Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
wtorek, 11 sierpnia 2026 08:04
Z OSTATNIEJ CHWILI:
Reklama
Reklama

Wyjaławianie mózgu

Ponieważ nieczęsto przyjeżdża do Tomaszowa premier polskiego Rządu, by spotkać się nie tylko z partyjnymi kolegami ale i mieszkańcami miasta oraz dziennikarzami, miałem w poniedziałek nadzieję, że uda mi się w czasie konferencji prasowej, jaką zorganizowano w filii Uniwersytetu Łódzkiego, zadać kilka pytań, które moim zdaniem stanowią klucz dla poprawy jakości życia Polaków, w nadchodzących latach, na które także czytelnicy naszego portalu patrzą z nieskrywaną obawą.

 

 

Niestety nie udało mi się od ministra gospodarki dowiedzieć niczego na temat: finansowania szkolnictwa zawodowego, reformy szkolnictwa wyższego, obciążeń fiskalnych, nierównego traktowania podmiotów gospodarczych, transferów finansowych do tzw. „rajów podatkowych”, reformy sądownictwa, w tym Sądów Gospodarczych. Nie zadałem żadnego pytania. Nie mieli tej możliwości też inni dziennikarze. Powodem nie była niechęć Janusza Piechocińskiego do udzielania odpowiedzi ale fakt, że cały przewidziany dla dziennikarzy czas zajęła blond idiotka (z całym szacunkiem dla blondynek) z TVN, która wypytywała szefa PSL o związki partnerskie, Annę Grodzką i inne tego rodzaju pierdoły, które dla statystycznego obywatela nadwiślańskiego kraju, nie mają żadnego znaczenia.

 

Inwektywa, której użyłem w stosunku do dziennikarki jest być może nieco niegrzeczna ale za to bardzo uzasadniona. Jak bowiem nazwać osobę, która pełniącego kilka tygodni funkcję wiceszefa Rządu, pyta czy poprze wniosek opozycyjnego PiS o wotum nieufności dla tego Rządu. Janusz Piechociński odpowiedział ale wyraźnie czuł się zażenowany. Ja natomiast byłem autentycznie wkurzony na ignorancję pannicy, która zabiera mi mój cenny czas, jaki mógłbym spędzić w o wiele przyjemniejszy sposób. Tak to jest, kiedy nie ma się odpowiedniej wiedzy, żeby zadać sensowne pytanie, to stosuje się redakcyjną kalkę i wywleka tematy w danej chwili „dyżurne”.

 

Niestety tego rodzaju dziennikarstwo to u nas norma. Spotykane jest najczęściej w  tzw. wiodących mediach, które niestety silnie oddziałują na poglądy społeczeństwa polskiego. Papka sącząca się z głośników, ekranów i szpalt papierowej prasy robi wodę z mózgu każdemu. Niezależnie od tego, czy jego iloraz inteligencji sięga 160, czy oscyluje na poziomie glizdy. Słuchamy i ekscytujemy się tym kto komu i gdzie. Ależ emocje, prawda? Niesiołowski dołożył Hofmanowi…. Dał mu popalić! Co powiedział i w jakim kontekście? A kogo to obchodzi! Ważne, że było głośno i agresywnie.

 

Co jakiś czas dziennikarze wyciągają i lansują kolejne tematy zastępcze. Kiedyś to była aborcja, teraz są to związki partnerskie i Anna Grodzka, która w dodatku jest ojcem dorosłego już syna. 24 godziny na dobę trwa dyskusja. Stacje telewizyjne na zmianę przepytują to tego, to tamtego polityka, specjalistę, zawodowego komentatora albo serialowego błazna (uznając z jakichś powodów za autorytet).  

 

Z dyskusji nic nie wynika, pytania wciąż te same.  Schemat zawsze ten sam. Na początek pojawia się news. Powtarzany jest w kolejnych serwisach informacyjnych z częstotliwością 3 razy na godzinę. Następnie rozpoczyna się „popołudnie publicystyczne”. Pierwsi goście w programie „A” komentują wydarzenie. Następnie w programie „B” komentuje się to, co powiedzieli panowie w programie „A”. Przerwa na serwis informacyjny i kolejna publicystyka. Na pasku u dołu ekranu biegną wyrwane z kontekstu wypowiedzi osób z programu A oraz B. To jednak jeszcze nie koniec, bo przecież już są kolejni goście i następni dziennikarze w programie „C” i „D”. Ich wypowiedzi nie różnią się niczym od wcześniej udzielanych ale wzbogacają zasób cytatów do kolorowego tekstowego paska.

 

Przyznam, że mam już tego dosyć. Coraz rzadziej oglądam telewizję a radio TOK FM przestało być stacją, której słucham na bieżąco. Komercyjnych nasączonych reklamami również nie znoszę, więc czas za kierownicą mija mi przy dźwiękach ulubionej muzyczki.

