Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
wtorek, 11 sierpnia 2026 01:27
Z OSTATNIEJ CHWILI:
Reklama
Reklama

Jak bohaterscy milicjanci władzę ludową utrwalali

Manifest PKWN z 22 lipca 1944 r. nakazywał natychmiastowe rozwiązanie granatowej policji, na miejsce której Rady Narodowe miały stworzyć podlegającą im Milicję Obywatelską. Ludzie, którzy trafiali do milicji, w ogóle nie mieli pojęcia o służbie. Niektórzy z nich zgłaszali się z powodów ideowych lub byli przenoszeni z wojska. Jednakże część – i to niemałą – stanowili ludzie przypadkowi, zdemoralizowani przez wojnę.

9 czerwca 1946 roku na posterunku M.O. w Kaczce przy ul. Młynarskiej służbę pełnili: komendant od 9 miesięcy, plutonowy J.K., zastępca komendanta do spraw polityczno-wychowawczych S.F. oraz R.Z. Kilka miesięcy wcześniej był tam prywatny dom, w którym teraz zorganizowano milicyjną świetlicę i areszt w piwnicy o wysokości 1,5 m, szerokości 1,5 m i długości 2,5 m.

 

Kaczka była osadą robotniczą, gdzie mieszkali pracownicy fabryki sztucznego jedwabiu w Wilanowie. Przy ulicy Stawowej Wardowie prowadzili piekarnię. 8 czerwca 1946 roku do Jana Wardy przyszedł sołtys w sprawie zjazdu w Rawie Mazowieckiej. Jego żona Marianna Warda wspomina to spotkanie: - Dziecko nasze najmłodsze było bardzo słabe i chcieliśmy je chrzcić. Z tego powodu mąż odmówił sołtysowi i komendantowi dania podwody. Wtedy J.K. miał krzyczeć: - Odmawiasz posłuszeństwa! Pożałujesz!

 

Następnego dnia w sklepie spożywczym po sąsiedzku nieznani sprawcy napadli na Jana Jędrasa należącego do Ochotniczych Rezerw M.O. (faktycznie paramilitarnych bojówek Polskiej Partii Robotniczej) w wilanowskim zakładzie. - Cofałem się w stronę posterunku M.O., wołałem o pomoc i wyjąłem służbową broń. Nie chciałem jej oddać komendantowi, to pobił mnie pałką gumową i karabinem, po czym zamknął w piwnicy.

 

 

Piekarz z Kaczki Marian Zdziarski usłyszał krzyk bitego, wszedł na posterunek, żeby wytłumaczyć, że Jędras posiada legalnie rewolwer. W tym samym czasie na posterunku był także pobity przez nieznane osoby 15-letni Jan Książczak wraz z ojcem Stanisławem Książczakiem.

 

Do kolejnej awantury doszło w trakcie spisywania protokołu w sprawie pobicia na Stawowej. Stanisław Książczak, obecny podczas przesłuchania, zauważył, że treść protokołu jest niezgodna z podawanymi przez syna okolicznościami. Książczak po ostrej wymianie zdań z milicjantem, został zatrzymany na posterunku. Później przyszedł Jan Warda, by interweniować w sprawie Książczaków. On tez został pobity na komisariacie i umieszczony, tak jak pozostali, w niewielkim pomieszczeniu.

 

- Mój ojciec Franciszek Lubicki widział, jak zamykali Książczaka. Stanął najbliżej wejścia, więc został zatrzymany: żeby na przyszłość nie podsłuchiwał rozmów służbowych – wspominał Józef Lubicki.

 

Po pewnym czasie któryś z milicjantów odsunął kontuar i podał zatrzymanym papierosa. Niedopałek, rzucony na przechowywany w piwnicy proch, spowodował pożar. - Nikt nas nie uprzedził, że tam się znajdował proch. Było ciemno, strasznie ciasno, ledwie się pomieściliśmy – zeznał w śledztwie Jan Jędras. Ustalono, że został porozrzucany w dużej ilości, a powinien zgodnie z rozkazem – tak jak poniemiecka broń, amunicja i granaty z całego powiatu – trafić do komendy w Rawie.

