Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
niedziela, 7 czerwca 2026 13:09
Z OSTATNIEJ CHWILI:
Reklama Twój Sklep Medyczny
Reklama

Dlaczego wierzymy w spiski? Psycholog: ta podejrzliwość jest w nas od wieków

Teorie spiskowe nie są wynalazkiem internetu, TikToka ani politycznych awantur ostatnich lat. Towarzyszą człowiekowi od wieków, bo wyrastają z bardzo ludzkiego odruchu: nie chcemy zostać oszukani. Problem zaczyna się wtedy, gdy ostrożność zamienia się w zamknięty system przekonań, odporny na fakty jak mur na głos rozsądku.

Myślenie spiskowe szczególnie dobrze czuje się w czasach niepokoju. Gdy historia przyspiesza, gdy pojawia się wojna, pandemia, kryzys gospodarczy, napięcie polityczne albo lęk o przyszłość, wielu ludzi zaczyna szukać prostego wyjaśnienia. A teoria spiskowa daje właśnie to: pozorny porządek w chaosie. Wskazuje winnych, wyznacza ukryty plan, obiecuje dostęp do „prawdy”, której inni rzekomo nie widzą.

Jak podkreśla w rozmowie z PAP psycholog dr Michał Kosakowski z Wydziału Psychologii i Kognitywistyki Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, myślenie spiskowe towarzyszy człowiekowi od wieków, a w ostatnim stuleciu utrzymuje się na podobnym poziomie. Zawsze istnieje grupa osób, która podejrzliwie patrzy na rzeczywistość. Okresy historycznych zawirowań jedynie wzmacniają ten mechanizm.

Od zimnej wojny po pandemię. Strach lubi proste opowieści

W XX wieku takim paliwem była zimna wojna, atomowy cień nad światem, rywalizacja mocarstw, tajne służby i propaganda. Później przyszły zamachy terrorystyczne, kryzysy finansowe, pandemia COVID-19, wojna informacyjna wokół Ukrainy, spory o szczepienia, klimat, migrację czy energetykę. Każda z tych spraw była i jest na tyle skomplikowana, że łatwo stała się sceną dla podejrzeń.

Teorie spiskowe działają trochę jak mroczna literatura sensacyjna. Mają bohaterów, ukrytych reżyserów wydarzeń, tajne dokumenty, zdradę i finał, w którym „wszystko się łączy”. Problem w tym, że życie społeczne rzadko przypomina powieść Dana Browna. Częściej jest chaotyczne, pełne błędów, interesów, przypadków, sprzecznych decyzji i zwykłej ludzkiej niekompetencji.

Dr Kosakowski zwraca uwagę, że sama podejrzliwość nie musi być czymś nienaturalnym. Jesteśmy gatunkiem społecznym, a więc musimy oceniać intencje innych ludzi. Chcemy wiedzieć, komu można ufać, kto może nas oszukać, kto gra uczciwie, a kto prowadzi własną grę. Dlatego okazjonalne myślenie spiskowe jest powszechne. Granica przebiega tam, gdzie przezorność ustępuje miejsca przekonaniu, że za niemal każdym wydarzeniem stoi ukryta, złowroga siła.

Media społecznościowe nie wymyśliły spisków, ale dały im megafon

Internet nie stworzył teorii spiskowych. One były wcześniej: przy kuchennych stołach, w plotkach, ulotkach, gazetach, audycjach radiowych, klubach politycznych i na marginesach życia publicznego. Media społecznościowe zrobiły jednak coś innego: przyspieszyły obieg podejrzeń i dały im skalę, o jakiej dawniej trudno było marzyć.

Psycholog zaznacza, że badacze różnią się w ocenie, jak wielką rolę odgrywają dziś media społecznościowe. Jedni uważają, że są kluczowe w rozprzestrzenianiu misinformacji, czyli informacji nieprawdziwych lub niezweryfikowanych, które nie muszą być rozpowszechniane z intencją wyrządzenia szkody. Inni wskazują raczej na efekt skali: dawniej podobne treści krążyły wolniej, dziś potrafią w kilka godzin dotrzeć do tysięcy albo milionów osób.\

Nie ma jednak większych wątpliwości, że algorytmy i bańki informacyjne mogą wzmacniać istniejące skłonności. Jeśli ktoś interesuje się treściami spiskowymi, platforma często podsuwa mu kolejne materiały z tego samego świata. Po kilku dniach użytkownik może mieć wrażenie, że „wszyscy o tym mówią”, choć w rzeczywistości mówi o tym głównie jego cyfrowa bańka.

