohibicją były skargi mieszkańców, których spokój był zakłócany przez klientów sklepów, zwłaszcza w centrum miasta. (PAP)

Trzy osiedla w Poznaniu z ograniczeniami w nocnej sprzedaży alkoholu

Od około roku na terenie dwóch poznańskich osiedli obowiązują ograniczenia w zakresie nocnej sprzedaży napojów alkoholowych przeznaczonych do spożycia poza miejscem sprzedaży. Najwcześniej, bo w 2018 r., Rada Miasta Poznania zdecydowała o wprowadzeniu takich ograniczeń na terenie osiedla Stare Miasto.

Zakaz sprzedaży na Wildzie, Łazarzu i Starym Mieście obowiązuje od godziny 22 do 6 rano. W tym czasie napoje alkoholowe można tam spożywać jedynie w lokalach gastronomicznych. Nie można ich kupić w sklepach.

W maju 2018 r. rada miasta zdecydowała o wprowadzeniu ograniczeń na terenie osiedla Stare Miasto. Zmiana poprawiła porządek i zwiększyła bezpieczeństwo w ścisłym centrum. W czerwcu ubiegłego roku, na wniosek rad osiedli, ograniczenia wprowadzono także na Wildzie i na Łazarzu.

Lidia Koralewska, która w radzie osiedla Stare Miasto poprzedniej kadencji koordynowała kwestię wprowadzenia ograniczeń w sprzedaży alkoholu powiedziała PAP, że nocna dostępność tego typu napojów w punktach sprzedaży skutkowała uciążliwymi sytuacjami dla mieszkańców.

"Nasza dzielnica jest tą turystyczno-rozrywkową częścią Poznania. I to było bardzo uciążliwe dla mieszkańców, kiedy ten alkohol był spożywany np. na skwerach, w bramach, zaułkach. Był problem z zanieczyszczaniem tych miejsc. Rano na parapetach mnożyły się opakowania po małpkach" - powiedziała.

Przypomniała, że gastronomia nie powoduje aż takich uciążliwości; w lokalach gastronomicznych klient spożywa alkohol na miejscu, ma też do dyspozycji toalety.

"Po wprowadzeniu ograniczenia oczywiście nie udało się wyeliminować wszystkich problemów, ponieważ tu, na Starym Mieście mamy i tak zbyt dużą liczbę punktów sprzedaży alkoholu. Uciążliwości jest jednak mniej. Potwierdzają to też statystyki policyjne. Szacując rok do roku, po wprowadzeniu tego ograniczenia zanotowano o 40 proc. mniej zdarzeń spowodowanych przez osoby nadużywające alkohol" – powiedziała.

Lidia Koralewska zauważyła, że w Poznaniu, inaczej niż np. w Krakowie, ograniczenie wprowadzono nie w całym mieście, ale w kilku dzielnicach. "Może to świadczyć o tym, że jest to kwestia mniej lub bardziej uciążliwa w różnych częściach miasta" - powiedziała.

Zdaniem Koralewskiej kolejnym krokiem mogłoby być zmniejszenie liczby punktów sprzedaży alkoholu. Podkreśliła, że rada osiedla Stare Miasto poprzedniej kadencji wnioskowała o zaostrzenie limitów.

"Dziś na Starym Mieście co 100 metrów mamy sklepy alkoholowe. One często udają sklepy spożywcze, ale tak naprawdę ich działalność opiera się na sprzedaży alkoholu. Stare Miasto jest obszarowo małe, a mamy tu ponad 100 punktów ze sprzedażą takich napojów" – powiedziała.

Jak wskazała jest to pięć razy więcej, niż zaleca to WHO na jednego mieszkańca.

"Na Starym Mieście mieszkają ludzie, to są stali mieszkańcy i o ich komfort i bezpieczeństwo trzeba dbać. Nie ma miasta, nie ma dzielnicy bez mieszkańców. To mieszkańcy tworzą klimat dzielnicy - nie turyści i nie imprezowicze" – podkreśliła Lidia Koralewska.