 

[reklama2]

 

Józef Lubicki wspominał: - Po pożarze zatrzymaliśmy chłopa, który przejeżdżał akurat wozem, żeby zawieźć ojca do szpitala na św. Antoniego. Jechaliśmy brukowanymi ulicami, a to był wóz na żelaznych kołach. Ojciec krzyczał wniebogłosy! Doktor Alfred Augspach już czekał, bo chłopaki wcześniej go powiadomili. Gdy potem ojca zobaczyliśmy, był cały w bandażach, miał wycięte otwory na nos, oczy i usta. Zmarł 21 czerwca 1946 roku z powodu oparzeń III stopnia.

 

Jan Warda i Marian Zdziarski zginęli w płomieniach, Jan Jędras przebywał w szpitalu do 13 lipca, Stanisław Książczak – do 14 października 1946 roku.

 

- Należy w dniu 11 czerwca [1946 r.] wysłać specjalnych ludzi w celu wskazania przyczyn, winnych ukarać. Ludność miejscowa musi to widzieć. Z przyczyn tych należy spodziewać się, że reakcja wykorzysta w terenie do masówek włącznie – tej treści fonogram wydał 10 czerwca płk Mieczysław Moczar z Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Łodzi do komendy M.O. w Łodzi. Tego samego dnia ppor. Mikulski w telefonogramie z komisariatu M.O. w Tomaszowie do komendy wojewódzkiej podawał, że nastrój miejscowej ludności jest bardzo wrogi w stosunku do M.O. oraz że komendant posterunku w Kaczce uciekł.

 

Akt oskarżenia przeciwko milicjantom trafił do sądu w Łodzi w dniu 12 lipca 1946 roku. Odbyły się dwa posiedzenia Sądu, 4 i 18 września 1946 roku. Na ostatniej obrońcy i oskarżeni wnieśli o uniewinnienie. Przewodniczący składu sędziowskiego kpt. Michał Salpeter wydał wyrok uniewinniający S.F. i R.Z. Sąd uznał, że J.K. nadużył władzy przez to, że dotkliwie pobił zatrzymanych oraz że „dopuścił się niedbalstwa w wykonywaniu ciążących na nim z tytułu służby obowiązków, a mianowicie zaniechał usunąć z piwnicy prochu strzelniczego”. Wymierzono mu karę 5 lat więzienia, ale na mocy amnestii z 22 lutego 1947 roku został zwolniony. Do Kaczki, Tomaszowa, a w przypadku niektórych – do służby, już nigdy nie wrócili.

 

Przejrzałem wszystkie wydania regionalnej prasy z 1946 roku w bibliotece Uniwersytetu Łódzkiego i nie znalazłem żadnej notatki ani o tragicznej śmierci Franciszka Lubickiego, Jana Wardy i Mariana Zdziarskiego, ani na temat procesu. Podobno o sprawie poinformowało Radio Wolna Europa dopiero po 1952 roku.

 

Dominik Kupis


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Marek 01.03.2017 19:28
W latach 1943-1989 nadano łącznie 5167 orderów Virtuti Militari. Wśród odznaczonych były również osoby, które utrwalały władzę komunistyczną, były odpowiedzialne za śmierć mjr Mariana Bernaciaka ps. Orlik oraz były skazywane za zbrodnie stalinowskie. Dotąd nie zabrano im tych odznaczeń. http://www.fronda.pl/a/apel-do...66767.html

młody 25.02.2017 09:41
Fajny artykuł bo niewielu młodych wie jak to było z władzą ludową

Gosia 24.02.2017 09:51
Wtedy pałowali a dziś tylko jeżdzą radiowozami. Posterunkowego nie ujrzy się już na mieście spacerującego z pałką u nogawki.

... 23.02.2017 18:56
ORMO to mały pikuś w stosunku do tzw. TW UB. Ich też było nie mało w Tomaszowie i jeszcze żyją.

multi99 23.02.2017 18:46
Placówka ORMO była także w kamienicy przy ulicy WARSZAWSKIEJ na przeciwko TESCO ...