To mechanizm szczególnie ważny także lokalnie. W Tomaszowie Mazowieckim i powiecie tomaszowskim, jak w każdym mieście, informacja coraz częściej żyje najpierw w mediach społecznościowych: na grupach sąsiedzkich, profilach instytucji, w komentarzach, udostępnieniach i prywatnych wiadomościach. Plotka o zagrożeniu, rzekomej decyzji urzędu, sytuacji w szkole, przychodni, zakładzie pracy czy na drodze potrafi roznieść się szybciej niż oficjalny komunikat. Dlatego lokalne zaufanie do sprawdzonych źródeł nie jest luksusem. Jest częścią bezpieczeństwa społecznego.

Nie ma „genu spisku”. Jest splot cech, emocji i sytuacji

Dr Kosakowski podkreśla, że nie istnieje jeden „gen” myślenia spiskowego. Nie można powiedzieć, że ktoś rodzi się jako zwolennik teorii spiskowych i nie ma od tego ucieczki. Wiara w takie narracje częściej wynika ze splotu różnych czynników: sposobu myślenia, emocji, doświadczeń, poziomu zaufania społecznego, sytuacji politycznej i osobistej potrzeby kontroli.

Znaczenie ma m.in. myślenie intuicyjne, czyli szybkie ocenianie rzeczywistości przez proste analogie, skojarzenia i przeczucia, zamiast przez analizę faktów. Badania, na które powołuje się psycholog, pokazują, że osoby nadmiernie polegające na intuicji częściej wierzą nie tylko w teorie spiskowe, ale także w zjawiska paranormalne czy niesprawdzone metody leczenia.

Ważnym tropem są również tendencje narcystyczne. Nie chodzi tu o potoczne wyzwisko, ale o pewien rys psychologiczny: potrzebę wyjątkowości, kontroli, poczucie, że posiada się wiedzę niedostępną innym. Teoria spiskowa może być dla takiej osoby kusząca, bo daje emocjonalną premię: „ja wiem więcej”, „inni śpią”, „ja przejrzałem plan”.

To działa jak wejście za kulisy spektaklu. Tyle że czasem za kurtyną nie ma żadnego tajnego reżysera. Jest tylko hałas, bałagan, interesy, przypadek i ludzka skłonność do dopowiadania sensu tam, gdzie go brakuje.

Wykształcenie pomaga, ale nie daje immunitetu

Często zakładamy, że w teorie spiskowe wierzą wyłącznie osoby słabo wykształcone. To wygodne, ale zbyt proste. Dr Kosakowski zaznacza, że osoby lepiej wykształcone zwykle wierzą w teorie spiskowe nieco rzadziej, ale sama liczba dyplomów nie jest najważniejsza. Kluczowe są umiejętność krytycznego myślenia, gotowość do weryfikowania informacji i odporność na manipulację emocjami.

Co więcej, gdy teoria spiskowa wiąże się z silną tożsamością polityczną lub światopoglądową, osoby lepiej wykształcone mogą czasem bronić jej nawet skuteczniej. Nie dlatego, że brakuje im inteligencji, ale dlatego, że potrafią sprawniej dobierać argumenty pod z góry przyjęte przekonanie. Rozum staje się wtedy nie latarnią, lecz adwokatem własnego obozu.

To zjawisko dobrze widać w debatach publicznych. Kiedy temat dotyczy zdrowia, szczepień, wojny, Unii Europejskiej, klimatu, edukacji czy migracji, fakty bywają oceniane nie według wiarygodności, lecz według tego, czy pasują do „naszych” albo „ich”. A wtedy rozmowa społeczna zamienia się w stadionowy doping.

Skrajności polityczne i potrzeba wroga

Psychologowie myślenia spiskowego łączą podatność na takie narracje także z pewnymi tendencjami politycznymi. Dr Kosakowski wskazuje m.in. na prawicowy autorytaryzm, czyli przekonanie, że odpowiedzią na problemy społeczne są silne rządy, silne hierarchie i twarde wskazanie przeciwnika. W takim układzie teoria spiskowa często opowiada o wrogu zewnętrznym albo wewnętrznym: kimś, kto rzekomo zagraża wspólnocie, tradycji, narodowi, rodzinie lub stylowi życia

Nie oznacza to jednak, że myślenie spiskowe jest wyłącznie domeną jednej strony sceny politycznej. Dr Kosakowski zauważa, że skłonność do niego pojawia się również przy skrajnie lewicowych poglądach. Skrajności, choć różnią się hasłami, często karmią się podobnym mechanizmem: przekonaniem, że świat jest prosty, winni są znani, a kto pyta o dowody, ten zapewne należy do obozu przeciwnika.

