Od 1 września 2026 roku edukacja zdrowotna ma stać się przedmiotem obowiązkowym w klasach IV–VIII szkoły podstawowej oraz przez dwa lata nauki w szkołach ponadpodstawowych. Dotyczy to również szkół działających w Tomaszowie Mazowieckim i na terenie powiatu tomaszowskiego.
Jednocześnie zagadnienia dotyczące zdrowia seksualnego zostały wyodrębnione jako osobne zajęcia pod nazwą „edukacja zdrowotna – zdrowie seksualne”. Mają być one nieobowiązkowe, ale rezygnacja z udziału dziecka wymaga złożenia przez rodziców pisemnego oświadczenia dyrektorowi szkoły. Pełnoletni uczeń będzie mógł zrezygnować samodzielnie.
Dwa przedmioty zamiast jednego
W debacie publicznej często używa się określenia „moduł zdrowia seksualnego”. Z prawnego punktu widzenia nowe przepisy tworzą jednak dwa odrębne rodzaje zajęć.
Obowiązkowa edukacja zdrowotna ma obejmować między innymi zdrowie fizyczne i psychiczne, aktywność fizyczną, odżywianie, higienę cyfrową, przeciwdziałanie uzależnieniom, zdrowie społeczne, bezpieczeństwo oraz funkcjonowanie systemu ochrony zdrowia. W szkołach podstawowych pozostaną także zagadnienia związane z dojrzewaniem.
W klasach IV–VIII szkoły podstawowej przedmiot ma być prowadzony zasadniczo przez jedną godzinę tygodniowo. W szkołach ponadpodstawowych będzie realizowany w dwóch klasach wybranych przez dyrektora – na przykład w pierwszej i drugiej albo w drugiej i trzeciej.
Zajęcia dotyczące zdrowia seksualnego będą miały znacznie mniejszy wymiar: jedną godzinę rocznie w klasach IV–VI, dwie godziny rocznie w klasach VII–VIII oraz po trzy godziny rocznie w dwóch klasach szkoły ponadpodstawowej. Przed rozpoczęciem tych zajęć szkoła ma obowiązek zorganizować spotkanie informacyjne dla rodziców i pełnoletnich uczniów.
PiS powołuje się na ochronę rodziny i prawa rodziców
Podczas konferencji przed siedzibą Trybunału Konstytucyjnego wiceprezes PiS Przemysław Czarnek zapowiedział zaskarżenie zarówno przepisów wprowadzających obowiązkowość edukacji zdrowotnej, jak i regulacji dotyczących zajęć z zakresu zdrowia seksualnego.
Politycy PiS odwołują się przede wszystkim do art. 18 Konstytucji RP, zgodnie z którym małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny, rodzina, macierzyństwo oraz rodzicielstwo znajdują się pod ochroną i opieką państwa.
Istotniejsze z punktu widzenia prawnego mogą się jednak okazać dwa inne przepisy. Art. 48 Konstytucji gwarantuje rodzicom prawo do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami. Z kolei art. 53 ust. 3 przyznaje im prawo do zapewnienia dzieciom wychowania oraz nauczania moralnego i religijnego zgodnego z ich przekonaniami. Konstytucja zastrzega jednocześnie, że wychowanie powinno uwzględniać stopień dojrzałości dziecka, jego wolność sumienia i wyznania oraz jego własne przekonania.
Zdaniem posłów PiS obowiązkowy charakter przedmiotu może prowadzić do sytuacji, w której państwo będzie przekazywało uczniom określone treści światopoglądowe bez możliwości sprzeciwu rodziców. Politycy partii twierdzą również, że nowa podstawa programowa nie stawia małżeństwa i rodziny w tak centralnym miejscu, jak robiło to wcześniejsze wychowanie do życia w rodzinie.
Są to jednak na razie argumenty strony składającej wniosek, a nie prawomocne rozstrzygnięcie dotyczące zgodności przepisów z Konstytucją.
Czy taką zmianę można było wprowadzić rozporządzeniem?
Senator PiS Anna Bogucka przekonywała, że tak znacząca reforma powinna zostać uchwalona przez parlament w formie ustawy. To właśnie ten zarzut może stać się jednym z najważniejszych elementów postępowania.
Nie oznacza to jednak, że samo zastosowanie rozporządzenia automatycznie przesądza o niekonstytucyjności reformy. Prawo oświatowe wyraźnie upoważnia ministra edukacji do określania w rozporządzeniach podstaw programowych oraz ramowych planów nauczania, w tym tygodniowego wymiaru godzin obowiązkowych zajęć edukacyjnych.
Oddzielna podstawa prawna istnieje także dla treści związanych z życiem seksualnym, odpowiedzialnym rodzicielstwem, wartością rodziny, życiem prenatalnym i świadomą prokreacją. Art. 4 ust. 3 ustawy o planowaniu rodziny upoważnia ministra właściwego do spraw oświaty do określenia sposobu nauczania i zakresu tych zagadnień w drodze rozporządzenia.
Pytanie prawne brzmi więc nie tyle: „ustawa czy rozporządzenie?”, ile raczej: czy minister pozostał w granicach upoważnienia udzielonego mu przez ustawodawcę.