Naprawdę nie interesują mnie prowokacje Janusza Palikota ani Anna Grodzka, jako kandydat na wicemarszałka Sejmu, przepychanki, kłótnie, związki partnerskie i to, czy marszałek albo wicemarszałek Sejmu zgarnął 40 tysięcy nagrody. Skoro ją otrzymał, to widocznie mu się należała i tyle. Dostają je wszyscy w budżetówce. Nie jest dla mnie problemem krzyż wiszący w szkolnej klasie ani w Sali obrad Rady Miejskiej. Mnie on nie przeszkadza. Jeśli ktoś go powiesił, to znaczy, że ma on dla niego znaczenie a dopiero jego agresywne zrywanie lub oprotestowywanie jest przejawem ograniczania wolności i swobód obywatelskich. Bo zawsze kojarzy się ono z zakazami niż akceptacją.

 

Dlaczego te wszystkie „ważne” i „medialne” tematy mnie nie interesują? Bo zwyczajnie mam inne, codzienne problemy. Mam na utrzymaniu rodzinę, w tym dwójkę uczących się dzieci. Muszę co miesiąc opłacić czynsz, który rośnie każdego roku. Co dwa miesiące otrzymuję fakturę za energię elektryczną i zastanawiam się dlaczego muszę płacić (wciąż więcej i więcej) za prąd nawet wtedy kiedy z niego nie korzystam. Problemem moim są przychody na poziomie sprzed 5 lat przy ponad 100 procentowym wzroście kosztów. Martwi mnie upadek przedsiębiorczości i ponad 20 procentowe bezrobocie. Katastrofą jest niski popyt i siła nabywcza przeciętnego obywatela.

 

Wiem, że to tematy trudne ale warto o nich rozmaić. Próbował to robić w poniedziałek Janusz Piechociński ale w merytoryczny rytm dyskusji, raźnym krokiem wkroczyła w sposób pozbawiony samokrytyki, gwiazdeczka TVN-u.  Do wicepremiera i jego wizyty w Tomaszowie jeszcze na łamach portalu powrócimy.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Urodzony w Tomaszowie Mazowieckim 12.02.2013 09:03
Do "Potwora z Nowego Miasta". Uprzejmie informuje, że ja urodziłem się w Tomaszowie Mazowieckim. Nie w Tomaszowie. W Nowym Porcie bywałem. Kilkadziesiąt lat temu. Pozdrawiam.

Potwór z Nowego Portu 08.02.2013 20:07
Szanowny Panie "Urodzony" (co za pretensjonalność; brakuje tylko "szlachetnie"... Szlachetnie urodzony..., psia kość, i to w Tomaszowie Mazowieckim; Ho-ho!!!!). Niech Pan się łaskawie odczepi od lokalnego dziennikarza i go nie poucza, jak ma prowadzić swe dzieło, bo według wszelkich miar teorii i praktyki ten redaktor daje sobie znakomicie radę, a więc informując, zadając pytania i spełniając służbę społeczną, jaką jest dziennikarstwo. Zapewne uczono "Urodzonego" na ćwiczeniach na Studium Dziennikarskim UW, że trzeba być pokornym i słuchać innych, nawet syna stróża (Andrzej Kantowicz: "Obowiązki pokory, otwartych uszu oraz opuszczenia wyniośle zadartego nosa w dziennikarstwie"; maszynopis, biblioteka Studium Dziennikarskiego Uniwersytetu Warszawskiego). Niech więc ten "Urodzony" wygłasza swe referaty gdzie indziej i nie poucza z aż tak "urodzonych" wyżyn naszego tomaszowskiego dziennikarstwa 2013, które zawsze sobie świetnie radziło w porównaniu z osiągami tzw. centrali. Niech więc też ten, och już na takie wszystkie wyżyny wyniesiony, zakochany w sobie bez pamięci i przez wszystkich uwielbiany "Urodzony" nie poucza nas z zastosowaniem wrednego i przez praktykę nigdy niepotwierdzonego, sporządzonego chyba tylko ze względu na swą osobę mniemania, że dziennikarstwo jest z natury "niekulturalne", a więc niemoralne, usprawiedliwiające brak kultury i chamskie rozpychanie się łokciami, którego tak konsekwentnie unika redaktor Mariusz S. Na przywołanych przez "Urodzonego" podyplomowych studiach dziennikarskich żaden z wykładowców nie propagował chamstwa jako metody na poprawiania sobie samopoczucia. Nic tu nie da powoływanie się na jakąś, jedną z dziesiątek ofiar tego zawodu, korespondentkę w USA. Przedtem byłoby lepiej tę panią z wielkiego świata spytać, czy zgadza się na użycie jej kompletnie nieznanej osoby do dyskusji w rejonie małej agolmeracji, gdzie wykazane są grzechy i postępki każdego z żyjących tu, wśród nas, śmiertelników. Co ta osoba, twierdzi pan - Warakomska nijaka, ma do powiedzenia na nasze, tomaszowskie tematy? USA jest tak daleko, a Tomaszów tak blisko. "Urodzony" coś kwili w temacie "Dla dobra czytelników...?!" Chyba "Urodzony" zgłupiał. Czytelnicy ostatnio nie czytują nic, a jeśli tak, to nigdy nie zapamiętają nazwiska "Urodzonego", chyba że byłby Mikaelem B. z miesięcznika "Millenium", co mu stanowczo nie grozi, bo to nie jego poziom. Niech więc "Urodzony" raczej unika rejonu Nowego Portu.