Mentalność spiskowa, czyli gdy każda historia potwierdza następną

Badacz mówi też o pojęciu mentalności spiskowej. To zbiór cech i przekonań, które sprawiają, że człowiek łatwiej przyjmuje wiele teorii spiskowych naraz. W psychologii funkcjonuje również określenie monologicznego systemu przekonań. Chodzi o sytuację, w której jedna teoria spiskowa zaczyna wzmacniać kolejną. Skoro „oni” ukrywają prawdę o jednej sprawie, to zapewne ukrywają też prawdę o następnej.

W takim systemie fakty przestają pełnić rolę hamulca. Brak dowodów staje się „dowodem”, że spisek jest skutecznie ukrywany. Sprostowanie staje się „elementem operacji”. Ekspert staje się „częścią układu”. Dziennikarz staje się „narzędziem propagandy”. To zamknięta pętla, z której trudno wyjść, bo każdy argument z zewnątrz zostaje przetworzony na potwierdzenie podejrzeń.

Warto jednak podkreślić: osoby wierzące w bardzo wiele teorii spiskowych jednocześnie stanowią mniejszość. Większość ludzi może czasem ulec podejrzliwości, udostępnić niepewną informację, przestraszyć się sensacyjnego nagłówka albo uwierzyć w pojedynczą nieprawdę. To nie czyni z nich „spiskowców”. Czyni z nich ludzi podatnych na emocje, jak każdy z nas.

Zaufanie do instytucji ma znaczenie

Z badań przywoływanych przez dr. Kosakowskiego wynika, że myślenie spiskowe koreluje z postrzeganym poziomem korupcji w kraju. Tam, gdzie ludzie mają poczucie, że instytucje są niewiarygodne, nieprzejrzyste albo działają dla wybranych, łatwiej przyjmują narracje o układach i tajnych planach.

W Polsce ma to szczególne znaczenie. Dziedzictwo PRL, doświadczenie transformacji, liczne afery, brutalny język polityki i chroniczna nieufność wobec „władzy” sprawiają, że grunt pod podejrzliwość bywa żyzny. Jeśli obywatel nie ufa instytucjom publicznym, łatwiej uwierzy komuś, kto powie: „oni wszyscy kłamią, ja pokażę ci prawdę”.

Dlatego walka z teoriami spiskowymi nie polega wyłącznie na poprawianiu błędnych informacji. Potrzebne są też uczciwe instytucje, przejrzyste procedury, szybka komunikacja kryzysowa i język, który nie traktuje obywatela jak petenta stojącego pod zamkniętymi drzwiami.

Prawo próbuje dogonić internet

Problem dezinformacji i szkodliwych treści w sieci coraz częściej trafia także na poziom regulacji prawnych. W Unii Europejskiej ważnym aktem jest Digital Services Act, czyli Akt o usługach cyfrowych. Jego celem jest m.in. zwiększenie odpowiedzialności platform internetowych, przejrzystości moderacji treści i ochrony użytkowników przed nielegalnymi materiałami.

Nie oznacza to, że państwo może albo powinno rozstrzygać każdą dyskusję w internecie. Granica między ochroną przed szkodliwą manipulacją a wolnością słowa wymaga szczególnej ostrożności. Ale jedno jest jasne: w świecie, w którym algorytm potrafi szybciej niż redakcja, szkoła czy urząd rozprowadzić fałszywą informację, odpowiedzialność platform nie może być fikcją.

Dla mieszkańców lokalnych wspólnot ma to bardzo praktyczne znaczenie. Fałszywy komunikat o zagrożeniu, zdrowiu, bezpieczeństwie dzieci, działaniach służb czy decyzjach samorządu może wywołać realną panikę. To nie jest abstrakcyjna debata profesorów i urzędników z Brukseli. To codzienność, która może dotknąć szkoły, osiedla, przedsiębiorców, seniorów i rodziców.