W 2023 roku w uzasadnieniu uchwały o wprowadzeniu ograniczeń na Łazarzu podkreślono, że zmiany w sprzedaży napojów alkoholowych zastosowane od 2018 roku na Starym Mieście przyczyniły się do istotnej poprawy porządku i bezpieczeństwa w ścisłym centrum.

Działające w nocy łazarskie sklepy z alkoholem były szczególnie uciążliwe ze względu na hałas generowany przez podjeżdżające auta z innych rejonów dzielnicy i znaczną liczbę osób dokonujących zakupów napojów alkoholowych w tych miejscach.

"Alkohol zakupiony w sklepach w godzinach nocnych jest nagminnie spożywany w miejscach publicznych, gdzie dochodzi do częstych przypadków zakłóceń porządku publicznego związanych z jego spożyciem. Jest to również spory problem ze względu na ilość generowanych śmieci przy punktach sprzedaży alkoholu" – wskazali autorzy projektu uchwały.

Według Rady Osiedla Wilda ograniczenie godzin sprzedaży alkoholu było potrzebne, ponieważ klienci kupujący alkohol, często już pijani, zachowywali się agresywnie i stanowili zagrożenie dla okolicznych mieszkańców i przechodniów. Rada Osiedla Wilda otrzymywała skargi od mieszkańców osiedla dotyczących libacji wieczornych i nocnych oraz dewastacji m.in. na terenie parku znajdującego się w sąsiedztwie działającej całą dobę stacji paliw.

Zarówno w przypadku Łazarza, jak i pozostałych części Poznania wnioskodawcy podkreślali, że wprowadzenie ograniczenia sprzedaży napojów alkoholowych między godziną 22:00 a 6:00 "niewątpliwie przyczyni się do poprawy komfortu życia mieszkańców tego rejonu miasta oraz bezpieczeństwa zarówno poznaniaków, jak i turystów".


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

obywatel TM 13.07.2024 10:15
Wreszcie został poruszony temat picia wódki z tzw. małpek. Tych pustych buteleczek jest na ulicach. trawnikach czy za płotami posesji tysiące. A może by powrócić do tzw. kaucji za buteleczkę, wtedy żule menele czy eleganccy faceci spożywający ten ognisty trunek zaczną zbierać flaszeczki jak dawniej.

Opinie

Mariusz Strzępek Mariusz Strzępek

🔥 Wszyscy patrzą na fotel prezesa „Przodownika”. My patrzymy tam, gdzie może być znacznie ciekawiej.Kto ma dostęp do informacji o zadłużonych mieszkańcach? Kto wie, że ktoś właśnie znalazł się pod finansową ścianą? Jak chronione są dane ludzi zagrożonych egzekucją? I co się dzieje, gdy świat spółdzielni, komorniczych licytacji, rynku nieruchomości i lokalnej polityki mieszkaniowej zaczyna się niebezpiecznie zbliżać?Nie stawiamy wyroków. Stawiamy pytania. I są to pytania bardzo niewygodne.Bo zadłużony lokator to nie „okazja inwestycyjna”. A informacja o jego problemach może być warta więcej niż niejedno mieszkanie.👉 Kto wie, kto tonie? Czy system naprawdę chroni mieszkańców, czy opiera się wyłącznie na wierze, że nikt posiadanej wiedzy nie wykorzysta?

Wszyscy patrzą dziś na wojnę o władzę w SM „Przodownik”. Na nazwiska, głosy, kandydatów i przyszłego prezesa. Być może patrzymy w niewłaściwą stronę. Bo w spółdzielni mieszkaniowej istnieje coś znacznie cenniejszego niż gabinet, sekretariat i służbowy fotel. To wiedza. Wiedza o tym, kto płaci, kto przestał płacić, kto tonie w długach i kto za kilka miesięcy może znaleźć się o krok od utraty mieszkania. I właśnie dlatego warto zadać pytanie, którego dotychczas w tomaszowskiej dyskusji prawie nie było: jak szczelna jest granica między taką wiedzą, egzekucją komorniczą, prywatnym rynkiem nieruchomości i lokalną polityką mieszkaniową?