FYA! 08.02.2013 18:46
UwTM, Z tym rozpychaniem się łokciami to nie każdy potrafi. To chyba kwestia wychowania. Ja na przykład mam z tym problem. Z taką elastycznością w prozaicznych sytuacjach. Będzie to trochę zabawne i może nie na temat, ale odkąd pamiętam mam z tym problem. Czasy studenckie - Chcę pojechać PKSem. Tłum kłębi się pod drzwiami kierowcy. Ja w tłumie. I zawsze jakoś tak wychodzi, że mimo, iż stoję w tej niby kolejce, to do drzwi dostaję się przedostatni. Niby ciągle się zbliżam, ale tu jakieś małe kmiotki się gdzieś, jakoś niepostrzeżenie wciskają. No mam takie poczucie wewnętrzne, że ja tak nie powinienem, bo nie można. Choć problemem by to nie było, bo mam 2 metry i mógłbym przejść po tym barachle. Inna sytuacja, kolejka do kasy w sieci znanego fast (shit) fooda. Już prawie kupuję. I kręci się taka pani po 50-tce, niska niepozorna. No niczego złego się po niej nie spodziewasz i pozwalasz jej przejść prawie po sobie. Niby ceny ogląda, biega z lewa na prawo. Kiedy nagle kasjer - Słucham. Ta zaczyna zamawiać, jakby mnie tam od pięciu minut nie było. Przypominam, że nie zauważyć mnie, ze względu na wzrost, nie sposób i jakiś głupawy nie jestem, że stoję jakbym nie stał. Normalnie twardo w kolejce. Ale masz babo placek. Co mam ją opieprzyć? Awanturę zrobić, że skrzydełka szybciej zamówi? Człowiek macha ręką. To samo na takiej konferencji. Człowiek kulturalny drugiemu nie przerywa. W słowo nie wchodzi. I taki porządek rzeczy, że mądry głupszemu ustępuje, a pieniądz gorszy ten lepszy wypiera. Dlatego to tak wygląda wszystko od zawsze i na wieki...

Urodzony w Tomaszowie Mazowieckim 08.02.2013 16:18
Jeszcze raz ja. Kulturalne dziennikarstwo to było w Polsce jeszcze - naprawdę - w czasach PRL. To wtedy, na podyplomowych studiach dziennikarskich,m.in. uczono, że synonimem złego gustu były tzw. brukowce wydawane m.in. w krajach Europy Zachodniej. Dziś taką prasę nazywamy co prawda tabloidami, ale poziom jest ten sam. I tylko szkoda, że "to" dotarło do naszego kraju i zaczęło wypierać tygodniki i dzienniki, które chciały i mogły kształtować opinię publiczną. A poziom "dziennikarstwa" dostosował się do poziomu wydawców, ich partyjnych mocodawców itp. Prawdę o współczesnym "dziennikarstwie" w naszym kraju doskonale opisała ostatnio Dorota Warakomska, dziennikarka telewizyjna m.in. b. korespondentka TVP w USA. I jeszcze jedno; dziennikarz też musi, choćby od czasu do czasu, rozpychać się łokciami. Dla poprawy własnego zdrowia psychicznego i dla dobra... swoich czytelników

maniek 08.02.2013 14:58
a co dzieje się z tym co kręcił lody, słuch o nim zaginął, ludziska mówią że podobno w Pekinie szlifuje chiński język, zamiaruje tam założyć jakąś firmę handlową aby zalewać nas produktami chinoli, pożyjemy zobaczymy co wycuduje ten don Waldo

Ricky 08.02.2013 14:22
Brawo, Panie Mariuszu; człowiek musi przecież udowadniać, że w końcu różnimy się nieco od hien i grzechotników.