Jak nie dać się wciągnąć w spiralę podejrzeń?

Nie każda nieoficjalna informacja jest fałszywa. Nie każda krytyka władzy jest teorią spiskową. Nie każda pomyłka instytucji oznacza układ. Zdrowy sceptycyzm jest potrzebny demokracji tak samo jak wolne media i obywatelska kontrola. Różnica polega na tym, że sceptyk pyta o dowody, a wyznawca spisku odrzuca dowody, jeśli nie pasują do tezy.

Warto więc przed udostępnieniem sensacyjnej informacji zadać sobie kilka prostych pytań: kto to opublikował, czy podaje źródło, czy inne wiarygodne media to potwierdzają, czy tekst bardziej informuje, czy przede wszystkim wzbudza strach i gniew. Jeśli nagłówek brzmi jak alarm przeciwlotniczy, a treść opiera się na „znajomy znajomego powiedział”, lepiej zatrzymać palec nad przyciskiem „udostępnij”.

Bo w epoce mediów społecznościowych każdy z nas jest małą redakcją. Każde kliknięcie może być cegłą w murze wiedzy albo kamieniem dorzuconym do chaosu.

Teorie spiskowe weszły do mainstreamu

Dr Kosakowski podsumowuje, że psychologia myślenia spiskowego rozwija się dziś bardzo dynamicznie, bo teorie spiskowe weszły do głównego nurtu. Nie są już wyłącznie marginesem. Wpływają na zdrowie publiczne, politykę, wybory, stosunek do nauki, zaufanie do instytucji i relacje między ludźmi.

Można powiedzieć, że współczesność przypomina trochę film, w którym każdy dostał do ręki kamerę, megafon i montażownię. Jedni dokumentują rzeczywistość, inni ją zniekształcają, jeszcze inni naprawdę wierzą, że pokazują ukrytą prawdę. Dlatego najważniejsza pozostaje nie pogarda wobec tych, którzy dali się nabrać, lecz cierpliwa edukacja, sprawdzanie faktów i odbudowywanie zaufania.

Bo człowiek od wieków szuka sensu. Pytanie tylko, czy znajdzie go w faktach, czy w cieniu, który sam uznał za dowód.


Podziel się
Oceń

Komentarze

Opinie

Igor Matuszewski Igor Matuszewski

Nie piszę tego tekstu przeciwko komukolwiek. Nie przeciwko kibicom, którzy przestali przychodzić. Nie przeciwko działaczom, którzy próbują spinać budżety cienkie jak jesienna murawa po ciężkim meczu. Nie przeciwko piłkarzom, którzy wychodzą na boisko często bez wielkich świateł, kamer i fanfar. Piszę go raczej z niepokoju — tego samego, który pojawia się, gdy w miejscu dawniej pełnym gwaru zaczyna słychać echo.Tomaszowska piłka nożna ma za sobą historię dłuższą niż niejedna miejska instytucja. Ma swoje nazwiska, swoje derby, swoje trybuny, swoje rodzinne opowieści. Ma Lechię, ma Pilicę, ma pamięć boisk, na których spotykało się miasto — czasem po to, by kibicować, czasem by się spierać, ale przede wszystkim po to, by być razem.Dlatego dzisiejsze puste miejsca na trybunach bolą bardziej niż słabszy wynik w tabeli. Bo wynik można poprawić w następnym meczu. Utraconą więź odbudowuje się znacznie trudniej.Ten felieton jest więc pytaniem zadanym Tomaszowowi: czy lokalny klub ma być tylko kosztem, herbem, wspomnieniem i punktem w budżecie? Czy może nadal może być czymś, co łączy ludzi — tak zwyczajnie, po tomaszowsku, bez wielkich słów, za to z obecnością tam, gdzie naprawdę jest potrzebna: przy boisku.