Monia 23.02.2017 20:07
Sąsiad kiedyś wspominał że były też oddziałowe komórki ORMO w dużych tomaszowskich zakładach, jeśli to prawda to w Tomaszowie trzeba było podliczyć tych tajniaków na setki.

Rysiek 23.02.2017 16:27
Niewielu tomaszowian pamięta gdzie było to lokum ORMO, pomieszczenie bez okna z przeszklonymi drzwiami sąsiadujące z obecną cukiernią Mazurek. Jeszcze w latach 80 tych przez otwarte drzwi było widać grających tam w szachy weteranów utrwalania władzy ludowej.

Damian 23.02.2017 14:10
Nie piszcie żle o esbekach i ormowcach, pamiętajcie że żyją ich dzieci wnukowie etc

23.02.2017 15:33
Osoby służące w SB/ORMO/MO i innych zbrodniczych organizacjach były w większości zwykłymi bydlakami, lubującymi się w brutalnym tłuczeniu niewinnych ludzi i hołotą płaszczącą się przed towarzyszami ze Związku Sowieckiego. Byli też tacy, którzy nie wykazywali się skrajnym zbydlęceniem, ale takich, którzy mieliby w 100% czyste sumienie chyba nie było - należy pamiętać, że wszystkie te "organy" były moskiewskimi łapami a zatem bez cienia wątpliwości można tych ludzi nazwać bandytami, hołotą, swołoczą, terrorystami czy zbrodniarzami i nie będzie to mijanie się z prawdą.

tomaszowianka 23.02.2017 10:39
Takimi samochodzikami jak na w/w foto jeżdzili wtedy, tylko wysoko postawieni dygnitarze partyjni a prosty lud na furmankach albo na piechotę.

Kuba 23.02.2017 08:14
Dziadek wspomina że Komórka ORMO na Placu Kościuszki powstała zapewne też do pilnowania pomnika Wdzięczności. W latach 60-tych wystarczyło że we dwóch czy trzech młodzieniaszków siedziało na ławeczce nieopodal ,,gwiazdy". I po jakimś czasie wyskakiwał z tej komórki w cywilu jegomość aby wylegitymować. Pamięta też że nieraz doszło tam do spałowania niepokornych a wyróżniał się w tym tzw. karakan niskiego wzrostu funkcjonariusz, ten w furii pałował wszystkich tak że raz oberwała nawet matka nieletniego.

23.02.2017 09:04
Zdecydowana większość funkcjonariuszy to była zwykła hołota, swołocz i bydło, ordynarni bandyci, przestępcy i terroryści. Dziś, podobnej jakości bydło broni swoich ideowych przyjaciół - wszak miłość do tych słusznie minionych acz bandyckich czasów nigdy nie rdzewieje. Ta banda nie może przeboleć, że dziś można bez żadnych konsekwencji opisywać ich działalność, nazywać rzeczy po imieniu. Inna sprawa to fakt, że ci, którzy byli najbardziej zbydlęceni/zezwierzęceni aka ci, których łby były zeżarte komuszą propagandą powinni dziś WISIEĆ NA DRZEWACH a ich ścierwa winny być rzucane do szamb czy innych podobnych.

remik 23.02.2017 04:14
A W SPALE DO TEJ PORY MAJA SIE BARDZO DOBRZE ORMOWCY

pobliski mieszkaniec 22.02.2017 21:01
pamiętam jeszcze w latach 70 -80 MO bili poniewierali kopiąc znęcali się nad ludźmi na zeznaniach robili co chcieli wymuszali zeznania fałszowali. Nie zapomnę nigdy jak łapiąc za włosy dziecięcą głową milicjant otwierał sobie drzwi od swojego pokoju, później wszedł stan wojenny wtedy mieli raj dołączyli jeszcze w szeregi ormowce zomowce i tak się kręciło to bezprawie i samosądy na posterunku milicji, robili łapanki jak była godzina milicyjna zwożono ludzi wciągano na posterunek. Dziś te milicjanty żyją sobie w spokoju na wysokich emeryturach Nie tak dawno widziałem jednego z nich dorabia w sądzie jako ochroniarz . Zastanawia mnie czy taka osoba ma sumienie i czy w ogóle to go dręczy ale rodzina na pewno nie wie jaki to był bandyta. Wielu świadków już nie żyje trudno to wszystko udowodnić pozostał tylko żal i niemiłe wspomnienia chory kręgosłup, kiedyś po rezonansie doktor stwierdził przeszedł pan chyba poważny wypadek a co miałem powiedzieć że byłem bity pałą i kopany.