FYA! 08.02.2013 13:35
Pluralizm i wolność, o którą walczyli nasi starzy i dziadkowie niestety ma drobną wadę. Stwarza warunki w jakich ciężko się odnaleźć. Niełatwo odróżnić prawdę o kłamstwa, a temat ważny od zastępczego bełkotu. Trudno też nie popaść w jakiś fundamentalizm czy jakiekolwiek tam skrajności. Utrzymanie takiego (pożądanego) porządku rzeczy jest jak trudna sztuka balansu, w której najdrobniejszy błąd strąca nas z równoważni z powrotem w otchłań niedemokratycznego zniewolenia. Zaczyna się dziać źle, szuka się winnych...

08.02.2013 13:17
To kwestia pewnego poziomu kultury. Nie należy przerywać innym osobom. Dobrze wychowana osoba zgłasza się i czeka na swoją kolej. Niestety konferencję przerwano i nikt już nie był w stanie o nic więcej zapytać.

@Urodzony w Tomaszowie Mazowieckim 08.02.2013 13:07
celne słowa

Lekrza orzecznik 07.02.2013 21:33
http://lodz.gazeta.pl/lodz/1,3...LokLodzTxt Pozdrawiam :P

Marcin R. 07.02.2013 17:34
do 13 cytuje :Codziennie słyszę że należymy do UNII iobowiązują nas przepisy unijne więc dlaczego nas nie dotyczą przepisy ubezpieczeniowa jakie są na zachodzie a ja bym zadał pyanie inne : DLACZEGO NIE MAMY STAWKI GODZINOWEJ UNIJNEJ ani najniższej pensji gdzie standardy unijne ??????

juzek 07.02.2013 17:31
KIKI a co ma naród pokazac i komu ??? A co OPOZYCJA ma do zaoferowania lepszego tej jakto okreslasz PO ŻYDOKOMUNIE ??? Przypomnę ci PIS juź rządziło prawie dwa lata i co najpierw był Marcinkiewicz, potem Kaczyński premierem kolacja Z SAMOOBRONĄ I LPR i co zwineli się szybko ogłosili przyspieszone wybory i teraz krzyczą co oni by nie narobili , a szczerze nic nie zroobili. SLD hmm sama wiesz szkoda pisac też...

ter 07.02.2013 17:14
Co za mędrcy wymyślili obowiązkowe OC nawet za te które nie wyjeżdżają na ulicę,z różnych przyczyn samochody stoją na podwórkach,nie można sprzedać , dawca części dla drugiego którym jeżdzimy-jest to częste w małych firmach albo w wolnym czasie sami robimy remont jakiegoś grata który dla nas jest wielkim skarbem,albo z wielu innych powodów samochody nie wyjeżdżają a nas prześladują o zaplacenie OC.Codziennie słyszę że należymy do UNII iobowiązują nas przepisy unijne więc dlaczego nas nie dotyczą przepisy ubezpieczeniowa jakie są na zachodzie

Urodzony w Tomaszowie Mazowieckim 07.02.2013 16:26
Panie redaktorze; życie jest takie jakie jest, a prasa i dziennikarze jacy są każdy widzi. Nie znam pana poczynań dziennikarskich, społecznikowskich itp., idt. na rzecz mojego miasta urodzenia. Ale jeśli pan chciał zadać panu premierowi pytania m.in. dlaczego jest tak duże bezrobocie w Tomaszowie Mazowieckim, dlaczego nie ma środków na remont ul. Warszawskiej, choć to jest droga krajowa, a są np. na budowę obwodnicy Opoczna i dlaczego tak się dzieje itp. to trzeba było te pytania zadać. Po prostu! I powiedzieć blondynie z TVN, że pan premier przyjechał do naszego miasta i to jest okazja dla dziennikarzy - miejscowych, aby się "coś" dowiedzieć w tematach interesujących mieszkańców - właśnie - Tomaszowa Mazowieckiego. A tak, wyszło z pana pisania tylko tyle, że pan nie umiał się znaleźć na konferencji prasowej.

Potwór z Nowego Portu 07.02.2013 15:36
A ja jeszcze raz przypominam, że człowiekowi dana jest wolna wola, przeto to on podejmuje decyzje, co ogląda i kogo wybiera. W zabagnionej obecnej sytuacji czas na decyzje. Nieoglądając pewnych stacji czy programów głosuje się przeciwko nim. Wybór należy do nas, do każdego z nas. Na tej zasadzie powoli wycina się nijakiego "Kubę", na którego zawzięli się jako tako myślący ludzie, którego program ma ostatnio marną oglądalność. Róbmy więcej; jest tyle książek do przeczytania, a zamiast siedzieć przy telewizji można wyskoczyć na Smugi czy do lasu za Źródłami. Nasz wybór określa również byt tak zwanych polityków. Trzeba chodzić na elekcje i głosować na ludzi młodych, wszechstronnie prześwietlonych co do ich słów i czynów oraz mądrych.