Jeszcze nie tak dawno lokalny mecz piłkarski był czymś więcej niż dziewięćdziesięcioma minutami biegania za piłką. Był pretekstem, żeby wyjść z domu, spotkać znajomych, pokłócić się o skład, ponarzekać na sędziego, pochwalić bramkarza i przez chwilę poczuć, że miasto oddycha jednym rytmem. Dziś na trybunach coraz częściej słychać nie gwar kilku tysięcy gardeł, ale echo pustych krzesełek. W Tomaszowie Mazowieckim — mieście z mocną, robotniczą i sportową pamięcią — frekwencja na poziomie maksymalnie około 300 osób nie jest tylko statystyką. Jest pytaniem. I to pytaniem niewygodnym.
Igor Matuszewski Igor Matuszewski

W tej sprawie najważniejsze nie jest dziś pytanie, czy mandat radnej Pauliny Sochy powinien zostać wygaszony. To byłby wniosek przedwczesny, wymagający pełnej analizy dokumentów, zakresu obowiązków, ewentualnych pełnomocnictw i nagrań z sesji. Najważniejsze jest coś innego: czy w powiecie tomaszowskim potrafimy jeszcze wyraźnie oddzielać funkcję kontrolną radnego od lojalności wobec instytucji, w której ten radny pracuje.Bo nawet jeśli prawo ostatecznie nie dopatrzy się naruszenia art. 25b ustawy o samorządzie powiatowym, pozostaje problem standardu. Radny nie jest zwykłym komentatorem życia publicznego. Radny ma kontrolować, pytać, sprawdzać, domagać się dokumentów i patrzeć władzy oraz spółkom zależnym od samorządu na ręce. Jeżeli jednocześnie pełni funkcję kierowniczą w jednej z takich spółek, powstaje cień wątpliwości. A w sprawach publicznych cień bywa czasem wystarczająco ciemny, by mieszkańcy zaczęli tracić zaufanie.

Sprawa ewentualnego wygaszenia mandatu radnej Pauliny Sochy nie została zakończona. Łódzki Urząd Wojewódzki zażądał od Rady Powiatu w Tomaszowie Mazowieckim kolejnych dokumentów dotyczących jej aktywności na sesjach, zwłaszcza tych, na których wypowiadała się w sprawach Tomaszowskiego Centrum Zdrowia. W tle jest art. 25b ustawy o samorządzie powiatowym — jeden z przepisów antykorupcyjnych, który ma pilnować granicy między mandatem radnego, interesem publicznym i działalnością podmiotów korzystających z mienia powiatu.
Elwira Banaszkiewicz Elwira Banaszkiewicz

Piszę o świecie protez, bo w Polsce coraz częściej nie naprawiamy systemu, lecz dokładamy mu kolejne podpórki. Trochę jak w starym filmie Barei: wszystko się chwieje, wszyscy wiedzą, że się chwieje, ale oficjalnie nadal udajemy, że konstrukcja stoi dumnie i stabilnie. Prawo rodzinne, demografia, bezpieczeństwo, ochrona zdrowia, opieka nad osobami starszymi — to nie są osobne wyspy. To jeden organizm. Jeżeli w jednym miejscu zaczyna brakować kości, w innym pojawia się ból.Niepokoi mnie nie sama debata o związkach partnerskich czy małżeństwach jednopłciowych. Niepokoi mnie sposób, w jaki państwo tę debatę prowadzi: nerwowo, fragmentarycznie, bez odwagi nazwania konsekwencji. Jedni chcą wszystko przepchnąć hasłem nowoczesności, drudzy wszystko zatrzymać hasłem tradycji. A między nimi stoi zwykły obywatel, który chciałby wiedzieć, jakie prawo będzie obowiązywać jutro, kto za nie odpowiada i ile ta polityczna improwizacja będzie nas kosztować.Najważniejsze pytanie brzmi więc nie tylko: jakie przepisy uchwalimy? Ważniejsze jest: czy mamy jeszcze odwagę myśleć o Polsce za dwadzieścia lat? O dzieciach, których rodzi się coraz mniej. O seniorach, których będzie coraz więcej. O rodzinach, które nie potrzebują propagandowych laurek, lecz stabilności. O ludziach chorych i niepełnosprawnych, którzy zamiast metaforycznych protez państwa potrzebują realnych protez, rehabilitacji, dostępnej pomocy i sprawnych instytucji.

Polski system od lat przypomina pacjenta, którego nikt już nawet nie próbuje porządnie leczyć. Zamiast diagnozy — plaster. Zamiast operacji — prowizorka. Zamiast prawa pisanego z myślą o następnych dekadach — kolejne protezy, które mają utrzymać konstrukcję w pionie jeszcze przez chwilę. Byle do następnego posiedzenia Sejmu. Byle do następnego sondażu. Byle nie powiedzieć obywatelom wprost, że państwo coraz częściej porusza się o kulach.