18 sierpnia. Od Stachury i Jarockiej po Otylię. W tle Zagłada, Sierpień ’80 i miliardy za szczepionki

Wtorek, 18 sierpnia, jest 230. dniem 2026 roku. Słońce wschodzi o godz. 5.38, a zachodzi o 19.55. Imieniny obchodzą dziś Bogusław, Bronisław, Helena i Ilona. Data dodania artykułu: 18.08.2026 06:55
18 sierpnia. Od Stachury i Jarockiej po Otylię. W tle Zagłada, Sierpień ’80 i miliardy za szczepionki

17 sierpnia. Od Sobieskiego i Korfantego po Sierpień ’80. Dzień, w którym historia przyspieszała

17 sierpnia to jedna z tych dat, w których polska historia układa się w opowieść niemal filmową. Jest w niej średniowieczna wyprawa Bolesława Chrobrego, narodziny przyszłego pogromcy Turków spod Wiednia, dramat Wojciecha Korfantego, wojenne losy gwiazdy przedwojennego kina, drewniany krzyż ustawiony przez robotników Stoczni Gdańskiej i polityczne negocjacje, które w 1989 roku otworzyły drogę Tadeuszowi Mazowieckiemu do objęcia stanowiska premiera. Data dodania artykułu: 17.08.2026 05:32
17 sierpnia. Od Sobieskiego i Korfantego po Sierpień ’80. Dzień, w którym historia przyspieszała

Abp Zieliński w Piekarach: nie tylko trudne czasy są próbą. Trzeba umieć dobrze przeżyć także dobrobyt

Nie tylko bieda, kryzys czy życiowe dramaty wystawiają człowieka na próbę. Równie trudne może być dobre wykorzystanie wolności, bezpieczeństwa i materialnego dobrobytu – mówił w niedzielę, 16 sierpnia, w Piekarach Śląskich abp Zbigniew Zieliński. Metropolita poznański podczas Pielgrzymki Kobiet i Dziewcząt mówił również o zmęczeniu współczesnych kobiet, samotności, rodzinie i świecie, w którym coraz więcej czasu poświęcamy obserwowaniu życia innych, a coraz mniej ludziom stojącym tuż obok. Data dodania artykułu: 16.08.2026 20:22
Abp Zieliński w Piekarach: nie tylko trudne czasy są próbą. Trzeba umieć dobrze przeżyć także dobrobyt

16 sierpnia. Enigma, Solidarność, Madonna i śmierć Elvisa. Dzień, w którym historia zmieniała rytm

Są takie daty, które wyglądają, jakby ktoś zbyt hojnie obdzielił je historią. 16 sierpnia jest właśnie jednym z takich dni. Średniowieczni najemnicy sprzedają krzyżackie zamki polskiemu królowi, rodzi się człowiek, który po latach złamie tajemnicę Enigmy, na Śląsku wybucha powstanie, w gdańskiej stoczni rodzi się solidarność większa niż pojedynczy zakład pracy. A na drugim końcu tej opowieści są Beatlesi, Madonna, Genesis, Elvis Presley i Aretha Franklin. Data dodania artykułu: 16.08.2026 07:18
16 sierpnia. Enigma, Solidarność, Madonna i śmierć Elvisa. Dzień, w którym historia zmieniała rytm

15 sierpnia: między niebem, ziołami i mundurem. Skąd wzięło się jedno z najważniejszych polskich świąt?

Pachnące miętą, dziurawcem i polnymi kwiatami bukiety niesione do kościołów, pielgrzymi zmierzający na Jasną Górę, wojskowe mundury i pamięć o sierpniu 1920 roku. Trudno znaleźć w polskim kalendarzu drugą datę, w której religia, historia, ludowa tradycja i państwowy ceremoniał splatałyby się ze sobą tak mocno. 15 sierpnia Kościół katolicki obchodzi uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, w polskiej tradycji nazywaną świętem Matki Bożej Zielnej. Tego samego dnia obchodzimy Święto Wojska Polskiego. Data dodania artykułu: 15.08.2026 08:47
15 sierpnia: między niebem, ziołami i mundurem. Skąd wzięło się jedno z najważniejszych polskich świąt?