Opinie

Mariusz Strzępek Mariusz Strzępek

🔥 Wszyscy patrzą na fotel prezesa „Przodownika”. My patrzymy tam, gdzie może być znacznie ciekawiej.Kto ma dostęp do informacji o zadłużonych mieszkańcach? Kto wie, że ktoś właśnie znalazł się pod finansową ścianą? Jak chronione są dane ludzi zagrożonych egzekucją? I co się dzieje, gdy świat spółdzielni, komorniczych licytacji, rynku nieruchomości i lokalnej polityki mieszkaniowej zaczyna się niebezpiecznie zbliżać?Nie stawiamy wyroków. Stawiamy pytania. I są to pytania bardzo niewygodne.Bo zadłużony lokator to nie „okazja inwestycyjna”. A informacja o jego problemach może być warta więcej niż niejedno mieszkanie.👉 Kto wie, kto tonie? Czy system naprawdę chroni mieszkańców, czy opiera się wyłącznie na wierze, że nikt posiadanej wiedzy nie wykorzysta?

Wszyscy patrzą dziś na wojnę o władzę w SM „Przodownik”. Na nazwiska, głosy, kandydatów i przyszłego prezesa. Być może patrzymy w niewłaściwą stronę. Bo w spółdzielni mieszkaniowej istnieje coś znacznie cenniejszego niż gabinet, sekretariat i służbowy fotel. To wiedza. Wiedza o tym, kto płaci, kto przestał płacić, kto tonie w długach i kto za kilka miesięcy może znaleźć się o krok od utraty mieszkania. I właśnie dlatego warto zadać pytanie, którego dotychczas w tomaszowskiej dyskusji prawie nie było: jak szczelna jest granica między taką wiedzą, egzekucją komorniczą, prywatnym rynkiem nieruchomości i lokalną polityką mieszkaniową?

Od Monte Cassino po „Ghostbusters”. 11 sierpnia w historii, muzyce i dzisiejszej polityce

Są takie daty, które nie dają się zamknąć w kilku linijkach kalendarza. 11 sierpnia należy właśnie do nich. Tego dnia papież Urban IV ustanawiał święto, które na trwałe wpisało się w polski pejzaż religijny, rodził się Władysław Anders, Armia Czerwona stawała nad Wisłą, a Warszawa przeżywała kolejny dramatyczny dzień Powstania. W muzycznym kalendarzu spotykają się Eric Carmen, Joe Jackson, The Knack i „Ghostbusters”, a współczesność dopisuje własne rozdziały: pomoc dla poszkodowanych w programie „Czyste Powietrze”, wielki kontrakt dotyczący śmigłowców Apache w Łodzi i wybór nowego prezydenta Węgier po zakończeniu ery rządów Viktora Orbána. Data dodania artykułu: 11.08.2026 05:24
Od Monte Cassino po „Ghostbusters”. 11 sierpnia w historii, muzyce i dzisiejszej polityce

Poniedziałek pod znakiem napięć i katastrof. Trump chce pieniędzy od Iranu, Rosja gromadzi rakiety, Kolumbia liczy ofiary

Poniedziałek, 10 sierpnia 2026 roku, przyniósł wiadomości jak kadry z kilku różnych filmów rozgrywających się jednocześnie. Donald Trump zaostrza retorykę wobec Iranu, Rosja zwiększa produkcję rakiet, w Moskwie ludzie wychodzą przed Sąd Najwyższy w obronie opozycji, a w Kolumbii ratownicy przeszukują ruiny po potężnym trzęsieniu ziemi. W Polsce mowa przede wszystkim o kolejnych miliardach z KPO, finansach partii politycznych i postępowaniu dotyczącym pomocy dla powodzian. Oto najważniejsze informacje poniedziałku. Data dodania artykułu: 10.08.2026 22:10
Poniedziałek pod znakiem napięć i katastrof. Trump chce pieniędzy od Iranu, Rosja gromadzi rakiety, Kolumbia liczy ofiary

Kaczyński zapowiada zmianę władzy i „nowe instytucje”. Sondaże są dla Tuska złe, ale to jeszcze nie wyrok

Plac Piłsudskiego po raz kolejny stał się sceną dramatu, w którym pamięć o ofiarach katastrofy smoleńskiej spotkała się z najbardziej gorącym językiem bieżącej polityki. Jarosław Kaczyński uznał słabe notowania gabinetu Donalda Tuska za zapowiedź zmiany władzy. Mówił o tworzeniu nowych instytucji, zatrzymaniach i surowych karach. Najdalej poszedł jednak w sprawie Smoleńska, przekonując o rosyjskiej zbrodni i możliwym udziale polskich współpracowników. To pozostaje tezą prezesa PiS, a nie ustaleniem prawomocnego wyroku ani zakończonego śledztwa. Data dodania artykułu: 10.08.2026 13:07
Kaczyński zapowiada zmianę władzy i „nowe instytucje”. Sondaże są dla Tuska złe, ale to jeszcze nie wyrok

Kradzieży sklepowych jest mniej, ale rośnie udział przestępstw. Co naprawdę oznacza próg 800 zł?