7 czerwca: Jagiellończyk, powstanie śląskie, Papcio Chmiel, „Dzień świra” i fioletowy deszcz Prince’a

Dziś jest niedziela, 7 czerwca 2026 roku, sto pięćdziesiąty ósmy dzień roku. Słońce wzeszło o godz. 4.17, zajdzie o godz. 20.52. Imieniny obchodzą: Anna, Antoni, Jarosław, Jeremi, Lukrecja, Paweł i Piotr. Data dodania artykułu: 07.06.2026 10:20
7 czerwca: Jagiellończyk, powstanie śląskie, Papcio Chmiel, „Dzień świra” i fioletowy deszcz Prince’a

Czarnek w Łódzkiem: „Ideologia klimatyczna prowadzi do zubożenia Europy”. PiS zapowiada walkę z ETS i broni lasów

W Świętych Nowakach pod Skierniewicami PiS z Jarosławem Kaczyńskim i Przemysławem Czarnkiem wystąpił przeciw ETS, Zielonemu Ładowi i ograniczeniom w gospodarce leśnej. W centrum sporu znalazły się ceny energii, przyszłość przemysłu i dostęp do polskich lasów. Data dodania artykułu: 06.06.2026 21:34
Czarnek w Łódzkiem: „Ideologia klimatyczna prowadzi do zubożenia Europy”. PiS zapowiada walkę z ETS i broni lasów

6 czerwca: Dąbrowski, Orzeszkowa, D-Day, Beatlesi i mały Fiat, który zmotoryzował Polskę

Sobota, 6 czerwca, sto pięćdziesiąty siódmy dzień roku. Słońce wstało o godz. 4.17, zajdzie o godz. 20.51. Imieniny obchodzą dziś m.in. Dominika, Maria, Paulina, Aleksander, Filip, Klaudiusz, Norbert i Wawrzyniec. Dzisiejsze kalendarium brzmi jak wielka, wielowątkowa symfonia: jest w nim generał zapisany w polskim hymnie, pisarka znad Niemna, huk alianckich barek w Normandii, sceniczny temperament Romana Wilhelmiego, dźwięk silnika Fiata 126p, elektroniczne pejzaże Tangerine Dream, pierwszy studyjny krok Beatlesów i jarociński wybuch Maanamu. Data dodania artykułu: 06.06.2026 09:33
6 czerwca: Dąbrowski, Orzeszkowa, D-Day, Beatlesi i mały Fiat, który zmotoryzował Polskę

5 czerwca: Kraków dostaje miejskie serce, ziemia drży pod Wawelem, Miłosz wraca do Polski, a Europa patrzy na Bałkany

Piątek, 5 czerwca 2026 roku. Sto pięćdziesiąty szósty dzień roku. Słońce wstało dziś o 4.18, zajdzie o 20.50. Imieniny obchodzą Bonifacy, Igor, Jakub, Ferdynand i Waleria. To dzień, w którym historia idzie przez Polskę szerokim traktem: od średniowiecznego Krakowa, przez wojny, okupację i powroty emigrantów, aż po współczesną Europę, która znowu spogląda ku Bałkanom jak na mapę pełną nierozwiązanych pytań. Data dodania artykułu: 05.06.2026 11:45
5 czerwca: Kraków dostaje miejskie serce, ziemia drży pod Wawelem, Miłosz wraca do Polski, a Europa patrzy na Bałkany

Ekspert o typach osobowości: mamy w sobie mieszankę różnych cech, ale jeden wzorzec dominuje (wywiad)

Większość z nas stanowi mieszankę różnych cech, choć zwykle jeden wzorzec pozostaje dominujący i to on w największym stopniu wpływa na nasze decyzje, emocje i relacje – powiedział PAP Marcin Cząba, współautor książki o dziewięciu typach osobowości. Data dodania artykułu: 04.06.2026 14:30
Ekspert o typach osobowości: mamy w sobie mieszankę różnych cech, ale jeden wzorzec dominuje (wywiad)

Sondaż IBRiS dla Polsat News: KO - 29,3 proc.; PiS - 23,7 proc.; Konfederacja - 13,4 proc.