23.02.2017 09:05
Podaj imię i nazwisko tego człowieka - chętnie zapytam kogo trzeba jak to jest zatrudniać komunistycznego zbrodniarza (bo nie ma co ukrywać/czarować, że milicjanci to byli w zdecydowanej większości bandyci, ordynarna hołota, która dziś nie zasługuje na nic jak tylko na popularną "czapę").

pobliski mieszkaniec 09.03.2017 12:38
ANDRZEJ PIETRZYK

klug 22.02.2017 20:38
Bury i inii bandyci utrwalali w tym czasie ład katolicki. Chwała Bohaterom!

23.02.2017 09:00
Bury i inni walczyli z komunistycznym bydłem, swołoczą wykazującą się serwilizmem wobec najeźdźcy, ordynarnymi zdrajcami. Naturalnie to, co robili, nie podoba się dziś bydłu, które wychwala Gwardie/Armię Ludową, MO, ORMO, ZOMO i inne przestępcze tudzież terrorystyczne i zbrodnicze formacje działające na polecenie jeszcze większych zbrodniarzy z Moskwy. Ty, bydlaku, ład katolicki ci przeszkadza a ład ludowy już nie? Bodaj byś zdechł, śmieciu jeden! I podpisz się z imienia i nazwiska, niech wszyscy wiedzą kto jest kto, ja bym ci za te słowa chętnie napluł w ten twój czerwony ryj.

Opinie

Mariusz Strzępek Mariusz Strzępek

🔥 Wszyscy patrzą na fotel prezesa „Przodownika”. My patrzymy tam, gdzie może być znacznie ciekawiej.Kto ma dostęp do informacji o zadłużonych mieszkańcach? Kto wie, że ktoś właśnie znalazł się pod finansową ścianą? Jak chronione są dane ludzi zagrożonych egzekucją? I co się dzieje, gdy świat spółdzielni, komorniczych licytacji, rynku nieruchomości i lokalnej polityki mieszkaniowej zaczyna się niebezpiecznie zbliżać?Nie stawiamy wyroków. Stawiamy pytania. I są to pytania bardzo niewygodne.Bo zadłużony lokator to nie „okazja inwestycyjna”. A informacja o jego problemach może być warta więcej niż niejedno mieszkanie.👉 Kto wie, kto tonie? Czy system naprawdę chroni mieszkańców, czy opiera się wyłącznie na wierze, że nikt posiadanej wiedzy nie wykorzysta?

Wszyscy patrzą dziś na wojnę o władzę w SM „Przodownik”. Na nazwiska, głosy, kandydatów i przyszłego prezesa. Być może patrzymy w niewłaściwą stronę. Bo w spółdzielni mieszkaniowej istnieje coś znacznie cenniejszego niż gabinet, sekretariat i służbowy fotel. To wiedza. Wiedza o tym, kto płaci, kto przestał płacić, kto tonie w długach i kto za kilka miesięcy może znaleźć się o krok od utraty mieszkania. I właśnie dlatego warto zadać pytanie, którego dotychczas w tomaszowskiej dyskusji prawie nie było: jak szczelna jest granica między taką wiedzą, egzekucją komorniczą, prywatnym rynkiem nieruchomości i lokalną polityką mieszkaniową?