Zgodnie z art. 92 Konstytucji rozporządzenie może być wydane jedynie na podstawie szczegółowego upoważnienia ustawowego i w celu wykonania ustawy. Minister nie może za pomocą aktu wykonawczego samodzielnie tworzyć rozwiązań wykraczających poza zakres przekazanych mu kompetencji.
Argumentem MEN będzie zatem to, że Prawo oświatowe wprost pozwala ministrowi określać zarówno podstawę programową, jak i katalog oraz wymiar obowiązkowych zajęć. PiS może natomiast przekonywać, że wprowadzenie przedmiotu ingerującego – w ocenie partii – w konstytucyjne prawa rodziców jest zmianą na tyle doniosłą, iż jej podstawowe zasady powinien określić bezpośrednio parlament.
Prawo rodziców nie jest jedyną wartością konstytucyjną
Trybunał, rozpoznając sprawę, musiałby uwzględnić nie tylko prawa rodziców, lecz także obowiązki państwa wobec dzieci.
Konstytucja nakłada na władze publiczne obowiązek zapewnienia dzieciom szczególnej opieki zdrowotnej. Właśnie na art. 68 ust. 3 Konstytucji powoływał się Rzecznik Praw Obywatelskich, wskazując, że edukacja zdrowotna może realizować obowiązek państwa dotyczący profilaktyki, zdrowia psychicznego, przeciwdziałania przemocy, uzależnieniom i kryzysom emocjonalnym młodych ludzi. RPO oceniał, że pożądane byłoby objęcie taką edukacją możliwie dużej liczby uczniów.
Konstytucyjny spór polega więc na konieczności znalezienia równowagi między prawem rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami a prawem dziecka do edukacji, ochrony zdrowia i otrzymywania rzetelnej wiedzy.
Sam art. 18 Konstytucji nie przesądza automatycznie, że szkoła nie może informować uczniów o istnieniu różnych form życia rodzinnego i społecznego. Trybunał musiałby ocenić, czy program jedynie opisuje rzeczywistość i przekazuje wiedzę, czy też promuje określony model życia w sposób pozostający w sprzeczności z konstytucyjną ochroną małżeństwa i rodziny.
Czy Trybunał może zatrzymać przepisy przed 1 września?
Przemysław Czarnek zapowiedział również złożenie wniosku o zabezpieczenie, które miałoby uniemożliwić stosowanie nowych rozporządzeń od początku roku szkolnego.
Samo skierowanie sprawy do Trybunału nie zawiesza jednak obowiązywania zaskarżonych przepisów. Do wystąpienia z wnioskiem o kontrolę aktu normatywnego potrzebna jest grupa co najmniej 50 posłów, ale złożenie podpisów nie powoduje automatycznego zatrzymania reformy.
Dodatkowo ustawa regulująca postępowanie przed TK przewiduje wprost możliwość wydania postanowienia tymczasowego przede wszystkim w sprawach wszczętych skargą konstytucyjną, gdy wykonanie konkretnego wyroku lub decyzji mogłoby spowodować nieodwracalne skutki dla skarżącego. Wniosek grupy posłów jest natomiast formą abstrakcyjnej kontroli przepisów. Dopuszczalność zastosowania podobnego zabezpieczenia wobec całego rozporządzenia może więc sama stać się przedmiotem sporu proceduralnego.
Do czasu ewentualnego orzeczenia albo innej skutecznej zmiany prawa szkoły muszą przygotowywać się do realizacji przepisów ogłoszonych w Dzienniku Ustaw.
Co spór oznacza dla rodziców z Tomaszowa i powiatu?
Na obecnym etapie sytuacja prawna jest jasna: od 1 września obowiązkowa ma być ogólna edukacja zdrowotna. Rodzice nie będą mogli zrezygnować z udziału dziecka w tym przedmiocie.
Rezygnacja będzie możliwa wyłącznie z osobnych zajęć „edukacja zdrowotna – zdrowie seksualne”. Przed ich rozpoczęciem rodzice powinni otrzymać informacje o terminie, programie, podręcznikach i materiałach wykorzystywanych przez nauczyciela. Następnie będą mogli złożyć pisemną rezygnację.
Pełną ocenę zarzutów PiS będzie można przeprowadzić dopiero po opublikowaniu treści wniosków, wskazaniu konkretnych zaskarżonych paragrafów oraz przedstawieniu wzorców kontroli konstytucyjnej. Na razie mamy do czynienia z wyraźnym konfliktem politycznym, za którym stoi jednak rzeczywisty problem prawny: gdzie kończy się prawo państwa do ustalania obowiązkowego programu szkoły, a zaczyna chroniona przez Konstytucję autonomia rodziny.
Odpowiedź nie wynika ani z jednego hasła wyborczego, ani z jednego artykułu ustawy zasadniczej. Będzie wymagała zważenia kilku konkurujących ze sobą praw i wartości – praw rodziców, podmiotowości dziecka, ochrony zdrowia, wolności światopoglądowej oraz kompetencji państwa do kształtowania systemu edukacji.



Napisz komentarz
Komentarze