15 sierpnia: od Cudu nad Wisłą do Woodstock. Dzień wojska, Matki Boskiej Zielnej, Napoleona i wielkiej muzyki

Są dni, które w kalendarzu wyglądają jak zwyczajna data, dopóki nie zaczniemy odwracać kolejnych kart historii. 15 sierpnia zdecydowanie do nich nie należy. Tego dnia huk dział spod Warszawy miesza się z dźwiękiem kościelnych dzwonów, zapachem święconych ziół i gitarami Woodstock. To dzień Napoleona Bonaparte, Wita Stwosza, Romana Dmowskiego, polskich żołnierzy z 1920 roku, strajkujących stoczniowców z 1980 roku, Beatlesów na Shea Stadium i setek tysięcy młodych ludzi, którzy w 1969 roku przyjechali na farmę Maxa Yasgura, by słuchać muzyki i wierzyć, że świat można jeszcze zmienić. Data dodania artykułu: 15.08.2026 08:08
15 sierpnia: od Cudu nad Wisłą do Woodstock. Dzień wojska, Matki Boskiej Zielnej, Napoleona i wielkiej muzyki

KO odjeżdża PiS, prawica się dzieli. Sondaż OGB z mocnym tomaszowskim akcentem

Gdyby wybory parlamentarne odbyły się teraz, polska scena polityczna wyglądałaby zupełnie inaczej niż w październiku 2023 roku. Koalicja Obywatelska ma ponad 11 punktów procentowych przewagi nad Prawem i Sprawiedliwością, bardzo mocne wyniki osiągają dwa ugrupowania wyrosłe po prawej stronie sceny politycznej, a nad wyborczym progiem pojawia się Rozwój Plus Mateusza Morawieckiego. Ten ostatni wynik ma szczególne znaczenie także dla Tomaszowa Mazowieckiego – kilka dni temu do stowarzyszenia dołączył prezydent miasta Marcin Witko. Data dodania artykułu: 14.08.2026 21:52
KO odjeżdża PiS, prawica się dzieli. Sondaż OGB z mocnym tomaszowskim akcentem

Zwrot w sprawie „Shreka”. Prokuratura wycofała akt oskarżenia przeciwko radnemu PSL

Internetowy żart, który urósł do rangi sprawy o majestat Rzeczypospolitej, może zakończyć się bez procesu. Prokuratura Rejonowa w Radomsku wycofała akt oskarżenia przeciwko Wojciechowi Ślusarczykowi – radnemu powiatu radomszczańskiego i działaczowi PSL. Chodzi o opublikowany na Facebooku mem z Martą Nawrocką i krótkim pytaniem: „A Shrek gdzie?”. Teraz ruch należy do Karola i Marty Nawrockich. Data dodania artykułu: 13.08.2026 12:59
Zwrot w sprawie „Shreka”. Prokuratura wycofała akt oskarżenia przeciwko radnemu PSL

Polecane

Kucharski wytropił aferę przy św. Antoniego. Wojewoda studzi emocje. Nikt nie złamał prawa

Kucharski wytropił aferę przy św. Antoniego. Wojewoda studzi emocje. Nikt nie złamał prawa