W pierwszym półroczu 2026 roku liczba ujawnionych kradzieży sklepowych spadła niemal o jedną piątą. Na pierwszy rzut oka to bardzo dobra wiadomość. Statystyka ma jednak konstrukcję dobrego kryminału: najważniejszy szczegół pojawia się dopiero w drugim akcie. Ubywa przede wszystkim drobnych wykroczeń, podczas gdy liczba poważniejszych czynów maleje znacznie wolniej. Problem nie tyle znika, ile zmienia swoją twarz. Data dodania artykułu: 10.08.2026 09:22
Kradzieży sklepowych jest mniej, ale rośnie udział przestępstw. Co naprawdę oznacza próg 800 zł?

10 sierpnia: Wawel w ogniu, Dyzma na salonach, Pilch przy biurku. Biało-czerwoni ruszają po medale

Historia 10 sierpnia nie mówi jednym głosem. Raz trzaska ogniem nad Wawelem, innym razem szepcze z kart Jerzego Pilcha i Tadeusza Dołęgi-Mostowicza. Potrafi zabrzmieć fletem Iana Andersona, soulowym głosem Roberty Flack, ale też hukiem niemieckich pocisków nad powstańczą Warszawą. Data dodania artykułu: 10.08.2026 08:45
10 sierpnia: Wawel w ogniu, Dyzma na salonach, Pilch przy biurku. Biało-czerwoni ruszają po medale

Kosmiczny gość minie Ziemię. Planetoida 2019 NY2 przeleci 2,5 mln km od nas

W nocy z niedzieli na poniedziałek w pobliżu Ziemi przemknie planetoida 2019 NY2. Obiekt może mieć około 150–330 metrów średnicy, a w chwili największego zbliżenia znajdzie się około 2,5 miliona kilometrów od naszej planety. Brzmi jak początek „Armageddonu”, ale tym razem Bruce Willis może spokojnie zostać w domu. Astronomowie podkreślają: nie ma zagrożenia zderzeniem. Data dodania artykułu: 09.08.2026 09:14
Kosmiczny gość minie Ziemię. Planetoida 2019 NY2 przeleci 2,5 mln km od nas

9 sierpnia. Od Jasnej Góry i Dmowskiego po Watergate, Whitney Houston i ostatni koncert Queen

9 sierpnia to jedna z tych dat, przy których historia nie pozwala się nudzić. Tego dnia na częstochowskim wzgórzu pojawili się paulini, urodził się Roman Dmowski, polscy czołgiści ruszyli do walk pod Studziankami, Richard Nixon opuszczał Biały Dom, a kilka dekad później Freddie Mercury po raz ostatni stanął przed publicznością jako koncertowy frontman Queen. Do tego Whitney Houston, Bee Gees, AC/DC, Jerry Garcia i „San Francisco” Scotta McKenziego. A w niedzielę 9 sierpnia 2026 roku historia spotyka się z teraźniejszością również w Małopolsce, Janowie Podlaskim i na trasie Tour de Pologne. Data dodania artykułu: 09.08.2026 07:48
9 sierpnia. Od Jasnej Góry i Dmowskiego po Watergate, Whitney Houston i ostatni koncert Queen

Marta Nawrocka zaprasza młode Polki do Juraty. „O jakiej Polsce marzycie?”

Nie sala konferencyjna w Warszawie, nie pałacowe korytarze i nie kolejna debata prowadzona zza mównicy. Tym razem rozmowa o Polsce ma przenieść się nad Bałtyk. Marta Nawrocka zwróciła się bezpośrednio do młodych Polek, zapraszając je na spotkanie w Juracie. W ostatni weekend wakacji, 29 i 30 sierpnia, młodzi ludzie mają spotkać się tam z parą prezydencką i rozmawiać o swoich oczekiwaniach, pomysłach oraz o tym, jak widzą przyszłość kraju. Data dodania artykułu: 09.08.2026 00:08
Marta Nawrocka zaprasza młode Polki do Juraty. „O jakiej Polsce marzycie?”