Gdyby wybory parlamentarne odbywały się w najbliższą niedzielę, KO mogłaby liczyć na 29,3 proc. głosów, a PiS na 23,7 proc. - wynika z sondażu IBRiS dla Polsat News. Kolejne miejsce zajęła Konfederacja z wynikiem 13,4 proc. oraz Lewica (8,1 proc.). Data dodania artykułu: 04.06.2026 14:20
Sondaż IBRiS dla Polsat News: KO - 29,3 proc.; PiS - 23,7 proc.; Konfederacja - 13,4 proc.

Ekspert: podczas IV pielgrzymki do Polski Jan Paweł II czuł się w ojczyźnie jak persona non grata

Mija 35. rocznica IV pielgrzymki Jana Pawła II do Polski poświęconej Dekalogowi. Była to jedyna wizyta w ojczyźnie, podczas której poczuł się jak persona non grata - powiedział PAP Ignacy Masny, historyk z Centrum Myśli Jana Pawła II w Warszawie. Data dodania artykułu: 04.06.2026 14:09
Ekspert: podczas IV pielgrzymki do Polski Jan Paweł II czuł się w ojczyźnie jak persona non grata

Ekspert: 4 czerwca bardziej dzieli politycznie niż historycznie (wywiad)

Polacy pozytywnie oceniają wydarzenia z czerwca 1989 r., ale pamięć o nich pozostaje słabo zakorzeniona rytualnie i emocjonalnie – ocenił w rozmowie z PAP Antoni Głowacki z Narodowego Centrum Kultury. Jego zdaniem 4 czerwca łatwo staje się dziś pretekstem do bieżącego sporu politycznego. Data dodania artykułu: 04.06.2026 13:08
Ekspert: 4 czerwca bardziej dzieli politycznie niż historycznie (wywiad)

Polecane

Z piasku na krajowy finał. Siatkarze z II LO najlepsi w województwie łódzkim Dlaczego wierzymy w spiski? Psycholog: ta podejrzliwość jest w nas od wieków 7 czerwca: Jagiellończyk, powstanie śląskie, Papcio Chmiel, „Dzień świra” i fioletowy deszcz Prince’a Czujesz się starzej, niż masz w dowodzie? Sen może być pierwszym sygnałem, że organizm prosi o uwagę 6 czerwca: Dąbrowski, Orzeszkowa, D-Day, Beatlesi i mały Fiat, który zmotoryzował Polskę Biesiada Świętojańska wraca do PCAS-u. Będą wianki, korowód i koncert pod gwiazdami Spacer pod koronami tomaszowskich drzew przypomniał o zielonym dziedzictwie miasta Spalski Jarmark wraca 14 czerwca. Będą antyki, rękodzieło i regionalne smaki Wakacje w mundurze. W Tomaszowie Mazowieckim rusza program „Wakacje z Wojskiem 3” Pogoda 5–6 czerwca: front nad Polską, burze nad regionem 5 czerwca: Kraków dostaje miejskie serce, ziemia drży pod Wawelem, Miłosz wraca do Polski, a Europa patrzy na Bałkany Młodzi piłkarze z Tomaszowa wrócili z pucharem. Football Campus drugi w międzynarodowym turnieju w Choczewie
Na sprzedaż komfortowe mieszkanie 53 m² przy ulicy Niskiej