Poniedziałek pod znakiem napięć i katastrof. Trump chce pieniędzy od Iranu, Rosja gromadzi rakiety, Kolumbia liczy ofiary

Poniedziałek, 10 sierpnia 2026 roku, przyniósł wiadomości jak kadry z kilku różnych filmów rozgrywających się jednocześnie. Donald Trump zaostrza retorykę wobec Iranu, Rosja zwiększa produkcję rakiet, w Moskwie ludzie wychodzą przed Sąd Najwyższy w obronie opozycji, a w Kolumbii ratownicy przeszukują ruiny po potężnym trzęsieniu ziemi. W Polsce mowa przede wszystkim o kolejnych miliardach z KPO, finansach partii politycznych i postępowaniu dotyczącym pomocy dla powodzian. Oto najważniejsze informacje poniedziałku. Data dodania artykułu: 10.08.2026 22:10
Poniedziałek pod znakiem napięć i katastrof. Trump chce pieniędzy od Iranu, Rosja gromadzi rakiety, Kolumbia liczy ofiary

Kaczyński zapowiada zmianę władzy i „nowe instytucje”. Sondaże są dla Tuska złe, ale to jeszcze nie wyrok

Plac Piłsudskiego po raz kolejny stał się sceną dramatu, w którym pamięć o ofiarach katastrofy smoleńskiej spotkała się z najbardziej gorącym językiem bieżącej polityki. Jarosław Kaczyński uznał słabe notowania gabinetu Donalda Tuska za zapowiedź zmiany władzy. Mówił o tworzeniu nowych instytucji, zatrzymaniach i surowych karach. Najdalej poszedł jednak w sprawie Smoleńska, przekonując o rosyjskiej zbrodni i możliwym udziale polskich współpracowników. To pozostaje tezą prezesa PiS, a nie ustaleniem prawomocnego wyroku ani zakończonego śledztwa. Data dodania artykułu: 10.08.2026 13:07
Kaczyński zapowiada zmianę władzy i „nowe instytucje”. Sondaże są dla Tuska złe, ale to jeszcze nie wyrok

Kradzieży sklepowych jest mniej, ale rośnie udział przestępstw. Co naprawdę oznacza próg 800 zł?

W pierwszym półroczu 2026 roku liczba ujawnionych kradzieży sklepowych spadła niemal o jedną piątą. Na pierwszy rzut oka to bardzo dobra wiadomość. Statystyka ma jednak konstrukcję dobrego kryminału: najważniejszy szczegół pojawia się dopiero w drugim akcie. Ubywa przede wszystkim drobnych wykroczeń, podczas gdy liczba poważniejszych czynów maleje znacznie wolniej. Problem nie tyle znika, ile zmienia swoją twarz. Data dodania artykułu: 10.08.2026 09:22
Kradzieży sklepowych jest mniej, ale rośnie udział przestępstw. Co naprawdę oznacza próg 800 zł?

10 sierpnia: Wawel w ogniu, Dyzma na salonach, Pilch przy biurku. Biało-czerwoni ruszają po medale

Historia 10 sierpnia nie mówi jednym głosem. Raz trzaska ogniem nad Wawelem, innym razem szepcze z kart Jerzego Pilcha i Tadeusza Dołęgi-Mostowicza. Potrafi zabrzmieć fletem Iana Andersona, soulowym głosem Roberty Flack, ale też hukiem niemieckich pocisków nad powstańczą Warszawą. Data dodania artykułu: 10.08.2026 08:45
10 sierpnia: Wawel w ogniu, Dyzma na salonach, Pilch przy biurku. Biało-czerwoni ruszają po medale

Kosmiczny gość minie Ziemię. Planetoida 2019 NY2 przeleci 2,5 mln km od nas

W nocy z niedzieli na poniedziałek w pobliżu Ziemi przemknie planetoida 2019 NY2. Obiekt może mieć około 150–330 metrów średnicy, a w chwili największego zbliżenia znajdzie się około 2,5 miliona kilometrów od naszej planety. Brzmi jak początek „Armageddonu”, ale tym razem Bruce Willis może spokojnie zostać w domu. Astronomowie podkreślają: nie ma zagrożenia zderzeniem. Data dodania artykułu: 09.08.2026 09:14
Kosmiczny gość minie Ziemię. Planetoida 2019 NY2 przeleci 2,5 mln km od nas

