O co tu chodzi
Już kilka razy pisaliśmy o tym, że wokół radnej Pauliny Sochy pojawiły się wątpliwości dotyczące możliwego konfliktu interesów, który mógłby prowadzić nawet do wygaszenia mandatu. Sednem sprawy jest to, że radna została zatrudniona w spółce, której w 100 procentach jest powiat tomaszowski, czyli Tomaszowskim Centrum Zdrowia sp. z o.o. Pojawiło się więc uzasadnione pytanie, czy ta relacja nie narusza przepisów o łączeniu funkcji publicznych z działalnością w podmiotach zależnych od samorządu. czyli tak zwanych zapisów antykorupcyjnych. Wbrew temu co mówią politycy i ich wyznawcy w Polsce zasady są dość klarowne. Art. 383 Kodeksu wyborczego mówi. że mandat radnego wygasa m.in. w przypadku naruszenia zakazów łączenia funkcj, z kolei ustawa o samorządzie powiatowym (art. 25b) stwierdza, że radny nie może prowadzić działalności z wykorzystaniem mienia powiatu ani być w konflikcie interesów
Co na to prawnicy?
Z opinią prawną w tej sprawie radni mieli okazję zapoznać się w czasie dzisiejszej sesji. Opinia zaprezentowana przez mecenas Annę Woźniak Dembską. to nie jest zwykła opinia prawna – to raczej chłodny protokół zdarzenia, w którym fakty wspierane są przez konkretne orzeczenia sądów administracyjnych w tym łódzkiego WSA oraz NSA. Jasno wskazuje, że w przypadku radnej Pauliny Sochy mogło dojść do naruszenia art. 25b ust. 1 ustawy o samorządzie powiatowym, który zakazuje radnym prowadzenia działalności gospodarczej z wykorzystaniem mienia powiatu, w którym sprawują mandat. Dlaczego to naruszenie? Z dokumentu wynika kilka kluczowych elementów, które – zestawione razem – tworzą spójną konstrukcję prawną:
1. TCZ operuje mieniem powiatu
Tomaszowskie Centrum Zdrowia korzysta z nieruchomości, ruchomości i środków finansowych należących do Powiatu Tomaszowskiego. To nie jest spór interpretacyjny – to fakt potwierdzony dokumentacją umów i decyzji .
2. Radna pełni funkcję zarządczą
Paulina Socha została zatrudniona jako Dyrektor ds. finansowych – Główna Księgowa, a więc osoba:
- zarządzająca finansami spółki,
- nadzorująca działalność gospodarczą,
- reprezentująca podmiot przed instytucjami.
To nie jest rola techniczna – to centrum decyzyjne organizmu gospodarczego. Dokładnie to wynika zarówno z regulaminu organizacyjnego spółki, jak i pisemnego zakresu obowiązków służbowych. Wystarczy tylko wspomnieć, że do dokonania jakiegokolwiek wydatku finansowego w szpitalu, potrzebna jest kontrasygnata (a więc akceptacja) dyrektora ds. finansów.
3. „Wykorzystywanie mienia” ma szerokie znaczenie
Opinia odwołuje się do orzecznictwa NSA i Trybunału Konstytucyjnego, które jasno wskazuje: nie trzeba być właścicielem ani formalnym zarządcą – wystarczy realne korzystanie z mienia w działalności gospodarczej.
4. Zakaz obejmuje także zarządzanie, nie tylko prowadzenie firmy
Kluczowy fragment: ustawowy zakaz dotyczy nie tylko „prowadzenia działalności”, ale także zarządzania nią – nawet jako pełnomocnik czy członek kadry kierowniczej .
5. Ważne są też zapisy Kodeksu Pracy
Niezwykle istotne w tej konkretnej sprawie są także zapisy Kodeksu Pracy. Nie pozostawiają one pola do interpretacji. Główny księgowy, czy inaczej dyrektor finansowy są przedstawicielami kadry zarządzającej.
Zestawiając te elementy, opinia prowadzi do jednoznacznej konkluzji:
radna, pełniąc funkcję zarządczą w spółce korzystającej z majątku powiatu, narusza ustawowy zakaz wynikający z art. 25b ust. 1, co może stanowić podstawę do stwierdzenia wygaśnięcia mandatu.
To nie jest kwestia politycznej interpretacji ani lokalnej burzy w szklance wody. To sytuacja, którą sądy administracyjne już wielokrotnie rozstrzygały – i to w podobnym duchu.