Na sprzedaż komfortowe mieszkanie 53 m² przy ulicy Niskiej

Cena: 435000 PLN Są mieszkania, do których wchodzi się z myślą o remoncie. I są takie, w których już od progu czuć spokój, światło i przestrzeń. Ta oferta należy właśnie do drugiej kategorii.Na sprzedaż wyjątkowo funkcjonalne i starannie wykończone mieszkanie o powierzchni 53 m², położone w Tomaszowie Mazowieckim. To propozycja dla osób, które szukają miejsca gotowego do życia – bez wielomiesięcznych remontów, nerwów i dodatkowych kosztów.Lokal zachwyca przemyślanym układem pomieszczeń oraz nowoczesnym standardem wykończenia. Jasne wnętrza, estetyczne detale i dobrze wykorzystana przestrzeń sprawiają, że mieszkanie będzie idealne zarówno dla pary, rodziny z dzieckiem, jak i osób szukających komfortowej inwestycji pod wynajem.Najważniejsze informacje:powierzchnia mieszkania: 53 m²cena: 435 000 złfunkcjonalny układ pomieszczeńmieszkanie gotowe do wprowadzeniabardzo dobra lokalizacja w Tomaszowie Mazowieckimoferta idealna zarówno do zamieszkania, jak i inwestycyjnieDużym atutem nieruchomości jest lokalizacja. W pobliżu znajdują się sklepy, punkty usługowe, szkoły, komunikacja miejska oraz tereny zielone. To miejsce, które pozwala połączyć wygodę codziennego życia z ciszą i poczuciem prywatności.Wnętrze mieszkania zostało urządzone w nowoczesnym, uniwersalnym stylu, dzięki czemu nowy właściciel może od razu poczuć się „u siebie”. Przestrzeń dzienna daje komfort zarówno odpoczynku, jak i spotkań z rodziną czy znajomymi. To mieszkanie ma w sobie coś, czego nie oddają suche parametry – przyjemny klimat i poczucie domowego ciepła.Rynek nieruchomości w Tomaszowie Mazowieckim w ostatnich latach wyraźnie się zmienia. Coraz trudniej znaleźć mieszkanie, które łączy rozsądną powierzchnię, dobrą lokalizację i wysoki standard wykończenia. Ta oferta wyróżnia się właśnie takim połączeniem.
Reklama Twój Sklep Medyczny
Reklama Twój Sklep MEydczny
Reklama Twój Sklep Medyczny
Reklama Twój Sklep Medyczny

Wasze komentarze

Autor komentarza: Tomasz Treść komentarza: Zgadzam się, właściwy obieg dokumentów i bezpieczeństwo danych powinny iść w parze. W dobie cyfryzacji każda firma przetwarza ogromne ilości informacji, dlatego zgodność z RODO jest równie ważna jak sprawne zarządzanie dokumentacją. To samo dotyczy serwisów finansowych, takich jak Kantor. live, gdzie bezpieczeństwo danych użytkowników ma kluczowe znaczenie. Źródło komentarza: Jak zadbać o bezpieczeństwo dokumentów finansowych i podatkowych w przedsiębiorstwie? Autor komentarza: Ajdejano Treść komentarza: Brawo dla firmy KNAPTRANS. Po pierwsze - dobrze się reklamuje, po drugie - robi dobrą robotę w zakresie tych "gównianych" tematów, po trzecie - pomaga temu portalowi. Tak trzymać - chłopaki (i dziewczyny - też). Źródło komentarza: Nowoczesna obsługa szamb – jak technologia zmienia branżę asenizacyjną Autor komentarza: Antolin Treść komentarza: Już za poprzedniego starosty był chęci do zrobienie kilku dróg niestety wtedy pan Pawlak wolał politykować kosztem mieszkańców gminy! Źródło komentarza: Powiat i gmina Ujazd o inwestycjach. W planach ciąg pieszo-rowerowy do Skrzynek Autor komentarza: Człowiek Treść komentarza: Szpital to niestety JEST arena polityczna. Od dawien dawna do teraz. Nie wierzę w uczciwe konkursy i nominacje. Zawsze wygrywa kolesiostwo i chęć łatwego zysku. Nadal są osoby które są w szpitalu po to żeby się " nachapać", mają nieracjonelnie wysokie pensje, wręcz nieprzyzwoicie wysokie - na które absolutnie nie zasługują. Doją szpital. Doją nas. Tyle w temacie. Źródło komentarza: „Szpital to nie arena politycznej wojny”. Mocna odpowiedź na zarzuty wokół TCZ Autor komentarza: 😂🤣😂🤣😂🤣 Treść komentarza: co to jest "susz z THC"? 😂🤣😂🤣😂🤣😂🤣😂🤣😂🤣😂🤣😂🤣😂🤣😂🤣😂🤣😂🤣😂🤣😂🤣😂🤣 Źródło komentarza: 42-latek zatrzymany z marihuaną. Narkotyki w samochodzie, zarzut i groźba więzienia Autor komentarza: Tomaszów Treść komentarza: Porodówka w Brzezinach teraz Tuszyn a być może Tomaszów następny,ale pani minister wychodzin przed kamery i mówi że jeździ po Polsce i się wszyscy cieszą że jest lepiej!rząd popsl rządem nieudaczników! Źródło komentarza: Pulmonologia w Tuszynie: personel alarmuje o przyszłość oddziału
Reklama
Reklama

Napisz do nas

Zachęcamy do kontaktu z nami za pomocą formularza. Możecie dołączyć zdjęcia i inne załączniki. Podajcie swojego maila ułatwi to nam kontakt z Wami
Reklama