Najpierw było czerwone światło, słowo „śledztwo”, zawiadomienie do prokuratury, wielostronicowa interpelacja i publiczne pytania o możliwość wyrządzenia miastu znacznej szkody. Kilka tygodni później emocje zderzyły się z dużo mniej widowiskowym językiem prawa. Wojewoda Łódzki zakończył postępowanie dotyczące uchwały w sprawie nieruchomości przy ul. św. Antoniego 2. Nie stwierdził naruszenia prawa i nie wydał rozstrzygnięcia nadzorczego, które unieważniłoby uchwałę. Dla radnego Piotra Kucharskiego, który wokół sprawy zbudował publiczny alarm, jest to co najmniej kolejna poważna polityczna wpadka. Czy można jeszcze poważnie traktować takiego radnego? Prawo, w przeciwieństwie do Facebooka, nie operuje wykrzyknikami. Potrzebuje dokumentów, podstawy prawnej i faktów. I właśnie dokumenty okazują się tutaj najciekawsze. Data dodania artykułu: Wczoraj, 18:19 Liczba komentarzy: 1 Liczba pozytywnych reakcji czytelników: 1
18 sierpnia. Od Stachury i Jarockiej po Otylię. W tle Zagłada, Sierpień ’80 i miliardy za szczepionki Powiat szuka dyrektora Środowiskowego Domu Samopomocy. Wysokie wymagania i pensja powyżej 11 tys. zł Tomaszowskie Centrum Zdrowia szuka lekarza do nocnej i świątecznej opieki Jacht przewrócił się na Zalewie Sulejowskim. Żeglarza ratowali policjanci i WOPR Zaginął 68-letni Kazimierz Ziętek. Policja w Tomaszowie prosi o pomoc Kucharski wytropił aferę przy św. Antoniego. Wojewoda studzi emocje. Nikt nie złamał prawa Wandale zniszczyli scenę na Przystani. Straty mogą sięgnąć 200 tysięcy złotych 229 dni pracy na wydatki państwa. Polska przekracza kolejną granicę Niewiadów inwestuje 7 mln zł. NPGM wchodzi w hutnictwo i buduje polski łańcuch produkcji dla wojska Gaz znów drożeje w Europie. Ormuz i wojna podbijają ceny przed zimą. Co z rachunkami w Polsce? IMGW ostrzega Tomaszów. Nadciągają ulewy i burze. Możliwe 60 mm deszczu AI w firmie? Najpierw RODO, potem zakup. UODO publikuje checklistę dla małych i średnich przedsiębiorstw
Wózek inwalidzki elektryczny z amortyzowaną ramą

Wózek inwalidzki elektryczny z amortyzowaną ramą

W naszej ofercie dostępny jest wózek inwalidzki o napędzie elektrycznym, zaprojektowany z myślą o wygodzie, bezpieczeństwie i większej samodzielności użytkownika. To sprzęt, który może realnie poprawić komfort codziennego funkcjonowania – w domu, podczas spaceru, wizyty u lekarza czy załatwiania codziennych spraw.Model posiada amortyzowaną ramę z dwoma amortyzatorami kół tylnych, co zwiększa komfort jazdy na nierównym podłożu. Wózek wyposażono w szarą, oddychającą i demontowalną tapicerkę oraz poduszkę siedziska. Dostępne szerokości siedziska to 16” i 18”.Dla wygody użytkownika zastosowano regulowany kąt nachylenia oparcia, regulowane i demontowalne podłokietniki, możliwość odchylenia joysticka oraz uchylne, demontowalne podnóżki z regulacją długości. Bezpieczeństwo podczas jazdy zapewniają hamulce elektromagnetyczne, regulowane tylne kółka przeciwwywrotne oraz pełne oświetlenie drogowe LED.Wózek posiada kontroler VS/PG50A, koła przednie 9”, koła tylne 14”, prześwit 8 cm, a jego waga bez akumulatorów wynosi 49 kg.To urządzenie przeznaczone jest dla osób, które potrzebują wsparcia w mobilności i chcą zachować możliwie największą niezależność. Przeciwwskazaniem do użytkowania są przeciwwskazania do pozycji siedzącej.Z pełną ofertą można zapoznać się w naszym punkcie zaopatrzenia medycznego:Twój Sklep MedycznyTomaszów Mazowiecki, ul. Słowackiego 4Oferujemy atrakcyjne rabaty dla stałych klientów. Honorujemy Tomaszowską Kartę Seniora. Na terenie miasta zapewniamy transport gratis.
Reklama
Reklama
Kucharski wytropił aferę przy św. Antoniego. Wojewoda studzi emocje. Nikt nie złamał prawa

Kucharski wytropił aferę przy św. Antoniego. Wojewoda studzi emocje. Nikt nie złamał prawa