Opina się nie podobała
Z podobną sytuacją jak dzisiejsza w historii powiatu tomaszowskiego jeszcze nie widzieliśmy. Zanim mecenas zdążyła zakończyć prezentację opinii, Martyna Wojciechowska i Michał Jodłowski postanowili jej przerwać, by przegłosować wniosek formalny, który.... wnioskiem formalnym nie był. Pomijając już nawet samorządowe standardy, to oboje wykazali się absolutnym brakiem kultury i to nie tylko tej politycznej. Po urzędniku powiatowym, w którego gabinecie powstawały donosy między innymi na Barbarę Klatkę trudno spodziewać się przejawów dobrego wychowania. Michał Jodłowski wykazał się niekompetencją jako przewodniczący, bo wniosek formalny może jedynie dotyczyć przebiegu obrad. Ten, takiej sytuacji nie dotyczył. Katalog znajduje się bezpośrednio w Statucie Powiatu.
Radni KO i PiS postanowili kolejny raz wyrzucić w błoto publiczne pieniądze
Tego właśnie dotyczył wniosek złożony przez Martynę Wojciechowską. Radna zaproponowała by zlecić na zewnątrz opracowanie kolejnej opinii. Najlepiej jakimś uniwersyteckim autorytetom. Czyli opinia w sprawie, dla której załatwienia termin mija... dzisiaj, ma być sporządzona kiedyś tam w przyszłości - Najwyżej się ją dośle wojewodzie - stwierdziła radna. Czy można to poważnie traktować? Wydatkowanie kilku lub kilkunastu tysięcy złotych na opinie, która już nikomu do niczego nie będzie potrzebna, to przebłysk prawdziwie politycznego geniuszu. Mimo to radni KO oraz PiS postanowili wniosek przegłosować. Resztki zdrowego rozsądku zachował jedynie Kazimierz Mordaka, który w tym głosowaniu zagłosował przeciw.
Radni KO i PiS ręka w rękę
Kolejna rzecz w która trudno jest uwierzyć ale tak jest w istocie. 12 radnych PiS - KO oraz Leon Karwat i Marek Olkiewicz postanowili, że w swoim głosowaniu potwierdzą coś, co nigdy nie miało miejsca lub raczej nie do końca w sposób transparentny.
W czasie obrad zgłoszono dwa wnioski dotyczące stanowiska Rady Powiatu w sprawie radnej Pauliny Sochy. Jeden z nich, zaprezentowany przez Cezarego Żegota był wersją umiarkowaną w której Rada nie chce ustosunkowywać się do zarzutów. Drugi, który odczytał Mariusz Węgrzynowski był całkowitym zaprzeczeniem, tego pierwszego. W sposób kategoryczny i protekcjonalny stwierdza bowiem, że do żadnego naruszenia zapisów ustawy nie doszło.
Otóż nie w samej sentencji wniosku problem ale w tym, że dokument stwierdza, że pani Paulina Socha złożyła obszerne wyjaśnienia w tej sprawie i to między innymi na tej podstawie postanowiono podjąć uchwałę wybielającą ją. Rzecz w tym, że jakieś wyjaśnienia były ale czy obszerne, rzeczowe i pozwalające na jednoznaczne sformułowanie stanowisk. Radna tłumaczyła się w czasie obrad połączonych komisji, gdzie mówiono wprost, że chodzi o to by informacji nie upubliczniać. Typowe zamiatanie pod dywan.
Dlaczego to jest ważne lokalnie
Odpowiedź na to pytanie jest oczywista. Mamy tu bowiem klasyczny przykład korupcji politycznej. Zatrudnianie radnych w jednostkach samorządowych, które równocześnie zobowiązani są kontrolować to nic innego jak patologia. Zdarza się ona niemalże wszędzie ale Mariusz Węgrzynowski w powiecie tomaszowskim doprowadził ją do granic absurdu. Tu każdy radny musi być "zaspokojony". W ubiegłej kadencji w dokładnie taki sam sposób korumpowano radnych Koalicji Obywatelskiej. I robił to także Węgrzynowski.
Radni z jednej strony czerpią korzyści, z drugiej natomiast stają się niewolnikami układu. Wydaje się im, że niczym kozak złapali tatarzyna, a to jednak on za łeb ich trzyma.






























































Napisz komentarz
Komentarze