9 sierpnia. Od Jasnej Góry i Dmowskiego po Watergate, Whitney Houston i ostatni koncert Queen

9 sierpnia to jedna z tych dat, przy których historia nie pozwala się nudzić. Tego dnia na częstochowskim wzgórzu pojawili się paulini, urodził się Roman Dmowski, polscy czołgiści ruszyli do walk pod Studziankami, Richard Nixon opuszczał Biały Dom, a kilka dekad później Freddie Mercury po raz ostatni stanął przed publicznością jako koncertowy frontman Queen. Do tego Whitney Houston, Bee Gees, AC/DC, Jerry Garcia i „San Francisco” Scotta McKenziego. A w niedzielę 9 sierpnia 2026 roku historia spotyka się z teraźniejszością również w Małopolsce, Janowie Podlaskim i na trasie Tour de Pologne. Data dodania artykułu: 09.08.2026 07:48
9 sierpnia. Od Jasnej Góry i Dmowskiego po Watergate, Whitney Houston i ostatni koncert Queen

Marta Nawrocka zaprasza młode Polki do Juraty. „O jakiej Polsce marzycie?”

Nie sala konferencyjna w Warszawie, nie pałacowe korytarze i nie kolejna debata prowadzona zza mównicy. Tym razem rozmowa o Polsce ma przenieść się nad Bałtyk. Marta Nawrocka zwróciła się bezpośrednio do młodych Polek, zapraszając je na spotkanie w Juracie. W ostatni weekend wakacji, 29 i 30 sierpnia, młodzi ludzie mają spotkać się tam z parą prezydencką i rozmawiać o swoich oczekiwaniach, pomysłach oraz o tym, jak widzą przyszłość kraju. Data dodania artykułu: 09.08.2026 00:08
Marta Nawrocka zaprasza młode Polki do Juraty. „O jakiej Polsce marzycie?”

8 sierpnia. Rejtan w drzwiach historii, „Błyskawica” w eterze i Beatlesi na pasach Abbey Road

Sobota, 8 sierpnia 2026 roku, to 220. dzień roku. Imieniny obchodzą dziś Dominik, Esmeralda, Jan, Joanna i Sylwiusz. W Tomaszowie Mazowieckim słońce wschodzi około godz. 5.14, a zachodzi około 20.19. Data dodania artykułu: 08.08.2026 08:43
8 sierpnia. Rejtan w drzwiach historii, „Błyskawica” w eterze i Beatlesi na pasach Abbey Road

Polecane

Ostatni tydzień letnich ślizgawek. W sierpniu można jeszcze wskoczyć na lód Sportowy poniedziałek: Schilder ze złotem, Kuchta w Legii i mocny front przeciw FIFA Wybuch gazu na Zawadzkiej pod lupą prokuratury. Biegły zbada przyczynę, w tle kara do 10 lat Akcja „Prędkość” w powiecie tomaszowskim. 99 przypadków przekroczenia limitu Jazz nad Zalewem Sulejowskim i łemkowskie brzmienia w regionie PILNE. Zaginął 37-letni Michał Szczepaniak z Tomaszowa. Policja prosi o pomoc 33 stopnie, potem grad i wiatr do 80 km/h. IMGW ostrzega Tomaszów i powiat Kradzieży sklepowych jest mniej, ale rośnie udział przestępstw. Co naprawdę oznacza próg 800 zł? 10 sierpnia: Wawel w ogniu, Dyzma na salonach, Pilch przy biurku. Biało-czerwoni ruszają po medale Ponad 100 osób odwiedziło tomaszowską porodówkę. Oddział, który odzyskał zaufanie pacjentek „NPL to nie SOR”. Dyskusja o chorym dziecku w TCZ pokazała, że pacjenci wciąż nie wiedzą, gdzie szukać pomocy Największym problemem nie musi być samo 58 procent
Wózek inwalidzki elektryczny z amortyzowaną ramą