Polecane

Od Monte Cassino po „Ghostbusters”. 11 sierpnia w historii, muzyce i dzisiejszej polityce

Od Monte Cassino po „Ghostbusters”. 11 sierpnia w historii, muzyce i dzisiejszej polityce

Są takie daty, które nie dają się zamknąć w kilku linijkach kalendarza. 11 sierpnia należy właśnie do nich. Tego dnia papież Urban IV ustanawiał święto, które na trwałe wpisało się w polski pejzaż religijny, rodził się Władysław Anders, Armia Czerwona stawała nad Wisłą, a Warszawa przeżywała kolejny dramatyczny dzień Powstania. W muzycznym kalendarzu spotykają się Eric Carmen, Joe Jackson, The Knack i „Ghostbusters”, a współczesność dopisuje własne rozdziały: pomoc dla poszkodowanych w programie „Czyste Powietrze”, wielki kontrakt dotyczący śmigłowców Apache w Łodzi i wybór nowego prezydenta Węgier po zakończeniu ery rządów Viktora Orbána. Data dodania artykułu: Dzisiaj, 05:24
Od Monte Cassino po „Ghostbusters”. 11 sierpnia w historii, muzyce i dzisiejszej polityce Ostatni tydzień letnich ślizgawek. W sierpniu można jeszcze wskoczyć na lód Sportowy poniedziałek: Schilder ze złotem, Kuchta w Legii i mocny front przeciw FIFA Wybuch gazu na Zawadzkiej pod lupą prokuratury. Biegły zbada przyczynę, w tle kara do 10 lat Akcja „Prędkość” w powiecie tomaszowskim. 99 przypadków przekroczenia limitu Jazz nad Zalewem Sulejowskim i łemkowskie brzmienia w regionie PILNE. Zaginął 37-letni Michał Szczepaniak z Tomaszowa. Policja prosi o pomoc 33 stopnie, potem grad i wiatr do 80 km/h. IMGW ostrzega Tomaszów i powiat Kradzieży sklepowych jest mniej, ale rośnie udział przestępstw. Co naprawdę oznacza próg 800 zł? 10 sierpnia: Wawel w ogniu, Dyzma na salonach, Pilch przy biurku. Biało-czerwoni ruszają po medale Ponad 100 osób odwiedziło tomaszowską porodówkę. Oddział, który odzyskał zaufanie pacjentek „NPL to nie SOR”. Dyskusja o chorym dziecku w TCZ pokazała, że pacjenci wciąż nie wiedzą, gdzie szukać pomocy
Wózek inwalidzki elektryczny z amortyzowaną ramą

Wózek inwalidzki elektryczny z amortyzowaną ramą

W naszej ofercie dostępny jest wózek inwalidzki o napędzie elektrycznym, zaprojektowany z myślą o wygodzie, bezpieczeństwie i większej samodzielności użytkownika. To sprzęt, który może realnie poprawić komfort codziennego funkcjonowania – w domu, podczas spaceru, wizyty u lekarza czy załatwiania codziennych spraw.Model posiada amortyzowaną ramę z dwoma amortyzatorami kół tylnych, co zwiększa komfort jazdy na nierównym podłożu. Wózek wyposażono w szarą, oddychającą i demontowalną tapicerkę oraz poduszkę siedziska. Dostępne szerokości siedziska to 16” i 18”.Dla wygody użytkownika zastosowano regulowany kąt nachylenia oparcia, regulowane i demontowalne podłokietniki, możliwość odchylenia joysticka oraz uchylne, demontowalne podnóżki z regulacją długości. Bezpieczeństwo podczas jazdy zapewniają hamulce elektromagnetyczne, regulowane tylne kółka przeciwwywrotne oraz pełne oświetlenie drogowe LED.Wózek posiada kontroler VS/PG50A, koła przednie 9”, koła tylne 14”, prześwit 8 cm, a jego waga bez akumulatorów wynosi 49 kg.To urządzenie przeznaczone jest dla osób, które potrzebują wsparcia w mobilności i chcą zachować możliwie największą niezależność. Przeciwwskazaniem do użytkowania są przeciwwskazania do pozycji siedzącej.Z pełną ofertą można zapoznać się w naszym punkcie zaopatrzenia medycznego:Twój Sklep MedycznyTomaszów Mazowiecki, ul. Słowackiego 4Oferujemy atrakcyjne rabaty dla stałych klientów. Honorujemy Tomaszowską Kartę Seniora. Na terenie miasta zapewniamy transport gratis.
Reklama Twój Sklep Medyczny
Reklama Twój Sklep Medyczny
Reklama
Reklama