Najpierw było czerwone światło, słowo „śledztwo”, zawiadomienie do prokuratury, wielostronicowa interpelacja i publiczne pytania o możliwość wyrządzenia miastu znacznej szkody. Kilka tygodni później emocje zderzyły się z dużo mniej widowiskowym językiem prawa. Wojewoda Łódzki zakończył postępowanie dotyczące uchwały w sprawie nieruchomości przy ul. św. Antoniego 2. Nie stwierdził naruszenia prawa i nie wydał rozstrzygnięcia nadzorczego, które unieważniłoby uchwałę. Dla radnego Piotra Kucharskiego, który wokół sprawy zbudował publiczny alarm, jest to co najmniej kolejna poważna polityczna wpadka. Czy można jeszcze poważnie traktować takiego radnego? Prawo, w przeciwieństwie do Facebooka, nie operuje wykrzyknikami. Potrzebuje dokumentów, podstawy prawnej i faktów. I właśnie dokumenty okazują się tutaj najciekawsze.
Orzeczenie było ważne, gdy składał wniosek. Pieniędzy nie dostanie, bo wygasło podczas oczekiwania?

Orzeczenie było ważne, gdy składał wniosek. Pieniędzy nie dostanie, bo wygasło podczas oczekiwania?

Wszystko wskazuje na to, że chora nienawiść radnych Koalicji Obywatelskiej oraz Prawa i Sprawiedliwości, której twarzą stał się w okresie ostatnich dwóch lat radny Szczepan Goska, katecheta z Olszowca, uderzy nie tyle w rodzinę radnego, którego stara się zwalczać, co w osoby niepełnosprawne i potrzebujące codziennego wsparcia. Mariusz Strzępek, będący redaktorem naczelnym naszego portalu a równocześnie radnym powiatowy9m, ostrzegał przez wiele miesięcy przed konsekwencjami działań. Koalicja Witczak - Węgrzynowski i radni, którzy ją reprezentują już wcześniej głosowała przeciwko budżetowi, w którym wprowadzano środki PFRON. Ostatnio do tej ekipy dołączył też Marek Olkiewicz.
Reklama
Reklama

Wasze komentarze

Autor komentarza: woody Treść komentarza: wiedza dla rusow pelna Źródło komentarza: Niewiadów inwestuje 7 mln zł. NPGM wchodzi w hutnictwo i buduje polski łańcuch produkcji dla wojska Autor komentarza: Julka Treść komentarza: Jaką rozmowę prowadzi ten Pan Biskup? Przecież On wygłosił bezczelny mizoginiczny monolog zrównujący kobietę z blastocystaą .............. Źródło komentarza: „Najważniejsza kariera kobiet”? Mocne słowa abp. Przybylskiego w Piekarach o rodzinie, emancypacji i aborcji Autor komentarza: Obywatel Tomaszowa Treść komentarza: Pisze pan ,że ktoś poluje na mandaty radnych a czy to czasem pan nie jest donosicielem na niektórych radnych? Źródło komentarza: Polowanie na mandaty trwa. PiS chce sparaliżować tomaszowski samorząd? Autor komentarza: TM Treść komentarza: Jaś fasola polskiego rządu! Źródło komentarza: Poseł zazdrości Węgrom. Konstytucji już nie przeczytał? Autor komentarza: TM Treść komentarza: A taki był z niego pisior legitymacja wymachiwał nawet!:)kameleon Źródło komentarza: Marcin Witko dołącza do Rozwój Plus. Zapowiada dalszą walkę o instrumenty dla samorządów Autor komentarza: Pamiętamy! Treść komentarza: Tak zabić kobietę na rzecz egzystencji nierokujacego płodu to jest Wasza pseudo nauka.... macie krew Polek na katolickich łapach: Agnieszka, Dorota, Jzabela, Marta, Dorota, Anna, Justyna, Agata. ........................................................................... Źródło komentarza: „Najważniejsza kariera kobiet”? Mocne słowa abp. Przybylskiego w Piekarach o rodzinie, emancypacji i aborcji
Reklama
Reklama

Napisz do nas

Zachęcamy do kontaktu z nami za pomocą formularza. Możecie dołączyć zdjęcia i inne załączniki. Podajcie swojego maila ułatwi to nam kontakt z Wami
Reklama