Wózek inwalidzki elektryczny z amortyzowaną ramą

W naszej ofercie dostępny jest wózek inwalidzki o napędzie elektrycznym, zaprojektowany z myślą o wygodzie, bezpieczeństwie i większej samodzielności użytkownika. To sprzęt, który może realnie poprawić komfort codziennego funkcjonowania – w domu, podczas spaceru, wizyty u lekarza czy załatwiania codziennych spraw.Model posiada amortyzowaną ramę z dwoma amortyzatorami kół tylnych, co zwiększa komfort jazdy na nierównym podłożu. Wózek wyposażono w szarą, oddychającą i demontowalną tapicerkę oraz poduszkę siedziska. Dostępne szerokości siedziska to 16” i 18”.Dla wygody użytkownika zastosowano regulowany kąt nachylenia oparcia, regulowane i demontowalne podłokietniki, możliwość odchylenia joysticka oraz uchylne, demontowalne podnóżki z regulacją długości. Bezpieczeństwo podczas jazdy zapewniają hamulce elektromagnetyczne, regulowane tylne kółka przeciwwywrotne oraz pełne oświetlenie drogowe LED.Wózek posiada kontroler VS/PG50A, koła przednie 9”, koła tylne 14”, prześwit 8 cm, a jego waga bez akumulatorów wynosi 49 kg.To urządzenie przeznaczone jest dla osób, które potrzebują wsparcia w mobilności i chcą zachować możliwie największą niezależność. Przeciwwskazaniem do użytkowania są przeciwwskazania do pozycji siedzącej.Z pełną ofertą można zapoznać się w naszym punkcie zaopatrzenia medycznego:Twój Sklep MedycznyTomaszów Mazowiecki, ul. Słowackiego 4Oferujemy atrakcyjne rabaty dla stałych klientów. Honorujemy Tomaszowską Kartę Seniora. Na terenie miasta zapewniamy transport gratis.
Reklama
Reklama Twój Sklep Medyczny
Reklama
Reklama