Wasze komentarze

Autor komentarza: rwd Treść komentarza: Jak zawsze winny pacjent, który przychodzi, nic nie wie i tylko przeszkadza w pracy i rządzeniu ( jak się okazuje każdej władzy). Źródło komentarza: „NPL to nie SOR”. Dyskusja o chorym dziecku w TCZ pokazała, że pacjenci wciąż nie wiedzą, gdzie szukać pomocy Autor komentarza: Ajdejano Treść komentarza: Chłopie: 100 % racji. Ta cała, tzw. "służba zdrowia" , to w rzeczywistości jest kolejne dojne koryto dla różnych, debilowatych samorządowców, dla różnych, debilowatych lekarzy i innych debilowatych, samorządowych przygłupów. To jest istny świat matrixu, szkodliwy dla tych chorych, którzy się (niestety) znajdą się w tym debilowatym świecie. P.S. Pacjent? Dla tego, debilowatego towarzystwa, to jest tylko jednostka chorobowa, na której trzeba na maska zarobić. A, że tego pacjenta nie wyleczyliśmy i zszedł z tego świata?! A co to, kur.., kogokolwiek obchodzi ..... Źródło komentarza: „NPL to nie SOR”. Dyskusja o chorym dziecku w TCZ pokazała, że pacjenci wciąż nie wiedzą, gdzie szukać pomocy Autor komentarza: Figo-fago Treść komentarza: Ten materiał powyżej dosyć szczegółowo i fachowo pokazuje, że ta spółdzielnia, to firma, która bardzo łatwo może stać się zwykła mafią, decydującą o losach ludzi, będących członkami tej spółdzielczej mafii. I rzeczywiście, ten stołek prezesa i szefa rady nadzorczej, tak "na oko", nie wydają się najważniejsze, jednak, tak, jak w każdej mafii, to są najważniejsze stołki, bo te stołki kierują tym mafijnym procederem wykorzystywania informacji o ludziach ze spółdzielni. Stad wzięła się i nadal trwa burza o szefostwo w tej spółdzielczej mafii. Źródło komentarza: Nie chodzi tylko o fotel prezesa. Chodzi o wiedzę wartą mieszkania Autor komentarza: Opiekun Treść komentarza: A z innej beczki. Musiałem z tatą - mającym problem z poruszaniem się, udać się do jednej z poradni przy TCZ. Aby do niej dojść, musieliśmy przejć przez mocno zniszczony plac ( między innymi wyrwy w płytach chodnikowych). Dla mojego taty, było to arcytrudne i od budki przy bramie, do drzwi - trwało z przerwami, około 15 minut. No i przy drzwiach wyrwana klamka i karteczka z napisem, że remont, a wejście drzwiami głównymi do szpitala. Kolejne około 15 minut w drugą stronę i niebotyczne zmęczenie osoby chorej i opiekuna. Z pomocy tych poradni raczej nie korzystają ludzie zdrowi, często są to pacjenci neurologiczni, ortopedyczni z urazami kończyn. Czy naprawdę trzeba uświadamiać ludzi odpowiedzialnych, za to że konieczne jest oznakowanie od strony bramy i furtki którędy teraz wiedzie droga do określonych poradni? Po wejściu na hol główny to samo. Nikogo w punkcie informacyjnym, rozumiem, że może pani poszła do toalety, ma prawo. Tylko nie każdy zna od lewa do prawa topografię szpitala, wystarczyłyby oznaczenia przyklejone na ścianach... Wydrukowanie czarnym tuszem i ofoliowanie kilku kartek, nie będzie finansowym gwoździem do trumny, już i tak zadłużonego szpitala, a zdecydowanie pomoże osobom chorym. Źródło komentarza: „NPL to nie SOR”. Dyskusja o chorym dziecku w TCZ pokazała, że pacjenci wciąż nie wiedzą, gdzie szukać pomocy Autor komentarza: Ajdejano Treść komentarza: Jak czytam tego gniota powyżej, to scyzoryk sam otwiera mi się w kieszeni. Ten materiał powyżej, to, co to, do kur.. nędzy, jest?! Publiczna scysja pomiędzy p. Strzępkiem i pozostałymi podmiotami tzw. "służby zdrowia" czy może to jest jakiekolwiek wyjaśniania dla zwykłych ludzi, którzy są zainteresowania takimi sytuacjami - co ?! Szanowna Redakcjo: nie traktujcie Waszych Czytelników jak zwykłych debili!!! Ten materiał powyżej, to jest zwykły bełkot, które nic nam nie wyjaśnia. Źródło komentarza: „NPL to nie SOR”. Dyskusja o chorym dziecku w TCZ pokazała, że pacjenci wciąż nie wiedzą, gdzie szukać pomocy Autor komentarza: Figo-fago Treść komentarza: Wpisy tej dziewuchy z dnia 06.08.2026 r. z następujących godzin: 17:06, 17:10, 17:15, 17:42, 17:48. Dziewczyno: te Twoje wpisy, to jedna , wielka kakofonia, czy pomieszanie z poplątaniem, a inaczej: syf, kiła i mogiła. Mam wątpliwości, czy Ty sama siebie zrozumiesz z tych swoich wpisów. A może ktoś Cię wcześniej skrzywdził, albo po prostu Ci nie dogodził - co? Źródło komentarza: Demokracja odwołana z powodu upału. Co naprawdę dzieje się w SM „Przodownik”?
Reklama
Reklama

Napisz do nas

Zachęcamy do kontaktu z nami za pomocą formularza. Możecie dołączyć zdjęcia i inne załączniki. Podajcie swojego maila ułatwi to nam kontakt z Wami
Reklama