Wasze komentarze

Autor komentarza: Figo-fago Treść komentarza: Ten materiał powyżej dosyć szczegółowo i fachowo pokazuje, że ta spółdzielnia, to firma, która bardzo łatwo może stać się zwykła mafią, decydującą o losach ludzi, będących członkami tej spółdzielczej mafii. I rzeczywiście, ten stołek prezesa i szefa rady nadzorczej, tak "na oko", nie wydają się najważniejsze, jednak, tak, jak w każdej mafii, to są najważniejsze stołki, bo te stołki kierują tym mafijnym procederem wykorzystywania informacji o ludziach ze spółdzielni. Stad wzięła się i nadal trwa burza o szefostwo w tej spółdzielczej mafii. Źródło komentarza: Nie chodzi tylko o fotel prezesa. Chodzi o wiedzę wartą mieszkania Autor komentarza: Opiekun Treść komentarza: A z innej beczki. Musiałem z tatą - mającym problem z poruszaniem się, udać się do jednej z poradni przy TCZ. Aby do niej dojść, musieliśmy przejć przez mocno zniszczony plac ( między innymi wyrwy w płytach chodnikowych). Dla mojego taty, było to arcytrudne i od budki przy bramie, do drzwi - trwało z przerwami, około 15 minut. No i przy drzwiach wyrwana klamka i karteczka z napisem, że remont, a wejście drzwiami głównymi do szpitala. Kolejne około 15 minut w drugą stronę i niebotyczne zmęczenie osoby chorej i opiekuna. Z pomocy tych poradni raczej nie korzystają ludzie zdrowi, często są to pacjenci neurologiczni, ortopedyczni z urazami kończyn. Czy naprawdę trzeba uświadamiać ludzi odpowiedzialnych, za to że konieczne jest oznakowanie od strony bramy i furtki którędy teraz wiedzie droga do określonych poradni? Po wejściu na hol główny to samo. Nikogo w punkcie informacyjnym, rozumiem, że może pani poszła do toalety, ma prawo. Tylko nie każdy zna od lewa do prawa topografię szpitala, wystarczyłyby oznaczenia przyklejone na ścianach... Wydrukowanie czarnym tuszem i ofoliowanie kilku kartek, nie będzie finansowym gwoździem do trumny, już i tak zadłużonego szpitala, a zdecydowanie pomoże osobom chorym. Źródło komentarza: „NPL to nie SOR”. Dyskusja o chorym dziecku w TCZ pokazała, że pacjenci wciąż nie wiedzą, gdzie szukać pomocy Autor komentarza: Ajdejano Treść komentarza: Jak czytam tego gniota powyżej, to scyzoryk sam otwiera mi się w kieszeni. Ten materiał powyżej, to, co to, do kur.. nędzy, jest?! Publiczna scysja pomiędzy p. Strzępkiem i pozostałymi podmiotami tzw. "służby zdrowia" czy może to jest jakiekolwiek wyjaśniania dla zwykłych ludzi, którzy są zainteresowania takimi sytuacjami - co ?! Szanowna Redakcjo: nie traktujcie Waszych Czytelników jak zwykłych debili!!! Ten materiał powyżej, to jest zwykły bełkot, które nic nam nie wyjaśnia. Źródło komentarza: „NPL to nie SOR”. Dyskusja o chorym dziecku w TCZ pokazała, że pacjenci wciąż nie wiedzą, gdzie szukać pomocy Autor komentarza: Figo-fago Treść komentarza: Wpisy tej dziewuchy z dnia 06.08.2026 r. z następujących godzin: 17:06, 17:10, 17:15, 17:42, 17:48. Dziewczyno: te Twoje wpisy, to jedna , wielka kakofonia, czy pomieszanie z poplątaniem, a inaczej: syf, kiła i mogiła. Mam wątpliwości, czy Ty sama siebie zrozumiesz z tych swoich wpisów. A może ktoś Cię wcześniej skrzywdził, albo po prostu Ci nie dogodził - co? Źródło komentarza: Demokracja odwołana z powodu upału. Co naprawdę dzieje się w SM „Przodownik”? Autor komentarza: Ajdejano Treść komentarza: Jest godzina 20:53. Wychodzi na to, że to moje głosowanie (powyżej) na zadane pytanie, to jest to dotychczas jedyny oddany głos i dlatego po moim głosie napisano 100% głosów. Konkluzja jest taka: te wszystkie sondaże można potłuc o kant dupy. Ja jestem zdecydowanym prawicowcem, a ponadto zdecydowanym wrogiem ryżowatych niemców, którzy udają premierów Polski, a zostali wysłani przez potomków hitlera, aby razem z ukraińskimi żydami utopić Polskę i Polaków. Wobec tego, mój głos na zapytanie powyżej nic nie znaczy, bo za moment zgłosi się stu wielbicieli ryżego donka i wówczas mój jedyny głos przeciwny będzie stanowił zaledwie 1%. Źródło komentarza: Największym problemem nie musi być samo 58 procent Autor komentarza: Ekspert specjalista Treść komentarza: Ci panowie co to ich się tutaj górnolotnie nazywa "DJ-ami" to najwyżej "CJ-e". Różnica w literkach drobna, ale w znaczeniu - kolosalna. Ani jeden ani drugi "grajek" nie jest "DJ"-em, nigdy nim nie był i prawdopodobnie nie będzie bo oni nie mają ZIELONEGO pojęcia jak się beaty klei :D NIE MAJĄ ZIE-LO-NE-GO pojęcia. I spoko. Nie muszą, dziś ze sprzęu dla "sidżejów" imprezę zagra nawet tresowana ameba albo inna nibynóżka. Dlatego uprzejmie proszę o zmianę tekstu - nie "DJ", a "CJ" Źródło komentarza: Plac Kościuszki znów zatańczył. DJ Junior i BAILA porwali Tomaszów do wspólnej zabawy
Reklama
Reklama

Napisz do nas

Zachęcamy do kontaktu z nami za pomocą formularza. Możecie dołączyć zdjęcia i inne załączniki. Podajcie swojego maila ułatwi to nam kontakt z Wami
Reklama